Prudnik - co zobaczyć, co zwiedzić www.szlakiempodrozy.pl

Prudnik i jego atrakcje. Co zobaczyć, co zwiedzić i przy czym się zatrzymać?

Nieduże jak na polskie warunki miasteczko, gdzieś tam sobie leżące na południu Polski. Takie, z reguły mamy o nim wyobrażenie. Tymczasem, jak się okazuje, Prudnik jest o tyle fajny, że prócz zagłębienia w jego uliczki, dotknąć można także czeskiej granicy, wytyczonej w lasach na południu miasta. Kto więc nade zgiełk miasta, przedkłada naturę znajdzie tu coś dla siebie.

Co więc zobaczyć w Prudniku? Zapraszam na opowieść o tkaczach, zamku i pałacu, młynie oraz dawnych koszarach wojskowych.

Zbliżała się końcówka XIII w., czas w którym każde z powstających miast szukając pomysłu na to, co powinno je cechować. Jedne stawiały na rolnictwo, inne handel. Tymczasem tutka władze postanowiły nadać Prudnikowi status miasta, w którym wkrótce wykształciła się społeczność zajmująca się tkactwem i szewstwem, korzystając z okalających miasto upraw lnu.

Jak w takich wypadkach bywało niejednokrotnie, definiująca istnienie miasta działalność zakończyła się z wielkim hukiem. Tym razem jednak nie za sprawą braku popytu, a zemsty ze strony Austriaków, którzy po przegranej wojnie postanowili w 1779 r. zmieść Prudnik z powierzchni ziemi.

Panorama Prudnika www.szlakiempodrozy.pl

Panorama Prudnika; źródło: Flickr

Życie Prudniczan zmieniło się diametralnie. Widoki na poprawę zaczęły pojawiać się dopiero w XIX w., gdy wraz z nowymi metodami pracy, opartymi na maszynach Prudnik ponownie kroczył do gry w tkackiej branży. Renesans biznesu, za którym stała choćby rodzina Fränkel i Pinkus, wprowadziły Prudnik spowodowały powstanie jednych z największych zakładów tekstylnych ówczesnej Europy. Co ciekawe początkowo prowadził niewielki sklep z tekstyliami. Z czasem uruchomił w nim sklep tkanin, rozwijając swe imperium nabywając kolejne zakłady tkackie „S. Fränkel Tischzeug & Leinwand Fabrik, Textilfabrik”. Wielkie zyski fabrykantów z produkcji ręczników, obrusów i serwetek napędzany eksportem do krajów Europy, USA i Japonii wkrótce znalazł ujście w architekturze miasta; rosły bowiem nie tylko ich wille, ale i osiedla zamieszkiwane przez robotników, parki, czy łaźnia miejska, przy ul. Parkowej 4. Pierwsze przymiarki do jej budowy zaczęły się w 1895 r. Miejska kasa świeciła jednak pustkami. Jedenaście lat później sprawy w swoje ręce wzięli Josef Pinkus – dyr. fabryki „S. Fränkel Tischzeug & Leinwand Fabrik” i Albert oraz Emanuel Fränkl, wykładając 200 tys marek. Plany, które przez ponad dekadę pozostawały tylko na papierze, wcielono w życie w trakcie… roku, otwierając przybytek w listopadzie 1907.

Dawna łaźnia miejska Prudnik www.szlakiempodrozy.pl

Dawna łaźnia miejska Prudnik; źródło: Wikipedia

Był 1827 r. gdy w Prudniku pojawił się niejaki Samuel Fränkel. Osiemnaście lat, mając 44 lata wszedł go grona tutejszych otwierając w mieście fabrykę wytwarzająca lniane tkaniny. I trzeba przyznać, że był w jej prowadzeniu niezwykle skuteczny. Nie bawiąc się w półśrodki począł wykupywać chylących się ku upadkowi konkurentów, wreszcie odbywając najcenniejszy skalp – firmę Augusta Thilla. Zdobywając pozycje jednego z głównych producentów na świecie założył w końcu Otwartą Spółkę Handlową S. Fränkel (Die Offene Handelsgesellschaft S. Fränkel), do której przyjął syna Alberta, oraz zięcia Josefa Pinkusa. Wkrótce produkowane tu wyroby trafiły na wyposażenie eleganckich hoteli w całej Europie. Ba trafiły nawet na pokład słynnego Titanica! Gdy nadeszła II wojna światowa działalność Fränklów, będących przecież pochodnia żydowskiego stanęła pod znakiem zapytania. Szczęśliwie udało się uniknąć najgorszego scenariusza; sama firma, działająca już pod innym przewodnictwem, zamknęła swą działalność dopiero w 2011 r. wówczas jeszcze jako największy pracodawca w mieście.

Stara tkalnia ZPB Frotex Prudnik www.szlakiempodrozy.pl

Stara tkalnia ZPB Frotex Prudnik; źródło: Wikipedia

Ale miejsce ma też ciemne karty w swej historii. Wrzesień 1944 r. przyniósł bowiem powstanie oświęcimskiego obozu koncentracyjnego, w którym prócz kobiet o żydowskim pochodzeniu, wykorzystywanych do pracy w zakładach tkackich, więziono również pojmanych polotów RAFF-u.

Firma działała po wojnie, w okresie PRL-u, jednak nowe czasy przestawienia na gospodarkę rynkowa wymusiły wielkie zmiany.

Wieża ciśnień tkalni w Prudniku www.szlakiempodrozy.pl

Wieża ciśnień tkalni w Prudniku; źródło: Wikipedia

Upadek charakteryzującej Prudnik branży w pierwszej połowie XX w. związany jest z przejściem na maszynowy tryb pracy. O dawnej chwale do dziś przypominają ostałe wille Emanuela Fränkla i Josefa Pinkusa, oraz okazała nieruchomość Hermana Fränkla z 1883 r., która po odnowieniu stała się jednym z symboli Prudnika; znane jest tez jako „Biała Dom” czy „Dom Włókniarza”.

Farbiarnia przędzy zakładów ZPB Frotex Prudnik www.szlakiempodrozy.pl

Farbiarnia przędzy zakładów ZPB Frotex Prudnik; źródło: Wikipedia

Rynek w Prudniku

Wyłożony kwadratowym, szarym brukiem rynek w Prudniku, w trakcie swej historii wielokrotnie nie miał szczęścia. Prostokątny plac, otoczony dziś kamienicami w stylu renesansowym i barokowym, na przestrzeni dziejów był bowiem niszczony. Jak nie przez liżące jego zabudowania płomienie, to przechodzące przez miasto armie.

Prudnik, zajmujący 20,48 km² terenu, jak wiele miejscowości leżących w granicach dzisiejszego woj. opolskiego w pewnym czasie stanowił ziemie, nad którymi panowali nie tylko Polacy, ale także Niemcy czy Czesi. Rządzili więc tu przedstawiciela Piastów i Habsburgów.

Na niewielkim placu, dzięki niskiej zabudowie, za dnia dobrze oświetlonym szczególnie w słoneczne dni jest dość przyjemnie. Partery kamienic wypełniają sklepy i punkty usługowe. Są zadbane owszem, ale perełek architektonicznych raczej próżno tu szukać.

Rynek w Prudniku www.szlakiempodrozy.pl

Rynek w Prudniku; źródło: Wikipedia

Obecnie wzrok przyciąga na nim głównie ratusz. Śmiało go można uznać za symbol nowego, odbudowanego po pożarze miasta. Co warto o nim wiedzieć? Budowę budynku sfinansował król Prus Fryderyk Wilhelm Hohenzollern i tak w 1782 r. w mieście pojawiła się nowa siedziba władz. Na trzykondygnacyjny, jasny budynek poryty czerwoną dachówką warto zerknąć głównie za sprawą 62 m wieży. No i stojącej pod nim fontanny.

A teraz uwaga! Zdradzam patent na to, by najważniejszy plac jakiegokolwiek miasta był znacznie przyjemniejszy. Drogie władze i mieszkańcy – obsadzcie go choćby w minimalnym stopniu drzewami i jakąś trawką. W Prudniku wyszło to znakomicie!

Przeszłość dzielnicy Górka nierozerwalnie związana jest z powstała tutaj cegielnią. Wzniesie w XIX w. zabudowania w 1883 r. przejął Konrad Habel, lokalny przedsiębiorca. Jego willa stała się potem miejscem urządzenia Stadniny Koni.”

Po drugiej stronie ratusza od z 1733 r. stoi otoczona okrągłą żelazną barierką figura św. Jana Nepomucena. A to nie jedyny religijny element rynku. Duklanie po przekątnej, w północno-zachodnim rogu dostrzec można Kolumnę Maryjną. Znacznie większa i wyższa, choć także ogrodzona stanęła tu w 1694 r. dzięki miejskiemu notariuszowi Piotrowi Ortmanowi. Przekazując na nią środki chciał tym samym upamiętnić ofiary dżumy, która zdziesiątkowała ludność Prudnika w l. 20 XVII w. Wykonana z piaskowca i marmuru rzeźba w formie korynckiej kolumny mieści obleczona w koronę figurę Matki Boskiej z Dzieciątkiem i aniołów: Michała, Gabriela, Rafała i Anioła Stróża.

Kolumna Maryjna Prudnik Rynek www.szlakiempodrozy.pl

Kolumna Maryjna Prudnik Rynek; źródło: Flickr

A skoro już szukający w rogach czegoś nietypowego to i północno-wschodni narożnik wypełnia pomnik. Tym rzazem w formie fontanny, która zdobi dwugłowy orzeł z koroną. Stojący od 1696 r. oddaje wdzięczność Habsburgom, którzy znacząco przysłużyli się Prudnikowi.

Prudnikowe must see – Plac Zamkowy i Wieża Woka

Myślisz Plac Zamkowy, widzisz w jakąś ogromną przestrzeń z imponującymi murami i basztami Nie w w Prudniku… Tutaj oznacza to ulicę, z ta samą kostka co rynek, prowadząca do zazielenionej części, która w XIII w. okazał się najdogodniejszym miejsce, do wzniesienia warowni. Co oczywiście ściśle związane było z tym, że stanowi je wzniesienie. Jej budowniczy Wok z Rużemborka – marszałek Królestwa Czech, dzięki owej gotyckiej budowli stał na straży bezpieczeństwa szlaku handlowego Wrocław-Opawa. Z czasem wokół zamku zaczęło się wykształcać miasteczko targowe, bezpośredni poprzednik miasta Prudnik.

Plac Zamkowy Prudnik www.szlakiempodrozy.pl

Plac Zamkowy Prudnik; źródło: Wikipedia

Końcówka l. 70 XIII w. przyniosła wytyczenie głównych ulic, oraz ratusza a z czasem ogrodzenia całego miasta murami. W 1428 r. pozazawodniczy husyckich zamek omal nie przestał istnieć. Uratowanej dzięki działaniom księcia Bolka V zabudowaniom należącym wówczas do cesarza Rudolfa II Habsburga zainteresowały się lokalne władze. Tak w 1597 r. rada miejsca Prudnika zakupiła nieruchomość finansując go oczywiście z podatków majętnych kupców.

Gdy w XVIII w. teren zajęły Prusy zamek postanowiono rozbudować, dodając w jednym ze skrzydeł kościół ewangelicki. Ale w 1806 r. zawierucha wojenna związana z Napoleonem sprawiła, że zamek spłonął. Wokół jedynego ostałego elementu, w 1844 r. mieszkańcy wznieśli koszary ze stajniami, zamienione wkrótce na szpital prowadzony przez ojców bonifratrów.

Z dawnego zamku do dziś przetrwała tylko 41 m wieża, zwana dziś Wieżą Woka. Jej dolne kondygnacje przeznaczono na więzienie; wyżej składowano zapasy żywności, uzbrojenia i punkt widokowy, dzięki któremu wypatrywano zagrożeń. A w razie ich nadejścia pozwalała przetrwać atak. Wieża jest dziś najstarszym tego typu elementem architektury na Górnym Śląsku, a zarazem jedną z najbardziej wiekowych w Polsce. Dziś na 22 m urządzono punkt widokowy. I pomyśleć, że do 2009 r. przez dwa wieki tylko niszczała. Udana renowacja pozwoliła otworzyć w nim… średniowieczne więzienie, a konkretnie loch w którym głodzono osadzonych. Jej nazwa wprost nawiązuje do czeskiego szlachcica Woka z Rożenberga, który figuruje w historii jako założyciel miasta.

Wieża Woka Prudnik www.szlakiempodrozy.pl

Wieża Woka Prudnik; źródło: Wikipedia

Rynek był, zamek też. No to czego jeszcze brakuje? Sąsiadująca z zamkiem ul Piastowska natychmiast daje odpowiedź na to pytanie. Wyłaniające się mury klasztoru oo. Bonifratrów wskazują położenia najstarszego tego typu kompleksu tego zgromadzenia na Górnym Śląsku. Ich obecność w Prudniku wiąże się bezpośrednio w historia Friedricha Wilhelma von Rödera, ciężko rannego w bitwie pod Freiburgiem podpułkownika, który początkowo dochodził do siebie w Lądku Zdroju. Niezadowolony z postępów leczenia udał się do brata Probusa Martiniego.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments