Wyprawa Roberta Burke'a i Williama Johna Wills'a www.szlakiempodrozy.pl

Wyprawa Roberta Burke’a i Williama Johna Wills’a

W połowie XIX w. Australia wciąż był lądem stanowiącym dosyć enigmatyczny kawałek świata. Ciekawość położonego na półkuli południowej obszaru podszywana była jednak możliwościami, jakie stworzyło finansowanie wypraw wielkimi zyskami eksploatacji złota. Dzięki temu, tak naprawdę, wyprawa Burke’a i Wills’a przeszła do historii. 

Wizja nowych inwestycji, w tym połączania kontynentu telegrafem, najpierw z Azją z następne z Europą, a za tym połączeń kolejowych stały się przyczynkiem do pierwszej pieszej ekspedycji, mającej na celu przejście kontynentu z Melbourne do Zatoki Karpentaria.

Był 1857 r. gdy członkowie „Royal Society of Victoria” specjalnie powołali do życia „Komitet Eksploracyjny”, który weźmie byka za rogi i zmierzy się z szalonym pomysłem. W jego skład weszli:

  • William Stawell – polityk kolonialny, a zarazem stanu Victoria
  • John Macadam – chemik i lekarz; w charakterze sekretarza wyprawy
  • Georg Neumayer – geofizyk i hydrograf
  • Ferdynand von Mueller – botanik
  • Frederick McCoy – zoolog i paleontolog
  • Andrew Clarke – oficer i polityk
  • Richard Eades – ówczesny burmistrz Melbourne
  • Alfred Selwyn Esq – rządowy geolog
  • Francis Cadell – eksplorator Australii
  • ks. John Bleasdale – chemik i mineralog
  • Clement Hodgkinson – geodeta przyrodnik
  • Dr David Elliott Wilkie, Skarbnik
  • Edward Wilson – dziennikarz

… i dziesięć innych osobistości.

Wymienieni wyżej wprost strzelali pomysłami. Ale okazało się, że nie wszyscy mieszkańcy Australii zostali uwiedzeni nowym pomysłem. A środki finansowe trzeba było zebrać…

Godni dowódcy

Wreszcie trzyletnie starania o pozyskanie pieniędzy można było uznać za zakończone. Wszyscy byli jednak przekonani co do jednego: zorganizowanie tego typu podróży nie ma nic wspólnego z dotychczasowymi formami eksploracji Australii.

Jakby tego było mało pojawił się nowy kłopot. Kto pokieruje wyprawą. Wzrok padł na dwóch Niemców: geografia, botanika, a zarazem lekarza Ferdynanda von Muellera i należącego do armii inżyniera górniczego i zoologa Williama Blandowskiego. Panujące w samej organizacji wzajemnie niesnaski i tarcia skutecznie storpedowały jednak owe kandydatury.

Tak na czoło wysuneła się propozycja duetu: Robert O’Hara Burke i William John Wills, przy czym pierwszy z nich miał na siebie wziąc odpowiedzialność dowódcy, zaś drugi jako pełnić rolę nawigatora, wspierając w momentach decyzyjnych Burke’a.

 

Formując 19 osobowy zespół nadinspektor policji Burke i geodeta Willsm, który skądinąd świetnie potrafił czytać pogodę, przystąpili do wytyczenia trasy. Ta w efekcie liczyła 2000 mil, czyli 3250 km. Analizując szansę powodzenia misji niejednokrotnie stosowano pionierskie koncepcje. Novum stanowił choćby wykorzystanie podczas wyprawy wielbłądów. Problem w tym, że dotychczas na australijskie ziemie sprowadzono jedyne siedem sztuk tego gatunku. Tak George James Landells upoważniony został do udania się do Indii i zakupu 24 wielbłądów, które dotarły do Melbourne w czerwcu 1860 r. Wykorzystując kontakty dodatkowe sześć zakupiono w Cremorne Gardens.

Mapa wyprawy Burke' i Wills'a po Australii www.szlakiempodrozy.plMapa wyprawy Burke’a i Wills’a; źródło:Wikipedia

Za marzeniami

Był 20 sierpnia 1860 r. Na tarczy zegarów wybiła właśnie godz. 16.00, gdy na terenie Royal Park w Melbourne słychać było wiwaty. Wielka Wiktoriańska Ekspedycje Badawcza wreszcie ruszyła. Ostatecznie na grzbietach 26 wielkich wielbłądów, 23 koni i w ciągniętych przez nie 6 wozach spoczywało około 20 ton (!) bagażu.

Nie trzeba było długo czekać… Jeszcze na terenie parki awarii uległ jeden z wozów. Pierwsza doba pozliczała dotrzeć tylko Essendon, sąsiadującym z samym Melbourne, gdzie zresztą zepsuły się następne dwa wozy. Panująca wówczas w Australii zima nie sprzyjała pokonywaniu pierwszych kilometrów. Niesprzyjająca aura oddziałująca na stan dróg stanowiły nie lada wyzwanie.

Trzy dni po szumnym wyruszeniu podróżnicy dotarli do Lancefield, rozbijając czwarty obóz. 6 września zameldowali się w Swan Hill. Kilka dni później przekroczyli rzekę, w Balranald zwalniając część tragarzy i zostawiając część ekwipunku w postaci cukru i broni.

Wielkie zapasy dalej męczyły jednak konie. Burke zdecydował, że niezbędne jest większe wykorzystanie wielbłądów i postanowił po raz pierwszy załadować niektóre zapasy na wielbłądy i zmniejszając obciążenie koni. Gdy na terenie osady Gambanna padł rozkaz porzucenia 70 270 rumu Landells… zrezygnował z wyprawy, a jego śladem poszedł chirurg dr Hermann Becker.

Po dwóch miesiącach 12 października Burke i Wills zameldowali się w osadzie Menindee nad rzeką Darling. Tu następuje rozdzielenie członków wyprawy, by przyspieszyć. Rusza i dociera do Cooper Creek, gdzie dwóch spośród oficerów, a 12 członków wyprawy zostało zwolnionych, zaś w 8 nowych mężczyzn zostało zatrudnionych.

Miejsce obozu bazowego obozie Burke'a i Wills'a w Pamamaroo Creek nad rzeką Darling www.szlakiempodrozy.plMiejsce obozu bazowego obozie Burke’a i Wills’a w Pamamaroo Creek nad rzeką Darling; źródło: Flickr

Widząc zniechęcenie uczestników rząd Australii Południowej w lipcu 1859 r. ustanowił nagrodę 2 tyś funtów dla osoby, której uda się dotrzeć wreszcie dokonać przemierzyć kraj z południa na północ.

Wiedząc, ze John McDouall Stuart rusza, Burke dokował wolty. Dzialąc grupę, wyposażony w najsilniejsze konie oraz siedmioosobową grupę towarzyszy ruszył ku Cooper Creek.

Opuszczając 19 października Menindee ze świeżo minowanymi trzecim dowódcą wyprawy Williamem Wrightem, wykorzystując przyjemne warunki pogodowe kontynuowali marsz do Cooper Creek, meldując się 11 listopada w miejscu szczególnym…

Cooper Creek było bowiem dotąd najbardziej wysunięta na południe częścią Australii jaką spenetrowali przybysze ze Starego Kontynentu. Tworząc 63. obóz podczas wyprawy długo nie nacieszyli się przebywaniem w nim. Atakujące ich szczury zmusiły do przesunięcia obozu do doliny Bullah Bullah Waterhole. Wznosząc zabudowania nazwali go „Fortem Wills”.

Wśród uczestników panowała opinia, że postój może potrwać do marca 1961 r., rezygnując z przemieszczania się podczas upalnych letnich dni. Burke parł jednak niezmordowanie dalej. 16 grudnia ruszył z Johnem Kingiem i Charlesem Grey’em w kierunku Zatoki Carpentiera. Prąc przed siebie w 50° upale przed interior z zapasem żywności na 3 m-ce.

Wreszcie 9 lutego 1861 r. odczuwając wielkie trudy podróży docierają do Little Bynoe, zalesionych mangarowcami pasa, leżącego 20 km od wybrzeża więc cel niemal osiągnięty. Rosnące na mokradłach drzewa posłużyły za arenę kolejnego postoju. Wkrótce Burke, Wills i kolejny uczestnik eskapady – Gray przedzierali się przez bagna. Ale nie dali rady… 24 km dalej nie widząc szans na przeżycie z powodu wyczerpujących się zapasów zarządzili odwrót. Jak się później okazało, za późno…

Tragiczny powrót

Potężne opady i wiejące monsuny znacząco opóźniały marsz. Oszczędzając zapasy żywnościowy eksploratorzy zaczęli regularne palowaniom żywiąc się choćby pytonami. Logiczna, z pozoru, decyzja przypieczętowała jednak ich los. Zainfekowani już wirusem czerwonki 25 marca dotarli na brzeg dzisiejszej rzeki Burke. Walka przetrwanie pobudziła podróżników do tego stopnia, że niebawem przyłapany na kradzież zapasów owsianki Gray został brutalnie pobity przez Burke’a. Poturbowany, nie mogący chodzić Gray wyzionął ducha 17 kwietnia.

Wyczerpana i głodna trójka podróżników w osobach Wills’a, Burke’a i Kinga stąpająca po podmokłym od ulew podłożu wróciła do Cooper Creek wieczorem 21 kwietnia, znajdując już tylko opuszczony obóz. Jak się okazało później, mająca czekać 13 tygodni na dowódców ekipa i tak przedłużyła swój pobyt o ponad miesiąc. Kończące się zapasy i pojawiający się szkorbut były jednak ostatnim sygnałem na opuszczenie niegościnnego terenu. Najbardziej tragicznym elementem całej historii jest jednak fakt, iż załoga opuściła obóz rankiem tego samego dnia.

Korzystając z pozostawionych w obozie zapasów Burke, Wills i King postanowili zaczerpnąć oddechu. Dwóch ostatnich podczas żywo prowadzonych narad opowiedziało się za ruszeniem znaną trasą do Menindee. Dowodzący Burke miał jednak inne plany, biorąc na cel stację bydła w Mount Hopeless. Zostawiając list na wypadek powrotu do obozu członków akcji poszukiwawczej zakopali list pod drzewem… zapominając o wyryciu na drzewie nowego znaku.

Gdy grupa poszukiwacza złożona z Brahe’a i Wright’a nie znalazła znaku na drzwi założyła, że Burke i Wills wrócili do Cooper Creek. Ponownie odwiedzili obóz 8 maja ale obóz ponownie świecił pustką.

Tymczasem Burke i Wills głodując po wcześniejszym zjedzeniu towarzyszących wielbłądów, odwodnieni dotarli do osady Aborygenów Yandruwandha. Tu posileni rybami, fasolą bratali się z nowymi znajomymi. Niestety nieodpowiedzialność Burka, wykorzystującego opuszczenie obozu przez Willsa okazała się kluczowa. Ten bowiem strzelił z pistoletu do jednego z Aborygenów, a ci w panice szybko uciekli zostawiając go samego. Tak Burke i Wills stracili jakąkolwiek szanse przeżycie. Zmarli z wycieńczenia w okolicach 30 czerwca 1861 r.

Tymczasem John King, który przeżył dna pustyni trzy miesiące sam dotarł do osady, skąd zabrała go ekipa ratunkowa. Odnalezione ciała Willsa, Burke’a i Greya zabrano, urządzając pogrzeb w Melbourne.

Pomnik upamiętniający wyprawę pod hotelem Menindee www.szlakiempodrozy.pl

Pomnik upamiętniający wyprawę pod hotelem Menindee; źródło: Flickr

Hej! Mam małą prośbę: jeśli spodobał Ci się tekst, może innych też zainteresuje. Proszę podziel się nim, udostępniając go na Facebooku, czy Twitterze. Możesz skorzystać z linków pod tytułem tego tekstu↑. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *