Regiony świata www.szlakiempodrozy.pl

Limburgia. Hasselt, Genk i Sint Truiden.

W dodatku, urządzony w specjalnie sprowadzonym do tego celu domu z Lummen. Wkrótce począł się jednak rozrastać i kilka lat udało się stworzyć niezwykłą placówkę, która dziś zajmuje 560 ha. Dziś to ogromny skansen, to jeden z największych obiektów tergo rodzaju w całej Europie. Miejscowi poważają go za to, iż jest prawdziwą pigułką wiedzy o kulturze ich regionu. W zbiorach znaleźć można przedmioty i sporo informacji dotyczących rolnictwa począwszy od połowy XVI w. Wypełniają do zrekonstruowane domy ukazujące codzienne życie rolników, począwszy od stodoły, po przydomowe podwórka, aż po misternie przywrócone dożycia meble i wyposażenie tradycyjnej kuchni.

Tradycyjna wielks chata w skansenie Bokrijk Openluchtmuseum www.szlakiempodrozy.pl

Tradycyjna wielka chata w skansenie Bokrijk Openluchtmuseum; źródło: Flickr

Na całość składa się ponad 100 obiektów, które w trakcie odbudowywania okolicy po prostu przeniesiono, najpierw rozbierając kamienne budowle,, a potem stawiając je na nowo. Tutejsze młyny, kaplice, szkoła, a także XX w. kościół romański to więc prawdziwe perełki. Co ciekawe w dziale miejskim przygotowano wierną replikę całej starej Antwerpii. Przy muzeum urządzono także bogate arboretum z 3 gatunkami krzewów i drzew, okazały ogród różany, park dla jeleni, wybieg dla kur. Szczegóły dostępne tu.

Zabudowania skansenu w Bokrijk Limburgia Belgia www.szlakiempodrozy.pl

Zabudowania skansenu w Bokrijk Limburgia Belgia; źródło: Flickr

Skansen Bokrijk Belgia Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Skansen Bokrijk Belgia; źródło: Flickr

Genk, czyli udane przejście na druga stronę

Cały region zajmujący aż 2422 km2 zamieszkuj jakieś 877,3 tys. Wiadomym jest więc, że większych miast mysi tu być więcej. No i teraz pomyślcie. Co kojarzycie bardziej? Wspomniane wyżej Hasselt, czy Genk? Niby to pierwsze to stolica Limburgii, a jednak jeśli myśli się o belgijskich miastach to jedno z pierwszych co ciśnie się na usta to właśnie to drugie. Taki paradoks…

Wszystko przez to, że stanowi geograficzne i gospodarcze centrum regionu. A to za sprawą jednego wydarzenia z 1901 r. kiedy odnalezione tu pokłady węgla przemieniły ospała wioskę w przemysłowe miasto. Zapełniające się przekonywający do pracy w kopalni ludźmi po II wojnie stało się 70 tyś, okazałym miastem. A branża wydobywcza odciskała na nim swe piętno. Ale najpierw w 1966 r. główna kopalnia, a po nich mniejsze ośrodki przestały fedrować i miasto musiało znaleźć na siebie nowy pomysł. Tak powstał pomysł projektu „C-Mine”, czyli zagospodarowania ogromnych przestrzeni po kopalniach w pod działalność związanymi z nowymi technologiami: programowaniem aplikacji, gier, produkcją dronów, itp

Ulica Genk Limburgia Belgia www.szlakiempodrozy.pl

Ulica Genk; źródło: Wikipedia

Dziś leżące nad Kanałem Alberta Genk jest nowoczesnym miastem w którym odnajdą się raczej wielbiciele podglądania życia „lokalsów” niż efektownych zabytków. A to najlepiej robić tam gdzie roi się od ludzi. Skoro tak to wypada zajrzeć w okolice zajęte przez multum sklepów.

Trzy główne ulice handlowe z oryginalnych stanowią prawdziwe eldorado dla kupujących. Przedzielona małym parkiem Hoevenzavellaan, od skrzyżowania jaki jaki się jaki skrzyżowania królestwo restauracji i sklepów. I trzymane w typowym stylu, znanym właśnie z Beneluksu ceglane fasady poprzetykane są co jakiś czas szarymi Elwirami. Uważnie wpatrując się kolejne szyldy nie sposób minąć szczelnego adresu… „Biedronka Promo Genk Polski”. No nieźle 🙂

Gdyby ktoś zapytał, która ulicę wybrać podczas wizyty w Genk, by zapamiętać to z czym kojarzy się Belgię można podać adres Vennestraat. Te ceglane elewacje, ten pnący się po nich zielny bluszcz.. Ach…

Przejeżdżające samochody i zawalone nimi ciągnące się pasy parkingowe jasno wskazują, że miejsce to jest nadzwyczaj popularne. Ale czemu się dziwić, skoro niskie zabudowania wypełniają tu restauracje i przeróżne sklepy.

Kiosk z prasą, apteka i… sklep islamski. Już od samego początku widać, że Stalenstraat będzie ciekawa. Niby znów te same ściany, z których przebijają cegły, ale akurat tu jest naprawdę przyjemnie. I czysto… Ani jednego walającego się po ziemi papierka; efektownie przycięte żywopłoty. Można by tu zamieszkać…

Stalenstraat Genk Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Stalenstraat Genk; źródło: Flickr

Część miejskich kościołów powstała z inspiracji właścicieli miejscowych kopalń. Przeznaczone dla rodzin setek rodzin górniczych stały się miejscem, w którym słały modlitwy o bezpieczną „szychtę”. Najważniejszym jest jest oczywiście górnicza – Zwartberg, czyli Wszystko z cegły – tak ja można najkrócej określić. Zbudowana w 1939 r. katedra wita raczej ponurym, ciemnym wnętrzem, do którego światło wpada przez okna wykonane są z półprzezroczystego kryształu. Promienie słońca wpadając do środka robią użytek z tego. co stanowi największą architektoniczną wartość kościoła – 7 tyś błyszczących kryształów. Posadzka, a jakże regularny wzór wypełniona jest brązowymi pasującymi idealnie do wnętrza ławkami. Tylko to zielone podwyższenie na którym stoi ołtarz jakoś nie współgra z otoczeniem.

Sint-Albertuskerk czyli katedra Zwartberg Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Sint-Albertuskerk czyli katedra Zwartberg; źródło: Wikipedia

Znacznie większe wrażenie robi kościół św. Marcina na Crypteplein. Wiecie, że zbudowano go w miejscu świątyni. która już 1850 r. pękała podczas nabożeństw w szwach? Zbudowano więc nowy w neogotyckim, stylu. Po czy, w październiku 1944 r. został… przypadkowo zbombardowany przez aliantów, wyswobadzających Belgię spod hitlerowskiego jarzma.

Kościół św. Marcina - Sint-Martinuskerk Genk www.szlakiempodrozy.pl

Kościół św. Marcina – Sint-Martinuskerk Genk; źródło: Flickr

I znów wielka ofiarność mieszkańców pozwoliła czekać się nowego kościoła. Do ceglanych murów w wybitnie gotycki ,stylu dobudowano 64 m wieżę na podstawi kwadratu z 52 dzwonami! Dwunawowe wnętrze Sint-Martinuskerk pod spiczastym dachem skrywa ułożone rzędami zwykłe krzesła z miękkim obiciem. Brązowe ściany z cegły kontrastują z szarą kafelkową posadzką. Po lewej na ścianie, wisi wielka szafa organowa, z rzędem błyszczących srebrnych, wysokich piszczałek. Umieszczony w półokrągłej absydzie ołtarz lśni bielą, tak różniąca się od ciemnego wnętrza.

Ach te wiatraki

Piękno otaczającej Genk natury, w postaci wrzosowisk, stawów i torfowisk latami przyciągał artystów-malarzy poszukujących oryginalnych a zarazem wdzięcznych krajobrazów. Jedyny z nich był Emile Van Doren, który tak zachwycił się pejzażem, że na na wzgórzu z widokiem na staw Molenvijver w 1913 r. osiadł w wili „Le Coin Perdu”. Przekazana przez córkę artysty, na cela muzealne nieruchomość otworzyła podwoje w 1976 r. Koncertując swe wystawy na życiu i działalności Van Dorena jest miejscem, które warto odwiedzić.

Wiatrak Slagmolen www.szlakiempodrozy.pl

źródło: Flickr

Nie tylko Holandia ma swoje wiatraki, czemu dowodzą dwa okazy w Genk. Wciąż działający Slagmolen to bodaj jeden z symboli miasta. Był 1523 r. kiedy pierwszą konstrukcję zbudował tu pewien sprzedawca sukien, napędzając maszyny do wyrobu wełny. Na przestrzeli lat produkcja, już oczywiście pod innym kierunkiem rozwinęła się do tego stopnia, że powstawały tu mocne liny oraz olej rzepakowy. Wreszcie w 1843 na ponad 110 lat działa tu młyn, który odrestaurowano z pietyzmem w l 80 XX w.

Dorpsmolen Genk www.szlakiempodrozy.pl

źródło: Wikipedia

Drugim jest Dorpsmolen przy stawie w Molenvijverpark. Działający już w 1354 r. kapitalnie odnowiono w poł. XIX w. Dzięki temu służył ludziom kolejne osiem dekad. Po zdemontowaniu mechanizmu całość postanowiono zaadaptować go na kawiarnię, tworząc kolejny ciekawy element miejskiego krajobrazu.

Oblicza Sint Truiden

37 tyś ma doprawdy specyficzną przeszłość. Powstało bowiem po tym, jak najpierw urządzono tutaj sam kościół i klasztor, który ufundował Trudon, później uznany za świętego. Kto by wówczas pomyśle, że właśnie zmarły ok. 698 r przyniesie miastu możliwość stania się istotnym ośrodkiem na mapie dzielniejszej Belgii. Ale popularne w średniowieczu pielgrzymki do świętych miejsc sprawiły, że opactwo w XI w. było już naprawdę bogate. A skoro tak to miejscowy, i to nie tylko mnisi, korzystali z tego pełnymi garściami.

Wielka dzwonnica Belfort wybija się na pierwszy pan w panoramie miasta; jej podstawa stoi tu od XII w., ale sama wieża jest już młodsza. Zbudowana w 1608 w. wypełniona jest 41 dzwonami. Miejscowi pękali z dumy, gdy w 2005 r. wieże wpisano na listę dziedzictwa UNESCO. Wieża opactwa z wiodącymi na szczyr 196 schodami to jedno z tutejszych „must see” – panorama miasta robi wrażenie!

Dzwonnica Belfort Sint-Truiden www.szlakiempodrozy.pl

Dzwonnica Belfort Sint-Truiden; źródło: Flickr

Wyłożony kostka Grote Markt w Sint-Truiden po prostu trzeba zobaczyć! Już pal licho to, że rzadko kiedy jest okazja zobaczyć na wybrakowanych centralnych połaciach miasta, bez skrępowania parkować można samochody. Olbrzymi plac, tworzący drugi pod względem wielkości rynek w Belgii wabił w średniowieczu kupców, stając się potężnym ośrodkiem handlowym, z czego korzystali zwłaszcza wytwórcy wszelkiego rodzaju materiałów do szycia. Otoczony efektownie prezentującymi się kamienicami stwarza możliwość przyjemnego spędzenia czasu.

Grote Markt St-Truiden Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Grote Markt St-Truiden Limburgia; źródło: Flickr

Wypełnia go ratusz z czerwoną fasadą w klasycznym stylu 1750 r Jego wieża mieści aż 50 dzwonów, które wprawione w ruch odtwarzają charakterystyczne melodie. Pięknie zdobienie wnętrza wypełnia m.in. kominek z marmuru, będący częścią dawnej sali obrad.

Widoczne obok pozostałości dawnego klasztoru benedyktynów przypominają o dawnych czasach, kiedy to w górę pięła się tu wysoka wieża, która nie przetrwała niestary pożaru w 1975 r. Na szczęście ocalała wyjątkowo wielkich rozmiarów brama wjazdowa i dom opata,wypełniony przebogata komnatą.

“Fascynaci lotnictwa muszą w St-Truiden zajrzeć do Centrum Historycznego Bazy Lotnictwa. Maleńkie muzeum zlokalizowane o dziwo w gmachy dawnego opactwa opowiada ciekawą historię dawnego lotniska. Przeobrażone w 1936 r., w bazę niemieckiej Luftwaffe, a potem amerykańskich żołnierzy po wonie posłużyła za ośrodek szkoleniowy rodzimych pilotów.”

Warto zapatrzeć się w klasztorny kościół Beginek z XIII w. Wpisany w 1998 r. na listę dziedzictwa UNESCO kompleks dawniej otaczał mur. Gdy w 1798 r. przeszedł na własność barona Michel-Laurenta de Sélys-Longchamps, zaczął tracić na znaczeniu. Ostatnia z sióstr zmarła w 1860 r. Świątynia nadal działała, ale w końcówce l 20 XX w. kościół zaczął się po prostu sypać, co zmusiło władze do jego zamknięcia. Obecnie kościół służy różnym wystawom i koncertom podczas których podziwiać można 38 oryginalnych średniowiecznych malowideł ścinanych.

Gotycki kościół NMP (Onze-Lieve Vrouwekerk) słynie z 35 obrazów z XIV i XV w. ukazujących legendy o świętych. To właśnie wówczas kościół, tak naprawdę zyskał nowe oblicze, kiedy to pierwotnie romańską bryłą zastąpiono gotycką. Widoczna dziś wieża także nie jest oryginałem. Po zawaleniu się w 1668 r. została odbudowana, już w innym wydaniu w l. 1847-52.

Kościół NMP Onze-Lieve Vrouwekerk w Sint-Truiden www.szlakiempodrozy.pl

Kościół NMP Onze-Lieve Vrouwekerk w Sint-Truiden; źródło: Wikipedia

Naprzeciwko kościoła uwagę zwraca zegar astronomiczny Festraetsa. Skontrowany z 20 tyś części (!) olbrzym ma 6 m wysokości i 4 m szerokości. Wybijając pełne godziny odsłania na swej tarczy 12 figurek, które ukazują przedstawicieli średniowiecznych cechów, czyli stowarzyszeń rzemieślników, za którymi idzie… śmierć, przedstawiona tu w formie szkieletu.

Cdn…

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments