Największe lawiny na świecie. Miejsca Zejścia lawin www.szlakiempodrozy.pl

Gdzie zeszły największe lawiny świata

Z grubsza każdy wie czym są lawiny i jak powstają. Ileż to już razy każdy z nas widział to na filmach, lub o zgrozo na żywo. Wielkie masy lodu i śniegu, bądź błotnistej mazi pędzą ze zbocza górskiego z zastraszającą prędkością pociągając za sobą drzewa, zabudowania i co najgorsze ludzi. Ten ogromny żywioł nawiedził już sporo miejsc. Gdzie, więc zeszły największe lawiny świata i co warto o nich wiedzieć?

Jeśli ktoś uważa, że z lawiny wiążą się jedynie z czasami nowożytnymi, niech wie, że zmagano się już ludzie w epoce starożytnej. Doświadczyły ich choćby przeprawiające się przez Alpy wojska słynnego Hannibala w 218 r p.n.e. Alpy. Zmarło wówczas aż 20 tyś podróżujących na słoniach żołnierzy.

Lawina błota w Yungay

Największa lawina w historii Ziemi, paradoksalnie nie miała nic wspólnego z zimą i śniegiem. 31 maja 1970 r. o godz. 15:23 niewielkie miasto Yungay w południowoamerykańskim Peru, wraz z okalającymi go wsiami zniknęło pod grubą warstwą błota. A to wszystko w ledwie minutę i 42 sekundy od oderwania się podłoża! W tym czasie błoto pokonało dystans 13 km.

Kto wie jak potoczyły by się losy miejscowych, gdyby nie fakt, iż już wcześniej z andyjskiego szczytu Huascarán odrywała się ziemia. Władze nie chcąc by wśród ludzi górę wzięła panika tonowały przejawy strachu. Gdy więc błotna masa ruszyła z ogromną prędkością w dół tysiące ludzi robiących zakupy na targu w Yungay, pochłonęła przewalająca się ziemia. W efekcie życie straciło wg różnych wyliczeń od 15 do 18 tyś ludzi! Wielkie zwały błota szacowane na 100 milionów m3 pędziły z prędkością 435 km/h. Wprawione w ruch pociski gruzu szybowały w powietrzu osiągając 1100 km/h. Podążając w kierunku dół Río Llanganuco lawina błotna zmiotła z powierzchni wioski Incayoc i Huashau. Największy odnaleziony głaz pociągnięty siłą osuwiska miał 14 tyś ton!

Lawina ponownie uderzyła w Huascarán w 1962 r. Pozostając do dziś 3. największa na świecie zabiła 4 tyś ludzi.”

Kolejną lawiną, która wprawiła świat w osłupienie była tragedia rozgrywająca się 13 września 1916 r. we włoskich Dolomitach. Tocząca się akurat I wojna światowa sprawiła, że u podnóży najwyższego szczytu całego pasma – Marmolada przebywało sporo żołnierzy. 270 członków austriackiej armii okazało się pierwszymi ofiarami zejścia lawiny.

Co gorsza nie jedynymi… W krótkim odstępie czasu okoliczne włoskie i austriackie oddziały wojska zostały przysypane zwałami śniegu. Wedle opinii części historyków, obydwie strony celowo ostrzeliwały pokłady białej pokrywy pokrywającej okoliczne pasma, celem pogrzebania wroga. Specyficzna zima 1916 r. przejawiająca się intensywnymi opadami śniegu, którego zwały w maksymalnych punktach sięgały 8–12 m wysokości oraz nagłym ociepleniem okazała się katastrofalna w skutkach. Raportujący o trudnej sytuacji dowódcza kompanii kpt Rudolf Schmid wnioskował do przełożonego o pozwolenie na opuszczeni koszar. Por. Ludwiga Goiginger wydał jednak komendę pozostania w obiekcie.

Była godzina 5.30 rano, gdy 200 tyś ton miękkiej białej pokrywy pomieszanej z lodem zaczęło spadać z okalających zboczy na baraki. Proste ,lekkie konstrukcje z drewna łamiąc się jak zapałki, uwięziły stacjonujących tu żołnierzy. 270 służących w mig zostało przysypana żywcem. Prowadzone potem prace pozwoliły odkopać ledwie 40 ofiar śmiertelnych. Reszta pozostała pod zwałami śniegu. Do dziś ostały się ruiny składu broni. Do dziś uznawana jest za druga pod względem ilości ofiar śmiertelnych w dziejach świata.

Afganistan pod śniegiem

Końcówka lutego 2015 r. zapisała czarna kartę w historii Afganistanu. Nawiedzająca wschodnią prowincję Pandższir, zamieszkałą łącznie przez ponad 246 tyś ludzi destrukcyjna siła swe źródło miała w obfitych opadach całunu zimy. Wraz z połączeniem z silnymi burzami śnieżnymi, w trakcie pięciu dni zmieniła krajobraz okolicy. W efekcie lawina zabijając 310 ludzi została uznana za czwartą pod względem liczby ofiar na świeci; ucierpiało w niej 129 osób.

Zarówno szósta i ósma lawina pod względem liczby ofiar miała miejsce w Afganistanie. Okolice Salang stały się miejscem zejścia aż 35 osuwisk w 2010 r. A wszystko zaczęło się 4 lutego. Obfite deszcze na obszarze czterech prowincji: Farah, Bamyan, Ghor oraz Daykundi doprowadziły do zejścia osuwiska, podczas którego nagła zamieć uderzając w 3,5 km tunel Salang zamknęła przejeżdżających nim tysiące ludzi.

Lawina w Salang www.szlakiempodrozy.pl

Lawina w Salang; źródło: Flickr

Dwa lata później 4 marca 2012 żywioł zadał ponowny cios. Tym razem północno-wschodnie okolice tego azjatyckiego kraju, a konkretnie wioski w prowincji Badakhshan. Szczególnie ucierpieli mieszkańcy wsi Sherin Nazim. Zamieszkała przez 24 rodziny osada została przysypana niemal doszczętnie śniegiem.. W efekcie życie straciło niej 50 osób, a uratowało się ledwie 7. Do tragicznego o bilansu przyczynił się fakt, iż wioska pozostawała na kompletnym uboczu, a informacje o obrywie dotarły do stolicy prowincji Fayzabad dopiero po kilkudziesięciu godzinach.

Lawiny w Polsce

Górskie tereny w Polsce również nie oparły się niszczycielskiej sile spadających lawin. Do dziś najczęściej wspominanym tragicznym wydarzeniem w Karkonoszach jest lawina jaka spadła na Biały Jar, nieopodal Karpacza.

Była środa 20 marca 1968 r. Wydawało się, że to kolejny zwykłe dzień w górach. Dnem słynnego jaru spacerowało kilkadziesiąt osób ciesząc się piękną pogodą. Kilka dni wcześniej w okolicy ziemię oprószył nowy suchy śnieg przysypując mokrą warstwę, nasączoną dodatkowo przez wydobywające się ze szczelin źródła.

Promienie słoneczne, zwabiając ludzi do aktywności okazały się jednak zaczynem katastrofy. Zamknięty wyciąg krzesełkowy sprawił, że część ludzi zdecydowała się na piesze przejście dnem Białego Jaru. Były okolice g. 11.00 gdy nagle, bez ostrzeżenia, wielkie zwały białej pokrywy ruszyły z pełną mocą w dół. Na trasie pędzącego śniegu znalazło się 3 Polaków, 4 Niemców i wycieczka składająca się z 13 nauczycieli z położonego w ZSRR Kujbyszewa.

Szeroka na 20-30 m i długa na jakieś 600 m lawina w mig przysypała spacerowiczów. Ledwie w 48 sekund na Biały Kar spadło 50 tys ton śniegu.

W akcji ratowniczej brało udział aż 110 ludzi! Niestety były ofiary śmiertelne -2 Polacy, 4 obywatele NRD i 13 ludzi z ZSRR. Szczęście sprzyjało pięciu, których podmuch odrzucił poza główny śniegu.

Lawina w Białym Jarze www.szlakiempodrozy.pl

Lawina w Białym Jarze; źródło: Wikipedia

A nie było to jedyne tego typu zejście śniegu w tym miejscu. Sześć lat później w to samo miejsce uderzyła kolejna lawina zabierając ze sobą pomnik, wspominający ofiary poprzedniej katastrofy. Na szczęście wówczas nikt nie ucierpiał. Gorzej było już 22 marca 2008 r. kiedy szusujący snowboardzista wywołał ciągnąca się na dł. 800 m osuwisko. Niestety mężczyzny nie udawało się uratować; znaleziono go martwego pod 3 m warstwą śniegu.

Podobnie jak w przypadku Białego Jaru, tak i Żleb Marcinowskich dwukrotnie stał się miejscem zejścia sporych osuwisk. Była noc z 2 na 3 marca 1956 r. Obfite opady śniegu na tatrzańskie zbocza o późniejsze leżącego nieco poniżej Kondratowego Wierchu. Ogromna masa śniegu napotykając na drodze Schronisko w Dolinie Goryczkowej, nic sobie z tego nie zrobiła. Rujnując je pozbawiła życia ich właścicieli Zofię i Władysław Marcinowskich oraz trójki gości – funkcjonariuszy Wojsk Ochrony Pogranicza.

Drugi przypadek lawiny w tym miejscu to już stosunkowo świeża sprawa. 19 lutego 2012 ok. Godz. 11.25 spadający po zboczach gór śnieg przysypał uprawiające ski-tour dwie kobiety. Natychmiastowa akcja TOPR pozwoliła szybko dotrzeć jednej z poszukiwanych. Niestety druga , odkopana o godz. 12.16 nie odzyskując przytomniejsi zmarła po kilku dniach.

Tatrzańska Szpiglasowa Przełęcz, położona na wys. 2110 m n.p.m. to miejsce, nie tylko dla maniaków chodzenia po górach, znane. To właśnie ją tłumy ludzi wykorzystują do przejścia trasy z Doliny Pięciu Stawów do Morskiego Oka. Zbliżający się koniec 2001 r., jak zwykle sprawił,ze okolicę tętniły życie. Dzień przed Sylwestrem 30 grudnia nieopodal przełęczy nieostrożni turyści wywołali zejście masy śniegu. Poszukiwania prowadzone przez TOPR okazały się tragiczne w skutkach dwóch ratowników pochłonęła kolejna lawina; jeden z nich zmarł. Ostatecznie w osuwisku zginęły 4 osoby.

Lawina na Słowacji

Informacje o terenie Słowacji, czy też raczej ówczesnej Czechosłowacji trafiły na pierwsze strony gazet w styczniu 1974 r. 20 stycznia o godz. 10.40 schodząca z ciągnącej się 4 km Grani Baszt, rozpędziła się do tego stopnia, że zatrzymała się na przeciwległym stoku górskim, za dnem Doliny Mięguszowieckiej. A jako, że było to miejsce w którym na obóz narciarski udała się akurat pragnąca się nauczyć jeździć na nartach młodzież efekt okazał się tragiczny w skutkach. Rozlewając się na pow. 133 tys m² przysypała 24 osoby, z których połowa nie przeżyła.

Zasypany hotel Rigopiano

Małe Rigopiano we włoskiej Abruzji było znane głownie z luksusowego 4* hotelu „Hotelu Rigopiano”. 18 stycznia 2017 r. schodząca lawina przysypała okazały obiekt grzebiąc w nim 40 osób. Akcja ratunkowa pozwoliła uwolnić 11 z nich, reszta poniosła śmierć. Swa genezę lawina miała w pamiętnym wielkim trzęsieniu ziemi, które dotknęło aż cztery regiony Włoch, doświadczając zwłaszcza L’Aquilę. Goście zlokalizowanego na wys 1230 m n.p.m. hotelu kilka poprzedzających tragedię dni obserwowali mocne opady śniegu. Nie przypuszczali, że te wkrótce odetną ich od świata, a tym samym możliwości ratunku.

Zima grozy – lawiny w Alpach

Wielkim echem odbiła się też cała seria lawin, na pograniczu Austrii i Szwajcarii oraz Włoch w 1951 r. Wydarzenia znane jako „zima grozy” na zawsze zapisały się w pamięci ludzi. W ciągu trzech miesięcy okolice nawiedziła niespotykana seria 649(!) osuwisk. Ich ofiarami zostało 256 osób. Ponadto wiele zabudowań zostało kompletnie zniszczonych. W samym kantonie Valais prócz ludzi zginęło ok 500 sztuk bydła, zburzeniu uległo ok. 900 gmachów

Lawina podczas słynnej Zimy Grozy www.szlakiempodrozy.pl

Lawina podczas słynnej Zimy Grozy; źródło: Wikipedia

Prócz pamiętnej „zimy grozy” na ternie Szwajcarii dochodziło także do innych incydentów lawinowych. Jednym z najbardziej znanych jest ten z 21 lutego 1999 r., kiedy to obszar kantonu Valais, a konkretnie gminę Evolène zalały masy śniegu. Co ciekawe spodziewanego… Rankiem miejscowy przewodnik górski zaalarmował władze w osobie burmistrza spodziewanej fali lawinowej, badając wcześniej strukturę śniegu w okolicach wsi La Sage na wys 1727 mn.p.m. Niestety było już za późno na jakiekolwiek działania. Wieczorem o godz, 20.30 schodząca z góry masa o szerokości 4 km uderzyła w dno doliny oraz schronisko „Théodoloz”. Zarówno są, burmistrz jak i szef bezpieczeństwa gminy po fakcie zostali pociągnięci do odpowiedzialności, pod zarzutem, nieumyślne spowodowania śmierci i obrażenia ciała ofiar lawiny.

Aby to nie one, jak dotąd zdefiniowane zostały jako najgorsze w historii tego alpejskiego kraju. Tą na zawsze pozostanie lawina nawiedzająca Plurs 4 września 1618 r., kiedy to małe miasteczko zostało wprost zmiecione z powierzchni ziemi za sprawą lawiny Rodi, grzebiącej na śmierć 2427 osób.

Austriackie zmagania z lawinami

Malutką wioskę Galtür w dolinie Paznaun, na terenie austriackiego regionu Tyrol, na co dzień zamieszkuje ledwie 765 osób. Ale sielankowa atmosfera popularnego dziś wśród narciarzy celu 23 lutego 1999 r. stała się areną dramatycznych wydarzeń. Była godz. 15:59, gdy pędząca z prędkością 290 km/h lawina wpadła w centrum wioski rzucając samochodami oraz budynkami.

Po wydarzeniu specjaliści orzekli, że była to najbardziej tragiczna w skutkach lawina na trenie Alp od czterech dekad. Wszystkiemu winne okazały się wielkie opady śniegu, które utworzyły w trakcie burz ważące ok.170 ton zwały miękkiej warstwy, poruszone wijącym z prędkością 120 km/h. W efekcie nawałnicy przysypanych zostało 57 osób z czego udało się w trakcie doby się uratować 26 ludzi. Jak to bywa w takich przypadkach Reszta poniosła śmierć…

Jakby tego było mało następnego dnia śnieg zasypał pobliską wioskę Valzur uśmiercając 7 ludzi.

Położenie Galtür na mapie Austrii www.szlakiempodrozy.pl

Położenie Galtür ma mapie Austrii; źródło: Mapy Google

Szczególnym wydarzeniem w austriackim landzie Vorarlberg było pasmo nieszczęść jakie spadło na mieszkańców w dniach 10-12 stycznia 1954 r. W ich efekcie zginęło łącznie 125 osób. Najwięcej ofiar było w wiosce Blons w powiecie Bludenz, którą 11 stycznia, na przestrzeli 9 godzin zalały dwie fale zabijając 57 mieszkańców, czyli ponad 30% ludności.

Wszystko zaczęło się o godz. 9.36. Rozpędzająca się z każda minutą lawina o godz. 10:00 dotarła do wschodniej części wioski Blons. Drugi spadek śniegu miał miejsce ok. godz. 19.00 kiedy to zasypane zostało centrum wsi. Jej ogromna siła zniszczyła niemal całą infrastrukturę. Uszkodzone linie energetyczne i telefoniczne znacząco opóźnił akcje ratunkową. Aby zwiększyć szanse ludzi na przeżycie, po raz pierwszy na terenie Austrii użyto transportu lotniczego. Wykorzystano także psy ratownicze. Dzięki nim udało się znaleźć osoby, które zostały uwięzione w lawinie, od 17 do 62 godzin!

Lawina w Blons www.szlakiempodrozy.pl

Lawina w Blons; źródło: Wikipedia

6 lutego 2016 r. wystąpiło zdarzenie określenia mianem „lawiny Geier”. Nawiedzająca tyrolską gminę Wattenberg pociągnęła za sobą 17 szusujących w okolicy narciarzy z Republiki Czeskiej przebywających na wys. 2800 m n.p.m. w okolicach schroniska Lizumer Hütte. Rozlewając się na szer. 2 km spowodowała śmierć pięciorga Czechów.

19 kwietnia 1904 r. kopalnię w Beth nieopodal Pragelato we włoskim Piemoncie na granicy z Francją, nawiedziła nawiną zasypując zamieszkałe przez górników baraki. W jej efekcie zginęło 81 górników. Do dziś ostały się pozostałości dawnej działalności wydobywczej.

Czekanie na lawinę

18 stycznia 2016 r. pod lawina zginał oddział Francuskiej Legii Cudzoziemskiej stacjonujący o okolicach położonego na granicy w Włochami Massif des Cerces. Każda ofiar była innej narodowości.

O tym, że w końcu lawina w pobliżu Col de Le Petit Argentier zejdzie specjaliści byli przekonani, czemu dali wyraz podwyższając stopi prawdopodobieństwa do maksymalnego, piątego poziomu. Pozostawało przewidzieć co i kiedy poruszy falę… Okazało się, że czynnikami lawino twórczymi zostali narciarze. Szusując w pobliżu stali się pierwszymi ofiarami schodzącej z wysokości 2600 m lawiny. Była godz.13.50 gdy przewalająca się masa śnieżna poruszona spadającą taflą lodu szer.100 m pociągnęła za sobą 14 amatorów narciarstwa. W efekcie przysypanych zostało kolejnych czterech Szybka akcja ratunkowa pozwoliła ich odkopać.

Przypadek lawiny w maleńkiej wiosce Montroc, należącej do gminy Chamonix z 9 lutego 1999 r. do dziś budzi okolicy mocje. I nie ma się czemu dziwić. Pociągnięty do odparowalniki karnej ówczesny burmistrz został uznany za winnego zaniedbań w okresie poprzedzającym tragiczny dzień.. W rezultacie schodzącej ze zboczy szczytów Bec du Lachat oraz Mont Peclerey zaliczanych do masywu Mont Blanc zginęło wszakże 12 osób.

Islandzkie wioski pod śniegiem

Niczego nie podziwiający się mieszkańcy leżącej na zachodzie kraju wioski Neskaupstaður przygotowywali się do świąt. Wszak był już 20 grudnia 1974 r. Nagle o godz.13.30 schodząca z okolicznych wzgórz lawina sprawiła, że zatrzęsła się ziemia, a do uszu ludzi doleciał potężny huk. Szeroki na 400 strumień śniegu przewaliła się przez miejsce pracy rybaków. Gdy ludzie, jeszcze pozostając y w szoku nie wiedzieli co maja począć, nadeszła druga lawina, rozkładająca się na 140 m szerokości zmiatając z powierzchni fabrykę, dom i garaż zabiła kolejne 7 osób.

“Nawiedzająca w 1910 r. islandzką leżącą na północno-zachodnim brzegu wyspy wioskę Hnifsdalur grzebiąc żywcem 20 mieszkańców.”

Niewielka wioska, w której rytm życia wyznaczały głównie połowy. Na co dzień spokój, cisza i przechadzający się po okolicy pracujący rybacy. Ale 16 stycznia 1995 r. ów zwykły dzień, w trakcie kilku minut zmianie się w piekło. Na mieścinę Súðavík, ni stąd, ni zowąd zeszła potężna lawina uśmiercając. Sunąca o godz. 6.25 lawina rozciągająca się na 400 m pasie zmiotła piętnaście domostw. Z pomocą służbom przyszły trawlery rybackie oświetlające lampami zwały śniegu. Gdy wydawało się, że praca posuwa się do przodu, wieczorem o 19:30 ponownie zeszła lawina, uszkadzając dodatkowo elektrownię. Służby ratunkowe zostają pozbawione dostępu do prądu, przez co akcja prowadzona jest z trawlera. Ale los okazał się ponownie okrutny. Wielka fala uderzając w łódź transportująca ratowników, zmusiła ich do przerwania akcji ratunkowej i ratowania własnego życia. Obryw zmienił okolicę do tego stopnia, że miasto zostało odbudowane już znacznie głębiej fiordu.

26 października 1995 lawina zaatakowała wioskę Flateyri na Islandii na Półwyspie Północnymi-Zachodnim zabijając 20 ludzi.

Zarówno dziewiąta jak i dziesiąta pod względem ilości ofiar śmiertelnych lawina zeszła w Japonii: obydwie miały miejsce w 1918 r. Zniszczona wówczas została wioska Mitsumata gdzie zginęło 155 ofiar; ponadto zejście śniegu w wiosce Asahi w tym samym roku zabiło 154 osoby.”

Lawiny na Wyspach Brytyjskich

Wola losu zdecydowała, że i kojarzona bardziej z deszczem niż śniegiem i lodem Wielka Brytania miała swój koszmarny dzień w związku ze śnieżnym puchem. Położone na południe od Londynu Lewes słynie na co dzień z pięknych klifów. I to właśnie z jednego z nich – Cliffe Hill 27 grudnia 1836 r. piętrzące się tony śniegu ruszyły, odrywając się ruszyły na miasto. Domy nie wytrzymując składały się niczym konstrukcje z zapałek, a ofiarami zostało 8 osób.

Spadająca z pnącego się na wysokość 164 m n.p.m. lawina zmiotła siedem zamieszkanych przez lokalnych robotników domów. Obfite opady śniegu oraz silne wiatry już w trakcie świąt dawały o sobie znać. Tworzące się wówczas wysokie zaspy niepokojąc służby prawiły, że te wydały rekomendacje do opuszczenia domów. Ale ludzie pragnący spędzić normalne święta zlekceważyli nawoływania do ewakuacji…

W efekcie ruszająca z klifów o 10.15 masa śniegu spadła z ogromną siłą na miasto. Dość szybko udało się odnaleźć siedem zasypanych osób, lecz dla ośmiu kolejnych było już za późno…

Szczyt Buachaille Etive Mòr w szkockim regionie Highland to miejsce nad wyraz charakterystyczne. Górujący nad płaskim obszarem szczyt stanowi jeden z najpopularniejszych miejsc w okolicy. I nic dziwnego, na cel wzięli go nie tylko miłościwszy trekkingu, ale i wspinacze.

24 stycznia 2009 r. wspinających się na górę trzech śmiałków, w mgnieniu oka zostało przysypanych spadającym śniegiem. Z grupy wspinaczy trzech nie przeżyło upadu, jeden zdołał się wykaraskać z wypadku.

Lawina na zboczu Buachaille Etive Mòr www.szlakiempodrozy.pl

Lawina na zboczu Buachaille Etive Mòr; źródło: Wikipedia

Po tym jak o lawinie dowiedziały się służby o ruszyła akcja poszukiwacza. Trudne warunki pogodowe, z uwagi na szalejąca zamieć sprawiło, że poszukiwania ofiar trwały ponad 3 godziny. W efekcie mimo przewiezienia ich do szpitala zmarli. Pozostali ocaleni przebywali na górze, aż do poprawienia się warunków pogodowych i tym samym wylądowania tam śmigłowca.

Jezioro Balea w Górach Fogarskich na terenie Rumunii to miejsce, w którym 17 kwietnia 1977 masy lody pogrzebały 23 osoby, w tym 16 dziewczyn – uczennic liceum.”

Lawina na kanadyjskiej Przełęczy Rogers

Kanada. Góry Selkikr. Przełęcz Rogers. Dokładnie 4 marca 1910 r. Wieczór. Wysłana do oczyszczania szyn linii kolejowej ze zwałów śniegu ekipa pracuje w pocie czoła. 63 pracowników uwija się przy robocie wiedząc, że zbliża się do nich pociąg. Istotne strategicznie połączenie obsługiwane przez Canadian Pacific Railway bezwzględnie musiało bez problemów działać w kresie zimowym. Wreszcie ok. 23.30 tor był już niemal przejezdny. Wkrótce fajrant…

Nagle z przeciwnej strony poczęła spadać fala śniegu zasypując 400 m torów. Lokomotywa z doczepionym pługiem śnieżnym wzbiła się w powietrze i przeleciała 15 m dalej. Wykonane z drewna wagonu, w których przebywali robotnicy zostały zmiażdżone i przysypane ciężką szatą śnieżną. Z całej grupy ocalał jeden. W trakcie jej zejścia życie trafiły 62 osoby, co sprawia, że jest najtragiczniejszą lawiną w historii Kanady.

Lawina na przełęczy Rogers www.szlakiempodrozy.pl

Lawina na przełęczy Rogers; źródło: Wikipedia

Ofiary lawiny w Wellington

Lawina z największą liczba ofiar w historii USA? Zdecydowania ta z 1 marca 1910. Oto w miasteczku Wellington, w stanie Waszyngton A wszystko zaczęło się od zamieci, w ostatnich dniach lutego. Konkretnej zamieci, trwającej dziewięć dni. Jej siła, a co za tym ilość spadającego śniegu był gigantyczna.

Czytaj dalej

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments