Latarnie morskie Estonia wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Estońskie miotacze świateł – latarnie morskie Estonii

Oferowany przez wybrzeże Estonii pejzaż obfituje w kilkadziesiąt latarni morskich. Na szczególne zainteresowanie zasługuje pięć z nich. Co w nich takiego wyjątkowego?

1. Latarnia Kõpu

Wizyta na wyspie Hiiumaa nie może się obejść bez wniknięcia we wnętrze wyjątkowej latarni morskiej. Dlaczego wyjątkowej? Choćby z tego względu ze działa nieprzerwanie od… 1531 roku! Biskup Johannes III Orgas dotychczas skutecznie opierający się wszelkim przejawom nowoczesności, w końcu zezwolił na stworzenie obiektu.

W wtedy zaczęło miejscowa ludność zaczęła się ćwiczyć się w cnocie cierpliwości. Pech bowiem chciał, że wkrótce wybuchała trzy letnia wojna. Gdy bitewne turbulencje wreszcie zniknęły, bez zbędnej zwłoki na plac budowy przetransportowano niezbędne materiały. Wówczas region nawiedziła zaraza. Uff…

Ostatecznie prace ruszyły w 1507 r. Gros z wydawać by się mogło, flegmatycznie prowadzonych prac, przypadło na l.1514-19. Wreszcie nadszedł TEN dzień! Jesienią 1531 na górze latarni… rozpalono ognisko inaugurując jej funkcję. Aby móc się dziś w pełni zachwycić konstrukcją trzeba pokonać drogi na szczyt Tornimägi, położony 68 m n.p.m.

W 1694 roku latarnia zyskała drewniane schody i klatkę ogniową, w której to rozpalano ogień. Plany były ambitne. Problem tym, iż okres żeglugi wynosił wówczas pół roku. Oczywistym stało się, iż zamierzenia mogą wziąć w łeb. I wzięły! Pierwotny pomysł użycia samego węgla jako opału szybko więc porzucono, wybierając znacznie tańsze drewno. Każdego dnia rozpalenie ogniska wymagało zużycia 1000 szt drewna. Jakby tego było mało, niemal podczas każdej burzy ogień gasł.

Był 1659 ., gdy latarnia zresztą jak i cała wyspa zmieniła właściciela. Odtąd jej panem był Axel Julius De la Gardies – szwedzki gubernator Estonii. Ten zapisał w jej funkcjonowaniu wyłącznie dobrze, doprowadzając do jej podwyższenia (do 35,6 m) i modernizacji. Drewniane schody zastąpiła żelazna konstrukcja. Snop światła widoczny był już z odległości 24 km. I ci najważniejsze: skończyło się ciągłe czatownie nad intensywnością palącego się ognia. Raz zapalony, podczas zmierzchu, palił się niemal do rana.

Latarnia morska Kõpu www.szlakiempodrozy.pl

Latarnia Kõpu; źródło: Flickr

Gdy władze na terenie przejęło Imperium Rosyjskie stale zwiększano wachlarz możliwości latarni. Po pięciu latach, w 1810 wzniesiono kamienne schody i przygotowano nowy pokój dla latarników. Rzucanie światła przez mechanizm poprawiono za sprawa pokrycia ścian mosiądzem, przez co odbijające się światło zapalanych 24 lamp naftowych, dawało jasny sygnał dla statków. Okres ten stanowił jednak prawdziwe pole do popisu dla dostawców opału. Rocznie spalano bowiem aż 3,28 tony oleju konopnego!

Pewnego dnia 1845 roku pracownik, mający dyżur w latarni Kõpu zszokowany spojrzał jeszcze raz na ścianę. Nie mogło być mowy o przywidzeniu. Zafrasowany powiadomił przełożonych. Odkryte przez niego pęknięcia w ścianach, zmusiły władze do uruchomienia wielkich nakładów. Nikt jednak nie przypuszczał, że latarnię trzeba będzie de facto rozebrać i postawić od nowa. Odtąd, po przeróbkach gmach wznosi się na 36 metrów. Nie chcąc dopuścić do jakichkolwiek późniejszych zaniedbań, jej obsługę zlecono marynarce wojennej.

Pragnienie uczynienia z niej nowoczesnego obiektu, przejawiały się choćby w tym, że w 1860 z Francji sprowadzono nowe urządzenia, zapewniający jeden obrót światła co 4 minuty. 40 lat później doszło do kolejnego unowocześnienia. Lampa naftowa z płaszczem żarowym zanurzona w 500 kg rtęci, stanowiła namiastkę łożyska. Co ciekawe ową rtęcią… bawiły się później dzieci z okolicznych domostw, nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa.

W 1939 latarnia miała zyskać nowy image, Kłopot w tym, że po pomalowaniu jej farbą olejną, wapienna konstrukcja zaczęła się kruszyć. Prace naprawcze, trwały jeszcze w kolejnym roku, w którym obiekt zyskał elektryczny napęd. I wszystko było by wspaniale, gdyby nie 1941 rok. Dzisiejsze estońskie wybrzeża zapłaciło wysoką cenę, podczas niemieckiego ataku samolotowego. Spadające na Kõpu pociski nie oszczędziły dumy rejonu, przez co układ optyczny przestał działać a i konstrukcja lekko została nadwyrężona.

Powojenne lata to okres ciągłych ulepszeń. Kompleksowy remont przeprowadzono w l.80 z uwagi na sypiącą się konstrukcję; górna część odzyskała blask w 2001 roku. Wieża, stworzona z kamienia wznosi się dziś 24 m. Lampa miota światło z wysokości 102,6 m co sprawia, że latarnię Kõpu, charakteryzuje to, iż jej pali się ono w najwyższym miejscu nad całym Morzem Bałtyckim. Paradoksalnie jednak latarnia Kõpu nie ma wielkiej wartości dla wielkich jendostek.Ot, spoglądaja na nią wyłącznie załogi statków rybackich.

Turyści mogą ją zwiedzić po wcześniejszym umówieniu wizyty i wysupłaniu od 2 do 5 €.

2. Latarnia Tahkuna

3. Latarnia Pakri

O mieście Paladiski w regionie Hajru niewiele osób w ogóle by usłyszało, gdyby nie pewna wizyta. Zamieszkana obecnie przez jakieś 4300 osób, pęka z dumy z działającej od 1889 na Półwyspie Pakri latarni. Już czwartej tym miejscu, jeden ze starych mechanizmów runął do wody.

Jednak to premierowa inwestycja stale pobudza wyobraźnie ludzi. W 1724 postanowiono, że stanie tu nowa latarnia, niepełna 80 m od dotychczas działającej. I nie było by to niczym niezwykłym, gdyby nie fakt, iż osobistą decyzję o lokalizacji nie podjął sprawujący wówczas władzę na tutejszej ziemi cara Piotr Wielki.

Klatka schodowa latarni morskiej Pakri www.szlakiempodrozy.pl

Klatka schodowa latarni Pakri; źródło: Flickr

Dziś, o wieży wyznaczającej drogę statkom powiedzieć by uwodziła wyglądem. Miejscami odłażące z niej płaty czerwonej farby, odkrywają szarą, pierwotną postać budowli.

To jednak nie zmienia faktu, że latarnia morska Pakri dzierży palmę pierwszeństwa najwyższej estońskiej latarni morskiej, sięgając 52 m wysokości! Gdy w trakcie II wojny światowej na wybrzeżu Estonii toczono zaciekłe walki, latarnia ucierpiała. Podobnie zresztą jak okoliczna infrastruktura na którą składały się domy sztabowe, magazyny, piwnica oraz sauna. Szczęśliwie nadszedł w 2001 roku, a wraz z im gruntowny remont. Dziś jej światło dociera na odległość 12 mil morskich czyli 22 km.

Zwiedzanie latarni jest płatne: dorośli wchodzą za 5, a dzieci za 3 €.

Latarnia morska Pakri Estonia www.szlakiempodrozy.pl

Latarnia Pakri; źródło: Flickr

4. Latarnia Naissaare

Pewnego dnia w Zatoce Fińskiej wyrosła wyspa. Na 18,5 km2 położonych na północ od Tallina, postanowiono wznieść latarnię morską. Tak o atolu, będącym dziś obszarem chronionym – rezerwatem przyrody, w 1788 roku zrobiło się głośno. Niestety, zbudowania z wapienia struktura, po kilkudziesięciu latach znalazła się w opłakanym stanie.

Nie chcąc rezygnować z doskonałego położenia wyspy, postanowiono więc, iż powstanie nowa budowla. Tak w 1849 zainaugurowano nową inwestycję, która już po kilku latach w efekcie wojny krymskiej uległa zniszczeniu. Pech prześladujący tutejsze latarnie dotknął także kolejny raz odbudowaną z mozołem latarnię. Tym razem przyczyniły się do tego działania radzieckiej armii w 1941. I znów trzeba było zaczynać od nowa. W okresie 1946-60 latarnia z powodzeniem działała, ustępując z czasem 45 m żelbetonowej konstrukcji, która do dziś stanowi ważny punkt orientacyjny estońskiego lotnictwa. Światło widoczne jest z odległości 14 mil morskich. Od 2004 działa automatycznie.

Latarnia Naissaare www.szlakiempodrozy.pl

Latarnia Naissaare; źródło: Wikipedia

5. Latarnia Ruhnu

Wyspa Ruhnu w Zatoce Fińskiej pochwalić się może niezwykłą konstrukcją. Patrząc dziś na tutejszą latarnię morską nie sposób opędzić się od kołaczącego się w głowie pytania: jak to jeszcze może stać? Przecież nie ma szans, by to zaraz nie runęło!

Latarnia morska Ruhnu www.szlakiempodrozy.pl

Latarnia Ruhnu; źródło: Wikipedia

A tymczasem nie dość, że 30 m budowla stoi, to jeszcze z bliska robi niesamowite wrażenie. Spotęgowane jeszcze tym, że francuska firma „Forges et Chantiers de la Méditerranée” zakończyła swe dzieło w 1877 roku. Co ciekawe, wiele w tych stronach mówi się o tym, że autorem projektu był sam Gustaw Eiffel. Choć o tym, że w tych pogłoskach jest choćby część prawdy niewiele wskazuje, to jednak nazwisko słynnego budowniczego stale przyciąga uwagę. Cztery podpory przy konstrukcji podtrzymują dziś obiekt, który w czasie I wojny światowej znacznie ucierpiał, przez działania niemieckiej armii. Przez to w 1937 roku przebudowano ją tworząc jednocześnie salę widokową oraz balkon.

Zwiedzenie znajdującej się na liście „Pomników architektury Estonii” latarni wiąże się z wcześniejszym zarezerwowaniem miejsc i opłatą 2 lub 3 €, w zależności od wieku.

Lipawa www.szlakiempodrozy.pl

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments