Valletta Malta www.szlakiempodrozy.pl

Valletta w pigułce

Od samego początku był pewien problem. No, bo tak: myślimy o Włoszech, Hiszpanii, czy Francji – wiemy czego się spodziewać. Wyspy Brytyjskie, to już w ogóle są dość charakterystyczne. A Malta i jej stolica Valletta? Z czym nam się to kojarzy…

Najprędzej z jakąś 45 min lekcją historii, na której nauczycielka coś tam wspomniała o Zakonie Maltańskim, jakiś rycerzach… Ok, nasza wina, trzeba było słuchać w szkole, jak gadali o szczegółach :). Ówczesna ignorancja zrobiła jednak swoje…

Ustalmy jedno – tak małe, a zarazem dość zamożne miasto jak stolica Malty – Valletta musiało stanowić miejsce o którym marzyli władcy świata. Ale też ówcześni mieszkańcy byli nie w ciemię bici. Wiedzieli,że kwestia obrony miasta jest kluczowa, co pociągnęło za sobą spore inwestycje. A, że lepszego miejsca na ich realizację niż półwysep, zwany do dziś dziś Wielkim Portem (Grand Harbour) nie było, na Mount Scebberas postanowiono wznieść fort św. Elma.

Ale na okres II wojny światowej to nie wystarczyło. Ta przyniosła miastu spore zniszczenia, przez co Valletta zmieniła swój charakter, łącząc to co pozostało ze starych czasów z nowymi elementami architektury. O owych czasach przypomina dziś wystawa urządzona w Narodowym Muzeum Wojny, zajmującym zabudowania fortu św. Elma z 1488 r.

Miasto zbudowali Joannici, opierając jest na fortyfikacjach obronnych. Owa decyzja spowodowana była atakami jakie przypuszczali na Maltę islamiści uważając, że będzie idealnym przyczółkiem z którego można brać na cel cały Stary Kontynent.”

Wyjątkowy Sacra Infirmeria

Od morza zawiewa ostry wiatr. Odwracamy wzrok od wody i ruszamy przed siebie. Ale nie jest łatwo. Dobrze, że jest ten wąziutki chodnik, na którym ledwo się mieściny idąc gęsiego, ma wysoki krawężnik. Gdyby nie on, samochody jak nic, niemal stykały by się z barierką. Dopiero po kilkunastu metrach dociera do nas, że przecież stoją po złej stronie. Szybko się jednak reflektujemy – parkują po dobrej, bo przecież na Malcie obowiązuje ruch lewostronny… Słońce odbija się od jasnych murów Świętego Szpitala (Sacra Infirmeria) – działającej ponad dwa wieki lecznicy służącej niegdyś kawalerom maltańskim. Świeżo pomalowanie, zielone drzwi okiennice jakby krzyczały. Ale to dobrze; bez nich było by tu zbyt mdławo. A wszystko zaczęło się w 1574 r. Jak wiele innych budynków tak i ten zaprojektował Girolamo Cassar. Przez następne 100 lat wielokrotnie ją rozbudowywano, tworząc jeden z najlepszych kompleksów szpitalnych na świecie! Z zaczem szpital rozbudowano dodając skrzydło dla pacjentów chorych na choroby zakaźne, a potem tez szkołę dla lekarzy, głównie chirurgów.

Wchodzimy do słynnego Długiego Holu. Dziś, ten ciągnący się 155 m najdłuższy na świecie oddział dla pacjentów wypełniają stoliki nakryte śnieżnobiałymi obrusami. Odbijające się w kieliszkach i srebrnych tu ze srebrnych półmisków. A bywało och tu sporo – w 1787 r. jednocześnie mogło w nim przebywać 563 pacjentów, a w razie niespodziewanego wysypu chorych z łatwością można go było powiększyć do 914 miejsc. Ale wszystko co dobre skończyło się nagle w momencie zajęcia wyspy przez Francuzów w 1798 r. Wspomniane srebra zostały zrabowane przez armie Napoleona i przetopione, celem zdobycia funduszy na dalsze wojenne wyprawy. Co ciekawe Francuzi nie zmienili jego przeznaczenia, co więcej uprawili nieco jego działanie inwestując w nowa kanalizacje i oświetlenie.

Hol Sacra Infermeria Valletta www.szlakiempodrozy.plHol Sacra Infermeria Valletta; źródło: Wikipedia

Przechodzimy do kolejnych sal zwiedzając Centrum Konferencyjnym (Mediterranean Conference Centre). Przystajemy w Sala Republiki zajmującej 728 m2 i mogącej pomieścić 1400 miejsc. I tak po kolei: 900 miejscowa sala La Valette, i kilka mniejszych. Wreszcie docieramy do miejsca gdzie na ekranach widzimy wyświetlany pokaz audiowizualny Malta Experience, ukazujący najważniejsze elementy z historii Malty. Innym wejściem zagłębiamy się jeszcze w wystawę Rycerze Szpitalnicy (Knights Hospitallers), gdzie natykamy się na medyczne aspekty działalności joannitów. Więcej informacji na of. stronie.

Centrum Konferencyjne w Sacra Infermeria Valletta www.szlakiempodrozy.plCentrum Konferencyjne w Sacra Infermeria Valletta; źródło: Flickr

Przez place i pałace Valletty

Tradycyjna czerwona budka telefoniczna przypomina nam o brytyjskiej przeszłości Malty. Mury kościoła św. Magdaleny, a za nimi kolejne w podobnej formie jakby na nas napierały. Wąziutka uliczka jednak szybko się urywa. Wchodzimy w Triq Ir-Repubblika (ul. Republiki) i na pierwszy rzut oka nie wydaje się nam główną ulicę miasta. Jedynie nieco szersza niż ta z której właśnie wyszliśmy nęci rozmaitymi balkonami. Na niższych piętach widzimy miniaturowe występy okolone metalowymi balustradami. Wyżej już bardziej gustowne, choć zamknięte i pomalowane na wrzaskliwe barwy… Krok za krokiem wpatrując się z zwykłe życie mijamy sklepiki, modne butiki, skrojone wprost na miarę maleńkie Malty. Gwar dobiegający z kawiarni dowodzi, że miasto już na dobre się rozbudziło. Tyle dobrego, że pobudka była znacznie spokojniejsza niż w okresie II wojny, kiedy to na ledwie 1 km arterię spadły tony bomb. Na szczęście udało się jej przywrócić świetność.

Triq Ir-Repubblika Valletta Malta www.szlakiempodrozy.plTriq Ir-Repubblika; źródło: Flickr

Ale jesteśmy gapy! Przecież to Palazzo Messina. Pałacyk na Strada San Cristoforo końca XVI w., dawniej będący częścią większego kompleksu pałacowego Casa Rocca Grande. Swego czasu mieszkali w nim zamożni szlachcice i dowódcy wojskowi. Gdy wybuchła Ii wojna światowa urządzono w nim szkołę, a potem urządzono ministerstwo dziś należy do Kręgu Niemiecko-Maltańskiego. Za budulec posłużył kamień, dziś otynkowany i pomalowany na brzoskwiniowo. Wyżej widzimy zielone balustrady. Nie widząc przeszkód wchodzimy na dziedziniec. Wreszcie przez hol z klatką schodową i marmurowymi meblami przebijamy się do głównej sali. A tu: ładne sufit z kolorowymi freskami. Oglądamy inkrustowany w marmurze herb rodziny Messina, na końcu zaglądając do kaplicy również wypełnionej marmurowym ołtarzem.

Palazzo Messina Valletta Malta www.szlakiempodrozy.plPalazzo Messina; źródło: Flickr

Wracamy na ulice, która nagle ulicy się urywa. Przed oczami mamy jednak Misrah San Gorg (pl. św. Jerzego). Z wrażenia przysiadamy na ławce, tuż obok uśmiechających się życzliwie miejscowych. Kilka metrów dalej z wbudowanych w chodnik dysz co chwila strzelają w górę słupy wody. Ale tu ładnie!

Utrzymane w podobnej kolorystyce budynki, beż żadnych „potworków” architektonicznych, czy reklamowych. Tak mają właśnie wyglądać centra miast! A przecież, jak wszędzie i tu niegdyś nie było niczego. Postępująca budowa miasta sukcesywnie przynosiła jednak efekty. Gdzieś tam za tymi ścianami mieści się namacalny dowód – okazały pałac Wielkiego Mistrza. Okolony zabudowaniami kościoła, szpitala, no i oczywiście auberges dla kawalerów maltańskich, Grand Master’s Palace dziś kusi otwartą zbrojownią i apartamentami królewskimi. link do Zamki i pałace

Póki co przenosimy wzrok na przeciwległa stronę. Wejście zdobione sześcioma kolumnami sprawia wrażenie dość majestatycznego. No cóż, Główna Strażnica (Main Guard) od powstania w 1603 r. była przecież kancelarią joannitów, a potem kwaterą gwardii paradniej. Wpatrujemy wielki się w okazały , wyrzeźbiony w piaskowcom herb królewski. Owe działo Brytyjczyków zawisło tu w 1814 r. Zbliżając się próbując odczytać napis, ale z naszą łaciną, jest raczej słabo. Wierzymy na słowo że sentencja rzeczywiście głosi o przymierzu brytyjsko-maltańskim. Wnętrza pewnie robią nie mniejsze wrażenia, ale wybaczcie Włoski Instytut Kultury sobie darujemy.

Hala targowa Valletta www.szlakiempodrozy.plHala targowa Valletta; źródło: Flickr

XIX w. hala targowa (Covered Market; Is-Suq tal-Belt) tuż obok była pierwsza konstrukcją na Malcie stworzona niemal wyłącznie z żelaza. Już w XVI w. był tu plac, który joannici przeznaczyli pod działalność handlową. Rozebrany posłużył miejscem na nowy, zadaszony już rynek kupiecki. Tak w 1861 r, oddano go do użytku wypełniając 153 stoiskami i 65 piwnicami. W trakcie II wojny został zbombardowany, a odbudowa nie przebiegała wg oryginalnych planów. W 1966 r. trudne warunki higieniczne spowodowały konieczność remontu, tak cztery lata później dobudowano dwa nowe piętra i uruchomiono ruchome schody. Ale na niewiele się to zdało. Już w 1982 r targ przeniesiono. W 1989 r. wrócił. W 2017 r. ukończono rewitalizację, na co przeznaczono bagatela 7 mln euro. I pomyślcie, że dokonano tego z budżetu państwa, mimo że mieszka tu ledwie 6,5 tyś ludzi.

“Valletta powstawała w bólach. Ślimaczące się prace, spowodowane koniecznością zmiany skalistego w płaski dawały o sobie znać. W efekcie zjawił się tu Gerolamo Cessar, majacy temat, jak mało kto: już jako dziecko wspomagał dorosłych podczas Wielkiego Oblężenie, trafiając potem pod skrzydła Laparellego. Jak widać, sprawił się doskonale.”

Definicja przyjemności

Jeśli by w Valletcie przeprowadzić konkurs na najbardziej stłoczone miejsce, to mamy wrażenie, że Plac Republiki (Misrah Ir-Repubblika) wygrałby w cuglach. Patrzymy po sobie, nie bardzo wiedząc co począć. Chciało by się zrobić fajną fotkę pomnika godnie siedzącej na tle eleganckiej Biblioteki Narodowej, królowej Wiktorii, ale nie możemy się strzelić. To w lewo, to w prawo, ciągle ktoś przechodzi przed obiektywem. A fotka mogłaby wyjść tak pięknie…

Plac Republiki Valletta www.szlakiempodrozy.plPlac Republiki Valletta; źródło: Flickr

Przyjemnie tu, ot tak, po prostu. Zielone drzewa sprawiają, że mimo piętrzących się w górę ścian, nie wyczuwamy tu efektu „betonowej dżungli”. Mały placyk znany niegdyś jako Queen Square okazuje się popularna miejscówką. O tym, że miejscowi lubią tu przesiadywać dostrzegamy po chwili, gdy ludzie mimo pustych filiżanek i talerzyków ani myślą opuszczać wygodnych krzesełek. Ale to nie jedyne historia dotycząca jego nazwy. Kto wie, może prócz pyszności podświadomie reagują na jego dawne bogactwo.

Bo jak się okazuje początkowo mówiono na niego Piazza Tesoreria bądź Piazza dei Cavallieri, wszystko przez mieszczący się tu skarbiec Zakonu św. Jana. Spoglądamy na dawny Casa del Commun Tesoro, w którym rozliczano wszelkiego rodzaju podatki i należności zakonne, oraz trzymano setki tysięcy dokumentów. W 1708 r. przekształcająco go w pocztę i urząd. Choć nie miał w historii szczęścia, zniszczony przez bombardowania gmach odbudowano i tak służył jako hotel i kino. Wreszcie w początkach XX w. otwarto tu “klub dżentelmenów” – Casino Maltese.

Casa del Commun Tesoro Valletta www.szlakiempodrozy.plCasa del Commun Tesoro Valletta; źródło: Wikipedia

Ruch w okolic się wzmaga. Powód prozaiczny – pora obiadu. Cześć ludzi wybiera danie dnia: dziś to świeża ryba za 15 euro, bądź pizza po 5,80 euro, o czym informuje napis na wielkim połykaczu.

My sobie darujemy, dochodząc pod trzy figury z brązu będące symbolem Wiary, Męstwa i Cywilizacji. Ciemnie postacie stojące na białym postumencik odsłonięto w maju 1927 r. wypełniając pl. Wielkiego Oblężenia. Co ciekawe stał niegdyś w innym miejscu – frontem do Zajazdu Owernii, ale zniszczenia wojenne sprawiły, że go rozebrano. Dopiero w 2010 r. udało się go odnowić i tak neoklasycystyczna rzeźba stanęła tutaj.

Pomnik Wielkiego Oblężenia Valletta www.szlakiempodrozy.plPomnik Wielkiego Oblężenia Valletta; źródło: Flickr

Katedralne wrażenia z Valletty

Tutaj, czyli przed konkatedrą św. Jana (St John’s Co-Cathedral). Pierwsza myśl? Hmm, jakaś taka biedna. Wielka, ale niespecjalnie zdobiona, wręcz zaskakująco prosta. W sumie to i tak cud, że stoi, zważywszy na bombardowania II wojny światowej. Na szczęście odpowiednio wcześniej udało się ocalić wnętrza, wywożąc cenne działa sztuki. Ale wszystko się zmienia po tym jak przekroczmy próg… Złoto pokrywające ściany i łuki lśni do tego stopnia,ze przy świecących się akurat żyrandolach trzeba mrużyć oczy. Ale mimo to głowa chodzi nam w te i we te, główne za przebogatymi zdobieniami. Wyłożony chodnik, prowadzi nad ku kolejnym elementom świątyni, której mury zaczęły się piąć w górę w 1573 r. za sprawą Joannitów. Pięć lat później okazały kościół ściągał już uwagę całej Europy. Oczywiście i tu nie mogło zabraknąć słynnego Girolamo Cassara. Architekt stworzył długi na 65 i szeroki na 40 m obiekt, który jednak nie powalał swym wystrojem.

Konkatedra św. Jana Valletta www.szlakiempodrozy.plKonkatedra św. Jana Valletta; źródło: Flickr

Więc skąd te dzisiejsze bogactwa? Ano stąd, że wszystko zaczęło się zmieniać w l. 60 XVII w. Kiedy kolejnemu Wielkiemu Mistrzowi Raphaelowi Cotonerowi zamarzyło się dorównanie pięknem rzymskim świątyniom. Tak wnętrze zyskało barokowego stylu. Tak ściany zaczęły pokrywać efektownie rzeźbione kamienie; gdzieniegdzie dodano także kolorów. Podnosiy głowy, i patrzmy na dodane wówczas malowidła . Wreszcie zbliżamy się do bocznych ołtarzy, które zdobią sceny z życia Jana Chrzciciela. Mistrzostwem okazało się jednak wykonanie rzeźb, których jednak nie wykonano z osobnych bloków kamienia, a wyrzeźbiono wprost na ścianach z miękkiego wapnienia.

Największym skarbem katedry jest obraz słynnego Caravaggia “Ścięcie św. Jana Chrzciciela”, stanowiące największe płótno, jakie wyszło spod jego ręki!”

W 1666 r. zaczęto prace przy ołtarzu głównym. Jeden z najlepszych rzeźbiarzy na wyspie Melchiorre Cafà przygotował grupę rzeźb ukazujących chrzest Chrystusa. Niestety podczas prac w Rzymskiej odlewni nastąpił wypadek i specjalista zginął. Tak na jakiś czas prace ustały. Kontynuatorem wybrano ucznia Cafy, który w 1703 r. ukończył prace. Stapiając po marmurowej podłodze nagle zdajemy sobie sprawę, że przecież kryje ona grobowce. Spoczywa w nich ok, 400 rycerzy i oficerów Zakonu! Ale najważniejsi z dostojników pochowani zostali w krypcie.

Ołtarz konkatedry św. Jana Valletta www.szlakiempodrozy.plOłtarz konkatedry św. Jana Valletta; źródło: Flickr

Wreszcie kluczymy po kolejnych kaplicach. Jest ich aż 9, a każdą z nich poświęcona jest innemu z narodów, reprezentujących zakonników:

  • Kaplica Matki Bożej z Filermosu (Najświętszego Sakramentu) – wchodzi się do niej bramą z litego srebra. W środku widać wizerunek patronki Zakonu Joannitów. Co ciekawe z początki wypełniała ja starożytna ikona świętej, którą wsadzono tu już w okresie wojen krzyżowych. Kidy zakon wydalono z Malty w 1798 r, przewieziono ja do Rosji, a dzuś jest skarbem Muzeum Narodowego Czarnogóry. Jest za to XVII w. replika Matki Bożej z Lanciano.
  • Kaplica Owernii – patronuje jej św. Sebastian, którego męczeństwo ukazują zdobienia na ołtarzu. Jest tu też pomnik grobowy wielkiego mistrza Annet de Clermont-Gessant, zmarłego w 1660 r.
  • Kaplica hiszpańska (aragońska) – poświęcona św. Jerzemu, czego dowodem widoczne tu płótno mężczyzny na koniu autorstwa Mattii Preti. Są tu też pomniki nagrobne czterech wielkich mistrzów hiszpańskich – Rafaela Cotonera, Nicolasa Cotonera, Martina de Redina i Wielkiego Mistrza Ramona Perellosa.
  • Kaplica Kastylii, Leon i Portugalii – choć poświęcona św. Jakubowi, słynie ze szczątków św. Klemensa. Ołtarz kapliczny ukazuje św. Jakuba Mniejszego; jest też obraz ukazujący św. Jakuba wypędzającego Maurów z Hiszpanii. W marmurowych sarkofagach ze zdobieniami spoczywają mistrzowie António Manoel de Vilhena i Manuel Pinto da Fonseca
  • Kaplica anglo-bawarska (Kaplica Relikwii) – poświęcona św. Karolowi Boromeuszowi, widocznym na ołtarzu. Początkowo przeznaczono ją wyłącznie go gromadzenia relikwii przez Zakon. W 1798 r. zabrano je stąd po tym jak król Henryk VIII skonfliktował się z papieżem i rozwiązał zakon, odbierając im wszelki dobra. Gdy ponownie dołączyli przeznaczono im istniejąca już kaplice bawarską stąd nazwa.
  • Kaplica Prowansji – dedykowana św. Michałowi Archaniołowi, ołtarz ukazuje go jako archanioła prowadzącego wojsko przeciw Szatanowi. Wypełniają ją marmurowe pomniki nagrobne wielkich mistrzów Antoine de Paule oraz Giovanni Paolo Lascaris. Na kopule widać fresk „Objawienie św. Michała na Górze Gargano”. Z kaplicy można przejść do krypty grobowej Wielkiego Mistrza Jeana Parisota de la Vallette’a i innych przywódców zakonu
  • Kaplica francuska – poświęcona nawróceniu św. Pawła, czemu dowodzi ołtarz z wizerunkiem nawrócenia św. Pawła w drodze do Damaszku. Wypełnia ją wiele przepięknych pomników grobowych, m.in. mistrzów Adriena de Wignacourta i Emmanuela de Rohan-Polduca. Jest też pomnik poświęcony Ludwikowi Karolowi, hrabiemu Beaujolais, brata bratem króla Ludwika Filipa
  • Kaplica włoska – poświęcona jest Niepokalanemu Poczęciu i Świętej Katarzynie Aleksandryjskiej. Na ołtarzu widać ślub św. Katarzyny. Kaplice wypełnia pomnik nagrobny wielkiego mistrza Gregorio Carafy. Ściany wypełniają freski ze scenami z życia świętej. Na ścianie jest tez obraz Caravaggia – „Św. Hieronim”.
  • Kaplica niemiecka – po tym jak w Niemczech odbyła się reformacja postanowiono zbudować nowa kaplicę w kościele. Poświęcona Objawieniu Pańskiemu, przez co ołtarz zdobi scena Pokłon Trzech Króli. Jest też„Narodzenia Chrystusa” i „Masakrę niewiniątek”. O „niemieckości” przypomina dwugłowy orzeł, znany z godła Niemiec.

Wychodząc zerkamy jeszcze na drzwi, które okalają kolumny w stylu dorycki. Przyglądamy się balkonowi, próbując sobie wyobrazić jaka cisza panowała przed kościołem, gdy przemawiał z niego Wielki Mistrz.

Wnętrze konkatedry św. Jana Valletta www.szlakiempodrozy.plWnętrze konkatedry św. Jana Valletta; źródło: Flickr

Można robić wnętrza w środku, ale bez lampy błyskowej. Wejście tylko w butach z miękką podeszwą, by nie rysować posadzki; przed wejściem sprzedawane są odpełznie buty. Najlepiej zwiedzać z audio przewodnikiem.

Courts of Justice Valletta www.szlakiempodrozy.plWyróżnikiem neoklasycystycznego gmachu sądu (Courts of Justice) są bez wątpienia masywne kolumny. W 1965 r. zajął miejsce Zajazdu Owernii, zrównoważa z ziemią podczas II wojny.

Rozbitek Apostoł

Pamiętacie jak swego czasu w Polsce rozpętała się dyskusja o tym, w jakiej odległości o kościoła może stać sklep z alkoholem, albo bar? Tu z pewnością tego problemu nie było, bo stoliki knajpek na Triq il Merkanti niemal dotykają murów katedry. Co więcej ulica jest wręcz napakowana komercją. Sklepy, banki, restauracje – wszystko czego, nomen-omen dusza zapragnie. Sprzedawcy ochoczo wystawili swe kramy na ulic nęcąc kolorowymi pamiątkami, okularami przeciwsłonecznymi i mnóstwem zabawek. Zerkam jak małe szkraby co chwile wyciągają rękę ku kolejnym sklepikom, co (nie)skutecznie próbują torpedować przerażeni rodzice…

W wąskiej uliczce zauważam wetkniętą na poziomie I p. flagę papieską w charakterystyczne żółto-białe barwy. Wchodzę do ciemnego kościoła św. Pawła Rozbitka (St Paul Shipwreck). Miejscowi mawiają, że te barokowe wnętrza kryją relikwie świętego, konkretnie kości z nadgarstka i połowę kolumny na której ścięto apostoła w Rzymie. Ale zbudowali go oczywiście joannici zaczynając w 1570 r. Potem jeszcze dwa razy zmieniał wygląd. A skąd jego nazwa? Otóż z ciekawej historii… Apostoła Pawła pewnego dnia czasu postanowiono osądzić. Zarzut: polityczne podżeganie do zmian. Wyrok był oczywisty… Tak „zapakowano” go na statek mający przetransportować go Włoch. Ale w trakcie rejsu nadszedł groźny sztorm. Tracąc orientację i dryfując załoga dopłynęła na Maltę, gdzie rozpalającego ognisko Pawła ukąsił wąż. A jako że ten przeżył. uznano to za cud i miejscowi uwierzyli w głoszoną Ewangelię.

Kościół św. Pawła Rozbitka Valletta www.szlakiempodrozy.plKościół św. Pawła Rozbitka Valletta; źródło: Flickr

Fantastyczna uliczka, której schody biegną 110 m w dół, kusi nas niemiłosiernie. Ozdobioną powieszonymi na linkach flagami państw, ożywiają dodatkowo stojące w doniczkach zielone, wielkie liście. Ostatkiem sił przezwyciężamy chęć zbiegnięcia w dół. Wizja kusząca, ale… kto by potem wszedł na górę. Tak wiemy, straszne lenistwo 🙂

Ale zagłuszenie wyrzutów sumienia idzie nam pierwszorzędnie, więc gdy ruszamy w kolejną wąziutką uliczką w górę ochoczo witamy Stary Uniwersytet. Valletta Campus, już w czasów kolegium jezuitów dostąpiło zaszczytu bycia jedną z najważniejszych placówek oświatowych. Gdy zaczęto stawiać jego mury 1595 r. Wówczas wydawało się, że przetrwa wieki. Ale najpierw wybuch prochu a potem trzęsienie ziemi sprawiło, że trzeba go było szybko remontować. Omiatamy wzrokiem potężne mury uczelni zerkając w końcu na przylegający na tyłach zegar słoneczny. W sumie, też niezły antyk, skoro pojawił się tu wraz z łacińską inskrypcją w 1695 r. Obchodzimy żółte mury tu i ówdzie naznaczone granatowymi i zielnymi drzwiami i występami pamiętając, ż przecież II wojna sprawiła, że działało tu centrum ostrzegania przeciwlotniczego. A potem? Wszystko wróciło do normy: sale zwów zapełniły się studentami i wykładowcami, a cele mieszkalne ponownie zajęli księża. I jak się okazuje całkiem przyjemnie im się tu żyło: przechadzali się po wspaniale ozdobionych korytarzach, korzystali z szerokich schodów.

Stary gmach uniwersytetu Valletta Malta www.szlakiempodrozy.plStary gmach uniwersytetu Valletta; źródło: Flickr

Magia historii Malty

Pora się wzmocnić. Wybieramy więc jedną z licznych lokalnych knajpek. Pałaszując to i owo sklecamy naprawce najbliższe plany. Punkt pierwszy? Zdecydowanie Muzeum Archeologiczne (Archaeological Museum). Dlaczego? A choćby dlatego, że to po drodze. Po raz kolejny wąska uliczną, tym razem Archbishop St. a potem kolejną z przecznic dochodzimy do jednego z dawnych barokowych zajazdów kawalerów maltańskich. Auberge de Provence, czyli Zajazd Prowansalski to jednak zw żadnym wypadku hotel. Kupujemy bilet i tak zaczynamy buszować po wnętrach zbudowanego w l. 1571-74 przybytki, który początkowo miał wybitnie włoski styl. Mniej jednak interesuje nas jego przeszłość, a bardzie zgromadzone skarby. Wystawa tutejszego Muzeum Archeologicznego jak się okazuje podzielona jest tematycznie na trzy aspekty:

  • przedmioty od okresu pierwszych osadników, z okresu Ghar Dalam (5200 pne), z czasów epoki Tarxien (2500 pne) ale też epoki brązu, fenickiego, punickiego, rzymskiego i bizantyjskiego. po czas wznoszenia pierwszych świątyń; gromadzi narzędzia używane przez prehistorycznych mieszkańców, ozdoby oraz ukazuje życia ówczesnych zwierząt, a także „Red Skorba” czyli najwcześniejsze wyobrażenia ludzi w formie figurek
  • salę główne wypełniają rzeźby dawniej zdobiące świątyni w tym el, ołtarzy; ukazują zarówno zwierzęta, jak i postacie ludzi, a nawet całe modele dawnych miejsc kultu. Do najważniejszych skarbów należy tzw. Śpiąca Dama, wykopana w Hypogeum oraz postać Wenus z Hagar Qim. Ciekawym elementem jest także galeria fenicka pyszniąca się rekonstrukcja grobowca fenickiego.
  • Eksponaty kolekcjonerskie, na czele z ceramiką, narzędzia i biżuterią w formie korali; jest i słynny Obsydianowy Rdzenia – ukazujący postać bez głowy w formie siedzącej postaci siedzącej; są także numizmaty 16 tyś 16 000 i medali ukazują historię handlu z zagranicznymi królestwami: Rzymianami, Bizancjum, Normanami, Aragonami, czy Brytyjczykami

Fenicki sarkofag w zbiore muzeum w Valletcie www.szlakiempodrozy.plFenicki sarkofag w zbiorach muzeum w Valletcie; źródło: Flickr

A, że perłą nieruchomości jest tzw. „Gran Salon” jedna z najelegantszych sal na Malcie, nie przepuszczamy okazji. Tym bardziej, że przez pierwsze lata istnienia gmachu urządzono w niej refektarz. Z czasem przeobrażono go w salę bankietową, służącą posiadającym najwyższy status rycerzom. Zniszczony budynek wrócił do świata żywych po renowacji w połowie l. 90, kiedy urządzono w nim placówkę muzealną.

Wielki Salon w Auberge de Provence Valletta Malta www.szlakiempodrozy.plWielki Salon w Auberge de Provence; źródło: Flickr

Pamiętajcie, nawet jeśli przyjmiecie sobie za punkt honoru całkowite „olanie” tematyki zakonu rycerskiego na Malcie, to… nie da racy. Przekonujemy się o tym chwilę później przystając pod Palazzo Ferreria. Był koniec XIX w. gdy architekt Giuseppe Bonavii zbudował nieruchomość, która stała się za joannitów odlewnią, wytwarzającą uzbrojenie. Ale wszystko ma swój czas,,. Giuseppe Buttigieg z żoną Giovanną Camilleri mieli zupełnie inny plan wznosząc okazały dom ozdabiając elewację herbami rodzinnymi. Do dziś robiąca wrażenie nieruchomość, jest drugim co do wielkości pałacem w mieście ustępując tylko Pałacowi Wielkiego Mistrz!. Rząd Partii Pracy wynajął część pomieszczeń na urząd, ale rodzina Franca zachowała w nim swe mieszkania, potem sprzedając całość rządowi.

Palazzo Ferreria Vallettta www.szlakiempodrozy.plPalazzo Ferreria Vallettta; źródło: Flickr

Mijamy gmach opery i po 200 m docieramy w miejsce… Nie no, tylko dlatego tu przyszliśmy? Rozczarowanie w nas aż kipi. Jeśli ktoś rzuca hasło o histeryczniej Bramie Miejskiej (City Gate), będącej latami główną droga do miasta, to można liczyć na przynajmniej namiastkę wyjątkowości. Tymczasem ta prowadząca do Valletty, znana tez jako Bramą Republiki (Republic Gate) jest jakby… dwoma kawałkami wielkiego kamienia. Patrzymy na jasne ściany, schodząc w dół bacy efektem bombardowania miasta podczas II wojny światowej. Brama od 1569 r. stanowiąca główne wejście do miasta była częścią „Porta Reale Curtain” – muru obronnego.

Dziś, w zasadzie, stanowi wstęp do głównej ulicy miasta – ul. Republiki. I co istotne jest już piatą tego typu konstrukcją w mieście. Wcześniejsze cztery rozebrano, a to co widzimy okazuje się wzniesiono symbolicznie w 2014 r. Jak dla nas – zbyt nowatorska instalacja, która nijak nie pasuje do historycznego miasta…

Kościół Najświętszej Marii Panny Valletta www.szlakiempodrozy.plKościół Najświętszej Marii Panny (Church of the Madonna of Jesus) – w barokowym stylu; efekt starań joannitów. Budowa trwała od 1571 r. i znów maczał przy niej palce Girolamo Cassar. W 1689 roku fasad przebudowani, a w rogu ulic Triq Sant’ Ursola i Triq San Gwann w 1745 r. pojawiła się rzeźba św. Antoniego z Dziecięciem Jezus. Ścianę od ul. Triq Sant’ Ursola zdobi Nisza Matki Boskiej Bolesnej. W kościele spoczywa bł. Ignacy Falzon, maltański duchowny, którego na ołtarze wyniósł Jana Pawła II.

6 dni z życia Napoleona w Valletcie

Całe szczęście plac tuż za nią napawa optymizmem. Równiutko wyłożony solonymi płytami przyjemnie szumi ustawioną pośrodku fontanną Trytona. Patrzymy na chlupiąca wodę, wzbijająca się nad misą podtrzymywaną przez figury trzech trytonów. Woda trysnęła tu dokładnie 16 maja 1959 r., ale to nie znaczy, że obywało się bez problemowy. Pewnego dnia 1978 misa spadła, co zapoczątkowało ośmioletni okres, kiedy to mająca być ozdoba instalacja, była niekompletna. Mimo naprawy nie odzyskała wówczas oryginalnego wyglądu; dopiero w 2017 r. została zdemontowana i w całości odnowiona kosztem 4,5 mln euro. Jeśli nachodzi was pytanie: co autor miał na myśli to okazuje się że postacie przedstawiają łączność Malty z morzem. Ot, zagadka rozwiązana.

Fontanna Trytona Valletta www.szlakiempodrozy.plFontanna Trytona Valletta; źródło: Flickr

Przenieśmy się w czasie do 28 marca 1556 r. kiedy to w okolicy zgromadzili się najbardziej dostojni przedstawiciele społeczności. Wmurowanie kamienia węgielnego pod kaplicę MB Zwycięskiej stało się wydarzeniem historycznym. Ustawiony wówczas naprędce ołtarz posłużył odprawianiu pierwszej mszy św. na tej ziemi, a miastu nadano wówczas n nową nazwą – Valletta, czerpiąc ją od wielkiego mistrza zakonu Jeana Parisota de la Valette’a, Tak uhonorowani bohatera, który z powodzeniem bronił miasta w trackie pamiętnego Wielkiego Oblężenia. Pierwotnie zbudowany przez Gerolamo Cassara kościół nie był jednak imponujący.

Ot, małe miejsce do sprawowania mszy, wyposażone w trzy ołtarze. 16 lipca 1617 r. został mianowany jednak kościołem parafialnym Zakonu św. Jana. Gdy XVIII w. chylił się ku końcowi Kościół Matki Bożej Zwycięskiej powiększono. Wreszcie w 1716 r. na suficie pojawiły się freski ukazujące sceny z życia Maryi, a z czasem pojawiła się zakrystia, plebania i nową dzwonnica. Co więcej, fasadzie nadano barokowego charakteru, a nad głównym oknem umieszczono brązowe popiersie papieża Innocentego III. I to wszystko w małym wnętrzu, które dziś mieści ledwie dwa rzędy brązowych ławek dojście pod ołtarz od drzwi zajmuje man… 10 sekund. Co niezwykłe cztery pełne złoceń ołtarze boczne są znacznie bogatsze niż ten przy którym odprawia się nabożeństwa.

Kościół Matki Bożej Zwycięskiej Valletta www.szlakiempodrozy.plKościół Matki Bożej Zwycięskiej Valletta; źródło: Flickr

Wnętrze Our Lady of Victories Church Valletta Malta www.szlakiempodrozy.plWnętrze Our Lady of Victories Church Valletta; źródło: Flickr

Wiecie, że Palazzo Parisio na Merchants’s St. (Troq il Merkanti) był miejscem w którym w czerwcu 1798 r., przez sześc dni mieszkał sam Napoleon? A wszystko zaczęło się w l.20 XVIII w., kiedy zamieszkał tu Wielki Mistrz Zakonu Don Antonio Manoela de Vilhen.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *