Na sportowo wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Morsowanie – polskie i światowe miejscówki dla lodowatych kąpieli

Pamiętacie charytatywną akcję Ice Bucket Challenge, czyli polewania się wodą z lodem? Przy tym sporcie to mały pikuś. Dla jednych dziwne, dla innych wprost niewyobrażalne. Zanurzenie się w lodowatą wodę po szyję, czyli popularne morsowanie jest jest jednak popularną formą aktywności.

Co ciekawe idea tej specyficznej aktywności fizycznej, określanej też mianem sportu zimowego ma swoje korzenie już w starożytności! Z historycznych doniesień z XVI w. wiadomo, że zagościło także na dworach królewskich. Eksplozja popularność morsowania łączy się jednak z… wynalezieniem strojów kąpielowych w końcówce XVIII w.

Morsują ludzie z rożnych grup wiekowych, od młodzieży po zahartowanych seniorów. Doświadczanie kąpieli w lodowatej wodzie, obojętnie czy to spokojny staw, jezioro, czy płynąca rzeka, a nawet uderzające z siłą morskie fale jest w dużej mierze sprawa indywidualna jednakże niezbędne jest dostosowanie się do pewnych zasad. Początek stanowi oczywiście organizacja kąpieli w zasadzie zasadza się na konieczności wykonania przerębli w skutym lodem akwenie.

Morsowanie w wodzie www.szlakiempodrozy.plMorsowanie w wodzie; źródło: Pixabay

Na pytanie „jak zacząć morsować?” Pan Radosław Flisikowski, z Kościerskiego Klubu Morsów „Forrest Gump” odpowiada:

– „To najczęściej zadawane pytanie. Morsowanie zaczyna się w głowie i to jest najważniejsza bariera do pokonania. Jeśli już się ją pokona, to reszta jest prosta. Często łatwiej jest zanurzyć się w wodzie zimą niż latem. To tylko pozornie paradoksalne, bo człowiek bardziej odczuwa różnicę temperatur między wodą a powietrzem, więc kiedy ta różnica jest mniejsza (zimą), jest łatwiej. Ten pierwszy raz najlepiej też zrobić z już doświadczonymi morsami – albo poszukać ich wśród znajomych, albo znaleźć lokalną grupę morsów (co jest dość proste w dzisiejszych czasach) i przyjść na ich spotkanie.”

“Nigdy nie należy morsować samemu! Nawet doświadczeni ludzie tego nie robią.”

Co takiego, w ogóle, przyciąga ludzi do morsowania? Zdaniem Pana Ireneusz Kowieski – prezes Szczecińsko-Polickiego Klubu “MORSY” im. Zbyszka Ulatowskiego: – „Główną inspiracją do morsowania jest poprawa stanu zdrowia. Morsowanie wzmacnia odporność organizmu, hartuje ciało i to przyciąga do morsowania. W niektórych przypadkach, np. po wylewie morsowanie pozwoliło naszemu Koledze uzyskać pełną sprawność fizyczną. Drugim ważnym aspektem jest przyjemność z wchodzenia w okresie jesienno-zimowy do zimnej wody jeziora, morza. W czasie takich kąpieli doświadczamy skutków wydzielania endorfin, tzw. hormonów szczęścia. Osobnym tematem jest przyjemność z przebywania w miłym towarzystwie. Dla części osób morsowanie to element pokonywania swoich fobii i słabości, porównywalny ze sportem ekstremalnym lub wyczynowym. Płeć i wiek w morsowaniu nie gra roli, kąpią się kilkuletnie dzieci, jak i osiemdziesięciolatkowie. Ostatnio do morsowania przyciąga także moda pokazywania się w zimnej wodzie w mediach społecznościowych, zapewne część tych osób zostanie z nami na stałe.”

Przygotowania do morsowania

Do wody należy wejść uprzednio wykonując intensywną rozgrzewkę. Czynność ta ma mocno pobudzić krążenie. Ćwiczeń jest przecież od groma, lekka przebieżka, skłony, wymachy, przysiady czy popularne pompki. Wszystko jeszcze w pełnej odzieży. A po chwili, szybkie rozebranie się i plusk do lodowatej wody…

Pierwszy szok zaczynającej przygodę z morsowaniem osoby uwidacznia się poprzez znacznie podwyższone tempo oddychania. Kilkusekundowe niedogodność jednak mija, ustępując swoistemu kłuciu, które przyjemnie nie jest. Ponadto ciało traci w wodzie ciepło 25 razy szybciej w powietrzu. Utrzymaniem funkcjonowania organizmu zawiaduje wówczas w główniej mierze adrenalina. Ciśnienie krwi przeciętnego człowieka po zanurzeniu może wzrosnąć aż o połowę sięgając, w przypadku zdrowego człowieka wartości 175/95. W wiązu z tym od kąpieli powinni wstrzymywać się chorujący na nadciśnienie.

Pan Ireneusz Kowieski dodaje: Aby morsować wystarczy tylko podjąć decyzję w tej sprawie. Oczywiście trzeba mieć w pobliżu otwarty zbiornik wodny. Koszty są znikome: strój kąpielowy, czapka, ręcznik, a przypadku osób które czują duży dyskomfort w palcach u nóg lub rąk – buty i rękawice neoprenowe, takie jak do nurkowania. W czasie prawdziwych zim przydają się siekiery, piły, kule do rozbijania lodu.”

Zasady dla morsujących

Kwestia wartości temperatury wody oczywiście ma swoje znaczenie. Jedni wybierają „cieplejszą” wersję, czyli 8-12°C. Inni lepiej czują cię gdy termometr wskazuje ledwie 4°C.

Arkana morsowania ponownie przybliża Pan Radosław Flisikowski:

– „Na spotkanie należy przyjść w ciepłym ubraniu nałożonym na strój kąpielowy, z butami, w których wejdziemy do wody i czapką. Należy się rozgrzać (w dowolny sposób), a potem w towarzystwie innych (często po dopytaniu ich wcześniej o szczegóły) wejść do wody w butach (ewentualnie rękawiczkach) i w czapce. Buty (najlepiej neoprenowe, ale niekoniecznie, zwłaszcza, jeśli ma to być jedyna kąpiel w życiu…) chronią przed zmarznięciem samych stóp, podobnie jak rękawiczki – dłoni, dzięki nim morsowanie staje się komfortowe, a początkujący mors nie zraza się do kolejnych kąpieli. Pierwszy raz nie powinien być zbyt długi, aby nie przedobrzyć. Dla niektórych będzie to zamoczenie stóp, dla innych minuta, dla jeszcze innych – 5 minut. Adrenalina i chęć popisania się przed innymi mogą prowokować do dłuższego pobytu w wodzie, ale to nie jest wskazane, podobnie jak początkującemu biegaczowi nie proponuje się biegu na 10 czy 20 km. Można to przypłacić zachorowaniem i zrażeniem się do morsowania. Na eksperymentowanie przyjdzie czas podczas kolejnych kąpieli. Po wyjściu szybko się przebieramy w ciepłe i suche rzeczy i rozgrzewamy gorącą herbatką.”

Morsowanie www.szlakiempodrozy.pl

Morsowanie; źródło: Flickr

Także w Szczecinie i Policach miejscowe morsy kierują się określonymi zasadami. Przybliża je Pan Ireneusz Kowieski: „Należy słuchać swojego ciała. Jeśli odczuwamy dyskomfort większy niż naturalne odczuwanie zimna otaczającego ciało, to warto wyjść z wody, przebiec się, wejść ponownie. Czasami nawet doświadczone osoby mają np. olbrzymi ścisk, ból nóg. Po kilku takich wejściach-wyjściach zazwyczaj ten dyskomfort znika. Warto spojrzeć na tą formę rekreacji jako dłuższy proces i nie zniechęcać się po pierwszych niedogodnościach, czasami radość z zimowych kąpieli przychodzi z czasem. Czas morsowania należy zwiększać stopniowo od 2-3 minut nawet do kilkunastu. Zasadą jest, że jeśli przestajemy odczuwać zimno i wydaje się, że możemy siedzieć w wodzie godzinami, to trzeba z niej wychodzić. Przesadnie długie morsowanie w zasadzie nie czyni szkód jeśli tylko ma kto delikwenta wyprowadzić z wody, ale później nawet przez kilkadziesiąt minut można odczuć objawy hipotermii: trzęsienie rąk jak w chorobie Parkinsona.”

Morsowanie w Polsce

Długie tradycje morsowania w Polsce sprawiają, iż także u nas działa sporo organizacji, które działają w celu upowszechnienie zimowych kąpieli. Pierwszą oficjalna organizacją, która połączyła morsujące osoby było założone w 1975 r. Gdański Klub Morsów.

Specyfikę działalności zrzeszonych w klubach amatorów kąpieli przybliża Pan Radosław Flisikowski:

– „Członkowie Kościerskiego Klubu Morsów „Forrest Gump” kąpią się w jeziorze Dobrogoszcz, w miejscowości o tej samej nazwie koło Kościerzyny (jednej ze stolic Kaszub), w każdy czwartek o 20:00 i niedzielę o 13:00.”

I dodaje:

– „Jezioro ma bardzo długie, łagodne wejście i plażę, częściowo piaszczystą, a częściowo porośniętą trawą. W normalnych, „niepandemicznych” warunkach Gmina udostępnia nam również domek ratownika, korzystanie z którego ułatwia bardziej wrażliwym szybkie przebranie się po kąpieli. Przed pandemią nasze spotkania rozpoczynały się wspólna rozgrzewką przy muzyce, a kończyły wspólna herbatką i drobnym, słodkim poczęstunkiem, który wspólnie, spontanicznie przygotowywaliśmy. Niestety, od marca ubiegłego roku z żalem musieliśmy zarzucić tę tradycję. Za to w dobie pandemii praktycznie codziennie odbywają się spotkania w małych grupkach, najczęściej około 20:00 (dokładna wiadomość jest na naszym wewnętrznym forum, do którego może należeć każdy nasz sympatyk).”

Co ciekawe polskie morsy trafili nawet na listę rekordów Guinnessa. W tracie Międzynarodowego Zlotu Morsów w Mielnie, w 2015 r. jednocześnie zanurzyło się w wodzie 1799 ludzi! Mało tego, wydarzenie było poprawieniem starego rekordu także należącego do tej organizacji z 2010 r. Trzydniowa impreza organizowana jest zawsze w drugi weekend lutego.

Pan Radosław Flisikowski zdradza:

– „Jako Kościerski Klub Morsa jesteśmy bardzo aktywni. Przez wiele lat braliśmy udział w wielu lokalnych czy ogólnopolskich Zlotach Morsów. Na Międzynarodowych Zlotach Morsów w Mielnie, który jest największym wydarzeniem tego rodzaju na świecie (kilka razy biliśmy rekord Guinnessa) ja sam byłem chyba ze 14 razy. Bierzemy też udział innych wydarzeniach sportowych, organizowanych w Polsce. Nasi członkowie jeżdżą na rowerach, biegają, startują w triatlonach itd. Jedna z naszych foczek jest obecnie w szerokiej kadrze na Olimpiadę w Tokio w żeglarstwie.”

Oceniając popularność, jaką cieszą się wejścia do zimnej wody na w Polsce zwraca jeszcze uwagę na to, że:

– „Obecnie morsowanie rozwija się lawinowo. Gdy 16 lat temu zaczynałem tę przygodę, uprawianie morsowania było sporą rzadkością, w naszym powiecie była to wówczas grupa 4 ludzi. W ostatnich latach nowe kluby morsa czy też grupy niezrzeszone oficjalnie, a organizujące się samorzutnie pojawiały się na mapie Polski każdego miesiąca, żeby nie powiedzieć – tygodnia. Dzisiaj, w dobie pandemii, kiedy inne formy aktywności zostały mocno ograniczone, jeszcze większa liczba ludzi, nie tylko tych wcześniej aktywnych sportowo, próbuje morsowania. Tylko przez nasze szeregi przewinęło się 200-300 nowych osób. Na pierwszym Zlocie Morsów w Mielnie, na którym byłem, było 300 osób, natomiast rok temu wchodziło razem do wody ponad 5000 osób…„

Uzupełnia jeszcze:

– „Co do kosztów, to są one minimalne w porównaniu do kosztów, które generuje uprawianie innych sportów. Ciepłe ubrania, strój kąpielowy czy termos posiada przecież prawie każdy. Dla ludzi regularnie morsujących wskazane jest (co wyjaśniłem wyżej) posiadanie butów i rękawiczek neoprenowych, to koszt około 200 zł.”

Więcej informacji o Kościerskim Klubie Morsa Forrest Gump znaleźć można na oficjalnej stronie, i profilu na FB, oraz dwóch dodatkowych profilach: Bieg Morsa Garczyn koło Kościerzyny oraz EDK- Ekstremalna Droga Krzyżowa Kościerzyna diec. pelplińska.

Pan Ireneusz Kowieski – prezes Szczecińsko-Polickiego Klubu “MORSY” im. Zbyszka Ulatowskiego zwraca z kolei uwagę, iż tym roku Klub obchodzi 15-lecie formalnego istnienia. – „Od kilku założycieli klub rozrósł się do prawie 200 członków. Każdego zwykłego sezonu organizujemy sporo imprez które oprócz dobrej zabawy popularyzują morsowanie jako formę zdrowego, aktywnego wypoczynku. Zapraszam na nasz profil FB i stronę internetową.”

Pora na poznanie interesujących, z punktu widzenia lodowych kąpieli, miejsc na świecie.

Morsowanie w Danii

Co zrozumiałe szczególną popularnością morsowanie cieszy się w skajach skandynawskich. Idealne warunki klimatyczne sprawiają, że północne regiony Europy zajmują szczególne miejsce w sercach zimowych pływaków.

Wybrzeże Danii także oferuje świetne warunki do morsowania. A amatorów tego rodzaju aktywności tu nie brakuje. Krajowi pasjonaci zimowego pływania zwani tu Isbryderne, czyli „Lodołamaczami”. Tradycja morsowania ma w tym kraju pielęgnowana już dziesiątki lat. I cieszy się ogromna popularnością. Dość powiedzieć, że w Skagen, w styczniu organizowany jest słynny Zimowy Festiwal Pływania.

Także w stołecznej Kopenhadze spotkać można przedstawicieli tej aktywiści. Ci korzystają głównie z możliwości, jakie oferuje im kąpielisko Helgoland. Położone na końcu plaży Amager, wabi miłośników pływania w lodowatej wodzie łaźnią Amager Helgoland. W 2008 r. miejsce doczekało się prawdziwej rewolucji. Oddany wówczas kompleks wyposażono w drewniany pomost oraz baseny.

Morsowanie w duńskim Amager www.szlakiempodrozy.pl

Morsowanie w duńskim Amager; źródło: Flickr

Innym z miejsc w którzy zażyć można lodowatej kąpieli jest La Banchina kopenhaskie nabrzeże na Refshalevej 141A.

Morsowanie w Finlandii

Szacuje się, że 150 tys spośród 5,5 mln Finów morsuje regularnie, choć akurat ludzie przejawiający owa aktywność są w tym kraju zwani „fokami”. Gros z nich morsuje w miejskim basenie znajdującym się w centrum stolicy – Helsinek, w pobliżu basenu Allas na terenie portu. Woda ma tu identyczną temperaturę jak Morze Bałtyckie. Więcej na oficjalnej stronie. 

Oczywiście morsów nie mogło zabraknąć w miejscu szczególnym, z czyli w Rovaniemi. Położone na fińskim kole podbiegunowym miasto od lat cieszy się popularnością wśród morsujących. Lapończycy często łączą ową aktywność z przebywaniem w saunie, która to jest jednym z symboli tego skandynawskiego kraju na świecie.

Morsowanie w Rovaniemi www.szlakiempodrozy.pl

Morsowanie w Rovaniemi; źródło: Flickr

Ale to nie jedyne fińskie miasta oferujące możliwość morsowania. Sporo przeżyć można również w Tampere. Już sama jego lokalizacja, a więc położenie między dwoma okazałymi jeziorami sprawia, że o warunki można być spokojnym. Szczególna popularnością  cieszy się jezioro Pyhäjärvi oraz miejska plaża Mältinranta.

Okazuje się, Polacy morsują nie tylko w Polsce. Pan Radosław Flisikowski, z Kościerskiego Klubu Morsów „Forrest Gump” zdradza:

– „Mamy też doświadczenia z morsowania w Szwecji czy Norwegii. Chętnie pomagamy w organizacji imprez w naszym powiecie, ale również sami je organizujemy.

Szwedzi też morsują

Co roku, luty zmienia 35 tyś miasto Skellefteå w iście morsową scenerię. Organizowane tutaj Zimowe Mistrzostwa Skandynawii w pływaniu są dość popularną imprezą. Świadczy o tym choćby fakt, iż są częścią Pucharu Świata w pływaniu zimowym.

Leżąca w regionie Västerbotten miejscowość ściąga wówczas pływaków, którym przepłynięcie 25 m toru zajmuje ok 20 sekund. Ale to nie znaczy, że to koniec. Wręcz przeciwnie, po zawodach moczą się w wodzie dłużej. Co ciekawe, jako, że temperatury spadają tu do -30° warunki dla morsów są idealne korzysta się z podgrzewaczy!

W kraju spod niebiesko-żółtej flag sporo znaleźć można dedykowanych mroźnym kąpielom ośrodków. Jednym z nich jest Fjellborg Arctic Lodge. Położona w Laponii miejscówka leży ok. 2 tys jest ośrodkiem oferującym co prawda pełna ofertę turystyczna, aczkolwiek morowanie jest jedną z nich.

Innym godnym polecenia szwedzkim miejscem jest ulokowane w bliskości Sztokholmu Hellasgarden to urządzony na wolnym powietrzu plac kąpielowy.

Zamarznięte Hellasgarden www.szlakiempodrozy.pl

Zamarznięte Hellasgarden; źródło: Flickr

Norwegia i jej miejscówki

Morsowanie za kołem podbiegunowym – to brzmi naprawdę zachęcająco. Doświadczyć tego można w fiordzie Aurora Basecamp, niedaleko Tromsø na Dalekiej Północy kraju.

Amatorzy zimowych kąpieli korzystają tu z lodowatych wód by po wszystkim wskoczyć wprost z… mobilnej sauny. Piękną scenerię przyrody zapewniają otaczające miejsce pasma górskie Alp Lyngeńskich.

Zrzeszeni w Szczecińsko-Polickim Klubie “MORSY” uskuteczniali choćby mordowanie za kołem podbiegunowym w Tromsø i we fiordach południowej Norwegii; morsowali też zimą w jeziorze Bajkał na Syberii.

Rosyjska fantazja

A’ propos Rosji, także i oni z racji warunków pogodowych dość często pozwalają sobie na wskoczenie do lodowatej wody. Morsowanie, choć pewnie jeszcze wówczas tak nie nazywane, jest praktykowane w tym kraju od kilkuset lat.

Do dziś Rosjanie wierzą z zdrowotne właściwości lodowych kąpieli czemu dają wyraz nie tylko na wybrzeżu kraju, ale także w samej stolicy. Miejscem okupowanym przez morsów jest szczególnie Srebrny Bor – moskiewski park w północno-zachodniej części miasta. Wykorzystywany zarówno przez starszych, jak i młodszych mieszkańców miasta.

Srebrny Bor - morsowanie www.szlakiempodrozy.pl

Srebrny Bor; źródło: Flickr

Rosjanie, jak to oni, nierzadko dają się ponosić słowiańskiej żądzy przygód. W połowie stycznia 2021 r. w odsłoniętej dziurze zamarzniętego jeziora Bajkał zanurzyła się 40 letnia Jekaterina Niekrasowa, docierając podobno na głębokość 85 m. Potwierdzenie tego faktu dało by jej trafienia na listę rekordów Guinessa. Wyglądało to tak:


Lodowe kąpiele Brytyjczyków

Najpopularniejszym miejscem morsowania na Wyspach Brytyjskich jest największy basen ze słodką wodą na terenie kraju, czyli Tooting Bec Lido. Otwarty 28 lipca 1906 r. w południowym Londynie obiekt ma jest ogromy; ma 91,44 m długości i 30,18 m szerokości.

Czytaj dalej

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments