Regiony świata www.szlakiempodrozy.pl

Limburgia. Hasselt, Genk i Sint Truiden.

Belgijska Limburgia to region pełen jest historycznych zaszłości ściśle związanych z Niderlandami, do których ów teren należał przez lata. Gdy w 1839 r. region podzielono na dwie części, należący do Belgii skrawek stał się, co zrozumiałe, terenem granicznym. Pora przyjrzeć się trzem z jej miast.: Hasselt, Genk i Sint Truiden.

Warto wiedzieć jednak, że cała prowincja Limburgia podzielona jest na trzy okręgi administracyjne:

  • Hasselt
  • Maaseik
  • Tongeren

W sercu Limburgii. Pora na Hasselt.

Samo miasto Hasselt stanowiące stolicę Limburgii praktycznie nie ma w sobie nic z wielkomiejskich ośrodków pełnych niesamowitych zabytków. Za to związało się z wodą, konkretnie rzeką Demert i kanałem Alberta. 78 tyś dziś ośrodek, od samego początku istnienia, czyli VII w. wbiło się w świadomość ludzi, jako jedno z ważniejszych miejsc regionu.

Gdy w XI stuleciu zapadła decyzja o budowie głównego kościoła nikomu na myśl nie przyszło, że na ukończenie Sint-Quintinuskathedraal (katedry św. Kwintyna) trzeba będzie poczekać do… XIX w. Wystarczy wejść do środka i przejść się ułożona w karo biało-czarna kostką by stwierdzić, że kościół jest prawdziwą mieszaniną stylów. Podczas gdy chór otrzymał renesansowy styl, prezbiterium zwraca uwagę baroków formą. Mijając wielkie kolumny podtrzymujące strop i zbliżając się do głównego ołtarza można rzucić okiem na wypełniające ściany obrazy. Ale to nie one sprawiają, że ów stale zajmuje poczesne miejsce wśród wszystkich europejskich świątyń. Oto bowiem tutejsza monstrancja, wykonana w 1287 r., jest najstarszym tego typu narzędziem liturgicznym na świecie.

Sint-Quintinus Kathedraal Hasselt - katedra św. Kwintyna www.szlakiempodrozy.pl

Sint-Quintinus Kathedraal Hasselt – katedra św. Kwintyna w regionie Limburgia; źródło: Flickr

Jakby tego było mało, wnętrze wieży wypełnia 42 dzwonowy karylion, który „daje głos” podczas organizowanych tu cyklicznie koncertów. Nic dziwnego, że przy katedrze mieści się Muzeum Karylionu (Beiardmuseum). Więcej o zabytku tutaj.

Bez wątpienia warto podążyć typowo handlowym arteriami Demerstraat i Koning Aldertstraat. Szczególnie drugą z nich. Niby wąska i gruncie rzeczy podobna do innych tego rodzaju ulic na wiecie. Niby trudno się przecisnąć przez tłum Mimo to warto, bo istniała już w 1459 r. To właśnie nią w dawnych czasach dojeżdżało się do miasta. Gdy otoczone je murami zajęli ją kupcy, przez co od zarania kojarzona była właśnie z handlem. Tyle, że zamiast ciuchów i kosmetyków chodliwy towar stanowiły wywczas ceramika i len.

No i do tego wychodzi na Grote Markt! Rynek z licznymi zabudowaniami to prawdziwa mieszanina stylów co sprawia, że początkowo można poczuć się tu dziwnie. Ale z każdą sekundą ta symbioza staje się coraz bardziej przyjemna. Unoszący się wokół gwar, dochodzący z restauracyjny stolików sprawia, że czuć tu ten lokalny flow.

Grote Markt Hasselt Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Grote Markt Hasselt Limburgia; źródło: Flickr

Biała, odnowiona elewacja XVI w. De Voetboge Camer, stanowi miejsce, które okupowali klienci chcąc kupić niegdyś mięso. Z czasem budynek przeobraził się w karczmę. Ale swa nawę zawdzięcza… policji, która miała tu swa siedzibę. Przybudowany, już z ożyciem kamienia nabywali potem prywatni właściciele.

Oho, jest i sławetny „polski akcent”. Biały napis na szarej elewacji stojącego tu od 1738 r. jasno informuje „Konig George” choć oficjalnie wszyscy nazywają go „De Koning van Polen” – Królem Polski.

De Koning van Polen Hasselt Limburgia Belgia www.szlakiempodrozy.pl

De Koning van Polen Hasselt Limburgia Belgia; źródło: Flickr

Najbardziej charakterystyczny element placu? Bez wątpienia Het Sweert! Gdy go budowano uznano, że najlepiej będzie zastosować technikę. Trzy kondygnacje ozdobiono krzyżami św. Andrzeja oraz nawiązującymi do branży farmaceutycznej dłoni w rękawiczce z mieczem.

Ale oryginalny dom z 1462 r. przebudowani w l.50 XVIII w. Potem działała w nim karczma, z której wreszcie zrobiono aptekę. Po kolejnych zmianach wreszcie postanowiono ujednolicić budowlę, odnawiając ją i uznając obiekt za zabytek.

Het Sweert Hasselt – Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Het Sweert Hasselt – Limburgia; źródło: Flickr

De Drij Pistolen, czyli „Trzy pistolety”. Brzmi groźnie… Tymczasem żadnej strzelaniny, czy napadu tu nie nigdy było. Stojący przy Grote Markt 15 dom w XVII stuleciu służył za taki ówczesny kantor. Przychodzili tu więc wszyscy chcąc wymienić guldenowy na hiszpańskie monety – dublony, zwanych po prostu „pistoletami”. Ot i cała tajemnica… Wzniesiony w XVIII w. z czasem zmieniał swój wygląd i przeznaczenie. T co widać dziś jest XIX w. odpowiedzią na na potrzebę urządzania tu karczmy, z z czasem restauracji. Pielęgnowania historycznej działalności znalazło także odzwierciedlanie w zachowaniu nazwy dla działającego tu hotelu. W W l. 60 XX w. urządzono tu jednak bank. Dziś to można tu zjeść w zwykłem KFC. Cóż, znak czasów…

Kapelstraat i Hoogstraat – majętne ulice Hasselt

Ulice Kapelstraat i Hoogstraat to już oaza bogatej klienteli, która robi zakupy w ekskluzywnych sklepach najdroższych marek. Mimo, że każdy budynek z Kapelstraat opowiada tu jakąś historię, zazwyczaj pełna handlowych szczegółów to jakoś trudno się nimi zachwycać.

No może poza kilkoma. Choćby Wielkim Pelikanem (De Groote Pellicaen) spod nr 43. Musicie wierzyć na słowo, bo dziś już tego nie widać, ale w ścianach dawnej karczmy przebudowanej w 1633 r. tkwiły niegdyś te charakterystyczne drewniane belki.

Tymczasem kremowy De Arent zajmujący parcelę nr 49 stoi tu od 1591 r. Podobnie jak i wcześniejszy swe korzenie ma w knajpie, ale różnica polega na tym, że potem zajęła go szanowana rodzina szlachecka.

Zawsze na świecie było tak, że ktoś tarzał się w pieniądzach, a drugiemu „brakowało do pierwszego”. Już w XIV w. wykorzystali to bracia Longobardowie, otwierając biznes z kredytami Zabierając się za prowadzenie firmy zbudowali więc okazały gmach Het Lombardenhuys. Przebudowany w XVII w. dziś jest jednym z uznanym za ważny zabytek adresów w mieście.

Het Lombardenhuys Hasselt Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Het Lombardenhuys Hasselt Limburgia; źródło: Flickr

Niesamowite, że De Wizjer dziś robi takie wrażenie. A pomyśleć co to było, gdy był nowy. Pierwotnie powstał w technice szachulcowej, czemu dowodzi zresztą do dziś widoczne poddasze. Ale w 1727 r. drewniany gmach przerobiono na ceglany No dobrze ale skąd ten „wizjer” w nazwie”. Po tutejszemu sławo to oznacza po prostu „wskaźnik” i wzięła się stąd, że niegdyś po zachodniej stronie widać było żelazny wiatrowskaz, a na jednej ze ścian obraz wskazówki zegarowej.

De Wizjer Hasselt Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

De Wizjer Hasselt Limburgia; źródło: Wikipedia

 

Coś jeszcze? Przede szybkim wiśnie! Przecież to jeden z symbolu Japonii! Komu może zajrzeć do herbaciarni Jyushoan, która jest jakby żywcem wyjęta z XVI starej japońskiej farmy. Aaa i nie wolno zapomnieć o tutejszym sklepie z pamiątkami! Wybór jest dość duży więc każdy znajdzie coś dla siebie. Jak nie książkę, to breloczki czy magnesy, ewentualnie pocztówki i mini-puzzle.

Hasselt warto odwiedzić w jakikolwiek wtorek lub piątek, kiedy to plac Kolonel-Dusart zmienia się w gwarne targowisko.”

Inną świątynią na którą warto rzucić okiem jest kościół NMP (Onze-Lieve Vrouwekerk), zajmujący parcelę niedaleko rynku. To co widać dziś to efekt renowacji z 1951 r. ale same mury stanęły tu już w 1730 r. Miejscowi nazywają go też bazyliką Virga Jesse, a wszystko dlatego, że w środku znajduje się XIV w. figurka Madonny z Dziesiątkiem. Warto wpatrzeń się w ołtarz główny. Barokowy styl nadał mu rzeźbiarz Jeana Delcoura. Są też mauzolea dwóch sióstr zakonnych Anny Cathariny de Lamboy i Barbary de Rivière d’Arschot – opatek klasztoru w Herkenrode.

Tradycyjnie raz na siedem lat w kościele pojawia się nowe działa sztuki.

Onze-Lieve Vrouwekerk Hasselt www.szlakiempodrozy.pl

 Onze-Lieve Vrouwekerk Hasselt; źródło: Flickr

Ale nie tacy święci są tutejsi mieszkańcy jakby się zdawało 🙂 Część lubi bowiem popijać miejscową jałowcówkę. Spożywanie tego lokalnego trunku to zakorzeniony w historii miejscowy zwyczaj. Jej przygotowywanie rozsławia Hasselt na całą Belgię, przez co nie dziwi, że na ul.19 Witte Nonnenstraat działa poświęcone jej Nationaal Jenevermuseum. I pomyśleć, że dawniej te mury służyły franciszkankom… Gdy w 1803 r. sprzedany majątek posłużył uruchomieniu gorzelni. Działająca do 70 XX w., po zamknięciu szybko popadła w ruinę. Pomocną dłoń wyciągnęło na szczęście miasto. Odnowiony obiekt zaadoptowano na tematyczne muzeum, którego osią jest oczywiście jałowcówka. XIX w. mury wypełnia więc:

  • 2 tyś szklanych butelek
  • 750 korków i słoików
  • 1230 kieliszków
  • 400 specjalnych kieliszków do likieru
  • 200 przedmiotów ceramicznych
  • 540 plakatów
  • 9500 etykiet

Uff… Jest co oglądać. Szczegóły na oficjalnej stronie.

Nationaal Jenevermuseum www.szlakiempodrozy.pl

Nationaal Jenevermuseum; źródło: Flickr

Muzeum jałowcówki Hasselt Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Muzeum jałowcówki Hasselt Limburgia; źródło: Flickr

Krętą drogą Maastrichterstraat poruszano się już w XIV w. Do dziś bogata w atrakcje kusi choćby możliwości zajrzenia do muzeum Stellingwerff-Waedenhof, w którym można się czegoś dowiedzieć o historii hrabstwa Loon, spoglądając na odnalezioną w pobliżu ceramikę.

Odcinek do Sint-Jozefstraat pełen jest sklepów, z oryginalnymi fasadami na piętrach. To co poniżej zwykle parokrotnie się już zmieniało. Dostosowywano to bowiem do stale zmieniających się potrzeb. W druga stronę, do Guido Gezellestraat wypełniają kamienice, domy mieszczańskie i dwory z przełomu XIX i XX w., w tym:

  • Waerdenhof – ściągająca wzrok ustawicznym przed wejściom zegarem słonecznym patrycjuszowska nieruchomość
  • De Pasteye – ładny ceglany gmach z drewnianymi okiennicami z 1678 r.; jego przeznaczenie było różne, była mennica,potem gorzelnia i karczma

De Pasteye Hasselt Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

De Pasteye Hasselt Limburgia; źródło: Wikipedia

  • Hotel de Corswarem – z 1860 r. będący domem bogatej rodziny; w czasie II wojny światowej służył oficerom III Rzeszy; w środku wrażenie robią elegancki, neogotycki salon z oryginalnym kominkiem i zdobionym sufitem
  • Dom de Valck – istniejący już 1486 r. z uwagi na wspominaną karczmę; w XVIII w. Dom zajęły rodziny szlacheckiej. Z czasem dawny zajazd przerobiono w apartamentowiec, a dawną salę teatralną i przestrzeń ogrodową zajął pasaż handlowy „De Ware Vrienden”

Huis De Valck Hasselt www.szlakiempodrozy.pl

Huis De Valck Hasselt; źródło: Wikipedia

Ulica Havermarkt

Odchodząca od Grote Markt na zachód niegdyś ul. Havermarkt nie wywoływała tak miłych skojarzeń jak dziś. Wyobraźcie sobie jak dawno temu cuchnęło tu od wypełniając ją sztuk bydła, czekających na klientów funkcjonującego targu. Aż dziw, jak bardzo zmieniła się przez lata, tworzą dziś całkiem przyjemne uliczkę. Najpierw wypełniły ściany klasztoru, a potem nawet pierwszego miejskiego ratusza. Co więcej na przełomie XVIII i XIX w. zaczęły tu rosnąć domy patrycjuszowskie. Pełna jest urokliwych, odrestaurowanych elementów. De Cat, przy nr 27 kusi historią. Najpierw popularnego zajazdu, a potem pomieszczeń zajmowanych przez augustianów. Już w zmienionej klasycystycznej wersji z trzema piętrami posłużył urządzaniu sklepu

A taki Het Leerske, pod czwórką? Żeby z XVI w. karczmy zrobić rezydencję? Dało się…

Het Leerske Hasselt Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Het Leerske Hasselt Limburgia; źródło: Flickr

Pobliski gmach De Croon z 1580 r. zajęła zaś rada miejska. W ratuszu prócz jej posiedzeń rezydował sąd, przez co organizowano tu… tortury.

Den Cleynen Eenhoeren Hasselt Limburgia www.szlakiempodrozy.pl

Den Cleynen Eenhoeren Hasselt Limburgia; źródło: Wikipedia

Prawda, że ten także jest ładny? Początkowo w miejscu tym mieszkał XVII w. prawnik. Później w XIX w. powstała nowa neoklasycystyczna bryła Den Cleynen Eenhoeren, z niewielkim balkonem i trójkątnym frontonem.

Gulden Put pod nr 21-32 w 1659 r. kazał zaś wznieść burmistrz miasta. Służący pierwotnie jako rezydencja z czasem stał się bardizej praktycznym adresem: najpierw banku a potem restauracji.

Swego w czasu w głowie projektanta Wima Van Lishouta pojawiła się myśl o uczynieniu z Hasselt belgijskiej stolicy mody. Pomysł nie taki od czapy, jak mogło by się wydawać. Wszak już w średniowieczu do miasta zjeżdżali kupcy i krawcy, by w mieście prowadzi ożywione targi z suknami, głównie tkaną wełną. Na wspomnienie tego wyjątkowego okresu część dawnego klasztoru urządzono muzeum mody, które wypełniono 18 tyś elementów, w tym oczywiście odzież buty, damskie torebki. Najstarsze ze zbiorów pochodzą nawet z 1750 r.! A, że i lokalny twórcy mieli swoja markę nie dziwota, że miejscowi się tym chwalą. Wielbicieli mody zapraszam na oficjalną stronę.

Tymczasem działalność urządzonego w domu, o którym widomo, że istniał już w połowie XV w. Muzeum Miejskiego opiera się na cyklicznie zmienianych wystawach warto zajrzeć tutaj i wybrać coś dla siebie. Szczegóły tutaj.

Ciekawa opcja zwiedzania to niedzielno-poniedziałkowe włóczenie się po mieście z przewodnikiem. Opcja oczywiście płatna ale 2/3 euro to nie majątek. Więcej tutaj.

Natura Limburgii w pigułce

Leżąca we Flandrii Limburgia usiana jest polami, i sadami owocowymi oraz gospodarstwami rolniczymi. Jedną z regionalnych perełek tego belgijskiego regionu jest bez wątpienia Bokrijk Openluchtmuseum. I pomyśleć, że gdy w 1958 r. zakładano nową atrakcję stanowiło ono ledwie jednoelementowy skansen.

Czytaj dalej

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments