Podziemia Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Podziemia Paryża, czyli katakumby i nie tylko

Myliłby się ten kto fascynujące podziemia Paryża, sprowadza wyłącznie do najczęściej odwiedzanych katakumb. O wyjątkowości ukrytego przed wzrokiem systemu stanowią też: opera z upiorem w tle, imponujący system kanalizacji, czy kamieniołom. Ale też szczególny zbiornik wodny i bunkier z czasów II wojny światowej. Zwiedzanie paryskich podziemi z pewnością wyryje w pamięci trwały ślad. 

Wyobraź sobie, że dawno, dawno temu stolicę Francji pokrywało tropikalne morze. Latami na jego dnie osiadający pył i błoto przeobraził się w wapienną warstwę. Gdy w starożytności zaczęto drążyć podziemne tunele, wydobywając z nich surowiec potrzebny do budowy nowych gmachów, pewnie nie przypuszczano, że setki lat później ich wnętrza staną się największym cmentarzem świata. Ale los chciał inaczej….

Katakumby w podziemiach Paryża

Okazało się, że na terenie dzielnicy Les Hallars rozciągała się jedna z najstarszych nerkopolii Paryża – Cmentarz Niewiniątek. Niegdyś wspólne groby stały się miejscem pochówki zarówno szlachty, jak i zwykłych ludzi, należących do 22 parafii miasta. W rezultacie wyziewy z rozkładających się ciał przestawały się do góry… Już w 1554 r. lekarze wyrazili swoje obawy dotyczące możliwości wybuchu epidemii. Zlekceważone wówczas zagrożenie narastało, przez co niespełna dwa wieki później kolejni medycy pochylili się nad owym zagadnieniem. Epidemiologiczna katastrofa nadciągała…

“Pierwszym gościem, jaki zapuścił się w niezwykłe podziemia był w 1787 r. hrabia Artois, który potem zasiadł na tronie Francji jako Karol X.”

Był początek 1780 r. kiedy w ludziach mieszkających w sąsiadujących z cmentarzem domach mieli już dosyć. Wyczuwana dotąd jedynie w piwnicach śmierdząca woń rozprzestrzeniła się, wchodząc po ścianach do mieszkań. Mającnto na uwadze nie dziwota, że wreszcie 31 maja 1780 r. w sklepiku sąsiadującym z domami nagle zaczęła falować ziemia. Trzęsienie ziemi! – pomyślała część. Nie, za krótko to trwało – diagnozowali inni. I rzeczywiście; oto bowiem we wzniesionym nad dawnnym cmentarzu budynku, zapadająca się podłoga, ukazała tony ludzkich kości…

Konstrukcje z kości - podziemia Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Obecne konstrukcje z kości – podziemia Paryża; źródło: Flickr

Obawiający się chorób ludzie wymusili na władzach działanie. Gdy prefekt policji wraz z miejskim inspektorem sanitarnym Antoine-Alexis Cadet de Vaux zagłębili się w sutereny, włosy zjeżyły im się na głowie! Mając na uwadze możliwe konswkwencje jeszcze tego samego dnia zaczęto malować ściany palonym wapnem. Wkrótce piwnica była już zamurowana. Ruszając z nowiną do króla Ludwika XVI, nie miał wątpliwości co do przyszłych działań – tak władca natychmiast podjął decyzję o zamknięciu cmentarza. Ale odnalezione 500 tyś kości pozostało…

“Do najbardziej nietypowego „eventu” doszło tu 2 kwietnia 1897. Przybyli tuż przed północą z tajemniczym zaproszeniem w ręku członkowie paryskiej elity wzięli udział w koncercie, podczas którego odegrano m.in. marsz żałobny Chopina oraz trzecią symfonię Beethovena.”

Decyzja, która zmieniła Paryż

Prefekt policji otrzymał więc od króla zadanie – znalezienie miejsca na ich ponowne złożenie. Jego wybór padł na stare podziemia. Wkrótce przy starej zasypanej studni zjawiło się multum pracowników. Machając kilofami i łopatami, ponownie otwarli pionowy tunel. Wreszcie w 1782 r. podziemne przejścia odnowiono, a trzy lata później ukończono prace w „Tombe-Issoire”.

Nadszedł 7 kwietnia 1786 r. gdy nowe katakumby uroczyście konsekrowali opaci Motret, Maillet i Asseline. Było tuż po zachodzie słońca, gdy z Cmentarza Niewiniątek, pod dowództwem Louisa Thiroux de Crosne ruszył transport kości, które postanowiono przenieść na wieś, za Wzgórze św. Genowefy. Władze zdawały sobie sprawę z wrażenia jakie wywoła makabryczna podróż.

Zgromadzeni na ulicach Paryża ludzie mogli wywołać ostre zamieszki, protestując przeciwko niegodziwemu traktowaniu szczątków zmarłych. Wyjście z patowej sytuacji okazało się prostsze niż sądzono. Bo kto zaatakuje prowadzoną przez duchownych procesję, której członkowie śpiewając żałobne pieśni, dodają wydarzeniu powagi?

Począwszy od tego dnia, na ponad rok, procesje wpisały się w element miasta. W trakcie piętnastu miesięcy z dawnych kamieniołomów przewieziono szczątki milionów zmarłych, w tym słynnego Robiepierre’a. Oczywiście wszytkiemu wnikliwie przyglądał się dowódca policji Louis Thiroux de Crosne, któremu powierzono nadzór nad zadaniem. O przeniesionych szkieletach, układanych w podziemnych komnatach i galeriach wkrótce zapomniano na kilka lat…

Kości w podziemiach Paryża www.szlakiempodrozy.pl Kości w katakumbach Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Kości w podziemiach Paryża; źródło: Flickr

Szaleńczy pomysł Napoleona

Sęk w tym, że w nadszedł 1804 r. Napoleon Bonaparte umyślił uczynić z Paryża miasto błyszczące czystością. Tak inspektor kamieniołomów otrzymał rozkaz uporządkowania niezwykłego cmentarzyska. W jego głowie zrodził się zupełnie nowatorski pomysł… wyeksponowania kości milionów paryżan. Konkludując obrał technikę znaną z budowy kamienic. Tak z kości oraz czaszek stworzono mury ciągnące się dziś niemal na 1,7 km długości. „Wzbogacone” ołtarzami posłużyły za powstanie swoistego muzeum śmierci, w którym zaroiło się od kamiennych tablic z wyrytymi cytatami świętych i tekstów znanych literatów.

Chociaż katakumby pod Paryżem otwarte dla publiczności zostały już 1 lipca 1809 r., do dziś wabią samych mieszkańców i rzesze turystów, wykorzystujących wejście znajdujące się na Place Denfert-Rochereau. Co ciekawe ostatnie szczątki złożono tu znacznie później, bo w 1933 roku.

Pomnik w podziemiach Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Pomnik w podziemiach Paryża; źródło: Flickr

Podziemny tunel katakumb Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Podziemny tunel katakumb Paryża; źródło: Flickr

W trakcie dekad nowa „atrakcja” służyła wizytom wyłącznie wyjątkowych osobistości: 16 maja 1814 zapuścił się w nie Franciszek I. W 1860 zjawił się tu Napoleon III w towarzystwie syna, a także Félix Tournachon (Nadar) pierwszy fotograf, który uwiecznił wygląd katakumb na zdjęciach.

Zwiedzanie podziemi Paryża – informacje praktyczne:

  • wejście do podziemi mieści się przy 1, Avenue du Colonel Henri Rol-Tanguy (Denfert-Rochereau);
  • jednocześnie do podziemi może wejść maksymalnie 200 osób, wycieczka trwa 45 minut
  • długość trasy to 1500 m;
  • całkowita powierzchnia katakumb to 11 km2;
  • zejście w głąb katakumb wymaga pokonania 131 schodów; wejście na powierzchnię 112 stopni
  • z racji nierównego i śliskiego terenu, oraz panującego mroku, konieczne jest złożenie odpowiedniego obuwia;
  • we wnętrzach panuje temp. ok. 14°C.

Aktualne godziny otwarcia, cennik oraz program wycieczek znaleźć można na oficjalnej stronie.

Zdobienia na ścianach podziemi Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Zdobienia na ścianach podziemi Paryża; źródło: Flickr

W katakumbach Paryża www.szlakiempodrozy.pl

W katakumbach Paryża; źródło: Flickr

Opera Garnier, czyli podziemia w których żył… upiór

Teatr operowy Garnier wszedł do świadomości ludzi nie tylko za sprawą wystawianych na jej deskach przedstawień i sztuk, ale też historii… „Upiora z opery”.

Gaston Leroux, na kartach swej powieści, to właśnie w jej souterrain ulokował siedzibę oszpeconego Eryka. Tego, który pod samą sceną urządził centrum, z którego sterował swymi makabrycznymi, niosącymi śmierć pułapkami. Dziś wjuż wiadomo, że uczucie do pięknej śpiewaczki Christine Daaé, choć niespełnione, stało się przyczynkiem do wewnętrznej zmiany bohatera. Kojarzonego, w wyniku popularności filmu, ze słynnymi podziemiami.

Zapadnia pod historyczną sceną także i dziś prowadzi prowadzi do położonej ledwie 10 m niżej, specyficznej pozostałości zalanego zbiornika. Zasilany przez starożytny dopływ Sekwany wypełniony jest 6000 m3 wody.

“Obecnie dostęp do jeziora jest mają nieliczni. Wyjątkowymi względami cieszą się jedynie strażacy, którym, co jakiś, przełożni fundują tutaj ćwiczenia.”

Ale nie było by go, gdyby nie 14 stycznia 1858 r. Wówczas to cesarz Napoleon III wraz z żoną zapragnął odwiedzić starą paryską operę „Le Peltier”. Ważnym aspektem wizyty, było jednak pokonanie pewnej niedogodności. Aby dotrzeć na przedstawienie koniecznie przebyć należało wąskie uliczki stolicy Francji. Tymczasem wrodzy mu włoscy anarchiści, na czele z Felice Orsonim, tylko na to czekali… Tak, wykorzystując okazję, zaatakowali jego orszak. I choć władca i jego żona uszli z życiem, wydarzenie pochłonęło życie kilkorga ludzi, zaś ranne zostały 142 osoby. Nie czując się bezpiecznie Napoleon podjął więc decyzję o… budowie nowej opery.

30 maja 1861 r. nadszedł wielki dzień. Rozpisany konkurs wygrał bowiem architekt Charles Garnier, tworząc imponujący swymi rozmiarami obiekt. Monumentalny gmach sięgał 172 m długości i 101 m szerokości. Kreśląc na papierze plany nie zdawał sobie jednak sprawy, że skala trudności zadania, będzie daleko wykraczać poza umiejscowienie sceny i balkonów dla publiczności. Wolą cesarza było, by nowa inwestycja stanęła w miejscu, gdzie pod ziemią skryte były wielkie pokłady wody…

Podziemia Opery Garnier www.szlakiempodrozy.plPodziemia Opery Garnier; źródło: Wikipedia

Mając to na uwadze sporządził plan, który zakładał ulokowanie na poziomie –5 wielkiego mechanizmu sterowania dekoracjami, oraz magazynu płócien. Przedem wszystkim konieczne okazało się wykonanie głębokiego na 27 m wykopu. Ambitny Garnier nie zważając na skalę trudności rozpoczął prace w 1861. Wyrobisko pod fundamenty stale zalewała jednak woda, przez co kilka tygodni pracy poszło na marne. Zalewająca całe podziemia przyszłej opery ciecz, stała się zagrożeniem dla wznoszonej konsktrukcji. Garnier ustawił więc na plac maszyny parowe i przez 9 miesięcy wypompowywał wodę. I to na nic się zdało…

Jakiekolwiek opady deszczu zawsze sprawiały, że poziom wody i tak wzrastał. Wreszcie błysk geniuszu Garniera pozwolił mu wykorzystać niesprzyjające okoliczności do swoich celów. Tak powstał projekt wielkiego zbiornika mogącego pomieścić 6000 m3 wody gigantycznego basenu, opierającego się o masywne kolumny.

Kanalizacja pod Paryżem

Kto by pomyślał, że paryskie kanały ściekowe zakorzenione są w fascynujących starożytnych czasach. Tymczasem to właśnie przedstawiciele Imperium Rzymskiego stworzyli premierową sieć kanałów na terenie dzisiejszej metropolii. Prawda wyszła na jaw… przypadkiem, gdy w połowie XIX w. w mieście przystąpiono do odwiertów na bulwarze Saint-Michel.

Kanały pod Paryżem ciągną się na długość ok. 2500 km! Obejmują podziemia pod każdą z ulic miasta! Przecinające się korytarze oznaczone są na każdym skrzyżowaniu. Przymocowane do ścian i sufitów rury, oraz woda sięgająca kostek tworzą sieć dzięki której dziś normalnie funkcjonować mogą mieszkańcy miasta. Do miejskich ścieków wstęp mają obecnie tyko uprawnieni do tego pracownicy. Wyjątek stanowi „Muzeum Kanałów” – „Musée des Égouts de Paris”.

Muzeum Kanałów Paryża; źródło: Flickr

Ich budowa była wyzwanianiem, co się zowie. Ale cel był tego warty. Rozprzestrzeniające się po Paryżu epidemie zbierały śmiertelne żniwo. Po rewolucji francuskiej w stolicy dominowały wąskie, zazwyczaj 2 m szerokości ulice, których środkiem płynęły śmierdzące ścieki. Wąskie i płytkie kanały nie przyjmujące już więcej zanieczyszczeń wkrótce zaczęły wylewać, zatruwając Sekwanę. Rzekę, z której wodę czerpali paryżanie, używający jej do picia i gotowania… Efekt był łatwy do przewidzenia w 1832 epidemia cholery zabiła ok. 18,5 tyś ludzi.

“W marcu 1984 r. do kanałów przedostał się… krokodyl nilowy, który uciekł z akawarium Vannes. Zwierzę udało się złapać pod mostem Pont Neuf.”

Podobnie jak i w przypadku Opery Garnier, także i tutaj z pomocą w zwizualizowaniu sobie tego z czym mamy do czynienia, przychodzi film. Tym razem, nie mniej słynny musical „Les Misérables”, czyli doceniona przez światową krytykę muzyczna adaptacja „Nędzników” Victora Hugo. To właśnie w owych kanałach swe ostatnie tchnienie wydał z siebie Jean Valjean, jak się okazuje, we wspominanym już tragicznym dla Paryża 1832 r.

Ratunek przed epidemią

Przeciwdziałając tragedii Francuzi zatrudnili renomowanego inżyniera Eugène’a Belgrand’a. Ten, istotnie, podszedł do sprawy z rzmachem. Zakreślił szkice nowej rozległej sieci sanitarnej „importując” angielski system, dzięki któremu położony również na rzeką – Tamizą, Londyn świetnie sobie radził. Z pomocą przyszedł siostrzeniec cesarza, mieszkający ma stałe w stolicy Zjednoczonego Królestwa Ludwik, Napoleon Bonaparte. Wraz z nowym prefektem Paryża Georges’em Haussmann’em ruszyli do walki o przetrwanie Paryża.

Konstrukcja kanałów Paryża z bliska www.szlakiempodrozy.pl

Konstrukcja kanałów Paryża z bliska; źródło: Flickr

W paryskich kanałach www.szlakiempodrozy.pl

W paryskich kanałach; źródło: Flickr

Odrzucając wszelkie projekty, których cechą wspólną jest pobieranie wody wprost z Sekwany rozpoczynają pracę nad nowym systemem dostarczania pitnej wody i odprowadzaniem ścieków. Genialny w swej prostocie pomysł osadza się na wybudowaniu kanałów doprowadzających wodę do dużych zbiorników, wykorzystując prawo grawitacji. Wszystko dzięki wykorzystaniu wody z rzeki płynącej z Szampanii. Nie przewidzieli jednego. Protestów ludzi nie chcących się dzielić czystą wodę ze swej rzeki… Tak ich sprzeciw storpedował pomysł.

Szukając innego cieku wybrano rzekę La Vanne, której źróło bije 120 km od Paryża. Wodę transportowano akweduktem do zbiornika o poj. 300 tyś m3 na północy Paryża. Drugi etap planu zakładał stworzenie podziemnego systemu dostarczania wody do wszystkich dzielnic Paryża! Szukając inspiracji specjaliści odwiedzili Berlin, Mediolan i Londyn. I znów okazało się, że warto pójść angielską drogą. Tak powstał pomysł powstania nietypowej formy kanału, opartego na kształcie… jajka.

Owalne korytarze kanalizacji Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Owalne korytarze kanalizacji Paryża; źródło: Flickr

Owalny przekrój sprawia bowiem, że nieczystości przemieszczają się szybciej. Najniższe odcinki kanałów pod miastem zaplanowano na 180 cm, przez co mogły pomieścić ludzi. Godnym uwagi jwst fakt, iż do dziś stanowią jedyny system umożliwiający swobodne prowadzenie prac! Plan osadzał się na tym, by każda ulica miała swój własny ściek, był genialny. Tylko jak tego dokonać? Poniekąd, z pomoc,ą przyszedł… przypadek. Wykorzystując aktualną budowę bulwarów, znacznie przyspieszono prace. Niebawem efekt był widoczny gołym okiem, Sekwana zaczęła się oczyszczać.

Tyle, że szybko pojawił się inny problem. Płynąca ściekami woda niosła tony mułu i śmieci, co skutecznie zapychało kanały. Ich ręczne czyszczenie nie wchodziło w grę, przecież to setki kilometrów! Tak zastosowano nowatorki pomysł – wpuszczenia do kanału… statku zbierającego śmieci, wykorzystującego do działania duże ciśnienie płynącej wody. Tak 600 km tuneli wkrótce zaczęło nowe życie…

Ścieżki kanalizacji Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Ścieżki kanalizacji Paryża; źródło: Flickr

Kamieniołomy pod Paryżem

Wspomniany na samym początku, fascynujący świat, w większości niedostępny dla postronnych, leży głównie pod dzielnicami nr V, VI, XIV oraz XV. Inny, znacznie mniejszy kamieniołom, ciągnący się jakieś 25 km rozciąga się pod zabudowaniami i drogami XIII dzielnicy.

Dawne kopalnie gipsu tworzą dziś podziemia w północnej części miasta od Wzgórza Montmartre do Wzgórz Chaumont. Razem to 280-300 km korytarzy na głębokości do 27 m, co ciekawe mających trzy poziomy. Zamknięte dla postronnych, z uwagi na stale zawalające się korytarze, stanowią prawdziwy problem, zagrażając zawaleniem stojących na powierzchni kamienic.

Gdy w XII w. zaczęto drążyć owe korytarze, wydobywany tutaj kamień posłużył do wzniesienia m.in. spalonej katedry Notre-Dame. Wapienne złoża eksploatowano na przestrzeni wielu kilometrów drążąc do 6 m głębokości.

Dawne kamieniołomy w podziemiach Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Dawne kamieniołomy w podziemiach Paryża; źródło: Flickr

By uniknąć zawalenia ziemi postawiono ogromne, naturalne filary z kamienia. Problem w tym, że tworzenie podpór sprawiło, że okres prosperity dla niektórych się skoczył. A wielkie zyski z jego sprzedaży kusiły. Łatwo dostępne głazy niejednokrotnie wabiły więc wszelkiej maści cwaniaków, prowadząc do naginania restrykcyjnych norm bezpieczeństwa i tym samym osłabiania podpór. Ponieważ, po zakończeniu wydobycia, kamieniołomy na lata popadły w zapomnienie, nikt nie sporządził też żadnej mapy, czy opisu przybliżającego ich kształt.

Podziemia Paryża się buntują!

Grabieżcze działania zemściły się w XVIII w. Gwałtowne pogorszenie stanu ścian i sufitów w 1774 w. dało się ostro we znaki. Najpierw na powierzchni pojawiło się pierwsze, głębokie na 25 m osuwisko; za nim poszły kolejne. Król Ludwik XVI z niepokojem spoglądał na owe zdarzenia obawiając się, że wkrótce cały Paryż stanie się ruiną. 15 września 1776 powstała więc komisja na czele z prof matematyki Antoinem Dupontem, który zaproponował budowę filarów podtrzymujących sklepienia. Tyle, że kompletnie nie znał się na budownictwie i… tworzył je gdzie popadnie.

Chociaż podpory podtrzymywały lekki parkowy grunt, to omijały ciężkie kamienice. Kosztowny błąd zakończył pracę matematyka, na którego miejsce król najął architekta Charlesa Axela Guillaumota, który po zapoznaniu się ze sprawą napisał, miażdżący kwalifikacje poprzednika, raport.

“Jedna z części kamieniołomów rozciąga się dziś pod szpitalem Cochin w XIV dzielnicy. Eksploatację złóż w piwnicach sięgających dziś 20 m pod ziemię, zakończono w XVIII w.”

21 marca 1777 obejmując stanowisko Generalnego Inspektora Kamieniołomu Guillaumot osobiście przemierzył kamieniołom, odkrywając 8 km2 terenu, wymagającego natychmiastowego podparcia! Posuwając się dalej dotarł bowiem w okolice Rue Saint Jaques – często uczęszczanej handlowej ulicy, gdzie natknął się na dwupoziomowe kamieniołomy! Pierwszym sygnałem możliwej tragedii były pęknięcie na akwedukcie Medyceuszy. A czasu było niewiele…

Natychmiast zaczęto wznosić murowane podpory; niebezpieczne prace pochłonęły wówczas życie kilkudziesięciu robotników, wielu doświadczyło ciężkich wypadków. Pierwszą ukończona podporą była „I G 1977”; wkrótce Guillaumot zbudował całe ich rzędy wiedząc, że tylko tak jest w stanie uratować Paryż.

Tymczasem zabezpieczone korytarze wkrótce stały się… królestwem przemytników, którzy nielegalnie transportowali nimi towary, unikając podatków i akcyzy. Guillaumot ratując swój projekt wzniósł więc mur graniczny z ciężkimi drewnianymi drzwiami. Ale handlu całkowicie nie udało mu się wyplenić, zmarł bowiem jeszcze w 1777 roku.

Stare kamieniołowmy - podziemia Paryża www.szlakiempodrozy.pl

Stare kamieniołomy – podziemia Paryża; źródło: Flickr

Co jakiś czas, najniżej położone warstwy miasta przypominają o swoim istnieniu. Tak było choćby w 1 czerwca 1961 r. kiedy w Clamart, w południowo-zachodnich przedmieściach stolicy, runęły zabudowania fabryki kredy, ciągnąc za sobą część miasta. Tragiczny wypadek skutek ulewnych deszczów, które osłabiły wnęki sprawił, że życie straciło 21 osób, a 45 odniosło rany.

Większość niebezpiecznych kamieniołomów kredy już się zawaliła. Jednak, na południowym zachodzie Paryża i dziś znaleźć można miejsca spędzające służbom sen z powiek. Aktualnie, owa zamknięta część, często odwiedzana jest przez tzw. katafilów, badających ślady przeszłości. Intruzi ci przepędzani są przez służy, ale co jakiś czas znaleźć można ślady ich obecności – organizowanego tu Halloween, czy też… biegów na orientację.

Ważnym aspektem podziemi Paryża jest również teren, rozciągający się nieopodal parku Montsouris. Zlokalizowany na terenie 14 dzielnicy, powstał w końcówce XIX w. Dziś stanowi jeden z pięciu zbiorników, gromadzących zapasy pitnej wodny dla sporej przecież społeczności stolicy Francji. W wyniku utworzenia magazyno o pojemności wynoszącej 203 tyś m3, zabezpieczono wodę potną aż 20% ludności Paryża!

Podsumowując, gromadzenie w nim krystalicznie czystej wody miało być odpowiedzią na zanieczyszczona Sekwanę.

Bunkier Pod Stacją Wschodnią

Dworzec kolejowy Gare de l’Est to jeden z najważniejszych punktów komunikacyjnych na mapie Paryża. Podczas gdy na powierzchni korzysta z niego jakieś 34 mln pasażerów w trakcie roku, pod ziemię zapuszczają się nieliczni. Tymczasem ledwie 8 m pod nim rozciąga się miejsce żywo dotknięte historią. Czasy II wojny światowej, obfitujące w budowanie schronów, także i tu zostawiły pokaźny ślad.

W wyniku ataku hitlerowskich Niemiec Francuzi ruszylido pracy, tworząc plan schronu przeciwlotniczego. Prawnie wnioskując, iż przyda się podczas chęci ucieczki z pola widzenia Wermachtu. Był początek 1941 r. kiedy, idealnie wykorzystując warunki naturalne ukończono bunkier, który przetrwał nie tylko ową wojnę.

Do dziś nienadgryziony zębem czasu, swego czasu, stanowił miejsce z którego francuskie wojsko planowało obsługę stacji kolejowej. Militarne pozostałości po ziemią zajmują niewiele – 120 m2, ale utrzymywany przez państwową sieć kolejową SNCF wabi miłośników wojskowości urządzonym tu stanowiskiem dowodzenia i maszynownią. W oświetlonych żarówkami pomieszczaniach roi się dziś od rur, przewodów i urządzeń pomiarowych oraz pasującymi do wystroju łóżkiem, metalowymi krzesłami, stołami i butlami tlenowymi. Na ścianach wciąż wiszą misterni w wytyczone mapy wojskowe, przywołując oryginalny wygląd z 1940 roku!

Chociaż otwierany jest dla publiczności od wielkiego dzwona, stale wyposażony jest w elektryczność opartą na prądnicy podłączanej… do roweru. I można ją dziś testować! Co ciekawe, system jednoczenie służył wprawianiu w ruch generatora wprawiającego w ruch maszynerię pozwalającą wtoczyć do bunkra świeże powietrze.

No i co? Okazuje się, że podziemne życie w Paryżu, może być nie mniej interesujące niż wjechanie na wieżę Eiffla, czy też spacer Champs-Élysées…

San Francisco www.szlakiempodrozy.pl

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments