Zamek Krasiczyn. Zamek w Krasiczynie www.szlakiempodrozy.pl

Zamek w Krasiczynie – podkarpacki gościniec władców

Zamki od zawsze pobudzają ciekawość. Królewskie, z racji swej istoty i „wyższości” zamieszkujących je rodów. Obronne, przyciągają z kolei krwawymi historiami, które nieraz rozgrywały się w ich murach. A z czym można mieć do czynienie odwiedzając zamek Krasiczyn?

Niejednokrotnie pewnie słyszeliście pojęcie, że jakaś budowla bądź inny obiekt sztuki jest „manierystyczny”. Tylko, co to oznacza? Głównie chodzi w tym o to, iż dekoracje oraz styl budowli odzwierciedlała subtelność oraz wyrafinowanie.

Zamek w Krasiczynie, czyli dom dla młodej pary

Stoję przed zamkiem i staram się z całą mocą wyrzucić pojawiające się w głowie porównanie tego co widzę z dzisiejszym sposobem stawiania budynków. Niemal codziennie mam przecież okazję mijać jakiś plac budowy. Z dźwigami, ekipą budowlaną i tym podobnymi elementami. Tyle się tego dziś buduje…

Próbuje zwizualizować sobie, jak mogło to wyglądać 470 lat temu… To bowiem właśnie wtedy na przełomie XVI i XVII w. krzątali się tu murarze.

Jest 1525 r. Przechodzący się po błotnistej ziemi Jakub z Siecina herbu Rogala, po ślubie z Barbarą z Orzechowskich zapragnął mieć swój kąt. Tak rozpoczęła się przebudowa zwykłego dworu w Zamek Krasiczyn. Ale to nie on, a jego syn Stanisław Marcin Krasicki doprowadził do tego, że dziś stoję w tym miejscu pragnąc poznać tajemnice ukończonej w pełni 1631 r. okazałej rezydencji. Jako kasztelan przemyski administrował pobliskim terenem zajmując się sprawami finansowymi i sprawami obronnymi.

Krasiczyn nie był jednak pustkowiem. Co więcej istnieją dowody, w postaci chat oraz grobów, jasno ukazujące, iż już w czasach panowania Rzymian i średniowieczu te ziemie były zamieszkane.

Zamek Krasiczyn www.szlakiempodrozy.pl

źródło: Flikcr

Wiedziałem o tym, że nie będzie to łatwe. Jak można stale dłubać przy danej pracy? Okazuje się, że długo…

Najpierw wytyczanie czworoboku, którego centralnym punktem był dziedziniec ulokowany w środku. Szczęśliwie cztery ściany wzniesiono zgodnie z tyloma kierunkami świata, co ułatwia jego postrzeganie. Wokół rozciągał się parterowy krużganek. Następnie trzy skrzydła, gdzie w części północnej zamieszkiwali mości panowie. Wreszcie coś co nadaje krasiczyńskiemu zamkowi charakteru i powagi – ustawione w czterech rogach cylindryczne baszty, które jeszcze podniesiono za czasów Stanisława Marcina. Nadał im własne nazwy, łączące je z religią i będące symbolami władzy. Baszty: Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka (Rycerska) do dziś są symbolami budowli. Aż szkoda, że strzelnice postanowiono zamurować…

Oczami wyobraźni widzę, jak atakujący zamek Krasiczyn złodzieje padają po kulach wystrzelonych z owych strzelnic. Co za szczęście, że zachodnią i północną stronę chronią wody płynącego Sanu. Można się skupić na odparciu wroga, który próbuje przedostać się od południowego-wschodu przekraczają fosę i próbując wspiąć się na wały.

Co więcej Stanisław Marcin, jako wielki miłośnik sztuki, postanowił przeistoczyć zamek w Krasiczynie w miejsce, które przez wieki będzie cieszyć oczy.

„Krasiczyn wziął swą nazwę od rodu Krasickich, którzy budując zamek rozpropagowali de facto osadę.”

W głowie dudni mi odgłos końskich kopyt, które solidnie podkute sprawiają, że przypominają mi się historie z gatunku płaszcza i szpady. Konie przebiegają przez bramę, lecz nie taką jaką widać dziś na każdym kroku, oj nie… Ówczesna solidna konstrukcja była de facto budynkiem z wysoką wieżą zegarową.

Ciekawe, jak to miejsce mogło wyglądać w czasie, gdy mieszkali tu królowie Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan Kazimierz czy August II.

No dobrze, nieco poniosła mnie wyobraźnia, wszak to nie twierdza, którą chciałby ktokolwiek zdobyć…

Jaka szkoda, że konstrukcja nie przetrwała do dziś. No ale jak miała przetrwać skoro w drugiej połowie XVII wieku po raz kolejny wkroczyli tu pracownicy z łopatami. Przebudowa dotknęła północnej strony zabudowań.

Przechodzę w kierunki Baszty Boskiej, mając jasno określony cel. Słyszę jak woła mnie szczególne miejsce. Wchodzę do kaplicy, która roztacza niesamowitą aurę.

Przechodząc się tu zerkam na zdobienia na ścianach, pośród których największe wrażenia robią tzw. sgraffito. Zajmują tu całkowitą powierzchnię około 7000 m2, będąc starannie zaplanowana dekoracją. Jak powstawały? Ich naniesienie było nadzwyczaj żmudnym zajęciem. Polegało to na nakładaniu nowych warstw tynku, oraz zeskrobywaniu ich zanim całkowicie nie zaschły. Proces ten sprawiał, że odsłaniano wcześniejsze warstwy,, które tworzyły w efekcie różnokolorowy wzór. Jak słusznie sugeruje nazwa, technika ta pochodziła z Włoch i co ciekawe to właśnie tamtejsi mistrzowie pracowali nad nimi w tutejszym zamku.

Zamek w Krasiczynie dziś www.szlakiempodrozy.pl

 

Wszystko jednak na nic się zdało… W 1852 r. cały zamek Krasiczyn zajął się niszczącym ogniem. Wnętrza zostały doszczętnie zniszczone. Wówczas właścicielami zamku, jak i całego Krasiczyna byli już Sapiehowie, a konkretnie książę Leon, który odkupił budowlę, stając się kolejnym, po Potockich właścicielem. Co gorsza 15 lat wcześniej zainicjowali renowację, która przez pożar znacząco się opóźniła. Na odbudowę trzeba było więc czekać , ale udało się jej dokonać nawet przed pokonaniem niemieckich wojsk. Co ciekawe trwała nawet w trakcie II wojny światowej. W 1944 r. zamkowe otoczenie uzupełnił tartak, fabryka maszyn rolniczych oraz… browar. Dodatkowo pałac został szczęśliwie oszczędzony przed zniszczeniami wojennymi.

Dalsze losy budowli były już mniej spektakularne. II wojna światowa sprawiła, że państwo polskie miało zdecydowanie inne priorytety niż sprawowanie opieki nad wznoszącym się niedaleko wschodniej granicy zamkiem. Mury wzięli we władanie uczniowie Technikum Leśnego. W 1963 roku rozpoczęto trwającą kilkanaście lat konserwację, do której sporo dołożyła warszawska FSO.

Jej upadek w l. 90. zmusił do zmiany sposobu zarządzania obiektem. Biorąc go pod swe skrzydła Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. Dostosowała go do celów turystycznych, stale rozwijając jego możliwości. Dziś działa tu więc „Hotel Zamek Krasiczyn„.

Ogrodowe ciekawostki zamku w Krasiczynie

Okolice zamku nastrajają do spacerów po parku i zachwycania się tutejszym pięknem przyrody. Za to podziękować należy wspomnianej rodzinie Sapiehów, którzy włożyli wiele pracy w powstanie i utrzymanie wspaniałego ogrodu, który powstał już XVII w.

Z rodem tym wiąże się historia sadzenia drzew. Kilka z rosnących do dziś okazów to przejaw wdzięczności za kolejne, pojawiające się na świecie, dziecko. Poniekąd można nawet określić ich płeć, gdyż narodziny córki sprawiały, że pojawiała się lipa. Symbolem męskiego potomka stał się zaś dąb.

Dziś nie tylko dwa wspomniane gatunki, decydują o pięknie parku. Oprócz nich zobaczyć tu można około 200 innych rodzajów gatunków, które pochodzą z krajów różnych kontynentów.

Mury zamku Krasiczyn www.szlakiempodrozy.pl

źródło: Flikcr

Lubisz kolorowanki? Zajrzyj tutaj pokoloruj zamek.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments