Gdańsk wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Piękny Gdańsk i jego atrakcje. Historia twórców miasta.

Trudno sobie czasem wyobrazić, że tak naprawdę to, z czym mamy do czynienia zwiedzając poszczególne miejscowości jest dziełem zaledwie kilku, kilkunastu ludzi. Ci sam architekci, budowniczy, rzeźbiarze i malarze. I tyle… A wokół ogrom ich prac, który czasem zapiera dech w piersiach, ale czasem też irytuje. Gdańsk jako jedno z największych miast w Polsce, a także perła Pomorza, powstawało właśnie jako wizja wąskiej grupy osób. Kim więc byli? I co im zawdzięczamy?

Jedno jest pewnie – piętno na Gdańsku odcisnęli twórcy z zagranicy. W przypadku Niemców określenie „obcokrajowy” może brzmieć nieco sztucznie, skoro miasto w przeszłości należało do Krzyżaków, Królestwa Prus, Cesarstwa Niemieckiego i Republiki Weimarskiej…

Cudzoziemskie wpływy w Gdańsku, to jednak nie tylko nasi obecni zachodni sąsiedzi, ale także Holendrzy. Przedstawicielom Niderlandów miasto zawdzięcza wiele obiektów, które po dziś dzień cieszą oczy obecnych mieszkańców i licznych turystów.

Niestety działania wojenne w latach 1939-45 niemal doszczętnie zniszczyły Gdańsk; prawie wszystko co z tak wielkim poświęceniem powstało dzięki wizji i pracy licznych twórców zamieniło się w zgliszcza. To co można podziwiać dziś, jest więc odwzorowaniem dawnego stylu na który złożyła się praca najwybitniejszych budowniczych Europy.

Rodzinny biznes van den Blocke

Był 18 czerwca 1584 roku. Dzień, jak każdy inny. Tak myśleli także ludzie zamieszkujący miasto na co dzień. Zdążyli już się przyzwyczaić do tego, że Gdańsk stał miejscem do którego zmierzali obcokrajowcy. Głównie za sprawą dużej wolności w wyznawaniu religii. Wśród rzeszy nowych Gdańszczan znajdował się również Willem van den Blocke.

Przybysze, postępujący w zgodzie z tradycyjną linią zwiedzania miasta witają się z Gdańskiem zazwyczaj Bramą Wyżynną. I trudno się dziwić. Wszak to początek Traktu Królewskiego, najsłynniejszego szlaku turystycznego miasta! I tu zaczyna się historia Willema, który mając w pamięci bramę św. Jerzego, ze swej rodzinnej Antwerpii, wykonał coś co od samego początku zachwycało. Gdy zakończył prace w 1588 obiekt obok niej nie przechodził obojętnie.

Posiadająca klatę schodową, także prowadząca do piwnic rzuca się w oczy za sprawą wąskich,, tzw. pilastrów. Wprawne oko zauważy umieszczone na niej roślinne zdobienia. Nade wszystko jednak w oczy rzucają się herbowy tryptyk ukazujące herby Gdańska, Królestwa Polskiego i Prus. Obchodząc szary budynek warto nie zapomnieć o jeszcze jednym elemencie. Z tym, że akurat z nim – herbem Cesarstwa Niemieckiego van den Blocke nie miał nic wspólnego. Dodali go bowiem niemieccy zaborcy w 1884.

Brama Wyżynna Gdańsk www.szlakiempodrozy.pl

Brama Wyżynna; źródło: Flickr

Moda na łacińskie sentencje, dodawane swego czasu we wszystkich możliwych miejscach także tutaj znalazła swe ujście. Stąd widoczne tu trzy napisy; co ciekawe w jeden z nich wpleciono frazę: “Rum podstawą wszystkiego”. Iście humorystyczny element…

A’propos sentencji to wielkim polem do popisu był kunsztu Flamanda były także epitafia. Dodawane wówczas do kościelnych elementów, stały się wyznacznikiem działalności Willema van den Blocke. Jedno z nich podziwiać dziś można w Kościele Mariackim. Wspominające Dorotę i Jana Brandesów znane jest nie tylko dzięki zastosowaniu kobiecej postaci, będącej jednocześnie podporą ale też elementom przyrodniczym, jak dodatki imitujące rośliny czy fizjonomię lwów. W tej samej świątyni w 1591 twórca zajął się wykonaniem epitafium Edwarda Blemkego. Ukazująca, clou chrześcijańskiej wiary – zmartwychwstanie, za sprawą postaci płaskorzeźby „Wizja Ezechiela”, nico być może brutalnie emanuje ludzkimi szczątkami, które ponownie przeobrażają się w ciało.

“Malowidła w Ratuszu Głównego Miasta, w Sali Czerwonej (obraz pt “Apoteoza Gdańska” z 1608) oraz obrazy będące dziś na stanie Dworu Artusa to dzieła Hansa Vredemana de Vriesa”

Jeśli ktoś ma wątpliwości, co do dziedziczności genów, to być może rozwinie je historia życia Abrahama van den Blocke. Syn Willema, zdecydowanie otrzymał jego biologiczną cząstkę. Ta eksplodowała w nim kilkukrotnie.

Dzisiejszy deptak, ul. Długi Targ to iście filmowa sceneria. Odnowione zabytkowe kamienice łypią tu na podążający tłum turystów na każdym kroku. Choćby Złota Kamienica. Przed tym jak przystąpiono do jej budowy w 1609, trwającej zresztą 9 lat, Abraham van den Blocke spędził wiele nad deską kreślarką. Jej pierwszy mieszkaniec, ówczesny burmistrz miasta Jan Speymann codziennie, czy to opuszczając dom, czy też wchodząc do niego mógł cieszyć oko rzeźbami na jej fasadzie. To właśnie one nadały jej charakteru, ale też nazwy… Obleczone w złotawe zdobienia płaskorzeźby ukazujących wybitnych władców Polski i bitewne sceny do dziś robią wrażenie. Choć jak łatwo się domyślić, wykonano je powtórnie po tym jak Gdańsk obrócił się z zgliszcza w trakcie II wojny światowej.

Gdańsk Złota Brama nocą www.szlakiempodrozy.pl

Złota Brama nocą; źródło: Wikipedia

Złota Kamienica w Gdańsku www.szlakiempodrozy.pl

Złota Kamienica; źródło: Flickr

Wizję Gdańska, jako miasta szczególnego Abraham zawarł podczas prac przy Złotej Bramie. Gdy w 1612 roku przystępował do prac w głowie zamajaczyła mu myśl, by nadać projektowi moralizatorski ton. Tak powstało alegoryczne ujecie wartości, jakimi powinien odznaczać się dobry gdańszczanin. Zgodnie z owym wirtuozerski wyobrażenie budowlę wieńczą wyobrażenia czterech cnót: Roztropności, Sprawiedliwości, Pobożności i Zgody.

Nie wiem czego właściciel, czy też sam Abraham komuś czegoś zazdrościł, ale takie można odnieść wrażenia patrząc na Kamienicę Czirenbergów. Gdy wykonywał, widoczne na fasadzie kamienne rzeźby, pewnie nie zastanawiał się nad tym,że przechodzący obok ludzie zachodzić będą w głowę o co chodzi z tym napisem. Sentencja „PRO INVIDIA”, czyli Dla Zazdrości na barokowej fasadzie do dziś stanowi zagwozdkę.

Holender maczał też palce powstaniu Fontanny Neptuna. Wykonując projekt jej figury ani myślał o tym, że ponad czterech wiekach będzie stanowiła symbol Gdańska! Odlana w brązie, ukazuje Pana i Władcę Mórz i Oceanów – rzymskiego boga morza, Neptuna. Dzierżący w dłoni trójząb, z tryskająca zeń wodą na stałe wpisał się na wszelkie pamiątkowe elementy – pocztówki, znaczki czy magnesy.

Co prawda Dwór Artusa powstał na początku XVI w. to jednak przebudowa fasady w stylu manieryzmu w 1617 roku to już dzieło Abrahama van den Blocke. Wielkie postacie, w sensie metaforycznym, z epoki antyku, oraz obecne tu alegorie siły i sprawiedliwości, dodały majestatu, pyszniącej się zwłaszcza w słoneczne dni, fasadzie.

Kamienica Czirenbergów Gdańsk www.szlakiempodrozy.pl

Kamienica Czirenbergów; źródło: Wikipedia

Zdobienia na Kamienicy Czirenbergów Gdańsk www.szlakiempodrozy.pl

Zdobienia na Kamienicy Czirenbergów; źródło: Flickr

Fontanna Neptuna na Długim Targu Gdańsk www.szlakiempodrozy.pl

Fontanna Neptuna; źródło: Flickr

Dwor Artusa w Gdańskuwww.szlakiempodrozy.pl

Dwór Artusa; źródło: Flickr

Jeśli kogoś nie przekonała teoria o przekazywaniu,w krwi, kolejnemu pokoleniu zdolności artystycznych, ten musi ustąpić patrząc na dzieła Izzaka van den Blocke. Kolejny z synów Willema swe działo życia wykonał w Wielkiej Sali Rady Ratusza Głównego Miasta. Strop tak zwanej Czerwonej Sala jest największą spuścizną twórcy. Jeśli doda się do tego upiększanie malowideł Hans Varedemana de Vries, nie sposób dostrzec jego wkładu w kulturę miasta. W pracy nad nimi opierać miał się na wskazówkach radnych, którzy uznawali Gdańsk za najlepsze miasto do życia, także z powodu sprawowania przez nich władzy w sposób mądry i wyważony.

Pomysł życia Antoniego van Obberghena

Gdy na ówczesne tereny Gdańska Antoni van Obberghen (van Opberghen) dotarł niderlandzki budowniczy stało się jasne, że w grodzie, sąsiadującym z morską tonią Bałtyku wiele się zmieni. Objąwszy stanowisko głównego budowniczego obiektów obronnych w 1592, wkrótce poszedł za ciosem.

Antoni van Obberghen

Antoni van Obberghen; źródło: Wikipedia

Po dwóch latach objął we władanie niemal wszystkie inwestycje budowlane w mieście Projektując fortyfikacji dokładał wszelkich starań w trakcie wznoszenia Twierdzy Wisłoujście. Ale to nie ona, a głównie Wielka Zbrojownia i Bastion św. Gertrudy to jego memento. Pierwsza z z ich to dziś jedna z wizytówek miasta. Oryginalna konstrukcja z początku XVI w. stała się wielkim składowiskiem broi i zbroi, przydatnych zwłaszcza w walce ze Szwedami. Militarne przeznaczenie inie oznaczało jednak, iż gmach ma pozostać surowy. Wręcz przeciwnie, zamierzeniem van Obberghena było połączenie czterech kamienic fasadą i ozdobienie ich święconymi się złoceniami. Co ciekawe pomimo tego, że już w 1947 rozpoczęto jego rekonstrukcję po zniszczeniach wojennych właściwy kształt otrzymała z powrotem w… 2005 roku. Pierwszy etap prac zakończono co prawda w połowie lat 60. niemniej dopiero po wejściu w nowe tysiąclecie udało się przywrócić urzekający wygląd arsenału.

Wielka Zbrojownia Gdańsk www.szlakiempodrozy.pl

Wielka Zbrojownia; źródło: Flickr

Także i zapoczątkowana w 1606 roku budowa innego wojskowego obiektu – Bastionu św. Gertrudy ma związek z van Obberghenem. Architekt zaprojektował tu liczne kazamaty, stanowiska artyleryjskie i magazyny, wykorzystując naturalne warunki, przejawiające się w opływaniu bastionu wodami. Przypisuje mu się także działalność przy tworzeniu Ratusza Starego Miasta.

Niemieckie wpływy w architekturze Gdańska

Niemal każdy w Polsce, i nie tylko, zna przynajmniej po części jakąś historię dotycząca Zakonu Krzyżackiego. U nas jawi się ona głównie za sprawą pamiętnej bitwy pod Grunwaldem, ale odniesień szukać można także w Gdańsku. Otóż okazuje się, że Anton Möller autor świetnych, tutejszych obrazów, jest synem ostatniego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego, przed sekularyzacją państwa zakonnego, Albrechta Hohenzollerna. Urodzony w 1563 stworzył dzieła, które ozdobiły choćby Dwór Artusa. Do dziś podziwiać tu można jego „Alegorię sprawiedliwości„. Co więcej również na ścianach Ratusza Głównego Miasta znaleźć można dwa obrazy zdobiące dziś Komorę Palową. Podążając szlakiem tutejszych zabytków prędzej czy później trafi się także do Kościoła Mariackiego, gdzie dostrzec można „Tablicę jałmużniczą” z 1607. Jakby tego było mało, w innej świątyni pw św. Katarzyny nawet obraz główny obleczono w jego płótna, umieszczając tu „Ostatnią Wieczerzę”, „Ukrzyżowanie” oraz „Sąd Ostateczny”.

Wraz z Antonem Möllerem w kościele św. Katarzyny pracował Simon Herle. Cztery lata zajęło mu przygotowanie ołtarza, którzy wyrzeźbił w drewnie. Jego umiejętności doceniono także później zlecając mu wykonanie ławy, która dziś cieszy oczy w słynnej Czerwonej Sali Ratusza.

“Swą cegiełkę do upiększenia Ratusza Głównego Miasta dołożył Willem van der Meer.”

Niemiec Hans Kramer (zwany w Polsce Hansem Kreczmarem) zameldował się w Gdańsku w maju 1565 roku. Będąc prawdziwą wylęgarnia pomysłów współpracował z innymi budowniczymi przy powstawaniu Bramy Zielonej, jednego na najpiękniejszych zabytków dzisiejszego Gdańska. Innymi widocznym elementami jest choćby Lwi Zamek – kamienica przy Długiej 35, ukończona w 1569. Kramerowi zawdzięcza się również powstanie Domu Angielskiego. Ośmio-kondygnacyjna kamienica otrzymawszy renesansowy wygląd, wpisała się do świadomości jako konstrukcja o niezwykłym dachu. Górujące nad piętrami, zważający się ku górze szczyt ściąga wzrok ulokowanymi na czubku iglicą i hełmami. Dom pełen fryzów i innych zdobień, w tym z motywami roślinnymi przez lata był… knajpą, a później i hotelem., Co ciekawe w 1912 niemal cudem uratowano ją przed wyburzeniem.

Dom Angielski w Gdańsku www.szlakiempodrozy.pl

Dom Angielski w Gdańsku; źródło: Wikipedia

Podobnie jak wspomniany wyżej Kramer, także i Henryk Ungeradin nazywany był de facto Heinrichem. I to w zasadzie tyle wiadomo o jego prywatnym życie, gdyż nie ustalono ani skąd pochodził, ani nie określono daty jego narodzin i śmierci. Wiadomo, ze działając w XIV w. stał za przebudowę powstałej ledwie 36 lat wcześniej Bazyliki Wniebowzięcia NMP. To on zapoczątkowawszy transept, oraz chór całkowicie przeobraził bryłę kościoła odchodząc od stylu bazylikowego, otwierając go na halowy.

Jeśli jednak szukać najbardziej wartościowej aranżacji w wykonaniu Ungeradin powinien skierował się do Ratusz Głównego Miasta. Nadając mu nowych szlifów, za sprawą tworząc projekt opary na dodaniu nowej, części położonej w zachodniej jego części, a nade wszystko wieży dostosował pomieszczenia do wymów formalnych. To właśnie w stworzonych przez Ungeradina sali sądowej czy urzędzie celnym, zapadały istotne dla Gdańszczan decyzje.

“Twórcą podziwianych na całym świecie organów Oliwskich jest ojciec Johann Wilhelm Wulff . Był co prawda Niemcem, ale przybył do Gdańska z wsi Ornety (obecnie woj. warmińsko-mazurskie). Sam nie doczekał ich powstania, prace nad nimi trwały aż trwały 25 lat!”

Znacznie bardziej mroczna historia wiąże się z Wieża Więzienna. Już od czasów średniowiecza przebywali w niej przestępcy. Choć powstała wówczas jako część murów obronnych, stała się dla oczekujących na wyrok kary śmierci, ostatnim miejscem pobytu.

Na Targu Węglowym w 1487 rozpoczęto prace nad miejscem, w którym zbierać mogli się możni szlachcice należący do jednego z bractw p znaczeniu religijnym. Za nazwanym właśnie na jego cześć, Dworem Bractwa św. Jerzego, stoi postać Jana Glothau, który zaprojektował strzelnic i pomieszczanie magazynujące łuki i strzały. W trakcie siedmiu lat zmaterializowano misterny plan architekta , opierający się o gotycki styl.

Specjalizujący się w szlifowaniu kamieni i rzeźbieniu w nich Jerzy Strakowski, stoi za powstaniem Małej Zbrojowni i Ratusza na Stary Mieście. Pracował też przy Twierdzy Wisłoujście – wznosił nowe szańce. Do tego tworzył bramy:

  • Nizinną – na ul Mostowej; podstawowy surowiec – cegłę, obłożono tu kamieniem ozdobnym, na którym wkrótce pojawił się herb miasta.
  • Żuławską – przy ul. Długie Ogrody; mieniąca się cegłą i piaskowcem

Zachęcam do zerknięcia jaki wpływ na kształt dzisiejszego Sankt Petersburga miały dawne postacie, żyjące w rosyjskim mieście.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments