Bombaj wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Bombaj

Pierwsze skojarzenie? Bombaj jest jak „Dr Jekyll i Mr Hyde”. Jeden organizm, a tak naprawdę dwa odrębne światy. Turyści i wielbiciele Bollywood znają tę elegiacką część – pełną wieżowców i pałaców, przenoszących do interesujących opowieści. Czystą, wysprzątaną z największym miejskim lasem tropikalnym świata. Druga strona twarzy przebywa tymczasem w ukryciu.

Paradoksalnie, to jedno z najmniej „zielonych” wielkich miast na świecie. Szokująco uzewnętrzniając się przed mającymi odwagę zapuścić się w obskurne uliczki Dharavi, jest w czołówce najbardziej zabrudzonych miejsc świata.

Ano właśnie, bombajskie slumsy Dharavi… Dzielnica nędzy okupowana, wg różnych szacunków przez 700 tys do miliona ludzi! Swoiste getto, zajmujące nieco ponad 2 km2. Kto jest winien jemu powstaniu? Najprościej można powiedzieć, że Brytyjczycy. Ci pragnąc się pozbyć fabryk z centrum Bombaju przenieśli je na obrzeża. Do założonego w 1883 r. osiedla z czasem zaczęli ściągać ludzie, dotąd żyjący w wioskach wokół ciągle rozrastającego się miasta. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Minęło ledwie 13 lat, gdy wybuchała pierwsza epidemia; zbierająca potężnie żniwa wśród ludzi zmniejszyła populację dzielnicy o połowę!

Slumsy Dharavi Bombaj w Indiach www.szlakiempodrozy.pl Slumsy Dharavi Bombaj Indie www.szlakiempodrozy.pl

Slumsy Dharavi; źródło: Flickr

Slumsy Dharavi stale stanowiące wyrzut na sumienie władz Indii, co jakiś czas przypomina o sobie światu za sprawą doniesień o kolejnych ofiarach panoszącej się tu czerwonki, cholery, czy duru brzusznego. Zapuszczając się w uliczki trzeba być przygotowanym na smród. Panujące upały tylko zwiększają poziom odór jaki powstaje w działających tu pracowniach garbarskich, które od lat zanieczyszczają tutejszą ziemię. Tania siła robocza napędza tylko rozrost „brudnych biznesów”.

Domy w bombajskiej dzielnicy Dharavi Bombaj wwww.szlakiempodrozy.pl

Domy w bombajskiej dzielnicy Dharavi; źródło: Flickr

Koloryt Dharavi w Bombaju Indie www.szlakiempodrozy.pl

Koloryt Dharavi; źródło: Flickr

Jak grzyby po deszczu wznoszono więc pomieszczenia fabryczne, pozbawione minimalnych choćby warunków sanitarnych. Brak kanalizacji, a nawet źródeł pitnej wody, a do tego tworzone ad hoc, dziekie wysypiska śmieci dopełniły dzieła zniszczenia. Pomysłów likwidacji dzielnicy i przywrócenia jej choćby minimalnej normalności było już wile. Wszystkie pozostały pięknie rozrysowanymi na papierze planami.

“Bombaj jest tak naprawdę połączeniem siedmiu dawnych wysp.”

Wsiąknięcie w Bombaj

Pogoda w Bombaju sprzyja wędrówkom; Średnie temperatury w mieście to: od 23° w styczniu do 30° C w maju.  Pora na zmianę kadru. Południowa część Bombaju to już okazałe wille i wabiące zapachami restauracje. Po prostu światowe oblicze indyjskiej metropolii. A przecież do XVI w. władzę nad terenem zajmowanym dziś przez metropolia sprawowały dynastie hinduskie. Ale okres względnego spokoju skończył się z przybyciem muzułmanów. Ich wyparcie nie stanowiło jednak końca problemów dla miejscowych. Różne państwa walczące o wpływy zostały wyparte dopiero w XVII w. gdy do głosu doszli tu Marathaci, hinduscy mieszkańcy okolic.

Zwężający się skrawek miasta, na którzy patrząc już można się martwić. Co bowiem będzie, jeśli woda w ocenie się podniesie? Pozostaną chyba tylko modlitwy. I to niezależnie od wyznania. Ot, choćby portugalska obecność sprawiła, że katolicy mogą korzystać z kaplicy Najświętszego Sakramentu. Zresztą właśnie z owymi Europejczykami wiąże się zagmatwana historia z nazwą miasta. Ta oryginalna, hinduska brzmiąca ”Mumbaj” odwołuje się do hinduistycznej bogini Mumby; nazwę tę przywrócono w 1995. Najazd Portugalczyków sprawił, że miasto przybrało nazwę Bom Bahia – Dobra Zatoka, ale to Brytyjczycy odpowiedzialni są za dzisiejszy termin „Bombay”.

Atrakcje Bombaju zmuszają do poznania choćby w małym procencie historii kraju. Choćby taki kościół Afgański. Co ma Afganistan i tamtejszy islam do anglikańskiej świątyni? Okazuje się nie niezwykła nazwa odnosząca się do kościoła św. Jana Ewangelisty to hołd jaki Brytyjczycy postanowili oddać ofiarom wojny za Bliskim Wschodzie w 1842 r. Pragnąc zamienić zwykłą, krytą strzechą kaplicę na coś bardziej okazałego przy Capt P. Pethe Marg wznieśli zwracający uwagę łukami w stylu gotyckim i kolorowymi witrażami gmach Ufundowany w 1847, a oddany do użytku po 11 latach, stanowi nie tylko miejsce kultu.Jego powstanie osadza się bowiem na chęci przypomnienia o ofiarach I wojny brytyjsko-afgańskiej, trwającej 4 lata i zakończonej w 1842. Dramatyczna klęska ofensywy w Kabulu była jedną z największych porażek, jakie odniosła królewska armia w dziejach świata. Tak właśnie od 4 grudnia 1847, po wmurowaniu kamienia węgielnego ruszyły prace, pozwalające 11 lat później oddać kościół wiernym. Bazaltowo-wapienno-marmurowe ściany stoją do dziś.

Kościół Afgański Bombaj www.szlakiempodrozy.pl

Kościół Afgański Bombaj; źródło: Flickr

Wnętrza kościoła Afgańskiego Kościół Afgański Bombaj www.szlakiempodrozy.pl

Wnętrza kościoła Afgańskiego; źródło: Flickr

Ciemne wnętrze, do którego za sprawą wspaniałych, gęsto zamalowanych witraży, niemal nie wpada światło robi przytłaczające wrażenie. Potęgę kościoła można także usłyszeć; bicie ośmiu dzwonów wyprodukowanych w angielskiej stoczni Taylor w 1904 zwołuje wiernych z daleka. Nad całością góruje 60 m wieża z iglicą, dawniej używaną jako… latarnia morska, naprowadzająca statki na drogę do portu. Wieńczący ją krzyż jasno wskazuje przeznaczenie obiektu a, polakierowany dach z drewna tekowego odbija promienie słoneczne. W środki rzędem stoją pamiętające połowę XIX w. drewniane ławki, z wyciętymi półokrągłymi miejscami, które sugerować mają, iż żołnierze mogliby tam opierać swoje karabiny. Dziś jednak bardzo rzadko odprawia się w nim msze, wnętrza raczej okupując turyści z aparatami.

Jeśli gdzieś można zatopić się w codziennym życiu Bombajczyków, to wydaje się że właśnie w oddalonym o 1,5 km doków Sassoons. Wybrzeże, codziennie od 5.00 rano staje się sceną z której dobiegają dźwięki przybijających do nabrzeża rybaków. Całonocne połowy kończą pracę mężczyzn, których miejsce zajmują kobiety przebierające złowione okazy. Wyjątkowe jak na miasto miejsce, wszak to jeden z niewielu doków, w których można obserwować pracę rybaków. Działające od 1875 r. miejsce pierwotnie na leżało do zajmującej się handlem firmy David Sassoon&Co. Pierwszy mokry dok na terenie Indii w 2017 r. objęto programem kulturalnym, tworząc wyjątkową przestrzeń.

Sassoon Dock Bombaj www.szlakiempodrozy.pl

Sassoon Dock; źródło: Flickr

Gdy do użytku oddano Kanału Sueskim Bombaj wkroczył do ekstraklasy portowych miast świata. Przypadek sprawił, że niebawem miasto stanęło na czele ośrodków w których kwitnął przemysł bawełniany. Amerykańska wojna secesyjna uczyniła z Indii hegemona na owej branży, przez co w 1906 r. liczba mieszkańców przekroczyła milion.

Stale zwiększająca się liczba ludności w Bombaju stanowiła, w początkach XIX w., nie lada kłopot. A wszystkiemu „winna” była dawno podjęta decyzja o nietworzeniu budowli, dla mającej w planach osiedlić się tu społeczności. Tak, codzienne do brzegu przybijało tysiące łodzi. Niewyobrażalny ścisk i chybotliwe pływaki wkrótce zaczęły stwarzać śmiertelnie niebezpieczeństwo. Część wychodzącego z przepełnionych łodzi tłumu nie raz i nie dwa lądowała w wodzie, za sprawą wywracających się łodzi. Potrzeba budowy grobli raziła w oczy. Tak gubernator zlecił budowę Colaba Causeway, którą ukończono w 1838, łącząc kontynentalną część z małymi wysepkami.

Co zobaczyć jeszcze w Bombaju? R.J. Ramachandami Marg to adres znany nie tylko w Indiach. Cały świat ją zna… Brama Indii, stojąca przy, czy też w skwerze Apollo Bandar, jest swoistym memento postaci, które wywarły duży wpływ na Indie. A byli nimi brytyjski król Jerzy V i królowa Maria, który wizyta w mieście w 1911 zainspirowała miejscowych do stworzenia „pamiątki” z owego wydarzenia. Choć prace ruszyły z końcem marca 1913 przeciągnęły się do 1924m a pierwotny pomysł i tak nie został zrealizowany.

Dziś w skonstruowanej z bazaltowego kamienia budowli każdy szuka swojego koloru. Wszak to jedno z niewielu miejsc na świecie, które wraz ze miana pozycji oświetlającego ją słońca, wygląda inaczej. Hindusi darzą ją szczególnym sentymentem, gdyż okazuje się że stanowi symbol końca brytyjskiego panowania – to przez nią w 1947 przeszły ostatnie grupy brytyjskich wojskowych, opuszczających Indie. Dziś w jej bezpośrednie pobliże stało się miejscem w którym turystów na cel wzięli sobie miejscowy handlujący, wykonujący chętnym zdjęcia.

Brama Indii Bombaj www.szlakiempodrozy.pl

Brama Indii; źródło: Flickr

Wysoki na 26 m łuk jest miejscem spotkań „lokalsów”, którzy uwielbiają się wpatrywać w jej kopuły, iglice, minarety i maswerki, oraz widoczne w oknach witraże. Widoczne na pierwszy rzut oka odwołania dodo muzułmańskiego stylu. Od 2003 r. żydowska społeczność Bombaju obrała sobie Bramę jako miejsce świętowania Chanuki. W tym samym roku, przed pomnikiem doszło do zamachu terrorystycznego. W podstawionej w pobliżu taksówce wybuchła bomba.

Tuż obok w górę strzela fascynujący hotel Taj Mahal Palace, w którym ceny zwalają z nóg. O noclegu w nim 99,9% Hindusów może jedynie pomarzyć. Wspaniała kopuła i elegancki fronton ma idealnie pocztówkowy wygląd. Tak się składa, że wszystkie powyższe obiekty leżą dzielnicy Colaba.

Stykająca się, tuż obok, z granicą innej z dzielnic Narodowa Galeria Sztuki Współczesnej (National Gallery of Modern Art) zajmuje specyficzną nieruchomość. Był 1936 r. kiedy Sir Arthur Blomfield nadając sześciokątny, przypominający motyla, kształt dużym przestrzeniom pracował nad rezydencją Maharadży z Jaipuru. Od 1996 wystawia 14 tyś dzieł rodzimych i zagranicznych twórców. Ale nie wnętrza ściągają wzrok nie tylko przedmiotami na wystawie, ale i rzeźbionymi balkonami. Pięć sal wystawowych niejednokrotnie przeobraża się w w miejsce spotkań z twórcami i specjalistami z branży. A resztę miejsca zajmują biblioteka, kafeteria, magazyn i biura.

“Tak naprawdę to mało się mówi o tym, że Bombaj de facto jest częścią wyspy. Na połączonej z kontynentalną częścią Indii sześcioma mostami, ledwie dwa przypadają na terytorium miasta.”

Ale i Colaba ma tę słynną drugą twarz.Tu jeszcze nie niegroźną, choć już nie emanująca pięknem. Te tworzą ulice na których spotkać można miejscowych rybaków i sprzedawców, którzy ze swych straganów handlują czym popadnie. W końcu, muszą przecież jeść…

Czego można spodziewać się po kawiarni? Na na pewno tego, że dostać będzie można „małą czarną”, czy jak jak kto woli caffe latte na sojowym 🙂 Tymczasem wejście do działającej nieopodal „Cafe Mondegar to jak wejście w inny świat. Rzut oka na ściany wystarczy by wiedzieć, że ma się kawiarnia styczność z czymś wyjątkowym. Ale po kolei… Gdy w 1932 irańscy Zoroastrianie przybyli do Bombaju do głowy wpadł im pomysł otwarcia lokalu. I do dziś nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że l.90 przyniosły jej zmianę “modelu biznesowego”. Przekształcenie miejsca w restaurację wiele by jednak nie zmieniło. Ale zaangażowanie Mario Mirandy, znanego twórcy malowideł naściennych w formie kreskówek już tak. Dziś to głównie za ich sprawą przez kawiarnię przewalają się tłumy.

 

Cafe Mondegar Mumbai www.szlakiempodrozy.plCafe Mondegar; źródło: Wikipedia

Cafe Mondegar Bombaj www.szlakiempodrozy.pl

Wystrój kawiarni Mondegar; źródło: Flickr

Wiecie jak to bywało w koloniach… Europejscy mocarze zwykle nie szczędziły sił i wydatków, by uczynić z nich ośrodków na miarę europejskiej metropolii. Tak było i z Bombajem. Dowód? Wzniesienie w 1826 r., za zachodnim końcu Colaby, okazałego Obserwatorium, pełniącego dziś rolę ośrodka astronomicznego, meteorologicznego w którym zbierane będą dane o magnetyczności Ziemi. Gdy Arthura Bedford Orlebar wkroczył do gotowego w 1841 r. gmachu począł rozbudowywać jego strukturę i tak od tamtej pory, przez szereg lat, zrealizowano tu multum badań naukowych.

Magia dzielnicy dzielnicy Kala Ghoda

Tym wspomniana wyżej częścią wielkiego Bombaju jest Kala Ghoda, której nazwę tłumaczy się jako „Czarny Koń” to niemniej fascynująca okolica. Jakiekolwiek wątpliwości, co do pochodzenia nazwy, rozwiewa tutejszy pomnik króla Edwarda VII, dumnie siedzącego na wierzchowcu.

Był sobie nieużytek” – tak mogłaby się zaczynać opowieść o Maharaja Chhatrapati Shivaji Museum. Gdy w 1905 nieużytek przy M.G. Road osobiście odwiedził, książę Walii Jerzy V, wmurowując kamień węgielny dał znak, że powstający obiekt będzie w przyszłości unikalny na skalę światową. A gdyby „eventu” nie zauważyli miejscowi architekt George Wittet opracował taki plan, że po dziś wywołuje nie małe emocje. A wszystko dzięki wspaniałym malowidłom, jakie zaplanował czerpiąc z niezbyt popularnego kierunku, za jaki należy uznać… mongolską i radżasthańską sztukę.

Budynek Muzeum Maharaja Chhatrapati Shivaji Bombaj www.szlakiempodrozy.pl

Budynek Muzeum Maharaja Chhatrapati Shivaji; źródło: Flickr

Budowa trzykondygnacyjnego centrum z charakterystyczna kopułą i podłogą w którą mistrzowsko wpleciono zdobienia mieści zbiory, na które składa się… 50 tyś przedmiotów. Całość podzielona jest tematycznie na trzy działy:

  • sztukę – z malarstwem indyjskim; XI w. manuskryptami z liści palmowych z XI-XII wieku, tkaninami ,porcelaną,przedmiotami z kości słoniowej; część wystawy tworzy broń i zbroje
  • archeologię – z monetami, rzeźbami z terakoty
  • historię naturalną – z dioramami, okazującymi indyjskie zwierzęta

Wystawa w muzeum Maharaja Chhatrapati Shivaji Bombaj www.szlakiempodrozy.pl Wystawa w muzeum Maharaja Chhatrapati Shivaji Mumbai Indie www.szlakiempodrozy.pl

Wystawa w muzeum Maharaja Chhatrapati Shivaji; źródło: Flickr

W 1998 r. na znak odcięcia się od brytyjskiego panowania nazwę muzeum zmieniono, jednocześnie honorując postać Shivaji Bhonsle I – twórcy Imperium Maratha. Nie bez przyczyny obiekt zwany jest dziś najwspanialszą placówką kulturalną w Indiach. Warto zwiedzić sale wystawowe pełne hinduskich i buddyjskich rzeźb, oraz starych egzemplarzy broni. Wystawy opisane są w j. angielskim, a dla wizytujących przygotowano audio przewodniki w sześciu językach, niestety bez polskiego. Więcej tutaj.

Do niedawna rozpadająca się synagoga Knesset Eliyahu, z której obficie odłaziły płaty błękitnej farby już na pierwszy rzut oka wyglądała na wiekową. Stojąca tu od 1885 żydowska świątynia była oczkiem w głowie stale zmniejszającej się społeczności żydowskiej Bombaju. A wszystko za sprawą Davida Sassoona. Imigrant ów, mając drug do interesów zajmując się organizacją handlu bawełną cierpliwie dążył do stworzenia odpowiedniego miejsca do modlitw. Dziś po dawnym wyglądzie już nie ma śladu Zakończony w styczniu w 2019 r. pozwolił wejść do panteonu najbardziej zadbanych obiektów całej metropolii! Kamienna podstawa zyskując biało – niebieską elewację kusi dziś przede wszystkim wspaniałymi witrażami.

Wystrój synagogi Knesset Eliyahoow w Bombaju www.szlakiempodrozy.plWystrój synagogi Knesset Eliyahoow w Bombaju; źródło: Wikipedia

Synagoga Knesset Eliyahoow Bombaju www.szlakiempodrozy.pl

Synagoga Knesset Eliyahoow Bombaju; źródło: Wikipedia

Co można robić w poniedziałek? Dziś pewnie pomstować na zakończony właśnie weekend… Tymczasem w 14 sierpnia 1905, właśnie tuż po niedzieli, śmietanka społeczności Bombaju zgromadziła się w Galerii Jehangira Nicholsona. Wielkie otwarcie sąsiadującej z muzeum instytucji rozpoczęło urządzanie wystawy współczesnych twórców rzemiosła i sztuki.W l. 1968 – 2001 na organizowanych tu eventachch pokazano ok. 800 obrazów, rzeźb, i grafik autorstwa ćwierć tysiąca twórców.

Ghat Dobi – największa pralnia świata!

Oczywiście pierwszy biznes jaki przychodzi do głowy myśląc o Indiach to kinematografia. . Szacuje się, że co roku w „Bollywood” powstaje około 900 filmów, a każdy z nich ogląda około 3,5 miliarda ludzi. To więcej niż najbardziej kasowe produkcje USA.

Ale nie tylko firma sprawia, że wolnych od nędzy pozostaje spora grupa obywateli. A tych jest tu od groma… Do niedawna oficjalne dane mówią o tym, że miasto zamieszkuje 16 – 17 mln ludzi. W 2018 badania ONZ pozwoliły wysunąć tezę, iż w mieście żyje 19,98 mln mieszkańców. Problem w tym, że dotrzeć do prawdy i tak nie można, slumsy kryją bowiem jakby oddzielny świat, którego populacja zwiększa całkowitą licznę ludu do ok. 25 mln. A i to i tak nie wszyscy, bo jakieś 5 mln ludzi… dojeżdża dziennie do miasto, wyłącznie do pracy.

A skoro mowa o pracy, to jest takie przedsiębiorstwo, od którego włos jeży się na głowie. Ghaty Dobi – największa działająca pralnia na świecie! Jakby mało w tym było doniosłości, doprowadza się tu do porządku ciuchy już od 1890 roku. A biznes to wyjątkowy, dość powiedzieć, że ma dziś aż 132 udziałowców. Jej wygląd poraża…

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *