Zapory i tamy wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Fascynujące zapory

Cuda techniki, wytrzymujące ogromny napór wody. Nieraz będące jedynym ratunkiem dla zagrożonych terenów. A jednocześnie mijane bezrefleksyjnie, jako kolejny obiekt na drodze. Oto one: najbardziej okazałe tamy i zapory na świecie!

Był 1953 rok, gdy Holandię nawiedziła kolejna z wielkich powodzi. W jednej chwili 150 tyś ha ziemi znalazło się pod wodą. Władze niderlandzkiego kraju wiedziały, że skuteczna obrona przed kolejnymi katastrofami łączy się z podjęciem radykalnych, a co za tym idzie spektakularnych działań. Tak w głowach architektów powstał imponujący system tam i zapór Plan Delta (Deltaweken), którego wznoszenie trwało aż… 44 lata. Od 1997 jest on główną osią przeciwpowodziowego układu, odcinającą w razie potrzeby dopływ wody w ciągu 75 minut.

Za najważniejszy jego człon uznać można Oosterscheldekering, 9 km barierę mająca status największej z Holandii. Inżynierowie zaprojektowali tu 65 kolosalnych filarów. Aby zmieść je z powierzchni potrzebna by była siła powodziowa, pojawiająca się w tym rejonie raz na… 4 tysiące lat!

Za nic w świecie nie można przegapić ogromnych obrotowych wrota Maeslantkering, zamykających kanał prowadzący do portu w Rotterdamie. A to przecież czołowy europejski port. Powstałe w l.1991-97 „drzwi” stanowią ostatni punkt systemu, zajmującego ok. 700 m zaanektowanego wybrzeża. Dwie ruchome części konstrukcji o wymiarach 237 m, zbudowano tak, by nie stanowiły żadnej przeszkody dla statków korzystających z tutejszych doków. Inny ciekawe punkt tamy to bariera Hartel, które drzwi sięgają 14 m pod poziom morza, oraz wrota Haringvliet stanowią punkt transportu wody z Renu do Morza Północnego.

Dziś zarówno miejscowi jak i turyści chętnie korzystają z możliwości zobaczenia tego kolosa na żywo. Podczas wycieczki, stojącej dumnie w regionie Zeeland, zobaczyć można czterowymiarową animacją ukazującą działanie wielkich sił wody na całą konstrukcję.

Zapora Maeslantkering www.szlakiempodrozy.pl

Maeslantkering; źródło: Flickr

Już w 1960 roku powstała pierwszy segment wielkiej – Zandkreek. Zapora jako cześć tutejszego systemu drogowego, pozwala korzystać z ulic przebiegających w ciągu pozwalającym na sprawne podniesienie i opuszczenie traktu drogowego.

12 m wysokości brama Brouwersdam, ciągnąca się na długość 6,5 km oddziela Morze Północne od akwenu Grevelingen – największego słonego jeziora w Europie Zachodniej. Część zwana Grevelingendam pozwoliła na zamknięcie Grevelingenmeer od Morza Północnego. Dzięki temu powstało 3 tys ha ziemi pod uprawę. Jej głównym zadaniem jest przeciwdziałanie mieszaniu się słonej wody z wodą występującą na terenach uprawnych. Podobną rolę pełni też część Philipsdam zbudowana na przełomie lat 70 i 80 XX w. Dziś uruchamiana jest 13 tyś razy w trakcie roku!

Tama Grevelingendam www.szlakiempodrozy.pl

Grevelingendam; źródło: Wikipedia

Oesterdam to najdłuższa, bo 10,5 km ze wszystkich części całego systemu. Przez jej wrota rocznie do portu wpływa 80 tys statków.

Trzy śluzy całego systemu Pan Della to:

  • Haringvliet – długa na 1 km, ma 17 otworów o szerokości ponad 56 m
  • Volkerak – chroni południe regionu przed powodziami, jednocześnie umożliwiając na przepłynięcie 150 tyś statków rocznie
  • Bathse Spuisluis – kanał nieżeglowny, ma za zadanie odświeżać co jakiś czas wodę w Zoommeer

 

Fenomen Grande Dixence Dam ze szwajcarskiego kantonu Valais osnuty jest na dwubiegunowości. Nie dość, że sama struktura jest najwyższą tamą w Europie, to jeszcze szczyci się tym, iż jest nawyżej położonym takim obiektem na świecie, niemal na 2400 m n.p.m. Wobec chęć zapewnienia mieszkańcom niezagrożonego niczym dostępu do energii elektrycznej, „urodziła się” zapora będąca najważniejszym wycinkiem hydroelektrowni, zasilającej 400 tyś gospodarstw domowych. Choć już 21 lat wcześniej stanęła tu pierwsza tego rodzaju budowla, to to co widać dziś to efekt prac od 1950 roku. Od połowy XX w. przez 11 lat, wylano tutaj 6 milionów m3 betonu w wytyczoną dolinę. Tak powstała 285 m długości zapora, wówczas największa na świecie, ważąca 15 milionów ton.

Dziś energia elektryczna wytwarzana jest za pośrednictwem aż trzech rozlokowanych tu elektrowni. Pierwotnie funkcję tę miała pełnić tylko Chandoline Power Station o mocy 120 MW, oparta na pięciu turbinach. Późniejsze ulepszenia widoczne są w stacji Fionnay, do której woda wpływa przez 9 km tunel o nachyleniu 10%, z czasem zmieniając się w rurociąg położony pod kątem 73%. Szum płynącej przez nie wody z prędkością 45 m3/s jest znakiem, że zaraz sześć turbin pozwalających wytworzyć moc na poziomie 290 MW ruszy do pracy. Po kolejnych 16 km ciecz wpada do elektrowni Nendaz, pędząc z prędkością 45 m3/s i wytwarzając moc 390 MW.

Zapora Grande Dixence www.szlakiempodrozy.pl

Grande Dixence Dam; źródło: Flickr

Ostatnia ostoją jest tu potężna Bieudron, o możliwości wyprodukowania aż 1269 MW. Owe osiągi zapewniała jej rozbudowa z 80 XX w. Każdego roku na tamie zatrzymuje się 400 miliardów m3 wody, opierających się o konstrukcję zbudowaną z 6 milionów ton betonu. Jest otwarta dla odwiedzających w okresie 15 czerwiec-30 wrzesień. Półgodzinny film pozwala zagłębić się w jej przeszłość i interesujące ciekawostki techniczne.

Szwajcarska tragedia

9 października 1963 roku, godzina 22:39. Włochy, region Friuli-Wenecja Julijska. Zapora Vajont strzelająca w górę na wysokość 262 m nagle zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Nawiedzające wówczas okolicę silne opady deszczu sprawiają, że jej zbocza nie wytrzymują osuwając się coraz niżej i niżej. Przez wielką wyrwę przelatuje z wielką siłą 240-270 mln m3 wody. Wielka fala za tamą toczy się dalej, sięgając 70 m wysokości. Tak wlewa się do położonych niżej terenów zrównując z ziemią kilka miejscowości. Pędząc z prędkością 100 km/h woda zabiera ze sobą 2 tysiące osób – ofiary największej hydrologicznej tragedii o ostatnich latach…

A przecież ledwie 7 lat wcześniej, w tym samym miejscu, słychać było „ochy i achy” nad nową konstrukcją. Otwierana wówczas inwestycja była dobrze przyjęta przez miejscowych, widzących szansę na rozwój owego rolniczego rejonu. I pewnie wszystko potoczyło by się inaczej, gdyby główny wykonawca firma SADE nie zlekceważył wcześniejszych drgań w okolicach Góry Toc. Jakby tego było mało już wcześniejsze pęknięcie z 1959 porwało za sobą jednego człowieka – pierwszą ofiarę tamy. 4 listopada 1960 roku oderwawszy się od zbocza część góry runęła. Niewypełniona jeszcze wodą tama dała wówczas ostatni zna ostrzegawczy. Szkoda, że nie dostrzeżony…

Zapora Vajont www.szlakiempodrozy.pl

Zapora Vajont; źródło: Flickr

Wygięta w łuk Kölnbrein Dam w austriackiej miejscowości Malta, w regionie Karyntia to łakomy kąsek. W najwyższej w kraju, wznoszącej się na 200 m zaporze doliczyć się można czterech elektrowni wodnych, produkujących ponad 1028 MW energii. Był 1971, gdy na miejsce, po wielu latach przygotowań, zjechały pierwsze maszyny. Tak rozpoczęła się historia długiej 626 m tamy. Po sześciu latach prac inauguracja przyniosła… klęskę. Wpuszczenie do zbiornika wody uwydatniło wady konstrukcyjne. Woda osiągając wysokość 42 m zaczęła sączyć się przez konstrukcję. Na nic zdało się wypełnienie powstałych szczelin poliuretanową żywicą. Dopiero w 1989 próba wykazała, że zalanie tamy do wysokości 90% zdaje egzamin, przez co wszystkie człony elektrowni Reisseck-Kreuzeck są w stanie wytworzyć 1028 MW energii.

Zapora Kölnbrein Dam www.szlakiempodrozy.pl

Kölnbrein Dam; źródło: Flickr

Innym elementem, charakteryzującym obiekt jest nastawienie na wizyty turystów. Tama, umiejscowiona na końcu pięknie poprowadzonej drogi, przyciąga ludzi działająca tu restauracją, wystawa ukazująca działanie elektrowni, a także hotelem.

W 1984 roku gruzińska rzeka Inguri zmieniła oblicze. Wysoka na 272 m tama czerpiąc nazwę od reki powstawała w latach 1961-87. Dla jasności: do jej powstania posłużyło 4 miliony m3 betonu, a do tego powstało sztuczne jezioro o powierzchni ponad 13 km2.

Mieszcząca się tu elektrownia wodna, zahacza o terytorium Abchazji. Przyszedł jednak czas, iż długa na 282 m konstrukcja znajdowała się w fatalnym stanie technicznym. Do remontu dołożyła się nawet Komisja Europejska dotując naprawę kwotą 2 milionów euro. Energia elektryczna wypływa stąd dzięki 20 turbinom wyposażonym w moc 1,32 MW. Dla Gruzji tama i elektrownia stanowi oczko w głowie. Wytwarzane tu rocznie 3,8 TWh energii elektrycznej odpowiada aż 46% ogólnie wytwarzanej energii w państwie!

Azjatyckie potwory

Jeśli myślisz o jakiejkolwiek zaporze, pierwsza na myśl zazwyczaj przychodzi chińska Zapora Trzech Przełomów. I nie na się czemu dziwić, skoro to największa wodna elektrownia świata! Ale zapora powstała nie tylko do produkcji tak potrzebnej, ponad miliardowej chińskiej populacji, energii. Ważnym elementem było także zabezpieczenie się jej kolejnymi powodziami, powodowanymi przez rzekę Jangcy. Aż trudno uwierzyć, że plany tamy powstały już w 1919 roku. Solidne opóźnienia w drugiej połowie lat 50. sprawiły, że nowoczesną tamę zaczęto budować dopiero w 1994 roku. Jednak już 9 lat później można było uznać, że projekt jest gotowy. Kosztem prawie 32 miliardów $ powstało cudo. Zapora na 2335 m długości. Sięga 185 m wysokości.

Elektrownia opierając się na 34 generatorach o mocy 700 MW, wytwarza nawet 87 TWh prądu. Turbiny obracają się 75 razy na minutę, a ich średnica oscyluje wokół 10 m. W 2017 roku wytworzono dzięki nim 97600 TWH energii elektrycznej. Budowa tamy była także krytykowana ze względu na przesiedlenia mieszkającej w pobliżu ludności, jak i sprawy związane z negatywnym wpływem na środowisko. Prace nad nią pochłonęły astronomiczna kwotę 37 miliardów $!

Chińska zapora Trzech Przełomów www.szlakiempodrozy.pl

Zapora Trzech Przełomów; źródło: Wikipedia

ChRL która przecież może pochwalić się nadwyżką budżetową, chętnie inwestuje w nowe systemy energetyczne. Jedną z gałęzi, w które władze pompują wielkie środki, są właśnie zapory. Tak w prowincji Syczuan powstała Jinping-I – najwyższa sztuczna zapora świata! Umiejscowiona na rzece Yalong powstawała 9 lat. Projekt ukończony w 2014 roku pozwolił na uruchomienie elektrowni produkującej nawet 18 TWh energii elektrycznej. Zaplanowano więc zbiornik łukowy, o wysokości 305 m, bijąc kolejny rekord takich obiektów.

Co ciekawe panujące tu warunki sprawiły, że pierwotnie zaplanowano tu dwie inwestycje. Od wbicia pierwszych łopat 12 listopada 2005, potrzeba było 7 lat, by tama mogła spełniać swą rolę. 8 października 2012 wreszcie zaczęła przytrzymywać wodę. Bariera o łukowym kształcie ciągnie się na dł. 568 m. Umieszczone w niej pięć otworów pozwala na odprowadzenie 5465 m3/s. Ukończenie Jinping II zwiększyło wytwarzanie energii do wartości 8400 MW. Nowszy projekt zakładał powstanie tamy o wysokości 37 m i długości 162 m. Osiem tutejszych posiada łączną moc 440 MW. Woda dostarczana jest do turbin przez osiem kanałów.

Siła innej chińska rzek – Mekongu, także została wykorzystana jako napęd dla energetyki wodnej. Zapora Xiaowan w prowincji Yunnan wsparła start elektrowni o mocy 4200 MW. Inżynierowie konstruując tamę, stworzyli drugą pod względem wielkości zaporą łukową na świecie. Barierę 292 m wysokości i długości 902 m stworzono w 6 lat, bezpowrotnie zmieniając życie, wysiedlonych stąd 32 tyś ludzi. Ich protesty, zwracające uwagę na zakłócenie migracji pływających stworzeń okazały się bezowocne, co sprawiło, że na prowadzone przez nich połowy de facto wydano wyrok.

Chińska tama Xiluodu www.szlakiempodrozy.pl

Xiluodu Dam; źródło: Wikipedia

6,2 mld $ pochłonął kolejny chiński projekt – Xiluodu Dam. Górny brzegu Jangcy wykorzystano do powstania zapory pozwalającej wyprodukować 13860 MW energii. Pozytywnym akcentem jej działania było także niejako „odsianie” potężnej ilości mułu z rzeki. Jego przedostawanie się wraz z wodą, niejednokrotnie powodowało wielkie problemy dla łodzi i statków. Prace ruszyły tu w 2003 roku, a otwarcie bloku energetycznego nastąpiło 10 lat później. Zbiornik może pomieścić aż 12,6 km3 wody. Ale coś za coś… Jej montaż sprawił, że 280 tys mieszkańców musiało opuścić swe dotychczasowe miejsce zamieszkania. Projekt jest tak imponujący, że został doceniony przez specjalistyczne organizacje m.in. nagrodą Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów za najlepszy projekt roku.

Tama Xiluodu w liczbach

16,72 m3  tyle betonu wylano w tym miejscu
8 otworów i 4 tunele  zapewnia regulację poziomów wody
32 m3  cieczy można odprowadzić na sekundę
150 mln ton  dwutlenku węgla przedostaje się do powietrza dzięki niej

Największa tama zaporowa świata. Wydawałoby się, że takie określenie średnio pasuje do obiektu położonego w Pakistanie. Tymczasem, to właśnie w jego granicach, na rzece Indus, postanowiono stworzyć Tarbela Dam. Wbudowana w ciągu 8 lat i oddana do użytku w 1976, jest odpowiedzialna głównie za produkcję energii. Elektrownia o mocy 3478 MW napędzana jest dzięki wodzie przelewającej się w miejscu gdzie ustawiono długą na 2443 m zaporę. Co ciekawe aż 70% wody przepływa przez nią nie dostając się do tuneli prądotwórczych. Powstały akwen zajął 260 km2, przez co przesiedlenie objęło 96 tyś osób. Zalanie dotknęło aż 136 wiosek. Ostatnie 36 lat sprawiło jednak, że niesiony z nurtem rzeki piach zmniejszył zbiornik, aż o 33,5%! Mimo to specjaliści orzekli, że długość życia inwestycji okaże się znaczne dłuższa niż oczekiwali. Początkowo sądzono, że po pół wieku konieczne będzie rozebranie tamy, tymczasem ostatnie prognozy mówią o tym, iż dotrwa ona nawet do 2060 roku. I można powiedzieć, że całe szczęście, gdyż całkowity koszt jej budowy pochłonął niemal 1,5 mld $.

Pakistański odcinek rzeki Jhelum w części wykorzystano do zrealizowania wielkiego projektu. W 1961 roku na tutejszej ziemi zjawili się przedstawiciele aż 8 firm. Amerykańskie konsorcjum miało sprawić, że tutejszy system nawadniania pól wreszcie okaże się w pełni wydajny.

6 lat trwała budowa tamy
3,1 km km ciągnie się zapora
147 m całkowita wysokość
251 km² pow. całego kompleksu
1,5 mld $ koszt budowy
280 tyle wiosek zalano by stworzyć zbiornik
110 000 ludzi przesiedlono przed startem budowy

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *