Granada Nikaragua www.szlakiempodrozy.pl

Nikaragua. Specyficzna Granada w stylu kolonialnym.

Jest pierwszym miastem założonym na dzisiejszej nikaraguańskiej ziemi. Zamieszkana przez rdzenna ludność osada została podbita przez konkwistadorów w 1524 r. Przybyszem okazał się Francisco Hernández de Córdoba, który po przybyciu nazwał mieścinę Granada. Nikaragua, jak powtarzają miejscowi to właśnie wówczas na terenie kontynentalnej Ameryki powstał premierowy ośrodek miejski.

Jakże on jest inny, można powiedzieć przystając na Parque Central. Spośród gęsto znalezionego placu wyłowić można charakterystyczny plusk wody. Dająca o sobie znać fontanna, zajmująca środek placu, otoczona jest barierkami. Obok uwagę mała altanka z kopułą, na której schodach bawią się dzieci. I tak jest tu na co dzień. Siedząc na rozstawionych na skwerze ławkach miejscowi, skupiają się na własnych myślach. Ale pewnie wśród nich nie dominują wspominki… Gdyby tak było mieli by pewnie bardziej dumne miny. Wszak w początkowym okresie parkowy plac pełnił rolę głównego miejsca w mieście. Ale z czasem zaczęto go wykorzystywać jako targ bydła. Gdy ok 1880 r. zmieniono jego charakter,nadając mu nawę: Park Kolumba (Colon Parque), w jego rogach ustawiono lustra wodne połączone z centralnie stojącą barokową fontanną. Do dziś ozdabia go obelisk, którego bohaterem jest Rubén Darío. Jakby tego było mało, po zachodniej stronie widać tzw. pomnik matki.

Parque Central Granda Nikaragua www.szlakiempodrozy.plParque Central Granda Nikaragua; źródło: Flickr

Altanka i pomnik na Parque Central Granada Nikaragua www.szlakiempodrozy.plAltanka i pomnik na Parque Central Granda Nikaragua; źródło: Flickr

W jednym z rogów placu, tu gdzie spotykają się Calle el Caimto i Av. Guzmanna Av Guzman stoi niepozorny gmach. Znany dziś jako Hotel Gran Francia, jest jednak dawnym domem amerykańskiego korsarza Williama Walkera.

Hałaśliwa Calle la Calzada, to typowo turystyczna ulica z restauracjami, kawiarniami i sklepami. Co więcej Częściej można tu spotkać ludzi z różnych stron świata niż rodowitych mieszkańców, co jest pokłosiem zlokalizowanych tu miejsc noclegowych. Jeśli już, miejscowi wylegają na ulice, to zazwyczaj są to artyści, malarze i rzemieślnicy pragnący nieco zarobić. I zazwyczaj im się to udaje, Na bo jak to, wrócić z Nikaragui do ojczyzny bez pamiątki… A to wszystko w rytmach płynącej ulicami muzyki, wychodzącej z barowych wnętrz. Ale nie tak tu było. W l. 80 XX w. lata zaniedbań sprawiły, że miasto poczęło tracić swój urok. Zarówno zabudowania jak i drogi były w fatalnym stanie. Władze stanęły jednak na wysokości zadania rewitalizując wiele historycznych obiektów na mapie Granady, przez co m.in. Calle La Calzada przekształcono w przyjemny deptak.

Calle La Calzada Granada Nikaragua www.szlakiempodrozy.plCalle La Calzada Granada Nikaragua; źródło: Flickr

Moc wiernych. Katedra w Granadzie.

Tutaj zawsze szczególnym sentymentem obdarzano kościoły. I patrząc na Catedral de Granada można z tego sobie zdać sprawę. Zajmująca wschodnią część Parque Central odnowiona katedra w Granadzie świątynia wzniesiona w neoklasycystycznym stylu. zwraca uwagę przede wszystkim za sprawą barwy ścian. Ciemno-żółte, przywodzące na myśl cukierkową krówkę ściany stanęły w miejscu, gdzie już w 1523 r. postawiono pierwszy kościół, wówczas jeszcze ceglany, kryty zwykłą słomą.

Catedral de Granada Nikaragua www.szlakiempodrozy.plCatedral de Granada Nicaragua; źródło: Wikipedia

Ale jako, że ten dwa razy spłonął, za wszelka ceną postanowiono wznieść nowoczesne zabudowania. Nikt nie przypuszczał, że prace potrwają aż do 1751 r. pozwalając postawić efektowną świątynię z trzema nawami, pięcioma kaplicami i zakrystia z boku. Tyle tylko, że i ten nie przetrwał.

Wyobraźcie sobie, że w 1856 r. piraci Williama Walkera podłożyli pod niego… dynamit. Ale społeczność miasta była bardzo ofiarna. Gdy korsarz wyniósł się z miasta ludność ruszyła do odbudowy, tym razem już jednonawowej konstrukcji. Z czasem przystąpiono do prac mających zbudować w pełni okazałą katedrę. I choc prace ruszyły problemem okazał się brak pieniędzy. Gdy w 1905 r. postanowiono je kontynuować,spojrzano na plany i… stwierdzono, że posiadają spore wady. Opracowanie nowych pozwoliło wreszcie z optymizmem patrzeć w przyszłość. Tak zamówiono piękna kopułę, która osadzono na specjalnie importowanej w 1916 r. z USA żelaznej ramie.

Wnętrze katedry w nikaraguańskiej Granadzie www.szlakiempodrozy.plWnętrze katedry w nikaraguańskiej Granadzie; źródło: Flickr

Wchodząc do środka w oczy rzuca się najpierw posadzka. Na brązowym tle postanowiono tu umieścić motywy kwiatowe. Zieleń liści i żółć samego serca roślin, idealnie współgra z brązowymi ławkami. Wszystko to koresponduje z biało żółtymi ścianami. Wreszcie on – ołtarz główny Niepokalanego Poczęcia, otoczony łukiem kolumn jońskich.

A to nie wsztukować, gdyż poza nim w środku znaleźć można jeszcze cztery inne ołtarze:

  • Matki Bożej Nieustającej Pomocy
  • kaplicy Najświętszego Sakramentu
  • Matki Bożej z Lourdes
  • Matki Bożej Najświętszego Serca

Innym efektownym elementem katedry jest gigantyczny krzyż stojący przed budynkiem. Odsłonięty w Nowy Rok 1901 r. wykonano z bazaltu. Sięga 11 m wysokość, a na górze widać ułożony napis „INRI”, zdobienia w postaci kielicha i winogron, mających jasno wskazywać na krew jaka przelał Chrystus. Tam gdzie przecinają się ramiona krucyfiksu widać litery X i P- monogram inicjałów Odkupiciela. Lewe ramie krzyża ukazują symbol czterech Ewangelii, prawy zaś zjednoczenie Chrystusa z ludźmi w formie splecionych ramion. U stóp krzyża widać czaszkę umieszczona na skrzyżowanych kościach udowych.

Na wybrzeżu warto zobaczyć kapitanat portu i długie na 700 m molo oraz szerokie na 16 m molo.”

Zywykły dzień w Granadzie - Nikaragua www.szlakiempodrozy.plZwykły dzień w Granadzie – Nikaragua; źródło: Flickr

Kolorowe miejsca nikaraguańskiej Granady

Wyjście z wnętrza katedry nie bardzo jednak pozwala uciec o religijnych elementów. Dowodem stojący tuż obok Palacio Episcopal (Pałac Biskupów). Wzniesiony ok. 1913 r. jako przez rodzinę Salvadora Cardenala, miejskiego kompozytora, jest dziś oficjalną rezydencją miejskiego biskupa. Dwukondygnacyjny budynek ustawiono w miejscu, w którym przez długi czas pozostawała rozległa posiadłość. Ale w 1913 r. rodzina Salvadora Cardenala zdecydowała się wznieść nowy gmach.

Palacio Episcopal Granada Nikaragua www.szlakiempodrozy.plPalacio Episcopal Granada Nikaragua; źródło:Flickr

Ponownie stojąc na głównym zastanawia jedno. Dlaczego skoro oficjalnie nazywa się on Plaza de los Leones, nieformalnie funkcjonuje w przestrzeni jako Plaza de la Independencia? Jako, że miejscowi są dość otwarci można się od nich dowiedzieć, że to za sprawą chęci wspomnienia bohaterstwa bojowników o wolność z 1821 r. O czym zresztą dowodzi zdobiący go pomnik poświęcony bohaterom walczącym o niepodległość, ustawiony w setną rocznicę jej uzyskania (1921 r.). Ale to ie koniec ciekawostek, gdyż jak się okazuje wcześniej tę działkę zajmował wojskowy fort obronny, który jednak wyleciał w powietrze we wrześniu 1894 r.

Prócz najważniejszych zabudować wypełniają go rezydencje z wewnętrznymi dziedzińcami. Ale od czasów kolonialnych sporo się tu zmieniało. Na przykład, jeszcze w początku 80 XX w. plac zdobiła fontanna; wkrótce rozebrana. Ostatnie zmiany na placu, miały miejsce w l.90, kiedy to dokonano jego transformacji.

Plaza de la Independencia Granda Nikaragua www.szlakiempodrozy.plPlaza de la Independencia; źródło: Wikipedia

Kilka minut wystarcza by dojść do kolejnego szczególnego dla wiernych miejsca, najpopularniejszego turystycznie miasta Nikaragui. Convento y museo San Francisco, biały kościół z ładną fasadą na Plaza de los Leones to jeden z najstarszych klasztorów w tej części świata. Pierwotny klasztor założył franciszkański misjonarz w 1529 r., o czym przypomina dziś herb zakonu na frocie. Z czasem stał się on areną prac w założonej, w nim bibliotece.

Ściany w środku pełne są obrazów, spośród których cztery traktowane są specjalnie. Wizerunki Virgen del Rosario to nawet to najstarsze płótno w mieście, pochodzące z z XVI w. Oblicze Chrystusa Ukrzyżowanego powstało w XVII w.), zaś św. Antoniego w XVIII w. Jest jeszcze obraz Bolesnej Dziewicy.

Po tym jak w 1835 r. władze Konfederacji Środkowoamerykańskiej wypędziły zakonników ze swych terenów gmach przeznaczono pod pierwszy Uniwersytet Nikaragui. Uczelnia działała do 1868 r. po czym nastąpił powrót do funkcji kościelnej.

Nikaraguańska Granada zwana jest czasami “La Gran Sultana”, wszystko z uwagi na podobieństwo do mauretańskiego i andaluzyjskiego stylu w jakim urządzono miasto.”

Aktualnie w części sal urządzono muzeum ukazujące, w swych sześciu salach, sposób życia rdzennych mieszkańców tych ziem. Są tez wykopane narzędzia i części zastawy stołowej. W innej z sal roi się od posągów z wyspy Zapatera, wykonanych przez populacje sprzed okrężnicy między 800 a 1200 r. Z uwaga przestawiono również przeszłość dotycząca kobiet w mieście, a trzeba wiedzieć, że były czasy, kiedy tylko one mogły udawać się na miejskie targi, używając jako waluty… nasion kawy.

Wreszcie część typowo sakralną reprezentują rzeźbione w drewnie okazy nawiązujące wiary katolickiej, które ładnie pomalowane były podankami słanymi władzom Granady, przez władców Hiszpanii. Inna z sal wypełniona jest olejnymi płótnami najznamienitszych miejscowych twórców.

Kolorowa uliczka w Nikaragui - miasto Granada www.szlakiempodrozy.plKolorowa uliczka w Nikaragui – miasto Granada; źródło: Flickr

Dokąd by tu jeszcze… No przecież, czekolada! Ruszenie wąskimi Granady to sama przyjemność. Wiecie, że ich istnienie jest pokłosiem ich wytyczenia nim pojawiły się jakiekolwiek pojazdy mechaniczne? Przez to większość z miejskich arterii jest więc jednokierunkowa. Calle Atravesada, położona nieco dalej na północ nie takich łasuchów jak ja… Ale jeśli działa na niej Museo de Chocolate, to trudno, żeby tak nie było. Placówka mieszcząca wciąż działającą wytwórnię czekolady, od samego poczatuj wabi specyficznym słodkim zapachem. Podczas wizyty można się tu sporo dowiedzieć, o całym procesie wytwarzania tej słodkości, poczynając od zbiorów owoców kakaowca. Dzięki przewodnikom poznać można historię wyrobu znanej nam dziś słodkości i wziąć udział w prażeniu ziaren kakao i samemu odlać 50 g tabliczkę czekolady. Polecam oficjalną stronę.

A jeśli ktoś ma ochotę to obok działa hotel Mansion de Chocolate – oferujący czekoladowe spa!

Pomnik Francisco Hernandeza de Cordoby - założyciela nikaraguańskiej Granady www.szlakiempodrozy.plPomnik Francisco Hernandeza de Cordoby – założyciela nikaraguańskiej Granady; źródło: Wikipedia

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments