Na zimno www.szlakiempodrozy.pl

Ziemia Ognista Chile – Tierra del Fuego Chile

Południowe granice Chile tworzą głównie puste, surowe połacie ziemi gdzie niskie temperatury zdecydowanie nie należą do najprzyjemniejszych. Mimo to Ziemia Ognista wabi czym szczególnym, co trudno zdefiniować. Ów szczególny zew czują nieliczni…

Obszar zwany tutaj z Tierra del Fuego presostat ostatnim punktem na mapie wycieczki dla tych, którzy jednak nie mają odwagi zapuścić się w dziki teren Antarktyki.

Był 1520 r., gdy Ferdynand Magellan opływając niegościnną okolicę ujrzał na horyzoncie wzbijający się w powietrze dym, będący efektem rozpalonych na brzegu ognisk. Tak do głowy przyszło mu określenie nieznanego mu lądu mianem „ziemi dymu”. Gdy załoga statku wróciła do macierzystego portu, Magellana już jednak z nimi nie było. Rolę narratorów, po zmarłym na Filipinach podróżniku, przejęli członkowie jego ekipy, którzy zrelacjonowali królowi, z czym mieli do czynienia. Ale władcy jak to władzy, dbają o szczegóły. A skoro królowi bardziej pasował termin „Ziemia Ognista”, to jak musiało pozostać. I zostało. Obydwa, jak się okazuje są jakże mylące…

Dość powiedzieć, że odczucia jakie żywili członkowie załogi względem owej części świata zdecydowały de facto o kontynuowaniu wyprawy prostszą trasą. Co zaowocowało właśnie tym, że udało się opłynąć kulę ziemską.

Isla Grande serce Ziemi Ognistej

Dziś głównym punktem do którego zmierzają żądni dzikich wrażeń jest obszar Isla Grande, czyli największej z wysp Ziemi Ognistej. W ponad 61% stanowi on terytorium Chile, zajmując pow. 29 484,7 km².

Administracyjną częścią całej chilijskiej Ziemi Ognistej jest prowincja o tej samej nazwie. Zajmujący 22 593 km² region składa się z trzech gmin:

  • Porvenir
  • Primavera
  • Timaukel

Najwyższe wzniesienia obejmują tu łańcuch górski Darwin, ze szczytem Mount Shipton (2469 m n.p.m.). A część pasma zajmują lodowce m.in. znajdujący się na kanale Beagle lodowiec Pía.

Cordillera Darwin Tierra del Fuego Chile www.szlakiempodrozy.pl

Cordillera Darwin Tierra del Fuego Chile; źródło: Flickr

Niesprzyjające warunki do żeglowania, a więc silne wiatry oraz spadające na pokład kawałki lodu sprawiły, że wyprawy w te rejony kojarzyły się z trudem i znojem. Mimo tego na Ziemię Ognistą, co jakiś czas, zapuszczali się niezwykli goście. Choćby Karol Darwin, który w l. 30 XIX w. na pokładzie statku „Beagle”, który po kontaktach z miejscowymi ukuł kontrowersyjna tezę mówiąca o tym, iż mieszkający tu ludzie stoja na najniższym poziomie ewolucji. Europejczycy uznali więc, że należy to zmienić…

Wkrótce przez ten południowy teren kuli ziemskiej przeszła brutalna fala, de facto eksterminująca rdzennych mieszkańców. Dziś historycy otwarcie nazywają ją jednym z procesów ludobójstwa w historii świata. Jej ofiarami byli przedstawiciele czterech plemion indiańskich:

  • Onas (Selk’nam)
  • Haush
  • Yghanów
  • Alacaufe

Widząc do czego zmierzają działania Europejczyków, salezjański misjonarz José Fagnano doprowadził do przeniesienia rdzennych mieszkańców na wyspę Dawson. Jak się wkrótce okazało było już za późno. Większość z nich zapadając na na choroby przywiezione ze Starego Kontynentu umierała. Mimo wydawało szczególnej postawy duchownego do dziś krąży wiele kontrowersji. Zostały bowiem pisemne dowody, poświadczone zresztą przez innych zakonników, które wskazują na usprawiedliwienie porwań i przekazywania autochtonów białym osiedleńcom jako niewolników.

„Miejskie” Porvenir

Przybywający na Ziemię Ognistą turyści zazwyczaj przybijają do portu w Porvenir, którego hiszpańska nazwa oznacza nic innego, jak „Przyszłość”. Stanowiąca stolicę rejonu…

Założone 13 grudnia 1894 r. Porvenir jest dziś prawdziwa „metropolią” chilijskiej Ziemi Ognistej. Co w tym przypadku oznacza, że żyje w nim… niespełna 7,5 tys ludzi.

Ale to nie tak, że za pierwsze wyprawy nagle odkryły przed ludźmi nowe możliwości Mimo początkowych chęci zasiedlenia przez ludzi z Europy nowych obszarów nikt bowiem nie garnął się do przeprowadzki w dzikie, surowe rejony świata. Hiszpanie będący częstym celem pirackich napaści ze strony Anglików i Holendrów rozważali co prawda urządzenie tu swej bazy, lecz szybko z pomysłu zrezygnowali.

Wszystko zmieniło się gdy wybuchła gorączka złota. Potrzebą chwili okazało się zrudzenie tu posterunku policji. Gdy w 1883 r. stanął, wokół niego z czasem rozrosła się wioska. Tak jedenaście lat później działając na polecenie prezydenta Chile Jorge Montta Alvareza kontradmirał Manuela Señoret Astaburuaga założył miasto, obejmując w nim rządy.

Z Porvenir do miasta Arica, będącego najdalej wysuniętym na północ miastem Chile, jest 5299 km.”

Do dziś mieszkańcami Porvenir są ludzie w których żyłach płynie jugosłowiańska krew. Stanowią oni większość spośród nieco ponad 6 tyś tyś ludzi żyjących w tym portowym mieście.

Rozglądając się po miasteczku nie sposób dostrzec, iż tutejsza architektura… ledwo się trzyma. Większość zabudowań to liche konstrukcje z blachy falistej, pochodzące z zamierzchłych czasów. Tak wygląda także nabrzeże, na którym w oczy rzucają się stare maszyny, służące nigdy przeobrażaniu tego regionu na swoja modłę.

Będąc typowym punktem wypadowym do zwiedzania okolicy ściąga turystyk ofertą noclegową, handlową i restauracyjną.

Główny plac ściąga uwagę Museo del Tierra del Fuego, którego siedziba stanowi część wspólną z siedzibą miejskich władz. Placówka znana też jako Museo Municipal Fernando Cordero Rusque, działa od 1980 r. będąc głównym ośrodkiem troski o przetrwanie i popularyzację przeszłości i przyrody Ziemi Ognistej. Dziś wnętrza wypełniają szkielety i inne pozostałości zwierząt żyjących na tym bazarze, znaleziska archeologiczne i antropologiczne. Prawdziwym skarbem jest jednak wykopana niedaleko nieopodal Porvenir… indiańska mumia.

W dziale poświęconym okresowi gorączki złota znaleźć można przedmioty nawiązujące do odkrycie i wydobywania tego kruszcu. Są zdjęcia na których uwieczniano rdzennych mieszkańców – Indian Selknam oraz obrazy ukazujące początki kolonizacji Tierra del Fuego. Pokazujące jak zmieniało się Porvenir

Museo del Tierra del Fuego - Museo Municipal Fernando Cordero Rusque www.szlakiempodrozy.pl

Museo del Tierra del Fuego – Museo Municipal Fernando Cordero Rusque; źródło: Wikipedia

Z placu prowadzi ścieżka pozwalająca dojść na punkt widokowy po południowej stronie zatoki Porvenir.

Pierwsze kino w Porvenir – Teatro Cinema powstało w 1924 r. Wkrótce stało się czymś na wzór kompleksowego centrum kultury miasta, którego sceną zawładnęły spektakle teatralne i koncerty muzyczne i lokalne festiwali. Ale sytuacja finansowa zmusiła władze do zamknięcia instytucji w 1966 r. Dziś stanowiono lokalne centrum kultury.

Teatro Cinema Porvenir Ziemia Ognista Chile www.szlakiempodrozy.pl

Teatro Cinema Porvenir Ziemia Ognista Chile; źródło: Wikipedia

Obchodząc miasto w oczy rzuca się również kościół z drewnianą wieżą.

Jedną z najbardziej niszczycielskich sił na Ziemi Ognistej stały się… bobry, które sprawdzono z Kanady. Niszcząc lasy i tworząc tamy na rzekach swymi drewnianymi legowiskami rozprzestrzeniły się na ogromnej połaci tego terenu.”

Zimna, złotonośna Primavera

Czas w tej części Ziemi Ognistej płynął jednak tak samo, jak w innych rejonach Ameryki Południowej. Niepodległość w Argentynie i Chile zdążyła na tyle okrzepnąć, że władze zaczęły z podniesioną głowa walczyć o swoje, i ich mniemaniu, tereny.

Kilka lat później na południowe obrzeża krajów zaczęli sprowadzać się nowi mieszkańcy. Gdy Ramón Serrano w 1879 r. po swej wyprawie przedstawił swe zawożenia dowodzące, iż tutejsza gleba idealnie nadaje się na hodowlę zwierząt przyszłość okolicy została ustalona. Mało tego, trafiając na grudki złota w tutejszych rzekach zwabił w te rejony poszukiwaczy cennego kruszcu…

Wreszcie w 1880 r. Jorge Porter natknął się na dziewiczą dotąd Zatokę Porvenir. Zagłębiając się w okolicznych górach wkrótce natknął się na spore złoża lśniących grudek. Dwa lata później roiło się tu od przesiewających tutejsze wody i zagłębiających się w górską ziemię mężczyzn. Gorączka złota nabrała mocy…

Jeśli szukacie definicji przestrzeni życiowej to, wywodząca się z tamtego okresu chilijska Primavera wydaje się idealna. Ok. 1160 mieszkańców żyje tu bowiem na 4253,4 km². I tak jest właściwie od zarania, bo owa mieścina jest jedną z pierwszych na którą swój wzrok skierowali pierwsi osadnicy. I to nie a w jakichś dawnych czasach ale u progu l. 30 XX w.

Wypełniona ranczami i ośrodkami naftowymi o dziwo znana jest dość dobrze zapuszczającym się w okolice podróżnikom.

Primavera Chile Ziemia Ognista www.szlakiempodrozy.pl

Primavera Chile Ziemia Ognista; źródło: Flickr

Zmiany w Timaukel

Wsi spokojna, wsi wesoła… tak można pomyśleć przyglądając się z bliska Timaukel. Okolicy,, która na przestrzeni ostatnich lat niemal się wyludniała. A przecież administracyjnie dopiero co powstała, bo śmiało można tak powiedzieć o założonej w 1979 r. gminie.

Gdy nowi osadnicy pojawili się na ziemi zamieszkanej dotąd przez prekolumbijskie plemię Selk’nam, zaobserwowali, że ci głównie urządzali tu polowania na tutejsze lamy. Ale historia obeszła się z nim tragicznie; rzeź tego pierwotnego ludu urządzona rekami Europejczyków., oraz zagrabianie ziem na wielkie rancza działające w ramach „Sociedad Explotadora de Tierra del Fuego” do dziś kładzie się cieniem na tym obszarze.

Złoto i owce

Była noc z 23 na 24 września 1884 r. Ciemne niebo nie pomagało w nawigowaniu załodze płynącego przez zimne wody francuskiego parowca „Arctique”. Nagle statkiem wstrząsnęło, po czym ze zgrzytem osiadł na mieliźnie przy granicy argentyńsko-chlilijskiej. Wysłana na pomoc ekipa szybko zdiagnozowała przyczynę problemu. Statek wbił się w złoże złota. Nim zaalarmowane władze Argentyny podjęły jakiekolwiek czynności, chilijscy górnicy dawno pozostawili po soboe przebraną ziemię…

Gdy początek XX w. przyniósł możliwość użycia mechanicznych pogłębiarek, wydobycie ruszyło z kopyta. Za zyski oczywistość inwestowano, czego przejawem były pojawiające się nowe gorączka złota doprowadziła do powstania pierwszych miast archipelagi nowe miasteczka. Tyle, że 1909 r. niewielkie złoża się wyczerpały…

„W okresie listopad-marzec dzień trwa tu 20 godzin, a słońce przygrzewa dość mocno. Dość często dochodzi jednak do gwałtownych zmian warunków atmosferycznych; szybko pojawiające się na niebie chmury niosą opady, a wiatr przynosi uczucie zimna.”

Tak osadnicy musieli się zająć innym zajęciem. Ich wzrok padł więc na… owce. I to ich hodowla miała stanowiła przepustkę do lepszego życia. Rozległe równiny idealnie nadawały się na rancza. Pierwsze założone w 1893 r. przez firmę „Sociedad Explotadora de Tierra del Fuego” , objął w zarząd mający swe korzenie w Rosji Mauricio Braun nazywając je po swojemu „Josefina”.

I się zaczęło… Stałe poszerzanie granic wypasu owiec, kosztem ziemi należącej dotąd do Indian, pozwoliła stworzyć olbrzymi biznes, zapewniający krociowe zyski. Gdy po świece rozeszła się o odnoszącej sukcesy branży na Ziemie Ognista zaczęli napływać kolejni imigranci, szukający pewnego zatrudnienia. W efekcie utworzona przez kilka osób spółka wkrótce zyskała status największej farmy bydła na obszarze całej Patagonii.

Rozwój technologii sprawił, że władze Chilijskie władze zaczęły szukać położonych pod powierzchnią ziemi ropy naftowej. Mimo początkowego powodzenia, okolica nie stała się kolejną Zatoką Perską. Nic to nie dało. Chętnych do przeniesienia się w zimne tereny wśród Chilijczyków było jak na lekarstwo. Wykryte w 1945 r. złoża zmieniły nieco charakter północnej części Ziemi Ognistej. W 1975 r. zainteresowanie przeniesiono obręb złóż ukrytych w wodach Cieśniny Magellana.

Pierwsze zabudowania rancza „Caleta Josefina” tworzyły liche mieszkania i szopy służące robotnikom i pasterzom owiec. Z zysków sfinansowano zakup kolejnych ziem, co jawnie nie spodobało się pierwszym osadnikom, którzy zmurszeń było porze swe plany zakup kolejnych terenów. Biznes kwitnął do tego stopnia, że wkrótce zaczęto wznoszenie imponującego , jak na tamte czasy kompleksu Frigorífico Bories, który tworzył tak potrzebna chłodnię dla mięsa i garbarnię skór, której zabytkowe pozostałości dziś prezentują się tak:

Frigorífico Bories Chile www.szlakiempodrozy.pl

Frigorífico Bories Chile; źródło: Flickr

W zatoce

Bezużyteczna Zatoka, jak to brzmi? Zwana po hiszpańsku Bahia Inutil swymi zboczami kieruje do Onaisin, w którym mieściło się ranczo Josefina. Zajrzeć tu można na Cementario de los Gigantos (Cmentarz Gigantów), a więc olbrzymie głazy rozrzucone po terenie pampie przez dujący z wielką siła wiatr.

Cementerio Inglés (Cmentarz Angielski), to już prawdziwą ⇒ nekropolia na której grzebano pochodzących z Wielkiej Brytanii pracowników tutejszych posiadłości, którzy zginęli w trakcie walk z Indianami, od wystrzeliwanych przez ich łuki strzał.

„Nazwą Tierra del Fuego Ziemia Ognista określa się właściwie cały archipelag wysp na krańcach Ameryki Południowej. Niemniej w potocznym rozumieniu oznacza największa z wysp Isla Grande de Tierra del Fuego, której 70% powierzchni należy do Chile.”

Założona w 1904 r. farma Estancia Cameron do dziś kusi oryginalnymi budynkami. Drewniane zabudowania położona jakieś 50 km na południe przy zatoce. Położona nico niżej, w charakterystycznym zagłębieniu, zamieszkana jest głównie przez ludzi zajmujących się uprawa i strzyżeniem owiec.

Górzyste rejony wyspy kuszą z kolei Lago Blanco. Piękne jezioro stanowi częsty punkt wycieczek mieszkańców kolejnego miejscowego ośrodka, którym jest Vicuna, skąd już tylko rzut kamieniem na granice z Argentyną.

Dalekie Puerto Williams

Puerto Williams to miejsce na świecie szczególne. A to dlatego, że jest najdalej położonym zamieszkanym, miasteczkiem leżącym jeszcze przed Antarktyką na świecie.

Zlokalizowane na Isla Navarino w 1953 r. doczekało się portu, będącego baza morską. Przecina je sporo wytyczonych tras spacerowych. Pierwotnie okolicę te zamieszkiwało indiańskie plemię Yaghan. To właśnie tutaj swój pierwszy przystanek za Ziemi Ognistej miała załoga statku „Bragle”, jako pierwsze eksplorująca owe tereny. Wejście w kontakt z miejscowymi pozwoził dowodzącemu jednostką kpt Robertowi Fitzroy’owi wziąć ze sobą na pokład czterech przedstawicieli tutejszego plamienia i zabrać ich do Anglii.

Puerto Williams Tierra del Fuego www.szlakiempodrozy.pl

Puerto Williams; źródło: Flickr

Odebrawszy gruntowne wykształcenie wrócili z Fitzroy’em w trakcie słynnej podróży z towarzyszącym im Darwinem. Mimo to, przemianowany w Anglii na Jimmy’ego Buttona członek plamienia szybko wrócił w ojczystych stronach do dawnego tryby życia, nie tylko nie otwierając europejczykom drogi do podporządkowania się ich zwyczajom, ale wręcz stając na czele buntu miejscowych przeciwko kolonizatorom.

„Sama wyspa zajmuje 2473 km2 i żyje na niej ok. 2 tyś ludzi.”

Odnalezione w Bahía Wulaia ślady wskazują, że ludy zamieszkana przez lud Yahgan, koczowników, którzy co jakiś czas zmieniali miejsce do życia czerpią z z tego co była w stanie zaoferować im przyroda. Ostały się tu megality, których pochodzenie wskazuje na to, że powstały 10 tys lat temu! Do dziś właśnie owa prehistoria przyciąga ludzi, ciekawych eksponatów zgromadzonych. Znaleźć tu można zmyślne pułapki na ryby, rękodzieło rzemieślnicze oraz pozostałości misji, jakie tworzyli tu angielscy misjonarze.

Dziś praktycznie nie można ty spotkać czystej krwi Yaghanów. Mieszająca się krew wykształciła jednak niewielką grupę Metysów, prowadzących dziś spokojne życie w osadzie Ukika, niedaleko Puerto William. To jak przebiegał brutalny proces unicestwienia tutejszej rdzennej kultury i europejskiego osadnictwa zobaczyć można na wystawie Museo Martin Gusinde.

Wyspa Santa Ines

Dostać się na nią je jest prosto, o czym przekonali się opływaczy ja pierwsi żeglarze. Trafiając na wystające z owych skały niejednokrotnie zmuszeni byli reperować swe statki. W tak, w zasadzie, jest do dzisiaj.

To jednak nie przeszkodziło wcześniej zjawić się tu ludowi Kawésqar, który jednak wodząc jak trudne panują tu warunki nie zdecydował się podjąć próby prowadzenia tu osiadłego tryb życia. Początkiem ich końca cyklicznej bytności okazało się zjawienie się tu podróżników z Europy…

Lodowiec na Santa Ines Ziemia Ognista Chile www.szlakiempodrozy.pl

Lodowiec na Santa Ines Ziemia Ognista Chile; źródło: Flickr

Na tej wyspie hiszpański żeglarz Pedro Sarmiento de Gamboa zetknął się z cieśniną Magellana. Był 1579 r., kiedy znany podróżnik opływając okolicę nazwał ją Santa Inés. Od początku budziła w kolejnych śmiałków zapuszczających się tu eksploratorach jednoznaczne uczucie, którego przejawem było nazwanie jej nawet nieformalnie „Południową Krainą Pustkowia”. Kolejni żeglarze wabieni byli niezwykłą surowością i dzikością tej części Ziemi. Wreszcie okolice opłynął statkiem HMS Beagle słynny Fitzroy, zbierając dane o tutejszych zatokach.

Cechą szczególna wyspy Santa Ines jest wielka duża zaspa śnieżna, której szczyt leży na wys. 1341 m.”

Północne wybrzeże naznaczone jest nie tylko zatokami ale i portami. Zaś wschodnią ściąga uwagę kanałem Barbara, zaś nieregularna linia brzegowa poprzecinana jest głębokimi rysami. Zaś w pobliżu , w wodzie roi się od wysepek i skał.

Jokohama wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments