Panama wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Dwoista Panama City

W Casco Viejo

Pamiętacie o wspomnianym wyżej forcie. Okazało się, że choć był, to… jakby go nie było. W 1671 r., nic sobie z niego nie robiąc Henry Morgan, dostał się do miasta lądem, splądrował je i spalił. Dotychczasowi mieszkańcy terenu znanego jako Panamá Viejo, nie widząc możliwości dalszego zamieszkiwania zrównanego z ziemią terenu, przenieśli się jakieś 8 km dalej, na krańcowy cypel tworząc to, co dziś stanowi serce Nowego Miasta.

Stoję przed wieżowcem „F&F Tower”. Jak tak na niego patrzę nie dziwota, że Panamczycy zwą go „śrubą”. To zaś jest konsekwencją faktu, że jest bodaj najbardziej skręconym budynkiem świata! 52 p. biurowiec sięgający 242,9 m wysokości zapewnia możliwość skorzystania z 60,753 m² pow. biurowej. Konstrukcja opiera się na pomyśle obrócenia każdego piętra o 9° względem położonej niżej podłogi i stworzenia tym samym czterech balkonów dla każdego piętra.

F&F Tower Panama City www.szlakiempodrozy.pl

F&F Tower; źródło: Wikipedia

Rzut beretem od szklanego drapacza chmur mam największe centrum handlowe, jakie znaleźć można w centrum Panama City! Zmierzam więc ku Multiplaza Mall mieszczącymi 500 sklepów i punktów usługowych w tym: apteki, banki, restauracje , kina. Wypełniona luksusowymi butikami wśród których prym wiodą: Gucci, Dolce Gabbana czy Hermes.

Przejęcie od Stanów Zjednoczonych zarządzania Kanałem Panamskim sprawiło, iż można było inwestować gigantyczne zyski w zmianę wizerunku miasta. Okazały dowód na to, że środki wydano najlepiej jak potrafiono jest promenada Cinta Costera.

Już w sąsiadujących z Mercado De Marisco Cinta Costera uliczkach, czuć specyficzny zapach rybnego targu. Dolatujący zwłaszcza z knajpek, w których zakosztować można świeżych ryb i owoców morza. Często, gęsto obleganych zresztą przez miejscowych.

UWAGA! W każdy trzeci poniedziałek miesiąca jest zamknięty i w tym czasie odbywa się kompleksowe sprzątanie całości.

“Mieszczące się na Friendship Av. Albrook Mall to największe centrum handlowe całej Ameryki Środkowej! Zajmuje 38 ha i działa w nim 700 sklepów. Dziennie odwiedza je ok. 50 tyś osób z czego 24% stanowią obcokrajowcy! Zużywa ono więcej energii elektrycznej niż niektore miasta w Panamie – wszystko przez klimatyzację. Działają w nim: kino, sklepy, restauracje.”

Ale szczególnie wspomniana ulicę upodobali sobie miłośnicy uprawiania sportu. Ścieżki do biegania i jazdy na rowerze pozwalające pokonać 9,5 km, poprowadzone są wokół trawiastych placów zabaw, z wymyślnymi atrakcjami dla najmłodszych. Tartanowe boiska do siatkówki i koszykówki, wraz z kortami do tenisa często oblegane są od świtu do zmierzchu. Ale park to nie tylko miejsce gdzie rządki tylko sport. Organizowane w nim koncerty i imprezy ściągają tłumy; szczególnie jest to widoczne podczas dorocznego karnawału na przełomie lutego i marca. W ukształtowanym kosztem 189 mln $ parku w 2014 r. oddano do użytku 5,5 tys stadion piłkarski Estadio Maracaná.

Wysokościowce Panamy

A jeśli kogoś to nie przekonuje, z pomocą przychodzą okazałe drapacze chmur zajmujące w części nowo usypane nabrzeża. Ekskluzywne Punta Paitilla emanuje wieżowcami gromadzącymi nie tylko centra handlowe, sklepy, restauracje ale i szpitale i przychodnie. Towarzysząc im teren Punta Pacifica – wydarty morzu, odzyskany z bagien kusi elegancją z nowoczesnych zabudowań przy Calle Balboa, Calle 50 czy Costa del Este.

Rozumiem, słowo nie wystarczy! Pora więc rzucić okiem na JW Marriott. Pierwsze skojarzenie – oczywiście hotel. No, niby tak. Ale nie do końca… Dawniej zwany Trump Ocean Club Internacional Hotel & Tower to najwyższy wieżowiec w kraju! Prócz 628 luksusowych apartamentów mieści także kasyno na 7 tyś stanowisk, basen i spa, 36 sklepów detalicznych i oraz przystań dla jachtów.

Obecny Prezydent USA rozpoczął inwestycje w 2007 r. sądząc, że trzy lata wystarczą. Plany swoje, życie swoje… Wpatrując się w otwarty rok po terminie, w 2011 synonimem luksusu, nie sposób nie odnieść wrażenia, że… gdzieś to już było. I rzeczywiście… Miejscowi czerpali bowiem pełnymi garściami z projektu dubajskiego Burdź al-Arab, naśladując słynny „żagiel”.

Piint Panama www.szlakiempodrozy.plInny wieżowiec – 266 m The Point to już apartamentowiec, wzniesiony w pięć lat. Oddany do użytku w 2011r., sięga 266 , wysokości za sprawą swoich 67 pięter. Na górę wjechać można jedną z pięciu wind. Źródło: Wikipedia

Może Plaza Paitilla Inn, nie robi już dziś wielkiego wrażenia. Niemniej jest pierwszym drapaczem chmur jaki postał w Panama City!

Nauczeni doświadczeniem mieszkańcy, swe nowe miasto zbudowali w 1673, po „odwiedzinach” Morgana. Tym razem jednak wiedzieli co zrobić, by nowa lokalizacja nie była stała otworem przed korsarzami. Otoczone solidnym murem, którego pozostałości widać do dziś przy Plaza Herrera nie rozrastało się jednak już tak szybko. Dość powiedzieć, że dopiero w 1904 r. całe Panama City rozciągało się w pobliżu dzisiejszej starówki!

Znak do rozbudowy dała dopiero strategiczna decyzja – rozpoczęcie budowy Kanału Panamskiego. Tyle tylko, że nie wszystko przebiegło pomyślnie. Nie chcąc żyć w zgiełku i wiszącym nad głowami kurzu, bardziej majętna część społeczeństwa zaczęła opuszczać swe domy przenosząc się do dogodniejszych lokalizacji. Biedota zaś pozostała. W rezultacie nie trudno było przewidzieć, jakie przyniesie to konsekwencje. Dzielnica wkrótce obróciła się w jeden wielki slums…

Sąsiadujące z kolonialnymi budynkami rozpadające się domy robią dziwne wrażenie, potęgowane dodatkowo mieszaniną stylów. Tu oryginalne hiszpańskie nieruchomości, tam typowo karaibski styl, a jeszcze dalej bojąca po oczach architektura art deco.

Ów niezwykły miks stał się przyczynkiem do wpisania całej starówki na listę UNESCO w 2003. Prócz oczywistego dowodu uznania, poszły za tym także pieniędze, przez co wiele zdewastowanych domów zyskało nowe życie za sprawą otwartych w nich kafejek i restauracji. Jakby tego było mało to jego ulice posłużyły filmowcom w trakcie kręcenia produkcji bondowskiego ”Quantum of Solace” – starówka „zagrała” w nim… Boliwię.

Wtem słyszę jakieś dźwięki. No tak, przecież to Panama. Tu nie tańczą tylko noworodki 🙂 Nie dziwota, że kluby taneczne pękają w szwach. Każdy obywatel z punkt honoru przyjmuje bowiem nauczenie się salsy. Szkoły nauki owego tańca nie cierpią więc na brak klientów.

Paradoksalnie Panama City sporo ma do zawdzięczenia amerykańskiej obecności wojskowej z czasów II wojny światowej, kiedy to tworzone tu bazy stały się przyczynkiem do wielkich inwestycji w infrastrukturę, ale też do czasu – w 1989 prezydent Goerge Bish senior za wszelką cenę chciał obalić dyktatora gen Manuela Noriegę.”

Historyczna Panama przed oczami

Wpadam na plac Niepodległości, pozostającym od lat, sercem starówki. Od 3 listopada 1903 niezmiennie kojarzy się on z historycznym wypowiedzeniem poddaństwa Kolumbii i tym samym stworzeniu podwalin pod państwo Panama. Na środku placu dostrzegam białą altanę. Pod dachem na ławkach odpoczywają miejscowi – ledwie garstka z gerona ok. 880 tyś stałych mieszkańców Panama City.

Naokoło pyszni się ciąg, uznawanych za perełki, ciekawych zabudowań. Bo czyż można inaczej ocenić budowaną przez 108 lat katedrę Santa Maria de la Antigua (Catedral Primada Basílica Santa María la Antigua de Panamá), którą ostatecznie udało się ukończyć w 1796 roku? Ja jednak odpływam myślami ku nowszym czasom, konkretnie 28 listopada 1929.

Próbuję sobie wyobrazić, jak to na jej schodach uroczyście odczytano akt prawny, na mocy którego Panama wypowiedziała poddaństwo Hiszpanii, przyłączając się tym samym do Wielkiej Kolumbii. Po bokach widzę dwie wieże, które dawniej mieniły się czerwienią, do dziś wzbogacając fasadę w stylu renesansowym, której zdecydowano się dodać dekoracje.

Już w środku atakuje mnie rząd 67 kamienno-ceglanych kolumn podpierających strop. Krok za krokiem mijam dziesięć okien, które zachwycają feerią, barw kolorowych witraży i docieram przed XIX w. ołtarz główny.

Historyczne budynki Panamy

Nagle rozlega się dźwięk dzwonu. Jego głośne bicie przenosi mnie w 1737 r., kiedy to wiszący na wieży „instrument” nie wytrzymał starcia z ogromną temperaturą pożaru. Z tego względu to co dochodzi do uszu jest melodia wygrywaną na darze, jaki przekazali biskupi z południowych diecezji kraju. Ale gdyby zamiast patrzenia w górę, ktoś wolał zanurzyć się w podziemia kościoła, to też znajdzie coś interesującego – Kryptę Biskupów oraz dawne archiwum.

Katedra w Panamie www.szlakiempodrozy.plKatedra Santa Maria de la Antigua; źródło: Flickr

Pora na Muzeum Kanału Panamskiego. Umieszczone w budynku z 1875 na Plaza de la Independencia powstawało jednak w zupełnie innym celu. Zamiast wystaw życie miało się tu toczyć wokół gości hotelowych. Plany spaliły na panewce, ale za to dziś wnętrza kuszą ciekawostkami dotyczącymi słynnego przsmyku łączącego dwa oceany.

Po wyjściu zmierzam ku “Hotelelowi Central”. Wmontowane w ułożoną z czerwonej kostki brukowej nawierzchnię tory tramwajowe podprowadzają mnie kilkanaście metrów pod Casa Góngora. A ten, jak na obecne czasy, obiekt niezwykły. Relikt kolonialnej przeszłości zbudowany w 1760 r. nazwany został nazwiskiem jednego z kupców Paula Góngora Caceresa. Biało-żółty budynek postanowiono jakość urozmaicić, i tak zakończone półokręgiem drzwi zyskały ciemno zielona barwę. Taka samą zresztą jak widocze na piętrze, już zwykłe, drzwi oraz balustrada, do której przymocowano kilka panamskich flag.

Casa Góngora Panama www.szlakiempodrozy.plCasa Góngora; źródło: Flickr

Plaza Simon Bolivar Panama City www.szlakiempodrozy.plPlaza Simon Bolivar Panama City; źródło: Flickr

Po chwili stoję już na Placu Bolivara(Plaza Bolivar) – był 1836 r. gdy do miasta zawitał słynny Simon Bolivar. Pod stopami statuy bohatera narodowego złożono kilka wiązanek kwiatów. Wszystko to w podzięce, za zorganizowanie w gmachu dawnego franciszkańskiego klasztoru kongresu, który odmienił historię Ameryki Południowej. Tak noszące dziś nazwę pałacu Bolivara żółte zabudowania stały się areną przekazania zebranym wielkiej wizji Bolivara – utworzenia federacji post-hiszpańskich państw na całym kontynencie.

O doniosłym wydarzeniu przypomina dziś stojący na placu wielki, naturalnych rozmiarów pomnik Bolivara z górującym nad wszystkim kondorem. Całość placu ożywia zielona roślinność. Tu też widać narodowy element; jednak tym razem niebiesko-biało-czerowona flaga zawiedziona jest jako ciągnący się na długość całej ściany, długi pas.

Cerro Ancon to sięgające 199 m n.p.m. strome wzgórze, które porasta las deszczowy. Oferuje fantastyczny widok na Stare Miasto, groblę Amador czy dzielnice Bella Vista i Exposicion, wieżowce w Punta Paitilla i Punta Pacifico. Wejście na szczyt możliwe jest wytyczonym 4 km szlakiem którego pokonanie zajmuje jakieś 1,5 godziny. Wędrówka wymaga wymaga pokonania różnicy wysokości wynoszącej 120 m.”

Doczepiony doń kościół św. Franciszka z Asyżu (Iglesia de San Francisco de Asis) w tej samej kremowo-białej barwie, wręcz oślepia swym nowym frontonem. Odrestaurowaną XVII w. świątynię, dwukrotnie lizały płonienie – najpierw w 1737, a potem w 1756 r. Nowe oblicze zyskała za sprawą odbudowy w neoromańskim stylu przeprowadzonej w l.20 XX w.

Dziś na jej ścianie wisi zdjęcie ukazujące poprzedni wygląd. Jak na to jak prezentuje się z zewnątrz, wystrój wnętrza oceniam jako lichy. Moja uwagę przyciąga jedynie duży ołtarz , mający tu malowidła ściennego. Brązowe ławki kontrastują z białymi ścianami, którymi wyznacznikiem są jedynie zawieszone na filarach maleńkie obrazki.

Iglesia de San Francisco de Asis Panama www.szlakiempodrozy.plIglesia de San Francisco de Asis Panama; źródło: Flickr

Iglesia San Jose Panama City www.szlakiempodrozy.pl

Wnętrze Iglesia de San Francisco de Asis Panama; źródło: Flickr

Nieco rozczarowany kościołem wchodzę głębiej w Av. B i zerkając na otwarty w 1908 r. Teatro Nacional de Panama. Mnogość atrakcji sprawia, że nie mam chwili do stracenia. Po chwili okrążam już kolejne zabudowania, zbliżając się do Palacio de las Garzas. Pierwsza niespodzianka to fakt, że choć stanowi oficjalną rezydencją głowy państwa, Pałac Prezydencki nie jest miejscem zamieszkania sprawującego urząd polityka. Zresztą wcale nie powstał w tym celu! Pierwotnie, po jego otwarciu w 1673 rezydował w nim hiszpański gubernator.

Choć nie wiem czy lubił wino, to mam nadzieję, że tak. Przynajmniej nie mógł narzekać – bo gmach służył też jako fabryka trunku i magazyn. W związku z tym, że 19 stycznia 1885, po wcześniejszym dobudowaniu sal na oficjalne uroczystości oraz pomieszczeń prywatnych dla sprawującego najwyższy urząd i jego rodziny wydawało się, że będzie czymś zupełnie wyjątkowym… Niestety, ulokowano w nim siedzibę banku centralnego, urzędującego tu przez najbliższych 15 lat.

Palacio de las Garzas Panama www.szlakiempodrozy.plPalacio de las Garzas Panama City; źródło: Wikipedia

Ciekawostkę stanowi tez pochodzenie jego nazwy. Otóż w 1922 r. Belisario Porras – ówczesny prezydent otrzymał w prezencie.. afrykańskie czaple, zwane z hiszpańska garzas, które odtąd spacerowały sobie po dziedzińcu. W tym samym roku urządzono nowe pomieszczanie – „Salón Morisco i dobudowano trzecie piętro. Przebudowę ukończono po dodaniu dwóch wież i otoczniu całości dziedzińcem w andaluzyjskim stylu.

A swoje trzy grosze wtrącił jeszcze w jego wyposażenie… Franklin D. Roosvelt. Poruszający się na wózku prezydent USA w 1934 r. wyposażył go w windę. Najelegantsze pomieszczenie stanowi tzw. „Salón Amarill”, czyli Żółty Salon – to w im odbywają się oficjalne uroczystości. W 1938 r. w prezydenckiej jadalni ówczesny prezydent Juan Demóstenes Arosemena zażyczył sobie umieszczenia na ścianie muralu z drzewa tamaryndowca – stąd dziś zwana jest ona „Salon de los Tamarindos ”.

Uliczne życie

Calle 8a Este stanowi pasmo zajęte przez restauracje i knajpki. Mijam jedna za drugą, zostawiając też za sobą obejrzaną już katedrę. Wreszcie po pięciu minutach wchodzę w głąb miejsca, którego przeszłość idealnie oddaje pewna opowieść. Zbudowany w 1683 r. Iglesia San Jose ściąga bowiem niejedną legendą opowiadająca o zachwycającym Złotym Ołtarze. Do dziś miejscowi przekazują ją kolejnym pokoleniom snując opowieść o ataku, jaki na miasto przepuścił pirat Henry Morgan.

Posługujący wówczas w kościele proboszcz za wszelką cenę chciał ocalić ołtarz. Jako, że gabaryty nie pozwalały na jego przewiezienie… zamalował go czarną jak smołą, zakrywając tym samym złote zdobienia. Gdy do kościoła wpadł żądny złota pirat ksiądz… skłamał, że ołtarz zabrali już wcześniej grabiący miasto korsarze, pokazując jako dowód stary, poczerniały element. Mało tego… poprosił Morgana o datek na nowy, a ten prośbę spełnił…

Choć de facto wykonany jest z mahoniu i „tylko” pokryty najcenniejszym kruszczem, przyjęto taką, a nie inna nazwę. Ale nie tylko on sprawia, że jest tu na czym zawiesić oko. Spoglądam na witraże okienne, gdzie odnajduję wizerunek św. Rity z Cascii, włoskiej stygmatyczki żyjącej na przełomie XIV i XV w.

Wnętrze Iglesia de San Francisco de Asis Panama www.szlakiempodrozy.plIglesia San Jose Panama City; ; źródło: Flickr

Ulica Avenida A zadziwia. Z ładnie odnowionymi kamienicami, o pastelowych barwach bezpośrednio stykają się rozsypujące się domy. Jedne podparte drewnianymi słupami,. Inne straszące nabazgranymi napisami. Brnę jednak dalej, wkrótce dostrzegając kolejny z punków wycieczki. Gdy w XVII w. tworzono tutejszy klasztor – dominikański Convento do Santo Domingo nie przypuszczano, że strawi go ogień. Jako, że nigdy nie udało się go odbudować ich pozostałości tworzą dziś ledwie ruiny widoczne przy Avenida A. Warto jednak wstąpić do klasztornego Muzeum Sztuki Kolonialnej.

Zbliżając się do Paseo Esteban Huertas, czuję już słonawy zapach morskiej wody. Ulica pełna zakochane par, stanowi pięknie ukwiecona okolicę. Wyjątkowe barwy zawdzięcza nie tylko tutejszej roślinności, ale i wielobarwnym, tradycyjnym rękodziełem wychodzącym spod rąk członkiń Indiańskiego plemienia Guna. Ale paradoksalnie trakt stworzono nie do rajskich spacerów, ale jako część systemu fortyfikacji miasta – grube ściany służyły tez jako baraki dla żołnierzy, magazyny i więzienie.

Deptak kończący się na Placu Francuskim (Plaza de Francia), jest pełny. Mijam, nie planując wejścia do Galeríí Juan Manuel Cedeño poświęconej jednemu z najbardziej szanowanych panamskich artystów, autorowi rysunków i szkiców. Wolę dłużej poodychać atmosferą wcinającego się w morze placu. Przystaję przy sięgającym 22 m wysokości obeliskiem. Do dziś sprawia, że nie sposób zapomnieć o budowniczych wielkiej inwestycji, jaką był słynny Kanał Panamski. Część spośród nich stanowiło bowiem 22 tyś robotników zmarłych po tym, jak zapadli na malarię i żółtą febrę.

O narodowości pracowników przekonać się możnai, wpatrując się w jego zwieńczenie, gdzie f dostrzec można charakterystycznego koguta – symbol Francji. Innym odwołaniem do wspomnianych pracowników jet tablica pamiątkowa poświęcona Carlosowi J. Finleyowi – lekarzowi, który jako pierwszy podjął badania naś śmiercionośną chorobą.

Plaza de Francia Panama www.szlakiempodrozy.plPlaza de Francia Panama; źródło: Wikipedia

Działająca obok restauracja wabi nie tylko smakowitymi daniami, ale także niezwykłą historią. Tu gdzie dziś ludzie zajadają się smakołykami dawniej funkcjonowało hiszpańskie, a potem kolumbijskie więzienie. Gros z osadzonych stanowili walczący o niepodległość Panamy, w tym słynny Victoriano Lorenzo.

Panama City kusi też takimi elementami jak:

Domy Zachodnie – Casas Oeste Ruiny zabudowań na zachodnim skrawku Plaza Mayor, wciśnięte między u. La Carrera i Empedrada.Gdy je tworzono były dwupiętrowymi rezydencjami z oddzielnym korytarzem. Zdobione drewnianymi portalami z drewnianymi pilastrami na kamiennych podstawach zamieszkiwali najlepiej sytuowani mieszkańcy miasta. Do dziś przetrwały ledwie maleńkie pozostałości oryginalnych kolumn, tajemnice postanowili rozwikłać archeologowie prowadzący aktualnie prace.
Park Omara Torrijosa Do dzielnicy San Francisco ściągają pragnący aktywnie wypocząć na świeżym powietrzu. Wszystko za sprawą tutejszych boisk do gry w piłkę oraz baseballu, siłowni i basenu oraz ciągnącej się tu 3,5 km trasy dla biegaczy.
Świątynia baha’i (Templi Baha’i) Jedna z zaledwie ośmiu takich na świecie; zbudowana na Wzgórzu Pięknego Śpiewu (222 m n.p.m.). Z daleka jej wygląd przywodzi na myśl ogromne jajo. Otwarta w 1972 r. służy wyznawcom b’ahai – stanowiącym największą mniejszość religijną na terenie Panamy. Świątynię postanowiono tu zbudować wykorzystując fakt, iż miejsce to wciśnięte jest między dwa oceany, oraz dwa kontynenty.
Park Metropolitano (Parque Natural Metropolitano) Istna tropikalna puszcza. Tyle, że zamiast przedzierania się z maczetą przez gęste zarośla, można znacznie wygodniej zanurzyć się w wytyczonych alejkach spacerowych. Wytyczono nim całkiem oryginalne trasy spacerowe, jak: Trasa Małpek Titi, czy Trasa Przyrodnicza. Na jednych drzewach przesiadują leniwce, dalej zaleją małpki i iguany. Do tego jakieś 250 gatunków ptaków i… chmary komarów uprzykrzających życie zapominalskim, który nie zaopatrzyli się w odpowiednie specyfiki. Z ulokowanego tu 150 m wzgórza 150 m rozpościera się wspaniała panorama na miasto, Kanał Panamski i śluzę Miraflores. Wejście w ostępy parku jest płatne 2$/4$.

No to może teraz do kubańskiej Hawany?!

Hej! Mam małą prośbę: jeśli spodobał Ci się tekst, może innych też zainteresuje. Proszę podziel się nim, udostępniając go na Facebooku, czy Twitterze. Możesz skorzystać z linków pod tytułem tego tekstu↑. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *