Mbamabe i Manzini Suazi (Eswatini) www.szlakiempodrozy.pl

Mbamabe i Manzini – miejskie oblicze Suazi (Eswatini)

Afrykańskie miasta są inne. Może nie jest to zbyt odkrywcze stwierdzenie ale Mbamabe jest tego najlepszym dowodem. Stolica Suazi, czy jak kto woli Eswatini, nie jest to turystyczna miejscówka. Kierunek bardziej będzie pasował szukającym nowych bodźców podróżnikom, którym zależny na kontaktach z miejscowymi i poznaniu ich kultury.

Gwamile St. wita czteropasmową arteria przy której roi się od sklepów. Wiszący czerwony napis nie pozostawia złudzeń, okazały, jak na te warunki market ściąga uwagę. Podobnie zresztą jak nie mniej dziwerowa ściana ledwie piętrowego budynku. I tak tu już jest: wszystko, większość zabudowań niska; tylko co jakiś czas w górę strzela jakaś większa konstrukcja. Pikapu i osobówki zajmują pobocze drogi. Wkrótce zabudowania ustępują z lewej strony Coronation Park. Dokładnie naprzeciwko niego widać szare Swaziland Theatre Club, w którym miejscowi zatopić się mogą w artystycznych przedstawieniach.

Piaszczysty wał dzieli go od miejscowego ewangelickiego kościoła. Co o nim wiadomo? No cóż pierwotnie pd 1976 r. społeczność wiernych Mbamabe spotykała się w małej salce. To co widać dziś to efekt stałego poszerzania kręgów uczulających na nabożeństwa. W efekciar u schyłku l. 80 XX w. kaplicę rozbudowano, tworząc kościół, prowadzący dziś dodatkowo działalność edukacyjną w przeszkoli i szkole podstawowej. Więcej tutaj.

Miłośnicy górskich wycieczek mogą udać się na Pig’s Peak przez zaporę Mguga.”

Ogrodzone płotami i żywopłotami domy na Mconave St. powstające na zielonych terenach, do dziś sprawiają solidne wrażenie. Otoczone drzewami i zielonymi trawnikami jakby funkcjonowały w innym świecie, Wiecie, takim wiejskim.

Z małym parkiem widać kolejne zabudowania, niektóre naprawdę gustowne, mające w sobie coś angielskiego stylu. Wyraźnie skojarzenie oczywiście nie bierze się znikąd. Brytyjczykom tworzącym swe kolonie w dalekiej Afryce bardzo odpowiadał tutejszy klimat. Gdy pojawili się na tej ziemi usłyszeli jak miejscowi nazwy aja swą ziemie Mbabane. Wyjaśnienie okazało się prozaiczne – zaczerpnęli ją od Mbabane Kunene, plemiennego wodza okolicy.

Jak wszędzie gdzie pojawili się europejscy osadnicy tak i tak wkrótce wszystko zaczęło się zmieniać. W efekcie, w 1903 r. miasto zyskało miano stolicy Protektoratu Suazi. Mikroskopijny ośrodek wkrótce zaczął się rozrastać. Pojawiły się sklepy, kościoły oraz zakładane przez europejskich przybyszów szkoły, zajmujące część całej pow: 81,76 km2.

A’propos kościoła to stojąca na Edward St. Katedra Wszystkich Świętych jest siedzibą obejmującej teren rzymskokatolickiej diecezja Manzini. Kto jednak spodziewa się ogromnej konstrukcji znanej ze Starego Kontynentu ten może być rozczarowany. Ot, ta tutaj to ledwie maleńki kościółek z kamienia, ze spadzistym dachem.

Katedra Wszystkich Świętych Mbabane www.szlakiempodrozy.plKatedra Wszystkich Świętych Mbabane; źródło: Flickr

Poszarpany nieco asfalt bocznej drogi nagle się urywa ustępując miejsca już bardziej zadbanej nawierzchni. Le diw kilka kroków Somhlolo Road pozwala rzucić okiem na ustanowiony w 1946 r. college o profilu handlowym. Zasadniczo jednak zmienił działalność w 1974 r. kiedy powstały tu wydziały o profilu technicznym. Całkiem przyjemny, pomalowany na żółtawo kompleks służy dziś ok. 800 studentom, którzy kształcą się na kierunkach budownictwo i inżynieria lądowa, informatyki i komunikacji, inżynierii motoryzacyjnej oraz elektrycznej i elektronicznej, a także wydziałach pedagogicznym i administracji, obejmującym turystykę.

Na tropie historii Mbamabe

Po II wojnie światowej nastąpił rozwój miasta. Wszytko dzięki linii kolejowej, która przechodziła przez miasto. Łącząc Maputo z RPA stała się nitką, którą przewożono urobek z kopalni w sąsiedniej RPA. Tak na teren łaskawszym okiem spojrzeli zagraniczni przedsiębiorcy, inwestując w branży cukrowej.

Problem jest taki, że na ulicach rzadko kiedy pojawiają się ich nazwy, a co dopiero mówić o numerach. Trzeba iść „na czuja”. Ale nie zmania to faktu, że w latach 30. XX miasto miało już dostęp do prądu, pociągnięto wodociągi. Wreszcie uruchomiono szpital i doprowadzono połączenie telefoniczne.

Skrzyżowanie z Western Distributor wypełnia stacja benzynowa i multum sklepów. Hasłas przejeżdżających samochodów sprawia,że lekki łuk drogi biegnącej na południe pokonuje się szybko. Wypełniony autami parking przed ciągiem sklepów zapowiada, że to właśnie tu większość ludzi zastawia swe zarobione pieniądze. Sklep na Najpopularniejsze centrum handlowe miasta Swazi Plaza zajmuje właśnie jeden z segmentów terenu. Wypełnione sklepami i restauracjami zajmuje 48 tyś m2 powierzchni. Swe towary i usługi sprzedaje tu ponad 200 firm, począwszy od małych, lokalnych sklepików a skończywszy na międzynarodowych sieciach.

A jako, że w mieście nie uświadczy się wielu typowo turystycznych atrakcji, owe małe centra handlowe służą nie tylko robieniu zakupów ale i spędzaniu czasu wolnego.

Po więcej atrakcji trzeba się już udać za miasto. Otoczone wzniesieniami Mbamabe kusi tym, żeby wieczorem udać się poza jego granice. W okolicach Pine Valley Road rozpościerają się piękne widoki na miasto? Prawda, że ładne:

Panorama Mbabane Eswatini www.szlakiempodrozy.plPanorama Mbabane; źródło: Flickr

Śródtytuł o Manzini

Jeśli z jednego końca miasta na drugi wiedzie mająca nieco ponad 5 km droga, to znak, że bynajmniej nie jest to metropolia. A tymczasem w Manzini wszem i wobec głoszone jest, iż to główny ośrodek gospodarczy kraju.

Jako, że miasto ma też swoje lotnisko, problem z dostępnością dla turystów został rozwiązany. Ale włączony do ruchu lotniczego w l. 70 XX w. port lotniczy Matsapha, działało tylko do 2014 r. Jego miejsce zajęło nowsze im. Króla Mswati III niecałe 60 km za miastem.

Uznać to tworzy tu centrum jest dość problematyczne. Może Nkosehlusaza St.? Zaczynająca się niskimi domami i rzeszą biedne wyglądających magazynów po pewnym czasie zmienia oblicze.

Początkowo widoczne zabudowania, niektóre w całkiem przyjemnym stylu architektonicznym, to tylko złudzenie. Kolejne metry atakują zwykłymi piętrowymi budynkami w których roi sieod chińskich produktów. Pod niektórymi ze sklepów stoi jakby więcej ludzi. Ale tonie znaczy, że tworzą oni kolejką. Ot, kryją się po prostu w cieniu sklepowych markiz. I tak mają wiele szczęścia, że nie mieszkają na zachodnim z skraju miasta. Tamtejszą dzielnicę KaKhoza Township – zamieszkuje bowiem biedota, która żyje jakby w oderwaniu od reszty Manzini, tworząc coś na kształt osobnego organizmu.

Furczące mocne silniki samochodów dodatkowo tylko wzmagają gorąc. Założone w 1889 r. ledwie trzynaści lat później w wyniku wojny anglo-burskiej zostało zniszczone. A przecież istniejące jako Bremersdorp do 1903 r. tworzyło stolicę kraju. Zresztą do dziś pozostaje największym miastem Suazi.

Centrum Manzini Suazi - Eswatini www.szlakiempodrozy.plCentrum Manzini; źródło: Flickr

Małe sklepiki, niskie domy, wreszcie dość duże jak na tutejsze warunki bloki. Jakby ładniejsze, bardziej gustowne. Sandlane St. jakby żywcem przeniesiono z amerykańskiego miasteczka. Partery zabudowań zajmując sklepy, podczas gdy wyższe kondygnacje zajmują mieszkańcu, co widoczne jest choćby po suszącym się praniu.

Bloki w Manzini www.szlakiempodrozy.plBloki w Manzini źródło: Flickr

Nagle w górę strzela kwadratowa wieża, z widocznymi dzwonami, Teraz wiszą sobie niemo, ale w mocnienie zbliżania się nabożeństwa spiesznie się kolebią. Katedra Wniebowzięcia Matki Bożej to katolicka ostoja w mieście. Co ciekawe prócz miejscowych służy też obywatelom RPA. Tak się bowiem składa, że władzę kościelne nad prowincję Johannesburg w RPA sprawują biskupi Manzini. W 1988 r. kościół odwiedził papież Jan Paweł II.

Katedra Wniebowzięcia Matki Bożej Manzini www.szlakiempodrozy.plKatedra Wniebowzięcia Matki Bożej Manzini; źródło: Wikipedia

Kilka kroków dalej, jakby i idealnej symbiozie widać ostro zakończony minaret meczetu Al Huda.

Meczet Al Huda Manzini www.szlakiempodrozy.plMeczet Al Huda Manzini; źródło: Flickr

Biznes po afrykańsku

Początkowo lata istnienie ośrodka naznaczone były głównie biznesem. Jako, że w 1885 r. stało się lokalizacji pierwszej placówki handlowej w okolicy, trzy lata później uznano, że trzeba miejscowości nadać status miasta.

Miasto za sprawą handli rosło w siłę, stając się także transportowym węzłem kraju. Wagę zmian podkreśliło zorganizowanie w l. 20 XX w. Wystawy Rolniczej, która szybko zyskała miani najpopularniejszej imprezy w kraju.

O tym by zamieszkać na północy miasta mogli myśleć nieliczność. Przynajmniej w l. 90, gdy zaczęto tworzyć Helemesi Estates. Wykorzystując do tego tereny dawnej farmy Sydney’a Williamsa – dawnego komisarza miasta zbudowań mieszkania, do których wprowadzili się reprezentujący średnia klasę mieszkańcy.

Wcześniej, bo w 1964 r. na mapie miasta pojawiło się Fairview Township. Do dziś stanowi zresztą łabędzi śpiew, upadających wówczas rządów kolonialne, które zdążyły jeszcze wznieść coś na kształt premierowej dzielnicy mieszkaniowej w kraju. Jego popularność sprawiła, że wkrótce powstał plan zbudowania kolejnego osiedli Fairview North i Fairview South.

Mało tego, nie brakuje tu również ekskluzywnych dzielnic. Położone na wschód od miasta zaczęły rosnąć w l. 60 XX. Pierwszym było Coates Valley, a za nim powstało Madonsa Township. Cechujące się wielkimi domami ruszyło pełną parą w l. 90.

Rozrywkę zapewnia zaś stadion sportowy Mavuso Sports Centre służy przedstawicielom różnych dyscyplin sportowych. Największa publiczność w mieście ścigają mecze piłki nożnej. Kompletu publiczności w liczbie 5 tyś może wówczas nie notuje, ale za to zapełnia się szczelnie podczas… obchodzenia uroczystości króla. Nie trzeba dodawać, że publiczność niekoniecznie z własnej woli wizytuje owa imprezę.

Jakby o oderwaniu od tej sielankowej wizji na południe od centralnej części miasta położone są przedmieścia Ngwane Park. Jakże inaczej tam wygląda życie. Zamieszkiwane przez uboższych mieszkańców osiedle sąsiaduje już z wiejskimi ośrodkami, w których władzę sprawują lokalni wodzowie plemienni.

Ale w końcu to Afryka…

Anglikański kościół w Manzini Suazi www.szlakiempodrozy.plAnglikański kościół w Manzini; źródło: Flickr

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *