Rio de Janeiro www.szlakiempodrozy.pl

Eksplorując Rio de Janeiro

Rio de Janerio, czyli stolica zabawy

Tak to już bywa, że to co dla turystów stanowi atrakcję i wkomponowane jest w plan wycieczki, zupełnie nie interesuje autochtonów. Nie można powiedzieć, że mieszkańcy Rio szczególnie upodobali sobie wizyty w ośrodkach kulturalnych. I… nie ma się czemu dziwić. Latynosi za dnia pracują. Zaś wieczorami, Rio to już zupełnie inne miasto… W pagodesklubach samby roi się ludzi, którzy pragną się zabawić. A, że muzykę maję we krwi, to gitary i bębny nadają rytm w trakcie tanecznego szaleństwa. Nic dziwnego, że w mieście działa około 200 szkół samby! A mnie przez głowę przelatuje pytanie: czy fakt zawodu jaki odczuli tutejsi mieszkańcy w 1960 roku jeszcze bardziej nie zmobilizował ich do udowadniania, że to właśnie Rio na zawsze pozostanie najważniejsze?

Ale oto nagle wyłania się on… Jego ekscelencja – KARNAWAŁ. Kto choć raz nie pomyślał, żeby znaleźć się w Rio w tym cudownym okresie? Nawet największy ponurak uśmiechnie się na na widok tańczących tłumów. Szacuje się że przez pięć dni przed Środą Popielcową do Rio ściąga ponad 300 tysięcy turystów!

Dlaczego jeszcze nie było o symbolu Rio? Pomnik Chrystusa Odkupiciela jest tak szczególnym obiektem, że warto poświęcić mu więcej miejsca, wobec czego o tym kiedy indziej.

W ciszy od zgiełku miasta, w grubych murach tutejszych muzeów każdy znajdzie coś dla siebie. Do wyboru, do koloru:

  • Muzeum Sztuk Pięknych (Museo Nacional das Belas Artes) – powstało decyzja dekretu prezydenta Getúlio Vargasa jeszcze przed II wojną światową w 1937 roku. Dziś, na 17 tysiącach m2 zobaczyć można dzieła ważnych artystów brazylijskich. Zbiory uszeregowano tematycznie dzieląc je na: malarstwi, rysunek, rzeźby, sztukę grawerowaną, fotografię, sztukę afrykańską, oraz kolekcję zagraniczną. Zainteresowanych sztują zapraszam tutaj. 
  • Museu Historico Nacional – mieści się w twierdzy Santiago z 1603 roku. Co ciekawe stale rozbudowywana pełniła funkcję więzienia, składu broni i amunicji oraz koszar wojskowych. W 1922 zostało zaadoptowane na miejsce Narodowego Muzeum Historycznego; dziś zobaczyć tu można 258 tysięcy eksponatów! Z ciekawszych wystaw polecam Oreretama – imitującą jaskinię z malowidłami naskalnymi Parku Narodowego Serra da Capivara i odtworzenie apteki działającej od 1847 roku.. Inne ekspozycje dotyczą portugalskiej ekspansji morskiej i tworzenia się brazylijskiego narodu. Więcej informacji tutaj.
  • Museu do Indio – muzeum Indian w dzielnicy Botafogo. Od 1953 roku pielęgnuje historię o rdzennej ludności. Multimedialna instytucja oferuje możliwość zobaczenia zdjęć i filmów.
  • Museu Nacional – w posiadłości rodziny cesarskiej (Quinta de Boa Vista) to najstarsza placówka naukowa w kraju, zarazem największe muzeum antropologiczne w całek Ameryce Łacińskiej! Gromadzi zbiory archeologiczne, geologiczne i minerały.
  • Muzeum Marynarki Wojennej

Komu mało atrakcji, lub potrzebuje nieco odpocząć od historycznych eksponatów musi odwiedzić zoo. Jardim Zoológico do Rio to 55 km2 powierzchni dla około 1300 zwierząt. Ptaki, ssaki, gady, ryby i wielkie koty. Czego tu nie ma! Szczególną popularnością cieszą się tygrysy, lwy, aligatory i niedowiedzeni. Klatki i wybiegi są okupowane zarówno przez dzieci jak i dorosłych, którzy pragną podglądać niesamowity świat zwierząt.

Ogród zoologiczny w Rio de Janerio to najstarszy tego rodzaju obiekt w Brazylii. Same ogrody sięgają roku 1808 i powstały z inspiracji księcia João VI. Dopiero 14 lat później dopuszczono tu turystów. Niegdyś mieściło się na terenie byłej posiadłości królewskiej; dziś  w zabytkowej dzielnicy São Cristóvão w parku Quinta da Boa Vista. Przy zoo mieści się tez ogród botaniczny. Warto przyjść zobaczyć 35 tysięcy gatunków drzew, rzadkie rośliny. Perełkę stanowi tu orchidearium, w którym prowadzi się badania (!) nad kwiatami – nie tylko 2000 orchidei, ale też nad storczykami. Orientalne odczucia gwarantuje zaś wizyta w Ogrodach Japońskich z mnóstwem drzewek Bonsai i drzew czereśni. Ludzie szukają tu wytchnienia od upałów na uliczce wśród 134 palm królewskich.

Kto lubi obcować z przyrodą? Jeśli ktoś podniósł rękę, musi udać się do Floresta da Tijuca – lasu w… mieście. „Ale zielono!” – takim okrzykiem zazwyczaj reagują przybywający tu turyści. I nie ma się czemu dziwić. Ten największy las deszczowy na świecie, z wodospadami i licznymi gatunkami zwierząt zapiera dech w piersiach. Kto lubi spacerować świetnie odnajdzie się pośród kilometrowych ścieżek, zaś bardziej leniwi ucieszą się na myśl o wspaniałych miejscach, na których można przygotować piknik. Jego powstanie zawdzięcza się Pedro II, który miejsce to nakazał ponownie zalesiać od 1862 , po tym jak zbiory kawy, trzciny cukrowej doprowadziły do wyschnięcia źródeł wody w tym rejonie. Podziwiać piękno przyrody można tu korzystając z miejsc przeznaczonych na aktywny wypoczynek; co chwila widać tu ludzi na rowerach czy amatorów wspinaczki Komu mało – zapraszam do eksplorowania jaskiń.

Komunikacja na miarę potrzeb

Monstrualnych rozmiarów miasto podzielone jest przede wszystkim na strefy. Cztery główne zony to:

  • Centro (Śródmieście) – rzeczywiste centrum
  • Zona Sul (Strefa południowa) – najbogatsza część metropolii z plażą Copacabana
  • Zona Norte (Strefa północna) – z Maracaną
  • West Zone (Strefa Zachodnia) – dzielnica przemysłowa i rolnicza

Pomiędzy nimi najlepiej poruszać się metrem. Wchodzę więc do paszczy lwa. Tak można się bowiem poczuć, zdając sobie sprawę, że szyny wszystkich linii ciągną się 58 kilometrów. Obecnie działają trzy linie, najdłuższa ma ponad 30 km. Wszystkie obsługują 41 stacji. Co ciekawe linia nr 2 poprowadzona jest nad ziemią. Pierwszy przejazd w mieście odbył się w marcu 1979 roku.

Metro w Rio de Janeiro mapa www.szlakiempodrozy.pl

Plan metra w Rio; Źródło: Wikipedia

Jest też kolejka miejska, tzw. Super Via. Długo jej zajęło przekonanie do siebie mieszkańców. Początkowo punktualność odjazdów była… właściwie jej nie było 🙂 Dopiero po dziesięciu latach od uruchomienia linii można na niej polegać. Dziś działa 8 linii, a dodatkowo oferowane są usługi specjalne. Co istotne nie zapędzają się także do faweli.

“Rio podzielone jest na 4 strefy. Dwie większe to: Zona Sul i West Zone podzielone są także na kilkanaście     mniejszych dzielnic”

Spacerem po ulicach Rio

Avenida Rio Branco jako ulica wytyczna w 1904 r. miała być wielkim projektem prezydenta Rodriguesa Alvesa. Przeludnienie jakie ogarnęło miasto, wraz z falą chorób sprawiło, że nadeszła potrzeba modernizacji okolicy. Tę przeprowadzono… wysiedlając prawie 3900 ludzi i burząc niemal 650 domów.

Avenida Branco; Żródło: Pixabay

Nowa, dwukilometrowa aleja połączyła w końcu nowy port z rejonem Gloria. Tuż po szumnym otwarciu w środę 7 września 1904 r. miała 1800 m dł. i 33 szer. Od razu wzniesiono przy niej multum gmachów: domów, hoteli. Koniec ulicy, na której od razu ulokowały się siedziby firm, wyznaczono na Praça Floriano Peixoto, dziś zwany Cinelândia. Niestety wszystko runęło w gruzach, gdy zaczęło brakować miejsca i ładną, niewysoką zabudową zastąpiły wieżowce. Niegdyś na ulicy stało aż 115 takich budynków. Dziś zerkając na nie doliczam się ich ledwie kilkunastu.

Już sam początek spaceru od strony portu wiele mówi o jej charakterze. Ledwie wszedłem na ulicę i już w górę strzela brązowy drapacz chmur, z o dziwo, ciekawym zegarem. Naprzeciwko zaś, nieśmiertelny McDonald. Kolejne kroki przywodzą mi na myśl madrycki Metropolis i Flatiron Building w Nowym Jorku. Jednokierunkowy ruch samochodowy powoli posuwa się odsłaniając kolejne elementy miejskiego krajobrazu. Również bar z jedzeniem, ze stolikami na zewnątrz. No cóż, to chyba jednak nie jest najlepszy pomysł…

Tumult samochodów, kroków i rozmów spieszących dokądś ludzi nie dziwi. Wszak codziennie tą drogą przechodzi pół miliona osób! W żółte morze taksówek, co rusz wkraczają autobusy komunikacji miejskiej. Lewą stroną jezdni suną zaś tramwaje, mające własną wytyczona ścieżkę. W końcu po lewej stronie na skrzyżowaniu z Avenida Presidente Vargas wyłania się Igreja de Nossa Senhora da Candelária. Krótkie wytchnienie przyda mi się przed kolejnymi metrami drogi, na których w górę strzelają kolejne wysokościowce.

Na szczęście drzewa nieco osładzają widok tej betonowej dżungli. Niestety jeśli ktoś chciałby podczas spaceru złapać trochę światła słonecznego musi się obejść smakiem. Wysokie zabudowania skutecznie eliminują jego dopływ. Jedynie na skrzyżowaniach wystawiam twarz na przyjemne promienie ciepła. Zakorkowana ulica nie jest tu rzadkością. Sunące drzwi w drzwi wysokie autobusy i małe miejskie samochody jakby odprowadzają pod numer 195, pod same drzwi Teatro Municipal. Kończąc swój bieg Avenida Rio Branco prowadzi do Zatoki Guanabara.

“Jedną z ciekawszych dróg w Rio jest, ponad 4,5 kilometrowa, Avenida Niemayer biegnąca brzegiem Atlantyku. Zbudowano ją w 1917 roku i łączy Leblon z São Conrado. Przejażdżka nią zapewnia wspaniałe widoki na ocean i plaże. Dziś stanowi dość niebezpieczny odcinek, bywa okresowo zamykana ze względu na duży poślizg w trakcie ulewnych deszczów.”

Oczywiście stolica Rio to też sportowe szaleństwo. Patrzę jak ma plażach ludzie popisują się styczkami piłkarskimi oraz grą w siatkówkę. Wszak te sporty wszyscy mają tu we krwi. O wielu stadionach piłkarskich mówi się dziś, że są świątyniami futbolu – zazwyczaj na wyrost. Maracana to jeden z kilku obiektów na świecie, co do których to określenie pasuje jak ulał.

Wzdłuż piasków ciągnie się Avenida Atlântica. 4 kilometry można przejechać samochodem, ale też przejść pieszo. Nie brakuje i ścieżek rowerowych. Najbardziej charakterystyczny element? Dla mnie palmy i widok ciągnącego się po horyzont oceanu. Bajka! Wzdłuż drogi ciągną się luksusowe, hotele, sklepy i restauracje, ale i zwykłe bloki mieszkalne. Na jej południowym końcu w iskrzą pozostałości twierdzy i fortyfikacji wraz armatami!

Wspominałem już o plażach, pora więc na uporządkowanie faktów. I tak:

  • Copacabana – to stało się z tą całą dzielnica plażową w ciągu stu lat przechodzi ludzkie pojęcie. Z małej wioski rybackiej, do najsłynniejszej plaży świata. Tam gdzie niegdyś leżały niedbale rzucone sieci, dziś po piasku między tabunami ludzi przechadzają się sprzedawcy próbując zarobić na jedzeniu, napojach, kapeluszach, czy filtrach do opalania. Wieczorem przemienia się w niekończący się ciąg budek z pamiątkami, rzeźbami i obrazami, oraz różnymi gadżetami. Przez miejscowych zwana jest Małą Księżniczką Morza. Wzdłuż piasków ciągnie się Avenida Atlântica. 4 kilometry można przejechać samochodem, ale też przejść pieszo. Nie brakuje i ścieżek rowerowych. Najbardziej charakterystyczny element? Palmy i widok ciągnącego się po horyzont oceanu. Bajka! Wzdłuż drogi ciągną się luksusowe, hotele, sklepy i restauracje, ale i zwykłe bloki mieszkalne. Na jej południowym końcu w iskrzą pozostałości twierdzy i fortyfikacji wraz armatami!
  • Ipanema – podobnie jak słynna siostra Copacabana, to cała cześć miasta. To tu mieszka bogata część ludności Rio. Ale już jej nazwa nasuwa inne skojarzenia – „niebezpieczną toń”, to znak, ze w wodzie trzeba uważać. Co ciekawe jej tworzeniu w 1894 roku towarzyszył eksperyment. Ludzie wcale do nowej części miasta się nie garnęli. W końcu wymusił to brak terenu w mieście. Wielki rozwój rozpoczął się tu w połowie XX wieku. Powstawać zaczęły hotele i rezydencje; następnie wieżowce. I tak plaża Ipanema stała się kalką Copacabany. Dzielnica w swej historii przeżyła także w dramatyczne chwile. Zamach stanu w 1964 roku sprawił, że życie nie było tak przyjemne jak dotąd. Dziś choć w świadomości turystów znajduje się w cieniu Copacabany, to aspiruje do tego by byś sercem wytworności i dobrego gustu. Wzdłuż Ipanemy ma dł. 2 km mieszczą się markowe sklepy – szczególnie przy ulicy Visconde de Piraja i vua Garcia d’Avila. Arpoador, to już raj dla surferów. W pobliżu plaży jest też fontanna Dois Irmaos (Dwóch Braci)
  • Leme – skrojona na możliwości finansowe tutejszych rodzin i turystów, kórzy nie maja grubo wypchanych portfeli. Umieszczona na wschodnich rubieżach, graniczy z Copacabaną. Nie brak tu knajpek i odpoczywa się tak samo jak na słynnej Copacabanie. A nawet lepiej, co taniej! W jej pobliżu rozciąga się mieszkalna z mnóstwem knajpek i pieszy, terenem spacerowym zwanym Morro Track of Babylon
  • Leblon – na zachód od Ipanemy około 1,3 kilometrowy pas piasku, który stanowiąc bok kwadratu jest jego południową granicą. Z tego doskonale widać niewielki szczyt znajdujący w Parku Miejskim z którego rozciąga się fantastyczny widok na plażę i Atlantyk

A z plaży już tylko krok do słynnego hotelu Copacabana Palace!

Herb miasta Rio de Janeiro

      

Flaga Rio de Janeiro

Rio nie da się zwiedzić w jeden dzień, tydzień, czy nawet miesiąc! Do tego miasta, po prostu, trzeba stale wracać. Od nowa zapuszczać się w kolejne ulice, odkrywając jego tajemnice. Niespiesznym krokiem przechadzając się wśród ludzi z ogromnym temperamentem, bądź z przewodnikiem eksplorując niesamowity świat faweli i codziennego życia cariocas.

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments