Grafika regiony www.szlakiempodrozy.pl

Australia Południowa

Naznaczony pustynnymi krajobrazami, suchy region Australii Południowej w większości emanuje zatrważającą surowością. Jako pierwszy przekonał się o tym François Thijssen, dowódca holenderskiego statku ”Gulden Zeepaert”, który w 1627 rzucając okiem na okolicę stworzył mapę wybrzeża. I się zaczęło…

Paradoksalnie jednak południowa cześć kontynentu uniknęła jednak skomplikowanego losu naznaczonego koloniami dla skazańców. Jako jedyny region wolny od owego przybytku, chełpił się daleko posuniętą wolnością, która przeszła też na sferę religijną. Ustalono tu bowiem sferę wolną od narzuconego wyznania. Co więcej to właśnie te rejony stały w awangardzie przemian mających zagwarantować krajowi niezależność.

Chcąc poznać dolną część kontynentu warto porzucić jednak stolicę regionu – ponad milionową Adelajdę i podążyć śladem interesujących historii życia innych miejscowości pozostających na uboczu. Niedoceniane miasta, z których największe stanowią dom dla maksymalnie 28 tyś ludzi są bowiem esencją regionu. Taka właśnie jest Australia Południowa. Co warto zobaczyć, by nie żałować? 

Choćby takie Mount Barker, które siedzi jakby nieśmiało pod wzgórzem Barker, czekając cichutko na jakiekolwiek zainteresowanie. Był 1839 r. kiedy Duncan McFarlane uznał, że tutejsze ziemie wkrótce zasiane zostaną zbożem. Tak pięć lat później zjechali się tu pierwsi rolnicy, a John Dunn zbudował pierwszy młyn parowy. Idealne warunki by mogły wyrastać nowe domy.

Stanowiące tutejszą dominantę widoczne dziś parterowe domy to esencja całego terytorium Południowej Australii. No, bo po co budować wzwyż, skoro miejsca jest tu od groma… Wydaje się że chcąc poznać miejscowych trzeba się jednak udać na wschodnie obrzeża miasta, gdzie ulokowano niemal wszystkie sklepy i markety. No i pole golfowe, które stanowi tu jedna z nielicznych rozrywek.

“Port Broughton wiejska osada z ok. tysiącem mieszkańców, w okresie urlopowym przeżywa prawdziwy najazd. Wówczas to jej populacja rośnie kilkukrotnie. W 1875 na skraju wioski wzniesiono molo do którego transportowano zboże na eksport, najpierw końmi a potem kolejką wąskotorową.”

Przemierzając ulice miasteczka, co w gruncie rzeczy nie jest wymagające w oczy rzucają się wyrastające wszędzie drzewa. Mające tu dość trudne zadanie – przetrwać. Australia Południowa ma klimat działający na wyobraźnie! Wyobraźcie sobie suchość i temperatury sięgające atm 50° C,tutejszym latem, czyli naturalnie w styczniu. Na szczęście wystarczą maksymalnie dwie godziny – by przejść ulice miasteczka wszerz i wzdłuż. I to korzystając w tym czasie z zieleni Keith Stephenson Park, bądź możliwości skosztowania wyrabianego z tutejszych upraw wina.

A jako, że kilka minut drogi na południe można rzucić okiem na jedyne ciekawe tu zabudowania, warto wybrać pierzą wędrówkę. Sięgające historią l. 90 XIX w. „Flaxley”, bo o nicj mowa to dwa niskie domy, które przerobione zostały na apartamentowce do wynajęcia. Tak, zdecydowanie atrakcje Australii Południowej zapadają w pamięć….

Australia Południowa mapa www.szlakiempodrozy.pl

Zajadanie się wurstami

Tak jak nietrudno dodać dwa do dwóch, tak nie trzeba wielkiej ekwilibrystyki umysłowej by spostrzec, iż Hahndorf swe korzenie powiązane ma z Niemcami. Gdy dotarli tu luterańscy osiedleńcy wznieśli swą pierwszą malutką kolonię wyspie. Germańskie wpływy biją w oczy po dziś dzień: w restauracjach serwowane są tradycyjne niemienie dania, a głównym kościołem jest luterańska świątynia:

Luterański kościół w Hahndorf Australia www.szlakiempodrozy.pl

źródło: Flickr

Zwiedzanie tej części Australii Południowej przenosi jakieś… 15, 8 tyś km dalej.wprost do Niemiec. Przemierzając główną ulicę, często zakorkowaną Mount Baker Road z parterowymi, mieszkalnymi i handlowymi budynkami poczuć można prawdziwy niemiecki klimat. Czuć piekące się na ruszcie bradwursty, w kuflach widać złocicy bier. Owa odmienność dała się w 1917 r. jednak we znaki włodarzom i tak obco brzmiąca nazwa, za sprawą australijskiego rządu zniknęła z tabliczek i map. Tak przez następne 18 lat ludzie żyli więc w „Ambleside”, Gdy demony I wojny przeminęły, w 1935 pierwotna nazwa powróciła.

Niemiecka knajpka w Hahndorf Australia www.szlakiempodrozy.pl

Niemiecka knajpka w Hahndorf; źródło: Flickr

Tymczasem wieża, wzniesionego w 1839 r. kościoła św. Michała, przeziera przez lichy drzewostan. Patrząc na jasną budowlę aż trudno uwierzyć, że to najstarsza luterańska świątynia Australii, stojąca wciąż w swym pierwotnie wytyczonym miejscu. Ci ciekawe w mieście w przeszłości doszło do konfliktu między miejscowymi pastorami. Tak w 1846 powstał kościół św. Pawła został założony w 1846 r. w wyniku schizmy między pastorami.

Społeczność po dziś dzień tak związana jest ze swa wiarą, że doprowadziła do powstania „Luise Friert Mission Museum”, zwane popularnie „Wantok Place” prezentuje zdjęcia i pamiątki specjalnie ściągnięte z misji luterańskiej w Papui Nowej Gwinei!

Znane w przeszłości z wyrobu wełny niespełna 2 tyś Lobethal, zasiedlona przez pruskich imigrantów dziś szczyci znana jest w kraju, dzięki dorocznej tradycji wieszania przez luteranów, lamp przed świętami Bożego Narodzenia i przystrajania werand domów oryginalnymi ozdobami.”

Tymczasem 6 km dalej w tym Balhannah pewnego dnia 1839 r. na jałowej dotąd ziemi zjawił się Szkot, który niedawno dobił na brzeg Adelajdy po długiej podróży z Europy. James Turnbull Thomson z ogromną ciekawością ruszył ku połaci ziemi. Kupił ją na odległość, nigdy wcześniej nie widząc na oczy. Tak zaczyna się początek osady nazwanej wkrótce Balhannah.

Do dziś na główniej ulicy Onkaparinga Valey Road, w AustrliiPołudniowej warto zobaczyć zbudowany przez niego pierwszy hotel „Balhannah Inn”, od którego zaczął budować swe interesy. Wkrótce powstała karczma, a w połowie 1843 – browar. Interes jednak nie wypalił, dwanaście lat później miał już obciążoną hipotekę. Przyczyny jego śmierci datowanej na 20 sierpnia 1876, do dziś owiewa mgła tajemnicy. Ciało odnaleziono przypadkiem na bagnach nieopodal Dry Creek.

Inneston Australia Południowa www.szlakiempodrozy.pl

Położone na końcu Półwyspu York Inneston w 1889 stało się zagłębiem gipsowym. Dzięki zyskom osadę połączono koleją z miasteczkiem Marion Bay. Wkrótce okolica wzbogaciła się o nabrzeże do załadunku statków. Wszystko skoczyło się w 2003 kiedy złoża substancji się wyczerpały. Szacuje się, że w l. 1905–73 wydobyto stąd 6 mln ton gipsu.

Niebanalne Victor Harbour

Tak jak z reguły niespecjalnie trudno określić gdzie znajduje się centrum miasta, tak w przypadku Victor Harbour jest z tym nie lada kłopot. Niby, jak na warunki regionu niemałe, ale żeby ustalić to i owo trzeba zanurzyć się głębiej w jego ulice. Choćby taką Crozzier Road. Prowadząca do ośrodka miejskiego opadająca szosa, przy której wyrosły charakterystyczne niskie domostwa i największe w okolicy centrum handlowe dopiero na samym końcu wygląda jak wcale nie wygląda jak część centralnej połaci miasteczka.

I chyba nie przez przypadek tak jest, gdyż zbliżając wysuniętego w ocean cypla docenić można przyjemny wygląda tego położone go 1,5 godziny drogi od Adelajdy, ośrodka. Ładny park, w którym tak cenny tutaj cień wysokie drzewa, odwiedzany jest zazwyczaj przez miejscowych. Ale i przybyszy powinien zainteresować, głównie dzięki pomnikowi poświęconemu pamięci żołnierzy. Niby mały, niepozorny, ale swoją rolę spełnia.

Patrząc na niego i i widząc otwierające się za nim widok na ocean nie sposób nie zastanawiać się co by było, gdyby dawniej nie zjechali się tu wielorybnicy? Ale to było później…. Wcześniej, w 1802 Brytyjczyk Matthew Flinders wpływając do tutejszej zatoki i natknął się na Francuza Nicolasa Baudina. Można to było uznać za, cokolwiek dziwne, spotkanie. Obywatele prowadzących wówczas wojnę oba mocarstw kolonialnych… zdębieli. Co robić? Szukając odpowiedzi wyciągnęli więc swe dokumenty, poświadczające o naukowym celu swych misji. Tak mimo że w Europie, obydwa kraje zacięcie ze sobą włączyły dwaj kapitanowie ramię w ramię przemierzali odległe, nowe ziemie, wytyczając swa ścieżkę wzdłuż linia brzegowej.

Niebanalne zabudowania Victor Harbour Australia www.szlakiempodrozy.plInteresujące zabudowania Victor Harbour ; źródło: Flickr

35 lat później wybrzeże stało się areną tworzenia stacji połowów wielorybów, przez co okolica zasłynęła jako pierwszy australijski eksporter tranu do Europy. Przez miejscowość przebiega dziś 3 km szlak, którego trasa obejmuje 38 zrewitalizowanych budynków.

Dawny gmach telegrafu Victor Harbour Australia www.szlakiempodrozy.pl

Dawny gmach urzędu telegraficznego w Victor Harbour; źródło: Flickr

Naprzeciwko Victor Harbour bez problemu dostrzec można małą wyspę Granit, którą z lądem łączy drewniany most. Zbudowany z drewna służył dawniej wielorybnikom, którzy całkiem dobrze prosperowali do l. 60 XIX w., sprzedając wielorybi tłuszcz – tran. Wówczas biznes ów zaczął upadać; szczęśliwi rolę wiodącego zajęcia przejął eksport pszenicy i wełny. Gdy okazało się. że tutejszy brzeg nie nadaje się do stworzenia dużo portu, wzrok skierowano ku ziemi. Tak powstała kolej łącząca miasteczko z Port Elliot.

Ciekawą atrakcją są tu tramwaje konne. Gdy w 1894 roku na trasę wyjechał pierwszy wóz, z transportem towarów do maleńkiej przystani , nie sądzono, że po 126 latach konie wciąż będą ciągnęły wagony – tym razem z turystami, napędzając tutejszą gospodarkę.

Okolice przecina dziś kilka szlaków pieszych, zarówno dłuższych dla doświadczonych piechurów, jak i krótszych na spokojne wypady.

Maszynowe Gawler

Niebanalne miasta Australii Południowej kuszą niejednego. Szlajając się tutaj nie można pominąć Gawler. Dlaczego? Choćby z tego względu, że jest najstarszą wiejską osadą w całym regionie! Od podstaw stworzył ją wspomniany już William Light dowodząc swych wielkich umiejętności. Zazwyczaj stawiający na prostotę architekt tu dał się ponieść fantazji kreśląc plan oparty na trójkącie.

Jego najdłuższy bok stanowi Hight St. biegnąca z północy na płodnie ulica, wokół której roi się dziś od ceglanych magazynów. Zdecydowanie nic ciekawego. Sytuacja niestety nie zmienia się po wkroczeniu w serce miasteczka. Gawler, stanowi jakby przedłużenie przedmieść Adelajdy; można wręcz rzec, że swe korzenie zapuściło głęboko pod ziemią. Odkrycie potężnych złóż rud metali w okolicy sprawiło, że mieścina stało się znanym producentem maszyn wydobywczych. Dziś o ciekawej przeszłości miasta sporo dowiedzieć można się w Cultural Heritage Centre w Civic Centre oraz w Centrum Informacji Turystycznej.

Rolnicze Freeling

Był 1860 rok gdy na teren dzisiejszego Freeling przybył Roberta Stephenson. Nadając mu nazwę zaczerpnięta od nazwiska gen. Sir Arthura Henry’ego Freelinga – dawnego inspektor generalnego Australii Południowej doprowadzi do powstania hotelu oraz kościoła.

Malutkie miasteczko stanowi jakby wyspę na wybitnie rolniczym rejonie. Porastające pola zbożami nagle się jednak urywają. Szutrowa droga Stephenson St nagle, jakby odcięta mieczem kończy się ustępując asfaltowi. Zielony daszek nad wejściem do miejscowego hotelu dowodzi, że jednak ktoś się tu zatrzymuje na dłużej. Na sąsiadującym z nim poniku wyryto daty 1914-1919 oraz nazwiska żołnierzy pochodzących z miasteczka. W tle majaczy, pociągnięta chyba tą samą farmą co wcześniej elewacja drugiego z miejsc noclegowych Gungelan Hotel.

Gungelan Hotel Freeleng Australia www.szlakiempodrozy.pl

Gungelan Hotel Freeleng; źródło: Wikipedia

Po wejściu na „główną” Hanson St. nie sposób opędzić się od ceglastych zabudowań. Czerwono białe tabliczki jasno informują z czym ma się do czynienia: tu poczta, a tam biblioteka. Ścisłe centrum można rzecz. Bo prócz tego niskie zabudowania. I tyle…

“Atomowa” Balaklava

Wydawało się, że John Hill ruszając z Anglii do Australii, jako majętny i wykształcony człowiek nie wyściub nosa poza Sydney, gdzie pierwotnie osiadł w 1835. Ale nie potrafił usiedzieć na miejscu i dwa lata później przemierzając kontynent wraz z Thomasem Burr’em , jako pierwsi na świece, na własne oczy ujrzeli. Był wtedy 29 kwietnia 1840. Dziesięć lat później miasteczko było już znane jako miejsce do wynajęcia noclegów, z czego skwapliwie korzystali przewożąc wozami rudę miedzi z kopalni Burra.

Główna ulica Clare Australia Południowa www.szlakiempodrozy.pl

Główna ulica Clare; źródło: Flickr

Dziś, za skrzyżowaniu na głównej ulicy – Edith Tarace, ze Scotland St. wzrok ściąga ratusz. Kto to jednak szuka wzrokiem wysokiego gmachu z wieża i zegarem, może się rozczarować. Zegar jest, owszem; bała tarcza ze wskazówkami przymocowana do kwadratowej maleńkiej nadbudówki jest jednak mało widoczna.

Zwiedzanie tego miasteczka Australii Południowej, sprawia, że filtrując wzrokiem okolicę znacznie łatwiej dostrzec bardziej Royal Hotel. Wymyślny wzór barierki, na pierwszym piętrze widoczny jest z daleka. Podobnie jak i zawszone dalej szyldy kolejnych zabudowań. Wszystkie budynki sprawiają wrażenia jakby żywcem wyjętych z angielskiej epoki kolonialnej.

Balaklava Australia Południowa www.szlakiempodrozy.pl

Balaklava; źródło: Wikipedia

A wracając do miedzi…. Kiedyś wydawało się, że interes będzie się kręcił dziesięciolecia. Ale w 1857 miejscowość przecięła linia kolejowa. Ludzie szukając nowego pomysłu na siebie znaleźli go w ładowaniu do kolejowych składów zboża i wełny. Wkrótce nowe, wiele spichlerze zaczęły być wizytówką mieściny, a w 1870 powstał tu pierwszy hotel. I znów wydawało się, ze to szansa jakiej nie wolno przegapić. Zjeżdżający w poszukiwaniu odpoczynku, bo przecież nie atrakcji, urlopowicze jednak nie nadjeżdżali. Trudno się jednak dziwić, skoro Balaklava została zanieczyszczona opadami, gdy podczas testów nuklearnych wiatr zwiał w te okolice radioaktywne cząstki. Ot, definicja pecha…

Rowerowe Clare

Podobna historie Balaklava ma za sobą także, położone 54 km dalej na północ, Clare. Po wkroczeniu na Horrocks Highway, zwana przez miejscowych Main St. rzędem ciągną się parterowce. Dziś żyją w nich potomkowie ludzi, którzy znaleźli się tu po tym, jak teren spenetrował w 1840 wspomniany już Hill. Przybywający za nim angielki pastor Edwarda Burton Gleeson był, wkrótce zajął się duszami sprowadzających się do miasta ludzi. A że ci nadciągali ze wszystkich storn dziś Clare jest jednym z większych ośrodków, licząc ponad 3100 mieszkańców.

Główna ulica Clare Australia Południowa www.szlakiempodrozy.pl

Główna ulica Clare; źródło: Wikipedia

Spopularyzowany dzięki 35 km pieszemu i rowerowemu szlakowi Riesling Trail, wytyczonemu w 1995 biegnącemu w pobliżu winnic, ściąga w weekendy cyklistów, No i rzecz jasna amatorów wytwornego trunku.

Fryzjerski saloon” w Kadina

Stanowiący centralny plac miasta Victoria Square mieni się zielenią drzew i trawników. Na placu zabaw radośnie dokazują małe szkraby. Co jakiś czas łypią na stojąca tuż opok lokomotywę, jakby miała nagle ruszyć z doczepionym doń wagonem, wbijając w powietrze czarną chmurę. Ale to tylko dziecięca wyobraźnia. Kadina co prawda stanowi część tzw. trójkąta miedzianego, ale wydobywanie złóż zakończono już dawno temu. U progu XX w. kopalnie stały się tu trampoliną do rozwoju miejscowości, ale po zakończeniu eksploatacji, okolica przeobraziła się w typowe wiejskie miasteczko.

Tymczasem północną część placu zamyka ratusz. Kremowa, dwupiętrowa budowla z 1880 powstała pierwotnie jako kolejna już siedziba Instytutu Kadina. Gdy po dwóch latach zaczęto rozbudowę gmachu, jego otwarcia dokonał sam gubernator – z pochodzenia Irlandczyk William Robinson. Wówczas jeszcze nikomu nie śniło się dodanie wieży, która dziś wraz z zegarem jest, de facto, symbolem adresu 51 Taylor Street urzędującej w nim miejscowej rady.

Ratusz w Kadina Australia www.szlakiempodrozy.pl

Ratusz w Kadina; źródło: Wikipedia

Stojący tuż obok charakterystyczny budynek, mieści dziś agencję nieruchomości. No, jeśli interes gdzie tak, jak wygląda jego elewacja to nic tylko gratulować! Jakby zdziwienia było mało, na małym rynku stoją tu aż dwa kościoły. Widocznie uznali, że od przybytku głowa nie boli. Tak obok siebie wzniesiono Kadina Wesley Uniting Church i Anglican Church of Australia. Obydwa w przyjęły tę samą jasno brązową barwę, choć pierwszy jest widocznie ceglany, zaś drugi wzniesiono z grubo ciosanych kamieni.

Odchodząc z rynku w lewo minutę później trzeba przynajmniej przystanąć przez „Saloonem Hancock’a”. To było miejsce! Kiedyś mężczyźni wpadali tu ie tylko powbijać kule do łóz na zielonym stole. Właściciel umiejętnie połączył bowiem ów biznes z miejscem, do którego zmierzali także ostrzyc się i wymodelować fryzurę. Żeby było jeszcze ciekawiej wzniesiony w 1906 budynek wzniósł szewc, ale już po roku odsprzedał go Fredowi Hancockowi.

Bycze Mintaro

Jakkolwiek nie spojrzeć Mintaro to „bycze” miasteczko. Zielona pola nieopodal Clarem mają całkiem przyziemną genezę. Ta wiąże się z przybyciem tutaj w 1849 Josepha i Henry’ego Gilbertów. Kupując spory teren i dzieląc go na 80 działek, poczęli ściągać tu przedsiębiorców, którzy wcielili w życie plany ulokowania w nim miejsca postoju dla bydła. I to mogącym odpocząć tu, w trackie transportowania miedzi z kopalni w Kapunda i Burra do Port Wakefield, zawdzięczać można dawna pozycję miasteczka.

Skąd hiszpańsko brzmiąca nazwa miasta? Jak można usłyszeć od miejscowych, wszystko przez sprowadzanych z Urugwaju pracowników prowadzących wspomniane muły z wydobytym ładunkiem.

Rozwijające się rolnictwo sprawiło, że wkrótce zjawił się tu prowadzący działalność pasterską Edmund Bowman Jr. Pamiątką po nim pozostaje Martindale Hall, położona na południe od miast, ukończona w trzy lata w 1880 roku hala z 32 pokojami i siedmiokątną piwnicą. Gdy własność przeszła na Johna Andrew Tennanta Mortlocka ten zgromadził w jego wnętrzu imponująca kolekcję dzieł sztuki, która z czasem trafiła Uniwersytetu w Adelajdzie.

Martindale Hall Mintaro Australia www.szlakiempodrozy.plMartindale Hall; źródło: Flickr

Wkrótce go grona dobrze prosperujących biznesów dołączyło pole wydobywcze łupku, oraz miejski hotel, wzniesiony w 1854.

Mintaro Devonshire Hotel Australia www.szlakiempodrozy.pl

Mintaro Devonshire Hotel; źródło: Flickr

Gdy po roku uruchomiono linię kolejową zatrzymywała się jedynie by zabrać do pracy miejscowych górników. Dwie dekady później kopalnię zamknięto ale kamieniołom łupkowy pozostał, przez co okolica szczęśliwie uniknęła losów innych opuszczonych miejscowości. Do dziś ok. 190 miejscowość jest ważnym ośrodkiem wydobycia kruszywa.

Most, który stanowił początek

Dzisiejsze, niespełna 18 tyś miasteczko Mintaro jakby przycupnęło przy brzegu rzeki Murray, ściągającej dziś amatorów pływania, jazdy na nartach wodnych, czy też lubiących pomoczyć spławik w wodzie. Ale w lutym 1830, w wówczas jeszcze dziewicze rejony, ruszył Charles Sturt, natykając się na członków plemienia Ngarrindjeri, które swa małą ojczyznę zwało Pomberuk.

49 lat później obie strony rzeki połączył most, od którego nazwę wzięło rozrastające się miasto. Chcąc je poznać warto skierować się na główna ulice – Bridge Street. Roi się od marketów z krzykliwymi szyldami, w niemal wszystkich kolorach świata. Ale tu,inaczej niż w innych miejscach świata, raczej dodaje kolorytu, mieszczek się przecież w surowym interiorze okolice.

Most w Murray Bridge australia Południowa www.szlakiempodrozy.pl

Most w Murray Bridge; źródło: Flickr

No i odnowiony Townhall, miejski ratusz. O dziwo, dziś nie tylko miejsce pracy urzędników. Ożywa bowiem także w trackie organizowanych w nim wydarzeń artystycznych i kulturalnych.

Gdy w 1887 budowano w mieście świątynią, nikomu nie śniło się powstanie własnej diecezji. Tymczasem pierwszy ingres z 1970 wynoszący księdza Portera do godności biskupiej sprawił, że Katedra Świętego Jana Chrzciciela, cieszy się dziś sławą najmniejszej katedry w Australii!

Gmach Old Flour Mill Mintaro Australia www.szlakiempodrozy.pl

Gmach Old Flour Mill; źródło: Flickr

Co poza tym? Warto zwiedzić park safari Mintaro, a wielbiciele motosportu odnajdą się w Murray Bridge Speedway.

Mannum, czyli rzecz o samochodzie

Ta sama rzeka Murray 333 km na północ również stała się zalążkiem powstania osady Mannum. Był 1840 r. gdy zapuszczający się na tereny Aborygenów James Henderson, uznając owe ziemię za dobrą inwestycję formalnie zgłosił je jako swa własność. I wystarczyło, tak to wtedy działało…

Po kilku latach uśmiechnęło się do niego szczęście, gdy wydzierżawił je innemu odkrywcy z okolicy – Edwardowi Johnowi Eyre.

Wkrótce na podobny pomysł wpadł syn miejscowego pastora William Randell, jednoczenie właściciela młyna. Przejęcie rodzinnego biznesu nie bardzo mu się marzyło. Woląc ruszyć swoją drogą w 1853 r. wypuścił na rzekę Murray pierwszy parowiec wiosłowy, dzięki któremu można było ruszyć 5 km w górę rzeki. Tak dopłynął z pierwotnie zajmowanego terenu Na-No dotarł do dzisiejszeej miejscowości miasta Mannum, planując zrobić majątek na handlu. Jako, że interes kwitnął William wzniósł na wytyczonym przez siebie terenie pierwszy budynek – Woolshed. Z czasem nie chcąc stale transportować towarów założył osadę z prawdziwego zdarzenia. W 1887 zbudował wspaniałą łódź „Paddle Steamer Marion,która do dziś pływa po tutejszych wodach.

Przenieśmy się jeszcze do 1898 roku. David Shearer wykorzystują plac przed swym domem z pasją pracował nad swym dziełem. Czuł, że wkrótce będzie się mógł nim pochwalić. Wreszcie kończąc swój wielomiesięczny wysiłek, był z siebie dumny. Stojąc wzbijał wzrok w pierwszy, australijskiej produkcji samochód! Napędzany parą kocioł co prawda w całości wykonał jego siostrzeniec, ale co tam, wszystko przecież zostało w rodzinie. Dwa lata później samochód pokonał odcinek łączący Mannum z Adelajdą, wprawiając w zachwyt wizytujących wystawę „South Australian Chamber of Manufactury”.

Ale, jak się okazuje Mannum nie tylko samochodami w przeszłości stało. Przekonać się można o tym w “Muzeum Doku” w którym roi się od przedmiotów związanych z żeglugą na rzecz Murray, w tym:

  • parowiec Paddle Steamer Marion z 1897; odrestaurowany okaz opalany dawniej węglem
  • Paddle Steamer Mayflower – najstarszy parowiec regionu, zbudowany w 1884.

9 września 1953 Mannum nawiedziła powódź, podcast które woda podniosła swój poziom średnio o 3,5 m, a w szczytowym momencie zalewając obszar do 5,35 m wysokości. 15 września wichury przyniosły istne spustoszenie. Wielkie sprzątanie dzisiejszej Randell Street można było rozpaczać dopiero 30 listopada, wywożąc naniesiony przez wodę muł i żwir. Dopiero 11 stycznia uzyskał jednak pełną przejezdność.

“Fowlers Bay jest idealną ilustracją tego jak upadają miasta. Działający prężnie port w l. 60 XX przestał być potrzebny, przez co okolica niemal całkowicie się wyludniła. Tymczasem 100 lat wcześniej dzięki ranczom pasterskim angielskich osadników.”

Widoczne Keith

Wyobraźcie sobie, że jest sobie rok 1884. W okolice dzisiejszego Keith dociera pierwsza europejska wyprawa. Jej członkowie rozglądają się wokół, a tu ”nie ma niczego”. Pięć lat zajęło przybyszom założenie nowej osady. Kto jednak myśli, że tak rozpoczął się złoty okres, ten jest w błędzie. Dopiero w 1904 powstał tu pierwszy sklep, a jeszcze później szkoła, a w 1910 kościół.

Ale trzeba było czekać jeszcze cztery dekady, nim jedna z agenci rządowych dostrzegł szanse na przetrwanie miasteczka, wiążąc je z rolnictwem. No cóż, skoro Keit można dziś przejść wzdłuż w ciągu 40 minut, łatwo się domyślić, że szaleństw nie należy się spodziewać. Widoczne wzdłuż głównej Dukes Highway silosy zbożowe, wkrótce ustępuje jednak czemuś na wzór centrum

Genialny obraz na silosie zbożowym Keith Australia www.szlakiempodrozy.pl

Genialny obraz na silosie zbożowym; źródło: Flickr

Z restauracji „Henry&Rose” dochodzi szczęk sztućców. Kilka kroków dalej z otwartego, maleńkiego kamiennego kościółka, którego okna i drzwi obmalowano dookoła na różowo słychać religijne pieśni. Dalej na parkingu dostrzec można zaparkowane rzędem kilkanaście samochodów. To z banku, to z poczty wychodzą ludzie. Jakby chcieli pokazać, że przecież jest ich tu 1300, więc jednak nie tak mało…

Proza życia w Keith Australia www.szlakiempodrozy.pl

Proza życia w Keith; źródło: Flickr

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *