Seszele www.szlakiempodrozy.pl

W sercu Seszeli

Opływający wyspę Francuzi nagle ujrzeli pustą połać terenu. W ich głowach natychmiast pojawił się pomysł zajęcia go swą baza wojskową. Paradoksalnie jednak ów dzień 1778 r. wcale nie skutkował śmiałym rozwojem Szeszeli. Wysepka przez mocarstwa kolonialne, tworzące swe kolejne posiadłości, była jakby niezauważana. Dość powiedzieć, że nawet nie otrzymała oficjalnej nazwy! A dziś…

Wiecie, jak to jest z umawianiem się na spotkanie. Zgrać trzeba nie tylko czas, ale i miejsce. Załóżmy, żenżyjecie w stolicy wysp – w Victorii. Tu przynajmniej jeden z problemów odpada… Okazuje się, że tu znajomi schodzą się po prostu przy Clock Tower, wzniesionej w 1903 r., celem uczczenia królowej Wiktorii po tym, gdy Seszelom przyznano status samodzielniej kolonii. Ale kto szuka czegoś niezwykłego, ten może… jeszcze długo czekać. Ot, stworzono replikę budowli stojącej na londyńskim skrzyżowaniu Victoria Street i Vauxhall Bridge Road. Chociaż owa podobizna, podobnie jak oryginał, w zasadzie miała identycznie odmierzać czas, wbijając pełne godziny… coś nie pyknęło 🙂 Od ustawienia go tu próżno było czekać na jakikolwiek dźwięk.

Clock Tower Victoria Seszele www.szlakiempodrozy.plClock Tower; źródło: Flickr

Przedemwszystkim jedkak wieża, tuż po oddaniu do użytku, była czarna. Lśniącą barwę srebra dodano dopiero w 1935 r., chcąc godnie uczcić jubileusz króla Jerzego V. Wreszcie 17 września 1999 r. postanowiono skończyć z dziadowaniem i wymieniono mechanizm. Na „Lorloz”, jak mówią o Kreole, wydano w trakcie budowy ówczesne 468 $, co dawało by w po przeliczaniu dziś jakieś 12 tyś $.

Codzienność na Seszelach

Wydaje się, że każdego dnia miasto budzi się do życia powoli. Podczas gdy w innych częściach świata o godz. 8.00 rano praca wre, tu ludzie spokojnie popijają kawę. Ci, którzy są już po małej czarnej, buszują po straganach i sklepach. Tajemnica owego rytuału wyjaśnia się popołudniem, gdy już o 17.00 sklepu zamknięte są na cztery spusty.

Tymczasem, sąsiadujący z wieżą budynek sądu Court House zwraca uwagę tylko swym kolonialnym stylem. Wpatrując się w zdobioną, kutą balustradą na górnym piętrze się sposób nie docenić misternej roboty. A to nie wszystko! Tuż obok stoi fontanna, z kopią małego popiersia królowej Wiktorii, odsłoniętego w 1900 r. w czasie obchodów 60-lecia panowania królowej. Jego oryginał zobaczyć można w „Muzeum Historii”.

Pierwsza osada na wyspie Mahe, choć założona znacznie wcześniej, otrzymała swą nazwę dopiero w 1841 r. To dla podkreślenia szacunku dla królowej Wielkiej Brytanii, nazwano ją Victoria.”

Wielka wiara Seszelczyków

Jeśli szukać w Victorii miejsca historycznego, to z pewnością okaże się nim katedra św. Pawła (St Paul’s Cathedral). Ozdabiająca róg Albert St i Revolution Av. świątynia to bezsprzecznie najstarszy kościół na Seszelach! Był 1874 r. kiedy postanowiono wznieść dom modlitwa dla anglikańskiej społeczności. Gdy bryła już stała postanowiono… ja przebudować, przez co uroczyste poświęcenie przeciągnęło się w czasie, do 1859 r. Tyle tylko, że to co widać dziś to ledwie cząstka tej XIX w. budowli.

Nowa katedra – ukończona w 2003 r. powstała w części, bazując na ofiarności mieszkańców, wykorzystując oryginalną wieżę starej budowli.

St Paul's Cathedral Victoria Seszele www.szlakiempodrozy.plKatedra św.Pawła Victoria; źródło: Flickr

Seszele to akurat jedno z państw, w którym forma rządów oparta jest na systemie prezydenckim. Mającnto nanuwadze, nic dziwnego, że jego rezydencja State House wygląda może nie imponująco, acz całkiem przyjemnie. Ale to też swoisty paradoks. To co dziś emanuje jednym z atrybutów państwa – władzą, wzniesione zostało przez narzucających wolę miejscowym, brytyjskie władze w typowo kolonialnym stylu.

Z pełnym przekonaniem można uznać Katedra Niepokalanego Poczęcia (Cathedral of the Immaculate Conception), rzymskokatolicka świątynia z 1874 r. za jedną z ważniejszych budowli wysp. Zbudowana rękami Francuzów, początkowo niewielka, z czasem jakby puchła rozszerzając swe mury.

Niezmiennie do dziś szczególnym miejscem we wnętrzu jest grób pierwszego biskupa na Seszelach Felixa Paul’a. Zmarły w 2001 r. pochowany został w specjalnie umiejscowionym grobie, który wbudowano w podłogę. Co ciekawe jedynym widocznym elementem mogiły jest niewielka tablica specjalną tablicą. W 1995 r. kolejne odświeżenie wyglądu sprawiło, że wnętrze wzbogaciło się o tabernakulum, w we framugi wstawiono nowe, rzeźbione drzwi.

Katedra Niepokalanego Poczęcia Victoria Seszele www.szlakiempodrozy.plCathedral of the Immaculate Conception; źródło: Flickr

Wbrew pozorom chrześcijaństwo to nie jedyny odłam religijny jaki zakorzenił się na wyspach. Dowód? Niewielki meczet w kolorze kremowym, z pozłacaną kopułą i stojąca obok wieżą. Poświęcony szejkowi Mohamedowi bin Khalifie zapełnia się podczas piątkowych modlitw, na które zmierza część z ok. 900 wyznawców islamu.

Meczet na wyspie Mahe Seszele www.szlakiempodrozy.plMeczet na wyspie Mahe Seszele; źródło: Flickr

Być w mieście i nie widzieć Domu Kapucynów (Capuchin House), to jak być w Paryżu i nie widzieć Wieży Eiffla, albo w trakcie wizyty w Londynie pominąć Big Bena. No.. nie można. Choćby dlatego, że zbudowano go w 1933 r., po tym, jak ufundowali go szwajcarscy zakonnicy. Zresztą, to właśnie jeden z nich skrupulatnie nakreślił najpierw jego architektoniczne plany. Tak począł pełnić role seminarium.

Zakupy w kolorze Seszeli

W powietrzu unosi się tu rybny aromat, zmieszany ze słodką wonią owoców i warzyw. Całości dopełniają przyprawy. I tak od 1840 r., gdy francuski gubernator postanowił ułatwić życie zarówno handlarzom jak i klientom, tworząc pierwszy miejski targ – Sir Selwyn Clarke Market. W rezultacie zapełnił się uginającymi się od warzyw i ryb stołami, za którymi stawali jeszcze sami rolnicy i rybacy. Z czasem ustąpili jednak typowym handlarzom, którzy wnieśli do obiegu produkty przemysłowe: kosze, kapusze, odzież, a z czasem, otwierając się na turystów, także i pamiątki w formie rękodzieła czy widokówek.

Sir Selwyn ClarkeMarket Victoria Seszele www.szlakiempodrozy.plSir Selwyn Clarke Market; źródło: Flickr

Same zakupy to jednak za mało; nawet jeśli Victoria jest centralnym punktem obsługi handlu na Seszelach… Nawet jeśli buszować tu można do poniedziałku do soboty, od godz. 4 rano do godz. 17. Wizytą, na zwanym też jako Victoria Market targu trzeba się delektować. Czy to wciągając mieszaninę aromatycznych zapachów, rozkoszując się świeżo zaparzoną kawą w jednej z kafejce, a nawet smakując miejscowe przekąski. Szczególnie w sobotę, gdy miejsce wręcz kipi od życia.

230 m i dwa zakręty dalej, jakieś trzy minuty spacerku. Tu oczom ukazuje się Codevar Craft Centre. Zajmująca gmach Camion Hall przy Albert St. to organizacji rzemieślniczej „Codevar” to kolejne miejsce, w którym na suweniry można wydać sporo. A to butiki z ceramiką i tkaninami, a to przedmioty z muszli i łupin kokosów pokrytych złotem. W związku z tym, że jest tuni gustowna biżuteria z muszelek ślimaków i efektowne witraże, klientela jesr spora. Ważnym aspektem są też ręcznie tkane obrusy i.. bielizna. A i dla wielbicieli rzeźb z drewna się coś znajdzie. Uwielbiający czytać myszkują po pólkach księgarni. W tym samym czasie inni wybierają stoiska z artykułami kolonialnymi i przyprawami.

Jakby tego było mało, interesująca jest także sama siedziba. Jej nazwa to pochodna starych, odkrytych ciężarówek. Takich, które niegdyś ruszały tu w trasę, pełniąc rolę ówczesnych środków transportu zbiorowego.

Wiecie, że w seszelskiej Victorii są tylko dwa skrzyżowania z sygnalizacją świetlną!”

Pamiątki z wysp

A skoro o pamiątkach i przyprawach mowa, to Fiennes Esplanade to idealny adres na tego typy zakupy. Godna to uwagi ulica, nie tylko dlatego, że zbudowana przez brytyjskiego gubernatora, którym był Sir Eustace Edward Twisleton-Wykeham Fiennes. To tu zobaczyć można popiersie Pierre’a Poinre, zajmującego stanowisko gubernatora Maskarenów, który doprowadził do zaimportowania pierwszych roślin, w tym właśnie przypraw.

Jeszcze bardziej zwracają uwagę ciekawe zabudowania, choćby Biblioteki Narodowej (National Library). Ale kto by tam tylko do bibloiteki szedł! Parter kusi jednak Muzeum Historii (History Museum). Jakby co, to gmachu z niczym innym pomylić nie można. Przy wejściu stoi bowiem Kamień Własności, którzy w 1756 r. Francuzi przywieźli z ojczyzny na znak objęcia na wyspie rządów. Wystawy oscylują wokół tematyki piractwa, przybywania na wyspę podróżników, historię walk o wyspy oraz erę kolonializmu.

Lekki zakręt na Francis Rachet St. potęguje mylne wrażenie. Na pierwszy rzut oka, z nazwy, Carrefour des Arts wydaje się market. Otóż nie… Kusząca galerię sztuki nawiedzają miłośnicy malarstwa, co jakiś czas wynoszący z niej jakiś płótno. Oczywiście, po legalnym zakupie:) Co jak co, ale oryginalności tu nie zabraknie. Prawie wszystkie z oferowanych tu dzieł sztuki i produktów rękodzielniczych oparte zostały na lokalnych motywach, ukazujących seszelskie tradycje. Folklor i środowisko wysp poznać można zarówno wpatrując się w rysunki wykonane przez miejscowych, jak i biorąc do ręki tkaniny, na których przewija się pełna palet barw Seszeli.

Typowe atrakcje turystyczne Seszeli

Sztuka… Jedni lubią, inni nie rozumieją. Ale jedni i drudzy, nawet na Seszelach, od niej nie uciekną. Taki Kenwyn House, to nawet jeden ze skarbów miasta. Powstał w XIX w. w., a jakże, we francuskim stylu kolonialnym. Piętniaście lat temu postanowiono go odświeżyć i stworzyć galerię sztuki ukazująca prace autorstwa miejscowych twórców. W wyniku swpostego oczyszczenia, szczególne wrażenie robią ręcznie wytwarzane ozdoby z użyciem diamentów i innych kamieni szlachetnych. A już fakt, iż ich ceny są naprawę konkurencyjne, część ludzi nie odpuszcza zakupy oferowanych na lotniskowych strefach bezcłowych stref pamiątek, pochodzących właśnie Kenwyn House

Tego jeszcze nie było! Żeby w Muzeum Historii Naturalnej (Natural Museum History) szukać pamiątek ukazujących… historią państwowej milicji ludowej Seszeli, Ludowej Armii Wyzwolenia, czy Ludowych Sił Obrony Seszeli? No cóż. Ludzka kreatywność nie zna granic. Ciekawe ilu ludzi przychodzi tu dla nich, a ilu dla eksponatów endemicznych gatunków ptactwa, żyjątek rafy koralowej, żółwi oraz pozostałości szkieletów krokodyli pustoszących dawniej bagna namorzynowe na wybrzeżu wyspy. Jako, że placówka stara się także edukować odwiedzających naświetlając problematykę ochrony środowiska naturalnego i przyrodniczego, wizyta tu to swoista lekcja biologi w pigułce..

Muzeum Historii Naturalnej na Seszelach www.szlakiempodrozy.plMuzeum Historii Naturalnej na Seszelach; źródło: Flickr

Mijając rondo Trwa Zwazo („Trzy ptaki”) w dzielnicy BelAir nie sposób go nie dostrzec. Dziwaczna rzeźba upamiętniająca obchody 200-lecia osadnictwa na wyspie, to zdecydowanie nie jest wytwór najwyższych lotów. Zdecydowanie lepiej zapatrzeć się na terminal portu promowego, działającego od 1978 r., z którego odchodzą też szkunery.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *