Drezno www.szlakiempodrozy.pl

Selfie z Drezna

Szukasz czegoś na weekendowy wypad, który uwiecznisz zrobieniem selfie, który wyślesz rodzince i znajomym? Ma być ciekawie i w miarę tanio? I przydałby się prosty dojazd. Wbrew pozorom wybór jest prosty! Zwłaszcza jeśli mieszkasz w zachodniej lub środkowej części Polski. Obojętnie czy jesteś z północy czy z południa, do obydwu celów – Drezno jest idealne.

Wiecie, jak to było kiedyś z potężnymi królami… Każdy myślał, że jest pępkiem świata. Myślicie, że dziś przełożyło by się to na publikowane przez nich zdjęcia? Wykorzystywali by je do swoich celów? Pewnie tak, choć jedni żyli wyłącznie planami kolejnych najazdów i podbić. Ale inni za wszelką cenę chcieli „się pokazać”. Jeśli jeden coś wymyślił, drugi natychmiast musiał go przebić. Próżne? Bez wątpienia tak. Ale gdy tak patrzę na dzisiejsze Dresden w głowie kołacze mi się taka myśl, że to chyba dobrze… I zaraz Wam to udowodnię!

Wprost niewyobrażalnie uwielbiam miasta, w których wszystko co najważniejsze, stłoczone jest na ciasnej przestrzeni. To „ocieranie się” poszczególnych elementów. Tu, ledwie 110 km od Zgorzelca, właśnie tak jest. A jakie to ułatwienie!

Do tego noclegi w Dreźnie załatwić sobie można w niewygórowanych cenach. Hostele w Dreźnie oferują możliwość wynajęcia pokoju 2 os. w cenie od 350 zł do 450 zł za dwie noce. To wersja najbardziej oszczędnościowa; im większy standard i bliżej centrum kwota rośnie. Posiadacze camperów skorzystać mogą z pięciu placów miejsc postojowych w cenie od 12 do 16 € za dobę. Więcej znajdziecie tutaj.

No dobrze, ale co z tym selfie? Premierowe zdjęcie proponuję przy typowym „must see”. Wąski mostek to idealne miejsce by przyjrzeć się wiodącej do kompleksu Bramie Koronnej. Nie trzeba się wiele nagłówkować, by dojść skąd wzięła się jej się jej nazwa (w oryginale: Kronentor). Telefon pionowo i pstryk – kopuła dachu i charakterystyczne orły zaliczone. Wiecie, że były symbolem Augusta II Mocnego, jako króla Polski? Wchodzę na dziedziniec, skąd dochodzi wyraźny głos pluskającej wody. Słupy wody wzbijające się w czterech fontannach sprawiają, że w powietrzu czuje specyficzną wilgoć. Obracam się w kółko, otoczony ścianami pałacu z pięknymi pawilonami i salami. W setkach okien odbijają się promienie światła sprawiając, że rozświetla jakby dziwna poświata. A co tam, pora machnąć fotkę.

Zwinger Drezno www.szlakiempodrozy.plZwinger; źródło: Flickr

Pawilon Zegarowy Drezno www.szlakiempodrozy.plPawilon Zegarowy Drezno; źródło: Flickr

Musicie wiedzieć, że Zwinger – ten cały reprezentacyjny pałac, to… takie jedno wielkie marnotrawstwo. Nigdy nie pełnił roli królewskiej rezydencji władców! Po tym jak Mathaus Daniela Poppelman, na zlecenie Augusta II Mocnego zaprojektowała ten barokowy rarytas, na początku XVIII w. zjawili się tu budowniczy. Pracowali do 1732 r., ale nie wszystko co widać dziś wykonano właśnie wtedy. Pamiętam o tym patrząc na stworzone sto lat później skrzydło widoczne od strony Łaby. Skręcam w prawo i idę pod Pawilon Zegarowy (Glockenspielpavillon) znany też jako Miejski. Wielka tarcza zegarowa przypomina, że czas nieubłaganie mija. No to co, fotka wykonana w momencie wygrywania jednej z 24 melodii, przez przybyłe z fabryki w Miśni kuranty? Obowiązkowo! Byle tylko udało się uchwycić sporządzony przez radzieckich żołnierzy napis brzmiący: „Muzeum sprawdzone. Min nie ma.”

Patrzę obok, a tu wejście do gmachu z Kolekcją Porcelany (Porzellansammlung). Nie waham się. Po chwili myszkuję wśród części z 20 tyś okazów. Nic dziwnego, że wg specjalistów to drugi największy zbiór takich elementów, po stambulskim pałacu Topkapi. Łypię na XVII i XVIII w. chińską i japońską porcelanę. Pięknie zdobione wazy, filiżanki i butelkami do sake, wreszcie porcelanowy kurant z Pałacu Japońskiego. No i one – wyroby twórców z Miśni. Mówi się, że August III Mocny był wówczas jedynym, który posiadł chińskie sekrety produkcji porcelany. A, że uwielbiał otaczać się gustownymi przedmiotami, wkrótce w mieście ruszyła produkcja zastaw stołowych. Na których, z wielką przyjemnością zresztą jadał, w międzyczasie ciesząc oczy rzeźbami.

W trakcie roku miasto odwiedza 7 mln turystów, z różnych stron świata. Drezno znajduje się w czubie najpopularniejszych miejsc na dwudniowe wypady.”

Wiecie jakimi prezentami osypywali się wówczas ludzie z królewskich sfer? Nie, to popatrzcie sobie na niezwykły bukiet kwiatów, oczywiście z porcelany – dar dla Marii Józefiny, córki Augusta III od Ludwika Ferdynanda Burbona, syna Ludwika XV.

Okaz z Kolekcji Porcelany Drezno www.szlakiempodrozy.plOkaz z Kolekcji Porcelany Drezno; źródło: Flickr

Co jeszcze? Tematyka innych wystaw kręci się wokół: zajęć związanych z uprawą ziemi, stereotypowym pojmowaniem innych narodowości (stąd Polak z szabelką). Jest i pokój dla miłośników zwierząt z naturalnej wielkości: niedźwiedziami, lwami i nosorożcami (!), kotami i psami, małpami oraz ptakami. Mało tego, po chwili wpatruję się w serwis koronacyjny Augusta III z 1734 r. z herbem z Orłem i Pogonią. A żeby nie było, iż tylko zaprzątała go egzystencja doczesna… to miał i sztukę kościelną w formie płócien i rzeźb ukazujących ukrzyżowanie.

Bilety w cenie: 6 € – normalny; 4,5 € – ulgowy; 5,5 € – grupowy (powyżej 10 osób);do lat 17 – wstęp darmowy;

Godziny otwarcia: wt-ndz: 10.00 – 18.00

Dokładnie naprzeciwko dostrzegam Pawilon Wałowy (Walpavillon). Spoglądam nad niziutkie schody gdzie ustawiono przepełnione dekoracjami postaci, w tym Herkulesa trzymającego Ziemię.

Jeśli się łudziłem, że na Zwinger nie zejdzie dużo czasu, to szybko zostałem wyprowadzony z błędu. Na Galerię Starych Mistrzów (Gemaldegalerie Alte Meister) zeszło się naprawdę sporo. Ciemne wnętrza przepełnione są obrazami przez lata gromadzonymi przez Augusta Mocnego i jego syna Augusta III. Zerkam na płótna nie tylko niemieckich, ale i włoskich, niderlandzkich i francuskich twórców z XV-XVIII w. Tu „Madonna sykstyńska” Rafaela, tam „Ołtarz Drezdeński” Alberta Durera, dalej „Śpiąca Wenus” Tycjana. Wchodzę na piętro gdzie, w gąszczu ludzi, wpatruję się w dzieła Rembrandta, Botticellego czy El Greca.

Wreszcie docieram są samą górę i… nie dziwię się, że część płócien Canaletta posłużyło architektom i budowniczym do odbudowy miasta, po wojennych zniszczeniach. Wykonane z wielką dbałością o szczegóły przenoszą mnie w dawne, królewskie czasy.

Bilety w cenie: 14€ – normalny; 10,5 € – ulgowy; 12,5 € – grupowy (powyżej 10 osób); do lat 17 – wstęp darmowy; upoważnia do obejrzenia Kolekcji Porcelany i Salonu Matematyczno-Fizyczngo

Godziny otwarcia: wt-ndz: 10.00 – 18.00

Gdy wdrapuję się na górę, stojącego w rogu Salonu Matematyczno-Fizycznego (Mathematisch-Physikalischer Salon) od razu wyciągam telefon! Opieram się o kamienną balustradę i pstryk:

Widok z salonu matematyczo-fizycznego Drezno www.szlakiempodrozy.plWidok z salonu matematyczo-fizycznego Drezno; źródło: Wikipedia

Buszując po zbiorach mam mieszane uczucia. Nie jestem fanem nauk ścisłych, ale gdyby uczono mnie matematyki i fizyki tymi przyrządami, to kto wie. Hasam po czterech piętrach z tematycznymi wystawami: od tych związanych ze światłem (soczewki, lupy, lustra), przez XVI i XVII w. zabawki mechaniczne, przyrządy miernicze i cyrkle (w tym kalkulator Blaise’a Pascala – tego od ciśnienia), aż po zegary – począwszy od XVI w. okazów – w tym wyprodukowanego specjalnie dla elektora Augusta w l.1653-68. Wreszcie kończę na wystawa dot. kosmosu z XIII w. arabskimi globusami i modelami Ziemi, Marsa z XIX w. Uff…

Bilety w cenie: 6 € – normalny; 4,5 € – ulgowy; 5,5 € – grupowy (powyżej 10 osób); do lat 17 – wstęp darmowy;

Godziny otwarcia: wt-ndz: 10.00 – 18.00

Już poza ścisłym kompleksem pałacowym warto zerknąć na dawne stajnie i ujeżdżalnie (Am Zwingerteich), mieszczące się w długim, parterowym budynku z l.90 XVIII w.”

O tym jak przeszłość obeszła się z niektórymi zabytkami Drezna, boleśnie przekonywały pozostałości po Oranżerii (Orangerie Ostra-Allee). Wpatrując się w ledwo stojącą samotną, brudną ścianę, mającą przypominać o dawnej chwale, widać było tylko napis. To jedyne co pozostało z gmachu z 1795 r. A przecież tutejsza kolekcja roślin była jedną z największych na świeci; w czasach swej potęgi był domem dla 1800 gatunków sadzonek! W 1851 r. powstał nawet nowy gmach, nazwany od nazwiska architekta oranżerią Wolframsdorf. Ciągnący się 114 m ozdabiały rzędy 22 okien z łukami. Ale bombardowania w 1945 r. kompletnie zniszczyły obiekt, który ostatecznie w 1966 r. rozebrano. Na szczęście niedawno oddano do użytku zrewitalizowany park.

Ruszam Ostra-Alle w przeciwną stronę. Znów jestem przy wejściu na teren pałacu. Kremowa fasada teatru, sprawia, że znów sięgam po elektronikę.

Orangerie Ostra-Allee Drezno www.szlakiempodrozy.plOrangerie Ostra-Allee Drezno; źródło: Flickr

Schauspielhaus na początku XX w. opracowali William Losow i Max Hans Kuhne, za punkt honoru stawiając sobie zgrabne wkomponowanie go w otoczenie. Moim zdaniem się udało: arkady i zdobienia, jak to w Dreźnie – barokowe, podziwiają dziś nie tylko udający się na tutejsze koncerty miejskiej filharmonii. A jakby tego było mało, z tablicy na sąsiednim budynku dowiaduję się, że mieszkał w nim słynny Ryszard Wagner.

Stukot skręcającego tramwaju wyrywa mnie z zamyślenia. Wielkie kawały kamieni tworzących bruk, co prawda są równo ułożone, ale wygodą nie grzeszą. Wylewająca się z wagonu fala ludzi chce mnie porwać, ale się nie daję. Żądza zrobienia selfie przy neogotyckiej Fontannie Cholerycznej (Cholerabrunnen), jest silniejsza. A jeśli ciekawi Was skąd ta nazwa, to sprawa jest zasadniczo prosta… Jest efektem wdzięczności wyrażonej przez von Gutschmidam za oszczędzenie ludności Drezna z epidemii l. 40 XIX w. Tak w 1842 r. zjawił się tu architekt Gottfried Semper i zaplanował ośmiokątny granitowy basen. W środku mającego średnicę 6,76 m elementu widać spiczastą kolumnę, a z czterech stron przyozdabiają ją rzeźby. Ot cała tajemnica.

Fontanna Choleryczna Drezno www.szlakiempodrozy.plFontanna Choleryczna; źródło: Flickr

Taschenbergpalais Drezno www.szlakiempodrozy.plTaschenbergpalais; źródło: Flickr

A, że i Taschenbergpalais warto mieć w kolekcji foto, to dźwięk migawki aparatu nie ustaje. Kiedyś to dla kochanej mężczyźni mieli gest; przynajmniej ci bogaci… A, że August Mocny wiernością nie grzeszył, to Anna Konstancja von Hoym, miała nie liche lokum. Jeśli w Waszym portfelu nie brzęczą tylko miedziaki, to możecie się poczuć jak dawna hrabina. I nie tylko. Poczuj się jak Barack Obama, Władimir Putin, królowa Danii Małgorzata II, królowa Beatrycze, czy książę Monako Albert. Zrekonstruowany w l. 90 XX w. wedle oryginału mieści hotel Kempinky. Nowa fotografia do album? Czemu nie, skoro wspomniany już Poppelmann, ozdobił tu nawet klatkę schodową.

Potęga wiary

Otwarta przestrzeń Placu Teatralnego, z wszechogarniająca kostką zajęta jest przez spacerujących z wolna Drezdeńczyków. Jedną z ławek zajmuje para w średnim wieku. Nieco dalej więcej hałasu robi młodzież, okupująca kolejne z niskich, brązowych siedzisk. Jakby w spokoju, z pełnym dostojeństwem spogląda na to wszystko Johann von Sachsen. Tyle, że od 1889 r. majestatycznie siedzący na koniu, na czarnym postumencie. Tak stał się swoistym symbolem całej parceli. Co ciekawe zwanej tak, mimo że wokół nie potrafię tu znaleźć żadnego teatru! Interpretacja nazwy jednak nie pozostawia złudzeń – Theaterplatz dawniej miał bliskie związki z kulturą wyższą. Ale czas kiedy dworzanie zbierali się tu na spektakle, bezpowrotnie minął.

Schody, półokrągłej na pierwszy rzut oka, elewacji drezdeńskiej opery okupują młodzi ludzie. Starsi przysiedli na kamiennych ławach zaprojektowanej przez Gottfrieda Sempera sceny. No ale pora na uwiecznienie tego i owego. Na pierwszy rzut idzie katedra św. Trójcy (Kościół Dworski; Hofkirche, Kathedrale Sanctissimae Trinoitatis). Owalny budynek z jednej strony sprawia wrażenie ogromnego, ale gdy staję u jego głównych wrót, jakby przekształca się w mniejszy. Jak mogło być inaczej… Okazuje się, że pierwszy o tym, wznieść tu świątynię pomyślał August Mocny. Z tym, że pomysł w życie wcielił dopiero jego syn Fryderyk August II (August III Sas), który przyjął katolicką wiarę, by zasiąść na polskim tronie. Wysokie, wąskie okna nadają ścianom życia. Bez nich projekt można by było uznać, za niekompletny. A szkoda by było, zżywszy na to, że rozpoczęte w 1739 r. prace trwały aż 15 lat. Czuwający nad nimi Gaetano Chaveri – włoski architekt, jednak nie próżnował.

Przyglądam się fasadzie, a tu – wierzcie mi na słowo – 74 rzeźby sięgające 3,5 m wysokości. Tu apostołowie, tam świeci. No i cztery alegoryczne postacie wiary i nadziei. Wiecie, że wyboru świętych dokonali królowa Maria Józefina i Gaetano Chiaveri, ale wszystkie musiał zaaprobować ojciec Ignaz Guarini, spowiednik króla?

Aby złapać całość do fotki, cofam się coraz dalej. Wreszcie na ekranie smartfona widzę, że udało się objąć, wielki przekształcony w katedrę w 1980 r., kościół. Od razu wiem, że drugiego takiego kościoła szybko nie znajdę. Tym bardziej, że na ścianie dostrzegam tablicę z aktem erekcyjnym.

Hofkirche Drezno www.szlakiempodrozy.plHofkirche Drezno; źródło: Flickr

W swej powieści pt. “Śniadanie mistrzów” napisał Kurt Vonnegut “Jednym z powodów, dla których Amerykanie spalili Drezno był fakt, że wszystko inne zostało już spalone.” Tu z wojennej zawieruchy ostały się jedynie organy Silbermanna. Patrzę na istne cudo umieszczone naprzeciwko ołtarza głównego, w galerii Hofkirche. to istne cudo. Konsekrowane w 1755 r. są potężną konstrukcja składająca się z 3 tys piszczałek! Ale spadające na nią 13 lutego 1945 r. bomby zniszczyły jej oryginalna zabudowę. Do czasu wojny nawiązuje zresztą kaplica ofiar II wojny światowej z Pietą

Organy w katedrze św. Trójcy w Dreźnie www.szlakiempodrozy.plOrgany w katedrze św.Trójcy Drezno; źródło: Flickr

Ruszam do miejsca szczególnego, czując na sobie oddech historii. Krypta kościoła stała się bowiem miejscem wiecznego spoczynku członków dynastii Wettynów: Augusta III Sasa, Marii Józefiny. Obchodzę kolejne sarkofagi książąt, królów i członków rodziny królewskich. Wpatruję się w urnę z sercem serce Augusta Mocnego pochowanego przecież na naszym Wawelu. Przystaję przed bogato zdobioną, 5 tonową(!) trumną króla Saksonii, panującego w latach 1854–73. Wnet, nachodzi mnie smutna refleksja powodzi z 2002 r. Zalanie krypty spowodowało rozerwanie sarkofagów, przez co trumny wydobyły się na zewnątrz. Wiecie, że jedynie blaszana kapsuła z sercem Augusta Mocnego pozostała nietknięta? Po roku rodzinny grobowiec dynastii Wettynów odnowiono kosztem pół mln euro, zabezpieczając sarkofagi przed kolejnymi możliwymi powodziami. Zaglądam jeszcze do „Kaplicy Pamięci” porcelanową Pietą, oczywiście produktu z Miśni.

Koniec eksplorowania podziemi. Pora na górę, nie mniej ciekawą. Nawet o tym nie pomyślałem robiąc sobie fotkę, ale przecież prócz podziemi kościół ten słynie z 86 m wieży! A niej są dzwony! I to jakie. Ile razy mieliście okazję zobaczyć na własne oczy coś, co waży 4,8 tony? Tutaj, żaden problem! Okaz zwany „Boską przepowiednią” odlano w 1747 r., ale trzeba było czekać długie lata, by mógł wybić po raz pierwszy. Wreszcie, po tym, jak kościół katolicki zyskał te same prawa co luteranie, zamontowano go i wraz z trzema innymi. Był listopad 1807 r.

Jednak pożar, będący efektem bombardowania miasta 13 lutego 1945 r., sprawił, że dzwony spadły, a najmniejszy z nich – „Angelus” pękł. Uporządkowani, planujący – wiadomo jacy są Niemcy… Z tym, że tu coś jednak nie zagrało. I to dosłownie. Nowy okaz nie współgrał dźwiękowo z pozostałymi. Aby fałszywe tony nie były słyszalne, w ramach obchodów 250. rocznicy kościoła, w 2001 r. dodano więc nowy – poświęcony Duchowi Świętemu.

UWAGA! Z powodu prac remontowych katedra będzie zamknięta do lutego 2021 r.!

Obszar od pl. Teatralnego do Łaby zwany jest przez miejscowych „Italienisches Dörfchen”. Wszystko za sprawa budowniczych katedry, którzy przybyli w Włoch w XVII w. i mieszkali właśnie tutaj. Dziś przypomina o tym włoska knajpka Belotto.”

W rogu owalnego placu (jak to brzmi!) stoliki z dostawionymi krzesłami zapraszają na początek. Odsuwam jednak od siebie myśl o jedzeniu, rzucając tylko okiem na Odwach Staromiejski (Altstädtische Hauptwache), Mały, klasycystyczny budynek wzniesiony w l. 1830-32 przypomina mi, coś co już widziałem. No tak, grecka świątynia czego dowodzą fasadowe widać rzeźby Marsa i Saksonii.

Pałacowe skarby

Przesuwam wzrokiem w lewo i już wiem, że przepadnę tu na długie godziny. Odrestaurowany po zniszczeniach II wojny światowej zamek (Residenzschloss), udostępniono dopiero w 2010 r, choć najważniejszy etap prac ukończono cztery lata wcześniej. Wcześniej, przez 433 lata służył jako oficjalna rezydencja Wettynów. Przystaje wyciągając telefon i po chwili poziome zdjęcie ląduje w pamięci karty.

Na parterze w oknach kraty, jakby nie chciano kusić losu. Świdruję wzrokiem też użytkowaną do 1918 r. siedzibę Wettynów. Pora znaleźć słynne dziedzińce – centralne elementy gmachu. Wpadam na mniejszy dziś mieszczący się pod kopułą ze szkła. Próbują dostrzec wieżyczki w rogach budowli. Wreszcie od strony Łaby odnajduję wysoką na sto metrów Wieża Hausmanna (Hausmannturm). Wchodzę na teren zamku Bramą Jerzego (Georgentor). Kamienni rycerze, jakby pilnowali, by żaden nieprzyjaciel nie przedarł się dalej. Wreszcie zatapiam się w imponujących wnętrzach, gdzie spoczywają nie lada skarby….

W „Zielonym Sklepieniu”– „Grunes Gewolbe”, czyli skarbcu zamkowym zerkam na część z 3 tyś przedmiotów Augusta III Mocnego. Tu ociekające złotem produkty jubilerskie, tam produkty z bursztynu i kości słoniowej i naczynia wypełniona kamieniami szlachetnymi.

Gdy wkraczam w Historyczne Zielone Sklepienie („Historisches Grunes Gewolbe”) wybieram loteryjną podróż po fantastycznych zbiorach Augusta III Mocnego. Kielich z z Syrii z 1300 r.; misa z wtopionymi weń 22 monetami ze starożytnego Rzymu, skrzyneczka z kości słoniowej z historią Jazona, pierścień Lucjusza Septymiusza Sewera z III w. i zęby rekina z wyrzeźbionymi weń scenami z życia Jezusa. Uff… W sali bursztynowej znajduję meble, szachy i krzyż z XVIII w., a w sali kości słoniowej krzyże, szkatułki, świeczniki i klepsydry.

Była 5.00 rano 25 listopada 2019 r. Drezno stało u progu niebywałego wydarzenia… Zasadzający się na tutejsze skarby złodzieje bez przeszkód weszli do środka. Wkrótce wynosili już precjoza w postaci m.in. przypinki z ponad setką brylantów; epolet z 230 drogocennymi kamieniami, oraz najbardziej spektakularny łup – paradną szpadę o rękojeści wysadzanej 9 dużymi i 770 mniejszymi brylantami. Łupem padły także damskie ozdoby: broszka w kształcie kokardy z ponad 660 diamentami i sznur pereł.

Mając w pamięci zuchwały napad, podążam kolejnymi salami:

  • białego i pozłacanego srebra, pozłacanego srebra
  • pokoju godeł i pokoju klejnotów z kuferkami z masy perłowej, szkłem, kielichami, zegarami astronomicznymi, figurkami jeleni z porożem wykonanym z koralu, wyrobów z kryształu górskiego i muszli, a także szklanym stołem z motywami kwiatowymi.
  • tarcz herbowych, z biżuterią z kamieniami szlachetnymi i egipskim „Obeliscus Augustius” z 1732 r.

Dobrze, że przyjemniej tu się nie dostali – myślę sobie w „Nowym Zielonym Sklepieniu”. Musicie wiedzieć, że „Neues Grünes Gewölbe” to pomieszczenie z fenomenalnymi wyrobami barokowych jubilerów. Oczy świeca mi się na widok 5210 diamentów, 164 szmaragdów, 160 rubinów i 16 okazałych pereł. Zatrzymuję się przy szafce ze scenami z życia Nabuchodonozora – króla Babilonii Ruszam śladem sztućców z rączkami z koralu, kielichów z kokosów i XVII w. apteczki.

A perełką zgromadzonych tu miniaturek jest pestka wiśni w 1589 r. której wyryto… 185 ludzkich twarzy Pokoje elektorskie wypełniają figurki, kolumna maryjna z korala i niesamowita fregata z kości słoniowej, unoszona przez Neptuna. Sala precjozów królewskich mieści narzędzia do pisania używane przez Augusta Mocnego, zegar z legendą o św. Hubercie i pojemnik na perfumy w formie lektyki z Maurami. W sali Dinglingera zerkam na ołtarz egipski z krokodylami, kobrami, sfinksami i hieroglifami na których widać śmierć i zmartwychwstanie Ozyrysa. Są tu też pudełka, w których przewożono do Polski skarby potrzebne do koronacji Augusta Mocnego na króla Polski w 1697 r.

Wreszcie mój pobyt w „Nowym Zielonym Sklepieniu” wieńczy widok 41 karatowego zielonego diamentu, przybyłego z Indii. Wiecie, że jego kolor to ponoć efekt napromieniowania?

Nowe Zielone Sklepienie - Neues Grünes Fewölbe Drezno; www.szlakiempodrozy.plNowe Zielone Sklepienie Neues Grünes Fewölbe Drezno; źródło: Wikipedia

Przez kolejne komnaty niemal już pędzę:

  • Zamkowa Galeria Książęca (Furstengalerie) na I p. zamku mieści portrety saskich elektorów i władców z rodu Wettinów.
  • Zbrojownia (Rustkammer) na II p. pełna jest uzbrojenia: XVI w. mieczów i XVII w. pistoletów, łuków i kołczanów oraz szeregu zbroi. Jakby tego było mało, zgromadzono tu pokaźna kolekcję… narzędzi ogrodowych. Całość liczy 350 elementów!
  • W Komnacie Tureckiej (Turckische Cammer) patrze na wielki trójmasztowy namiot z XVII w. o wym. 20×8,6 m wykonany z jedwabiu wyszywanego złotymi nićmi. Wnętrze wypełnia jedwabne sioło króla i uprząż jego konia.
  • Kolekcję numizmatów (Münzkabinett) wypełnia ok. 300 tyś monet, począwszy od starożytnych. Do tego banknoty, medale i papiery wartościowe. Powstanie kolekcji zawdzięcza się Jerzemu Brodatemu, który zaczął zbierać okazy już w 1530 r. Dziś kolekcja 300 tyś elementów jest jedna z największych na świecie! Pokreślono szczególnie związek Saksonii z górnictwem, które zapełnił regionowi bogactwo.
  • W sali miedziorytów (Kupferstich-Kabinett) na III p. patrzą na pół miliona dział Michała Anioła, Rembrandta i Picassa.
  • Wielka Sala gromadziła w przeszłości przybywających na bale maskowe i wesela. Po śmierci Augusta III Mocnego salę podzielono na mniejsze części by zorganizować kaplicę dla Marii Józefiny. Dziś pełna jest lanc, mieczów, które komponują się z obrazami na ścianach.
  • Garderoba kusi wspaniałymi okazami ubrań, jak choćby szatą księcia Jana Jerzyego I Wettyna, na której misternie wyhaftowano rozmaite postacie i zwierzęta, oraz ówczesne rolnicze krajobrazy Saksonii, z Doliną Łaby wokół Drezna. Całość ekspozycji liczy 27 kostiumów władców , co ważne stale odnawianych. Przez to w ekspozycje cyklicznie są zmieniane.

Bilety na zamek w cenie: 14 € – normalny; 10,5 € – ulgowy (prócz Historycznego Zielonego Sklepienia); wejście wyłącznie na Historyczne Zielone Sklepienie: 12 € – normalny; 9 € – ulgowy; 11 € – grupowy (powyżej 10 osób); osoby do lat 17 – bezpłatnie

Godziny otwarcia: cały tydzień (prócz wt): 10.00 – 18,00

Rycerskie boje w Dreźnie

Przystaję na zewnątrz próbując przetrawić zakończoną wizytę, gdy tuż obok słyszę charakterystyczny odgłos bijącej o bruk podkowy. Z wolna mija mnie dwukonny zaprzęg ciągnący turystyczny wóz. On także zmierza ku ul. Sporergasse. Po kilku minutach mijam domy z upchniętymi na poziomie ulicy sklepami i butikami. Wreszcie otwarty w 1591 r. Plac Turniejowy (Stallhof). Pełen renesansowych zabudowań tworzących tzw. Długie Przejście, był niegdyś miejscem dla publiczności gromadzącej się na pokazach rycerskich. Rząd 30 kolumn w formie arkad to idealne miejsce na selfie. W gąszczu ludzi nie jest o to łatwo; wykorzystuję dwie sekundy i po robocie…

Stallhof Drezno www.szlakiempodrozy.plStallhof Drezno; źródło: Flickr

Na ujęcie tarcz herbowych i głów zwierząt nie mam szans. Ogólne poszturchiwanie, choć w przyjacielskiej formie, popycha mnie ku figurze Matthausa Daniela Poppelmanna i zegarowi słonecznemu z 1568 r. z rzymskimi cyframi.

Wstęp wolny

Otwarty w godz. 7.00 – 19.00

Lubicie murale? To zapraszam na Paradny Orszak Królów Saksonii (Fürstenzug), zdobiący ścianę po drugiej stronie. No dobrze, może klasyczny mural to nie jest. Wzdłuż Augustusstrasse rozciąga się obraz z 25 tys porcelanowych płytek, nad którym pracowano w l. 1901-07. Wykonany, a jakże, z tworzywa z Miśni ma 101,90 x 10,51 m i ukazuje 94 osoby, w tym 35 władców rodu Wettynów! Telefon trzymam poziomo, tylko co z tego, skoro i tak na ekranie widzę maleńki wycinek dzieła. Ale co tam, ważne są wspomnienia…

Paradny Orszak Królów Saksonii czyli Fürstenzug Drezno www.szlakiempodrozy.plParadny Orszak Królów Saksonii czyli Fürstenzug Drezno; źródło: Flickr

Wracam zobaczyć jak rozwiązano tu sprawę renowacji starych stajni zamkowych (Stallgebaude), z drugiej poł. XVI w. Gdy po wojnie udało się je odtworzyć, utworzono w nich Muzeum Transportu (Verkehrsmuseum) oparte na 4 częściach, odpowiadających sposobowi przemieszczania się: Drogi, Kolej, Powietrze i Woda. W salach widzę więc samochody jeżdżące dawniej po ulicach miasta, motocykle i modele statków. Grupa dzieciaków z radości piszczy w pobliskim ogródku drogowym, gdzie w atmosferze zabawy zapoznają się z przepisami ruchu drogowego. Gdyby ktoś był ciekawy jak wygląda eksperymentalna sala fizyki lotów i modelowy tor kolejowy – zapraszam do środka.

Muzeum Transportu: bilety: 9 € – normalny; 4 € – ulgowy; dzieci do lat 5 – bezpłatnie

Godziny otwarcia: wt-ndz: 10.00 – 18.00

Przyjemność spacerowania po Nowym Rynku (Neumarkt) sprawia, że to jeden punktów, który w planie wizyty w Dreźnie powinien być zakreślony na czerwono! Nowe kamienice, przebijające się w historycznym miejscu zostaną mi w pamięci na zawsze. Przebarwione klocki kamiennego bruku, niezniszczone są przez ruch samochodowy. Napawam się stricte spacerowym miejscem, zatapiając się w starych dziejach Drezna. Staję pośrodku placu i obracam się chłonąc miejskie życie. Myśli ulatują mi ku przeszłości i tak wyobraźnia podsuwa mi czas, kiedy to było jednym z pierwszych osiedli w mieście. Ale wkrótce w okolicy powstały inne, połączone mostem nad Łabą. A swoją drogą wiecie, że pod nogami mam podziemny parking samochodowy?

Nowy Rynek czyli Neumarkt Drezno; źródło: Flickr

A wracając do Neumarkt. Jak wszystko, zmienił się za czasów Augusta III Mocnego. Paradoksalnie, z pomocą nieoczekiwanie przyszedł… pożar. Gdy z okolicznych domów zostały zgliszcza wytyczono nowe ulice i zbudowano okazałe gmachy. Tak m.in. starą świątynię zastąpił kościół Marii Panny (Frauenkirche) – dziś jeden z symboli Drezna. Był 1726 r. gdy rozpoczęto budowę wg planów George’a Bachra. Sukces odtrąbiono w 1743 r. Spadające ze świstem bomby zniszczyły kopułę i tak do 1994 r. kościół tworzyły: ocalałe prezbiterium i płn-zach wieża. Wówczas rozpoczęto odbudowę, którą finansowo wsparły Wielka Brytania i USA. 11-letnie prace pozwoliły przywrócić blask najbardziej znanej dziś budowli miasta, widniejącej na wszystkich sprzedanych pamiątkach.

Frauenkirche - Kościół Marii Panny Drezno www.szlakiempodrozy.plFrauenkirche Kościół Marii Panny Drezno; źródło: Flickr

Jasno brązowy kolor bryły z czterema wieżami w rogach i centralnie ulokowaną kopułą robi wrażenie. Gdzieś tam na dachu widać 91 m barokową latarnię. Jakie to szczęście, że nie wciśnięto go na siłę i pozostawiono nieco przestrzeni. Szare i czarne kamienie za bardzo ze sobą nie współgrają. Idę w prawo zobaczyć z zewnątrz ścianę, za którą w absydzie mieści się ołtarz.

W środku pełne zaskoczenie: mają tu wygięte w łuk ławki! No czegoś takiego jeszcze nie widziałem! Podobnie jak chóru, który zbudowano piętrami! Zdobienia wyścielające łukowate ściany swymi pastelowymi kolorami nadają wnętrzu jakby… wiosennego charakteru. Wiem, że to dziwne, ale bardziej czuję się tu jak w teatrze, niż miejscu kultu.

Wrażenie nieco uchodzi, gdy patrzę na ołtarz i figurę Jezusa modlącego się Ogrójcu. Ja bym nie miał cierpliwości składać jej z 2 tys elementów. Ale inni mają… Co więcej, po raz kolejny nachodzi mnie myśl o oryginalności. No bo, nieczęsto miałem okazję widzieć okazałe organy tuż nad ołtarzem. Zresztą „okazałe” to za mało powiedziane. Przecież mają 4876 piszczek, z których najdłuższa ma aż 5 m, zaś najmniejsza nie sięga… 1 cm. Schodzę na niższy poziom, zerkając na wystawę ukazującą proces odbudowy świątyni i stare płyty nagrobne z cmentarza.

Jakby tego było mało najlepsze przede mną! W międzyczasie przypominam sobie niebywała historię krzyża pod kopułą latarni. Jak niszczono miasto nalotami to już wiecie. Ale, nie podejrzewaliście, że jeden z brytyjskich pilotów bombowca Alan Smith, później zostając artystą, wrócił tu i przygotował nowy krucyfiks. Wreszcie crème de la crème kościoła – taras widokowy na calusieńkie niemal Drezno! Nie mogę sobie odmówić przyjemności i tak powstaje jedno z najpiękniejszych zdjęć z wizyty.

Widok na Drezno z wieży Frauenkirche www.szlakiempodrozy.plWidok na Drezno z wieży Frauenkirche; źródło: Flickr

Godziny otwarcia kościoła i wystawy dot. rekonstrukcji: pon-pt: 10.00 – 12.00 i 13.00 – 18.00; wstęp wolny;

Wejście na galerię bilety: 5 € – normalny; 4 € – grupowy (maks. 30 osób, minimalna kwota 100 €);

Wejście na kopułę: bilety: 8 € – normalny; 5 € – ulgowy; 20 € – rodzinny;

Godz.: otwarcia: III-X pon-sob: 10.00 – 18.00; ndz: 12.30 – 18.00; XI-II pon-sob: 10.00 – 16.00; ndz: 12.30 – 16.00.

Lutherdenkmal - Pomnik Lutra Drezno www.szlakiempodrozy.plPomnik Marcina Lutra przy wejściu do Frauenkirche. Odlany w brązie i postawiony na marmurowej podstawie odsłonięto w 1821.

Jak wiadomo Turków w Niemczech jest od groma. Stojąca niespełna 200 m od kościoła i pomnika Lutra Fontanna Turecka (Türkenbrunnen) nie jest jednak w żaden sposób z nimi związana. Ot, efekt upamiętnienia zwycięstwa Jana III Sobieskiego. Przyglądam się czy warto pokusić się przy niej o fotkę i czuję jakiś absmak. Nie żeby świecąca piersiami niewiasta wprawiała w zakłopotanie, ale wydaje się taka pospolita. Ośmiokątna kolumna, z podwyższeniem ozdobiona jest płaskorzeźbami w formie twarzy, z której ust wylewa się woda… Ozdabiająca, czy raczej w tym przypadku, mająca udekorować okolice konstrukcja, wpisała się jednak w Nowy Rynek i tyle.

Może lepiej będzie na Starym Rynku? Choć tą starością „Altmark” to też, na dwoje babka wróżyła. Owszem wytyczono go na pustej połaci terenu już w XIII w., ale jak spoglądam na tutejsze zabudowania, to ze starością nie mają wiele wspólnego… Powojenna odbudowa nadała mu nowego wymiaru, choć tu i owdzie postanowiono nanieść barokowe elementy. Próbuję wypatrzyć te unikalne elementy płaskorzeźb, ale nie udaje mi się jakoś znaleźć słynnych pracujących kobiet, pełnych elegancji mężczyzn i… chińskich rolników. Coś mu się wydaje, że wybrałem zła porę na wizytę. Lepiej chyba przyjść tu nocą, gdy podświetlane zabudowania tworzą specyficzny klimat. W ostateczności mogę tu przyjechać jeszcze raz – w grudniu na organizowany od 1434 r. jarmark bożonarodzeniowy…

Zapamiętajcie raz na zawsze! Jeśli nie chcenie się nabiegać na wycieczce to Drezno jest idealne. Obracam się i w rogu rynku widzę kościół Św. Krzyża (Kreuzkirche), d XIX w. reprezentujący neobarokowy wygląd. Pora na fotkę. Staję nieco dalej i tak słynna 92 m wieża ląduje na ekranie telefonu.

Kościół św. Krzyża Kreuzkirche Drezno www.szlakiempodrozy.plKościół św. Krzyża Drezno; źródło: Flickr

Wnętrze Kreuzkirche Drezno www.szlakiempodrozy.plWnętrze Kreuzkirche Drezno; źródło: Flickr

A to nie jedyny wyróżnik obiektu, bo pozostaje jeszcze historia miejsca. Okazuje się, że już w XIII w. stanął tu kościół – wówczas św. Mikołaja. W 1539 r. powstał zaś pierwszy ewangelicki kościół, który do dziś wygląda jak wówczas. Nawet odbudowa po II wojnie nie przyniosła mu wielu zdobień. Surowość wnętrza sprawia, że jedyne na czym zawieszam tu zawiesić oko, to oblicze ukrzyżowanego Chrystusa.

Wejście na wieżę: bilet w cenie: 3 € – normalny; 2 € – ulgowy

Godziny otwarcia: 10.00 – 18.00

Nowy Ratusz na Starym Rynku – niezłe połączenie. No, ale tak to jest jak administracja się rozrasta i brakuje miejsca dla urzędników. A to właśnie przydarzyło się Dreznu w l. 80 XIX w. Tak ul. dr Kuhl Ring 19 stała się areną działań mających przynieść nową budowlę o mieszanym renesansowo-barokowym stylu. Gdybym nie wiedział co to takiego, pomyślałbym, że więzienie(?). Tak jakoś mi się skojarzyło. Z całości przeziera, stojąca wewnątrz ośmioboczna wieża z 16 rzeźbami z piaskowca, reprezentującymi poszczególne cnoty. 100 m konstrukcję z zegarem, o 4 m m średnicy, jakby pilnowała rzeźba. Tą jest kobieta z okresu socrealizmu, przypominająca o ofiarności pań, które w 1945 r. ruszyły do odgruzowywania Drezna.

Nowy Ratusz w Dreźnie www.szlakiempodrozy.plNowy Ratusz Drezno; źródło: Wikipedia

Wąska uliczka jakich w miastach wiele. Nikt nie zwróciłby na nia uwagi, gdyby nie ona. Fontanna Dinglingera (Dinglingerbrunnen) wkomponowana w Nowe Sukiennice na Kreuzstrasse to efekt pracy nadwornego jubilera. Dziś najstarsza z fontann tej części miasta, stoi bezpośrednio przy ścianie. A że piaskowiec wydobywano z pobliskiej Łaby, nietrudno było o budulec. Pora na klasyczną fotkę.

Dinglingerbrunnen Drezno www.szlakiempodrozy.plDinglingerbrunnen; źródło: Wikipedia

No i co? Taka jakby ryba ozdobiona czymś na kształt skorupy. Z głową Tritona – morskiego boga poświęconego morzu, delfinami i cherubinami z pozłacana perłą.

Na południe Drezna

Warto czy nie warto? Oto jest pytanie. Nie wiem co powiedziałby Szekspir na wizytę w Dreźnie. Mnie nachodzi taka myśl, gdy dostrzegam, że by dotrzeć na na południe miasta czeka mnie półgodzinny spacer w jedną stronę. Podjechać czymś nie za bardzo się opłaca. W końcu męska – idę! Mijam Weisenhausstrasse i zanurzam się w jeden z bardziej znanych deptaków miejskich. Prager Strasse ciągnący się aż do Wiener Platz wypełniają kolorowe neony przybytków w galeriach handlowych. Charakterystyczny znak procentów obiecujących zniżki, jak wodze nęci miejscowych. Część wybiera niespieszną kawę na mieście.

Wreszcie ulica się rozszerza, a na placu widzę… trzy powykrzywiane nogi wbite w ziemię? Słysze swoje myśli i zdaję sobie jak to brzmi. Paradoksalnie, to właśnie tu przy „Przyjaźni Narodów” pora na kolejną fotę z ręki. Stojąca tu od 1986 r. przypomina o NRD-owskich czasach. A to nie wszystko. Podobny rodowód ma galeria handlowa „Centrum Warenhaus”, czy okrągły gmach Rundkino z l.70, podświetlanego nocą na niebiesko.

Jedno przypada mi tu do gustu. Wiecie jak to jest w takich betonowo-szklanych okolicach. Dużych miast. Roślinności zwykle nie uświadczysz. A tu drzew jest sporo, może nie jakiś imponujących, ale swoje zadanie spełniają.

Zaczyna się. Patrzę na siebie, przed siebie ale koniec zasłaniają mi akurat te nieliczne drzewa! Że też akurat teraz… Cóż, schodzę na lewo, gdzie nic mi nie przeszkodzi zerknąć na drugi najdłuższy budynek mieszkalny w Niemczech! Musicie uwierzyć na słowo, ale blok „Prager Zeile” ciągnie się 240 m! Ukończono w 1969 r. 12p. gmach wypełniony pierwotnie 614 małymi swego czasu przebudowano, dając mieszkańców więcej przestrzeni, co zmniejszyło ich liczbę do 561. Ten i podobne domy to efekt czasów NRD, kiedy to Wschodnie Niemcy zaczęły wypełniać także blokowiska, znane i nam. Po zjednoczeniu kraju w Dreźnie, jak w soczewce, skupiały się problemy wschodniej części kraju – biednej i zacofanej.

Prager Strasse Drezno www.szlakiempodrozy.plPrager Strasse; źródło: Flickr

Mijam Hauptbanhof i widzę zaczynające się blokowisko. Czasy realnego socjalizmu w NRD były katalizatorem wyrastania znanych też u nas osiedli. Tu jak w soczewce skupiały się wówczas problemy wschodniej części kraju – biednego, zacofanego terenu. Między ulica a ciągnącym się blokiem na szczęście zasiano szeroki pas trawy. A pasy ruchu rozdzielono trawnikiem. Mimo zgiełku jest tu jakoś inaczej niż w centrum. Wreszcie dochodzę na Fritz-Loffler Platz. Otoczona drzewami wyższymi niż ona sama cerkiew prawosławna (Russisch Orthodoxe Kirche) stoi tu już prawie 150 lat. Czy też raczej: ukończony w 1874 r. oryginał tutaj stał. Jak tak na nią patrzę, ma coś z rosyjskości. Kopuły nie są tak okazał jak w Moskwie czy Sankt Petersburgu, ale i tak przyozdobione postaciami Chrystusa i czterech ewangelistów, sugestywnie wprowadzają nastrój Wschodu. Wiecie, żę do dziś z sentymentem wspomina się tu rosyjskich artystów? Fiodor Dostojewski, mieszkający swego czasu w Dreźnie ochrzcił tu nawet swą córkę, a kompozytor Siergiej Rachmaninow sfinansował w części instalację gazową, do dziś ogrzewającą wnętrze.

Godziny otwarcia: pon: 13.00 – 17.00; wt-ndz: 10.00 – 17.00

Cerkiew prawosławna Drezno www.szlakiempodrozy.plCerkiew prawosławna w Dreźnie; źródło: Flickr

Czytaj dalej

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments