W polinezyjskim Papeete. Chwila na Tahiti.

Położone na wyspie Tahiti Papeete tworzy dziś drugie pod względem wielkości miasto na wyspie Tahiti. Do tego dzięki swemu położeniu na zróżnicowanej wysokości, oferuje szereg możliwości. Można więc przystanąć na nabrzeżu, by później wspiąć się na wysokość 621 m n.p.m. Wniosek jest jeden Polinezja Francuska potrafi zaskoczyć.

Palmy wyginają się za sprawą wiejącego od morza wiatru. Mijam kamienny, niewysoki murek, jeszcze raz patrzą na znacznie wyższa konstrukcję z tego samego materiału. Ułożone jeden na drugim, nieregularne głazy, tworząc coś na kształt bramy, przykrytej drewnianymi deskami, zwieńczonych zielonymi liśćmi. Papeete – stolica Polinezji Francuskiej, a więc terytorium zamorskiego Francji, wchodzącej z archipalag Wysp Towarzystwa naprawdę zadziwia. Szumnie nazywany parkiem, Jardin de Paofai położony na peryferiach miasta, zaskakuje mnie ponownie. Oto bowiem mam przed sobą szare domki. Niewielkie,okrągłe, wzniesione z kamieni, ale za to pokryte spiczastym dachem, także w siwym odcieniu. Wysokie, smukłe liście i krzewy nadają alejkom naturalnego charakteru. Wprost sielanka I tak od 1890 r., kiedy to założono Papeete.

Ludzie w Papeete potrafili się przed wojną bawić. W 1993 r. otarto pierwszą pierwszy lokal „Herbaciarni Quinna”. W l. 50 i 6o stanowiła zmieniając profil działania, stała się najsłynniejszy, klubem nocny, na obszarze południowego Pacyfiku.”

Mimo to, postanawiam zmienić tryb z leniwego na szybszy. Ruszam bulwarem de la Reine Pomaré – ciągnącą się na 1,5 km, zakręcającą nadmorska drogą. Szerokopasmowej drogi, zasadniczo, się tu nie spodziewałem. Wydaje mi się tu całkowicie niepotrzebna, ale co ja tam wiem o tajnikach transportu… Wysoka wieża, różowe ściany i wąskie, acz sięgające pewnie ponad dwóch metrów okna nad wyraz szybko ściągają uwagę. Seledynowy dach, oraz takie same daszki nad drzwiami sprawiają, że z zaciekawieniem zerkam na miejscowy kościół protestancki.

Wąska, acz zapełniona z obydwu stron parkującymi samochodami poprzeczna ulica rozdziela go od pierwszego celu wizyty. Jeśli jest się jedyna placówką, ukazująca daną tematyką na świecie, to… wiedz, że coś się dzieje 🙂 Wolny od jakiekolwiek wiedzy w tym obszarze, z ciekawością zanurzam się w wystawie Muzeum Pereł Roberta Wana. Szybko odkrywam, że ekspozycja składa się nie tylko z umieszczonych w gablotach cennych okazów, ale także wspomnienia istotnych postaci, które związały swe życie z ową branżą. Co więcej ujęto tu także przeszłość związaną z wydobyciem tego cennego minerału, oraz to w jaki sposób działała na umysły ludzi, którzy pożądali drogocenność okazów. Założyciel tego przybytku poswawolił życie temu, aby stworzyć na Tahiti hodowlę pereł. Dzięki temu zapisał się złotymi zgłoskami w historii owej branży.

Okaz z Muzeum Pereł Roberta Wana w Papeete www.szlakiempodrozy.pl

Okaz z Muzeum Pereł Roberta Wana w Papeete; źródło: Wikipedia

Zerkam na zbiory, zdając sobie sprawę, że bez suplementu w postaci masę legend i odkrycia wielu technicznych tajemnic odnoszących się do ich obróbki się nie obejdzie. Poddaje się nowej fali wiedzy, jednocześnie wodząc oczami wokoło. Najwięcej czasu odwiedzający spędzają tu wpatrując się w samą kolekcję, wśród której „perłą w koronie” jest największy klejnot tego rodzaju na świecie, mający 26 mm średnicy, ważący 8,7 grama! Więcej na stronie firmy.

Wrażenia z Papeete. Tahiti czeka.

Zostawiam za sobą klejnoty. Mijam bloki mieszkalne w niektórych, zamiast szyb zauważając pustaki. Zamurowane okna, bazgroły na ścinach i te przeklęte, szpecące klimatyzatory. Ja wiem, że tu jest gorąco i bez tego się nie da, ale nie wydaje Wam się, że producenci tego sprzętu mogli by bardziej popracować nad designem?

Zielone, obsadzone drzewami rondo sprawia, że zaczynam szukać przejścia. Docieram pod wielkie palmy wgapiając się w leżące na ziemi diwie armaty, które z obu stron flankują ustawiane na żółto-białym postumencie popiersie. Park nazwany na cześć Louisa Antoine de Bougainville, pierwszego francuskiego odkrywcy, który opłynął świat, zdobi właśnie jego podobizna. W przeszłości uznany jako Albert Park od imienia dawnego króla Belgi. W 1968 r. został on przebudowany. Przez gąszcz drzew przezierają białe, bujające się na wodzie łódki, cumujące w tutejszej marinie.

Zewsząd otaczają mnie gmachy przeróżnych instytucji. Kilka kroków dalej w czy rzuca się wielki żółty znaczek „M” na czerwonym tle. I Papeete, jak widać nie oparło się globalizacji. Wypełniające Avenue du General de Gaulle sklepy i punkty usługowe atakują w tym przypadku jest nim cała mocą. Pod czerwonymi parasolami, z logo „Coca-coli” siedzą chłodzący się napojem miejscowi. Drzwi butików odzieżowych niemal w gole się nie zamykają. Jakiś najazd na promocję, czy co?

I wojna światowa przyniosła mieszkańcom maleńkiego Papeete prawdziwa gehennę. Niemieckie okręty ostrzelały wyspę zabijając multum osób i de facto rujnując miasto.”

Pozostaje mi szybko uciec od tego. Czerwona, spiczasta, przypominająca minaret. Ale to tylko złudzenie. Już po chwili okazuje się bowiem, że wieża owszem góruje nad miejscem kultu, którym jest katedra Notre Dame. Prace nad niewielką żółtą bryła prowadzono od poł. XIX w. i miału stworzyć godne miejsce najważniejszego katolickiego kościoła na całej wyspie. Otwarta w 1875 r. świątynia, z miejsca stała się najważniejszym symbolem miasta. Zresztą cóż w tym dziwnego, skoro był on de facto pierwszym kościołem na Tahiti. Zbudowany w kolonialnym, wymierającym już wówczas na wyspie stylu stanowi perełkę, bowiem umiejętnie połączono tu ogień z wodą: europejskie naleciałości mieszają się tu z rdzennymi polinezyjskimi wpływami. Wchodzę do środka, gdzie dominuje raczej posępny wystrój. Nimi białych ścian, dominują tu jednak ciemno brązowe ławki, oraz czarne żyrandole. Czterostopniowe podwyższenia, podobnie jak stojąca nieco z boku ambona także utrzymana w brązowej barwie dopełnia raczej ponurego wrażenia. I gdyby nie kolorowe witraże, z postaciami świętych i motywami kwiatowymi, ciężko było by tu znaleźć cokolwiek, co jakkolwiek to zabrzmi tchnęło by tu jakiegoś ducha. Co więcej, na ścianach pysznią się okazałe ilustracje drogi krzyżowej, w których także zawarto niecodzienny rzymsko-poilnezyjski miks, uwieczniając w scenach męki wyłącznie rdzenna rasę Polinezji.

Notre Dame Cathedral Papeete – Polinezja Francuska www.szlakiempodrozy.pl

Notre Dame Cathedral Papeete – Polinezja Francuska; źródło: Flickr

Katedra Matki Boskiej w Papeete - Tahiti www.szlakiempodrozy.pl

Katedra Matki Boskiej w Papeete – Tahiti; źródło: Flickr

Przemykam, na skróty mijając po drodze okazały gmach Ministerstwa Finansów, by po chwili zerkać na gmach Zgromadzenia Terytorialnego (Territorial Assembly). Papeete, stanowi centrum kraju, pozostając siedziba władz i urzędów. Ale także wielu przedsiębiorstw, co wpływa na fakt funkcjonowania jako gospodarcze serce wyspy. Wiecie, że nieruchomość dawniej służyła jako rezydencja rodziny królewskiej. Mieścił się pałac pałacu królowej Tahiti Pomare IV, rządzącej tu w l. 1827-77! Jednocześnie pełniąc rolę rezydencji Wysokiego Komisarza była istotnym adresem w Papeete, zresztą jest nim do dziś. Pełen wysoki okien gmach zdecydowanie lepsze wrażenie roi z drugiej strony.

Gmach Zgromadzenia Terytorialnego (Territorial Assembly) Papeete www.szlakiempodrozy.pl

Gmach Zgromadzenia Terytorialnego (Territorial Assembly) Papeete; źródło: Flickr

Przechodzę przez park, za którym czeka na mnie rondo. Jednna z jego czterech odnóg wiedzie mnie aleją Pouvanaa-a-Oopa pod Pałac Prezydencki (Presidential Palace). Biały murek z kratami, dwie wiszące fagi, po obu stronach bramy wjazdowej, no i oni ochroniarze, badawczo przyglądający mi się, jakby posądzali mnie o niecne zamiary. Cóż, taka robota. Gmach stanowiący oficjalną rezydencję sprawującego urząd prezydenta Polinezji Francuskie, bezsprzecznie jest najważniejszą lokalizacją dzielnicy Broche. W jego powstanie zamierzmy był Gaston Flosse, pierwszy prezydent rządu Polinezji.

Ale, jak się okazuje ową nieruchomość pierwotnie zbudowano był jako koszary. Roboty ruszyły w 1885 r,, a pierwsi wojskowi wprowadzili się tu pięć lat później. Ale ci nie nacieszyli się nim długo, gdyż rezydowali w nim tyle samo czasu, ile musieli czekać na jego powstanie. A na następne szesnaście lat pomieszczenia zaanektowali urzędnicy. Wreszcie w baraki stały się ponownie koszarami, by po II wojnie światowej urządzono tu siedzibę żandarmerii.

Pałac Prezydencki w Papeete - Tahiti Polinezja Francuska www.szlakiempodrozy.pl

Pałac Prezydencki w Papeete – Tahiti Polinezja Francuska; źródło: Wikipedia

A’propos prezydenta warto wspomnieć o ciekawej, acz tragicznej historii Papeete. Wiele zmieniło się tutaj bowiem po tym, jak Francuzi urządzili tu.. . obszar do testowania broni atomowej. Był 5 września 1995 r., gdy francuski rząd przeprowadził tu pierwszą oficjalną próbę jądrową. To rozjuszyło miejscowych, którzy w akcie protestu wyszli na ulice. W efekcie ucierała część mniejszy infrastruktury , w tym położone nieco za miastem lotnisko. Nade wszystko jednak rannych zostało 40 osób, co stało się przyczynkiem do porzucenia przez turystów tego kierunku.

“W 1917 r. miasto doczekało się pierwszych instalacji elektrycznych, niedoradzających do budynków energię elektryczną.”

W 2018 r. na wyspie wybuchła nie lada afera. Wszystko przez wypowie dzidź tutejszego Prezydenta, który wprost przyznał, że w trackie trzech dekad władze oszukiwały obywateli co do konsekwencji przeprowadzanych tu testów. Mających oczywiście wpływ na zdrowie mieszkańców. Wedle niepotwierdzonych danych w. 1966-95 zdetonowano tu 193 małe bomby.

A wracając do samego pałacu, po tym jak pieczę nad obiektem ponownie przejęły polinezyjskie władze przebudowano całość zachowując jednak dla potomnych ślady kolonialnej architektury wojskowej. Gdybyście mieli kiedyś okaże być w środku (a nuż się uda :), zwróćcie uwagę na:

  • gabinet prezydenta na I p.; jest duży i jasny, to w nim głowa państwa spędza długie godziny pracy i przyjmuje wszystkich swoich gości.
  • hol – w którym wzrok przyciągają spiralne schody, po których stąpać mają okazję nieliczni – sam Prezydent i jego urzędnicy, oraz goście. Całość prezentuje się bardzo gustownie za co odpowiadają misternie wykonane metalowe elementy
  • salę Rady Ministrów, w której Prezydent ze współpracownikami organizuje narady i skąd w świat ruszają decyzje władzy.

Zakupy w Papeete

Niewielkie ulice miasta obejmującego ledwie 17,4 km2 powierzchni sprawiają, że nawet przy tak małej populacji, jak tutejsza tworzą się korki. Doświadczam tego dochodząc do Papeete Market. Gwar wypełniający halę targową sprawa, iż ma wrażenie, że nagle w jednej chwili duża część z 26 tyś społeczności nagle ogarnęło zakupowe szaleństwo. Co zresztą ewidentnie dowodzi jej popularności. Zresztą czemu się dziwić, skoro oferuje pełen asortyment towarów. Brązowe płytki, którymi wyłożona jest posadzka kontrastują z żywymi kolorami kolejnych stoisk. A na tych roi się od produktów spożywczych i wyrobów rękodzielniczych, wśród których prym wiodą torebki i kapelusze. Ale i turyści mogą mieć tu niezłą frajdę, buszując w poszukiwaniu cennych pamiątek min charakterystycznych lokalnych tkanin, naszyjników z muszelek, itp.

Papeete Market www.szlakiempodrozy.pl

Papeete Market; źródło: Flickr

Ratusz w Papeete - Town Hall Papeete www.szlakiempodrozy.pl

Ratusz w Papeete – Town Hall Papeete; źródło: Flickr

Wykorzystuję okazję i ruszam ku ratuszowi. W 1923 r. władze uznały, że Papeete nie może dłużej obejść się bez nowej siedziby. Od czasu zniszczenia starego w 1914 r. miasto funkcjonowało bowiem bez siedziby miejskich władz. Dziś władze urzędują w Mairie de Papeete, a rozciągający się przed nim plac, tworzy coś na kształt wielkiego trawnika.

Grobowiec Króla Pomare - Tomb of King Pōmare Tahiti www.szlakiempodrozy.pl

Grobowiec Króla Pomare (Tomb of King Pōmare) – grobowiec w którym pochowano ostatniego króla Tahiti i jego rodzinę. Zbudowany został z koralowych bloków.

Kościelne zakończenie

W 1983 r. społeczność należąca do Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich biorąc na cel właśnie Papeete wzniosła tutaj Świątynię Papeete Tahiti. Tak umożliwiono sporej grupie wiernych na wyspie wzięcie udziału w nabożeństwach religijnych.

Zajmująca działkę o pow.20 tyś m2 nieruchomości wyposażona jest dwie sale, w których urządzane są nabożeństwa ma dwa inne pomieszczenia. Po tym, jak przeprowadzono jej dogłębną renowacją doszło do ponownego jej poświęcania w 2006 r. Uroczystość zgromadziła wówczas wiernych; szacuje się, że przybyło tu wówczas 10 tyś wiernych!

Świątynia Papeete Tahiti www.szlakiempodrozy.pl

Świątynia Papeete Tahiti; źródło: Flickr

Kto wie, czy nie nie była to wówczas największa „impreza” w mieście…

Melbourne reklama Szlakiem Podróży

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments