Podziemia Budapesztu www.szlakiempodrozy.pl

Podziemia Budapesztu

Miejscami pod ulicami węgierskiej stolicy, jakby coś pluskało. Nie, nie to nie pomyłka. Słodka woda biorąc we władanie podziemia miasta, zapełniła swego czasu system tuneli i podziemnych grot. 

Na szczęście nie cały. Szkoda by było nie móc zerknąć na miejsca, w których swą historię zapisało już panowanie Mongołów. To ich obecność stała się początkiem tworzenia wyrafinowanych obiektów pod powierzchnią ziemi. Znajdując sposób na to jak dobrać się do trzewi miasta, opanowali pierwszy poziom podziemi tworząc magazyny i kilometry przejść. Z czasem, dbając o własne „włości” stopniowo zaczęli ogradzać pomieszczania ścianami. Tak powstały właśnie podziemia Budapesztu.

Wojenne historie

To dzięki nim ówcześni mieszkańcy dzisiejszej stolicy Państwa Węgierskiego, przetrzymali brutalne najazdy Rzymian i Turków. Zresztą to właśnie przedstawiciele drugiej z owych nacji jako pierwsi usystematyzowali w XVI w. podziemia miasta, łącząc rozrzucone tu i ówdzie pomieszczania w jeden system.

Podobnie zresztą jak węgierscy żołnierze – sojusznicy Niemiec z czasów II wojny. Korytarze doskonale zdawały egzamin podczas przerzucania żołnierzy, z jednego końca miasta na drugi. Gdy Rosjanie pukali już do jego bram, Niemcy uciekli właśnie do podziemi tworząc nie tylko schrony, ale wręcz przenosząc tam siedzibę dowództwa wojskowego, organizując szpital i wyposażając wszystko w komory dezynfekcyjne. Ale o tym później…

Labirynt pod zamkiem Buda - Podziemia Budapesztu www.szlakiempodrozy.pl Tunel pod Budapesztem podziemia Budapesztu www.szlakiempodrozy.plLabirynty pod miastem Buda; źródło Flickr

Życie w podziemiach Budapesztu

Wyciągając wnioski, z najeżonej militarnymi nawałnicami historii, mieszkańcy dawniej dwóch miast Budy i Pesztu imali się wszelkich sposobów, by przetrwać. Schodząc pod ziemię stworzyli swego rodzaju wyizolowany skrawek, idąc na przekór normalności. W momencie, gdy inne miasta rozwijając się wznosiły piękne budowle na poziomie ulic, tu gros dbano przede wszystkim o to czego na pierwszy rzut oka nie było widać.

Już w XIII i XIV w. podziemia mieściły swoiste centrum. Dziś dziedzictwo tamtych czasów jest perłą Węgier, na równi z ośrodkami geotermalnymi.

A wszystko zaczęło się 10 milionów lat temu. Gorąca woda tryskająca z podziemnych źródeł, wznosząc się poczęła drążyć wąskie szpary. Rozdrabiając wapń, kruszyła skały i tak, z czasem, szczeliny przeobraziły się korytarze. Korytarze, będące zaczynem tworzenia się całych pomieszczeń. Wreszcie woda spłynęła z ciągnących się kilometrami tuneli i grot, a jaskinie pozostały. Na domiar, wszystko to spotęgowanie zostało w erze kwaśnych deszczy, wsiąkających w glebę i przedostających się do podziemnych wód.

“Podziemia, na pierwszy rzut oka zwykłego budynku pod Aleją Andrássy’ego, mieszczą dawne sale tortur i cele. To w nich funkcjonariusze Węgierskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego torturowali “wrogów systemu”

Żyjący pod miastem Buda ludzie opanowali cały ów system, które odkryto dopiero w 1818 roku… przez przypadek. Ot, pewnego dnia grunt zapadł w otchłań, i tak ruszyły prace nad zbadaniem, jak się okazało aż 170 jaskiń, powstałych dzięki działaniu źródeł geotermalnych. Sporządzone wówczas dokładne mapy miały zapewnić sukces w tego eksploracji niezwykłego miejsca. Problem w tym, że… zniknęły.

To jednak nie zatrzymało lawiny. Odrestaurowany odcinek długości ok. 20 km, stał się wkrótce jedną z najbardziej unikalnych atrakcji Europy. Wąskie przejścia prowadzące w głąb ziemi, nawet na 90 m, wypełniają dziś skamieliny, z czasów istnienia wielkiego jeziora. Basen ów pokrywał niegdyś teren przykracający swym zasięgiem całe dzisiejsze terytorium Węgier!

Obecnie podziemnie korytarze przecinają się niemal pod wszystkimi kątami. Co zawdzięcza się już Rzymianom tworzącym już, na swój sposób, wyrafinowane pomieszczenia. W średniowieczu każda z piwnic, stała się w domem, a sąsiadujące z nimi pomieszczaniach składowiskiem zapasów żywności i kosztowności. A gdyby komuś przyszło do głowy część z tego bogactwa uszczknąć dla siebie, w kolejnych salach zorganizowano lochy dla więźniów.

Podziemne jaskinie stolicy Węgier

Tutejsze jaskinie także stanowią nie lada atrakcję! Szczególnie Pálvölgyi – druga pod względem wielkości na Węgrzech. Pokryta stalaktytami, ze stropem na ponad 100 m wysokość ciągnie się aż 7,2 km długości, tylko na obszarze samych Wzgórz. Wejście do niej niej zapewnia 45 minutowy pobyt, w trakcie którego z przewodnikiem obchodzi się udostępniony dla turystów 500 m odcinek.

Jaskinia pod Budapesztem www.szlakiempodrozy.plJaskinia pod Budapesztem; źródło: Flickr

Inna z podziemnych perełek – Szemlő-hegyi, choć ma zupełnie inny charakter, także zachwyca. Tu zamiast typowych nacieków wytworzyły się formacje kryształowe. Ciągnąca się na 2,2 km długości niestety nie jest w całości udostępniona do zwiedzania. Trasa wytyczona szerokimi korytarzami pozwala z bliska przyjrzeć się oryginalny formacjom mineralnym, znanym jako peastony oraz kryształom z aragonitu, jako żywo przypominający kiście winogron – link do inne jaskinie

Podziemia zamku Buda także cechuje występowanie grot. System jaskiń pod owym pałacem jest jednak 3 km ciągiem zamkniętym aktualnie dla zwiedzających. Otwarte dla społeczności korytarze przechodzą przez hale, oraz piwnice usiane labiryntami. Dawniej funkcjonowały jako jako piwnice dla beczek z winem.

Wodne podziemia

Wejście do wypełnionych wodą podziemi ulokowane jest tuż przy wiekowej tureckiej łaźni. Schody prowadzące w dół w pewnym momencie zanikają; otwiera się zaś wodna toń.

Cały Budapesztu aż kipi od gorących źródeł, których doliczyć się tu można 118! Uruchamiane w nich łaźnie stały się oczkiem w głowie Turków, tworzących tu własne, nowe konstrukcje. Jeśli dobrze przyłożyć ucho do tego co mówi się na mieście, usłyszeć można pewną legendę. Mówi ona o cudownych właściwościach jednego z ujęć – leżącego dokładnie pod hotelem Gellert – źródła św. Iwana. Jako, że w Węgrzy przyjęli chrześcijaństwo, publiczne kąpiele zdrowotne nosiły znamiona pogańskich rytuałów. Wierzący w leczniczą moc wybijającej tu wody Iwan, uciekając przed karcącym okiem religijnych zwierzchników, przeniósł swą działalność właśnie do podziemi. Tak na przestrzeni lat pomagał wielu cierpiącym, na rożne schorzenia, mieszkańcom Budapesztu.

Wodny labirynt pod zamkiem Buda w Budapeszcie www.szlakiempodrozy.pl

Wodny labirynt pod zamkiem Buda; źródło: Flickr

Po tym jak odkryto jaskinię w której najprawdopodobniej żył św. Iwan, pragnąc uhonorować męczennika, tutejsi ojcowie paulini założyli w podziemiach kościół pw. św. Iwana. Jaskiniowa świątynia połączona jest ze swym odpowiednikiem na powierzchni, poprzez wąski tunel. Czasu wojennej okupacji przyniosły pomieszczeniom kościelnym zupełnie inna rolę – szpitala. Działalność księży skończyła się za panowania władz socjalistycznych, które nie dość, że wtrącili do aresztu wszystkich braci, to skazali na śmierć ich przełożonego Ferenca Vezera. Aby nikomu nie przyszło do głowy naśladowanie działalności religijnej, wejście do tej części zamurowano, ponad 2 m grubości ścianą.

“Pogodzenie rozwoju miasta, z zachowaniem tożsamości historycznej i kulturalnej okazało się wyzwaniem na miarę XXI w. W trakcie wznoszenia hotelu natrafiono na XV w. szczątki kamiennej wieży. Większe zdziwienie wzbudziły jednak ogromne kamienne kule – pozostałości amunicji miotanej z katapult w trakcie prób zdobycia miasta. Wspomniana wieża miała za zadanie ochronę działających pomp wodnych, których zniszczenie odcinało niegdyś całe królestwo od dostępu do wody.”

Wejście do trzewi miasta otwiera się Bramą Starej Studni (Bramą Piekieł), stanowiącą de facto stary tunel, biegnący pod Placem Gallerta. Temperatura wody sięga tu 36 stopni C. Dziś widoczny jest tu strop, podparty granitową kolumną, podtrzymującą de facto całą rozciągającą się na powierzchni parcelę!

Czasy gwałtownej urbanizacji, jakby sprzysiężony się przeciw miastu. Negatywne skutki rozwoju miasta, były widoczne jest już w l. 60 XX w., gdy źródło Gallerta zostało skażone spływającymi doń zanieczyszczeniami. Na szczęście stało się to katalizatorem zmian które przyjęły formę wykutego w skałach nowego tunelu. Tak nowe wolne od ścieków, zaczęło dostarczać czystej wody mieszkańcom jednego największych miast wschodniej Europy.

Woda wypełniająca wnętrza jaskiń ma temperaturę około 28 stopni C. Na pierwszy rzut oka czysta ciecz, zawiera jednak siarkowodór. Biada temu, kto źle założy kombinezon, albo rozerwie go o jakąkolwiek porowatość! Zawarte w niej toksyny i wytwarzający się, w procesie korozji skał, gaz nie będzie czekał. Lotny siarkowodór, w wodzie staje się groźnym kwasem…

Podwodny labirynt korytarzy mierzy 6 km długości. W jego ścinach, speleolodzy zainstalowali kilka kilometrów lim, oraz oznaczyli strzałkami drogę prowadzącą na powierzchnię. Wszystko po to by w razie nieprzewidzianych okoliczności, odnaleźć drogę i wynurzyć nim będzie z późno.

Zaopatrzenie w butle nurkowie w trakcie opływania grot oddychają specjalną mieszkanką, składająca się w 36% z tlenu. Wypełnione tzw „nitroksem” butle zawierają aż 15% więcej tlenu niż powietrze, jakim oddycha się na powierzchni Ziemi. Wszystko to z uwagi na fakt, iż dzięki niej zmniejsza się obciążenia organizmu, co pozwala na dłuższe nurkowanie i brak konieczności robienia robienia dłuższych przerw podczas wynurzania się.

Pod Wzgórzem Zamkowym

Serce podziemi bije pod Wzgórzem Zamkowym – w najciekawszej dzielnicy Budapesztu, gdzie udostępniono do zwiedzania 6 km trasę. Jaskinie i piwnice będące osią podziemia głównego placu, nie są jednak jedynym godnym wspomnienia elementem dzielnicy.

Grota pod zamkiem Buda Podziamia Budapesztu www.szlakiempodrozy.plGrota pod zamkiem Buda; źródło: Flickr

Nie mniej interesująca jest rozciągająca się tutaj żydowską dzielnica z przełomu XI i XII w. Ślady mongolskich najazdów, skutkujących wybiciem dużej części ówczesnego węgierskiego narodu, nie są jedynymi. Ciężki żywot prowadzili tu również skazani w XV w. więźniowie, z których najsłynniejsza osobistością był Vlad Palownik. „Luźniejsze” obyczaje nadeszły wraz z XVI w. panowaniem Turków, którzy urządzili tu… harem. Wzgórze stało się centralnym miejscem na mapie miasta za sprawą króla Beli IV, który zapragnął zbudować nową stolicę. Tak zjechali tu budowniczy.

W okolicy wzgórza archeologowie, dokopali się kości zwierzęcych i narzędzi ceramicznych, które są pozostałości po obecności Żydów. Największym jednak podziemnym dziedzictwem po Żydach są mykwy do ablucji, które napędzano przez kanał, spływającą z góry deszczówką.

Kościelna kaplica w podziemiach Budapesztu www.szlakiempodrozy.pl Kościelna kaplica - podziemia Budapesztu www.szlakiempodrozy.pl

Kaplica w podziemiach stolicy Węgier; źródło: Flickr

Tajemnice szpitalnego schronu

Do dziś owiany jest mgłą tajemnicy, choć wiele zdołano już uczynić by wydobyć go z mroków. Jego historia rozpoczęła się w l.40 XX, gdy miejscowi dowódcy czując co się święci postanowili uruchomić ważny punkt medyczny, lokując go 30 m pod ziemią w okolicach wzgórza, pod kościołem św. Macieja.

Otwarty w 1944 r. szpital, połączono z nieodległą, aczkolwiek położoną na powierzchni, lecznicą św. Jana. Organizatorem całego przedsięwzięcia stał się lekarz Seibriger, który de facto zamieszkał w podziemiach wraz ze swą 3-letnią córką o imieniu Erzsebet. O tajnym wejściu do szpitala wiedziało niewielu; poprowadzony pod ziemią tunel, łączący go ze światem zewnątrz był dobrze zamaskowany.

Dzięki cylindrycznemu kształtowi stropów obiekt pozwalał dobrze rozmieścić ciężar napierającego z góry gruntu. Sale chorych i „gabinety” ciągnęły się na długość 1,5 km, a do ich zaadoptowania wykorzystano naturalną linię jaskiń. W efekcie jednocześnie mogło w nim przebywać ok. 200 osób, w pięciu salach. Końcówka II wojny światowej była najbardziej intensywnym okresem jego działalności; w którym natrapiło znaczne przeludnienie – leżało w im około 600 rannych!

“Nie tylko naukowcy zadają sobie pytanie: czy to się wszystko kiedyś nie zawali? Napór wywierany na grunt przez stale wznoszone zabudowania i wytwarzane przez autobusy wycieczkowe wibracje jest ogromny. Definiując zagrożenia specjaliści nie zapomnieli o masywnej bryle kościoła św. Macieja, wzmacniając teren poprzez umieszczanie bezpośrednio w grocie pod nim podpory. Dodatkowo trasa na Wzgórze Zamkowe, od jakiegoś czasu, nie jest obsługiwana przez duże autokary.”

Poważny stan rannych, brak czystej wody, oraz znikoma cyrkulacja powietrza sprawiały, że wielu chorych nawiedzały dodatkowo infekcje bakteryjne. Śmiertelność pacjentów potęgował brak podstawowych środków leczniczych; dość powiedzieć, że tych samych bandaży używano wielokrotnie, ściągając je z ciał zmarłych. O panujących warunkach świadczy fakt pochówku ciał w ziejących kraterach – efekcie spadających na Budapeszt bomb. Gdy tuż po tym, jak Rosjanie odnaleźli to miejsce i zaatakowali wnętrze bronią chemiczną, wydawało się, że te najniżej położone miejskie kondygnacje na zawsze zostaną zapominane. Tymczasem już w 1956, podczas pamiętnej interwencji ZSRR, szpital ponownie reaktywowano, tworząc jednak znacznie bardziej rozbudowany projekt.

Okres zimniej wojny, obfitujący przecież w przeciąganie liny na niwie broni jądrowej sprawił, że Węgrzy stworzyli w jego podziemiach schron przeciwatomowy. Na półkach między maskami i goglami przeciwgazowym, przechowywano także zapas morfiny. Zainstalowanie wielu udogodnień, w tym system filtrując powietrze opierający się na zasadzie działania aktywnego węgla. Składający się z rur ssących, napędzany był wielkim systemem silników. Prócz tego struktura ta dobrze spisywała się jako magazynem wody, w którym 3-tygodniowa rezerwa miała zapewnić możliwość funkcjonowania, w wypadku odcięcia podziemi od świata. O jego istnieniu poinformowano dopiero po zniesieniu zeń klauzuli tajności w 2002 r.; pięć lat później udostępniono go turystom do zwiedzania. Dziś zrekonstruowany obiekt wypełniają stare łóżka. A na nich leżące naturalnej wielkości woskowe figury ubrane w mundury niemieckich, węgierskich i rosyjskich sił zbrojnych.

Schron bombowy pod Budapesztem Podziemia Budapesztu www.szlakiempodrozy.pl

Schron bombowy pod Budapesztem; źródło:Flickr

Metro w Budapeszcie

Warto wspomnieć o jeszcze jednym elemencie podziemnego Budapesztu. Metrze, oczywiście! Tutejsze, najstarsze metro w Europie, uruchomiono w już w 1896 roku!

Duma z powyższego faktu, nie osłodziła jednak problemów, jakie nastąpiły w trakcie budowy nowych. Ta była pasmem niekończących się… udręk. Gdziekolwiek rozpoczynano bowiem kopanie natrafiano, prędzej czy później, na jakieś niespodzianki. Podobnie zresztą było przy wykopywaniu fundamentów nowych budynków.

Dziś budapesztańskie meteo działa w oparciu o cztery linii, obsługujące 52 stacje. Trzy z linii przecinają się tworząc największa stację w mieście Deák tér. Co ciekawe to idealne miejsce by poznać historię działania premierowego transportu podziemnego na Starym Kontynencie. W ulokowanym, a jakże, w podziemiach – Muzeum Kolei, zapoznać się można z ciekawostkami dotyczącymi tego systemu transportu publicznego.

Podziemia Paryża Francja www.szlakiempodorzy.pl

 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments