Palmanova – włoski płatek śniegu

Jak by to było przejść się ulicami miejscowości, która przypomina to, z czego buduje się bałwana? Aby to należy odwiedzić Włochy, konkretnie miasto Palmanova . Choć położone rzut kamieniem od Udine, w regionie Friuli Wenecja Julijska, ledwie 20 km i stosunkowo niedaleko Wenecji – 100 km, często jest pomijane przez turystów i podróżników. A szkoda…

Piesze przejście się po mieście, mającym 13 km2 nie powinno nastręczać problemów. Plan zwiedzania? Nie, zdecydowanie nie… Tutaj trzeba dać się porwać spontanicznemu spacerowi, klucząc po wąskich uliczkach, odkrywając nowe elementy tego niezwykłego miasta. Palmanovę i jej historię poznać można  okrążając poszczególne pierścienie. Ale zgubić się tutaj podczas zwiedzania nie można. Wszystkie drogi prowadzą… nie, nie do Rzymu 🙂

Tym razem do serca miasta – na Piazza Grande – sześciokąta w środku którego umiejscowiono niewielki pomnik ze sterczącym masztem. Niezbyt urodziwy, ale zastanawiam się, czy właśnie nie takie było zamierzenie? Coś bardziej okazałego odwróciłoby uwagę od stojących na placu niskich kamienic. Przyjeżdżając tu samochodem można zostawić go na parcheggio – parkingu, na północnym obrzeżu miasta, dojeżdżając Via Molin bądź Via Minotto. Wracając do uliczek prowadzących na plac – każda z sześciu dróg ma tę samą szerokość: 14 m. Zaś spacer od jednego końca każdej z nich do drugiego zajmuje kwadrans.

Przyszło mi na myśl, że świetnie oglądałoby się film nakręcony w tym mieście. Może sensacyjny? Pościgi w wąskich uliczkach, którymi można kluczyć do woli. Tak, już widzę oczami wyobraźnię tę brawurową jazdę ma motocyklach, to przedzieranie się w gąszczu samochodów i spacerujących ludzi… Ech… Skoro włoskie miasto, to również katedra. Tutejsza trwa od 1636 roku i ozdabia Piazza Grande. W otoczeniu różnokolorowych kamienic, jej bladość dodaje jej poważania. Zresztą, czy jako najwyższy budynek na placu, specjalnie go potrzebuje? W środku znajduje się zmumifikowane ciało św. Justyny, która patronuje całemu miastu. Ale do tego jeszcze wrócę są samym końcu…

Palmanova, czyli się żyje w mieście idealnym?

Teoria mówi ,że Palmanova miasto idealne – marzenie architektów. Może nie dzisiejszych, ale z pewnością tych, którzy ponad wszystko stawiali ład i porządek. Ale nie tylko projektantów – wojskowych także. Kształt murów miasta, tworzących twierdzę znacząco ułatwiały jego obronę w niespokojnych czasach. A tych, jak wiadomo było całkiem sporo.

 

Źródło: Flickr

Tak sobie myślę, że historia miasta Palmanova przypomina dzieje… Polski. Miejscowość od końca XVI do początku XIX wieku podlegała Wenecji. Potem mieszkańcy nie mogli zaznać spokoju, gdyż miasto często przechodziła z rąk do rąk. Najpierw podbił ją Napoleon, potem Austriacy. Następnie trafiła pod panowanie Królestwa Włoch, a po klęsce Napoleona pieczę nad miastem przejęli Habsburgowie. W końcu 1886 roku plebiscycie został na stałe przyłączona do Królestwa Włoch. Czy to czegoś, nam Polakom, nie przypomina?

Smakowanie włoskiej Palmanovy

Piesza wędrówka trochę męczy. Warto więc odpocząć siadając w jednej z liczych kawiarni, restauracji albo pizzerii. A tych jest całkiem sporo jak na niecałe 5,5 tysiąca mieszkańców. Na każdej ulicy znaleźć można kilka. Ale, od czego są turyści… Menu w poszczególnych jest urozmaicone: pizza, bagietki, ryby, potrawy mięsne, ale także desery. Ceny oscylują w przedziale od 10 do 20 euro za porcję danej potrawy. Ciekawa jest restauracja – która posiada stronę internetową w różnych językach – także polskim! W „Bar Bianco” – lodziarni na Contrada Contarini pobuszować można w różnych smakach czegoś chłodzącego. Aha… i żeby nie było, nie dostałem za reklamę ani grosza, oj scuzi – eurocenta 🙂

Posileni możemy wrócić do tego, co oferuje Palmanova. W murach ogradzających miasto postawiono trzy monumentalne bramy wjazdowe zaprojektowane przez Vincenzo Scamozziego. O nim w ogóle można powiedzieć, że jest „ojcem miasta”; to jego wizja sprawiła, że można się cieszyć tę miejscowością..

Bramy są częścią fortyfikacji, które jak wspomniałem, przydawały się podczas licznych najazdów na miasteczko. Podzielić je można na: wewnętrzne (1593-1620) – wenecjanie zbudowali tutaj niskie, szerokie nasypy potrzebne do obrony miasta przez artylerię pod koniec XVI wieku. Celem bram było doprowadzenie do niewidzialności – na wierzchołkach wały stały w taki sposób, aby bramy bronić się nawzajem.

Cały obwód był chroniony przez szeroką fosę, a trzy wejścia do miasta zostały wykonane w centrum trzech zasłon. środkowe (1665 – 1683) – W połowie XVII w. Republika Serenissima w Wenecji uznała, że nadszedł czas na wzmocnienie twierdzy, budowę dziewięciu nowych bastionów obok fosy, na prostej stronie ścian otaczających obszar zabudowany. Pierwsze rafliny, które miały zostać wybudowane, znajdowały się przed trzema wejściami, z których zawsze znajdowała się najsłabsza część twierdzy. Zewnętrzne – w 1806r. Napoleon Bonaparte postanowił odnowić narzędzia wojenne, z których najbardziej zauważalne było dziewięć lunet, czyli bastiony ograniczone suchą fosą. Zostały wybudowane w kierunku wsi, miały na celu wyrzucenie wrogich baterii artyleryjskich, zapobiegając zniszczeniu miasta i budynków wojskowych.

Uduchowienie

Wcześniej wspominałem o katedrze. Nie jest szczególnie wielka, lecz pięknie ozdabiają ją liczne kratownice i dębowe belki. Wielką zaletą tej świątyni, jest to, że nie ma w niej licznych kolumn, które zasłaniały by widok. Widać więc wyraźnie chór, cztery boczne ołtarze oraz prezebiterium i pięknie zawieszoną ambonę. W kościele znajduje się także uważana za wartościową drewniana podobizna Madonny przypisywana Domenico da Tolmezzo – lokalnemu malarzowi i rzeźbiarzowi.

Od położenia kamienia węgielnego upłynęło 30 lat, zanim oddano ją do użytku. Fasada katedry tworzy biała elewacja i szary kamień. Wzrok przyciąga umieszczony na froncie pod sufitem lew św. Marka – symbol władzy politycznej i wojskowej Republiki Wenecji, której podlegało miasto. Pod koniec XVII wieku na fasadzie umieszczono posągi patronów Palmanova: w centrum Odkupiciela, a po bokach św Marka i św Justyna. W środku obejrzeć można duży drewniany relikwiarz Silvio Picciniego i cztery kolejne już miejsze. Kolejny ołtarz z XVII wieku pochodzi z dawnego kościoła św Barbary przedstawia zwiastowanie malarza Pompeo Randi. Kaplica skrywa zaś mozaiki i relikwie św .Justyny.

Oprócz katedry Plamanova pochwalić się może innymi kościołami. Kościół św. Franciszka to mały obiekt z pierwszej połowi XVI w. W trakcie bitwy z Francuzami wykorzystywano go w celach wojskowych, dopiero 1900 r ponownie zaczęto sprawować tam msze i nabożeństwa. Otaczają go widoczne resztki klasztory Franciszkanów. Dla miłośników sacrum trafiła się i inna ciekawostka. Kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny odchylił się w jedną ze stron. Powstał z inspiracji braci Kapucynów mniejszych, jednak został dekonsekrowany przez Francuzów i nigdy nie powrócił do użytku religijnego.

Wojskowa pozostałość

Na Piazza Grande stoi Palazzo Del Governatore dell’Armi – w prawym w rogu ulicy Contrada Contarini (jeśli chcemy opuścić plac główny). Jasno-szary budynek z drewnianymi drzwiami z wielkimi żelaznymi koładkami był niegdyś siedzibą władzy wojskowej i zbrojowni. Dziś tę przeszłość przypomina mieszcząca się tam Dyrekcja Historycznego Muzeum Wojskowego.

Źródło: Flickr

Jeśli już mowa o wojskowości, to II wojna światowa odcięła piętno za mieście, które uległo poważnym zmieszczeniom. Głównie mieściły się tutaj szpitale dla żołnierzy, a wojska włoskie przeznaczyły miasto pod magazyny. Palmanova była także miejscem ćwiczeń dla żołnierzy. To tutaj pod koniec zmagań wojennych ulokowano centrum represji wobec partyzantów – Caserma Piave. W 1960 r. Palmanova stał się pomnikiem narodowym na mocy dekretu Prezydenta Republiki Włoskiej.

Źródło: Flickr

Oddech historii włoskiej Palmanovy

Najstarszym budynkiem w mieście jest Palazzo del Ragionato. Niepozorny, wciśnięty między inne zabudowania Via Borgo Udine nie sprawia wrażenie wyjątkowego. Powstał w końcu XVI w. jako zwykły magazyn. Wyróżnia się żółtą barwą oraz balkonem. Niestety, nie przypomina słynnego weneckiego balkonu Julii…

Źródło: Flickr

Wracając na koniec do Vincenzo Scamozziego. Oto jego najpopularniejsze zdjęcie:

Źródło: Wikipedia

Swoje umiejętności i zainteresowanie projektowaniem przejął od ojca, który także był mierniczym i budowniczym. Na wycieczkę tego miasta polecam wybrać październik. Termin „nieżyciowy”, lecz wtedy mieszkańcy świętują rocznicę jego założenia (powstało dokładnie 7.10.1593r.) Ta sama data tyle, że 22 lata wcześniej przyniosła wielkie zwycięstwo wojsk europejskich nad Turcją pod Lepanto. A gdyby to komuś nie wystarczyło, to również w tym dniu wspomina się tak ważną tu św. Justynę z Padwy.

Przydatne rzeczy:

 

Hej! Mam małą prośbę: jeśli spodobał Ci się tekst, może innych też zainteresuje. Proszę podziel się nim, udostępniając go na Facebooku, czy Twitterze. Możesz skorzystać z linków pod tytułem tego tekstu↑. Dziękuję!

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments