Cuenca Ekwador www.szlakiempodrozy.pl

Cuenca – ekwadorski klejnot

Właściciele maleńkich straganów na Plaza de San Francisco mają mają łatwo. Leniwie przechadzam się wzdłuż wyłożonych kolorowych ubrań. Na wieszakach wiszą bluzki, tam sukienki. Dalej lokalne wyroby, spod znaku oryginalnych szali i chust. Część kobiet sięga po portmonetki coś tam kupując jednakże większość tyko omiata wszystko wzrokiem. Plac wypełniony dwu, trzy piętrowymi budynkami jest dość oryginalny Głównie za sprawą mieszaniny kolorów poszczególnych domów. Większość może i starała się co prawda odmalować to dość klasycznie, na brązowo czy, kremowo. Jeśli widzieli w tym głębszy sens, wszystko zniweczyli im ci stawiający na błękit. Z jednej stromy plac jasny kościół św. Franciszka. Bracia słynnego zgromadzenia zaczeli go budować w 1557 r., kończąc ćwierć wieku później. Z czasem zastanowili ich tu jezuici i salezjanie, a dziś zarządza nim kuria.

Kapelusze i ruiny

Zwiedzanie Cuenci kontynuuję wąskimi uliczkami. Docieram do Calle Larga, czyli ul. Długiej. Brukowany trakt ciągnie się jakieś 1,6 km. Ta część tkanki miejskiej jest historycznie dosyć istotna. Dlaczego? Głównie, z racji tego, że to właśnie ten obszar wybrali osiadający się tu Inkowie. 50 lat przed przybyciem Europejczyków stworzyli najważniejszy ośrodek na północnym terenie swego rozległego królestwa. Tak w 1470 r. powstało miasto które za sprawą Tupaca Yupanqui rzuciło wyzwanie innemu ośrodkowi Inków Cuzco. Gdy wyparli ich Hiszpanie, rozpoczynając kolonialny etap, urządzili tu jedną z najdłuższych ulic miasta. I to stąd właśnie wywodzi się jej obowiązująca nazwa. No bo umówmy się: dziś w tym względzie nie jest wyjątkowa.

Sklepiki i punktu usługowe na każdym kroku wołają o zainteresowaniem. Prę jednak do przodu, jak się okazuje, całkiem przyjemną okolicą. I choć na co dzień jest tu multum miejsc w których przybysze szukają wrażeń w postaci rozrywki to teraz restauracje, kawiarnie i barów, są pustawe. Nie ta pora. Ale mnie to pasuje. Bez zgiełku, na chłonę atmosferę. A na jest niezwykła, także za sprawą postępującej globalizacji. Ekwadorczycy może nie stanowią tu mniejszości, ale odnalazło się tu sporo ich sąsiadów Peru i Kolumbii. Ba, swe biznesy otwarli tu nawet arabscy przybysze!

Impoująca kamienica na Calle Larga Cuenca Ekwador www.szlakiempodrozy.plImponująca kamienica na Calle Larga Cuenca Ekwador; źródło: Flickr

Szukam jednego z bardziej oryginalnych przybytków w tej części miasta. Zerkam na skarny Muzeum Słomianego Kapelusza Toquilla (Museo Del Sombrero De Paja Toquilla) pełnego słomianych wyrobów, tó i ówdzie zwanych kapeluszami panama. Wiecie, ze ich wytwarzanie nierozerwalnie łączy się z Cuencą, stanowią jeden z symboli miasta? Dla tych, którzy lubują się w tego typu rzeczach polecam zajrzeć do w innej części miasta. Tam w Casa del Sombrero Economuseum, ukazana jest bogata historia branży. A ze zajmuje gmach dawnej fabryki, cztery sale wystawowe pękają od różnorodnych wyrobów.

XX w. przyniósł miastu utratę znaczenia na rzecz Quito o Guayaquil. W 1964 r. mieszkało tu 80 tyś ludzi. Teren jednak sukcesywnie powiększano.”

Jeden z domów, jakby rekompensował sobie dość prosty styl obsadzonymi prostokątnymi doniczkami. To bodaj jedyny element natury jaki udaje mi się tu zauważyć. Tymczasem mija mnie duży niebieski autobus, zostawiający za sobą tumany smrodliwego dymi. Co jakiś czas mijam hospedaj oraz restaurant. Wszystko otwarte pod masową turystykę. Charakterystycznego tłoku tu jednak nie widzę.

Momentalnie uwagę zwraca ładna ściana „Hotelu Victoria”. Odnowione cegły. Gustowne, drewniane ramy okienne. I do tego nadająca całości niepowiewająca ekwadorska flaga? Zresztą takich obiektów jest tu więcej.

Choćby, Między-amerykańskie Centrum Rzemiosła i Sztuki Popularnej (CIDAP). W 1975 r, miejscowi uznali, że warto zadbać o zadbać o przetrwania pozostałości po swych przodkach. A, że ci fenomenalnie radzili w zakresie rzemiosła postanowią okrasi to promocją lokalnych wytwórców. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Dzięki temu buszuje po największej kolekcji sztuki ludowej i rękodzieła w Ameryce! Jak się dowiaduję eksponaty zebranymi w 26 krajach. Pócz tego działa tu centrum dokumentacji, z 23 tyś bezcennych dzieł bibliograficznych i 44 tyś materiałów graficznych, dźwiękowych i filmowych.

Długa ściana Iglesia Todos Santos jest dla mnie jasnym sygnałem, że zbliżam się do miejsca historycznego. Szkopuł w tym, że wcale nie dotyczy ona koplanowego z kościołów miejskich, a inkaskich ruin (Ruinas de Todos los Santos). Identycznie nazwane, stanowią dowód pobytu w okolicy społeczności Canaris. Na resztki wapiennych ścian i inkaskich, ceramicznych sprzętów do gotowania Inków trafiono w 1972 r., gdy Fernando Estrella… kopał fundamenty pod swój dom. Wpadam do zorganizowanego tu z czasem Museo Agustín Landívar, zerknąć co też ostało się do dziś.

Tu tabela:

Muzea w Cuence

Museo de Ciencias Naturales y Arqueología (Muzeum Nauk Przyrodniczych i Archeologii) – na Fray Vicente Solano nr 2-58; rozpoczęło działalność w latach 1903–1905, kiedy generał Eloy Alfaro zamówił zakup niektórych wypchanych okazów zoologicznych w Deyrolle House w Paryżu i poinstruował je jako materiał edukacyjny dla szkół. Prezentuje ś bogactwo przyrodnicze i kulturowe, jakie posiada, jest liczne i bardzo zróżnicowane. Istnieje 116 okazów ssaków, ptaków, gadów i ryb, 84 okazów fauny nozdrzy; 82 nasze skały i minerały; 8 szczątków skamieniałości mastodonta, konie i słudzy już wymarli; oraz około 3000 sztuk ceramiki, kamienia, muszli, kości i metali z kultur: Cañari (Narrio, Talcashapa, Cashaloma), Tolita, Güangala, Manteña, Jama-Coaque, Inca i Colonial.
Museo Pumapungo – jego wystawy koncentrują się na wystawach dot. danych kultur i społeczności Ekwadoru. Część archeologiczna zawiera 10 tyś pozostałości z ceramiki, kości, złota, srebra i miedzi. Sala etnograficzna ukazuje elementy odzieży, jedzenia, muzyki i tańca oraz wierzeń i obrzędów dawnych kultur.
Muzeum Ziemi i Sztuki Ognia – zajmuje Casa de Chaguarchimbana – jeden z zabytkowych budynków miasta. Jego nazwa oznacza „Najmniejsze miejsce rzeki”, ponieważ znajduje się w jednym z tych punktów, na brzegu rzeki Yanuncay , jednej z czterech rzek przepływających przez miasto.
Museo de las Culturas Aborígenes – z kolekcja 8 tys artefaktów pochodzącychch z wykopalisk archeologicznych, znaleźć tu można skarby z okresu paleolitu i neolitu, oraz ciekawe pozostałości po Inkach.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Museo de Arte Moderno) – Działa w budynku zbudowanym w 1876 r., Który był starym Domem Temperance, w którym działała także szkoła, więzienie dla mężczyzn, ośrodek rehabilitacji alkoholowej itp. To muzeum jest jednym z głównych miejsc miejskiego biennale.
Muzeum Tożsamości Cañari (Museo de la Identidad Cañari) – kilka prac archeologicznych i artystycznych na temat kultury Cañari.
Museo Remigo Crespo Toral – z wystawą 18 tyś przedmiotów pozyskanych w trakcie prowadzenia wykopalisk; głównie to ceramika z czasów prekolumbijskich i wyroby ze złota; pozwala także rzucić okiem na obrazy i dokumenty.

Za rzeką

Tak się składa, że Ekwadorka Cuenca na mapie wygląda osobliwie – jakby poorana dwoma ciekami wodnymi Pal licho już tę wysuniętą bardziej na południe RioYanuncay. Znacznie bardziej kusi granica wytyczona wodami Rio Tomebamba.

Mam foto: Most nad Rio Tomebamba Cuenca Ekwador; źródło: Flickr

Na własnej skórze przekonuję się o tym, przecinając mostek nieopodal ruin. Stojący tu zaraz na rondzie pomnikowy jegomość odwrócony jest w stronę, którą obieram właśnie na cel, czyli Avenida 12 de Abril. Zbliżam się jak szumiącej wody, mając nadzieję, że tym samym uniknę samochodowych odgłosów. Udaje się…, słabo, ale przynajmniej zadrzewiony chodnik, daje cień. Nie chcąc już zaprzątać sobie głowy kolejnymi instytucjami kultury mijam Museo de Historia de la Medicina i Museo Militar. I tak czeka mnie na ponad 4 km spacer…

Nowoczesny wieżowiec Banco Pichincha jakby nie pasował do okolicy. Tuż za nim Monumento Av.Solano z trzech stron otacza otacza chlupiąca woda, w płytkim basenie. Odnajduję jedną z wyższych uczelni sprawiająca, iż Cuenca stanowi ośrodek uniwersytecki. Co ciekawe prócz głównego kampusu mieści także wydział medyczny, który zawiaduje szpitalem Vicente Corral Moscoso.

Mijam zwykłe bloki, postanawiając wejść na mogący pomieścić 16,6 tys widzów Estadio Alejandro Serrano Aguilar. I właśnie piłkarską atmosferą żegnam się z miastem. Co zapamiętam. Na pewno to przepełnienie kościołami i wspaniały pejzaż miasta z punktu widokowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *