Wild wyrozniajacy szlakiempodrozy

Recenzja filmu „Wild” – „Dzika droga”

Rok 2014 sprawił, że piechurom przemierzającym liczne światowe szlaki szybciej zabiło serce. Oto za sprawą młodej dziewczyny, mieszkanki Minneapolis widz wyruszyć mógł w wędrówką słynnym Pacific Crest Trail.

Produkcja „Wild” – „Dzika droga” porusza klasyczny motyw wędrówki, będącej swoistą ucieczką od życia, a zarazem szansą na rozliczenie się z przeszłością. Pokonanie 1500 km, stanowi rodzaj terapii głównej bohaterki – Cheryl Strayed, której rozpad małżeństwa wywrócił świat do góry nogami. Co istotnie ukazana w filie historia została zaczerpnięta z prawdziwej historii, opisanej przez Strayed.

Stąd nie dziwi obraz pełen jest retrospekcji ukazujących, narkotykową przeszłość bohaterki. Wyeksponowane złożone rodzinne relacje z matką, która mierzy się ze śmiertelną choroba stanowić ma kliszę na której widać traumę, jaka dotyka najbliższego członka rodziny.

No to w drogę…

Nie lubię metafizycznych opowieści „na siłę”. Tu niejako byłem zmuszony przetrwać wpisaną w podróżniczy kontekst historię, która od początku może wydawać się dla widza psychologiczną torturą. Nie uważam też, że sprowadzanie podróży – szczególnie samotnej, do wewnętrznego katharsis, jest idealnym pomysłem na film podróżniczy. Sytuację ratuje na szczęście pewna doza słodkiej nieporadności początkującej podróżniczki, która sprawia, że w kącikach ust pojawia się uśmiech. Oglądając film doświadczeni podróżnicy mogą mieć niezły ubaw śledząc nierówną walkę Cheryl w trakcie rozbijania namiotu, czy też z obsługą kuchenki. Podobnie zresztą. jak i początkowe kłopoty z uniesieniem plecaka…

No, ale od czego jest operator. Podróż od granicy z Meksykiem na północ, aż do granicy z Kanadą pozwala na szczęście zachwycić się pięknymi planami przyrody. Znakomite zdjęcia, dla mnie są nawet bardziej urzekające, niż sam scenariusz.

Ten osadza się na opisie kolejnych dni wędrówki, w trakcie których kobieta zagłębia się we własne życie. Ukazanie refleksji bohaterki przelewanych na papier, w trakcie prowadzenie dziennika, wzmacniają motyw psychicznego oczyszczenia. Wędrówka pełna kryzysów fizycznych, z wypełnionym po brzegi plecakiem, większym niż wcielająca się główna role Reese Witherspoon, nie jest kolorową opowiastką o cudzie podróżowania. Obraz, poprzez odsłanianie równolegle historii jej życia rodzinnego, naznaczonego przemocą domową i chorobą matki, jasno wpisano w „kontekst współczucia”. Widz kibicuje jej, jednocześnie mając możliwość użalania się nad jej losem.

Ukazanie ceny, jaką trzeba zapłacić za nie do końca przemyślaną eskapadę sprawia, że wydawało nudne pokonywanie kilometrów zyskuje. Obecność dramatycznych momentów, w tym problemów z dostępem do wody czy ukazanie motywu bezpieczeństwa na szlaku, ma także walor edukacyjny dla widzów – amatorów samotnego wędrowania. Tylko czy naprawdę, w tego typu dziełach zawsze znaleźć musi się jakiś zagrażający dziewczynie zboczeniec? Dla mnie jako faceta, powielane tego typu stereotypów to duży minus…

Jakże kłóci się to z wyeksponowanymi kontaktami bohaterki ze spotkanymi ludźmi. Te bowiem zdają się potwierdzać fakt, iż w podróży najważniejsze jest poznawanie nowych osób.

Zerknięcie na szklany ekran pozwala zaznajomić się z nieznanymi miejscowościami jak: Kennedy Meadows, czy miastem Roino. To drugie ukazane w trakcie nadchodzącej zimy pozwala poznać okoliczności przyrody: górzyste lasy i zamieszkujące je zwierzęta.

Ostatnie kadry, ukazujące dotarcie do celu, po 94 dniach marszu kręcono na Moście Bogów – Bridge of the God.

Naszło mnie pytanie – czy gdyby rozpatrywać ten film w kategorii promocji szlaku Pacific Crest Trail, czy spełniłby on swoje zadanie? Jak dla mnie, jeśli spojrzeć na temat od strony ukazanych w trakcie niemal 2-godzinnego seansu ujęć, wydaje się że jak najbardziej.

Obsada:

Reese Witherspoon – Cheryl Strayed

Laura Dern – Bobbi Lambrecht

Thomas Sadoski – Paul

Keene McRae – Leif

Michiel Huisman – Jonathan

W. Earl Brown – Frank

Gaby Hoffmann – Aimee

Kevin Rankin – Greg

i inni

Reżyseria – Jean-Marc Vallée

Scenariusz – Nick Hornby

Zdjęcia – Yves Bélanger

 

Zarówno Reese Witherspoon jak i Laura Dern w 2015 roku, za rolę w filmie zostały nominowane do Oscara. Żadnej z nich statuetki nie udało się jednak zgarnąć. Witherspoon, mimo wytypowania do nagrody „Złoty Glob” i „BAFTA” za najlepszą role dramatyczną, także musiała się obejść smakiem.

Wolisz książki od filmów? W takim razie polecam tę pozycję, o której szerzej tutaj.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments