Panama wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Dwoista Panama City

Sześciopasmowa Corredo Sur, panamska trasa szybkiego ruchu jawi mi się jako połączenie ognia z wodą. Taką namacalną bramą, której przekroczenie sprawia, że mogę się znaleźć w innym świecie. Jakby spotykały się tu ze sobą dwie części Panama City. Miasta, które łączy ze sobą to, co stare i nowe.

Rozglądam się po parku. Drzewa zasłaniają jeszcze widok. Niespiesznie zbliżam się jednak do miejsca gdzie wszystko się zaczęło się. Wchodzę na szutrową dróżkę i przed oczami stają mi kamienne ruiny. Pokryte zielenią, rozpadające się mury Panamá Viejo, może nie robią takiego wrażenia, jak inne wiekowe pozostałości w centralnej Ameryce, ale i tak bije od nich jakiś dziwny magnetyzm.

Na Starym Mieście – Panamá Viejo w pełnej krasie

Wyobraź sobie że jest 15 sierpnia 1519 r. Pedro Arias Dávila – konkwistador z Hiszpanii, umyślił sobie założyć pierwszą osadę, którą oblewały by wody Pacyfiku. Istotnie, wybrane miejsce, dawniej zajmowane przez Indian, czego dowiodły późniejsze prace archeologiczne, przypadło mu do gustu. Dwa lata później wzniesiona przez niego osada „Castilla del Oro” uzyskała już oficjalny status miasta, co poświadczył swym podpisem na dekrecie Karol V Habsburg. Mający siedzibę z prawdziwego zdarzenia konkwistadorzy nareszcie mogli zapuścić się głębiej w trzewia nowego kontynentu. Wkrótce z wybudowanego w dzisiejszej Panamie portu do Europy zaczęły odpływać statki, z ogromnymi ładunkami złota i srebra.

Casas Terrín Panama City www.szlakiempodrozy.plCasas Terrín Panama City; źródło: Flickr

Ruiny Panama City www.szlakiempodrozy.plRuiny Panama City; źródło: Flickr

Niewątpliwe urządzić miasto wcale nie było łatwo. Konkwistadorzy, dzień w dzień wartkim nurtem wód wierzyli, że morze im przysporzyć nieco trudności. Tak wznieśli most Matadero, który pokonywali codziennie omijając problemy, jakie wiązały się z tutejszymi przypływami, które prócz wody niosły ze sobą… całe stada wygłodniałych aligatorów.

Spoglądam na ruiny kościoła La Merced, jedynego obiektu, który w dobrym stanie przetrwał pamiętny pożar w 1671 r. W efekcie jego fasadę zobaczyć dziś można… w innym kościele, także zwanym La Merced, już na Nowym Mieście Mieście. Wszystko dlatego, że kamień zawalonej świątyni posłużył tworzeniu nie tylko nowych zabudowań, ale i odbudowie nietypowego frontonu.. To jak w przeszłości wyglądał stary kościół zobaczyć jednak jeszcze tutaj; w sąsiadującym z zalesionym terenem Museo de Sitio Panamá Viejo. Korzystam z okazji i wchodzę do przybytku, w którym przyglądam się makiecie ukazującej świątynię sprzed pirackiego najazdu.

Jako, że godnym uwagi jest mieszczący się obok, najpopularniejszy targ z wyrobami rękodzielniczymi nie wybaczyłbym sobie, przynajmniej zerknięcia. Zerkam co też mają  do zaoferowania na Mercado de Artesanias de Panama Viejo. Tworzy go 19 rzemieślników.,a oferowane tu produkty, które jak nic innego przybliżają kulturalną odmienność Panamy. A do tego tak tu przyjemnie!

“Rereasures of Panama by Reprosa specjalizuje się w odtwarzaniu tradycyjnych form indiańskiego wzornictwa w Panamie; stanowi sieć sklepów.”

Sam plac funkcjonował jako arena wszelkich ważnych uroczystości. To właśnie dawny Plaza Mayor, wytyczony na nieregularnym planie 69 x 57 m zapełniał się licznie w trakcie zgromadzeń, religijnych uroczystości, wieców, ale i targów czy imprez kulturalnych. Poszerzony w 1600 r. mieści katedrą i ratusz. Siedziba panamskiej Rady Miejskiej od 1521 r., kiedy to nadano osadzie prawa miejskie sama musiała postarać się o atrakcyjny budynek. Tak powstały plany Cabildo, którego budowę sfinansowano, a jakże z podatków, w tym wypadku nakładanych na właścicieli sklepów, wytwórców wina i ubojni, oraz dzierżawy miejskich działek. Trzypiętrowa, murowana nieruchomość stanęła jednak dopiero w 1583, mieszcząc na pierwszym piętrze salę posiedzeń, oraz Salę Kapituły.

Panamskie modlitwy

Panamá Viejo to dziś istna perełka. Stare Miasto, wpisane na listę UNESCO kusi swymi ruinami. Jeszcze bardziej widzę to przed pozostałościami katedry Wniebowzięcia NMP (Catedral de Nuestra Señora de la Asunción), nie mogąc oprzeć się ich urokowi. Przybyły do miasta w 1535 r bp Fray Tomás de Berlang otrzymał jasne instrukcje – wzniesienie najważniejszego obiektu religijnego w kraju! Tyle tylko, że ówczesne możliwości finansowe pozwoliły jedynie na postawienie drewnianej konstrukcji, która pięć lat później spłonęła.

Choć ją odbudowano, w mieszanej drewniano-kamiennej formie, także nie spełniła pokładanych w niej nadziei więc w 1587 zaczęto stawiać kolejną, tyle że znów drewnianą… Efekt był ten sam. Po kolejnych 23 latach trzeba było go zburzyć.

Wreszcie 1619 w ruszyły prace mające raz na zawsze zapewnić wiernym dom modlitw. Ciągnące się do 1627 r., nadały kolonialnemu budynkowi kształt, z wyróżniającymi go dwoma charakterystycznymi bocznymi kaplicami, dzięki którym stworzono kształt krzyża. Podnoszę głowę i obejmuję wzrokiem cała dawną wieżę, stojąca niegdyś na tyłach gmachu. Wiecie, że pierwotnie pełniła rolę zarówno dzwonnicy, jak i wieży obserwacyjnej, z której wypatrywano zagrożenia?

Ruiny katedry w Panamá Viejo www.szlakiempodrozy.plRuiny katedry w Panamá Viejo; źródło: Flickr

Kompleks ruin katedry Panama City www.szlakiempodrozy.pl

Kompleks ruin starej katedry Panamá Viejo; źródło: Flickr

Do dziś widok rozpościerający się na miasto z jej 27 m dzwonnicy na pobliskie Domy Królewskie (Casas Reales) tworzącymi dawny dom, gubernatora, więzienie i skarbiec królewski, robi wielkie wrażenie. To właśnie tu zapadały najważniejsze decyzje w dziejach miasta, począwszy od XVI w. kiedy to zdecydowano się wznieść kompleks budowli, oddzielony od reszty miasta – dla bezpieczeństwa – fosą. Gdy w l.80 XVIII w. Bautista Antonelli i Juane de Texeda, wypełniając rozkaz króla Hiszpanii mówiący o rozbudowie fortyfikacji wzięto się ostro do pracy. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Całość powierzchni została wręcz podwojona.

W 1609 r. wszystko ucierpiało jednak na skutek trzęsienia ziemi i choć początkowo część odbudowano, to dawne Domy Królewskie jeszcze w pierwszej połowie XVII w. postanowiono zburzyć. Dzieła zniszczenia dokończyły gwałtowne przypływy podmywając mury; w l. 70 i 80. teren ten wzięło we władanie wojsko tworząc tu lądowiska dla helikopterów.

Tymczasem z katedrą wiąże się jeszcze inna historia. Plan horrendalnie drogiej odbudowy pociągnęły za sobą konieczność znalezienia środków. Tak duchowni wpadli na pomysł wzniesienia domu, z którego można by było czerpać zyski za wynajem. Tak w 1590 r. w północno-wschodnim rogu Plaza Mayor powstał tzw. Dom Biskupi (Casa Alarcón). Po pół wieku kupił go Pedro de Alarcón… po czym zburzył go i postawił sobie okazało kamienna rezydencję. Do dziś widać jej ślady w postaci ruin, zajmujących 900 m2 terenu.

Zbaczam nieco z trasy zerknąć jeszcze na oryginalny Puente del Rey (Most Króla). Sąsiadujący z Via Cincuentenario, zbudowano już 1617 r.! Najpewniej rękami Europejczyków, tworzy najprawdopodobniej najstarszy most obu Ameryk! Rzucam okiem na okolicę, która usiana jest pozostałościami dawnych dominikańskich, franciszkańskich i jezuickich klasztorów.

Szpitalne historie

O cierpiących wówczas mieszkańcach przypominam sobie, gdy mijam miejsce, gdzie dwa lata po założeniu miasta, powstał pierwszy szpitalSan Juan de Dios. Tak myślę sobie, że jakby idealnie nadawał się na opowieść o… polskiej służbie zdrowia. Jeszcze pachnąc nowością działał w specyficznej formie, zapewniając leczenie wyłącznie pacjentom po nagłych wypadkach. Pacjenci gnieżdżący się w drewnianym, stale przepełnionej placówce nie mieli większych szans na wyzdrowienie…

Nową nadzieję dało zakupienie w 1585 r., czterech domów na Calle de la Carrera. I choć udało się to, ruszając sumienia bogaczy – pozyskując darowizny, w kwestii jakości opieki niewiele się zmieniło. Lecznica owszem, częściej wpuszczała pacjentów w swe progi, ale jednak większość z nich… już żywa stąd nie wychodziła.W 1620 r. do miasta przybyli zakonnicy z Peru, którzy przejęli szpital nadając mu nowa nazwę, funkcjonująca do dziś. Wskaźnik śmiertelności znacząco spadł, uruchomiono też osobny blok dla żołnierzy, a finansowanie odbywało się poprzez zyski z wynajmu ok. 20 domów przyszpitalnych.

Ale Panamá Viejo nie doświadczała rozwoju, jaki stał się udziałem innych nowo powstałych miast Nowego Świata… Tworzona jakby „na chwilę” nie pyszniła się od początku okazałymi, kamiennymi budowlami. Skromnie drewniane chaty, nie dość że nędznie wyglądały, to jeszcze nie raz sprowadzały na miasto kataklizmy. Wielkie pożary wybuchały regularnie, najpierw w 1539, a następnie w 1563 i 1644 r.

Magia Nowej Panamy

No, pora ukrócić historyczne ciągoty i przenieść się w nowoczesny świat. Okazję dają mi kolejne dni w mieście. I całe szczęście, bo jeśli ktoś liczy na to, że żyje się tu tylko przeszłością, musi porzucić wszelką nadzieję… Przesłanki ku temu dostrzegam mijając niewidzialną granicę Nowego Miasta. Doskonale wiem, że każdej z 26 dzielnic nie zobaczę, więc staram się przynajmniej nastawić na to co najważniejsze.

Łącznikiem okazuje się Avenida Balboa3,5 km droga, której pokonanie siedząc za kierownicą, to istna męka. Dobrze, że przynajmniej jest na czym zwiesić oko – ciągnąca się wybrzeżem Pacyfiku arteria zachwyca idealnym widokiem na zlepek wieżowców. Gdy uświadamiam sobie, że w trakcie doby pokonuje ją 72 tyś pojazdów, nieco burzy to sielankę…

W pnących się w górę szklanych wieżowcach swe wielkie interesy robią największe firmy w mieście. Tylko takie bowiem stać na wynajęcie powierzchni biurowej, gdy w grę wchodzi stawka 2000 $ na metr kwadratowy. Mijam zasadzone co kilkadziesiąt metrów palmy, które sprawiają, że betonowa dżungla przynajmniej w części ma trochę uroku. Ale jednak Av. Balboa to adres gdzie próżno szukać wywołujących sentymentalne odczucia, klimatycznych miejsc.

Vitri Tower Panama www.szlakiempodrozy.plTorre Vitri stojący w Costa del Este tu już crème de la crème panamskiej architektury – najwyższy wieżowiec mieszkalny w kraju. Wysoki na 281 m, z 75 piętrami zaczęto stawiać w 2002 r., by po pięciu kolejnych mogli się wprowadzić nowi lokatorzy.

Pamiętacie o wspomnianym forcie? Okazało się, że choć był, to… jakby go nie było. Był 1671 r. kiedy Henry Morgan, nic sobie z niego nie robiąc, dostał się do miasta lądem, splądrował je i spalił. Dotychczasowi mieszkańcy terenu znanego jako Panamá Viejo, nie widząc możliwości dalszego zamieszkiwania zrównanego z ziemią terenu, przenieśli się jakieś 8 km dalej, na krańcowy cypel tworząc to, co dziś stanowi serce Nowego Miasta.

Idę jak po sznurku, zerkając na kolejne wieżowce: 68 p. Bicsa Financial Center, jest trzecim najwyższym budynkiem Panamy. Wpatruję się w oślepiające złote szkło, pamiętając jak niewiele brakowało.. by go nie było. Trzy miesiące po rozpoczęciu budowy i zamontowaniu zbrojenia, w czerwcu 2007 r. budowę nagle bowiem przerwano. Dopiero po niespełna roku inwestycje kontynuowano, już jednak pod nowa nazwa dla innej firmy.

Jakby problemów było mało, wkrótce zawaliła się jedna ze ścian oporowych. Nie przeszkodziło to zajęciu 27-miu pięter przez ekskluzywny „Hilton”. Jakby tego było mało, w 2002 wybuchł pożar. I co Ponownie wszystko wróciło do normy, choć z tą „normą” to jednak ostrożnie, gdyż prace trwły tu aż do 2013 r.

Bicsa Financial Center Panama www.szlakiempodrozy.plBicsa Financial Center; źródło: Wikipedia

Arts Tower Panama City www.szlakiempodrozy.pl

78 piętrowy, a zarazem 247 m Arts Tower Panama City; źródło: Wikipedia

No cóż… Jedno z największych centrów handlowych miasta „Multicentro Mall” wabi sklepami i salami kinowymi i wieżą. Jasny beton ścian, kontrastujący z ciemnymi szybami elewacji wpisał się w charakter miasta w 2011 r., po trzyletniej budowie, robiąc monumentalne wrażenie.

Jak to jednak łatwo można ulec pozorom – przychodzi na ten widok. Ale po zajrzeniu w statystyki okazuje się, że Panama to taka środkowoamerykańska… Polska. Przyjemniej gospodarczo, bo PKB per capita oba państwa mają niemal identyczne. Z tą myślą przemierza, łuk deptaku Ciclovia Cinta Costera zerkając na:

  • Miramar Towers – wieże o 55 piętach, które już w trakcie budowy narobiły sporo szumu; przeciwnicy ich powstania zarzucali inwestorom oszpecenie widokuna ocean
  • Yacht Club Tower – płaski drapacz chmur ukończony w 2011, z 57 p. i 215 m wysokości
  • Destiny Panam Bay – kwadratowy,  51 p. budynek mieszkalny

Panama City to jedno z najbardziej zakorkowanych miasta kontynentu! Szczególną cierpliwością muszą wykazać się podróżujący w stronę lotniska. Szczyt przypada na g.17-19.”

Na starym mieście Panamy

A wracając do przeszłości, a tym samym na Stare Miasto, to jedynym sposobem na liźnięcie całości w krótkim czasie jest pokonanie dystansu 1,5 km i tym samym zerknięcie na najistotniejsze, historyczne zabytki. Takowa „wyprawa” zajmie z pewnością ok. 2 godzin – wizyta w muzeum, spacer po ruinach i wejście na punkt widokowy, to klasyczne punkty programu.

Ale władze Pamana City ułatwiają to jak mogą! Uruchomiły choćby wewnętrzny system transportu, a przystanki ulokowane są w bezepośreniej bliskości konkretnych elementów. A teraz garść porad praktycznych: Wejście do kompleksu zabytkowego Panama Viejo jest płatna. Oto jego części i pieniądze jakie trzeba wysupłać z kieszeni: Park Archeologiczny, Muzeum Plaza Mayor, Mirador de la Catedral):

Bilety: Dorośli Panamczycy (kobiety od 18 do 54 lat; panowie od 18 do 59 lat) – 10$; Dorośli zagraniczni (+ 18 lat i starsi) – 15$; Seniorzy, emeryci, renciści oraz rezydenci (kobiety od 55 lat i panowie od 60 lat) oraz studenci uniwersytetów niebędący rezydentami z kartą – 5$; Dzieci i uczniowie – 2$; Panamscy studenci i posiadacze karty zniżkowej – 3,5$.

Nierówne, grubo ciosane kamienie, poprzetykane mniejszymi stanowią jeden z niezwykłych elementów świadcacych o przeszłości miasta. Wpatruję się w maleńki, symboliczny wręcz Fortín de la Natividad, niewielką fortyfikację, którą wzniesiono przypuszczalnie już w 1616. Konkluduję, iż nie mogę powiedzieć by lśniła bogactwem kolorów. To raczej sfatygowane przez upływ czasu i warunki pogodowe murki. Tylkoone wprzypominają o danycm bastionie dla 12 żołnierzy obsługujących 4 działa artyleryjskie, tworzące najważniejsza linię oporu rzed atakiem z zachodu. Dziś całość tego terenu przypada pod opiekę muzeum archeologicznego.

Fortín de la Natividad Panama www.szlakiempodrozy.plFortín de la Natividad Panama; źródło: Flickr

Na szczęście osada zapisała nie tylko tylko czarną kartę w swej historii. Druga połowia XVII w. była dla miasta niczym ożywczy powiew. 10 tyś społeczność zamieszkująca tzw Stara Panamę kwitnęła, a w obliczu hiszpańskich inwestycji. Ale do czasu…

Częścią powstałego w XVII w. ciągu budynków na Starym Mieście są również pozostałości tzw. Domu Genui. Dawniej stanowiący wyraźną dominantę nad Zatoką Starej Panamy „Casa de los Genoveses” najprawdopodobniej był własnością przybyłych z włoskiego miasta kupców Domingo Grillo i Ambrosio Lomelina. Tu i ówdzie usłyszeć można także, że stanowił on dawniej miejsce handlu czarnoskórymi niewolnikami.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *