Wiezienia wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Boliwijskie więzienie św. Piotra – La Cárcel de San Pedro

Południowo-amerykańskie zakłady karne z pewnością nie należą do miejsc najprzyjemniejszych. OK, żadne więzienie takie nie jest, ale od poziomu europejskich instytucji tego typu, czasem dzieli ich naprawdę sporo. Tak jest m.in. w „La Cárcel de San Pedro”.

Największy zakład karny na terenie Boliwii, zlokalizowany w stolicy kraju – La Paz, to dość specyficzne miejsce. Już sam fakt, iż dawniej nieruchomość pełniła rolę klasztoru, stanowi o jego wyjątkowości. Dziś gmach, którego wysoki mur widać nie ma w samym centrum stolicy, stanowi prawdziwą antytezę świętego miejsca.

Bezsprzecznie, pierwsze co rzuca się w oczy, to straszne przepełnienie. Zbudowany dla 600 skazanych zakład karny dziś „zamieszkuje” ok. 3 tyś przestępców! Do tego te stale otwarte cele… Od razu na usta ciśnie się pytanie: kto tu tak naprawdę rządzi? Okazuje się, że wcale nie władze więzienia… Te odpuściły sobie administrowanie nim w 2002 r. cedując organizowanie w nim życia samym osadzony.

“W 2016 r. w wiezieniu zmarło 25 osób.”

Zakład karny „El penal de San Pedro” jest więc tak naprawdę folwarkiem, na którym królują najbogatsi. Wszechwładni liderzy naturalnie tworzących się gangów, zwani „delegatami, to głównie handlarze narkotyków, których towar jest tu tańszy niż alkohol. Nic dziwnego, że wszystkie większe spory rozstrzyga tutaj siła. A tą dysponuje ten kto ma dostęp do broni, zwłaszcza noża.

Wchodzi “nowy”

Kojarzycie ten przydział do więzienia, kiedy to „świeżak” dostaje koc, kołdrę, ubrania i prowadzony jest korytarzem do konkretnej celi? No to tu jest inaczej… Żadna z cel nie jest bowiem nikomu przydzielona; chcąc znaleźć w miarę godne miejsce trzeba sobie je po prostu… kupić od innych.

W tym przypadku dysponujących nimi „burmistrzów” stojącymi najwyżej w hierarchii osadzonych, w cenie o połowę wyższej lub u… „niezależnego agenta nieruchomości”. A i tak powyższy scenariusz jest jedną z łagodniejszych form przyjęcia. Zdarza się, że gdy tylko bowiem bramy przekroczy posiadający rodzinę „nowy”, z miejsca ląduje pobity w ciasnej norze, z zamiarem wymuszenia na rodzinie opłaty za lepsze traktowanie.

Codzienność w zakładzie karnym San Pedro Boliwia www.szlakiempodrozy.plCodzienność w zakładzie karnym San Pedro Boliwia; źródło: Flickr

Jak na prawdziwym rynku mieszkaniowym tu także znajdują się „osiedla”:

  • Posta
  • Pinos
  • Alamos
  • San Martin
  • Prefectura
  • Palmar
  • Guanay
  • Cancha

Owe osiem części stanowi jakby osobną dzielnice, w których działają bazary, restauracje i punkty usługowe. Każda zaopatrzona jest w działające stragany, stołówki i restauracje, będące biznesem któregoś z więźniów. Tu bilard, tam stolik do pokera, jeszcze dalej telewizory z podłączoną grą wideo… A do tego możliwość kursu taksówką.

“Około 75% osadzonych nigdy nie usłyszało wyroku sądowego.”

Pierwsze z wymienionych wyżej osiedli to najbardziej „luksusowe” adresy. Wstęp do zajętych przez więzienną wierchuszkę okolic jest jednak ograniczony. Najbogatsza „La Posta” to jak na warunki więzienne synonim luksusu. Cele mające do trzech pieter wysokości, prywatne łazienki z jacuzzi, dobrze wyposażona kuchnia, a nawet telewizja kablowa – wszystko to za 1800 boliwianów miesięcznie, czyli jakieś 1000 zł. W cenie zawierają się utrzymanie administracji, sprzątanie, remont oraz organizowane raz jakiś czas imprezy.

Wnętrze więzienia San Pedro Boliwia www.szlakiempodrozy.pl

Wnętrze więzienia San Pedro; źródło: Flickr

Warsztat rękodzielniczy w murach więzienia San Pedro w Boliwii www.szlakiempodrozy.plWarsztat rękodzielniczy w murach więzienia San Pedro w Boliwii; źródło: Flickr

W celach stojących najniżej w hierarchii, zajmowanych głównie przez uzależnionych od narkotyzmów, panują już zupełnie inne warunki. Tu w jednoosobowej celi gnieździ się ich zwykle kilkoro. Panująca ciasnota, sprzyja rozwojowi chorób. Na porządku dziennym trafiają się morderstwa.

Co więcej w „El penal de San Pedro” istnieje osiem komisji, zajmujących się konkretnymi zganieniami w obszarze działalność placówki, choćby wyborem ekip do malowania ścian, czy zwykłych napraw. Do każdej z komisji osadzeni przydzielani są podczas… wyborów. Innymi słowy, więźniowie pragnący dostać się do „wymarzonej” organizują więc kampanię, celem wygrania wyborów na poszczególne stanowiska:

  • skarbnika

i sekretarzy:

  • dyscypliny
  • kultury i edukacji
  • sportu
  • zdrowia

Ale nie każdemu jest dane dostać się do „władz”. Mijając mury więzienia każdy nowy osadzony zaznajamiany jest z panującymi tu zasadami. Przywilej ten posiadają przebywający w więzieniu ponad pół roku oraz nieobciążeni żadnymi długami.

Życie większości osadzonych upływa na pracy. Po niej często na więziennym boisku reprezentacje poszczególnych nekrotomia organizują piłkarskie mecze.

Mecz w więzieniu San Pedro Boliwia www.szlakiempodrozy.plMecz w więzieniu San Pedro; źródło: Flickr

Zwiedzanie więzienie św. Piotra z byłym osadzonym

Jeszcze do niedawna wizyta zwykłego śmiertelnika w więzieniu nie była niczym szczególnym. Wszystko zmieniło się w 2009 r., gdy z uwagi na rosnący odsetek popełnianych na terenie zakładu przestępstw, władze zaczęły surowo karać za organizację wycieczek. Dziś choć więzienie zamknięte jest zwiedzających, zdarza się że po opłaceniu strażników, możliwe jest wejście do środka. Organizacja „wycieczki” jest jednak przemyślana: ich dane są spisywanie, otrzymują naszywki z numerami, co później pozwala im bez przeszkód opuścić obiekt.

Załóżmy, że jesteśmy chętni. Co dalej? Po pierwaze “bilet” – cena za ów nielegalny wstęp wynosi 60 $. Przewodnikami zostają wówczas sami więźniowie.; za najsłynniejszego „oprowadzacza” uznaje się Thomasa McFaddena- Angloika, który trafił tu za handel kokainą.

Prócz niego swego czasu, owe specyficzne usługi oferował Jonas Andersson – Szwed, który spędził za tutejszymi kratami trzy lata. Był styczeń 2002 r. kiedy kontrolerzy boliwijskiego lotniska w El Alto znaleźli w jego bagażu 3 kg kokainy. Ale tak naprawdę jego historia zaczyna się od… chęci zrzucenia wagi.

Wyrok za… odchudzanie

Posiadający dobrze prosperująca firmę Jonas weekendami pragnął odreagować. Dlatego też stale imprezującycy, chcąc poprawić swą atrakcyjność stwierdził, że warto spróbować farmakologii. Łykając pokaźne ilości w końcu uzależnił się od mających dać wybawienie tabletek. Ale to nie tak, że przerzucił się na kokainę…

Kupując coraz więcej środków odchudzających, w rezultacie, popadł w długi. Nie mogąc wyjść ze spirali zadłużenia, postanowił „dorobić” szmuglując biały proszek z Boliwii do Szwecji. Obiecane wynagrodzenie w wysokości 50 tys szwedkach koron kusiło. Złapany, w styczniu 2002 r., na gorącym uczynku trafił do „San Pedro”, gdzie szybko zyskał ksywę „El Choco” – Blondyn.

Tu trafił pod kuratel jednego z trzech największych baronów narkotykowych Boliwii – Carmelo Meco Domingueza, mającego nadzieję na nawiązanie nowych kontaktów. W sierpniu 2002 r. Jonas wziął w więzieniu ślub z poznaną wcześniej, w trakcie oczekiwania na towar, Deysi.

11 lipca 2005 r. został warunkowo zwolniony z odbywania wyroku. To jednak nie oznaczało powrotu do Szwecji. Przepisy więzienne wymagały bowiem codziennego meldowania się i składania podpisu. Jako,. Że zarząd więzienia łasy był na łapówki, oferując ledwie 50$ podpisał listę na cały tydzień. Tak zyskał czas potrzeby na zorganizowanie ucieczki.

W efekcie przedostając się do Sao Paulo stanął w rodzina w kolejce na samolot do Europy. Nagle obok pojawił się funkcjonariusz policji, który polecił mu… podejść na przód kolejki i tym samym przyspieszyć odprawę z małym dzieckiem.

“Jednym z najsłynniejszych osadzonych był tu Álvaro García Linera, pełniący w l. 2006-09 funkcję wiceprezydenta Boliwii. Skazany za powstanie zbrojne przesiedział w więzieniu 5 lat, wychodząc w 1997 r.

Zadaniem strażników więziennych jest stałe patrolowanie okolic murów, zapobiegając ucieczkom. Pełniący służbę w „LaCárceldeSanPedro” mobilizowani są jedynie w szczególnych okolicznościowych – podczas wybuchu zamieszek. Te są tu na porządku dziennym. W czerwcu 2019 jeden z więźniów został piętnastokrotnie ugodzony nożem;po czym w zamieszkach zginęło kolejnych 10 osadzonych.

Inna z konfrontacji w sierpniu 2019 zakończyła się śmiercią 10 więźniów i ranieniem kolejnych 12. Podejrzany o ich wywołanie jest Armando Javier Rotela, przywódca gangu „Rotela”, który kontroluje ponoć w 50% obrót narkotykami na terenie więzienia. Oczywiście podczas przesłuchania, wszystkiemu zaprzeczył.

Plac więzienny w południowoamerykańskim więzianiu San Pedro Boliwia www.szlakiempodrozy.plPlac więzienny San Pedro; źródło: Flickr

W przeciwieństwie do wymuszonych interwencji zdarzają się także cykliczne „naloty” służb. Podczas przeprowadzonego w lutym 2020 r. wejścia, w pawilonie B Alta strażnicy zabezpieczyli: 9 maczet, 7 rapierów, tarczę tnącą i telefony komórkowe.

Obecnie w owym boliwijskim więzieniu karę odbywa niemal 3 tys osadzonych, w tym mordercy, i gwałciciele. Ale jak się okazuje, to nie wszyscy… Gros z przebywających to kobiety i dzieci, towarzyszące skazanym wyrokami więzienia mężom i ojcom. Ale jak to mieszkać w więzieniu ze swoja rodziną? Ano tak, co w tutejszych murach działa hotel, w którym można wynajmować lokum. Istne szaleństwo…

Poznaj tajemnice Alcatraz  i  zakładu karnego Tihar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *