Pamiątki z Nairobi

I pomyśleć, że sto lat temu nie było tu niczego oprócz bagien… Historia całej Afryki uczy jednak, że niewiele było trzeba, by miasta nabrały rumieńców, urzeczywistniając starania ludzi o godnym życiu.

Jeśli ktoś uważa, że Nairobi to tylko „trochę większa wioska”, szybko zmuszony jest zmienić myślenie. Dziś 3,3 milionowa populacja mieszkańców sprawia, że stolica Kenii mieści się w grupie 10. największych miast kontynentu afrykańskiego! To może się jednak szybko zmienić. Szacuje się, że utrzymując obecne tempo, stolica Kenii za około 7 lat stanie się wielką 5-milionową metropolią!

A jeszcze niedawno miejsce to tkwiło jakby w zawieszeniu. Z jednej strony dumni mieszkańcy stolicy pragnęli całkowitej wolności; z drugiej obawiali się też stanie się z nimi, po odwróceniu plecami do Londynu.

Zawsze byłem przyzwyczajony do tego, że nazwy afrykańskich miast brzmią inaczej – może bardziej melodyjnie? Gdyby się tak głębiej wsłuchać… Ko wie? Nie zmienia to faktu, że sam termin „Nairobi” to pochodna masajskiego „Enkare Nairobi”, tłumaczonego jako chłodna woda. Tą jest zaś rzeka, wokół której to powstała pierwsza osada.

Zaskakująca nowoczesność Nairobi

Mijam strzelające w górę drapacze chmur – nic innego jak efekt ekspansji, której początek dali w 1899 roku Brytyjczycy. Zakładając mieścinę, chcieli osiągnąć jeden cel – móc prowadzić prace nad połączeniem kolejowym, wiążącym w przyszłości Mombasę i Kampali – stolicę Ugandy. Nie mieli wówczas pojęcia, czego tworzą zaczyn. 64 lata później miasto otrzymało zaszczytny tytuł stolicy państwa.

“Nairobi jest 60. miastem na świecie pod względem liczby mieszkańców”

Ale nie dane mu było przetrwać w takiej formie… Przypominam sobie historię wielkiej epidemii, która oplotła swoimi mackami te tereny, mogąc stać się gwoździem do trumny aglomeracji. Wyplenienie zarazy było dramatyczną decyzją, którą jednakże trzeba było podjąć – tak ogień strawił całą substancję miejską…

Co ciekawe zaskakująco szybko podniosło się ze zgliszcz. Dowodem choćby najważniejsza arteria – Kenyatta Avenue. Idąc nią mam wrażenie, że rosnące przy drodze palmy to niemi świadkowie życia, jakie prowadzą mieszkańcy miasta. Wzdłuż ulicy wznoszą się ciekawie wyglądające kamienice, w których roi się od różnych firm. Mijam więc hotele, banki, liczne sklepy i centra handlowe. W dwóch słowach? Pełna innowacyjność. Co ciekawe dosyć łatwo tu zaparkować, sporo miejsca zaadoptowano właśnie na miejsca dla licznych samochodów.

Odwiedzając nowe miejsca zazwyczaj chcę zdobyć jakąś pamiątkę. Skoro Kenia to dla mnie niemal koniec świata, ruszam więc w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Na razie nie dane mi jest się jednak skupić na szukaniu wzrokiem stoisk i sklepów, gdyż głowa machinalnie skręca ku pewnemu budynkowi.

Efektowny drapacz chmur

16-piętrowy wieżowiec I&M, z charakterystycznymi czterema słupami na każdym rogu dachu. To anteny, sięgające 99 m; sama bryła jest nieco niższa, w związku z czym wysokość dachu to „jedynie” 82 m. Obiekt zbudowano w 2001, dziś ma tu siedzibę bank.I&M Nairobi Kenia www.szlakiempodrozy.pl

Gmach I&M; Źródło: Flickr

Zresztą kolejne metry także zaadoptowano na budynki instytucji finansowych. Nagle zauważam wyłom w którym, na rondzie moim oczom ukazuje się fontanna. Przystaje by się rozglądnąć się i mój wzrok trafia na Nairobi Gallery. Stoi tu od 1913 roku.

Galeria Nairobi www.szlakiempodrozy.pl

Galeria Nairobi; źródło Flickr

 

Nyayo House w Nairobi www.szlakiempodrozy.pl

Nyayo House; źródło Flickr

Za nią widzę typowy biurowiec – Nyayo House, w którym mieszczą się różne instytucje: Urząd Imigracyjny, Ministerstwo Energii, ale też banki i kawiarnie. Kojarzony jednak zawsze będzie jako „straszny” obiekt. Do dziś budzi grozę, przypominając o wydarzeniach sprzed lat. Tutejsze „komnaty tortur” spływały krwią w trakcie pobytu w nim członków opozycji względem prezydenta Daniela Arapa Moi.

Wciągają mnie końcowe metry Kenyatta Avenue. Głónie za sprawą ozdabiającej je anglikańskiej katedry All Saints Cathedral. Ta stała się w stałym miejscem spotkań dla wiernych, którzy dotąd nie mieli szczęścia do wznoszonych świątyń. W końcu w 1914 pomoc europejskich anglikanów pozwoliła zacząć prace. Po czterech latach doszło do poświęcenia nowego kościoła, po czym… prace trwały nadal. W końcu w 1952 tworzone z najwyższym wysiłkiem dzieło ukończono. Wchodzę rozejrzeć się jak też architektoniczny projekt wcielono w życie. Katedra Wszystkich Świętych wita mnie prążkowanym sufitem, z którymi współgrają imponujące łuki. Okrągłe witraże wstawiono tak, że mogę je podziwiać patrząc na ołtarz. A przed budynkiem mój wzrok przyciągają dwie wieże z kamienia.

All Saints Cathedral Nairobi www.szlakiempodrozy.pl

All Saints Cathedral Nairobi;  źródło Flickr

Musisz tu wejść!

Stoję przy fontannie na placu przed KICC, czyli Centrum Konferencyjnym Kenyatty czując oddech historii tego kraju. Patrzę na postument siedzącego byłego przywódcy, który wspiera się na lasce. Jakby zamyślony, śledzi życie dzisiejszych mieszkańców stolicy. Spoglądam na wielką kukurydzę z punktem widokowym na szczycie – ot, po prostu KICC. Dziś 11 września nasuwa jednoznaczne skojarzenia. Kenijczycy z kolei, tego dnia 1973 roku, z dumą zainaugurowali działalność obiektu. Dziś to centrum konferencyjne, siedziba firmy, centrów handlowych i księgarni.

Wysokość: dachu: 105 m
Liczba pięter: 28
Całkowita pow. podłogowa: 225 tyś m2
Windy: 5

 

Najlepsze co na mnie czeka to… dach. Ten punkt widokowy trzeba odwiedzić! Spoglądam na świetną panoramę współczesnej stolicy, w otoczeniu rozłożonych koców i koszy. Miejsce to upodobali sobie bowiem… wielbiciele pikników. Tylko co by było, gdyby wszystkie smakołyki nagle… zwiało? Przecież dach jest jedynym lądowiskiem dla helikopterów w mieście!

Pragnąc poczuć się bardziej luksusowo wchodzę do obrotowej restauracji. Mechanizm zapewnia jej 360-stopniowy obrót co 76 minut. Nie spieszę się więc zanadto z jedzeniem, spoglądając na niższy, stożkowaty obiekt obok. To amfiteatr – także część kompleksu. 800 miejsc siedzących ulokowano na trzech balkonach. A jest i sala konferencyjna na 4000 uczestników.

KICC Nairobi www.szlakiempodrozy.pl

KICC Nairobi; Źródło: Flickr

Kenijski bohater narodowy

Ja tymczasem stale rozglądam się za czymś namacalnym i nietuzinkowym, co można wziąć ze sobą do domu. Nie po to się tu przyjeżdża, by kupić to co można dostać w Internecie, lub na pierwszym lepszym bazarze. Zapominam więc o pocztówkach, czy innych magnesach; chcę się dać porwać egzotyce. W końcu olśnienie – przyprawy! Doskonale pobudzą wspomniania, gdy będę pichcić w domu. Chodzą słuchy, że podczas zakupów można się targować. Co więcej – trzeba to robić; kto wie może uda mi się ugrać tę słynną 50% obniżkę?

“Najwyższym budynkiem w Nairobi jest Britam Tower. Sięga 200 metrów wysokości, mając 32 piętra. Jego budowa trwała trzy lata i zakończyła się w 2016 roku, by w kolejnym otwarto jego podwoje.”

Wiele tutejszych gmachów, w których mieszczą się ośrodku kultury, powstało dzięki wielkim zyskom pochodzącym z turystyki. Ludzie od dziesiątek lat przybywają tu, by wziąć udział w dzikich wyprawach. Przez te wszystkie lat,a zmiana polega wyłącznie na… nowocześniejszej formie. Długie piesze wędrówki z przewodnikiem zastąpiła jazda jeppami.

Pamiętam o tym wchodząc do tutejszej dzielnicy biznesowej. Kilka kroków dalej na północ i stoję w reprezentatywnym miejscu stolicy. Mój wzrok pada na tutejszy ratusz: Nairobi City County Assembly. Tuż obok wurasta Urząd Gminy, czyli Charter Hall, a jakby tego było mało jest i Urząd Miasta – City Hall Annex.

Charter Hall Nairobi www.szlakiempodrozy.pl

Charter Hall Nairobi; Źródło: Wikipedia

Nairobi City Hall www.szlakiempodrozy.pl

Nairobi City Hall; Źródło: Wikipedia

Korzystam z okazji, iż niedaleko mieszczą się także siedziby parlamentu i mauzoleum Kenyatty. Ciało szanowanego polityka spoczywa tu od chwili jego śmierci, czyli 22 sierpnia 1978 kiedy zmarł na zawał serca. Można powiedzieć, że jego kariera jest kwintesencją wyrażenia: „od pucybuta do milionera”. Urodzony w biednej wiosce, będąc dzieckiem stracił ojca. Pracował jako kucharz, stolarz sprzedawca, a nawet kontroler wodomierzy! Wkrótce wkroczył w świat polityki, co umożliwiło mu studia w Moskwie i Londynie. Wracając znów rzucił się wir polityki zostając szefem opozycyjnej partii. A uzyskaniu niepodległości przez Kenię stanął na czele nowej władzy, którą sprawował aż do śmierci. Mo, nie jest to postać kryształowa… Pomimo tego, iż Kenijczycy odczuli wyraźną poprawę warunków zycia rządził twardą ręką, usuwając ze sceny politycznej wszelkie inne ugrupowania.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *