Recenzja Gringo wśród dzikich plemion Wojciech Cejrowski www.szlakiempodrozy.pl

Recenzja książki „Gringo wśród dzikich plemion” Wojciecha Cejrowskiego

Kilka sekund po tym, jak wziąłem pachnącą książkę do ręki i zacząłem ją kartkować, szukając rzeczywistego początku, zdałem sobie sprawę z iście wyjątkowej rzeczy… Nigdy wcześniej nie czytałem książek TEGO autora – samego Wojciecha Cejrowskiego! I to pomimo obejrzanych dziesiątek jego filmów, w tym słynnej serii „Boso przez świat”, transmitowanej ongiś w telewizji. Zaniedbanie wręcz karygodne; pora to jak naprawić… Koel wiec na pozycję “Gringo wśród dzikich plemion”.

Skwapliwie zabrałem się więc do dzieła i już po kilku kartkach zdałem sobie sprawę, iż to co cechowało wspomniane programy jest też immanentną cechą tej pozycji. Opowiadanie historii od zawsze cechowało przecież wszelką twórczość tego podróżnika.

Indiańskie relacje

Narracja prowadzona przez autora w I osobie od samego początku pozwala się wczuć w klimat tropikalnej puszy – tej prawdziwej z Indianami, którzy wydmuchują te swoje zatrute strzałki. Ów fascynujący portret Indian z dżungli, kulinarne tajemnice sposobów przyrządzania przez nich… 3 cm mrówek i perypetii z wężami, nie raz przywołuje na usta uśmiech… A antropologiczny obraz Indian, ich „dzikich” zwyczajów, w postaci wieczornych ognisk i noszenia biżuterii w formie ości i kłów zwierząt, daje sugestywny obraz różnic między rdzennymi mieszkańcami a białymi.

Co ważnie całość napisana jest lekko, ze swadą typową dla Wojciecha Cejrowskiego. Opisy kontaktów ze spotkanymi w dżungli plemionami pełne są wzajemnej ekscytacji. Choćby żyjącego w Gujanie plamienia Wai Wai i ich ostatniej wioski, jaka ostała się w Amazonii.

Podobne wrażenia przewijają się z opisu podróży do wioski przez sawannę Rupunui oraz wenezuelskiej dżungli, w poszukiwaniu żyjących wciąż dziko plemion. Z tekstu przeziera pełna pasji relacja o mocy, jaką posiada w tamtych stronach opowieść. Dzięki opisywanym historiom i rozmowom z Indianami oddaje kulturowe różnice dzielące białych od Indian, choćby w aspekcie postrzegania czasu.

Jest coś i dla osób poszukujących odpowiedzi na pytania o religijne aspekty dotyczące żyjących w dżungli ludzi. Z opisu wizyty u polskiego misjonarza wyłania się niecodzienny obraz wyzwań z jakimi muszą się zmierzyć – poligamicznych związków, wiary w magię i odprawiania egzorcyzmów. Nawet mniej religijni, czy niewierzący mogą poznać, jak się okazuje, nie taką oczywiste szczegóły pracy misjonarzy, nacechowane m.in. przekonaniem miejscowych do… zdrowego egoizmu, postawy tak różniącej się w społecznościach nastawnych na dzielenie się wszystkim. Opis pracy misjonarzy, tak rożny od tego co przestawia na co dzień Kościół, ujawniający tolerowanie ich sprzeciwu wobec chrztu, wielożeństwa oraz uprawiania magii, która pełni tu rolę „opieki zdrowotnej”, jest iście imponujący.

Nie mogło oczywiście zabraknąć wstawek o ulubionym napoju autora, słynnej yerba mate, z indiańskim sposobem jej przyrządzania i celebracji spożywania.

W Ameryce Środkowej

Książką podzielona jest na siedem głównych ponumerowanych części, z których każda jednakowoż posortowano tak, by wyszły z tego krótsze części. Dodatkowo każdą relację z danego miejsca koczy krótkim komentarzem, który przyjął tu postać morału. Zabiegi te, jak się okazuje dla mnie okazały się ze wszech miar udane. Zamiast opasłych, trudno przyswajalnych części Wojciech „Gringo wśród plemion” cechują łatwo przyswajalne elementy.

Część poświęcona wyprawom do tzw. Ameryki Środkowej zawiera opis wizyty w prawdziwym tyglu kulturowym, jakim jest Belize, z Indianami, Murzynami, Meronitami. Opis Gwatemali rządzonej podczas wizyty Cejrowskiego (czasy PRL-u) przez armię, czy zagubienia w dżungli po drodze do historycznych ruin w Gwatemali i Hondurasie a także problemów z prawem – rezultatów sfałszowania wizy w paszporcie przez bohatera eskapady.

Z części poświęconej Salwadorowi dowiadujemy się o panującej tam wojnie domowej, której wyróżnikiem byli wszechobecni żołnierze z karabinami, oraz relacji z nocnych czasów, kiedy władze w kraju przejmowała guerilla.

Sugestywny opis ⇒ Hondurasu nacechowany jest osobistymi poglądami polityczno-gospodarczymi autora chwalącego zaradność miejscowych pozbawionych jakichkolwiek pomocy socjalnej ze strony aparatu państwowego.

Nęcące opowieści

„Posłuchajcie…” – ten zwrot z pewnością zapadnie mi w pamięć, po lekturze „Gringo wśród plemion”. Autor epatuje nim niemal co chwila., starając się oryginalnie rozpocząć narrację przybliżająca przebieg kolejnych przygód.

A te dotyczą również wizyty na Kubie, z której relacja zawiera wspomnienia uprawy marihuany zlokalizowanej na… lotnisku wojskowym i niebezpieczeństwa jakie na siebie wówczas na siebie ściągnął.

Cejrowski nie byłby oczywiście sobą, gdyby nie dał co jakiś czas wyrazu swej dezaprobaty. W umieszczonym dalej fragmencie wprost dotyczy ona zachowania białych ludzi na terenie puszczy, zaśmiecania i niszczenia jej ekosystemu. Narracja pełna jest szczegółowych opisów indiańskich zwyczajów polowania, także na… dzikie motyle, które po złapaniu nielegalnie trafiają, jak się okazuje za grube pieniądze, do prywatnych kolekcji.

W ogóle mam wrażenie, że Wojciechem Cejrowskim, a co za tym idzie całą jego twórczością także jest już tak, że albo należy się do kościoła jego wyznawców, albo nie potrafi się ścierpieć jego osoby. Kontrowersyjny, także z uwagi na śmiałe prezentowanie swych poglądów politycznych, czy filozoficznych.

Buńczuczy w swoich sądach, nie gryzący się w język jest więc także opis pieszej wędrówki przez słynny Darien, zwany przez autora „biegunem dżungli„. Pełen gór i bagien, leżący na obszarze puszczy dziki obszar stanowi do dziś jedyną część Autostrady Panamerykańskie, nie pokryty asfaltem. Opis tego pasa ziemi przyjął tu formę nacechowane emocjonalnie fragmentu związanego nie tylko z katorga samego pokonywania kolejnych kilometrów, ale i uwięzienia autora przez Indian i przebiegu obrad rady plemiennej mającej go osadzić.

Mająca 304 stron książka wypełniona jest czarno-białymi i kolorowymi fotografiami autora, z których część przedziela tekst, zaś część umieszczona jest na końcu egzemplarza książki.

Ogólne wrażenia? Z pewnością „Gringo wśród dzikich plemion” jest pozycją, na którą warto poświecić czas. Szczególnie jeśli komuś marzy się poznania dzikiej Ameryki.

Wydawnictwo: Bernardinum

Rok wydania: 2003

Okładka: miękka

 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments