Wiezienia wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Więzienie Gitarama Kigali Rwanda

Afrykańskie więzienia, zwłaszcza te w biedniejszych krajach tego kontynentu, do dziś stanowią ekstremum na penitencjarnej mapie świata. Skazanie na pobyt w jednym z takowych zakładów nierzadko oznacza po prostu w nieformalny wyrok śmierci. Nie wykonany w postaci tradycyjnego wyroku kończącego się egzekucją, ale powolnej śmierci w wyniku chorób… Takie jest choćby więzienie Gitarama Kigali w Rwandzie.

Nic dziwnego, że to mieszczące się w dystrykcie Muhanga Południowa „Centralne więzienie Gitarama” zwane także więzienie Gikondo, uznawane było za jedno z pięciu najgorszych więzień świata.

Co gorsza trafili do niego także ci, którym daleko jeszcze do procesu. Ot, pakowało się do niego większość zwykłych ludzi, zarówno kobiety jak i mężczyzn, którym co prawda postawiono zarzuty, ale musieli czekać na prawdziwy proces. Rekordzista spędził w „tymczasowym areszcie” 16 lat…

Więzienie Gikondo Rwanda www.szlakiempodrozy.pl

Więzienie Gikondo Rwanda; źródło: Wikipedia

Więzienie Gikondo powstało w l. 30 XX w. Wówczas w planach było stworzenie zakładu karnego, w którym najpierw planowano osadzić 400 więźniów, lokując ich między polami pełnymi upraw ziemniaków i bananów w środkowej części Rwandy.

Więzienne echa wojny domowej

Ale z czym wiąże się historia Rwandy z grubsza wiadomo. Wojna domowa, a co za tym idzie zbrodnie ludobójstwa oparte na czystkach etnicznych, których ofiarami byli członkowie zarówno plemienia Tutsi i Hutu.

Nic dziwnego, że wejście w nowe czasy pokoju wymusiło ukaranie winnych. Tak większość reprezentująca plemię Hutu trafiło właśnie tutaj. Z tym, że sytuacja „nieco” wymknęła się spod kontroli… Wkrótce bowiem w obiekcie przebywało niespełna 6,8 tys ludzi.

W efekcie zakład karny przekształcił się w przeludnione miejsce z osadzonymi, których liczba sięgnęła 7 tys ! Więzienie, w którym na m2 przypadało czterech skazańców… I to nie byle jakich, lecz najgorszej maści morderców, którzy po usłyszeniu wyroków w procesie przed sądem w Gacaca zostali skierowani wyrokiem do odbycia kar za zbrodnie wojenne.

Dające się we znaki przeludnienie sprawiało, że większość ludzi o jakikolwiek położeniu się i spaniu w normalnej pozycji mogli tutaj zapomnieć. Mało tego, tylko część skazańców mogła swobodnie usiąść. A o dostępie do bieżącej wody po prostu mogli zapomnieć. Ale jak miało być inaczej, skoro nawet straż więzienna, choć trudno pracujących tu nazwać tym mianem, pozbawiona była prądu i łączności.

Ale nikt się tym tutaj nie przejmował. I tak było od samego początku, od 1995 r. Wiadomo było, że wkrótce ich miejcie zajmą bowiem kolejni skazańcy, który podziela los obecnych. Władze państwowe nie reagowały, bo tak naprawdę nie było nawet instytucji, której de facto podlegała by ta kwestia. A nawet jeśli by ją powołano, to brak pieniędzy i tak wykluczał jakikolwiek projekt resocjalizacji więźniów.

Codzienność w więzieniu Gitarama w Kigali

Czy to piekące słońce, czy obfita ulewa większość więźniowi tak spędza tu czas pod gołym niebem, na błotnistym dziedzińcu. Wieczorami zaś rozpalane ogniska dawały wypaczoną namiastkę „wspólnoty” zarażających się czerwonką…

Pod warunkiem oczywiście, że udało im się dotrzeć w pobliże płomieni, by cokolwiek zjeść. Bo to może tu zajmowało nawet kilka godzin. Unoszący się nad więzieniem ze strefy gotowani duszący dym zwiastował, że część więźniów przyrządza właśnie fasolę lub kukurydzę. Korzystając z „pieca” do wykonania którego używano beczek oleju we wnętrzu których rozpalano ognisko dające szansę na jeden posiłek dziennie.

„Dotarcie do jednej z latryn w więzieniu Gitarama Kigali zajmowało nawet kilka godzin.”

Nic dziwnego, że w tym specyficznym zakładzie karnym codziennie umierało 8-10 osób. Większość z powodu panujących tu chorób, wśród których prym wiedzie gangrena, czerwonka czy ostre zapalenie płuc. Inni w ramach porachunków między więźniami. Spośród wszystkich osadzonych, którzy wymagali natychmiastowej wizyty w pobliskim szpitalu niespełna 40% borykało się z zakażeniami po ranach pourazowych, w efekcie nierzadko kończących się amputacją palców, stóp lub całej nogi. Inni ulegli zaś zakażeniu po tym, jak zostali ugryzieniu przez współwięźniów, część zaś z pękniętą błoną bębenkową.

A więzienny szpital wyposażono w ledwie 25 łóżek…

Częścią kompleksu więzienia Gitarama stanowił swego czasu wzniesiony z betonu blok, w którym przebywają najdłużej osadzeni. Znajdująca się pod nim piwnica, była miejsca w którym tłoczyły się setki ludzi, żyjąc w całkowitej ciemności. Cuchnące wnętrza, szczelnie wypełnione były skazańcami, zajmującymi niemal każdy metr kw. korytarzy i schodów. Liczących na to, że w panującej tu ciżbie nie zostaną zadeptani.

Więzienie Gitarama Kigali Rwanda www.szlakiempodrozy.pl

Więzienie Gitarama Kigali Rwanda; źródło Wikipedia

Końcowe lata funkcjonowania więzienia Gitarama

Urzędniczy Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża nie raz i nie dwa wizytowali więzienie przygotowując raporty z warunków jakie zastali. Ale niewiele to zmieniało. Panujące w więzieniu warunki były katastrofalne.

W 1999 r. w opracowaniu MKCK, który został zaadresowany do władz Rwandy zawarte zostały najważniejsze propozycje zmian mające wpłynąć na minimalną poprawę warunków. W wyniku prowadzonych negocjacji poprawiono sposób dostaw u jakości żywności, raz środków czystości i leków dla więźniów. Co więcej podjęto prace naprawcze

Centralne więzienie Kigali zostało ostatecznie zamknięte 1 lipca 2018 r., po przeniesieniu ostatnich 607 osadzonych kobiet do nowo powstałego zakładu karnego Nyarugenge, w sektorze Mageragere. Wcześniej, bo w lutym 2017 r., rozpoczęto relokację 3 tys osadzonych mężczyzn, którzy stali się pierwszymi więźniami nowego zakładu karnego urządzonego poza centrum.

 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments