Hanoi www.szlakiempodrozy.pl

Niespodzianki Hanoi

Europejska niespodzianki w Hanoi – Dzielnica Francuska

Dotykająca jeziora Hoan Kiem i zajmująca południowo wschodnie ziemie strefa Hanoi, odziera ze złudzeń. Przesiąknięta jest do tego stopnia europejskością, że kompletnie zmienia postrzeganie miasta. Dlatego też z restauracji dochodzą do mnie smakowite zapachy typowo francuskich dań, popijanych oryginalnym tamtejszym winem. 

Miła odmiana od jedzących na ulicach miejscowych, którzy wybierając zazwyczaj potrawy wszechobecnych kotłów. Łażę uliczkami, które nocą zmienią się nie do poznania – wietnamskich sprzedawców wyprą dystyngowani goście i posiadające grubsze portfele klienci. Pośród eleganckich hoteli i typowo kolonialnej zabudowy czuję się jednak wyjątkowo. Nie dziwota, że French Quarter zadowoli najbardziej wybrednych maniaków architektury.

W trakcie leniwego obchodu przystaję pod pomnikiem króla Ly Thai To i rezydencji gubernatora północnego Wietnamu (Tonkunu). Rzucam okiem na sąsiadującą z nim pod nr 35 siedzibę rządu, by za kilka chwil przechadzać się między siedzibami zagranicznych placówek dyplomatycznych. Na Trang Tien stanowiącej cześć głównej ulicy ludzie, którym poszczęściło się w życiu, lub tez ciężką pracą doszli do fortun z pełnymi torbami opuszczają butiki galerie, Z centrum handlowego ”Trang Tien Plaza” wyłaniają się eleganckie panie, w torbami z napisami: Versace, Dior, czy Louis Vuitton. Kto wie, może na wieczór zarezerwowali bilety na spektakl do tutejszego teatru operowego?

Kobiety Hanoi

Jako, że ma dzielnicę przypada też Muzeum Wietnamskich Kobiet (Vietnamese Women’s Museum, Bao tang Phu nu Viet Nam) szkoda nie skorzystać. Wpadam w ul. Pho Hang Hai, zainteresowany genezą działającego od 1987 r. muzeum. Jako, że płeć piękna była w kraju przez wiele lat traktowana lekceważąco, sunący wiatr zmian sprawił, że tę dziejową niesprawiedliwość władze postanowiły jakoś wynagrodzić. Dlatego prowadzony przez Wietnamską Ligę Kobiet, organizację słynąca ze swego rozmachu, stało się miejscem w którym zobaczyć można aż 28 tyś eksponatów. Zerkam tylko na te najbardziej historyczne, sięgające czasów sióstr Trung, które to jako pierwsze aktywnie zbuntowały się przeciw władzy Cesarstwa Chin. Całość podzielona jest na trzy części opowiadające o:

  1. roli kobiet w rodzinie
  2. postaciom, które wywarły wpływ na przeszłość kraju
  3. stricte damskiej modzie

Sale wypełnione są plakatami propagandowymi, obrazami, strojami kobiecymi oraz wychodzącymi spod pracy kobiecych rąk, tworzonych w górskich ostępach Wietnamu. Szczegóły na oficjalnej stronie.

Otwarty: 8-17; bilety: 30 VND i 15 tyś VND

Sunę w położone niżej okolice skuszony Muzeum Narodowym Historii Wietnamu (Vietnam National Museum of History, Bảo Tàng Cách Mạng Việt Nam). Załóżmy, że chcesz zakosztować pigułki wiedzy o Wietnamie. Wizyta tu jest nieodzowna. Tylko tutaj zapoznać się można z dziejami kraju, począwszy od czasów prehistorycznych, po 1945 r.

“Hanoi, drugie największe miasto kraju było zamieszkane już w 3000 p.n.e. Dziś skałda się z: 12 dzielnic miejskich, 1 miasta na poziomie dystryktu i 17 dzielnic wiejskich”

Placówka powstała już po I wojnie indochińskiej, w 1958 r. była raczej początkowo mało popularna. Ale tak sobie myślę, że już sama siedziba – dawna francuska” Ecole francaise d’Extreme-Orient”nadała jej splendoru. No bo czy nadawał się do tego inny adres, niż okazały kolonialny gmach, urozmaicony typowymi wietnamskimi dodatkami? M.in. stąd artefakty wygrzebane z ziemi w trakcie prowadzanych wykopalisk, cieszą się spora popularnością. Niewątpliwie najbardziej cennymi okazami są tu bębny z brązu, wykonane ok. 800 r. p.n.e.; na przedmioty naniesiono dawne dzieje w postaci informacji o stoczonych wojnach i zawłaszczonych terenach. Dla ułatwienia zwiedzania muzeum dziali się na cztery sekcje tematyczne:

  • okres kamienia łupanego – z prymitywnymi grotami strzał, czy narzędzi z krzemienia
  • okres dynastii Tran (1225-1400) – z ceramiką, biżuteria i pięknymi piórami do kaligrafii
  • pełna eksponatów gloryfikujących system socjalistyczny
  • okres królestwa Czampy – 200 letniej historii królestwa, wchłoniętego w 1832 r. przez Wietnam

Prócz tego organizowane są wystawy czasowe. Więcej tutaj.

Otwarty: 8-12 i 13.30-17; bilety: 40 VND i 15 tyś VND

Idealnie się składa, bo zahaczyć tu mogę też o Muzeum Rewolucji (Museum of Revolution, Boa tang Cach mang Viet Nam). Kwadrans później zatapiam się w historii pobytu francuskich wojsk. Jak wiedzę wciąż żywy jest w pamięci Wietnamczyków. Ci, którzy nie doświadczyli tego na własnej skórze, o przeszłości dowiadują się w założonym w 1959 r. ośrodku. Patrzę na ściany dawniej użytkowane przez Ministerstwo Handlu.

Kolonialny styl budynku wzmocniony żółtą barwą oraz okiennicami łatwo poznać, choćby ze względu na widocznym nań godle państwowym. A jakby ktoś miał wątpliwości, to rozwiewają je stojące przed gmachem armaty i haubice, oryginalna broń używana w trakcie konfliktu z Francją. Wszystkiego i tak nie zobaczę; 40 tyś eksponatów to nie byle co. Na ścianach dostrzegam plakaty mobilizujące Wietnamczyków do walki, fotografie przywódców ruchu rewolucyjnego. Na koniec wsłuchuje się w ich wystąpienia.

Otwarty: 8-12 i 13.30-17; bilety: 40 i 20 tyś VND

Kolory wiary

Na razie mam dość muzeów. Muszę ochłonąć od nieprostej historii kraju. Idealnie nadaje się to tego… kościół. Wkraczam do jasnej katedry św. Józefa (St Joseph Catedral, Nha tho Lon Ha Noi)jawnego dowodu obecności Francuzów, a zarazem ich kolonialnych aspiracji. Tak się składa, że zajęła ona parcelę dawniej zajętą przez pagodę Bao Thien. Jej zrównanie z ziemią było ukazaniem francuskiej hegemonii na wietnamskiej ziemi.

Czy może więc dziwić, że konsekrowana w Wigilię Bożego Narodzenia 1886 r., przyjęła kształt swej oryginalnej paryskiej odpowiedniczki? Ze środka ceglanej konstrukcji przeziera neogotycki styl. Wpatruję się dne uwagi, wielobarwne witraże okienne z oryginalnego francuskiego szkła, z postaciami świętych. Jasne wnętrze natychmiast zwraca uwagę swym sercem – drewnianym ołtarzem, pokrytym złoceniami.

Siadam na twardej ławce, myśląc jak wiele wysiłku kosztowało ustawienie bocznych ołtarzy. Misterna robota się jednak opłaciła, są piękne. Ale historia nie była łaskawa dla posługujących tu kapłanów. W 1954 r. została zamknięta przez wietnamskie władze, a o to by tak pozostawało dbali członkowie rządu Demokratycznej Republiki Wietnamu. Pierwsze msze odprawiono tu dopiero w 1990.

Katedra św. Józefa w Hanoi Wietnam www.szlakiempodrozy.plKatedra św. Józefa w Hanoi; źródło: Flickr

Ołtarz katedry w Hanoi www.szlakiempodrozy.plOłtarz katedry w Hanoi; źródło: Flickr

Już na zewnątrz zwracam uwagę na pomnik Matki Bożej Królowej Pokoju z małym Jezusem na ręce i trzymaną w drugiej dłoni piką atakującą smoka. Zastanawiam się czy warto jeszcze zaczekać. Warto tu bowiem być popołudniu, gdy miejscowi handlarze sprzedają na placu… herbatę. Nie jednak nie. Na pożegnanie podnoszę głowę, próbując objąć 31,5 m wysokości wieże…

Wspomnienie po Eiffelu

Już prawie, zostało niedużo. Gdy zaczyna się powoli wyłaniać, myślę o… Gustawie Eiffelu. Można było być pewnym, że jego przyjazd do Hanoi jest zaczynem szczególnego obiektu. Nic dziwnego, że gdy w 1899 przystąpiono do budowy zaprojektowanego przez słynnego architekta mostu Long Bien (Long Bien Brigde, Cầu Long Biên), mającego łączyć brzegi Rzeki Czerwonej inwestycja stanęła w centrum zainteresowania, nie tylko ludności Wietnamu. Podsumowując, trwająca trzy lata budowa pozwoliła wznieć coś co uznano wówczas za cud inżynierii.

Do budowy zużyto:

30 000 m3  kamienia
5600 ton stali walcowanej
137 ton  żeliwa
65 ton żelaza
7 ton ołowiu

Stalowa konstrukcja, dł. 2290 m wprawiła w osłupienie. Wkrótce mogli uczęszczać nim zarówno piesi, jak i motocykliści, ale ważniejsze okazało się poprowadzenia nim szyn kolejowych. Do dziś nie poruszają się nim samochody i autobusy. Korzystam z możliwości pieszej wędrówki, ale już od początku wiem, że niezbyt to ma sens. Elementy konstrukcji zapaskudzone są napisami, a i widok na miasto, bynajmniej nie olśniewa…

Most Cầu Long Biên Hanoi Wietnam www.szlakiempodrozy.plMost Cầu Long Biên Hanoi; źródło: Flickr

Odbijam z mostu w lewo ku północnej części murów miejskich, szukając jednej spośród 180 świątyń i pagód, jakie wyrosły w mieście. Đền Quán Thánh wzniesiona w 1010 r. została poświęcona Tran Vu – mitycznemu strażnikowi, a zrazem Władcy Czarnego Nieba. Zakryte parkowymi drzewami, jasne ściany odsłaniają się przede mną dopiero po chwili. Wchodzę do środka i znajduję ważący 4 tony pomnik boga z brązu, wykonany w 1677 r. Wielka statua, wysoka na 4 m ukazuje obecnego w mitach pogromcę diabłów i demonów, który oparty o miecz ma u stóp węża – tutejszy symbol potęgi, oraz żółwia – symbol mądrości i wytrwałości.

Na koniec zaglądam jeszcze w dwa miejsca. Muzeum Miasta Hanoi mieszczące się w powstałym w 2010 r. budynku zbudowanym wg zasad feng shui, przybrało kształt odwróconej piramidy. Wnioskując z oryginalności wypełniających placówkę 50 tys okazów, z których część pochodzi sprzed 1000 r., być może przeniosę się w dawne czasy. Istny skarb stanowi lektyka, którą noszono cesarzy. Wchodzę umieszczonymi po południowo-wschodniej stronie drzwiami, mając nadzieje, że rzeczywiście zapewni mi to szczęście. Przestronne wnętrza zapewniać mają przepływ dobrej energii. Jako, że obejmuje pięć kondygnacji (wraz z piwnicą) cechuje go oparcie na szczęśliwej liczbie. Patrzę na kamienne rzeźby wypełniające zielone tereny, sprowadzone z licznych świątyń. Wychodząc przed żegnam się uśmiechem z kamiennym żółwiem, w pełni ukontentowany wizytą.

Otwarte: codziennie 8.00-11.30 i 13.30-17.00; wstęp wolny

Kuszące Muzeum Etnologiczne (Vietnam Museum of Ethnology; Bao Tang Dan Toc Hoc Viet Nam) położone jest 8 km za miastem. Nieco to kompiluje sprawę, ale jakoś ogarniam transport i ruszam do miejsca, które śmiało uznać można za prawdziwą perełkę. Wraz z skansenem opowiada o złożonej strukturze społeczeństwa Wietnamu. A że zbudowane jest w duchu tradycji, mam okazję zobaczyć przypominający tutejsze bębny gmach, wypełnione multum eksponatów. Ważnym aspektem jest, oż najstarsze z nich pochodzą z czasów prehistorycznych. Zerkam na narzędzia rolnicze, przedmioty codziennego użytku i elementy sztuki plemiennej. Sąsiadujące z budynkiem skansen wypełniają tradycyjne domostwa plemienia E De, w oryginale sięgające do 100 m wysokości! Tworzone przez wbicie w ziemię palu i oddzielenie poszczególnych pomieszczeń bambusowymi ściankami, zamieszane były przez wielodzietne rodziny.

Otwarte: wt-ndz 8.30-17.30; bilet: 40 i 15 tyś VND

Tu kończę wizytę w Hanoi. Jak się okazuje mieście, które swa intensywnością może zmęczyć. Ale komu dane jest zobaczeni go w pełnej krasie, przynajmniej raz w życiu…

Hej! Mam małą prośbę: jeśli spodobał Ci się tekst, może innych też zainteresuje. Proszę podziel się nim, udostępniając go na Facebooku, czy Twitterze. Możesz skorzystać z linków pod tytułem tego tekstu↑. Dziękuję!

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments