Ekspedycja Lewisa i Clarka www.szlakiempodrozy.pl

Ekspedycja Lewisa i Clarka

Marzeń władz Stanów Zjednoczonych nie można było uznać za tajemnicę państwową. Wręcz przeciwnie. Poszerzanie terytorium, w co wpisało się pozyskanie od Francji stanu Luizjana, było więc naturalnym krokiem, ku budowie imperium. Słynna ekspedycja Lewisa i Clarka mocno się temu przysłużyła.

No bo jak to: kupować kota w worku? Niespenetrowane dotąd, tajemnicze ziemie? Ale Thomas Jefferson najwyraźniej nie lubił sekretów. Eksploracja dziewiczego terenu bezsprzecznie, stała się oczkiem w głowie Prezydenta, który uruchamiając w sobie wszystkie zdolności z zakresu perswazji, nakłonił Kongres na wydanie astronomicznej wówczas kwoty 2 500 $ na wyprawę, mającą rzucić światło zachodnią część kraju.

Przecież tak wiele można było osiągnąć! W zaprojektowanej przez Jeffersona nowej rzeczywistości, wytyczenie wodnych szlaków komunikacyjnych, stanowiło kamień milowy w rozwoju stosunków handlowych. W związku z czym połączenia ich z, położonymi na lewo na mapie częściami dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, miało dać asumpt do rozwoju kraju.

Dlatego zasadnie było pytanie: kto mógł podołać tak wielkiemu wyzwaniu? I co istotniejsze, kto może zapanować nad grupą składająca się z samych specjalistów, rożnych przecież, nauk? Odpowiedź mgła być tylko jedna. Armia! Tak w ręce dwóch oficerów amerykańskiego wojska, złożono ogromne nadzieje całego narodu.

Ale jak tu ruszyć?

Ach te koneksje, te znajomości… Gdyby nie one, kto wie czy do wyprawy w ogóle by doszło. Być znajomym Prezydenta, a nawet przyjacielem rodziny – bezsprzecznie dobra rzecz. Meriwether Lewis, kapitan armii USA, przekonał się o tym, gdy Jefferson osobiście wybrał go na dowódcę dobierając mu współodpowiedzialnego za nią, porucznika Williama Clarka.

Meriwether Lewis; źródło Flickr i William Clark; źródło: Wikipedia

Cel nr 1? Dotarcie na zachodnie rubieże kontynentu, aż do wybrzeża Oceanu Spokojnego. Kolejne zadania? Poznanie fauny i flory nowych ziem, nawiązanie kontaktów handlowych z nieznanymi dotąd plemionami indiańskimi. Wreszcie, odebranie palmy pierwszeństwa w obecności na dziewiczych terenach, mającym na nie chrapkę, rządom europejskich mocarstw. Zwłaszcza Wielkiej Brytanii.

Obaj szczęśliwcy natychmiast wzięli się do pracy. Gruntowne badanie map nieba i analiza zebranych do tej pory planów była jedynie wierzchołkiem góry lodowej.

Wyprawa Lewisa i Clarka siłą rzeczy stwarzała konieczność zebrania imponującego wyposażenia. W bagażu, prócz map znalazły się:

  • niezbędne instrumenty pomiarowe: kompasy, sekstanty, teleskop oraz tzw. ćwiartki
  • narzędzia stalowe, krzemienie, naczynia, młyn kukurydziany, siatki na komary, ekwipunek wędkarski, mydło i sól
  • literatura naukowa z zakresu geografii, botaniki oraz astronomii
  • odzież
  • broń i amunicja
  • zapasy leków i środków medycznych

Część ekwipunku www.szlakiempodrozy.pl

Część ekwipunku; źródło: Flickr

Wyprawa na start!

Oto naszedł 14 maja 1804 roku. Był poniedziałek. Punktualnie o godz. 16.00 Lewis wraz z załogą, składającą się z jedenastu ludzi ruszył z Camp Dubois w kierunku St. Charles w stanie Missouri. Kotłowanina myśli w głowie ludzi, wybranych do najważniejszej eskapady w dziejach Ameryki, była potężna. Tysiące pytań, jakie dopadały dwóch dowódców, obejmujących wówczas zwierzchnictwo, atakowały każdy zakamarek umysłu. Dwa dni po tym jak, powiększając się o rekrutów, 31-osobowa grupa żołnierzy w stopniach kapitanów, sierżantów i szeregowców, obrała kierunek wzdłuż rzeki Missouri. Tam kierując się na zachód wkrótce minęli La Charrette, wówczas ostatnią zamieszkaną przez europejsko-amerykańskich obywateli mieścinę nad rzeką.

Przyzwyczajając się do funkcjonowania w grupie i narzuconych im zasad, współuczestnicy eskapady 26 czerwca 1804 dotarli do rzeki Osage, terenu na którym dziś rozciąga się Kansas City w stanie Missouri. Pokonując kolejne kilometry wkrótce stanęli u bram dzisiejszego stanu Nebraska, by po kolejnym tygodniu stąpać już w miejscu, gdzie dziś na mapie widnieje Iowa. To właśnie w jego granicach 20 sierpnia, zmarł jeden z członków załogi; powodem śmierci sierżanta Charlesa Floyda był ostry atak wyrostka robaczkowego. Towarzysze z szacunkiem odprawili mu pogrzeb, chowając jego ciało na terenie urwiska nad rzeką, o którym dziś wspomina Sioux City.

Chociaż, nie wszyscy członkowie ekipy potulnie wykonywali rozkazy… Zresztą, czy to możliwe w kilkudziesięciu osobowej grupie, składającej się z samych mężczyzn? Niemniej, skoro z kilku incydentów, najpoważniejszym było włamanie się do składu… whiskey, można chyba uznać, że panowała wręcz sielanka.

Do czasu, gdy jeden z członków ekipy dopuścił się dezercji, za co został skazany na karę chłosty. W nocy z 28 na 29 czerwca 1804 żołnierz John Collins, zapraszając współdziałania Hugh Hall’a kompletnie się upili się, za co pierwszy został ukarany wymierzeniem 100, zaś drugi 50 batów.

“W czasie wyprawy życie stracił tylko jeden z jej członków; 20 sierpnia 1804, z uwagi na pęknięcie wyrostka, zmarł sierżant Charles Floyd.”

24 października 1804 podróżnicy dotarli do wioski indiańskiego plemienia Madnanów i Hidatsasów. Planując spędzić zimę na ziemi, aktualnie należącej do stanu Dakota Północna z pietyzmem uformowali zimowy obóz, nazwany Fort Mandan (dziś niedaleko Washburn). Wkrótce Clark przekonał się o tym, jak wiele będzie zależało od dobrych relacji z Indianami. Konflikty z członkami plemienia nie były nikomu potrzebne; co więcej widziano w nich zagrożenie dla powodzenie misji. Ale podróżnicy wiedzieli co robić.

Zakładając obóz w pobliżu spotkania się dwóch rzek: Missouri i Missisipi, nie zaniedbali innych obowiązków. Czas ten stał się idealną okazją na powiększenie składu osobowego ekspedycji. Mając to na uwadze przeszkoleni śmiałków, mających wyruszyć w dziewicze tereny Ameryki. Choć oficjalnie okresu tego nie zalicza się do czasu faktycznej wyprawy, stanowił podwaliny pod przemierzenie tysięcy kilometrów.

Kontakty z ludami

Dzięki zaprzyjaźnieniu się z członkami szczepu otrzymali od nich żywność, pozyskując wiele cennych informacji. O zażyłości może świadczyć fakt, iż Indianie bronili przybyszy, przed atakami innych grup. Nieoceniony wkład w nawiązanie przyjacielskich relacji wniósł pochodzący z Francji Kanadyjczyk Toussaint Charbonneau. Pełniący rolę tłumacza, był bodaj najbardziej predestynowany do tego z całej grupy. Zresztą czy mogło być inaczej, skoro poślubił czystej krwi Indiankę? Wybranka – reprezentantka plemienia Szoszonów o imieniu Sacajawea, jak nikt inny potrafiła zyskać sympatię członków poszczególnych plemion.

Mapa wyprawy Lewisa i Clarka www.szlakiempodrozy.pl

Trasa wyprawy

Opuszczając 7 kwietnia 1805 wioskę Mandanów ekipa obrała kurs na Missouri. Wyposażeni przez nowych przyjaciół w konie, po czterech miesiącach dotarli do górnego odcinka rzeki, nadającego się do żeglugi.

Różnorodność warunków była jednak olbrzymia. Dopiero co wyszli z łodzi, a już musieli się mierzyć z pasmem górskim Bitterroot. Wtedy jeszcze nie byli świadomi, że przekraczają właśnie późniejszą, a zarazem aktualną do dziś, naturalną granicę między stanami Montana i Idaho. Gościnne przyjęcie przez kolejne indiańskie plemię – Nez Percé, ponownie pozwoliło zebrać kolejny pakiet cennych danych o nowo poznanych osobnikach.

26 sierpnia 1805 Lewis z załogą przekroczył przełęcz Lemh, opuszczając nowo zakupione terytorium Stanów Zjednoczonych i udając się w sporny teren Oregonu. Hołdując zasadzie: „Byle do przodu”, wykorzystując rzekę Kolumbia, w końcu grupa dopłynęła do wybrzeży Pacyfiku. Ogrom niebieskiego oceanu dostrzegli po raz pierwszy 7 listopada 1905 roku. Po dwóch kolejnych tygodniach dotarli do wybrzeża, gdzie spędzili zimę. Niewątpliwie, srogie warunki dawały się we znaki; jedyną okazją na zdobycie pożywienia było polowanie na łosie, które jednak dostrzegając zagrożenie… opuściły te tereny.

Decyzja o przeniesieniu obozowiska na południową stronę rzeki Kolumbia, w końcu listopada, skutkowała wzniesieniem Fortu Clatsop. Wydaje się, że budujący wiedzieli, że tworzą coś więcej, niż tylko tymczasowe schronienie; prace nad nim trwały trzy tygodnie. Niestety oryginalne zabudowania nie przetrwały do dziś, głównie z uwagi na wilgotność terenu. Władze USA postanowiły odbudować go jako jeden z symboli wyprawy w 1955, zgodnie ze sporządzonymi przez samego Clarka szkicami. W 2006 obiekt przeszedł gruntowną modernizację, w którą zaangażowało się aż 700 wolontariuszy!

Fort Clatsop www.szlakiempodrozy.pl

Fort Clatsop; źródło Flickr 

Zabudowania Fortu Clatsop www.szlakiempodrozy.pl

Zabudowania Fortu Clatsop; źródło Flickr

Ponad miesiąc zajęło członkom wyprawy przekroczenie pasma górskiego Bitterroo. Docierając 1 września przed piętrzące się góry, na drugą stronę pasma przeprawili się dopiero 6 października 1805. Tu przez trzy dni mieli styczność z plemieniem Nez Perce na Clearwater. 20 listopada nastąpił najbardziej doniosły moment całej wyprawy. Oczom piechurów ukazał się Pacyfik.

Droga powrotna

Czekając na sprzyjające warunki pogodowe Clark szykował się do ruszenia w drogę powrotną. Wreszcie 23 marca 1806 wyruszyli, zakładając pierwszy obóz – Camp Chopunnish, już na terenie stanu Idaho. Przez dwadzieścia dni, między 10 a 30 czerwca 1806 wędrowcy dzięki obraniu kursu Traveller’s Rest (Lolo, Montana) przez Lolo Creek, skrócili podróż o całe 200 mil!

3 lipca członkowie Korpusu rozdzielili się na dwie drużyny. Lewis ruszył w stronę rzeki Marias, gdzie grupa spotkała kilku członków plemienia Czarnych Stóp. Starcie z pragnącymi wykorzystać ciemność nocy i skraść broń Indianami, nie skończyło się dla rdzennych mieszkańców dobrze – dwóch z nich przypłaciło to życiem. W tym samym czasie Clark wszedł na terytorium Indian Crow. Ponowne połączenie obu dowódców nastąpiło 11 sierpnia w okolicach rzek Yellowstone i Missouri. Nie obyło się bez zgrzytu – wędrujący dotychczas z Clarkiem Pierre Cruzatte, nie rozpoznał Lewisa i… zranił go strzelając mu w nogę.

27 lipca członkowie plemienia Piikani Nation czyli tzw. Czarnych Stóp próbowali ukraść karabiny grupy Lewisa, co dwóch z nich przypłaciło życiem. Tymczasem Clark kontynuując swoją wędrówkę 3 lipca dociera do Yellowstone, gdzie misternie bada okolicę. Po kolejnych trzech dniach grupa Clarka przecina Continental Divide na przełęczy Gibbons, dzięki czemu ma otwarta drogę ku zbiegowi rzek Missouri i Yellowstone, gdzie docierając 3 sierpnia 1806:, w efekcie obiera kurs w dół rzeki uciekając przed kąsającymi komarami. 12 sierpnia: obie grupy ponownie łączą się na brzegu na rzeki Missouri w dzisiejszej Dakocie Północnej, i po dwóch dniach docierają do wioski Mandanów.

23 września 1806 po dwóch latach, czterech miesiącach i dziesięciu dniach zameldowali się w punkcie z którego rozpoczęli wyprawę – Saint Louis, tym samym kończąc swoją podróż.

Efekty wyprawy Lewisa i Clarka

W rezultacie okazało się, że ekspedycja Lewica i Clarka zakończyła się gigantycznym sukcesem. Jej owoce konsumowano przez szereg lat, nanosząc na nowe mapy nieznany dotąd obraz ziem. Co ciekawe, dzięki odkryciu nowych roślin znacznie powiększyła się wiedza z zakresu botaniki. Członkowie wyprawy byli pierwszymi Amerykanami, którzy na własne oczy zobaczyli Yellowstone i weszli na teren stanu Montana.

Reasumując, podczas wyprawy Lewis i Clark mieli kontakt z 70 plemionami rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Dzięki temu udało się stworzyć swego rodzaju vademecum opisujące zwyczaje, styl życia oraz obowiązujące w konkretnych grupach normy społeczne. Opisali też 200 gatunków nowych zwierząt i roślin.

Losy dwóch dowódców ułożyły się różnie. Lewis po powrocie zrezygnował z wojskowej kariery i w 1808 objął stanowisko gubernatora Luizjany. Nie nacieszył się jednak stanowiskiem długo. Gdy po roku sprawowania urzędu został wezwany do stolicy w celu złożenia wyjaśnień w związku z pojawiającymi się nań skargami, zginął zatrzymując się w przydrożnej karczmie. Okoliczności jego śmierci, 11 października 1809 do dziś pozostają zagadką.

Życiorys Williama Clarka po powrocie także usiany był przygodami. W wyniku, docenienia jego wkładu Jefferson awansował go do stopnia generała brygadiera, mianując jednocześnie agentem rządu federalnego w kwestii Indian na terenie stanu Luizjana. Wykonując swe obowiązki dbał o dobre relacje z nimi. W 1820 r. Missouri otrzymało status stanu, a startujący w wyborach na gubernatora Clark przegrał wybory na to stanowisko, zajmując się nadal kwestiami związanymi z Czerwonoskórymi. Zmarł w 1838 roku.

Zajrzyj w rzeczywistość wyprawy Kon-tiki, lub pionierskiego wyścigu na biegun południowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *