Grafika regiony www.szlakiempodrozy.pl

Peruwiański departament Ancash

I to by było na tyle jeśli chodzi o atrakcje w mieście. Kilka korków od rynku, trafia się w inny świat, ten prawdziwy. W którym roi się od zabazgranych sprayem ścian, gdzie miejscowi próbują zrobić na zawartości wystawionych na ulice lodówkach. Kryte nierzadko zwykłą blachą dachy ledwo trzymają się rozwalających się ścian. Ci którzy nie martwią się o to jak przeżyć następny dzień zdołali pomalować ściany domu na fantazyjne kolory.

Codzienność w Caraz - Peru departament Ancash www.szlakiempodrozy.plCodzienność w Caraz; źródło: Flickr

O ile jeszcze przy placu można nabrać tchu, uliczki Caraz raczej wywołują klaustrofobię niż przyjemnie uczucie. Wydaje się, że mocniej zaczerpnąć można tchu tylko w miejscach gdzie stromo opadająca droga odsłania okoliczne górskie zbocza. Ale nic w tym dziwnego, przecież wzniesienia obejmują 72% terenu regionu. A to, że Andy są tu gęsto zalesione szczególnie eukaliptusami i sosami. To efekt akcji sadzenia drzew w l. 90. XX w.

Zachód słońca nad Caraz region Ancash w Peru www.szlakiempodrozy.pZachód słońca nad Caraz; źródło: Flickr

Nie dziwota, że przybysze szybko rzucają się na drogę prowadzącą do Tumshukaico. Leżące w dzielnicy Nueva Victoria stanowisko archeologiczne wypełniają z kamienne budowlami. A raczej to co z nich zostało. Wchłonięte przez ziemię mury, wznoszą się dziś ledwie na kilka metrów.

Tymczasem w maleńkim Huari wszystko zaczęło się od… niesprzyjającej pogody. Przed przybyciem Pizarro miejscowi żyli tu w swej małej osadzie Huaritambo. Za słynnym konkwistadorem podążali głoszący ewangelię misjonarze i tak powstała pierwsza kaplica. Z tym, że klimat nie przypadł przybyszom do gustu. Panujący chłód nie sprzyjał uprawom i tak przenieśli miasto 5 km dalej, by w 1572 r. zainaugurować nowy ośrodek miejski.

Nowe i stare Yungay

Charakterystyczne ruiny pośród palm, na spalonej, miejscami jeszcze zazieleniałej trawą ziemi do dziś robią wrażenie. Pozostałości starego Yungay otwarły się przed konkwistadorami w 1533 r.

Dziś zamieszkane dziś przez 8 tyś ludzi miasta konkwistadorzy wkroczyli w 1533 r. W XIX w. miasto było już dość bogatym ośrodkiem rolniczym i wydobywczym. Otoczone biało-niebieskimi kamieniami resztki zabudowań tworzą niesamowita aurę. Nad całością zaś czuwa statua Chrystusa rodem z Rio, tle że w wersji mini. Zajmująca wzniesienie Cristo Blanco jest jednak bardziej potworkiem architektonicznym, niż rzeczywistą atrakcją.

W 1824 r. Antonio Sucre utworzył w Yungay centrum regionu. Niespełna dekadę później powstał sam region Ancash. Niejednokrotna zmiana granic regionu, to jednak nie reorientacja jaka miała tu miejsce. Był W 1970 r. gdy trzęsienie ziemi i spadające ze wzniesienia Huascarán kamienie kompletnie zniszczyły zabudowania. Tragedie przeżyło ledwie 300 osób.

Ruiny starego Yungay w regionie Ancash w Peru www.szlakiempodrozy.plRuiny starego Yungay w regionie Ancash; źródło: Flickr

Założone ledwie kilometr dalej nowe Yungay zostało oddane tym, którzy przeżyli. Nie doświadczy się tu starych zabudowań. Ba , prócz efektownego widoku z rozpościerającego się z rynku na pofałdowane górskie zbocza, można uznać że plac jest raczej mało ciekawy. Te same rozpadające się ściany, jak w sąsiednich miastach. Paradoksalnie to tutaj ruszy można w ciekawą wyprawę pikapem w kierunku Lagunas de Llanganuco – polodowcowego jeziora, skąd wiedzie górski szlak do Santa Cruz.

Wytyczony pod dwunastoma szczytami sięgającymi 5800 m n.p.m. oferuje możliwość wzięcia udziału w kilkudniowej wyprawie, na którą zaparzyć się trzeba w wodę, tabletki do jej uzdatniania i jedzenie.

Na szlaku w Ansash

Wypad na górską wędrówkę zaczyna się tu niemal zawsze tak samo. Najpierw znalezienie początku szlaku ww okolicy przełęczy Portachuelo. Następnie swobodne zejście ku osadzie Colcabamba, nad którą majestatycznie pnie się szczyt Chopicalqui (6320 m n.p.m.).

Chopicalqui zimą departament Ancash Peru www.szlakiempodrozy.plChopicalqui zimą; źródło: Flickr

Dalej trasa jest nie mniej urokliwa. Wiodąc przez Wąską Doliną (Huaripamapa Quebrada) w pobliżu szczytów Chacraraju (6110 m n.p.m.) i Piramide (5880 m n.p.m.) pozwala napawać się efektownymi widokami.

Na przełęczy Punta Union (4750 m n.p.m.) warto przystanąć, by zerknąć na przepiękny szczyt Taulliraju (5830 m n.p.m.). Opadająca ku wiosce Cashapampa, trasa pozwala zregenerować się oczom za sprawią zielonych pastwiska. I wreszcie ono, wspomniane już Caraz.

Komu mało może zagłębić się w obejmujący 340 km2 Park Narodowy Huascaran, chroniący naturę przy samym szczycie. Utworzony w 1972 r., był jednym z premierowych obszarów chronionych na terenie Ameryki Łacińskiej. Dziś chroni nie tylko roślinność i zwierzęta, ale także bezcenne stanowiska archeologiczne.

I to by było na tyle tego swoistego miksu departamentu Ancash.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *