Grafika regiony www.szlakiempodrozy.pl

Australia Południowa

Wyznaniowe Naracoorte

Przybyły ze Szkocji William Macintosh w 1845 zapuścił się w rejony, dotąd przez nikogo nie spenetrowane. Trudno pojąć co nim kierowało, gdy ot tak postanowił założyć Kincraig. Dwa lata później to już rząd niepodzielnie sprawował władzę nad nową osadą – Narracoorte. Tak, wkrótce na lokalnych pastwiskach zaroiło się od bydła, owiec i pól z pszenicą.

Miejski park Naracoorte Town Square, najbardziej znany adres w miasteczku w południe przyjemnie się nagrzewa. Centralny skwer wokół którego wyrosły zabudowania ładnego, choć nie przesadnie zdobionego, miejskiego hotelu, wszelkiej maści sklepów i punktów usługowych robi dobre wrażenie. A że podsycone jest to jeszcze widokiem pomnika „Soldiers Memorial, czy stojącej wolno armaty nie sposób się nie docenić okolicy. No, może ten publiczny, choć podziemny szalet nieco szpeci, ale ktoś niezaznajomiony z okolicą może uznać to za zejście do przejścia podziemnego…

Stara szkoła w Naracoorte Australia www.szlakiempodrozy.pl

Stara szkoła w Naracoorte z 1877 r.; źródło: Flickr

Przechadzając się tak po Naracoorte myśli świdruje myśl, że wszyscy z ok. 5960 mieszkańców miasteczka to nad wyraz religijna społeczność. Najpierw trafić można bowiem Naracoorte Baptist Church, potem zaś Naracoorte Church of Christ, które przeszłość sięga 1876 r. Wówczas to odbyło się pierwsze nabożeństwo tzw. szkółki niedzielnej.

Jeszcze wcześniej swoja świątynię zapragnęli mieć metodyści. Początek 60 XIX w. okazał się czasem, kiedy objeżdżający konno okoliczne wioski kaznodzieje postanowili zorganizować miejsce, do którego to wierni będą mogli zjeżdżać. Przygotowania do budowa trwały… 10 lat, po czym kosztem… 355 funtów wzniesiono kaplicę dla max 350 wiernych. Z czasem obiekt powiększano powiększano, by w 1956 r. rozpocząć budowę nowego, pełniącego swą rolę do dziś. Oficjalna strona dostępna tutaj.

Inne miejsca kultu to:

  • Anglican Church of Australia na 45 na Jenkins Terrace
  • angilikański Saint Paul’s Anglican Church na 6 Laurie Cres,
  • Iglesia Ni Cristo, Naracoorte GWS

Zostawiając skomplikowaną historię miejscowych wierzeń warto zajrzeć na 36 Macdonnell St. Po co? Ano by zerknąć na zbiory The Sheep’s Back Museum. Placówka to istna kopalnia wiedzy wapiennym podłożu na którym zbudowano miasto,oraz wygasłych wulkanach Południowej Australii. Inna sal przenosi w przeszłość naznaczoną strzeżeniem owiec i pozyskiwaniem tym samym wełny. Kolejne pomieszczenia witają odtworzonymi tradycyjnymi farmami, czy konnymi ranczami, które przeplatają eksponaty ukazujące dawny sposób zbioru zbóż.

Tematyka wystaw ściśle współgra z pierwszymi większymi pieniądzmi, jakie udało się zarobić przybywającym tu osiedleńcom. Hodowla owiec, ich strzyżenie i następnie handel wełną stał się najważniejszym motorem rozwoju Naracoorte. Z czasem dodano to tego uprawę winorośli, a których wytwarzano wino. Tyle historia…

“Kingoonya to mała, niemal opuszczona osada wiejska powstała na trasie kolei. Australijski rząd wykorzystał ją podczas prób broni nuklearnej. Miasteczko wpisało się do watowych annałów za sprawą posiadania najszerszej głównej ulic w kraju, na której… rozgrywano mecze krykieta.”

Górzysty element

Trzeba mocno przymrużyć oczy, by opierając się o barierkę Centenary Tower – Wieży Stulecia, w oślepiającym świetle dostrzec miejskie zabudowania. Ciągnące się aż po horyzont, maleńkie z tej odległości drogi, nieruchomości i parki zyskują przy bliższym poznaniu. Bez rzutu okiem na miasto ze zbudowanej w 1901 r. wieży, w celu upamiętnienia przybycia Granta, się jednak nie obejdzie.

Dawno, dawno temu za górami, za lasami „Niebieskie Jezioro” leżące u stóp wulkanicznego wzniesienia Gambier, okazało się dla ludzi magnesem. A wszystko przez porucznika Jamesa Granta, który z pokładu swego statku w 1800 r. dostrzegł niemałą górkę. Pragnąc uhonorować admirała floty Jamesa Gambiera nazwał szczyt jego nazwiskiem. A potem już poszło, choć nie obyło się bez zgrzytów. Atrakcyjny teren na który chrapkę miało liczne grono osiedleńców przypadł bowiem Evelynowi Sturtowi, bratu Charlesa Sturta. Tan skwapliwie począł budować pierwsze instytucje, otoczone potem pocztą i założonymi później hotelem i młynem.

Hotel Mount Gambier australia www.szlakiempodrozy.pl

Hotel Mount Gambier; źródło: Flickr

Były zbór Metodystów z 1868 w Mount Gambier Australia www.szlakiempodrozy.pl

Były zbór Metodystów z 1868; źródło: Flickr

Dziś uliczki drugiego co do wielkości miasto regionu zapełnione są stojącymi przy nich domami. Przy ogromnej połaci zajętej przez szereg centrów handlowych wzdłuż Wehl St. S panuje ruch. Drzwi okolicznych knajpek niemal się nie zamykają. Dzień jak co dzień…

Ale pędzący do pracy ludzie i spieszący na lekcje dzieci to tylko jeden z elementów – ten bardziej widoczny. W tym samym czasie pod ziemię schodzi kolejna grupa turystów, którzy zjawili się w Mount Gambier bu zapuścić się do miejscowych jaskiń: Cave Gardens i Engelbrecht Cave. Jeszcze inni skierowali się już wprost nad wodę, zażyć trochę wypoczynku nad jeziorami. I tak tu już jest.

Przecinające się co chwile ulice, zapełnione domkami nie sprawiają tu wyjątkowego wrażenia. Nawet centrum jest jakieś takie bezpłciowe. Lokalnego kolorytu nawet nie bardzo jest tu gdzie szukać. Wszystko do bólu przewidywalne. Z trzema wyjątkami…

O dwóch jaskiniach już było. Teraz pora na kolejną. Sinkhole Umpherston – miejsce w gdzie wyrastająca zieleń okolicy wyjątkowej aury. A wszystko przez… zapadniecie się dachu jaskini, po którym w 1886 miejscowy mieszkaniec James Umpherston uznał, że warto w tym miejscu posadzić rośliny. Tak powstało wyjątkowe zielone miejsce, do którego dziś zjeżdżają ciekawscy z całej Australii.

Umpherston Sinkhole Australia www.szlakiempodrozy.pl

Sinkhole Umpherston; źródło: Flickr

Czerwona Whyalla

Czerwonawe naleciałości na szosie i chodniku od samego początku rzucają się w oczy. Nieco może mniej widoczne na wschodnim skraju miejscowości, gdzie wiejący od oceanu wiatr zwiewa pył dalej, w głąb miasta.

Czerwona Whyalla Australia Południowa www.szlakiempodrozy.pl

Czerwona Whyalla; źródło: Flickr

I to nie byle jakiego Trzecie co do wielkości miasto regionu, do 1916 zwane „Hummocks Hill, można uznać na dziwny twór. O ile w przypadku innych miejscowości Australii można powiedzieć, że czynnikami twórczymi były w ich przypadku ludzie, tak Whyalla to „produkt firmowy”. Jednak czy to w jakimś sensie ujmuje mu duszy? Miejscowy port eksportuje rudę żelaza od 1903 i nie zanosi się na to by wkrótce miał przestać.

Wejście w głąb 21 tyś miasta, nie sprawia, że człowiek zachłystuje się jego pięknem. Whyalla to miejsce bardziej dla koneserów, chcących smakować nieznane. Zatapiać się w okolice, których wygląd to czysta definicja zwyczajności.

A wszystko za sprawą jednej decyzji właścicieli „Broken Hill Proprietary Company”. To oni anglizując sporo środków sprawili, że tramwaj transportujący kopaliny zatrzymał się w porcie, po raz pierwszy w 1903. Być może łatwo to wszystko wygląda, ale inicjatorom biznesu początkowo do śmiechu nie było, wszak musieli zapatrzeć w pitną wodę miasteczko dowożąc ją z Port Pirie.

W 1920 wielki wysiłek można było uznać za strzał w dziesiątkę. Nowa nazwa – Whyalla, nowe inwestycje w transport sprawiły, że miasteczko rozwijało się głównie za sprawą powstałej huty i stoczni.

Panorama miasta Whyalla Australia www.szlakiempodrozy.pl

Panorama miasta Whyalla; źródło: Flickr

Przejawem wielkości tej ostatniej jest dziś stojący… przy drodze statek „HMAS Whyalla”

Zainteresowani tematyką morską nie mogą przegapić tutejszego muzeum morskiego. W “Whyalla Maritime Museum” zerknąć mozna na korwety używane w czasie II wojny światowej, oraz 1814 map i liczne czasopisma wydane przez Matthew Flindersa.

Rolnictwo i połowy to podstawowe zajęcie ludzi w Streaky Bay; zatoczka pełna klifów doskonale nadaje się do surfowania. Pierwsi w te okolice zagłębili się Holender Pieter Nuyts i Brytyjczyk Matthew Flinders.”

Co z tymi kolorami w Cowell?

Dopływający do brzeg statek powoli zwalnia. Po chwili mocno uderza w wyłożone oponami nabrzeże, ostatecznie się zatrzymując. Ileż to razy podobny widok był udziałem mieszkających w Cowell nie sposób zliczyć. Wszystko bowiem co najważniejsze w nadmorskim mieście, związane jest z otwarciem portu w pobliskim Franklin.

Czując, że inwestycja ta stanowić może trampolinę do rozwoju miejscowości, tutejsi wznieśli osadę wiedząc, iż pracy im nie zabraknie. Tak w połowie XIX w. poczęły stąd odbijać statki handlowe z pszenicą i wełną. Bogacące się społeczeństwo wymogło na władzach założenie miasta z prawdziwego zdarzenia i tak począwszy od 1880 miejscowych śmiało można było nazywać „mieszczuchami.”

Dziś od portu, w głąb lądu odchodzi Main St. Ulica w zasadzie oferujące wszystko, czego potrzeba do życia. Pierwsze co rzuca się w oczy to stary gmach poczty. Pomalowany na biało z wstawkami w kolorze… toffi, już samą tabliczką informuje o swym przeznaczeniu. No tak, „Historic Postal Residence” to nie przelewki.

Main Street w australilijskim Cowell www.szlakiempodrozy.pl

Main Steet w Cowell; źródło: Wikipedia

Kolejne kroki tylko utwardzają w przekonaniu, że tutaj ludzie naprawdę mają dziwny gust, jeśli chodzi o kolory. Wszelkie zabudowania mienią się tu specyficznym pastelowym różem i żółcią. Jednym z ciekawych adresów jest tu „National Trust Folk Museum”. Zabudowania dawnej poczty, a zarazem starej rezydencji mistrza pocztowego z 1882 r. cieszy dziś oczy oryginalnymi wnętrzami w XIX w. stylu.

Nie będzie przesadą jeśli uzna się, iż w 1965 r. Cowell narodziło się na nowo. Oto bowiem przechadzając się górzystym terenem Minbrie Harry Schiller trafił na złoża jadeitu. Dziewięciu lat później, po gruntowych badaniach specjaliści ustalili, iż całkowite jego zasoby wynoszą 80 tyś ton, co odpowiada… 90% całych światowych złóż! Nic dziwnego, że jego wydobycie wraz z portem stanowi mechanizm napędzający tutejszą gospodarkę.

Rekordowy spichlerz w Gladstone

Małe miasteczko, po którego ulicach przechodzi się dziennie max 600 ludzi pewnie nigdy by trafiło by na czołówki gazet gdyby nie jedna inwestycja. Jako, że owa rolnicza okolica słynie z upraw pszenicy, którą przecież trzeba gdzieś magazynować zbudowany tu olbrzymi magazyn, stał się punkiem spichlerzowym na całej półkuli południowej!

O rekordowej inwestycji nie śniło się nawet Matthew Moorhouse’owi, który październiku 1872 wybrał założył tu maleńką osadę, będącą wkrótce punktem zatrzymywania się kolei. Niemal seidem dekad później miasteczko zmieniało nazwę na obecnie brzmiąca, honorując tym samym byłego premiera Wielkiej Brytanii.

Niezwykle interesujące czasy dla mieściny nadeszły za sprawą wybuchu II wojny światowej,kiery to w miasteczku powstał jeden z 31 podziemnych magazynów paliw dla australijskiego lotnictwa RAAF. Warto zatrzymać się na dłużej przy Commercial Hotel z 1878 oraz więzieniu „The Gladstone Gaol„.

Stara fabryka masła w Gladstone Australia www.szlakiempodrozy.pl

Stara fabryka masła w Gladstone; źródło: Flickr

Kilka kroków dalej neoklasyczną fasadą kusi gmach National Australia Bank, z początku XX w. Użytkowany jako siedziba banku od 1892 r, nie jest jednak jednym ośrodkiem finansowym miasta. Nieco dalej pod nr 44 stoi bowiem siedziba Banku Oszczędności Australii Południowej, zwana też Savings Bank. W 1937 r. jego otwarcie sprowadziło w okolice całą śmietankę miejskiej dżungli, wraz z pełniącym honory Przewodniczącym Rady Dzielnicy Gladstone, W.S. Benne, otwierającym placówkę.

Rdzawa Port Augusta

Był poniedziałek, 24 maja 1852. Aleksander Elder wraz z inwestującym głównie w nieruchomości Johnem Grainger’em przepływając szkunerem niedaleko brzegu dostrzegli coś, co kazało im zejść na ląd. Owo dziwne wewnętrzne przekonanie. okazało się się czynnikiem twórczym nowej osady.

26 lat później w Port Augusta swoją wielodniową podróż już kończyły wagony pociągu łączącego północ południem kontynentu. Wkrótce po tym jak do miasta było czym dojechać powstał ratusz. Prace postępowały na tyle sprawnie, że wykorzystując przełom roku 1886 i 1887, plan z umieszczeniem wewnątrz dużej sceny i miejsc dla publiczności udało się zrealizować. Cieszący oko gmach w 1944 zajął jednak ogień, przez co w kolejnym roku zawalił się. Miejscowy zawzięli się jednak i już w 1946 stała pachnąca nowością nowa siedziba władz, pełniąc swą role kolejne 37 lat, aż na ścianach pojawiły się pęknięcia, a użyty w trakcie budowy azbest stanowił zagrożenie dla zdrowia. Tal przestał pełnić swą rolę.

Ratusz w Port Augusta Australia Południowa www.szlakiempodrozy.pl

Ratusz w Port Augusta; źródło: Wikipedia

Dziś mieszkańcy tego14 tyś miasta, chcąc się zrelaksować kierując wytyczoną brzegiem morza ścieżką. Spacer poprowadzoną na długości 7,8 km ścieżka w słoneczne dni nie ma w sobie nic z intymności. Okupowany przez spacerowiczów i rowerzystów trakt pozwala, po uprzednim porzuceniu ścieżki zrobić zakupy w licznych sklepach.

Składający się do skrętu nurt rzeki jakby wymusił umiejscowienie na ostrym, wchodzącym w nią rogu najważniejszych instytucji. Nowoczesny gamach publicznej biblioteki na rogu Marryatt St. z MacKay St. sąsiaduje z maleńkim skwerkiem, gdzie w trakcie największego słońca, w cieniu siadają chcący zaczerpnąć tchu miejscowi.

W mniej obleganych częściach Port Augusta jest jednak inne. O ile w zachodniej części mieściny ulice wyglądać tak jak w niemal każdym mieście na świecie, im dalej w głąb tym bardziej, w nawierzchnię wżera się rdzawy.

Jak Port Lincoln nie został stolicą regionu, przez co dziś… jest ostoją milionerów?

Matthew Flinders zacumował na brzegu; wchodząc na twardy grunt zapatrzył się na okolicę. Widok musiał mu zdecydowanie przypaść do gustu, bo czy inaczej nazwałby te okolicę czerpiąc natchnienie z rodzinnej miejscowości – angielskiego Lincoln? Pewnie nie… Był wówczas 25 lutego 1802.

Ale musiało minąć długie 34 lata, by pierwszy gubernator Australii Południowej Sir John Hindmarsh powierzył ambitną misję stworzenia dużego na na ówczesne warunki miasta. Tak zjawił się tu Wiliam Light. Przemierzając dziewicze rejony wreszcie przystanął wpatrując się w poszarpany brzeg. Naznaczony rafami koralowymi, pełen skalistych wysepek i nawiedzany przez potężne wiatry zdecydowanie odrzucił jakąkolwiek możliwość organizacji nowego miasta.

Jachty w Port Lincoln Australia www.szlakiempodrozy.pl

Jachty cumujące w Port Lincoln; źródło: Flickr

Tak właśnie Port Lincoln… nie stał się Adelajdą. Ale kto wie, czy dla dzisiejszych mieszkańców owa decyzja nie okazała się uśmiechem losu. Paradoksalnie, jeśli ktoś szuka w Australii inwestora powinien czym prędzej udać się do Port Lincoln. Okazuje się, że właśnie tu mieszka najwięcej milionerów w przeliczeniu na ilość mieszkańców; a tych jest tu w całości jakieś 16 tyś.

Okazałe rezydencje to jednak nie jedyny przejaw majętności. Znacznie bardziej o statusie miejscowych świadczą zacumowanie na brzegu jachty.

Gigantyczny koń biegunach w Gumeracha Australia www.szlakiempodrozy.pl

W Gumeracha, zasiedlonym przez angielskich emigrantów już w 1839 zobaczyć można największego konia na biegunach na świecie! Budowla waży 25 ton i ma 18,3 m wysokości. Powstała w celu..u promowanie tutejszej fabryki zabawek. Źródło foto: Flickr

Górskie ostępy Australii Południowej

Tak się złożyło, że w zachodniej część regionu wypiętrzyły się pasma górskie – Góry Flindersa, ze słynną formacją górską Wilpena Pound.

Dziś okolice pełne są rozwalających się opuszczonych domostw. A przecież w przeszłości było inaczej… Jedna z lepiej nawodnionych okolic, posłużyła już członkom plemienia Adnyamathanha. Ci przemierzając tutejsze szlaki , tworzyli w górskich jaskiniach charakterystyczne dla siebie malowidła.

“Najwyższy, szczytem Gór Flindersa jest St Maty Peak sięgający 1189 m np.m.”

W 1802 na pobliskim szczycie Brown po raz pierwszy stanęli kolonizatorzy. Siedem dekad później sprzyjający klimat sprawił, że zbocza gór porastała już pszenica. Okazało się jednak, że ów „wyskok” pogodowy bardziej miał charakter incydentalny, gdyż wkrótce zagościł tu suchy klimat niwecząc szanse na kontynuowanie rolniczego biznesu.

Kierując się drogą na północ w oczy rzucają się ogromne kopce ziemi. Znak tutejszych wyrobisk m.in. Cobber Pedy gdzie wydobywa się wydobywa się opale, ale o tym przy innej okazji.

Nadzieje w Goolwa

Kiedy stawiano tu wielki magazyn w pobliżu rzeki, w głowach brytyjskich imigrantów pojawiła się myśl uczynienia z miasta stolicy. Stworzenie nabrzeża w 1852 oraz podstawowych urządów, w tym poczty w 1857 i Miejskiego Urząd Celnego dwa lata później sprawiło, że miasto zyskało status portowego.

Jakby na zamówienie, zbudowano Stary komisariat policji, a w l. 1859–74 powstał dwór na Goolwa Taras.

Posterunek policji i sąd z 1859, Goolwa Australia www.szlakiempodrozy.pl

Posterunek policji i sąd z 1859, Goolwa; źródło: Flickr

Ale plany swoje, a los swoje. Miejsce spotkania się wód rzeki Murray z oceanem Murray Mouth, jest jednak miejscem generującym niekorzystne pływy. Tak, ambitny pomysł upadł, co jednak nie powstrzymało przyjezdnych przed kluczowymi inwestycjami. Port w końcu i tak powstał z tym, że nabrał charakteru śródlądowego. I wszystko było by dobrze, gdyby nie rozwój kolei. Kolejne kilometry szyn były niczym spadające na miasto Gollwa ciosy. Niezaspokojone ambicje i konieczność zarabiania stała się dla ludzi przyczynkiem do szukania zajęcia w rolnictwie i rybołówstwie. A miało być tak pięknie…

Choć patrząc na dzisiejsze hotele i pensjonaty nie wyczuwa się u ludzi żadnych pretensji względem losu. Co więcej ekskluzywność kolejnych ośrodków sprawia, że jest na czym zawiesić oko. Choćby taki Signal Point Center na nabrzeżu. Wnętrza nowoczesnego mieszczą eksponaty przybliżające przeszłość miasta. Półokragły dach i mnóstwo szkła stanowią nowoczesną placówkę będącą dowodem na dawną ekspansję żeglugi rzece Murray.

Co więcej wpisanie na listę historycznych obiektów kilkudziesięciu miejskich budynków jest ewidentnym dowodem na to, że Goolwa sobie radzi. Kolejny dowód, to odchodząca głąb miasteczka Cadell Street. Kremowe zabudowania w kolonialnym stylu są dziś siedzibami knajpek, sklepów i kwiaciarni. Działający od 1853 hotel Goolwa St. z 1853 ściąga wzrok swym zielonym napisem, i pięcioma podtrzymującymi balkon drewnianymi słupami. Wystarczy obrócić głowę, by naprzeciwko wynurza się kamienny sklep z połowy XIX w.

Cadell Street Goolwa Australia www.szlakiempodrozy.pl

Cadell Street Goolwa; źródło: Flickr

I do tego – wszystko co ciekawe, jest ti na wyciągnięcie ręki! Ledwie kilkadziesiąt metrów dalej na 11 Porter St. widać zwykły , jakby wypłowiały pomarańczowy budynek. Na pierwszy rzuk oka nic ciekawego, ale „National Trust” to placówka pełniąca rolę muzeum miejskiego. Zajmująca dawne zabudowania kuźni z 1872 r. ściąga dziś wystawami przybliżającymi aborygeńskie korzenie tych ziem oraz przebrzmiałe czasy stoczniowej świetności.

Wzrok ściągają tez tu stare zabudowania dawnych stajni dla koni, dawniej ciągnących pociąg z Goolwy do Port Elliot. Gdy nowoczesność, w postaci lokomotyw wyparła zwierzęta, w 1852 powstał dom kuratora kolejowego zwany „Okrągłym Domem” do dziś pozostaje najstarszym budynkiem miasta. Wspomniana linia kolejowa, której pozostałości widać za pocztą, ruszyła w 1852 r. co powoduje, że jest najstarszą zachowaną koleją w Australii!

Wzdłuż rzeki Port jako pierwszy ruszył Collet Barker, na jej dnie spoczywa dziś 25 zidentyfikowanych wraków statków.”

Filmowe Port Elliot

Stojąc na wysuniętym w morze cyplu w Port Elliot oczyma wyobraźni łatwo przenieść się w 1851 rok. Dowódcy dopływającego do pojawiającej się ziemi okrętu wiedzieli, ze to ich szansa. Schodzący z pokładu nowi osadnicy nie namyślając się zdecydowali o nazwaniu jej Horseshoe Bay. Po roku na tabliczkach zawisło już jednak Port Elliot honorujące tym samym Charlesa Epta gubernatora Bermudów.

Instytut Bluestone w Port Elliot www.szlakiempodrozy.pl

Gmach Instytutu Bluestone w greckim stylu z 1880 r.; żródło :Flickr

Dziś zamiast kurczowo trzymać się linii brzegowej ludzie wolą trzymać się utartych handlowych szlaków, a konkretnie ul. North Terrace, pełnej małych sklepików i knajpek idealnie nadających się do spałaszowania lunchu. Mały miejscowy kościół na rogu z William St. wypełnia się rzadziej niż restauracje, ale jednak gros z 2100 mieszkańców co niedzielę nie wyobraża sobie pominięcia tego adresu.

Old Council Chambers Australia Południowa www.szlakiempodrozy.pl

Old Council Chambers; źródło: Flickr

O ile jednak Początkowo nic nie wskazywało na to by miał tu powstać port dla statków. Położone w okolicy wzgórze Freemans Nob zaczęto jednak wykorzystywać, jako miejsce do obserwacji wielorybów w l.30 XIX w. Wkrótce na brzegu cumowały już łodzie, którymi wysyłano produkty rolne wzdłuż rzeki Murray.

Poczta w Port Elliot Australia www.szlakiempodrozy.pl

Poczta w Port Elliot; źródło: Flickr

Chcąc poznać bliżej miasto wystarczy zobaczyć film „Chłopiec z burzy”. W 2018, z uwagi na dobrze zachowane nieruchomości z l. 60, miasto stało się bowiem scenerią dla produkcji Storm Boy”. No chyba, że jest się już na miejscu, wówczas nie obejdzie się bez wizyty w „Southern Fleurieu Historical Museum”.

 

I to tyle skomplikowanej przeszłości tego regionu. Pełnej wielu wspominanych do dziś postaci, którzy odcisnęli swój stempelek na dzisiejszych miasteczkach i atrakcjach Australii Południowej.

Kosmodromy reklama www.szlakiempodrozy.pl

Hej! Mam małą prośbę: jeśli spodobał Ci się tekst, może innych też zainteresuje. Proszę podziel się nim, udostępniając go na Facebooku, czy Twitterze. Możesz skorzystać z linków pod tytułem tego tekstu↑. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *