Zniewalający Berat

Ja cię kręcę, ale widok! – wyrywa mi się, gdy po półgodzinnym, acz niespiesznym podejściu staję na wzgórzu. Za zasłaniającymi nieco panoramę drzewami widzę zabudowania i nieuregulowaną, zakręcająca rzekę Osum . Wszystko to wprawia mnie w taki nastrój, że nabieram ochoty, by albański Berat przejść wzdłuż i wszerz. A to i tak nie najpiękniejszy widok na miasto. Mając to na uwadze, zostawiłem go sobie na koniec, co staje się dla mnie motywacją do sprawnego ogarnięcia miasta.

Pod stopami wyraźnie wczuwam kamienie, co skutkować będzie pewnie pojawieniem się jutro odcisków, ale co tam… Dla takiego widoku poświęcę się! Odnajduję leśną drogę prowadzącą łukiem na sama górę. Gdy zbliżam się do celu serce, i z ekscytacji i ze zmęczenia, wali mi w piersi. Stąpam po białych blokach, które ułożono w wijąca się ścieżkę.

W rezultacie zdobywam Wzgórze Zamkowe, czego dowodem i tu bez zaskoczenia – zamek. No dobrze, raczej tu ruiny misternie wznoszonej w XIII w. konstrukcji. Nieregularne kremowo-szare głazy wystają ze ściany pod rożnymi kątami. Na dole, rzecz jasna, te wielkie. Istotnie, im wyżej tym pajęczyna łączeń malutkich kamieni robi się coraz gęstsza. Za pierwszą łukowatą brama dostrzegam, wciśnięta w kąt ściany, drewnianą budkę. Kupuję bilet i tak oto dzielnica Kalaja staje przede mną otworem.

Jak Berat wita zamkiem

Właśnie dzielnica, bo to nie tak, że postawiono tu kiedyś zamek i teraz go można zwiedzać, obchodząc komnaty. Przekonuję się o tym patrząc na ściany sąsiadujących ze sobą restauracji, sklepów z pamiątkami i… domów mieszalnych, tworzących całą dzielnicę. Godnym podkreślenia jest fakt, iż to właśnie przez nie Berat określany jest mianem „Miasta tysiąca okien”. A sam zamek? No cóż, ruiny Kalaja e Beratit, jak łatwo się domyślić, to posiadłości twierdzy. Wiecie, że w jej obrębie ulokowano aż 24 baszty i wieże? W najlepszym stanie są te od strony północnej, gdzie znaleźć można tez główne wejście, którego chroniono poprzez ufortyfikowany dziedziniec.

Czego nie wiedziałem to, że najstarsze z nich pochodzą z IV w p.n.e.! Chociaż akurat, jakieś 200 lat później, przypuszczali nań szturm Rzymianie. Co ciekawe, pewnie nie miałbym okazji tu być, gdyby nie to, że władając nim przez stulecia w VI i VII w. wzmocnili konstrukcję. Patrzę na dziurawą basztę, która do dziś osi znamiona destrukcyjnych dział z przeszłości. W końcu w 860 r. zdobyli go Bułgarzy, w 1080 r. wrócił pod panowanie Bizancjum, a w XII w. odbili go na krótko Normanowie. Uff, działo się… A w XIII w. dobudowano jeszcze cytadelę, a w 1417. zdobyli go Turcy Osmańscy.

Zamek Berat Albania www.szlakiempodrozy.plZamek Berat Albania; źródło: Flickr

Cerkiew św. Teodora Berat - Kisha e Shën Todrit www.szlakiempodrozy.plCerkiew św. Teodora Berat – Kisha e Shën Todrit; źródło: Flickr

Cerkiewno-kościelna rzeczywistość

Obracam się, dostrzegając XVI w. zabudowania cerkwi św. Teodora (Kisha e Shën Todrit). Prawdoodobnienrobiła by nieziemskienwrażenie, gdyby ostały się wszystkie freski Onufrego. Niestety do dziś przetrwały tu tylko nieliczne. W wyniku upływunczasu w ogóle z kamiennej budowli pozostała tylko część nierównyvh bloków. Choć akurat wnętrze wyłożone jest białymi płytkami.

Kusząco wyglądająca uliczka Rrugica Mbrica mimo staroświeckiego wyglądu ściąga uwagę hotelem i restauracją. Choiaż jest najszersza z arterii i tak nie stanowi jakiegoś epokowego dzieła. Zachodzę w głowę jak na tak małym obszarze upchnięto tyle budowli? Głównie sakralnych, będących dowodem na to, że ów obronny obszar zamieszkiwali chrześcijanie. A, że mieli fantazję i Piniorze, na potęgę wznosili kościoły. Dość powiedzieć, że w szczytowym momencie było ich aż 20!

“Berat składa się z trzech części Kalaja mieszczącego się wzgórzu zamkowym, Mangalem części u stóp wzgórza oraz położonej po drugiej stronie rzeki Osum – Goricy.”

Z rzeszy kościołów, ostał się XIII w. kościół NMP z Blachernae. Brązowe drzwi łatanej zaprawą budowli, zwanej przez miejscowych Kisha e Shën Mëri Vllahernës dziś wypełnia kilkanaście fresków. Niegdyś było ich więcaj, alem pozostało niewiele, konkretnie 16 naściennych malowideł i ikon autorstwa Mikołaja Onufriego, syna samego mistrza w tym fachu. O tym jakim sentymentem darzą go miejscowi przekonuję się, gdy przystaje przede mną lokals, wspominając o pogłosce głoszącej, iż stoi na fundamentach świątyni z V w. Tak rozwiewają się moje wątpliwości co do jego pozycji. Nie dziwota, że doceniany jest jako jeden z rodzynków pod względem samej historii, ale i biorąc pod uwagę wątek architektoniczny.

Jakby porwany miejscowymi uliczkami bez planu obchodzę kolejne adresy. Wreszcie niepostrzeżenie przystaje w samym sercu dzielnicy zamkowej. To właśnie tu od 1797 r. ważnym aspektem zwiedzania jestCerkiew Zaśniecia NMP. Istotnoe, dziś już niepełniąca swej roli, co nie znaczy, że nieistotna w gąszczu zabudowania miasta Beratu. Pod dachem w formie fali na naniesiono jakiś napis. Niestety, u mnie z albańskim jest dość krucho.

Muzeum mistrza Onufriego

Na razie musi mi wystarczyć wiedza o tym, że właśnie wchodzę w objęcia Muzeum Onufriego (Muzeu Kombëtar Ikonografik Onufri). Mając to na uwadze wspominam jak to ów albański kapłan miał szczególny dar do produkcji ikon. Wykupuję audi przewodnika i po chwili, po angielsku, sądzy mi się do uszu historia pięknie zdobionego ikonostasu i nie mniej spektakularnej ambony, którą mam przed oczami. Gdy nagranie się kończy zerkam jeszcze na pozostałe dzieła Onufriego i jego syna. Z pewnością obaj przejawiali smykałkę do sztuki; dowodzą temu kolejne pokoje z ich wytworami.

Muzeum Onufriego Berat Albania www.szlakiempodrozy.plMuzeum Onufriego Berat Albania; źródło: Flickr

Podczas gdy po innych mizeachnzwklentrzba się nachodzić, tu nie trzeba tu pokonywać wieku kilometrów, by zaliczyć niemal wszystkie. Tylko w pobliżu ołtarza zgromadzono… 173 dzieł. Resztę mam okazję podziwiać w na górze. Wrażenia? Jaśniejące kolory niemal oślepiają, robiąc magiczne wrażenie. Ale, bezsprzecznie najważniejszy jest oryginalny ikonostas z 1806 r. cerkwi Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. Zajmuje mi trochę czasu by objąć go wzroki. Przecież zajmuje aż trzy nawy świątyni! Ułożony w dwóch rzędach mieszących 12 dużych i 27 małych prac wieńczy rzeźba orła z rozpostartymi skrzydłami – symbol Albanii.

Wnętrze Muzeum Onufriego w Beracie www.szlakiempodrozy.plWnętrze Muzeum Onufriego w Beracie; źródło: Flickr

Dwoisty kościółek

Wychodzę na spalony słońcem trawnik. Cel ustalony? No to do dzieła. W miarę jak się zbliżam, rdzawy kolor staje się coraz bardziej widoczny. Przede wszystkim przez ceglane elementy, będące immanentna częścią prawosławnego kościoła św. Trójcy (Kisha e Shën Triadhës). Hmm, niby nieduży, choć akurat z charakterystyczną kopułą. Nie mogę jednak pojąć, jak to się stało, że tak się to wszystko tu ciągnęło. Stwierdzić, że praca miejscowym nie paliła się w rękach, to co najmniej duże niedopowiedzenie. Choć rozpoczęta już VIII w., ukończono je w XIV stuleciu.

Knkludując, wszędzie w Beracie z fasad przezierają białe odłamki. Tu receptą na ich wykorzystanie okazała się postawa miejscowego gubernatora z ramienia armii, stacjonującego tu w l. 1302–1326. Efekt jego nadzoru okazał się powalający; bizantyjski styl największej świątyni na zamku robi wrażenie. Zbudowany w formie krzyża i ma bizantyjskie malowidła ścienne. Chpcoaż, ddy władzę w Albanii objął Ebver Hodzą, świątynia, jak wiele innych została zdewastowana.

Kościół św. Trójcy Berat www.szlakiempodrozy.plKościół św. Trójcy Berat; źródło: Flickr

Historyczne ruiny

Odrywam wzrok w lewo i nie wiem co mam sądzić… Niskie półokręgi bardziej wyglądają mi na wejście do jakiegoś schronu, niż swe rzeczywiste przeznaczenie. Tymczasem, o pomyłce nie ma mowy. Tak, to fundamenty dawnego Białego Meczetu.

Pozostałości Białego Meczetu Berat Albania www.szlakiempodrozy.plPozostałości Białego Meczetu Berat Albania; źródło: Flickr

Do rozwiązania pozostaje kwestii nazwy. Nieskomplikowana, jak się okazuje… Jej sekret zawarty jest bowiem w jego budulcu – białym wapieniu. Omiatam wzrokiem mury, wznoszone w 1417 r. Gros znikła w XIX w. podczas lokalnego powstania przeciwko najeźdźcom Imperium Osmańskiego.

“Skaliste zbocze Wzgórza Zamkowego kusi skałą Cek Beni, będąca przypomnieniem o jednak klęsce słynnego Skanderbega, w walce z Turkami. Wojska owego dowódcy nie zdołały zdobyć Beratu w 1455 r. po tym jak z pomocą przyszły siły sułtana Burata.”

Wydeptana dróżka wiedzie mnie ku niżej położonemu kolejnemu elementowi dzielnicy. Niecałe 200 m niżej trafiam na kolejne historyczne pozostałości. Tym razem Czerwonego Meczetu, który wraz z Białym stanowią jedne z najbardziej wiekowych muzułmańskich miejsc kultu w Albanii. I tu jednak szału nie należy się spodziewać. Patrzę na jedyny element, jaki przerwał do naszych czasów – wieża minaretu, wzniesioną, co za niespodzianka, z cegieł. Tyle, że tu przynajmniej większość nieco różni się od podobnych świątyń. Tajemnicą poliszynela jest, że pochodzi z XV w. a wzniesionego dla członków garnizonu tureckiego po tym jak podbili miasto.

Czerwony Meczet Berat www.szlakiempodrozy.plCzerwony Meczet Berat ; źródło: Flickr

Cerkiew św. Michała Berat Albania www.szlakiempodrozy.plMiędzy Wzgórzem a Starym Miastem widać zabudowania cerkwii św. Michała (Kisha e Shën Mëhillit). Wiele wskazuje na to że pojawiła się na mapie miasta w XIV w. Budowniczy opracowali plan budynku na planie krzyża. Źródło foto: Wikipedia

Ostatni raz spoglądam na ten idylliczny widok na miast,płynąca w dole rzeka i odległą górę Tomor i ruszam dalej.

Meczety dzielnicy Mangalem

Samo wzgórze, jak i jego zbocze od strony południowo-wschodniej jest najbardziej reprezentatywną częścią miasta. Tę zaś tworzy dzielnica Mangalem. Pozostaje ustalić jaką trasę wybrać. Po chwili zastanowienia decyduje się na podążenie wzdłuż nurtu rzeki.

W opozycji do wcześniejszych dzielnic Mangalem zamieszkują głównie muzułmanie, czego dowodem piętrzące się w górę meczety. I to właśnie ich szlakiem wybieram się w podroż po okolicy. Był 1827. r. gdy kończono prace nad kolejnym miejscem modlitw w Beracie. Meczet Kawalerów (Xhamia e Beqarëve), nie był jednak tak zwykłym miejscem, jak zawsze. Przeznaczono go bowiem dla szczególnej grupy wyznawców. Oto bowiem wkrótce okupowali go sunniccy młodzieńcy, prosząc Allaha w kwadratowej salo o boku 12 m o… dobrą żonę. Na szczęście ten ostał się do dziś i po chwili, na rozgałęzieniu ulic mam okazję wejść do środka. Najpierw jednak nieco zdziwiony spoglądam, jak sprzedawane są przy nim damskie drzwiach ciuchy i torebki. Doprawdy, niezłe połączenie…

Meczet Kawalerów Berat www.szlakiempodrozy.plMeczet Kawalerów Berat; źródło: Wikipedia

Całość zajmuje dwa piętra, a całość rozwaga się niemal na kwadratowej powierzchni. Wchodzę w wąskie przejście zerknąć z bliska na minaret wciśnięty w południowo-zachodni róg. Niegdyś górne piętro obłożono równo kremowymi kafelkami. A środku, w ciemnym wnętrzu na ściany naniesiono artystyczne freski. Okres sekularyzacji państwa dał budowli mocno we znaki, przez to ściany straciły gros z okazałych malowideł z obiektami sakralnymi i geometrycznymi wzorcami.

Wnętrze Meczetu Kawalerów Beracie Albania www.szlakiempodrozy.plWnętrze Meczetu Kawalerów Beracie Albania; źródło: Wikipedia

Zwykły dzień

Wychodząc postanawiam na chwilę przystanąć na brzegu rzeki. Opieram się o kamienną barierkę i stąd cieszę oczy widokiem niskich domów. Ich rzędy pną się razem z zalesionym wzgórzem. Ten widok mam zresztą też tu, po północnej stronie rzeki Osum, na której organizuje się zresztą spływy kajakowe. Dalej za miastem w górę pnie się jeszcze szczyt Tomor. Obracam się w prawo i korzystając z bezchmurnego nieba wpatruje się z okazałą górę. Z pobliża nadlatuje dźwięk rozmów. Załóżmy, że zgłodnieliście lub chcecie kupić pamiątki. Comzrobić? Ruszyć ładnym deptakiem, choć gorąc aż bije od wyłożonych siwą kostka Bulevardi Republika. Po obu stronach szerokiej drogi zasadzono rząd drzew. O ile te od strony rzeki nie stanowią dla mnie zaskoczenia, to połączenie zieleni ze zwykłymi budynkami robi naprawdę korzystne wrażenie. Mijam kolejne knajpki z wnętrz których wydobywają się rozmaite zapachy. Wreszcie teren otwiera się szerzej i tak przystaję na Sheski Teodor Muzaka, czyli placu nazwanego nazwiskiem XIV w. władcy Beratu. Korzystam z okazji i zaglądam do miejscowej Informacji Turystycznej po pamiątki.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *