Honolulu www.szlakiempodrozy.pl

Honolulu. Esencja Hawajów.

Szwendanie się po Honolulu

Mamy taką zasadę, że jeśli jest szansa na darmowe zobaczenie, nie działającej na nas jak płachta na byka sztuki, śmiało z tego korzystamy. A że Honolulu, za sprawą Hawaii State Art Museum stawia przed nami możliwość. Decydujemy się. Tak stajemy przed gmachem YCMA, przy Richards Street. Aha, nie zbudowano go by ocenić słynną piosenkę zespołu „Village People”, ale dla organizacji o nazwie Chrześcijańskie Stowarzyszenie Młodych Mężczyzn 🙂

Chodząc po wyłożonych panelami pomieszczaniach wpatrujemy się w wiszące na białych ścianach obrazy i stojące na podwyższeniach misy. Wszystko to skupowano na przestrzeni dwóch dekad, realizując ambitne przedsięwzięcie władz „Sztuka w miejscach Publicznych”. Nam wydaje się jednak, że znacznie ciekawiej prezentuje się przeszłość samego budynku, który otwarto w 1872 jako hotel. Kto by pomyślał, że gdy przejęła go organizacja organizacja YCMA, jej nazwa pozostanie z ni, na zawsze. I to pomimo że w trackie I wojny zajęło go wojsko a wkrótce potem… przestał istnieć. Ściany, na których mijamy więc malowidła, otwarto w 1928 zaprojektowano w nowym stylu.

Tymczasem nowoczesne, lśniące zabudowania Beretania St. jasno wskazują, że możemy upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Tylko dwie przecznice dzielą nas bowiem od innej katedry. Do Cathedral of Our Lady of Peace (Katedry MB Pokoju) docieramy w typowi miejskim szumie. Samochody wyją, ruszając ze świateł na skrzyżowaniu. Ale nam to nie przeszkadza. Skręcamy w Bishop St. Na horyzonty majaczy nam luksusowy wieżowiec, od którego nie możemy wpierw oderwać wzroku.

Kościół w stylu lokalnym

Z letargu wyrywają nas mijający nas miejscowi, potrącając podczas omijania. Wąski, acz długi kościół, to niczego sobie konstrukcja. choć na pierwszy rzut oka zupełnie po nim tego nie widać. Tymczasem zbudowany przez misjonarzy z Francji w 1843, stanowi siedzibę biskupa. Obejmujemy wzorkiem wieżę, ponoć najstarszej ciągle działającej świątyni katolicką na terenie USA.

Pierwszym posługującym w parafii był przybywający z Francji Louis Desire Maigret. Urządzając wnętrze kościoła w części skorzystał z lokalnych tradycji, wyścielając podłogę… liśćmi lauhala. A potem dobudowując kolejne elementy, w tym marmurowy ołtarz składający się z trzech części: umieszczonej centralnie figury Matki Bożej Pokoju, oraz stojących po obu jej stornach jej rodziców św. Joachima i św. Anny. Miejscowi chcieli jednak więcej.

Wnętrze Cathedral of Our Lady of Peace Honolulu Hawaje www.szlakiempodrozy.plWnętrze Cathedral of Our Lady of Peace; źródło: Flickr

Skierowany później do pracy w hawajskiej wspólnocie proboszcz Libert Hubert John Louis Boeynaems zapragnął przeobrazić katedrę w nie mniej spektakularną od typowych, bogatych konstrukcji w Europie. Dobudował więc ganek, zamienił drewnianą iglicę w wyposażoną w zegar betonową konstrukcję, umieszczając na niej zegar i… poległ na kolejnym etapie. Marzenia o prawdziwie gotyckiej scenerii legły w gruzach, gdy zabrakło funduszy. Tak cały trud Boeynaemsa poszedł na marne; symbol działań proboszcza – słynny ganek zburzono, a wystrój zmienił się za sprawą prezentu – wspomnianego ołtarza, otrzymanego z Włoch. Obecne organy działają od 1934. Więcej tutaj.

Wielkie pieniądze

Pamiętacie, to nasze zawieszenie sprzed chwili. Podchodząc do Bishop Square, gdzie krzyżują się Bishop St. i King St., ponownie doznajemy małego zawrotu głowy. Najbardziej prestiżowe biznesowo miejsce w Honolulu, tworzą dwa ogromne wieżowce, których biura zajmują głównie przedsiębiorstwa. Apartamentowce te to dzieła korporacji tworzących „Wielką Piątkę”. Zbudowane w XIX w. przez rodziny handlowców i misjonarzy, którzy wcześniej dorobili się na produkcji cukru. Działkę na rogu Alakea St. z Kings St. zajmują:

  • American Savings Bank Tower, którego betonową elewację pokrywa tradycyjne hawajskie wzory
  • Pauahi Tower – 28 piętrowa wieża, której głównym wyróżnikiem, jest spajanie przygotowane – brązowe szkło, oraz marmurowa powłoka

Bishop Square Honolulu www.szlakiempodrozy.plBishop Square; źródło: Flickr

Statua Roberta Williama Wilcoxa w amerykańskim Honolulu www.szlakiempodrozy.plStatua Roberta Williama Wilcoxa, którego miejscowi wciąż nazywają Żelaznym Księciem Hawajów. Wszystko przez zorganizowany przez niego bunt przeciw Republikanom, którzy usuwając władzę miejscowych monarchów, dążyli do skomasowania w swoich rekach pełni władzy.

Godny dom sztuki

Nie żebyśmy byli jakimiś fanatykami sztuki. Ale skoro napatoczyła się okazja dlaczego nie skorzystać? Ruszamy więc sprzed pomnika, mijając ciągnącą się kilkanaście metrów zebrę – pasy dla pieszych. No tak, a Ameryce, wszystko jest „naj” – nawet pasy najdłuższe. Palmy odprowadzają nas do skrętu w prawo, Ocieniana prawa strona Bethel St. pozwala jakoś wytrzymać nam panujący ukrop. Pięciominutowy spacer kończymy pod drzwiami Hawaii Theatre, stając na rogu Róg Bethel St z Pauahi St. Przez środek półowalnych wysokich okien biegnie tablica z trzeba misternie wykonanymi rzeźbami, które wyglądają niczym jakieś pieczęcie.

Z poziomu ulicy przekraczamy próg przestrzeni kulturalnej na 1350 osób. Otwarty w 1922 pierwotnie stanowił typowy zlepek stylów architektonicznych. To jakiś jakiś element neoklasyczny, to coś rodem ze sztuki bizantyjskiej. Wszystko to uzupełnione o klasyczne korynckie dodatki i zdobienia przywołujące na myśl mauretańskie zdobienia. Na jego deskach wystawiano spektakle komediowe, oraz popularne w l. 20. XX w. filmy nieme, a od l. 60. działało tu kino.

Niestety dla obiektu, nowa wizja władz, zakładała przeniesienie wszelkich centów handlowo-usługowych na obrzeża miasta i w 1984 nastąpił kres jego działalności. Ale moda jak to moda się zmienia i w 1996, po tym jak renowacja pochłonęła 30 milionów $, „Teatr Hawajski” otworzył swe podwoje ponownie. Pracownicy dłubali jednak nad przywróceniem budowli świetności aż do 2005! Efekt jest widoczny, dziś złote liście na kolumnach prezentują się wspaniale.

Hawaii Theatre w Honolulu www.szlakiempodrozy.pl Hawaii Theatre; źródło: Flickr

“YWCA Building na 1040 Richards St. to gmach z 1927 r., który po otwarciu skupił członkinie „Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Młodych Kobiet” spotykających się dotąd w różnych miejscach miasta. W jego wnętrzu mieści się sala pamięci poświęcona Elizabeth Fuller, jednej z założycielek organizacji.”

Ward Avenue podążamy na północ i w pewnym momencie wyłania nam się National Memorial Cementery of the Pacific.

Wybrzeże portowe

Chodzenie po całym mieście mija się z celem. A jako, że nasz pierwsza styczność z transportem przypadła nam do gusty postanawiamy kontynuować tę przygodę. Żałujemy jedynie, że nie załapiemy się na nowy komunikacyjny „Honolulu Rail Transit Project”, który zakłada powstanie 20 km odcinka łączącego możliwości kursowania kolei podmiejskiej, oraz tradycyjnych linii pociągów.

No, cóż pozostaje nam ponownie skorzystać z autobusu. Chyba nie powinno być z tym problem, skoro miasto oplata aż 110 tras! A w razie czego – halo! Przecież jestem w Stanach, żółte taksówki stale krążą po mieście!

Tak naprawdę, jeśli się dobrze przyjrzeć to centrum Honolulu tworzą cztery dzielnice, z czego dwie główne to: Kapitol, czyli centrum po którym chodziliśmy na samym początku oraz Waterfront / Harbour, czyli nabrzeże.

Po skorzystaniu, póki co jeszcze z komunikacji miejskiej, właśnie wpadamy w objęcia drugiej z nich. Wysiadamy na zakręcie Ala Moana Boulevard, gdzie witają nas tereny portowe. Zatłoczona jezdnia. Zostawiamy za sobą główny zakład energetyczny zaopatrujący w energię miasto, przecinamy Irwin Park i po pięciu minutach od wysiadki pyszni się przed nami Aloha Tower. Na górze majaczy nam biało-błękitno-czarna tarcza zegara.

Próbujemy sobie wyobrazić jak wyglądał krajobraz okolicy przez 1925 rokiem, kiedy w miejscu owej „ledwie” 56 m, a zarazem 10 piętrowej wieży budowano, zionęła pustka. I choć, przez jakiś czas, była najwyższy obiektem Honolulu dziś niknie wśród drapaczy chmur. A skoro o dawnych czasach to wspomnimy jeszcze o dawniej stojącym tu forcie Ke Ku Nohu, od którego wzięła się nazwa prowadzącej stąd na wschód Fort Street. Gdy wreszcie stajemy na wąskim balkonie punktu widokowego prze chwile nie możemy się pozbierać…

Aloha Tower Honolulu www.szlakiempodrozy.plAloha Tower; źródło: Flickr

Co ciekawe wieża wciąż pełni funkcję latarni morskiej. Od miejscowych słyszymy, że to taka ich… Statua Wolności. Gdy otwierano ją 11 września 1926, tak jak imigrantów zmierzających do Nowego Jorku witała tamtejsza konstrukcja, tak dopływający do Honolulu pierwsze dostrzegali wieżę. Jej budowa pochłonęła 160 tyś $ co wówczas była gigantyczną kwotą!

Będąc już na dole, wciąż ekscytując się tym co przed chwila mieliśmy przed oczami nieco inaczej patrzymy na to co mijamy na dole.

Zakupy w morskiej aurze

A tak się składa, iż latarnia stoi w miejscu gdzie rozciąga się Aloha Tower Marketplace – tutejsze niedawne nabrzeżne królestwo handlu! Udana rewitalizacja miejsca ukończona w 1994 sprawiła, że dotychczasowe brudne okolice portu zastąpiły nowoczesne sklepy. Problem w tym, że powołana do zarządzania miejscem spółka ostatecznie splajtowała w 2002. Słynne muzeum „Hawaii Maritime Center” wykorzystujące m.in. pokładzie ”Falls of Clyde” zamknięto wraz z nadejściem września 2009. O skali „przestrzelonego” pomysłu świadczy tez fakt,iż 7 lutego 2019 miejscowe władze ogłosiły aukcję, na której można było kupić ów statek. Aukcję do której nie przystąpił nikt…

Smutny widok potęguje już obok mieści się Hawaii Maritime Center. Pokryty gamą kolorów – obiekt, którego założenie opiera się na wyglądzie łodzi króla Kalakaua. Gdy w 1988 otwierano placówkę, eksponaty ukazujące historię 2 tyś lat morskiego otocznia Hawajów były kuszące. Starożytne pirogi Polinezyjczyków i nowoczesne deski surfingowe, z czasem liniowce pasażerskie i okręty podwodne ściągały ciekawskich. Ale z czasem sale na pokładzie zaczęły świecić pustkami i tak jest do dziś…

“Zatoka Hanauma to jeden z pocztówkowych adresów w mieście, co przez lata nie wpływało korzystanie na jej oryginalną sferę biologiczną. O zagrożone koralowce, tworzące wspaniałą podwodną rafę, w której roi się od żółwi morskich postanowiono zadbać w 1990. Ograniczono aktywność turystów i 12 lat później uruchomiono centrum edukacyjne, w instruuje się przybyszów w kwestii zachowywania się w czasie pobytu. Choć dziś miejsce odwiedza 3 tyś ludzi dziennie ambitne założenie udało się wypełnić.”

Efekt dzielnic w Kaka’ako i Ala Moana

Nigdzie indziej nie widać bardziej zmiany charakteru Honolulu niż w nadmorskiej dzielnicy Kaka’ako. Mijamy ściśnięte do granic możliwości zabudowania, której, jak dotąd, przyjęły jedynie formę parterowych budynków, w których na co dzień spędzają nierzadko więcej niż słynne 8 godzin pracy. Zabrudzone hale i magazyny, z których dobiega hałas maszyn i przekrzykiwania się pracowników, stanowi tu zwykłą, szarą rodzinność. Aż dziw, że do granic kwartału należy audytorium Neal S. Blaisdell Center, wraz z sąsiadująca z nim salą koncertową, które w naszych oczach stanowią naiwną namiastkę chęci uwolnienia się od tutejszego przekleństwa.

Tymczasem po drugiej stronie dzielnicy, tuż przy utwardzone wielkimi kamieniami nabrzeże fale rozbijające się fale wzmagają się. Słyszalny huk sprawia, że przez chwilę idziemy milcząc, po czym wybieramy parkową ścieżkę. Trawnik i kilkanaście drzew, porastających niewielką przestrzeń, postanowiono zasadzić odpowiadając na paląca potrzebę rewitalizacji zdegradowanego terenu dawnego wysypiska, które zniknęło stąd w 1992. W takich oto okolicznościach na co dzień młodzi studenci nabywają wiedzy w zlokalizowanym tu wydziale medycyny

O starych czasach, naznaczonych pracującymi tutaj rolnikami niewiele się już mówi. A przecież tui rdzenni mieszkańcy urządzili staw z rybami, oraz tarasowe pola. Choć wiemy, że dzisiejsza działanie nie ma już nic wspólnego z przeszłością wpadamy na chwilę do Kewalo Basin. Do trapu przybijają akurat statki rybackie z połowami, przez co w powietrzu wyczuwamy ten charakterystyczny zapach ryb. Ciekawe, że też nie przeszkadza on członkom położonego 2 km dalej klubu jachtowego.

Zmierzamy właśnie w jego kierunku czerwonawą ścieżką Ala Moana Beach Park. Miejscowi przecinają 40 ha trawnik z wyrastającymi tu i ówdzie drzewami, kierując się ku plaży, do której przylega sztuczne utworzony półwysep zajmowany przez ‘Ainamoana State Recreation Area (Magic Island), zadedykowany Prezydentowi Roosveltowi.

Do połowy XIX w. w mieście funkcjonował jedyny bezpieczny zbiornik wodny na terenie Hawajów.”

Wychodząc z niego przystajemy na ruchliwych światłach, mając nadzieję na jakieś super promocje w Ala Moana Center. Wielka galeria handlowa, dziejąca już 60 lat mieści 310 sklepów i punktów usługowych. Pozwólcie , ze na chwilę przeniesiemy was w 1912 rok, kiedy w miejscu tym… bulgotały bagna. Ale Walter F. Dillingham miał swoją wizję, skupując nadmiar wydobywanego koralowca zaczął… zatapiać kamień, tworząc solidną podstawę. I atak w 1959 po wykonaniu tytanicznej pracy inwestycje okrzyknięto największym centrum handlowym na terenie Stanów.

Wracamy na południową stronę drogi. Inspiracja do tego jest widok luksusowych jachtów. Cumujcące w tutejszej przystani Ala Wai Yacht Harbor widać dziesiątki jednostek pływających, stanowią dla nas naoczny dowód na majętność dużej części tutejszego społeczeństwa.

Ala Wai Harbour Honolulu www.szlakiempodrozy.plAla Wai Harbour; źródło: Flickr

 

Sąsiadujące rzędem u wlotu kanału – Ala Wai Canal stawią jakby ekskluzywne zaproszenie do jego penetracji – oczyszczony, stanowi miejsce treningowe dla wioślarzy. Łączy droga morską dzielnice Ala Moana i Waikiki. Podążamy promenadą wiedząc, że ślepo kończąca się droga wodna ciągnie się jakieś 2,4 km. Ale żeby nie było, że jest to jakaś absurdalna niczemu nie potrzebna inwestycja! Pamiętacie jak przed chwilą wspominaliśmy o bulgoczących tu bagnach? To właśnie tutaj skierowano wodę podczas ich osuszania.

Trwające siedem lat prace zakończono w 1928, tworząc… niekończące się problemy. Przepełniający się kanał podczas obfitych deszczów niósł ze sobą zagrożenie powodziowe. Jego cykliczne pogłębianie doraźnie działa, ale co będzie w przyszłości? Jakby tego było mało spływające z miasta ścieki w 2006 skaziły wody oceanu, powodując zamknięcie plaż. Otoczeni palmami niepostrzeżenie wkraczamy w dzielnice Waikiki.

Słynna Waikīkī

Oddzielona od reszty przez kanał dzielnica Waikiki niby jest duża. Tymczasem na ulicach w tę i powrotem przemieszcza się tłum. Gros ludzi, to jednak nie miejscowi, a turyści korzystający z „bimbaliona” restauracji i knajpek, nocujący w kilkunastu utworzonych tu hotelach, zajmujących potężne wysokościowce. Choć przecież i żyjących na co dzień jest tu sporo, skoro liczba ludności oscyluje wokół 390 tys. Wędrujemy akurat ułożonym z małych płytek chodzikiem, który ułożono w różnych odcieniach brązu, na Kalakaua Av. Mijamy rozstawionych sprzedawców, którzy łypią na nas mając nadzieję za zarobek.

W International Market Place od 1956 słyszalny jest charakterystyczny gwar, który ucichł na trzy lata, gdy w 2013 postanowiono go zmodernizować. Wyłożone cegłami, czy też kostką w kolorze cegły wiedzie nas w głąb komercyjnej paszczy lwa. Co zostanie w naszych portfelach po nierównej walce z tym potworem, strach pomyśleć…Ocienione, zasadzonymi drzewami alejki wiodą nas od przybytku do przybytku. A tych jest tu sporo; 90 sklepów i 10 restauracji oferujących czego dusza zapragnie stanowi nie lada pokusę.

International Market Place Honolulu www.szlakiempodrozy.plInternational Market Place Waikiki Honolulu; źródło: Flickr

Wreszcie po kilkudziesięciu minutach wydostając się ze szpon komercji, w trzy minuty docieramy po statuę Duke Paoa Kahanamoku. Sylwetka jegomościa z brązu sprawia, że można popaść w kompleksy. Jeśli wiernie oddano jego prawdziwy wygląd, to chapeau bas. Zresztą nic nie wskazuje na to, by twórca pomnika musiał cokolwiek dodawać od siebie, skoro książę Kahanamoku niemal nie miał sobie rożnych w pływaniu, wiosłowaniu i surfowaniu na desce. Gdy w 1912 zdobył indywidualne złoto olimpijskie i srebro w drużynie, poprawiając dwoma złotymi medalami osiem lat później i srebrem w 1924 na Honolulu uznano go niemal za boga. Tak poruszył lawinę popularności surfingu, że wkrótce niemal każdy mieszkaniec wysp zapragnąć pójść jego śladem…

Duke Paoa Kahanamoku Waikiki Honolulu www.szlakiempodrozy.plDuke Paoa Kahanamoku Waikiki Honolulu; źródło: Flickr

Gdzie odpocząć w Honolulu?

Gdy w pełnym słońcu pokonujemy kolejne 2 km na widok parku Kapiolani wzdychamy z radości. Opadamy na jedną z ławek zbierając siły. Próbujemy ogarnąć wzrokiem rozciągający się przed nami teren, ale zważywszy na 1,2 km2 powierzchni dajemy sobie spokój. No tak, wszak to największy zieleniec w mieście. Uroczyście otwarty przez króla 11 czerwca 1877 wsławił się organizowanymi tu wyścigami konnymi. Dziś pościągać się tu można biegając d utraty sił po boiskach do koszykówki czy też mącznym korcie tenisowym.

My jednak wybieramy tutejsze zoo. 13$ za bilet jest ceną do przyjęcia. Wkraczamy w alejki, na których roi se od orangutanów, słoni, , tygrysów, waranów z Komodo, a nawet australijskich ptaków z których składa się licząca 905 zwierząt zbieranina. Zapraszam na oficjalną stronę.

Żegnając zwierzęta, już za murami zoo wpadamy na „Muszlę”. Nie jednak taka, która jakimś cudem przywiało znad morza, ale miejsce , w którym miejscowe władze organizują festyny, koncerty i inne imprezy rozrywkowe. „Waikiki Shell” nie robi może wielkiego wrażenia, ale przyjemniej stoi tu od 1956.

Waikiki Shell Honolulu www.szlakiempodrozy.plWaikiki Shell; źródło: Flickr

Niemal naprzeciw sceny, tyle że jakieś 500 m dalej czeka na nas „Akwarium”. Uznajemy, że pożegnanie się z miastem właśnie tutaj będzie stanowiło, taki nasz, hołd terenom wodnym, które stanowią 20,5 km2, spośród całkowitej powierzchni 177,2 km2 miasta. Drugie najstarsze akwarium morskie po tym nowojorskim w USA wzniesiono w 1904, jak zdołaliśmy się przyzwyczaić, z kamienia koralowego. Kupujemy w kasie bilety za 12$, zyskując wstęp do 15 wystaw. Podglądamy bezkręgowce, ryby, żółwie i ssaki morskie. Spoglądamy na inne grupy, które biorą akurat udział w wydarzeniu mającym w ciekawy, humorystyczny sposób przybliżyć wiedzę o otaczających wyspy hawajskie wodach. Szczególnie zainteresowanych ta tematyką odsyłam na stronę.

Tak kończyny naszą hawajską wizytę. Pora wracać.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *