Dundee & Inverness www.szlakiempodrozy.pl

Juta z Dundee, a kraina szczęśliwości Inverness

Dwa charakterystyczne miasta Szkocji – Dundee i Inverness, dzieli jakieś 2,5 godzinny jazdy samochodem. Oba mające sporo do zaoferowania są jednak z innej bajki. Pierwsza opowiada o dawnej hegemoni na rynku juty, druga ściąga jednymi z najbardziej zadowolonych członków Wielkiej Brytanii.

Przekraczam sięgający mi do kolana kamienny murek i przystaję na miękkim brzegu brzegu rzeki Tay. Z lewej strony, jakieś 10 km dalej, rozciąga się już bezmiar Morza Północnego. W pobliskim porcie, jak słyszę, praca wre. Stukot maszyn i obracających się dźwigów wpasował się już w panoramę szkockiego Dundee.

Po pół godzinie żwawego spaceru zastanawiam się, po co mi to było? No tak, chciałem przywitać się z morzem… Magazyn za magazynem, krok za krokiem  – tak zbliżam się do centrum. Tuż za wielkimi, okrągłymi silosami przystaję, bo nieco nie pasują mi do kulturalnej placówki. I tu popełniam pierwszy błąd. Oczekując muzeum, szukam wzrokiem tradycyjnego budynku, z wielkim napisem.

Zielony napis – owszem – wali po oczach, ale budynek jakiś taki… biedny. „Dundee Museum of Transport” to zwykła ceglana hala. Tuż za podniesionymi blaszanymi drzwi w oczy kłuje czerwony traktor. Oglądaliście angielskie filmy? Choćby te o przygodach detektywa Poirot, czy Jasia Fasoli? Część tutejszych okazów to właśnie takie samochody. Zatrzymuję się dłużej przy wypolerowanych okazach noszących znamiona luksusu, choć i tradycyjny piętowy autobus, o dziwo zielony, prezentuje się całkiem, całkiem. Więcej tutaj.

Bilety: Dorośli (w wieku 16 lat i starsi): 5 funtów; Dzieci (5 -15lat): 2,50 funta;
Rodzinny (2 osoby dorosłe, 2 dzieci): 12 funtów

Szare, trzypiętrowe domy, zwykłe zielone kubły na śmieci. Żadnej ekstrawagancji, zwykła normalność. Prócz tego oczywiście, że samochody mijają mnie z drugiej strony. Wreszcie magazyny ustępują bardziej wyrafinowanym zabudowaniom. Przed brązowym, ciągnącym się hen długim hangarem pewnie nikt by się nie zatrzymał, gdyby nie jeden element. Przemierzając East Port, czy jak kto woli Wishart Arch wiedziałem, że co jak co, ale przy pozostałościach XVI w. murów obronnych miasta przystanę. Nie codziennie jest przecież okazja zerknąć na coś co powstało jeszcze przed 1548 r. Przechodzę pod stanowiący dziś prawdziwy historyczny rarytas, pośród nowoczesnych zabudowań łuk Cowgate.

Jak mówi umieszczona na nim tabliczka, w miejscu tym w 1544 r. do ludu przemówił protestancki kaznodzieja, niejaki George Wishart. Ponoć wysłał go sam Bóg, z zdaniem wyleczenia mieszkańców z szerzącej śmierć epidemii. A jako, że wówczas miasto poddane było kwarantannie, nikt nie mógł opuścić jego granic ani też do niego przybyć. Ponoć to Wishart był jedynym, który wkroczył wówczas do miasta, ratując je przed zagładą. I to tyle legendy…

Wibracje Dundee

Przejściem pod ulicą wpadam w brukowaną uliczkę. Sklep muzyczny z pomalowaną na czerwono witryną jeszcze rozumiem. Ale butik z sukienkami z czarną jak smoła elewacją, to już przesada. Przechodzę pełnym kontrastów deptaku Panmure St., by po chwili zostać odarty ze złudzeń. Kawiarnie, banki, multum sklepów – to z ciuchami, to z butami. Tam drogeria, tu apteka. I tak na zmianę. Niektóre elewacje zasłaniają zielone siatki – oczywisty dowód prowadzonego remontu. Gwar ulicy się wzmaga; prócz rozmów zaczynam słyszeć jadące niedaleko samochody.

Wreszcie High St. wita mnie wielkim… brzuszyskiem. Humorystyczny pomnik „Desperate Dan Statue” sprawia, że nieświadomie zaczynam się uśmiechać.

Desperate Dan Statue Dundee Szkocja www.szlakiempodrozy.plDesperate Dan Dundee; źródło: Flickr

Powstała rzeźba to niewątpliwie ukłon w stronę komiksowej postaci autorstwa Dudleya D. Watkinsa. I choć ostatni w komiksów ukazał się na runku w 1983 r., jak widzę nie tylko mnie przypadł do gustu.

Na High St. stoi Gardyne’s Land to historyczny kompleks budynków mieszkalnych, który udanie udało się odrestaurować w końcówce XX w.. W jego skład wchodzi trzypiętrowa konstrukcja wzniesiona na planie litery „L” stanowiąca dawny dom kupiecki; kwatera z 1640 r. kamienica z 1790 r, sala bilardowa z 1820 r. oraz wiktoriański sklep z 1845 r.”

Obchód centrum Dundee

Tak właśnie , jakoś niepostrzeżenie, dotarłem na City Square. Siadam na drewnianej ławce i czas jakby momentalnie zwolnił. Matka popycha wózek ze szkrabem, przy fontannie ochlapują się dzieciaki, jakiś starszawy mężczyzna, wierzący jeszcze w potęgę papieru miętosi gazetę. Przed oczami, na tle masywnych zabudowań, przewijają mi się w ciągu minuty, dziesiątki ludzi.

Tymczasem wparuję się w brązową fasadę, odczytując widniejący na niej szyld – Caird Hall. Do głowi przychodzi mi, jak wiele w Dundee się w XX w. zmieniło. Poniekąd, można rzec, że Dundee powstawało wówczas na nowo. Innymi słowy, rosnące jak grzyby po deszczu osiedla i centra handlowe, zastępowały dawne historyczne elementy. Jak choćby okazały XVII w. dom, który zburzono w l. 30 XX w. robiąc właśnie miejsce miejsce pod tę salę koncertową.

Gdy z ulgą kończono 9-letnie zmagania z jej budową w 1923, okazało się że 2300 miejsc dla publiczności można wypełnić nie tylko podczas regularnych spektakli. Pomysł dorocznej imprezy z okazji ukończenia edukacji przez studentów miejskich uczelni, przyjęto więc aprobatą.

Caird Hall Dundee www.szlakiempodrozy.plCaird Hall Dundee; źródło: Flickr

Podrywam się z ławki biorąc na cel sąsiadujący z nim „City Council”. Siedziba miejskich władz sama w sobie mnie jednak nie interesuje, ale za to miejscowa informacja turystyczna – „Visit Scotland Dundee iCentre” już tak. Biorę z stojaka ulotki i mapkę – pierwsze praktyczne pamiątki.

Na przystanek zjeżdża akurat autobus, za nim na ul. Nethergate wjeżdża kolejny. Ale po co mi bus, skoro to już tylko kilka kroków. Ledwie kończy się czwarta budka postojowa, a ja już przed oczami mam wielkie okna brązowego budynku. Wieżyczki i krzyż, nie może być inaczej… A tak właściwie widzieliście kiedyś dwa połączone ze sobą kościoły, do których uczęszczali wierzący reprezentujący dwa obrządki? Istotnie, ja mam właśnie okazję.

Kościelne giganty Dundee

Odległe XV w., czasy reprezentuje w mieście dziś tylko kilka budowli. A jedną jest właśnie dawny Dundee Parish Church, czyli kościół parafialny św. Marii. Chociaż nie pełni już dziś religijnej roli, służy jako enklawę kulturalną poświęcona postaci Mary Slessor.

Parish Church i wieża Old Steeple w Dundee www.szlakiempodrozy.plParish Church; źródło: Flickr

Wdaje się, że jak za każdą z miejskich budowli, tak i za kościołem stoi niebanalna postać. W tym przypadku David, hrabia Huntingdon. Wracający w XII w.ze swej krucjaty krzyżowej omal nie przypłacił podróży życiem stając w oku potężnej burzy. Gdy ta minęła, w podzięce złożył Bogu obietnicę wzniesienia kościoła. Tak powstał właśnie drugi gmach kościelny w Dundee.

Skądinąd spadkobierca szkockiego tronu, wzniósł co prawda kościół z tym, że oryginał nie przetrwał angielskiego najady w 1303 r. Kolejna świątynia zresztą tak samo. Wreszcie w 1844 udało się wznieść bryłę, której jak widzę wnętrza wypełnia też.. sala gimnastyczna.

Na wieży

Mijam trawnik i przystaję po drugiej stronie budowli wejście prowadzi do Steeple Church. Ewangelicka świątynia znanego główne ze względu na tutejszą Wieżę św. Marii, zwaną też Wieżą Mariacką, czy po prostu Old Steeple migocze blaskiem spadających na nią promieni słonecznych Że też przetrwała te wszystkie najazdy! Wiecie, że to najstarsza szkocka wieża?! Patrzę jak na wysokiej na 48,4 m budowli powiewa państwa flaga. Wpatruję się w na 4,8 m ściany w pewnym momencie dostrzec można jakby… wgniecenie. Widoczne po południowej stronie jest podobno efektem, uderzenia weń kuli armatniej. Okrążam budowlę i po wschodnie stronie natykam się na bramę z czterema wystającymi kamieniami.

Wreszcie wchodzę do środka zwabiony obietnicą zerknięcia średniowiecznych, rzeźbionych kamieni. Wysoki 14 m hol wiedzie mnie ku położonemu na I p. Pokojowi Starożytności, służącemu niegdyś jako więzienna cela. Wdrapuję się wyżej i przystaje w pokoju Dzwonników, którzy dwukrotnie w niedzielę, wprawiają wiszące elementy w ruch. A’propos dzwonów, to te mieszczą się jednak na trzecim piętrze. Osiem różnych okazów ważących od 287 do 995 tony!

Docieram na czwarte piętrom też niczego sobie, bo wypełnione mechanizmem zegarowym. Stukot czterech silników wskazuje, że silniki napędzające cztery tarcze zegara działają bez zarzutu. I oto wreszcie największa nagroda. Roztaczający się z Cape House bajeczny widok na Dundee!

Dzwony z wieży Old Steeple w Dundee www.szlakiempodrozy.plDzwony z wieży Old Steeple w Dundee; źródło: Flickr

Krzywa posadzka kościoła

Rozchodzące się ze skrzyżowania typowe dźwięki miasta przybierają na mocy. Mijam właśnie jeden z licznych pubów, gdy w środku wybucha salwa śmiechu. Biesiadujący najwidoczniej są w doskonałym humorze. Za czerwoną azjatycka knajpką ciągnie się rząd jednakowych, dwupiętrowych domków. Nagle asfalt na drodze przybiera czerwoną barwę, szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego…

Zresztą nieważnie skoro i tak przed oczami staje mi katolicka katedra św. Andrzeja (St Andrew’s Cathedral) – od 1836 r. siedziba biskupa. Wysokie, smukłe okna sprawiają wrażenie jakby była wyższa niż w rzeczywistości. Przewijające się z gotyckiej fasady zdobienia w pełni odzwierciadlają wiktoriańskiego ducha.

Już w środku czuję jak podłoga świątyni się pochyla. Przystaję przed ołtarzem, mając świadomość, że całe prezbiterium wraz zresztą z głównym ołtarzem jest młodsze. Zerkam na dwa boczne – jeden dedykowany Najświętszemu Sercu Jezusa, drugi Maryi, pod postacią Matki Nieustającej Pomocy. Ściany zdobią obrazami ze scenami Drogi Krzyżowej. A tymczasem patron kościoła św. Andrzej zepchnięty jest jakby na margines. Widoczny w przedsionku pomnik, jakby starano się ukryć. Podobnie zresztą jak zlokalizowana na tyle chrzcielnica i Pieta.

Katedra św. Andrzeja Dundee www.szlakiempodrozy.plKatedra św. Andrzeja Dundee; źródło: Wikipedia

Kulturalne Dundee

Niemal ściana w ścianę, przy wyglądającym przecież dość staro kościele widzę otwarte w 1999r. Nowoczesną, pół zaokrągloną bryłę Dundee Contemporary Arts Centre odwiedzają miłośnicy nie tylko szkockiej, czy też ogólnie brytyjskiej sztuki. Wiele z wystaw organizowana jest celem ukazania prac europejskich twórców. Miejscowe kino nastawione na zarówno na pokazy najnowszych hitów, jak i filmy niezależnych twórców. Prowadzone są tu też warsztaty fotografii.

Wydaje się, że to właśnie ta placówka odwołuje się do historycznego dziedzictwa miasta, czyli juty. Zaglądam więc w poszukiwaniu namacalnego dziedzictwa. Przeglądając półki wypełnione z rodzimą biżuterią i i rękodziełem. Przysiadam na małą czarną w Jute Café Bar, bo na dłuższą nasiadówkę nie mam tu szans – to jedna z najbardziej obleganych knajp w mieście! Szczegóły tutaj.

Po Dundee krąży 600 licencjonowanych taksówek.”

Nie mam za bardzo czasu, ale gdybym miał nie omieszkałbym zajrzeć pod jeszcze jeden adres. Tyle, że to akurat idealna propozycja dla rodzic z dziećmi! Całkiem niedaleko w Centrum Nauki Dundee (Dundee Science Centre) mieści się 60 oryginalnych eksponatów przybliżonych różnoraką tematykę! To, co odróżnia obiekt od innych takich na świecie, to możliwość zanurzenia się w średniowiecznej tematyce tamtejszych wynalazków. Wiecie, że gros z nich to urządzenia medyczne i chirurgiczne? Nawet przypatrzeć się tu można operacji z bliska! No nie takiej prawdziwej, ale jednak… Albo wziąć udział w chemicznym eksperymencie! Przepaść tu można nawet na 3 godziny, więc ja spasuję… Ale chętnych zapraszam tutaj.

Bilety: od 8,6 funta dla dorosłych do 6,5 funta dla dzieci (do 3 roku życia – wstęp darmowy)

Wracam pod katedrę. I za chwilę jestem już na Tay Square. Wielki plakat na szklanej ścianie zapowiada kolejny ze spektakli organizowanych w Dundee Repertory Theatre. A grają tu tego całkiem sporo: przedstawienia dramatyczne, musicale czy komedie, ale i występy operowe, czy jazzowe. W rezultacie to jedna z najbardziej popularnych i docenianych placówek kulturalnych całej w Wielkiej Brytanii! I pomyśleć, że gdy l. 70 rozproszone dotąd po mieście sceny postanowiono zebrać w jedno miejsce, to problemem były pieniądze. A raczej ich brak…

Tak uruchomiono zbiórkę publiczną w celu zgromadzenia 60 tys funtów. Jakież było zdziwienie, gdy okazało się, że udało się zebrać aż 200 tyś! Tak powstała sala na 455 osób, która odtąd ściąga rzesze wielbicieli kultury – rocznie na jego publiczności siada 70 tys ludzi.

Mieszczące się w edwardiańskich konstrukcjach domy mieszkalne, oraz liczne sklepy, restauracje oraz, co oczywiste puby, opanowanie są tu przez młodą generacje. I nic dziwnego. Jako, że Dundee to prężny ośrodek akademicki nie dziwota, że trafić można na centralny kampus założonego w 1881 University of Dundee zobaczyć można w West End.

Prestiżową uczelnię należącą do grona 300 najlepszych na świecie, a zarazem 40 najlepszych w Wielkiej Brytanii! W l. 60 XX w. uczelnię postanowiono wyodrębnić z University of St Andrews. Teraz ledwie dwie minuty po tym, jak ruszyłem spod teatru widzę charakterystyczne zabudowania Geddes Quadrangle z 1909 r. Stworzone z czterech gmachów: Carnegie, Harris i Peters, po II wojnie rozbudowano o gmachy: Ewing, Fulton oraz Tower.

Budynki Dundee University www.szlakiempodrozy.plBudynki Dundee University; źródło: Wikipedia

Powiew chłodu

Średnie, zimowe temperatury w Dundee przez ostatnie pół wieku zawsze przekraczały 0°C. A ja na samaą myśl tego co mnie czeka, jakoś skulam się z chłodu. Co o tyle dziwne dziwne, że przecież słońce świeci i jest całkiem przyjemnie. Skoro Dundee to najbardziej słoneczne miasto Szkocji, to korzystam! Z pewnością to myśl o Antarktyce działa jednak na mnie orzeźwiająco. Pomyślcie: co wspólnego ma szkockie Dunddee z odległym południem kuli ziemskiej? Ano, okazuje się że ma…

Mijam dwa zakręty patrząc na codzienne, zwykłe życie oblicze miasta i… staję jak wryty. Czarny jak smoła kadłub. Rozciągnięte trzy potężne maszty. Oto statej „RSS Discovery” w pełnej krasie. Ten sam, którym kapitan Robert Falconn Scott uczestniczył w historycznych wyprawach organizowanych w l.1901-12.

Był 28 marca 1986 r. Po tym jak 86 lat wcześniej słynny statek “Discovery” udał się w pierwszy rejs do Londynu, będącym preludium do zapierającej dech w piersiach ekspedycji antarktycznej, wreszcie wrócił do macierzystego portu. Wlepiam ślepia w zakotwiczony w specjalnym doku okaz stanowiący perełkę miasta. Stworzona specjalnie dla podkreślenie roli statku placówka muzealna „Discovery Point” ukazuje właśnie interesujące oblicze Antarktyki.

Z każdą minutą odsłania przede mną kulisy ambitnych wypraw. Zachwycam się zgromadzonymi na pokładzie pamiątkami, w tym osobistymi przedmiotami członków załogi. Naprawdę, wprawiają w osłupienie… Gdy docieram do karabinu i fajki należąca do kapitana Scotta, po raz kolejny przechodzi mnie dreszcz. Tym razem już z ekscytacji…

Okręt RSS-Discovery www.szlakiempodrozy.plRSS Discovery; źródło: Flickr

Krzywe muzeum

Rewitalizacja w duchu portowego miasta, od lat przebiega w Dundee sprawnie. Prowadzoną w starych przemysłowych obiektach działalność zastąpiły ośrodki kulturalne. Przekonuję się o tym w przyleganiem do statku V&A Dundee Museum – świeżynce na kulturalnym firmamencie miasta. Otwarte we wrześniu 2018 przez księcia Williama i księżna Kate to kreatywna przestrzeń zaprojektowana przez japońskiego architekta Kengo Kuma. No, niezłe cacko.

Wiecie, że nie ma tu ani jednej prostej ściany! Wszystkie są zakrzywione i wzniesiono je z 2,5 tys prefabrykowanych paneli z surowego kamienia. Każda z nich, ważąca 3 tony i sięgająca 4 szerokości miała za zadanie posłużyć jako element przynoszący na myśl kształt szkockiego klifu. Całość obejmuje pow. 8000 m², zaś sama galeria rozpościera się na 650 m2. A jakby tego było mało to pomyślano też ekologicznym aspekcie i konstrukcja osadza się na systemie geotermalnym. Więcej informacji tutaj.

Obszar Dundee pokrywa „Discovery Walk” – ścieżka, której tematem przewodnim są tablice upamiętniając wynik prac naukowców, innowatorów, inżynierów, pisarzy, artystów i filantropówi pochodzących z miasta bądź działających na jego terenie. Aby się z nimi zapoznać wystarczy wybrać się na spacer wokół Ogrodów Mary Slessor.”

Rzeczywiście muzeów tu sporo. No ale przecież ok. 200 tyś miasto to jeden z głównych ośrodków wschodniego wybrzeża Szkocji. Dawniej naznaczone przemysłem, dziś stanowi turystyczne miasto w które postanowiono tchnąć nowe życie, właśnie za sprawą rozwoju kulturalnego i artystycznego.

Walący się most

Noeciekawa okolica, wypełniona zjazdami z głównych dróg sprawia, że mogę się na chwilę ”wyłączyć”. Widok mostu Tay Road Bridge sprawia, choć ten akurat jest wyłącznie samochodową przeprawą, to moje myśli ulatują ku łączącemu oba brzegi, jakieś 2 km dalej, moście kolejowym. Automatycznie moje myśli biegną ku wydarzeniom z 1878 r. Kiedy go otwierano w Dundee zapanowała euforia. Niewielu przypuszczało, że po półtora roku, będzie już przeklinany…

Był wieczór 28 grudnia 1879 r. Uderzająca w miasto, z ogromną siła burza, sprawiała, że morski wiatr sięgał 11 w skali Beauforta. Nagle most zaczął skrzypieć, po czym z pociągając ze sobą przejeżdżający nim akurat pociąg runął, do wody. W mgnieniu oka życie straciło 75 osób.

Wyrywam się z zamyślenia, gdy okazuje się że przed oczami mam Telford Beacon. Stojąca tuż przy Tay Road Bridge dawna latarnia morska, powstała by oświetlić drogę łączące dok króla Wilhelma IV z portem pływowym. Wiecie, że chcąc ocalić 170 letnią konstrukcje zrealizowano śmiały pomysł przeniesienia jej na brzeg? W tym celu najpierw podniesiono konstrukcję, a następnie utrzymując stały pion latarni przetransportowano ja na obecne miejsce.

Dostrzegam, zapełniony niskimi magazynami, dok „Victoria”. Ale kto by tam patrzył na jakieś zwykłe pomieszczenia, mając przed sobą wspaniale odnowiony HMS „Unicorn”! Wchodzę na pokład najstarszej zwodowanej brytyjskiej jednostka świata. Dundee zapisało zresztą piękna historię w procesie budowy statków wielorybniczych i tzw. kliperów, biorących udział w wyprawach mających na cel połów wielorybów na wodach Arktyki.

Najpierw zaglądam do środka. Sklepik z pamiątkami kusi modelami statku, koszulkami, czapeczkami, widokówkami i wszystkim czego dusza zapragnie. Dotykam gładkich armat stojących tuż przy małych okienkach; przyglądam się strojom dawnych dowódców – guziki lśnią do dziś, kontrastując z czarnym materiałem. Oficjalna strona.

Otwarte: pon-sob: 10–18, niedz: 11–18 (kwiecień-październik); pon-sob: 10–17, ndz: 11–17 (listopad-marzec); Cennik: od 6 do 48 funtów.

Płonąca whiskey

Znowu moje myśli zaprząta pewne wydarzenie. 19 lipca 1906, jeden z czarnych dni Dundee, kiedy to nad miastem pojawiła się łuna ognia. Miasto płonęło…. A wszystko zaczęło się od składu celnego, gdy palić zaczęła się magazynowana przez firmę „Watson and Co”… whiskey. Widząc unosząc się wieczorem nad dachem dym pracownik firmy zaalarmował okolicę, ale było już za późno. Ogień dotarł do wielkich kadzi, który po zapaleniu się eksplodowały. Rozprzestrzeniające się płomienie obejmowały kolejne zabudowania i dalej położone dzielnice…

I pstryk… Znów jest dziś… Nawet najbardziej znudzeni wszelkimi wystawami powinni zerknąć na galerię “The McManus”. A to ledwie o rzut beretem, od statku. No bo czyż ten wiktoriański, bijący po oczach gotyckim stylem budynek, na Albert Square, w Meadowside nie robi wrażenia? Głaszczące gmach boczne wieżyczki sprawiają, że pierwsze co przychodzi na myśl, to zamek.

The McManus Dundee www.szlakiempodrozy.plThe McManus Dundee; źródło: Flickr

Ale nie, otwarty w 1867 r. gmach mieści eksponaty sprzed… 400 milionów lat. Ślady prehistorycznych ludów, artefaktów pozyskanych w trakcie brytyjskich wykopalisk w dalekim Egipcie i ceramiczne wazy sąsiadują z kolorowymi płótnami oraz zbiorami ukazującymi przemysłową przeszłość okolicy. Zatapiam się jeszcze w elementach stoczniowych i sekcji wielorybniczej, jadając jakby hołd przeszłości Dundee. A ta naznaczona była różnymi branżami. Niegdyś było nawet jednym z największych ośrodków handlu winem; to z tutejszego portu w światy wypływały gigantyczne ładunki z trunkiem!

Juta zmienia Dundee

Ale nie tylko; hitem eksportowym miasta była zwłaszcza juta. Tkaninę produkowano tu już w XV w., a trzy wieki później miasto okryło się już sławą w branży tekstylnej. Wytwory z seryjnie produkowanej tu tkaniny rządziły tu do połowy XIX w. dając możliwość zatrudnienia. Tak wkrótce ściągali tu nie tylko Szkoci, ale i obywatele Irlandii. Dość powiedzieć, że w szczytowym momencie w 62 młynach na terenie miasta pracowało… 50 tys ludzi! To zaś napędziło rozrost portów, przemysłu stoczniowego i działalności wielorybniczej.

Paradoksalnie jednak, część miastowych mieszkało warunkach urągających godności. A zmniejszenie popytu i tańsze wyroby z Indii, sprawiły, że sielanka się skończyła. Ciasnota i brak warunków sanitarnych wykształciły swoiste slumsy. Stocznie padły na początku l. 80 XX w., kiedy pamiętne rządy Margaret Thatcher na zawsze zmieniły charakter angielskiej gospodarki… Więcej informacji tutaj.

Otwarte: pon-sb godz. 10-17, ndz.12.30-16.30; wstęp wolny.

Aby jednak w pełni zgłębić wielorybniczą przeszłość miasta warto udać się do Broughty Castle Museum. Świetnie położona placówka przy zwężeniu wpadającej do morza rzeki Tay zajmuje zamek z 1490 r. Już resztą już sama geneza jego budowy była niezwykła bo osadzała się na… ruchach wrogich oddziałów angielskiej marynarki wojennej. Zbudowany tuż przy brzegu, w miejscu gdzie fale morskie od zawsze miały sporą moc, wydawał się idealnym miejscem obrony, trudnym do zdobycia.

Wnioskując po historii, nie mieli tu lekko. W 1547 r. zamek padł łupem sąsiadów, którzy panoszyli się w nim kolejne 2,5 roku do czasu odbicia. W 1651 r. Anglicy ponownie go zajęli, czyniąc z mającej już cechy ruiny w 1860 r. punktu obrony artyleryjskiej, celem obrony przez Francuzami. W okresie obydwu wojen światowych zajęło go wojsko angielskie. Mieszcząca się dziś na przedmieściach Brough Ferry bezpłatna placówka przynosi sporo informacji o dawnych miejskim kolorycie.

Broughty Castle Dundee www.szlakiempodrozy.plBroughty Castle Dundee; ; źródło: Flickr

Poniekąd powinni się tu wybrać wrażliwi na sztukę; jego ściany pełne są obrazów publikowanych w formie wystaw przez rezydująca tu „Galerię Orchar” mieszcząca się w zamku zawiera wybór około 30 obrazów z niesamowitej kolekcji Orchar, której właścicielem był dawny biznesmen i lord James Guthrie Orchar. Po zobaczeniu płócien zaglądam do sklepu z pamiątkami i przystaję na chwilę przed wielkimi armatami.

Stadiony dwóch piłkarskich drużyn miasta: Dundee FC i Dundee United sąsiadują ze sobą. W sezonie 2019/20 obydwa występowały jednak za zapleczu Scottish Premiership, w „Dywizji 1”.”

Natura Dundee

Jestem w północnej części miasta. Cofam się do 1862 r. gdy na nieużytku, przy Forfar Road zjawili się dwaj architekci – John Dick Peddie i Charles Kinnear. Choć oczami widzieli jedynie pustą połać terenu, w głowie mieli już zarys planu. Szybko na papierze pojawiała się więc koncepcja „Morgan Hospital”. Czteroletnia budowa pozwoliła bez przeszkód wznieść lecznicę i instytucję charytatywną, którą po roku działania… zamknięto. Jak to się więc stało, że mimo wszystko widzę to:

Morgan Academy Dundee www.szlakiempodrozy.plMorgan Academy Dundee; źródło: Flickr

Dochodzę do wniosku, że po prostu roztropność. podczas, gdy lekarze zniknęli okazały gmach pozostał i po zmianie szyldu na „Morgan Academy” zapełnił się uczniami – najpierw gimnazjum, a potem też szkoły ogólnokształcącej.

Widok z okien na rozciągający się na pow. na 0,38 km2 Baxter Park po raz kolejny przenosu mnie w dawne czasy. Powstały z inspiracji właścicieli młynów lnianych: Sir Davida Baxtera i jego sióstr Mary Ann i Eleanor, którzy wspaniałomyślnie postanowili oddać rodzinny teren pod zieleniec, podczas otwarcia 9 września 1863 zgromadził tłumy. W rezultacie, odtąd mieszkańcy chętnie zapuszczali się na spacery alejami wytyczonymi pośród zieleni. Zaniedbany park w 1995 przeszedł renowację, zyskując kawiarnię. Latem zieleniec zapełnia się podczas koncertów muzycznych.

Oczywiście w jednej z części parku, na placu zabaw i ściance wspinaczkowej szaleją dzieci. Oczwiście nie mogło zabraknąć miejsca do gier w kręgle. Zmierzam właśnie pod prawdziwa perełką – Italianate Pavilion, nie bez przyczyny przywodzący na myśl włoskie, renesansowe konstrukcje. Żałuję, że jeszcze nie zapada zmrok. Wówczas bowiem, punktowe oświetlenie sprawia, ze miejsce nabiera szczególnej magii…

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *