São Luís Brazylia www.szlakiempodrozy.pl

São Luís – opowieść o innej Brazylii

Jeśli odpalicie sobie na jakimś urządzeniu mapę Brazylii, tudzież podejdziecie do tego oldschoolowo wygrzebując z półki atlas i wycelujecie palec w północną część kraju, jest wielce prawdopodobne, że traficie w okolice São Luís. I warto się przy nim zatrzymać na dłużej. Dowodzą temu opowiadane tu historie. Jedna dotyczy pojawiającej się nocami na ulicach bryczki, zaprzęgniętej w… bezgłowego konia; inna o nieprzewidzianym skutkom małżeńskiej zdrady. A i o przeniesionym do miasta konflikcie portugalsko-holenderskim, też warto usłyszeć.

Był 1535 r. kiedy, po długiej podróży, do brzegów dzisiejszego São Luís dopłynął João de Barros. Portugalski historyk, urodzony w szlacheckiej rodzinie, choć z nieprawego łoża, przyjął gruntowną edukację na królewskim dworze w Portugalii za panowania króla Dom Manuela III. Otrzymując od króla Portugalii, w zarząd capitanias, czyli możliwość zarządzania położonymi w nowych koloniach ziemiami, zaczął pobierać opłaty i podatki od przybywających tu kolonistów, odsyłając część pieniędzy do Europy.

Gdy końcówce XVII w. do miasta założonego na wyspie nazwanej wkrótce Upaon-Açu dopłynęli katolicy jezuici i franciszkanie, prócz posługi duszpasterskiej zajęli się prowadzeniem szkół. Jednocześnie adaptowano tutaj europejskie technologie i wynalazki, uruchamiając kanalizację. Ale to nie znaczy, że rdzenna ludność miała się dobrze, o czym dziś świadectwo daje choćby historia okolicy Renascença.

Tajemnica Renascença

Na pozór wszystko się zgadza. Mająca mieć status ekskluzywnej dzielnicy miejskiej  swego czasu została otoczona murami chroniącymi miejscowych przed przestępczością i wybuchającymi co jakiś czas zamieszkami. Uczelnia Ceuma, dobre liceum, duże centrum handlowe i pnące się w górę drapacze chmur. No i ten dochodzący z restauracji zapach gotowanych dań. A mimo to co tu nie gra… OK, może i wschodnia końcówka Av. Colares Moreira rzeczywiście błyszczy wieżowcami i przyjemnymi, gustownymi siedzibami firm. Do tego podążając północnym wybrzeżem widać, że nie żałowano pieniędzy na niektóre z domów. Aczkolwiek nazywanie całości „luksusem”? Może drażni to dlatego, że pojęcie „ekskluzywności” tu, w Brazylii – kraju faweli, zamieszkiwanych przez miliony biednych ludzi, jest inaczej pojmowana?

Bairro Renascença Sao Luis Brazylia www.szlakiempodrozy.pl

Bairro Renascença Sao Luis; źródło: Wikipedia

Na szczęście i ona – piękna Laguna Jansen. I tu kolejny paradoks. Bo okazuje się, że jej nazwę zaczerpnięto oczywiście od nazwiska kobiety. Był czas gdy kwitło tu niewolnictwo, a miejscowi wykorzystywani byli do ciężkiej, fizycznej pracy. Jedną z najgorzej wówczas wspominanych osobistości była Ana Jansen, która nie dawała wytchnienia swym więźniom. Praca u majętnej wdowy po płk. Isidoro Rodriguesie Pereirze była definicja katuszy, a torturowani niewolnicy przeżywali prawdziwą gehennę. Zaś ci którzy z otwartą przyłbicą przeciwstawiali się jej wyzyskowi, zazwyczaj przypłacali to życiem… Gdy śpiąca na pieniądzach mieszkanka miasta w 1869 r. zmarła – dożywszy 76 lat – po mieście zaczęły krążyć niezwykłe opowieści… Do dziś usłyszeć tu można legendę, jakoby karą za niegodnie życie, było skazanie przez Boga jej duszy na wieczne przemieszczanie się powozem ulicami miasta. Kto wie, może będziecie kiedyś mieli okazję spotkać kobietę, która odjeżdża ponoć sprzed cmentarza i przemierza ulice São Luís od czwartku do piątku wieczorem. Ach, jakby co, to powozi ją… bezgłowy koń, tudzież muł.

Nowe ziemie

Zamieszkane przez jakieś milion 100 tyś mieszkańców miasto jest zarazem stolicą stanu Maranhão, leżącego na wybrzeżu Atlantyku. Otwierając się na nie trzeba jednak zaakceptować to, ze ulokowane jest na niewielkiej wyspie, którą chyba dla niepoznaki nazwano Upaon-Acu, czyli „Dużą Wyspą.” Oddzielona od kontynentalnej części Brazylii Cieśniną Moskitów, połać terenu zajmuje jakieś 831,7 km².

Samo miasto São Luís zwane jest zaś Ilha de Amor (Wyspą Miłości) Nazwę miastu nadali jednak o dziwo Francuzi. A wszystko za sprawą Daniela de La Touche, znanego wkrótce jako Senhor de La Ravardière. Marzący o stworzeniu francuskiej kolonii na dalekiej, południowoamerykańskiej ziemi w 1612 r. zabrał ze sobą grupę pół tysiąca ludzi z trzech francuskich miasteczek z regionów Bretanii i Normandii i ruszył przez Atlantyk.

Kolonialne początki São Luís

Na Cafua das Mercês dawniej znajdował się mały rynek, na których pracowali niewolnicy przyjeżdżający w St. Louis, obecnie mieści się muzeum odniesienia czarnej kultury, z dziełami sztuki z Afryki i instrumentów muzycznych.

Mając w planach budowę fortu, wprost nawiązał do swych korzeni nadając mu nazwę „Saint-Louis”, na część królów Francji Ludwika IX i Ludwika XIII. Tak 8 września, na mapie dzisiejszej Brazylii pojawiło się nowe miasto. Wykorzystując swe dyplomatyczne zdobywczości sprzymierzył się z rdzennym plemieniem Indian ruszając przeciw portugalskim zapędom kolonialnym. Francuzi tę walką przegrali jednak dwa lata później. I choć Francuzi zostali wyparci przez Portugalczyków już dwa lata później, nazwa pozostała. Zresztą São Luís jest de facto jedynym miastem, z francuską genezą. Z czasem wszystko jednak uległo zmianie. Portugalczycy również zaczęli wykorzystywać Indian do pracy na plantacjach trzciny cukrowej. A co ciekawe na początku l. 20 XVIII w dołączyli do nich… Francuzi zamieszkujący dotąd Azory.

Beco Catarina Mina wita mnóstwem sklepików rzemieślniczych, restauracji i barów. Głównie jednak słynie z XVIII w. 35 schodów zbudowanych z wapienia. Jako, że wówczas budowano z niego głównie kościoły, pałace, ewentualnie fontanny przeznaczenie luksusowego kamienia na tak pospolita rzecz jak droga było dowodem, na niezwykłą majętność miasta w tamtym okresie.

Ulicę nazwano imieniem Catariny Rosy Pereira de Jesus. Owa wyjątkowo urodziwa niewolnica pochodząca z Zatoki Gwinejskiej, dzięki swemu poświęceniu w pracy i prezentom otrzymywanym z rąk portugalskich kupców w końcu zyskała wolność. Wkrótce dysponując dużym majątkiem zaczęła wykupywać swych przyjaciół i innych niewolników, którzy wkrótce paradowali po mieście ubrani w jedwabne szaty i przyozdobieni w klejnoty.

Dawna rezydencja Cateriny Mina, służy dziś jako siedziba Muzeum Hugenotów Daniela de La Touche. To właśnie tu ulokowano dzieła artystyczne regionalnych twórców i używane przez miejscowych przedmioty, na czele z portugalską porcelanę. Podchodząca wyżej uliczka na wysokości muzeum zamienia się nagle pnące się w górę schody, na których… roi się od małych stolików z dostawionymi krzesłami – efekt działającej naprzeciwko małej kafejki.

R. Dialma Dutra São Luís Brasil www.szlakiempodrozy.pl

R. Dialma Dutra;źródło: Wikipedia

Muzeum Hugenotów Daniela de La Touche São Luís Brazylia www.szlakiempodrozy.pl

Muzeum Hugenotów Daniela de La Touche; Flickr

Skarby Historycznego Centrum São Luís

Postanawiając zajrzeć do centrum São Luís i tym samym dać ponieść dawnym kolejom losu miasta, można by zacząć jakoś tak: dawno, dawno temu, w czasach kiedy Amerykę Południową zamieszkiwali wyłącznie Indianie, na tutejszych pastwiskach żyło przedstawiciele szczepu Tupinambás. Mimo, że do dziś niewiele o ich wiadomo, dotarto do danych z których wynika, że udawali się na polowania, połowy ryb i zajmowali się uprawą ziemi. Wszelako wbrew pozorom tacy spokojni nie byli; rodzące się między poszczególnymi plemniami konflikty, kończyły się krwawymi potyczkami…

Ale potem nastały kolonialne czasy. Te zaś dały asumpt do powstania obszaru, dziś uznawanego za Historyczne Centrum São Luís (Centro Histórico de São Luís). Jedna z jego niesamotyeych uliczek – Rua Portugal, pełna jest kolonialnych domów, które dzięki temu, że wyłożone są kafelkami, , że wszystko jest tu odnowione na tip top. Owszem w oczy rzuca sie odnowione ściany w pastelowych barwach, ale obdrapanych , czy wręcz zamurowanych wejść także jest tu sporo. Jedno trzeba przyznać, w trackie upałów wnętrza domów oferują naprawdę przyjemny chłód. Króciutka uliczka kończy się ściągając do kolejnych obszarów zajmującego 2,2 km2 słynnego centrum. A, że znaleźć tu można jakieś… 3 tyś zabytkowych zabudowań, zarówno parterowych, jak i wyższych kamienic nie można się tu nudzić. Część wypełniają urządzone parterach sklepy i punktowe usługowe. Wpisane w 1997 r. na listę dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Stare ulice fascynującego centrum pełne są lokalnego klimatu.

Klucząc uliczkami warto wejść na wpadający w oko plac Pedra II (Praça Pedro II). Biel długiego budynku w połączeniu z ostrym słońcem sprawia, że trzeba przymrużyć oczy. Można jednak uznać, że rzeczywiście cieszy oko. Do tego jak w soczewce w Palácio dos Leões skupia się w nim nurtująca przeszłość samego miasta. Siedzibę stanowych władz wywodzi się bowiem z fortu, który dał początek miastu w XVII w., a w którym kapitan-major Jerônimo de Albuquerque zaczął wznosić rezydencję dla gubernatorów. Jednym z najważniejszych symboli kulturalnych miasta, zaczął powstawać w1624.Ukończona w dwa lata rezydencja gubernatora z biegiem lat zaczęła jednak zmieniać swój kształt.

Palácio dos Leões São Luís Brasil www.szlakiempodrozy.plPalácio dos Leões w São Luís; źródło: Wikipedia

Wejście do środka przenosi jakby w inny świat. Przestronne korytarze, wyłożone błyszczącą posadzką. Brązowe deski tworzące parkiet, pokryte miękkimi gustownymi dywanami. Niezwykłe meble i rzeźby z epoki, kolorowe wazy poustawiane na małych stolicach. A to wszystko dzięki gubernatorowi nazwiskiem Joaquim de Melo e Póvoas. Gdy 1766 r. zburzył stare zabudowania rządowe i zaczął wznosić nowy gmach z kamienia i wapna, miał zapewnić mieszkańcom większy komfort. Z czasem zainstalowano oświetlenie gazowe. A potem tu coś dobudowano, tam przebudowano. W efekcie… gmach zaczął niszczeć. Aby ratować to co zostało, przeprowadzono stosowne prace i w 2003 r. ponownie zaczął wszedł do panteonu kolonialnej architektury. Co ciekawe zwykłym ludziom, nie bardzo było to w smak. Stojący przed wejściem lew po swego czasu miejscowi uznali wręcz za symbol żarłoczności, jaką przypisywali lokalnym władzom w trakcie pobierania podatków od mieszkańców. I to właśnie wówczas w przestrzeni publicznej pojawiła się właśnie nazwa „los Leões

São Luís jest także miastem uniwersyteckim. Na Universidade Federal do Maranhão studiuje ponad 26 tyś ludzi. Słynie z wysokiego poziomu nauczania na kierunkach: prawo i pedagogika, a z wydziałem medycyny powiązany jest szpital uniwersytecki. Otwarty w 1987 r. Universidade Estadual do Maranhão ściąga do siebie możliwością nauki na kierunkach rolniczych i biologicznych, ścisłych i technologicznych oraz humanistycznych.”

Stojący po sąsiedzku kremowy Palácio de La Ravardière to zaś miejski ratusz. Pierwotnie pochodzi jeszcze z 1689 r. Od początku służący za siedzibę władz, początkowo pełnił też rolę więzienia. Dwukondygnacyjny gmach zwraca uwagę zdobieniami; co ciekawe do tego celu użyto motywów muszli i roślin, głównie liści akantu. To co rzuca się w oczy to fakt, iż ona na I p. są jakby zakrzywione; dodatkowo fasada i balkony mienią się dekoracjami. Wnętrze wypełnia elegancka klatka schodowa prowadząca na piętro. Jako, że nazwa pałacu wprost odnosi się do Daniela de La Touche przed budynkiem na różowym podwyższeniu zobaczyć można jego popiersie z brązu.

Palacio de La Ravardiere São Luís Brasil www.szlakiempodrozy.plPalácio de La Ravardière; źródło: Wikipedia

Katedra, plac i kościół

Po chwili zakręcająca w prawo ulica odsłania nieduży placyk, w nietypowym trójkątnym kształcie. Wypełniająca go okrągła niska fontanna radośnie chlupocze wodą. Zielone drzewa i wysokie palmy sprawiają, że nawet ten nieporządek wynikający z byle jak zaparkowanych samochodów i tłoku jest jakoś taki… przyjazny.

Na Praça Benedito Leite nie sposób nie zauważyć XVII w. katedry zwanej po prostu Catedral de São Luís do Maranhão, której uznanie zostało udowodnione wpisaniem jej na listę UNESCO. Ale o ciekawe zabierając się za jej budowę katedry wcale nie myślano o tym, by stworzyć najbardziej prestiżową świątynię w mieście. Ot, po prostu jezuiccy księża Luís Figueira i Benedito Amodei, mieli w planach wniesienie kolegium i niedużego kościoła Nossa Senhora da Luz. Nie przypuszczali, że w 1690 r. nastąpi otwarcie wielkiej katedry, której dziś patronuje MB Zwycięska. A wszystko dzięki jezuicie João Felipe Bettendorfie, który przez 9 lat czuwał nad wnoszeniem nowego kościoła, z którym sąsiadowało zakonne kolegium.

Ułozone równo, w czterech rzędach brązowe ławki odprowadzają pod wciśnięty głęboko ołtarz. Panujący mrok, sprawia, że trudno dotrzeć co też w złotym, ogromnym ołtarzu jaki zaproponowali jego twórcy. Widoczne trzy postacie w formie figurek nieco ożywiają jednolitą propozycję jego twórcy. Znacznie łatwiej przychodzi zerknięcie na umieszczone po bokach ołtarze, których doliczyć się można aż ośmiu.

Catedral de São Luís do Maranhão Brasil www.szlakiempodrozy.plCatedral de São Luís do Maranhão Brazylia źródło: Flickr

Gdy w1759 r. jezuitów z miasta wygnano, ich własność przeszła w ręce korony. Nie bardzo wiedząc co począć dalej, część zabudować zburzono, argumentując to koniecznością uwolnienia przestrzeni przed Pałacem Gubernatorów. Po kolegium tak więc nie ma już dziś śladu, aczkolwiek działkę wykorzystano w XVII stuleciu na wzniesienie Pałacu Biskupa. W połowie XIX w. zrujnowany pałac postanowiono ratować. Tak przebudowano go w neoklasycystycznej formie i na fasadzie pojawił się kamienny portal z herbem diecezji. W 1922 r. katedra stała się siedzibą arcybiskupów miasta.

Dziś cześć wnętrz wypełniają zgromadzone w Muzeum Sztuki Sakralnej okazy. Niezwykłe bogate swoją drogą, czego dowozem były zgromadzone w jego bibliotece księgi, w liczbie 5 tyś! Ale też figury świętych, biżuteria, obrazy i rzeźby oraz i szaty kościelne użytkowane od XVII do XX w.

Pałac Biskupa - Muzeum Sztuki Sakralnej Museu de Arte Sacra São Luís Brasil www.szlakiempodrozy.pl

Pałac Biskupa – Muzeum Sztuki Sakralnej Museu de Arte Sacra São Luís; źródło: Wikipedia

A, i jeszcze jedno… Jeśli kiedyś będziecie w São Luís, to odszukajcie naprzeciw katedry błękitny dom. Jest to siedziba Secretaria de Turismo do Estado do Maranhão, czyli tutejszego organizacji turystycznej. Pamiątki i gadżety przecież zawsze mile widziane!

Założenie miasta zwykle skutkuje pojawieniem się w nim wielu parków, na których miejscowi mogli zaczerpnąć tchu. Wystarczy przejść jakieś 400 m, by zerknąć, jak prezentuje się jeden z pierwszych jako powstał São Luís. Siedziska wypełniające Praça João Lisboa niemal zawsze są przez kogoś zajęte. Używany w przeszłości za plac targowy i miejsce wyznaczania kar przy tutejszym pręgierzu, przez lata słynął jako miejsce w którym mieszkańcy organizowali przeróżne protesty o zabarwieniu politycznym. W 1643 r., rozegrała się tu nawet bitwa! E jej trakcie po przeciwnych stronach barykady stanęli Holendrzy i Portugalczycy.

Praça João Lisboa São Luís Brasil www.szlakiempodrozy.pl

Praça João Lisboa São Luís; źródło: Flickr

W 1918 r. plac wzbogacił okazały pomnik z brązu. Ustawiony na marmurowym cokole, jest w pewnym sensie obiektem szczególnym. Wyobraźcie sobie, że w jego wnętrzu znajdują się… ludzkie prochy. Konkretnie należące do pisarza i dziennikarza. João Francisco Lisboa, był człowiekiem o wielu zainteresowaniach, który wkroczył z czasem w świat polityki jako deputowany Partii Liberalnej.

Miejscowi jednak nie przywiązują dużej wagi do oficjalniej nazwy placu, na swoje potrzeby nazywając go Largo do Carmo. Dlaczego? Ano dlatego, że czerpią z dominującego na niej elementu – barokowego Convento e a Igreja de Nossa Senhora do Carmo. Żyjący w klasztorze karmelici przybyli tu do São Luís w 1624 r. Trzy lata później stanął tu klasztor, którego głównym pomieszczaniem była kaplica św. Barbary. Gdy w l. 40 XVII w. Holendrzy najechali miasto okradli obiekt, zostawiając tu ślady uszkodzeń. Kiedy konflikt portugalsko-holenderski się nasilił bracia udostępnili tym pierwszym miejsce na koszary, przyjmując biednych poszkodowanych. Po wygranej w gmachu urządzono szkołę, oraz premierowa miejsca bibliotekę. Widoczne dziś na froncie płytki pojawiły się tu w 1886 r. W tracie II wojny światowej całość pieczołowicie odnowiono, nieco zmieniając konstrukcję, usuwając nawet cześć okien. Gdy powstanie niepodległej Brazylii skutkowało odejściem posługujących tu Karmelitów, gmach zaanektowali w 1894 r. kapucyni.

Convento e a Igreja de Nossa Senhora do Carmo São Luís www.Brasil www.szlakiempodrozy.pl

Convento e a Igreja de Nossa Senhora do Carmo; źródło: Flickr

Ta dwoistość brazylijskich miast jest doprawdy niesamowita. Sąsiedztwo wymuskanych, wspaniałych elewacji z kompletnymi ruinami jest porażająca. Na jednej ulicy można doznać takiego pomieszania z poplątaniem, że trudno wrócić do siebie. Weźmy taki stojący Rua do Sol Teatr Azevedo. Był 1815 r,. gdy dwóch portugalskich kupców Eleutério Lopes da Silva Varela i Estevão Gonçalves Braga postanowiło przekonać władze do zbudowania w mieście placówki wystawiającej spektakle. Kwitnąca gospodarka i wysokie dochody napędzane eksportem bawełny, sprawiało że czas na tego typu inwestycje był idealny. Tak powstał imponujący projekt na Largo de Carmo , który jednak został oprotestowany przez Kościół. Rządzącym nie przeszkodziło to jednak osiągnąć celu.

Funkcjonując od 1922 r. pod obecna nazwą, z czasem zmieniał swe przez funkcję i prócz wystawianych na deskach sztuk, od 1940 r. na ekranie wyświetlano w nim filmy. Ale i to nie uchroniło go przed upadkiem. Gdy w końcówce l.80 z gmachu pozostała wyłącznie oryginalna fasada i ją postanowiono rozebrać, robiąc miejsce dla nowej Odbudowana wg oryginalnego projektu stała się częścią nowego, 4p. i mogącego pomieścić 750 widzów teatru. Bryła otrzymała neoklasycystyczny sznyt, uzbrojona dodatkowo w detale w stylu rokoko.

Teatro Arthur Azevedo São Luís Brasil www.szlakiempodrozy.pl

Teatro Arthur Azevedo São Luís; źródło: Wikipedia

Fontannowa rewolucja

Przyklasztorny kościół Santo Antônio na Praça Antônio Lobo uważany jest za jeden z pierwszych budynków sakralnych w São Luís. Wyobraźnie sobie, że kaplica Bom Jesus dos Navegantes została zbudowana przez francuskich kapucynów już 1613 r. Kolejne 11 lat trzeba było jednak czekać by ruszył budowa klasztoru.

Z czasem w jego murach chroniły się osoby, które zadarły z władzami. Ale ludność i tak miała swoje widzimisię. W odpowiedzi na apele biednych mieszkańców argumentującej, iż nie mogą korzystać ze fontanny zlokalizowanej wówczas pośrodku ogrodzonego terenu, nastąpiła niecodzienna rekcja. W sierpniu 1740 r. Izba São Luís nakazała zburzenie murów, które zakonnicy wznieśli w lesie za klasztorem. To otrzymało pole do tego, by urządzić w ostałej części koszary ówczesnej Żandarmeria Wojskową.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments