Kosmodromy wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Kosmodromy – miejsca startów lotów kosmicznych

Podróż w kosmos niejednokrotnie stanowi dziecięce marzenie. Jednak tylko nieliczni mogą je zrealizować. Szansą na minimalny choćby kontakt z tym, co na co dzień otacza ludzi realizujących programy kosmiczne, może być wizyta na jednym z kilkunastu kosmodromów.

Pierwszy ku któremu lecą myśli jest zazwyczaj ten położony na Przylądku Canaveral na Florydzie. Niewielki teren otoczony wodami Atlantyku i rzeki Banana. Gdyby nie „on” – jedno z najzwyklejszych miejsc na ziemi. Ale chęć podboju kosmosu zmieniła wszystko. „Kennedy Space Center” – centrum kosmiczne, prowadzone przez „Narodową Agencję Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej”, znaną powszechnie jako NASA, to bowiem potężny obiekt Otwarty w 1962 roku , po raz pierwszy wykorzystano do wyniesienia w powietrze rakiety, konkretnie „Apollo 4”, pięć lat później.

Osiami kosmodromu na Cape Canaveral są dwie platformy startowe: LC39A oraz LC39B. Pierwszą z ich premierowo wykorzystano 9 listopada 1967 roku, gdy w powietrze wzbiła się tu rakieta ”Saturn V” wynosząca bezzałogowy lot na statku kosmicznego „Apollo V”. Do 25 stycznia 2020 r. charakterystyczne wibracje ziemi, towarzyszące uruchomianiu silników i napędzaniu rakiety odczuwalne tu były 166 razy.

Gdy w 1974 podjęto decyzję o wyłączeniu platformy LC39A spośród używanych przez program Apollo, ruszyły prace nad przystosowaniem jej do startów promów kosmicznych. Tak w 1981 w pierwszy rejs wystartował stąd prom „Columbia” mający zrealizować misję STS-51-L. Przebudowa modułu LC39B, sprzyjała zorganizowaniu efektownego, jak się wydawało, startu promu „Challenger” 28 stycznia 1986. Niestety 73 sekundy po starcie maszyna w skutek awarii uszczelki rozpadła się w drobny mak, a życie straciła cała 7-osobowa załoga.

Drugie ze stanowisk LC39B obecnie, w większości rozebrane wykorzystywane jest do wystrzeliwania rakiet. Zaopatrzona w system tłumienia hałasu, miała stać się platforma wykorzystywaną w lotach komercyjnych, jednak ki co z pomysłu się wycofano. Styczeń 2015 przyniósł budowę trzeciej części – LC39C, betonowego stanowiska przystosowanego do przyjęcia rakiety o całkowitej wadze 60 ton.

Zwiedzanie kosmodromu na Przylądku Canaveral

Zwiedzanie „Centrum Kosmicznego im Johna F. Kennedy’ego” wymaga wydania 47 bądź 57 $. Zarządzający obiektem oferują możliwość wzięcia udziałi w programie edukacyjnym przybliżającym historyczne zawiłości zdobywania przez ludzi kosmosu. Całość zorganizowana jest tak, iż po rozległym terenie wizytujących obwozi specjalny autobus, zatrzymując się przy konkretnych obiektach.

Kennedy Space Center www.szlakiempodrozy.pl

Kennedy Space Center; źródło: Flickr

Który robi największe wrażenie? Z pewnością słynny „garaż” zwany tu Vehicle Assembly Building (VAB)! Dopiero objęcie wzrokiem owego mającego 160 m wysokości kolosa, daje prawdziwe wyobrażenie o gigantycznych wahadłowcach. To w nim składa się i konserwuje promy, które potem z hukiem ruszają w bezkres kosmosu. Obejmując wzrokiem dwie słynne, dzięki transmisjom TV, platformy startowe poczuć można dreszczyk emocji.

Budynek VAB Cape Canaveral www.szlakiempodrozy.pl

Budynek VAB Cape Canaveral; źródło: Flickr

Szkielet podtrzymujący rakietę w gmachu VAB www.szlakiempodrozy.pl

Szkielet podtrzymujący rakietę w gmachu VAB; źródło: Flickr

Największą popularnością, w kompleksie otwartym już w 1967 roku, cieszy się bez wątpienia symulator lotu wahadłowca, w którym doświadczyć można słynnych przeciążeń jakim poddawane są w trakcie lotu ciała kosmonautów. Wszystko zostało tu zapięte na ostatni guzik, dzięki czemu fotele i podłoga trzęsą się dokładnie tak, jak w trakcie startu wahadłowca.

W ośrodku zobaczyć można idealnie odwzorowaną maszynę wahadłowca „Explorer”. Warto na chwile zatrzymać się przed pomnikiem „Atrinaut Memorial”, który zawiera wyryte nazwiska wszystkich astronautów, którzy zginęli w wypadkach.

“Teren na jakim ulokowano wszystkie elementy centrum jest ogromny. Dość powiedzieć, że to 567 km2! Tymczasem, na pierwszy rzu oka, wcale na to nie wygląda. Winien temu jest specyficzny kształt przylądka, który pozwolił zając prostokątna przestrzeń o wymiarach 50 na 10 km.”

Intrygująca częścią kompleksu jest „Apollo/Saturn V Center”. Zgromadzono w nim choćby kamień zabrany z powierzchni księżyca. Prócz niego są tu wystawy, na ekranie stele wyświetlane są filmy traktujące o historii podboju kosmosu.

Apollo Saturn V Center www.szlakiempodrozy.pl

Apollo Saturn V Center; źródło: Flickr

No i oczywiście crème de la crème – rakieta kosmiczną oraz moduły księżycowe. To właśnie tu wykorzystać można możliwość dołączenia do wycieczki z przewodnikiem, której koszt to 25/19$. W trakcie 2,5 godzinnego obchodu można zerknąć na stanowiska startowe słynnych amerykańskich programów kosmicznych”: Apollo, Gemini i Merkury oraz zejść do bunkrów obserwacyjnych.

Ogromny oryginalny prom kosmiczny „Atlantis”, który „przeszedł na emeryturę” i stoi tu od 2013 roku to miejsce w którym zawsze roi się od ciekawskich. Nie mniejsze zainteresowanie wzbudza zresztą naturalnej wielkości kopia słynnego teleskopu Hubble’a.

“International Space Station mieści zaś oryginalnie wyglądające wnętrze stacji kosmicznej.”

Co więcej w „Apollo/Saturn V Center”, otwartym w grudniu 1996 mieści też Air Force Space & Missle Museum, z jak mówi sama nazwa rakietą startową Saturn V,modułem dowodzenia Apollo 14, oraz skafander Alana Sheparda. Jakby tego było mało bilet upoważnia do wizyty w ciągu tygodnia w „US Astronault Hall of Fame” z osobistymi rzeczami astronautów, kabinami załogowymi statków i symulatorem lotu. Także tu umówić się można na… lunch z astronautą, którego koszt to 30$.

Inne amerykańskie kosmodromy

Wyspa Wallops to mający ledwie 16 km2 kawałku ziemi. Nie przeszkodziło to jendak, by wschodni brzeg stanu Wirginia idealnie sprawdził się jako miejsce kosmodromu „Wallops Flight Facility”.

Umiejscowiony tu ośrodek jest głównym miejscem obsługi lotów kosmicznych prowadzonych przez „Centrum Lotów Kosmicznych imienia Roberta H. Goddarda”. I aż trudno uwierzyć, że ośrodek jest tak mało znany. Tymczasem od jego inauguracji, do dziś wykonano z niego ponad 16 tyś startów! Co więcej wykorzystywany jest przez amerykańska armię.

Otwarta dla zwiedzających powierzchnia kusi możliwością poznania tajników wystrzeliwania rakiet i wypuszczania w powietrze balonów. Stojąc pod zebranymi w „Rocket Garden” rakietami tutejsze ma się człowiek czuje się jak mrówka. Zwiedzanie jest idealną okazją do wzięcia udziału w programach edukacyjnych, których tematyka łączy się z nauką o Ziemi i kosmosie. Najważniejszym elementem wizyty jest jednak skorzystanie z punktu widokowego na rakiety.

Co ciekawe już w 1945 NASA założyła tu miejsce z których posyłano w niebo rakiety, uruchamiając dodatkowo stanowiska badawcze. Tak poznawano odpowiedzi na nurtujące naukowców pytania, dotyczące niepowodzeń w kwestiach technicznych, odnoszących się do szeroko pojętego lotnictwa.

Satish Dhawan” – Indie, lecą w kosmos

Swój program kosmiczny, już od 1962 roku prowadzi też rząd Indii. Wówczas to na czele zespołu stanął Vikram Sarabhal. Gdy siedem lat później powołano Indyjską Organizację Badań Kosmicznych (ISRO), a kilka lat później Ministerstwo ds. Kosmosu stało się jasne, że nie jest to jedynie kaprys władz.

Swe ogromne aspiracje w kwestii eksploracji przestrzeni kosmicznej Hindusi realizują wykorzystując własne centrum kosmiczne ”Satish Dhawan Space Center”, kosmodromu znanego też pod nazwą Sriharikota Range (SHAR).

Ogromna inwestycję której serce postanowiono umieścić na wyspie Sriharikota, oficjalnie otworzono 1 października 1971. Wkrótce potem w ruszyły stąd rakiety RH 125. Już w 1982 udało im wysłać na orbitę hinduskiego satelitę, co godne podkreślenia, wykorzystując do tego rakietę rodzimej produkcji. Podkreśleniem chęci udziału w „kosmicznym wyścigu” było dołączenie hinduskiego kosmonauty do rosyjskiej załogi. Aktualnie działalność kosmodromu opiera się na istnieniu dwóch wyrzutni.

Złotymi zgłoskami w indyjskim programie kosmicznych zapisał się start sondy Chandrayaan-1, 22 października 2008. Kolejna z serii rakiet oznaczona nr 2 stanowić ma podstawę hinduskiego programu w najbliższej przyszłości. Jego celem było wystrzelenie sondy, mającej pozostać na orbicie cały rok. Marzeniem miejscowych naukowców jest dotarcie nią na drugą – ciemna stronę księżyca.

Władze Indii nie próżnują także jeśli chodzi o programy marsjańskie. To właśnie z „Satish Dhawan Space Center” 5 listopada 2013 ruszył premierowy hinduski orbiter na Marsa, który dotarł do celu 24 września 2014.

Kolejny raz miejsce przeszło do historii w lipcu 2019 r., gdy wystrzelono stąd drugą indyjską misja na Księżyc. Wykorzystując rakiety GSLV Mk II rozpoczęła się misja Chandrayaan-2. W samym 2017 roku Indie wysłały w przestrzeń kosmiczna aż 104 satelity jednocześnie!

Second Launch Pad - kosmodrom Satish Dhawan www.szlakiempodrozy.pl

W 2005 roku Hindusi oddali drugi kompleks zwany „Second Lauch Pad (SLP)”; źródło: Wikipedia

Co więcej Indie mają za sobą wysłanie sondy „Mangalyaan” na Marsa, celem zdobywania nowych informacji o przestrzeni kosmicznej. Jak podkreślają władze Indii, waga tego zdarzenia jest tym większa, iż koszt całej operacji oscylował wokół 74 milionów $, co w takim projekcie… uznano za „promocję”.

Gagarin z Bajkonura

Był styczeń 1955, gdy na kompletnym pustkowiu pojawiła się rzesza rosyjskich robotników, przygotowując teren pod budowę kompleksu, dziś prawdziwego olbrzyma. Gdy po miesiącu pierwsze elementy konstrukcji wreszcie dotarły, nie wiadomo było jaki będzie ich los. Formalnie bowiem, decyzja ta leżała w gestii rządu ZSRR. Ten jednak z niczym nie zaskoczył i zaaprobował decyzję o budowie, na terenie dzisiejszego Kazachstanu rosyjskiego ośrodka „Bajkonur”.

Rozłożony punkt startowy Bajkonur www.szlakiempodrozy.pl

Rozłożony punkt startowy Bajkonur; źródło: Flickr

Miejsce wybrano oczywiście nieprzypadkowo; z jednej strony odległe jest od wielkich miast, z drugiej bliskość wód jeziora Aralskiego i rzeki Syr-daria, pozwala korzystać z ich zasobów. Dziś wielki Bajkonur zlokalizowany na terenie 12 tyś miejscowości Töretam. Wspomniane położenie na uboczu wymagało stworzenia osiedla, które na który, zamieszkali pracownicy zatrudnieni na kosmodromie.

Powierzchnia: 6717 km2
Rozmiar:  75 x 90 km
Hale montażowe: 11 
Platformy startowe: 9
Lotniska: 2

Mujące wszelkie oficjalne uroczystości władze ZSRR z dumą zainaugurowały nowy rozdział lotów kosmicznych 2 czerwca 1955, oddając pierwszy w historii i do dziś największy kosmodrom na świecie!

Ale na premierowy lot trzeba było poczekać prawie dwa lata. Rakietowy pocisk balistyczny wywołując, przy wielkim aplauzie, wzbił się w niebo, stanowiąc wstęp do wystrzelenia pierwszego sztucznego satelity – słynnego Sputnika. Po dziś dzień godz 19:28 4 października 1957, wspominana jest tu z rozrzewnieniem.

Zresztą nie mniejszym niż 12 kwietnia 1961, gdy na pokładzie statku kosmicznego „Wostok” Jurij Gagarin, jako pierwszy człowiek na świecie wszedł w przestrzeń kosmiczną. Od tego czasu w startowały stąd kolejne wersje satelitów, sond kosmicznych i pocisków balistycznych.

Kompleks Bajkonur www.szlakiempodrozy.pl

Kompleks Bajkonur; źródło: Flickr

Dawne centrum dowodzenia kosmodromu; dziś sala muzealna www.szlakiempodrozy.pl

Dawne centrum dowodzenia kosmodromu; dziś sala muzealna; źródło: Flickr

Na kosmodrom Bajkonur składają się cztery części:

  • kompleks startowy nr 1 – najstarszy el. dedykowany radzieckiemu programowi „Sojuz”; w obiegowej opinii znany jako „wyrzutnia Gagarina”; zbudowany w 1956 uległ zniszczeniu podczas wybuchu rakiety w 1983; z odbudowanej infrastruktury ostatni raz skorzystano w 2012
  • kompleks startowy nr 31 – z którego startują dziś rakiety „Sojuz 2”
  • kompleks startowy nr 109 – oryginalnie zbudowany jako silos do wystrzeliwania rakiet balistycznych
  • kompleks startowy nr 250 – zwany też „Bajterkiem”; z którego zrobiono użytek tylko raz, w 1987

Po dziś dzień pomimo, iż lde facto to kosmodrom w Kazachstanie, de facto wykorzystywany jest wyłącznie prze Rosjan.

Muzeum Bajkonur www.szlakiempodrozy.pl

Muzeum Bajkonur; źródło: Flickr

Linia kolelejowa kosmodromu Bajkonur www.szlakiempodrozy.pl

Linia kolejowa kosmodromu Bajkonur; źródło: Flickr

 

Brazylijski kosmodrom Alcântara

Tworzenie bazy, w stanie Maranhão, na północnym wybrzeżu największego kraju Ameryki Południowej ruszyło w 1982 roku. Dość szybko, bo już 1 marca kolejnego roku odtrąbiono ukończenie prac i uzyskanie statusu przystosowania do pełnienia swych funkcji. Tym niemniej trzeba było czekać siedem długich lat, by pierwsza z rakiet mogła ruszyć w powietrze.

Pionierską „imprezą” było wystrzelenie piętnastu rakiet SBAT-70 i 2 SBAT-152. Już w lutym kolejnego roku przeprowadzono operacją pod nazwą „Alcântara”, wynosząc w górę sondę. Udane próby stapwiły, że w 1991 rząd, zmierzając do zapewnienia całkowitego bezpieczeństwa okolicy, dokonał wywłaszczenia 620 km2 terenów leżących na północy gminy Alcântara. Zabudowania zaczęły powstawać po wykarczowaniu miejscowych lasów, zajmując teren w całości rozciągający się na 200 km2.

“Kosmodormem zawiadują brazylijskie siły powietrzne ”Comando da Aeronáutica” oraz „Brazylijska Agencja Kosmiczna”.

Główny element stanowi tu „Centrum Techniczne” trzy piętrowa nieruchomość z centrum kontroli operacji i przetwarzania danych, oraz pomieszczenie kontrolerów kosmodromu. To w nim specjaliści śledzą trasę lotu balistycznego oraz podejmują działania zaradcze w momencie nieprzewidzianych sytuacji.

W specjalnie wniesionym gmachu pracownicy zajmują się przygotowaniem do startu ładunku, montażem i przygotowaniem do startu rakiet, w tym zaopatrzeniem jej w paliwo. Na trzech platformach zgromadzono narzędzia dedykowane:

  • sondowaniu rakiet
  • startowi satelitów VSL-1
  • startowi rakiet, których waga przekracza 10 ton

Brazylisjki kosmodrom Launch Center w mieście Alcântara www.szlakiempodrozy.pl

Brazylijski kosmodrom Launch Center w mieście Alcântara; źródło: Wikipedia

Ścisła współpraca z Amerykanami z NASA zaowocowała wkrótce ambitnym projektem, w trakcie którego, w czasie od sierpnia do października 1994 kosmodrom opuściło aż 47 rakiet!

Dziś w skład kosmodromu wchodzą urządzenia do przygotowania silników rakietowych, wysyłanych w powietrze na stacje ładunków, stanowisko tankowania paliwa rakietowego, wieża startowa i centrum kontroli lotów. Ponadto na terenie kosmodromu znajduje się wieża „Torre Móvel de Integração” mogąca przyjąć do 380 ton elementów konstrukcji rakiet VSL. Na terenie bazy zbudowano 2600 m asfaltowy pas startowy dla samolotów.

Pierwszą rakietę wystrzelono stąd 21 lutego 1990, a była nią „Sonda 2 XV-53”. Później jedynym obsługiwanymi tu modelami stały się rakiety VSL-1. Czarnym dniem w historii „Alcântary” okazał się piątek 22 sierpnia 2003, kiedy eksplozja konstrukcji owego modelu zabiła 21 osób.

Włosko-kenijskie porozumienie kosmiczne

Włochy to kolejne europejskie państwo, które prężnie rozwija swój system lotów kosmicznych. Działania rządu różnią się jednak nieco sposobem działania, od innych aktorów wyścigu o kosmos. Pierwsza z nich dotyczy umiejscowienia swojego kosmodromu, zorganizowanego w… dalekiej Kenii.

Włoski rząd szukając odpowiedniego miejsca skierował swój wzrok właśnie na owo afrykańskie państwo z prostej przyczyny. Nie dość, że to bodaj najbardziej rozwinięty kraj kontynentu, to jeszcze położone jest blisko równika, co zacznie ułatwia start rakiet.

Zawiadujące nim „Centrum Kosmiczne Luigigo Broglio” podzielono na dwie części. Jedna zlokalizowana jest na lądzie, ok.6.5 km od miasta Malindi. Na niewielkim, zważywszy na działalność, poletku ziemi mieszczą się gmachy, w których pracownicy odbierają i rejestrują wszelkie dane, oraz gdzie działa stacja kontroli naziemnej.

Pierwszy test przeprowadzono tu w marcu 1964. Przez 24 lata, do 1988 r. wystrzelono stąd 27 rakiet oraz 8 satelitów obsługiwanych przez Włochów, Amerykanów i Brytyjczyków. A’propos Stanów Zjednoczonych, to właśnie stąd NASA dokonała pierwszego w historii wystrzelenia statku kosmicznego, nie ze swego terytorium.

Start satelitów włoskich odbywa się jednak już z platformy położonej na wodach terytorialnych Kenii, którą pierwotnie wzniesiono do wydobywania ropy spod dna oceanu. Na wzniesionej na regulowanych podporach i zajmującej prostokąt 30 na 100 m platformie „San Marc” widoczne są wielki dźwig i budynki, w których przygotowuje się rakiety do startu. Obok na drugim pomoście o boku 36,5 m, rozmieszczono centrum kontroli lotu. Obie części łącza ułożone pod wodą 23 grube kable.

Cała ważąca 1500 ton konstrukcja została doprowadzona na miejsce, do Zatoki Ungwana, przez holownik. Co ciekawe nazwana jest „Santa Rita”, z uwagi na fakt, iż święta ta patronuje, jak wierzą katolicy, rzeczom niemożliwym do wykonania…

Okazało się jednak, że projekt udało się zrealizować i tak wkrótce uruchomiono pierwszy kosmodrom, położony na południe od równika. W operacji wzięła udział marynarka wojenna USA, która użyczyła stalową barkę. Przybywszy z włoskiego portu w La Spezia wielka konstrukcja została zakotwiczona w Ungwana Bay.

Francuski kosmodrom w… Ameryce Południowej

Kosmodrom “Kourou” na terenie Gujańskiego Centrum Kosmicznego, zlokalizowany jest we francuskim zamorskim departamencie Ameryki Południowej.

Proces tworzenia „Conférence Européenne de Construction de Lanceurs et d’Engins Spatiaux”, znanego też jako Base Équatoriale du CECLES, rozpoczął się w 1968 i podobnie jak w przypadku Malindi najważniejszą kwestią była lokalizacja. Wkrótce stał się platformą startową „Ariane”, którego trzy stanowiska użytkowano do 1989.

Zmiana technologii na tzw. rakiety Vega przyniosła przebudowę kosmodromu, z którego pierwszy udany start wykonano 13 lutego 2012.

Rakieta Ariane gotowa do lotu

Rakieta Ariane gotowa do lotu; źródło: Flickr

Poza głównym miejscem startów wykonano jeszcze cztery inne, w innej lokalizacji”

  • ELA-2 – z którego w powietrze wypuszczano rakiety Ariane 4
  • ELA-3 – otwarty w 2003, zajmuje 21 km2
  • ELA-4 – z którego ruszą rakiety Ariane 6
  • ELS/Soyuz at CSG – przy którym warto zatrzymać dłużej; powstał dla rosyjskiego programu kosmicznego Zainaugurowany 21 października 2011, zlokalizowano ponad 20 km od portu Kourou, w mieście Sinnamarry.

“Kosmodrom Kourou pełni rolę rezerwową dla rosyjskiego Bajkonuru”

Nie brakuje w jego najnowszej historii momentów dramatycznych. Z tym, że nie chodzi tutaj o żaden wypadek rakiety, a o wydarzenia z 5 kwietnia 2017. Wówczas to niezadowoleni z warunków pracy przywódcy związków zawodowych zajęli wnętrza obiektu, pozostając tu przez dwadzieścia dni.

Obecność ośrodka ma również niebagatelny wpływna tutejszą gospodarki. Doś powiedzieć, że samym tylko 2014 r. dzieki niemu z podatków do kasy Gujany Francuskiej trafiło 58 milionów euro! Obecność ośrodka sprawiła, że pracę znalazło tutaj 4600 ludzi. W 2022 z kosmdromu wystrzelone mają zostać satelity na Jowisza.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *