Regiony świata www.szlakiempodrozy.pl

Limburgia. Tongeren, Lanaken i Bilzen.

Rzymskie czasy przewijają się w nich do dziś. Do tego te charakterystyczne zabudowania. I one – młyny, które silnie wrosły w ten region. Graniczny region Belgii, to ziemie szczególne. O czym dowodzi charakterystyka trzech miast okręgu Tongeren – samego miasta Tongeren, Lanaken oraz Bilzen. Limburgia naprawdę kusi. Zajrzyjcie do cz. I poświęconej Hasselt, Genk i Sint Truiden oraz cz. II z opisem Maaseik, Bree, Peer, Tongerlo, Beringen.

Tongeren – najstarsze miasto Belgii

Leżące niemal przy granicy z Holandią Tongeren to miejsce szczególne. Jest najstarszym miastem w całej Belgii! Nie dziwota więc, że miejscowi chwalą się tym przy każdej sposobności. Ot choćby, już w momencie przekraczania granicy miasta, widać stosowne tablice informacyjne.

31 tyś miasteczko zajmujące obszar przy rzece Geer, jak multum okolicznych miast, stanowiło dawną osadę Rzymian. Podróżujący do Kolonii przedstawiciele Imperium zatrzymywali się tu by nabrać sił w podróży, już od 15 r p.n.e. Tak, jak dzierży palmę pierwszeństwa w aspekcie historycznym, tak i stało się zarzewiem rozprzestrzenienia się na okolicę chrześcijaństwa; było pierwszym na wskroś chrześcijańskim miastem dzisiejszej Belgii. W 70 r. n.e. miasto doświadczyło ataku i zostało spalone.

W II w. miasto zaczęto otaczać murami, ciągnącymi się wówczas na dł 4,5 km, których ruiny można jeszcze gdzieniegdzie dostrzec. Ich powstanie złożono niegdyś na barki istniejących cechów rzemieślniczych. Do dziś ostała się ta, zbudowana z funduszy sukienników. Wzniesiona w formie półokręgu została zbudowana z krzemienia.

Najsłynniejszą pozostałościowy murów jest jednak znacznie nowsza, bo pochodząca z XIV w. brama Moerenpoort. Okazała budowla służy dziś Muzeum Historii Wojskowości.”

Średniowiecze przyniosły miastu rozkwit za sprawą branży materiałowej – tutejsi tkacze należeli do najlepszych w okolicy, ci sprawiło, że darzono ich szacunkiem i… godnie za to wynagradzano. Nic dziwnego, że miasto było wówczas jednym z bogatszych ośrodków. Gdy w 881 r. miasto najechali Normanowie, niewiele z niego zostało, choć tu i ówdzie pojedyncze zabudowania w stylu romańskim i gotyckim można znaleźć.

Być tu i nie widzieć rynku? To mijało by się z celem. Zajmuje go m.in bazylika NMP (Onze-Lieve-Vrouwebasiliek) która słynie ze swej 90 m wieży. Podczas budowy wykorzystano stare fundamenty sanktuarium Maryi Panny z IV w. Chór, transept i nawa zaczęły piętrzyć się w XIII w. a jeszcze później dobudowano zachodnią część z filarami i wieżę. Widoczne okna pochodzą z połowy XVI stulecia. W środku warto zwrócić uwagę na XI w. drewnianą rzeźbę pt. „Głowa Chrystusa”

A pomnikowa postać Ambioriksa – wodza plemienia Eburonów, można powiedzieć ukazuje… pierwszego „celebrytę” w historii miasta. Nie bez przyczyny jego imię kojarzy się z Asteriksem. Podobnie jak komiksowy bohater tak i ten pałał żądzą zemsty na Rzymianach. Gdy w 54 r. p.n.e. stanął na czele powstania ówczesnej belgijskiej Galii, Rzymianie szybko przekonali się, że najlepszą decyzją będzie wycofanie się ze swych planów podbicia. Posąg przedstawia miejscowego bohatera w toporem w ręku, obleczonego w charakterystyczny germański strój, oraz włócznię, strzały i głowę dzika – typowo celtyckie elementy. Symbolem zwycięstwa jest zaś złożone niżej broń, odebrana pokonanym Rzymianami.

Pomnik Ambioriksa w Tongeren - Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Pomnik Ambioriksa w Tongeren; źródło: Flickr

Nic dziwnego, że w mieście przy ul. Kielenstraat działa Muzeum Galijsko-Rzymskie (Galo-Romeis Museum). Przechowuje się w nim 170 tyś pozostałości dawnej epoki! Jako, że nie sposób wszystko go pokazać, wystawa stała złożona jest z ok 2 tyś artefaktów. Zainteresowanych tą tematyką zapraszam na oficjalną stronę.

Muzeum Galijsko-Rzymskie Tongeren Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Muzeum Galijsko-Rzymskie Tongeren; źródło: Flickr

Powstanie obecnego ratusza w Tongeren (Stadhuis) w XVII w. było pokłosiem pożaru, jaki dotknęła poprzednia konstrukcja, w której nieostrożnie ogniem posługiwali się stacjonujący tu francuscy żołnierze w 1677 r. Na nowy trzeba było jednak poczekać pół wieku, a by go zbudować poświęcono gmach sukiennic i izby krawieckich, które wyburzono tworząc wolna przestrzeń, pod nową centralę urzędników. W środku pełen luksus: nie dość, że na parterze zapatrzeć się można na przygotowane w formie barokowej sklepienia i oryginalnie prezentujący się kominek z kafelkami Delft, to jeszcze wyżej w poł. XVII w. dodano sztukaterie. Ściano pokryto boazerią a nade wszystko pojawiły się kominek i z marmuru. Rozbudowywany ratusz wzbogacił się z czasem o II p. oraz salę bankietową.

Ratusz w Tongeren, czyli miejski Stadhuis www.szlakiempodrozy.pl

Ratusz w Tongeren, czyli miejski Stadhuis; źródło: Flickr

Małe Lanaken

Przeszłość Lanaken niepełna 26 tyś miejscowości sięga już czasów neolitu. Później stała się jedną z rzeszy rzymskich osad. Ale obecnie to nie one stanowią o popularności miasteczka. Na cel biorą go bowiem amatorzy spływów kajakowych organizowanych na rzece Moza.

Przechadzając się po mieście dojść można do wniosku, że zabudowania jakby miały w sobie coś z… dawnego skansenu. Tu dom przyozdobiony kwiatami, tam dyndające na przy ścianie garnkami. Jeszcze gdzie indziej ciekawie prezentujące się figurki. I w zasadzie, to tyle…

Warto może jeszcze wspominam o tym, że przez Lanaken przechodzą dwa kanały: Zuid-Willemsvaart – zbudowany w l. 1824-29 i Briegden-Neerharen powstały w l. 1930-34.

Ale i bez trudnej przeszłości się tu nie obejdzie. Dwukrotnie ów ośrodek Limburgii niemal starto z powierzchni świata. Najpierw w październiku 1914 r. niemiecka armia podpaliła zabudowania mszcząc się za opów belgijskiej ludności pod przewodnictwem ówczesnego burmistrza. Zaś w maju 1940 Luftwaffe spuściło bomby na koszary Caritat de Peruzzi Lanaken.

Obejść Bilzen, czyli typowa Limburgia

Może i jest terytorialnie niemałe, ale na szczęście zwarta zabudowa centrum pozwala zobaczyć to, co istotne nie nadziewając się na konieczność pokonania dziesiątek kilometrów. Północne i i południowe części Bilzen, bo o nim mowa, czyli miasta zajmującego niemal 76 km2 to głównie lasy, łąki i pola.

Wprawny turysta obierze zatem na cel na ścisłe centrum. Po oczywiście bije na wyłożonym kostką brukową rynku. Co dziwi najbardziej wypełnionym niemal zawsze parkującymi samochodami. Zabudowany ceglanymi kamienicami, w których roi się od sklepów i punktów usługowych, wieczorami, w cieplejsze miesiące, zamienia się w gwarny plac. Siedzący wówczas przy wystawionych stolikach miejscowi nie wahają się korzystać z życia.

Niezmiernie rzadko zdarza się, że rynek pozbawiony jest ratusza. No, musi być i kropka. A skoro tak to owo miasteczko na swój. Niewielki w sumie Stadhuis Bilzen powstał w 1685 r. wówczas jeszcze jako jeden z budynków w całym ciągu zabudowań. Ledwie pięć lat później, po wyburzeniach, stał się obiektem wolno stojącym. Bezsprzecznie, charakteru szarej wapiennej elewacji dodają czerwone okiennice. Pozbawiony jakiś niewyobrażalnych zdobień gmach po prostu prezentuje się. I o to chyba chodzi, w tym chodzi…

Ratusz w Bilzen Limburgia - Stadhuis Bilzen Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Ratusz w Bilzen Limburgia – Stadhuis Bilzen; źródło: Wikipedia

Ale to nie siedziba urzędzików jest na owym trójkątnym placu najbardziej ściągająca uwagę nieruchomością. Jaśniejący kościół Saint-Mauritius od razu zwraca uwagę wieżą. Związana z nim sinusoida zdarzeń jest jednak dość spora. No bo tak: przełom VIII i IX w. przyniósł wzniesienie drewnianego kościółka, który z czasem doczekał się murów z kamienia. Tak wytrwał aż do XV w. kiedy “szarpnięto” się na nowy, w iście gotyckim stylu. Ale historia odcisnęła na nim piętno. W XVII stuleciu najpierw spłonął chorwackim ogniem, a później splądrowali go Lotaryńczycy. Ufff, działo się…

Sint-Mauritiuskerk w Bilzen Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Sint-Mauritiuskerk w Bilzen Limburgia; źródło: Wikipedia

Miejscowi jednak nie dali za wygraną i kościół odbudowali, dodając w 1667 r. wieżę. Gdy zaczął się rozsypywać w poł. XIX w. przeobrażano go w neogotycką świątynia. Wreszcie wejście w XX w. pozwoziło zburzyć boczne nawy i nadać mi obecnego kształtu. Dodatkowo wkrótce ściany zaczeły zapałniać sie płótnami z wizerunkami świętych. A szczególnym dniem było odsłonięcie “Piety” w formie drewnianej rzeźby z polichromią. . Do dziś jest świątynia na status neogotyckiej perełki, co podkreśla zwłaszcza utrzymane w tej stylistyce ołtarze i krzesła w konfesjonałach . Mało tego, wyjątkowego charakteru całości nadaję droga krzyżowa, witraże i widoczne na ścianach malowidła.

Odchodząca z placu Klokkestraat po kilkudziesięciu metrach pozwala nacieszyć oczy białą fasadą dom Goed Petry. Pod nr 19 jest na co popatrzeć. Mieli rozmach budowniczy, nie ma co… Ruszając do pracy w 1865 r. wznieśli kamienicę, wręcz błyszcząca dziś bielą. .Patrząc na pełną zdobień fasadę, której design jak nic oparto na eklektycznej formie zachwycić się można główne balkonem. A w środku? Wystarczy wejść do działającej tu obecnie restauracji, by przekonać się, że jest przede wszystkim oryginalnie! Nieprzebudowane, od czasów budowy wnętrze emanuje zdobiąca sufit i futryny sztukateria.

Droga na południe 30 tyś Bilzen, utrzymana w tej samej tonacji jak reszta miasta, pozwala chłonąć jego atmosferę. Wąska Brugstrattkrok odprowadza ku przyjemnemu zieleńcowi. Ale Park Goed Claes nie zawsze przeznaczony był dla „plebsu”, oj nie…

Z przydomowego ogrodu w XVI w. zaczęła na wyłączność korzystać bowiem rodzina prominentnych prawników, będąca w jego posiadaniu przez 300 lat. Kiedy pozbyli się domu w 1820 r., w jego miejsce powstał nowy, który zajmuje działkę do dziś. Służącą potem nowym lokatorom nieruchomość, w l.80 XX w. odkupiło państwo, inwestując niemałe pieniądze w jego renowację. Dziś jest przyjemnym miejscem spędzani czasu przez mieszkańców Bilzen.

Na zielonej połaci parku tuż obok, uwagę ściąga to czego w Belgii na pewno nie zabraknie – młyny. Ten tutejszy – Bilzermolen, funkcjonujący jako napęd do mielenia ziaren zboża na mąkę zasila płynący tu nurt rzeki Demer. I tak od XIII w. Oczywiście, trudno by oczekiwać że przetrwał od do w 1893 r. się zepsuł, odnowiono go. Najnowsza historia przyniosła miastu spore wyzwanie, związane z naprawą po tym, jak w 1998 r. zalała go woda. Pragnąc zapobiec dalszym tego typu wypadkom najpierw stworzono „obwodnicę” dla wody, a następnie do odnowiono.

Młyn w Bilzen - Bilzermolen www.szlakiempodrozy.pl

Młyn w Bilzen – Bilzermolen; źródło: Flickr

Dlaczego warto zajrzeć na drugą stronę miasta i tam zakończyć wizytę? Oczywiście z uwagi na kolejne młyny. Biesenslagmolen, przy Slagmolen 2 został uruchomiony jeszcze przed końcem XV w, choć akurat obecne zabudowania to efekt przebudowa z 1715 r. Po II wojnie obudowano go, usuwając koło. Do przeszłości nawiązuje jednak herb z 1715 r., będący znakiem szlacheckiej rodziny d’Erckenteel Servais, która była jego właścicielami do 1913 r.

A jest jeszcze Rentfortmolen. Ludzie przywozili ma na 12 Rentfortstraat swe ziarna do zmielenia już w 1390 r.! Funkcjonujący przez wieki w końcu odmówił posłuszeństwa. Tak w 1862 r zbudowano nowy, który już po 23 latach został uszkodzony. Odbudowany działał nadal, aż na początku drugiej dekady XX w. stare drewniane koło, ustąpiło miejsca metalowemu. Tak kręcił się do 1970 r. Z racji swej uznania go przez miejscowych za przykład wyjątkowego dziedzictw a kultury został wpisany la listę obiektów chronionych.

Młyn Rentfortmolen Bilzen Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Młyn Rentfortmolen Bilzen Limburgia; źródło: Wikipedia

Belgijska Limbiurgia okazała się nad wraz interesującym regionem. Począwszy od Genk, przez mniejsze ośrodki miejskie jak Maaseik, aż po pierwsze miasto założone na terenie dzisiejszej Belgii – Tongeren. Paradoksalnie choć zróżnicowane, to jednocześnie tak do siebie podobne…

Transylwania reklama www.szlakiempodrozy.pl

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments