Na zimno www.szlakiempodrozy.pl

Jukon. Kanada bez tajemnic.

Jim Skookumm jak zwykle wszedł do małego strumienia Rabbit Creek, przy rzece Klondike. Poniedziałek 16 sierpnia 1896 w kanadyjskim Jukonie zapowiadał się typowo, jako kolejny dzień naznaczony powolnymi ruchami rąk. Tuż obok niego piasek przesiewali Georges Carmack i Tagish Charley. Powtarzające się, posuwiste gesty niczego jednak nie dawały. Ale cierpliwość, to jednak cnota…

Jim spojrzał na przyrząd by się upewnić. Tak! Pojawiła się grudka. Złoto, która zmieniło historię świata, a Jukonu w szczególności… Od tej pory rzekę zwano już Bonanza Creek i ściągały nad nią tysiące ludzi. Jednym z nich był Joseph “Joe” Ladue, który w styczniu następnego roku założył maleńką osadę.

Tak pokrótce zaczyna się historia Dawson City, odtąd rozwijającego się taką prędkością, że trudno było za tym nadążyć. Gorączka złota sprawiła jednak, że poszukiwacze zaczęli na siebie patrzeć wilkiem. Przyczynił się do tego Soapy Smith, który wręcz obrósł legendą. Gangster, a zarazem hazardowych saloonów nie bawił się w ceregiele, rządząc swoją bandą i napadając na przebywających ze swoim majątkiem poszukiwaczy Kanady. Korumpował władze, zarabiając krocie, Ale wciąż było mu mało… Pojechał więc do Denver, gdzie otworzył Orleans Club i powtórzył proceder. Jednak nie dane mu było tam zostać; Soapy wraz ze swoim bratem Bascombem także tu stali się niewygodni. Wrócił, by po latach zginąć w strzelaninie. Aby historie się nie powtarzały do Jukonu oddelegowano Policję Konną, na której czele stanął Sam Stelle.

Zachodnia granica Jukonu przebiega wzdłuż południka na 141° szerokości zachodniej.”

Jukon dziś jest ogromny! Najlepiej uzmysłowić sobie, że jego powierzchnia, czyli 482 443 km2, jest większa niż powierzchnia całej Polski o niemal 170 km2 !

A ten rejon Kanady to jednak przede wszystkim pasma górskie. Góry MacKenzie, Selvyn i Ogilvie. Ale nade wszystko Logan, najwyższy szczyt kraju, górujący swymi 5959 m n.p.m. Wyżyny Kordylierów w południowej części porośnięte gęstym lasem iglastym tajgą, z czasem ustępują miejsca surowej tundrze. Zresztą „surowość” to słowo-klucz w przypadku Jukonu.

Autostrada Klondike kusi po drodze wieloma elementami. Jednym z nich jest Braeburn Lodge – chata dla turystów z 1902 r. Słynąca z oferowania bułeczek cynamonowych i zorganizowanego w niej punktu kontrolnego dla lutowego wyścigi psich zaprzęgów.

Braeburn Lodge Jukon Kanada www.szlakiempodrozy.plBraeburn Lodge; źródło: Flickr

Wnętrze chaty Braeburn Lodge Jukon Kanada. www.szlakiempodrozy.plWnętrze chaty Braeburn Lodge; źródło: Flickr

Jukońskie bułeczki cynamonowe www.szlakiempodrozy.plSerwowane jukońskie bułeczki cynamonowe; źródło: Flickr

Złote Dawson City

Tak jak i końcu XIX w, tak i dziś w sierpniowe dni notuje się tu “rekordy ciepła” na terenie Jukonu. Temperatury 15° C, to jednak jak na tutejsze warunki anomalia. Od listopada do marca zwyczaj trzeba przygotować się na siarczysty mróz z szokującymi dla niektórych -26° C każdego stycznia.

Ale co tam… Ceny wydobywanego złota były oszałamiające, ludzie w Dawson City bogacili się na potęgę. Pod koniec XIX w. było już największym miastem regionu Jukon. Gdyby wówczas pozwalał na to stan techniczny, pewnie z kranów na co dzień ciekł tu Johny Walker…

Przysłowiowe „eldorado” trwało jednak do czasu… Rok 1902 przyniósł załamanie; złoża się wyczerpały, a liczba mieszkańców z 30 tyś zmalała do zaledwie 1,8 tyś.

Drewniany, anglikański kościół św. Pawła to taka tutejsza perełka. Patrząc na niego, niewiele wskazuje na to, że przez jakiś czas pełnił rolę katedry.

Anglikański kościół-św. Pawła Dawson City Jukon www.szlakiempodrozy.plAnglikański kościół św. Pawła w Dawson City; źródło: Wikipedia

Maleńkiej konstrukcji pomalowanej na kremowo z bordowymi dodatkami nie można jednak niczym pomylić. Wąskie okna typu lancet i wysoka wieża do dziś stanowią o wyjątkowości gotyckiej świątyni. Olbrzymia wówczas kwota 15 tyś $ zrobiła swoje, więc trudno żeby kościół był ubogi. Stojący frontem do… Front Street obiekt nie jest jednak jedynym, na którym można zawiesić oko.

Kilka kroków dalej charakterystyczny kształt, jakby kontenera stanowi wyjątkowości „Hotelu Jukon”. Wzniesiony szybko z ociosanych bali przez J.E. Bineta w 1898 r. wkrótce zajął komisarz terytorialny Jukonu – taki tutejszy przedstawiciel władzy William Ogilvie płacąc, z państwowej kasy oczywiście, 1000 $ miesięcznie! Z czasem mijała jednak jego sława, a kolejni goście reprezentowali raczej coraz niszą półkę osobistości. W l.80 XX w. po tym jak lokalny pisarz, chcąc ratować oryginalny przybytek poruszył niebo i ziemię, gmach kupiła organizacja charytatywna, przywracając mu blask. Parę lat później nabył go Peter Jenkins, prowadzący już karczmę oraz innych hotel „Eldorado”.

Hotel Jukon - Dawson City www.szlakiempodrozy.plYukon Hotel; źródło: Wikipedia

Statek "SS Keno" Dawson City Jukon Kanada www.szlakiempodrozy.plSS Keno; źródło: Flickr

Szutrowa droga, z której niekrępowanie obserwować można górujące dookoła szczyty, wreszcie odprowadza do zacumowanego na brzegu rzeki parowca “SS Keno”. Sięgający wysoko ciemno-żółty komin kontrastuje z białym kadłubem. Patrząc na lśniący obiekt jakoś trudno sobie wyobrazić czasy, w których skonstruowany w 1922 r. statek oblepiały resztki rud srebra, cynku i ołowiu. A tak było. Na jego pokładzie transportowano bowiem kopaliny, korzystając z mocy jaką dawało spalane w jego kotle drewno.

Odchodząc od nabrzeża, ku Kings St. wkrótce przed oczami staje Palace Grand Theatre. Mieszkający w Dawson City Charlie Meadows jako pierwszy wpadł na pomysł uczynienia w mieście instytucji kulturalnej. Tak w 1899 r. stał już budynek, na którego scenie aktorzy to bawili, to wzruszali miejscową publiczność. Ale nadeszły ciężkie czasy, ośrodek popadł. Ratunkiem okazał się organizowany corocznie od 1962 r. coroczny festiwal teatralny.

“Działająca od 19992 stacja badawcza „Wolf Creek Research Basin”zbiera multum danych, pobierając je z trzech stacji meteo oraz jedynej na tym terenie hydrologicznej. Dzieli jedynej na tym terenie studni monitoruje także się jakość wód gruntowych, oraz stan śniegu.”

Wpatrując się w życie miasta do umysłu przewiercać może jednak pewna myśl. Czyżby ówcześni mieszkańcy miasta byli aż tak wrażliwi na sztukę, obeznani z kulturą.? No nie, raczej nie przesiadywali godzinami na spektaklach. Większość wolała raczej prostsze rozrywki. Koronny argument na poparcie tej tezy stanowi „Diamond Tooth Gertie’s Gambling Hall”, czyli miejskie kasyno. Do dziś ścigają do niego liczni przybysze chcąc poczuć atmosferę, działającego od 1971 r., pierwszego kasyna na terenie Kanady!

A któż nie kojarzy takich tytułów jak „Biały Kieł”, czy „Zew Krwi”? Nawet jeśli twórczość Jacka Londona nie wywołuje u kogoś na twarzy rumieńców, pobyt w mieście byłby nieważny, bez wizyty w poświęconym mu muzeum. Jako, że pisarz spędził w Jukonie jakiś czas w 1898 r. zgromadzono tu cześć jego zapisków i zdjęć. Ale… jeśli ktoś oczekuje typowej, nowoczesnej bryły nie łatwo tutaj trafi. Oto bowiem 21-letni wówczas London przybywszy, jak inni, z zamiarem znalezienia kilogramów złota, zamieszkał w małej drewnianej chatce. Warto więc zerknąć tutaj.

Jukończycy lubią posługiwać się swoimi symbolami. Te, jak się okazuje przepełnione są wręcz znaczeniami. Tak na herbie, a właściwie dolnej jego części, postanowiono umieścić złote monety. Rozdzielające je dwa „szlaczki” są już ukazaniem bogactwa regionu w rzeki. Jeśli chodzi o flagę – jej trzy kolory są emanacją: lasów (zielony), śniegu (biały) oraz jezior i rzek (niebieski).

Herb Jukonu www.szkaiempodrozy.pl Flaga Jukonu www.szlakiempodrozy.pl

Flaga i herbu Jukonu; źródło: Flickr

Whitehorse, czyli co w Jukonie robił dziadek D. Trumpa

Dziś północno-zachodnie rubieże Kanady, graniczące z Alaską, nie przyciągają już poszukiwaczy złota, a amatorów turystyki. Rejsy po tutejszych rzekach, w tym największej na północno-wschodnim obszarze Ameryki – MacKenzie, pozwalają wczuć się w czasy, kiedy kwitł na nie transport ładunków.

A właśnie Whitehorse, istna „metropolia” tej części kraju. Prześmiewczo ujmując, rzecz jasna. Zamieszkana przez 25 tyś mieszkańców, czyli prawie ¾ ludności regionu, stanowi nie lada scenerię. Subarktyczny klimat na tej kanadyjskiej ziemi, skutkujący długim okresem zimy sprawia, że od października do maja często na termometrach można zauważyć, aż 30 kresek poniżej zera. Ot temperatura w Jukonie…

Miasteczko Whitehorse Jukon www.szlakiempodrozy.plWhitehorse, źródło: Flickr

Nim, z pełną mocą wybuchła gorączka złota ziemie te zajmowały nieliczne plemiona autochtonów. Wkrótce potem, w 1898 przybysze szukający złota, trafili na złoża miedzi. Tak ruszyła budowa wąskotorówki. Rozwój miasta 23 maja 1905 zastopował pożar; ogień pojawił się w zakładzie fryzjerskim hotelu „Windsor” szybko obejmując kolejne zabudowania, niszcząc gmachy wzniesione przez… Fredericka Trumpa – dziadka Donalda, Prezydenta USA. Przybywający z Niemiec 16 letni wówczas chłopak widział w USA nowe możliwości. Realizując słynny „american dream” zaczął jako fryzjer w Nowym Jorku, inwestując z czasem w różne biznesy. W 1898 r. zjawił się w Jukonie, otwierając restaurację na złotonośnym szlaku. Wkrótce tak rozwinął biznes, że przeniósł przybytek na Front Street zaopatrując w posiłki 3 tyś ludzi dziennie, robiąc pieniądze także na prowadzonym kasynie. W 1905 r. wszystko się jednak spaliło i Frederick opuścił Jukon ruszając do USA.

Cztery dni wystarczyły by z powierzchni Jukonu zniknęła niemała rzeka Slims; tyle czasu trwało wycofanie się czoła lodowca i tym samym znikniecie jej źródła.”

Przykrywający miasto od listopada do kwietnia śnieg sprawia, że wkraczając do miasta od południa nietrudno przegapić cumujący na nabrzeżu biały frachtowiec „SS Klondike”. Pierwszy jego egzemplarz pływał po wodach rzeki Jukon przez siedem lat. Cechujący się wysoką wydajnością statek osiadł jednak na mieliźnie w 1936 r.. Przenosząc jego najważniejsze elementy, w tym: kocioł, silniki i armaturę do nowej konstrukcji – „SS Klondike II” wznowiono połączenie. Ale co z tego, skoro otwarcie autostrady przypieczętowało jego los na dobre? Tak od 1955 r. stanowi już wyłącznie obiekt muzealny.

Statek SS Klondike Jukon www.szlakiempodrozy.plSS Klondike; źródło: Wikipedia

W połowie XX w. grupa miejscowych „jukończyków” postanowiła zadbać o zachowanie dawnych czasów. Żmudne zbieranie funduszy zaowocowało po trzech latach nabyciem, pustego już, Biura Rządu Telegraficznego i zorganizowaniem w nim Muzeum Historii Jukonu im. MacBride’a. Niski drewniany budynek, stał się więc w 1953 r. placówką ukazującą historię tego regionu Kanady, w postaci aż 40 tyś pamiątek. Gros z odwiedzających stanowią dziś uczniowie amerykańskich podstawówek, dla których zarządzający stworzyli specjalne programy edukacyjne traktujące m.in. o znaleziskach archeologicznych, obecności niedźwiedzi oraz, co oczywiste, czasach gorączki złota. W 2018 odwiedziło je 31 tyś ludzi. Więcej tutaj.

Budynek rządowy Whitehorse Jukon www.szlakiempodrozy.plObowiązujące w regionie prawo, od 1976 stanowi się w “Yukon Legislative Building”; źródło: Flickr

Okazuje się jednak, że do Whitehorse zmierzają nie tylko wielbiciele historii i statków. 28 km od centrum, już poza granicami samego miasta, wybiły bowiem gorące źródła. Buzujące 46,5°C Takhini Hot Springs swój początek bierze w l. 40 XX w. gdy w pierwszym basenie relaksowali się żołnierze armii USA, budujący tutaj kolej.

Ale przeszłość Jukonu sięga znacznie dalej, niż do czasów gorączki złota. W czasach przed ekspansją europejskich odkrywców, tereny te pod swym panowaniem miała społeczność indiańska. Różne szczepy stale przemierzały wówczas niegościnne ziemie. A pierwszym przybyszem ze Starego Kontynentu, któremu dane było rzucić okiem na dzisiejszy Jukon był Anglik Martin Frobisher. W 1576 r. zapuszczający się tu celem odnalezienia drogi morskiej do Azji, czyli tzw. Przejścia Północno-Zachodniego.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *