Góry i schroniska www.szlakiempodrozy.pl

Alpy Szwajcarskie

Czy wiesz, że na terenie Szwajcarii jest niemal 40 szczytów mających minimum 4000 m n.p.m.? W Polsce niestety nie ma ani jednego. Co więcej Alpy Szwajcarskie zajmują ok. 60% powierzchni całego kraju! A przecież 10 tys lat temu cała powierzchnia Szwajcarii znajdowała się pod wielką taflą lodu, nad którą wyrastały nieliczne szczyty. Wówczas jeszcze w okolicy królowały lodowce.

Alpy Szwajcarskie to góry, które badacze dość dobrze opisali. Dość powiedzieć, że samo stworzenie ich podziału było zagmatwane. Wyróżnia się bowiem:

  • Alpy Fryburskie
  • Alpy Penińskie
  • Alpy Retyckie
  • Alpy Glarneńskie
  • Alpy Berneńskie

 

Duma Szwajcarii

Zaś największe wypiętrzenie nastąpiło na terenie dzisiejszego kantonu Valais – to właśnie tu leży Matterhorn i Dufourspitze.

Dufourspitze jest bez wątpienia dumą Szwajcarów. Ów najwyższy szczyt kraju sięgający 4634 m n.p.m, leży w masywie Monte Rosa, będąc drugim pod względem wysokości szczytem całych Alp! A nazwano na cześć kartografa G.H.Dufoura. Do wielkiego wydarzenia doszło 1 sierpnia 1855, kiedy to ośmioosobowa grupa, po raz pierwszy zameldowała się na wierzchołku góry, porzucając myślł o ataku wschodnia stroną i kierując się na lodowce MonteRosa i Grenz skąd przez zachodni grzbiet wspięli się na Dufourspitze.

Dufourspitze www.szlakiempodrozy.pl Dufourspitze; źródło: Flickr

Wyczyn ów poprzedziły wcześniejsze wyjście w okoliczny teren, mający za zadanie sprawdzić jaka droga trzeba iść by poskromić górę. Osiem lat wcześniej ludzka stopa po raz pierwszy zetknęła się z przełęczą nad lodowcem Gorner. Rok później 12 sierpnia 1848 roku Melchior Urlich dotarł do przełęczy, skąd można już było rozpoczynać atak na szczyt. Mężczyzna jednak poddał się jednak uważając, że nie jest w stanie podołać zadaniu. Kolejni śmiałkowie kończyli wyprawy tak samo.

Chata na Monte Rosa www.szlakiempodrozy.plChata na Monte Rosa; źródło: Wikipedia

Schronisko, a właściwie chatę Monte Rosa Hut otwarto w 1984 roku. Pierwotną konstrukcję z 1893 roku, po 86 latach zastąpiła nowsza, stajć na wysokości 2882 m n.p.m.W 1940 doczekała się przebudowy, a stosunkowo niedawno, bo w 2009 powstał iście imponujący twór. Jej charakterystyczny kształt przypominający kryształ został misternie zaplanowany tak, by w jak największym stopniu pochłaniać światło słoneczne, przez co 90% zużywanej energii pochodzi właśnie ze światło słonecznego. Jakby tego było mało, wielkie akumulatory magazynują energię elektryczną wykorzystywaną w czasie gdy nad schroniskiem rozciągną się ciemne chmury. Części tego wirtuozerskiego projektu dostarczano na górę śmigłowcem, który musiał pokonać aż 3 tys kursów! Drewniane wnętrze obudowano solidną stalowa konstrukcją.

W 1889 udaną wyprawę na szczyt Dufourspitze zaliczył Achille Ratti, który po dotarciu na miejsce spędził tam noc. 33 lata później ów jegomość został… wybrany na Papieża, stając się Piusem XI.

Najbardziej w świadomość wdarł się jednak Matterhorn. Ten sięgający 4478 m n.p.m. szczyt jest jednym z najczęściej zdobywanych szczytów w historii. Położony na granicy z Italią z daleka wygląda jak róg; Włosi nazywają ją Monte Cervino. Czy jedna z najbardziej charakterystycznych gór świata, ze względu na swe strome zbocza, może jeszcze dziś czymś zadziwiać. Może swym niebezpieczeństwem… To ilu alpinistów zginęło podczas próbu wejścia, nie mieści się głowie. Przez 150 lat doliczono się około 500 ofiar! Do tego Matterhorn długo opierał się ludziom, odrzucając kolejnych śmiałków, potęgował tylko swą sławę. Il Cervino zyskał miano … kryjówki szatana. Wreszcie jakby znudzona bojami góra pokłoniła się człowiekowi. Był 1865 rok, gdy dołożono wszelkich starań, by wreszcie przepędzić złego ducha. 14 lipca brytyjski alpinista Edward Whymper ruszając na wyprawę wraz z grupą sześciu towarzyszy „odczarował górę”. Ale nie do końca… Niestety w trakcie schodzenia, czterech członków załogi spadło w przepaść. Paradoksalnie Whymper minimalnie wyprzedził wówczas kolejnego, drugiego zdobywcę Matterhoru Włocha Jeana-Anoine’a Carrela.

Warto też wspomnieć o Lucy Walker, która w 1871 stanęła jako pierwsza kobietą na szczycie. Pierwszym Polakiem, który wdrapał się na Matterhorn był Marian Smoluchowski, w 1894. Co ciekawe minęło sporo czasu, nim Matterhorn pozwolił napisać kolejny akt. Zamknięta dotąd północna strona otwarła się dopiero w 1931. Dziś większość wspinaczy korzysta z tzw. przejścia Whympera, wykorzystując przytwierdzone do zbocza liny.

Matterhorn www.szlakiempodrozy.plSzczyt Matterhorn; źródło: Flickr

Samochodom wstęp wzbroniony

Rozciągająca się na 40 km2 miejscowość Saas-Fee jest wyjątkowa z uwagi występujący tu zakaz jazdy samochodami. Wszystko dlatego, by unoszące się zanieczyszczenia… nie przesłaniały imponującego widoku na Matterhorn. Szusujący na nartach mają więc idealne warunki, napędzając tutejszą gospodarkę. Czy może więc dziwić, że połowa ludzi pracuje tu tu w branży restauracyjnej i hotelarskiej? Jako, że nie samymi nartami człowiek żyje, warto skorzystać też innych możliwości, jak przejazd słynną kolejką górską Metro Alpin. Co ponadto? Ano choćby fakt, iż Saas-Fe styka się z jęzorem lodowca Feegletscher. Zresztą alpejskie lodowce uzewnętrzniły się zwłaszcza w okolicach Alp Berneńskich, gdzie zajmują powierzchnię ok. 2000 km2.

Któż nie słyszał o Zermatt? Iluż ludzi szusuje tu na nartach! A nie było by to możliwe, gdyby nie magiczny Matterhorn. Ośrodek wyrósł bowiem w bliskości słynnego szczytu, natychmiast stając się turystycznym kurortem, zapewniającym niebotyczne zyski. Otoczony przez część Alp Penińskich – masyw Monte Rosa, jako kurort narciarski oferuje też możliwość przejażdżki kolejką linową Klein-Matterhorn.

Kolory Dolnej Engadyny

Dolina rzeki Inn to pełna tradycji okolica. Dominującymi barwy to tutaj biel i kolory pastelowe. Owa biel nie bierze się jednak wyłącznie od sypiącego tu z nieba zimą śniegu, ale też miejscowej zabudowy. Unter Engadin to bowiem królestwo jasnej zabudowy. Cała dolina ciągnie się od przełęczy Majola do granicy z Austrią, plasując się w przedziale 1610-1019 m n.p.m. I, jak wskazują statystyki, jest jedną z najgęściej zaludnionych dolin w całej Europie!

Haus Claglüna www.szlakiempodrozy.plCzy w wiosce zamieszkałej przez ok. 430 osób można znaleźć coś niezwykłego? Tu nie ma z tym problemów. Ardez to miejsce, w którym znaleźć można ciekawy Haus Claglüna, pięknie udekorowany dom.

Perłą Dolnej Engadyny jest Scuol (Schuls). Największa z miejscowości okręgu, nigdy nie traciła prymatu wśród szwajcarskich kuracjuszy. Od lat gorące źródła są wabikiem dla gości, którzy nie zawsze wiedzą, że w niektórych domach w jednym z kranów płynie właśnie woda mineralna! Mnogość sanatoriów, z Bad Tarasp na czele, to jednak nie wszystko. Wydawać by się mogło, że uzdrowisko to typowa okolica spokojnie żyjących, starszych ludzi. Nic bardziej mylnego! To tu bowiem działa najstarsza na Europie szkółka snowboardowa! Nieopodal jest też zamek Tarasp z XI w. – link do zamki A górscy piechurzy korzystają jeszcze zwykle z możliwości wędrówki szlakami, wytyczonymi wokół Motta Naluns, szczytu sięgającego 2146 m n.p.m. Nie trzeba go jednak zdobywać pieszo; działa też kolejka gondolowa.

Scuol www.szlakiempodrozy.plScuol; źródło: Flickr

Uliczka Scuol Scuol www.szlakiempodrozy.plUliczka Scuol; źródło: Flickr

Nienarzekający na zdrowie w okolicy także znajdą coś dla siebie. Sent oferuje choćby trasę widokową na Dolną Engadynę. Przełęcz Majola, przechodząca w okolicy na 1815 m n.p.m. łączy Engandynę z doliną Bergaglia. Zimą przeprawa nią często bywa utrudniona. Co innego latem, gdy suną nią chętni na odpoczynek nad jeziorem Sils. Okolice Sils upodobał sobie słynny Nietzsche. Pozostałością po filozofie jest dom – Nietzsche Haus. Wspinacze ciągną tutaj za jednak nie tylko za jego sprawą, ale też szczytu Furtschellas (2312 m n.p.m.) będącym punktem, skąd wytyczono szlaki prowadzące w wyższe partie gór m.in. na Murten (2702 m n.p.m.). A pobliska gmina S-chanf, stanowi bramę do Szwajcarskiego Parku Narodowego.

Widok z Furtschellas Uliczka Scuol Scuol www.szlakiempodrozy.plWidok z Furtschellas; źródło: Flickr

Gryzońska dolina Bergaglia, jakby specjalnie przykucnęła u zboczy Pizzo Badile i Piz Cengalo. Pierwszy, mający 3308 m n.p.m. po raz pierwszy został zdobyty 27 lipca 1867. W wyprawie kierowanej przez Williama Augustusa Brevoort Coolidge’a. Zmierzający do celu korzystają zwykle z dwóch wytyczonych na czubek tras – stroną północną, bądź tzw. szlakiem Cassin od północno-wschodniej strony. Ten ostatni nazwani na cześć zdobywcy, który jako pierwszy osiągnął szczyt idąc własną, nową trasą. Towarzyszący już Coolidge’owi François Devouassoud ma także zasługi w zdobyciu Piz Cengalo. Prowadząc D. W. Freshfielda i C. Comyns Tuckera zdobył z nimi szczyt w 1866 roku, sięgając 3369 m n.p.m.

Miasto Silvaplana przebiło się do świadomości ludzi jako miejsce gdzie można zakosztować w… windsurfingu. Tutejsze, górskie jezioro jest bowiem akwenem, na który ściągają silne wiatry umożliwiając rozpędzenie desek surfingowych.

W Pontresina można pooddychać historią. Już w XII w. postawiono tu pięciokątną wieżę Spaniola, która do dziś cieszy oko. Zaś w miejskim kościele na przełomie XIII i XIV w. naniesiono freski, które udało się ochronić do dziś. Jako, że zlokalizowany tu jest przystanek słynnego Ekspresu Lodowcowego, to nieco ponad 2 tyś miasteczko jest chętnie odwiedzane przez turystów, nad wyraz chętnie zatrzymujących się w stylizowanych na Belle Epoque hotelach. Jakby tego było mało, w pobliżu położone są lodowce Morteratsch i Roseg. One i szczyt Diavolezza 2973 m m.p.m (na który dojechać można kolejka górską) są idealnym punktem widokowy, na okoliczne szczyty i wspomniane lodowce.

Haus Claglüna www.szlakiempodrozy.pl

Celerina to miejsce nietypowe, łączą się tutaj trzy doliny. Spływające z gór rzeki Inn oraz Flaz, łączą się tu w jeden ciek wodny. Jakby okoliczności przyrody były za mało olśniewające, Celerina jest najbardziej nasłonecznionycm miejscem Engandyny! Dla miłośników sportu także znajdzie się coś ciekawego – a mianowicie tory: bobslejowy i saneczkowy; źródło foto: Flickr

St. Moritz to, po prostu, alpejska perła. Kurort bije rekordy popularności… ale tylko wśród zamożnych. Niestety, nie posiadający wypchanego portfela, raczej nie mają tu czego szukać. A wszystko zaczęło się w 1856 roku, kiedy otwarto tu pierwszy hotel – Kulm. Potem doszedł pierwszy szwajcarski wyciąg narciarski i zimowe IO w 1928 i 1948 roku, oraz MŚ w narciarstwie w 1934, 1974 i 2003. A to nie wszystkie związki ze sportami zimowymi, bo to właśnie tu wymyślono bobsleje. Samo miasto szczyci się Krzywa Wieżą, wysoką na 33 m wieżą kościoła św. Maurycego z XII w.

Sankt Moritz www.szlakiempodrozy.plSankt Moritz; źródło: Flickr

W Zernes rozpocząć można wędrówkę po jedyny, na terenie Szwajcarii parku narodowym

 

 

Kuracjusze i fortuna

Jeśli się leczyć to we wspomnianym Scuol bądź Davos. Tu również zjeżdżają kuracjusze pragnący podleczyć się w tutejszych sanatoriach. I oczywiście prominenci na Światowe Forum Ekonomiczne. Od lat ośrodki słyną z leczenia gruźlicy jako, że czyste powietrze sprzyja wracaniu do zdrowia. Wiele niegdysiejszych gmachów sanatoryjnych ustąpiło miejsca ekskluzywnym hotelom. Do tego 700 km szlaków, 8 kolejek górskich, a latem 100 km tras rowerowych. Ciekawe są tu szczyty pełniące role punktów widokowych: Weissfluhjoch (2693 m n.p.m.) oraz Jakobshorn (2590 m n.p.m.) – na oba wjechać można kolejką. Co więcej pierwszy z nich jest siedzibą Instytutu Badania Śniegu i Avalanche. Wzniesienie kojarzone jest również ze świetną restauracją „Bergrestaurant Weissfluhjoch”. W pobliżu lśni lodowiec Morteratch oraz masyw Bernina pnący się ponad 4000 m n.p.m.

Ciągnąca się na długość 33 km dolina Prättigau (Val Pratens) i wyrosła jej sercu wieś Klosters w dawnych czasach była własnością klasztoru. Obniżenie terenu waha się tu między1100 a 1700 m, co wykorzystuje się tu zimą, za sprawą 12 km toru saneczkowego. Letnie miesiące nie powodują jednak obniżenia aktywności – przez górski łańcuch przejeżdżają bowiem tysiące rowerzystów. XII w. klasztor odcisnął mocne piętno na mieścinie, skoro jej nazwa do dziś odnosi się do niego odnosi. Władze i mieszkańcy pękaja z dumy, wspominając zimowe urlopy, jakie spędzali tu nawet członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej. No gwiazdy filmu, by wspomnieć: Paula Newmana, Gregory Pecka, Yula Brynnera, czy Gretę Garbo. Dziś Klosters jawi się jako narciarski hegemon, reklamujący się słynną trasą prowadząca z Weissfluhgipfel do Kublis, z różnicą poziomów wynosząca 2034 m. No i oczywiście tunel Vereina!

Władze Parsenn wymyśliły sobie, iż Szwajcaria z powodzeniem może ściągać turystów… wioską Eskimosów. Czysto komercyjny projekt „Iglu Dorf” ulokowano na wysokości 2620 metrów. W jego skład wchodzi 17 domków zbudowanych z lodu. A do tego oczywiście kilometry tras narciarskich.

Bedąc w Klosters warto udać się kolejką górską na szczyt Madrisa. Dla jasności – sięgająca 2826 m n.p.m. góra jest także granicą z Austrią. W pięknej scenerii szaleć można na nartach i snowboardzie, na terenie stacji narciarskiej na wysokości 1887 m n.p.m.

Kurort Arosa w dolinie Schanfigg w niedziele gromadzi w kościele Innerearosa tłumy. Nie wiadomo tylko czy z poczucia bliskości z Bogirm, czy drewnianej wieży, z dzwonami odlanymi w… 1492 roku. Aresę najlepiej zwiedzać wytyczonymi szlakami podczas letnich wędrówek. A przejśc można sporo, jest tu 200 km tras! Amatorzy golfa skorzystać mogą z najwyżej położonego pola golfowego w Europie – Golfclub Arosa, na wysokości 1850 m n.p.m. A w zimie – oczywiści narty! Jest tu 60 km tras, które obsługuje 13 kolejek i wyciągów.

Szczyt Parpaner Rothorn www.szlakiempodrozy.pl

Obrazu szczytu Parpaner Rothorn (2865 m n.p.m.) w Lanzerheide, jak niemal każdego w okolicy dopełnia kolejka linowa. Z punktu widokowego zimą podziwiać można jak na tutejszych trasach narciarskich ciągnących się 155 km szaleją piewcy dwóch desek.

Historyczne miasto Chur

Najstarsze miasto kraju. Jak to dumnie brzmi! Oto Chur, leżące nad Renem, stolica kantonu Gryzonia. Już 5000 lat temu zjawili się tu Celtowie, a w I w. przybyli tu Rzymianie budując warownię, chroniąca drogi przez przełęcze. Dziś turystyczne centrum stanowi katedra powstajca w l. 1150-1271 z romańsko-gotyckim obliczem, oraz ewangelicki kościół św. Marcina. Kultura kwitnie w muzeach: Ratisches Museum, Munder Kinstmuseum. Co prócz tego? Ładny ratusz, Obertor (Górna Brama), plac Arcas, Pałac Biskupi i romańska katedra z XII w. Warto przejść się ul. Reichsgasse i zobaczyć gospodę Hofkellerei, czy zerknąć na serce starego miasta – Hof. Górskie okolice Chur znane są głównie za sprawą szczytu, który tak naprawdę… nie jest szczytem. Jak to wyjaśnić? Dreibündenstein (2156 m n.p.m.) był po prostu dawniej miejscem stykania się kiedyś trzech społeczności regionalnych.

Chur Szwajcaria www.szlakiempodrozy.pl Chur www.szlakiempodrozy.plSzwajcarski Chur Szwajcaria; źródło: Flickr

Piechurów kuszą tutejsze szlaki, oj kuszą… 5 km trasa z Bunder Herrschaft, prowadzi do Maienfeld. Stamtąd kolejny – czerwony, pozwala dojść do Unterrofels i Heidi-dorf. Ciekawa jest także ścieżka z Thusis przez Chur do Flasch – ma 42 km! A’propos szlaków, to nad miejscowością Flims jest aż 250 szlaków pieszych i 230 km tras rowerowych! Zimą rejon zamienia się w ośrodek narciarski Weisse Arena, rozciągający się od lodowca Vorabgletscher – link do lodowce do wiosek Laax i Falera. Przełęcz Oberlap wiedzie z Gryzonii do Andermatt w kantonie Uri; niestety w trakcie zimy wytyczona nią szosa jest zwykle zamknięta dla ruchu. Na szczęście ludzie bez problemu docierają w tutejsze rejony, położone na wysokości 2044 m n.p.m, a które obejmuje wówczas we władania ośrodek narciarski SkiArena Andermatt-Sedrun.

W okolicy szczytu Tschuggen (2 049 m n.p.m.) działa funpark dla snowboardzistów, w którym działają też tory saneczkowe i lodowiska. Samo wzniesienie jest też siedzibą obserwatorium astronomicznego i schroniska.

Jak wyobrazić sobie oderwanie się 15 mld m3 skał od zbocza? Jeśli wyobraźnie nie potrafi tego objąć, wystarczy wiedzieć, że tak powstał Swiss Grand Canyon (Ruinaulta). Zagradzając drogę przepływającej wówczas tu rzece, miękkie wapienne skały podawały się jednak dość łatwo wpływom natury. Tak powstał 300 m wysokości kanion, z pionowymi ścianami. Nieopodal jest pięknie położony klasztor Disentis Cloitre.

Jeśli chcesz posłuchać tradycyjnego języka retoromańskiego, pora udać się do Savognin. Wioska w dolinie Surses (Oberhalbstein) rozciąga się między Tiefencastel i przełęczą Julier, na średniej wysokości 1207 m n.p.m. Nie znaczy to jednak, że nie ma tu niżej położonych miejsc! Tgant Ladrung, tworzy tu swoisty ewenement, gdyż leży na wysokości jedynie 955 m n.p.m. Niecodzienne to, biorąc pod uwagę, że już po chwili szczyty pną się na wysokość 3397 m n.p.m., bo tyle osiąga właśnie Piz Calderas.

Wspomniana przełęcz Julier, ciągnąca się na maksymalnej wysokości 2284 m n.p.m. stanowi łącznik między Dolną Engadyna, a pozostałą częścią Gryzonii. Aż dziw, że choć już Rzymianie przechodzili tymi okolicami, to droga z prawdziwego zdarzenia powstała tu dopiero w 1820 roku. To czym podróżuje się współcześnie, to efekt prac z w l.20 XIX w., które pozwoliły zastąpić mocno sfatygowaną przeprawę przez przełęcz Septimer (2320 m n.p.m.).

Val Müstair (Dolina Mustair) rozciąga się za przełęczą Fluela biegnąca na wysokości 2149 m n.p.m. łącząc przełęcz Fuorn (2149 m n.p.m) z Południowym Tyrolem leżącym już na terytorium Włoch. Sama wioska – 1,5 tyś Müstair leży na granicy z Włochami. Jest w niej klasztor bededyktynek św. Jana Chrzciciela z największa w Europie kolekcją karolińskich malowideł ściennych.

Na północ od Val Müstair lezy alpejska wioska Samnaun – nieopodal granic z Austrią i Włochami; na jej terenie jest strefa wolnocłowa działająca od 1892. Wcześniej upatrzyli ją sobie przemytnicy. Działalnośc tę „uhonorowano” wytyczeniem „Szlaku Przemytników”. W okolicy z Ravaisch kursuje niezwykła kolejka linowa, pierwsza piętrowa kolejka na świecie, z której skorzystać możne jednocześnie 180 osób.

Splügenpass z Chur, ciągnie się przez Thusis i Splungen do włoskiego miasta Chiavenna. Dawniej istotna z punktu widzenia transportu, została praktycznie zapomniana przez kierowców, po otwarciu tunelu San Bernardino. A jeszcze w 1843 droga na przełęczy została gruntownie zmodernizowana – poszerzoną ją, dodając tzw. galerię lawinową ciągnącą się 312 m. Nieśmiertelna pozostanie jednak na zawsze dzięki obecności na kartach powieści o przygodach Sherlocka Holmesa, której bohater austriacki baron Adalbert Grüner, zrzucił swą małżonkę z owej przełęczy, pozbawiając ją życia.

Przez przełęcz Pragel wciśniętą, z granicą kantonów Schwyz i Glaruz wiąże się z kolei historia z 1799 roku. Przez położone jest na wysokości 1548 m n.p.m. tereny wojska rosyjskie słynnego Suworowa weszły do kraju. Co ciekawe zamykana jest na weekendy dla ruchu samochodowego, co pozwala wyszaleć się wówczas miłośnikom górskich, rowerowych eskapad.

Gryzonia to region w którym królują Alpy Retyckie i Glarneńskie.

Przełęcz św. Bernarda (Passo del San Bernardino), czyli pas ciągnący się na wysokości 2469 m n.p.m. otrzymała nazwę od św. Bernarda de Sieny, franciszkanina założyciela klasztoru Braci Mniejszych Bernardynów. Podążanie nią nią pozwoli zerknąć na dolinę Misox (Valle Mesolcina) prowadzącą z Chur do kurortu San Bernardino, słynącego z idealnych warunków dla narciarstwa biegowego. Przełęcz łącząca doliny Hinterrhein i Mesolcina jest jednak przejezdna wyłącznie latem, kiedy to pokonanie wszystkich 18 zakrętów pozwala zachwycić się górskimi widokami.

San Bernardino Pass www.szlakiempodrozy.plSan Bernardino Pass; źródło: Flickr

W okolicy ciekawa jest wioska Mesoco w której są domy z kamienia, oraz leżące niedaleko pozostałości Castello Di Mesocco z XV w.

Piękne szczyty

Na granicy dwóch kantonów Lalasi oraz Berno po prostu trzeba się zatrzymać. Szczyt Finsteraarhorn (4274 m n.p.m.) w Berneńskim Oberlandzie jest bowiem najwyższym szczytem rejonu. Plasuje się też na trzecim stopniu podium, jeśli chodzi o wysokość wierzchołków całych Alp, jeśli nie liczyć głównego ich łańcucha. Historia jego zdobywania ciągnie się od 1812 roku, kiedy to w sierpniu żądny wrażeń kupiec Rudolpf Meyer ruszył w górę wraz z przewodnikami Kasparem Huberem, Arnoldem Abbühla’em, Josephem Bortesem i Aloysem Volkerem. Tak stanęli u stóp południowo-wschodniego grzbietu. Wyczerpany Meyer zrezygnował jednak z dalszej wędrówki, zaś przewodnicy konturując dzieło podobno zdobyli szczyt.

Na kolejną próbę trzeba było czekać do 9 sierpnia 1828 roku. Franz Joseph Hugi wraz z 7-osobową grupą doszła do 4048 m n.p.m. Tam porzucił atak szczytowy z uwagi na złe warunki pogodowe. Hugi nie wybił sobie jednak z głowy marzenia i po roku ponownie podjął szturm – znów nieudany. Czyżby do trzech razy sztuka? 10 sierpnia 1829 wyprawa z Jakobem Leutholdem i Johannem Währenem wreszcie zakończyła się powodzeniem.

Finsteraarhorn www.szlakiempodrozy.plSzczyt Finsteraarhorn; źródło: Flickr

Tak góra zdobyła popularność, wyprawy organizowano coraz częściej i tak 13 sierpnia 1857 roku kolejna, tym razem większa grupa wspinaczy o godzinie 23:53 stanęli na wierzchołku. 16 lipca 1904 doszło do kolejnego wielkiego wyczynu – G. Hasler wraz z przewodniem F. Amatterem wytyczyli nową drogę, atakując od północnego-wschodu. Dziś wspinacze korzystają z drogi przez przełęcz Hugisattel (4088 m n.p.m.). Po wejściu ich oczom ukazuje się krzyż, na którym odczytać można napis: „Soli Deo Honor” („Samemu Bogu Cześć”).

Alpejskie jezioro Toma (Lai da Toma), jak uważają niektórzy badacze jest źródłem Renu.

Odbijając na północ dociera się do słynnego Jeziora Czterech Kantonów i nie mniej rozpoznawalnego szczytu Pilatus. Ten wznosząc się na 2120 m n.p.m., zaczerpnął podobno nazwę od legendy głoszącej, iż pogrzebano tutaj szczątki Poncjusza Piłata. Więcej prawdy jest chyba jednak w stwierdzeniu, iż nazwa nawiązuje do chmur, jakie często zasłaniają wierzchołek. Nazwa takiego mechanizmu po łacinie brzmi pilateus. Na szczycie działa kilka restauracji i barów, a z tarasu widokowego podziwiać można Jezioro Czterech Kantonów. Pierwszego hotelu na szczycie „Bellevue” doczekano się w 1859. Ponad trzy dekady później, już po tym jak ruszyła kolejka zębata na wierzchołek, stanął kolejny hotel – Pilatus Kulm.

Pilatus www.szlakiempodrozy.plPilatus; źródło: Flickr

Stąd, podążając na zachód dociera się do głębokich dolin – znaku rozpoznawczego regionu Napf, pośród których wyróżnia się szczyt Napf (1411 m n.p.m), popularny cel wycieczek oraz wspinaczek.

Ze szczytem Niesen, nieopodal jeziora wiąże się kolejna ciekawa opowieść. Legenda mówi, że w jego okolicy żył kiedyś smok, a zagubione dusze nawiedzały tu śpiących. Przekonać się o tym można wjeżdżając na szczyt kolejką uruchomioną w 1910 roku, by potem zachwycić się 360 stopniowym widokiem na okolicę. U stóp góry sięgającej 2360 m n.p.m., której nazwę tłumaczy się jako… „kichnięcie”, przycupnęło miasteczko Spiez. Na szczyt wytyczono 9 szlaków – najkrótszy prowadzi ze Schwandegg, a jego przejście zajmuje 2 godziny i 15 minut. Najdłuższe odcinki pokonuje się zaczynając w Reichenbach i Oey Diemtigen – tu trzeba zaplanować przynajmniej 6 godzinny trekking.

Reichenbach w dolinie Kandertal otacza lokalny klimat. Wioska pełna drewnianych, aczkolwiek solidnie wykonanych budynków z XVII w., średniowieczne mury obronne z pozostałościami XII w, zamku. Zapach historii jest tu nad wyraz wyczuwalny. Rozlokowanie w okolicy 1010 tras wycieczkowych, na która składa się 94 szlaki turystyczne, 5 długich szlaków pieszych oraz 2 ścieżki tematyczne wystawiają gminie jak najlepsze świadectwo. Wspomniana Kandersteg to mekka alpinistów, która rozwinęła się za sprawą XVIII w. wielkich targów bydła i przypraw.

Szlaki na Niesen www.szlakiempodrozy.pl

Szlaki na Niesen; źródło: Flickr

Przełęcz Gemmi ze skalnymi ścianami, łączy Kandersteg z Leukerbad. Obie miejscowości opierają się na turystyce, choć koncentrują się na nieco innych grupach docelowych. Podczas gdy Kandersteg kusi sportowców, trasami biegowymi oraz trasami do zjeżdżania, w Leukerbad króluje raczej spokój. O ten dbają zwłaszcza właściciele licznych tu ośrodków ze źródłami termalnymi. A sama przełęcz? Wciśnięta między Daubenhorn (2942 m), a Rinderhorn (3448 m) nie stanowi drogowego szlaku komunikacyjnego, a jedynie pole do popisu dla spacerowiczów.

Wokół jeziora

Trudno dyskutować z faktem, że każda miejscowość wokół jeziora Interlaken znalazła swoją niszę. Kurort ze wspaniałymi hotelami, być może nigdy nie został by odkryty, gdyby nie miejscowi malarze. Tworząc piękne pejzaże rozpropagowali miejscowość, do której poczęli zjeżdżać majętni turyści i arystokraci, garściami czerpiąc z tutejszych sanatoriów w II połowie XIX w. Tak narodziła się tu turystyka.

Dziś organizuje się tu różne eventy – skoki na bungee do wąwozów, loty na paralotniach i spływy górskie – rafting. Podobna historia stała się udziałem leżącego na wysokości na wysokości 1200 m n.p.m. Beatenberg. Z tym, że katalizatorem przemian okazali się nie malarze, a jaskinie m.in. Beatushohlen. Inne miasteczko nieco ponad 3 tyś Brienz. nie może się z kolei opędzić od chętnych ma zakup rzeźb. Dzieła sztuki powstają ze zwykłych kawałków drewna, a proces ich powstawania można podglądać „na żywo”. Miasto położone jest u stóp szczytu Brienzer Rothorn (2350 m n.p.m.), od którego nazwano też kursującą tędy kolej Brienzer Rothorn.

Chur Szwajcaria Szczyt Parpaner Rothorn www.szlakiempodrozy.pl Brienzer Rothorn www.szlakiempodrozy.plBrienzer Rothorn; źródło: Flickr

Wodospad Giessbachokazał się idealnym miejscem, na rozpoczęcie nowego biznesu. Czy ktoś bowiem oprze się pensjonatowi, położonemu w tak urokliwym otoczeniu? Odpowiedź była jednoznaczna i tak od 1840 goście mogli wynajmować pokoje. Stało się to zaczynem kwitnącego adresu, wybitnie nastawianego na turystykę. Stan ten umocniło zbudowanie w 1872 roku hotelu, który 111 lat później cudem ocalono przed zniszczeniem. Czy może być lepsza reklama niż możliwość skorzystania z prowadzącej do niego kolejki linowej z 1879 roku?

Na południe od jeziora

O Hasliberg usłyszeć mogli zwłaszcza kibice pasjonujący się sportami zimowymi. W 1999 stało się współareną zawodów w narciarstwie dowolnym. Sporo tutejszych ośrodków sportowych pęka zimą w szwach. Na 1962 m n.p.m. przebiega przełęcz Grosse Scheidegg, z której widać wspaniałą panoramę Grindewald i innych czterotysięczników. Jaka szkoda, że przejazd zarezerwowany jest wyłącznie dla autobusów, z których okien widać najczęściej biegaczy narciarskich. Ale tak naprawdę cała historia drogi zaczęła się od… rolników, którzy musieli jakoś pokonywać drogę chcąc sprzedawać produkowane przez siebie ser i mięso.

Szlaki piesze i trasy kolejowe przebiegają tu przez przełęcz Jungfraujoch. Szwajcarzy na wysokości 3454 m n.p.m. zbudowali restaurację kusząc nie tylko wykwintymi daniami, ale przede wszystkim niesamowitymi widokami. Szczyty: Eiger, Mönch, Jungfrau – traktowane jako ”trójszczyt”. Sam Jungfrau ma 4158 m n.p.m.i panuje tu zawsze temperatura poniżej zera. Jest trzecim pod względem wysokości wzniesieniem Alp Berneńskich. Był 3 sierpnia 1811 r. kiedy to Johann Rudolf Meyer i Hieronymus Meyer stanęli jako pierwsi na jego czubku. Obserwatorium astronomiczne „Sfinks” na Jungfrau zbudowane na wysokości 3571 m n.p.m. działa od 1937 roku. Odtąd, za sprawą stacji meteo, dostarcza danych pogodowych; co więcej przeprowadza się tu szereg badań naukowych, z użyciem teleskopu o 75 cm średnicy!

Jungfrau Alpy Szwajcarskie www.szlakiempodrozy.plJungfrau; źródło: Flickr

Eiger Alpy Szwajcarskie www.szlakiempodrozy.plEiger; źródło: Flickr

Patrząc na Eiger (3970 m n.p.m.), wiadomo dlaczego wspinacze okupują od dawna. Wyznaczona tu trasa od samego początku wprawiała w zachwyt. A wszystko zaczęło się 11 sierpnia 1858, kiedy to śmiały Irlandczyk Charles Barrington, krocząc w towarzystwie przewodników Christiana Almera i Petera Bohrena po raz pierwszy… przypadkiem stanęli na szczycie. Pierwotnie ich celem był Matterhorn. Zdając sobie sprawę z niemożności wykonania pierwotnego planu Barrington przeorientował trasę. Dopiero w 1890 szczyt udało się ujarzmić zimą. Dokonali tego Mead, Woodroffe z przewodnikami: Kaufmanem i Jossim. Dziś zdecydowanie częściej alpiniści atakują stronę północną, pokonując 1800 m zbocze, o nachyleniu 70 stopni. I to właśnie z nią wiąże się tragiczna historia Maxa Sedlmayera i Karla Mehringera. Był 21 sierpnia 1925, kiedy to nocą zaczęli wspinaczkę na Eiger. Cztery dni później doszli do miejsca, w którym po raz ostatni widziano ich żywych. Trwająca niemal miesiąc akcja poszukiwawcza pozwoliła odnaleźć ciało Sedlmayera 19 września. Ciało Karla Mehringera namierzono dopiero po 27 latach.

Premierowego wejścia na pobliski Mönch (4107 m n.p.m.) dokonali Christian Almer, Christian Kaufmann i Ulrich Kaufmann i Zygmunt Porges, 15 sierpnia 1857 roku. Zdobycie Jungfrau i Mönch wiąże się często z pobytem w schronisku Mönchsjoch Hut. Położona na wysokości 3658 m w lecie okupowana jest przez wspinaczy. Zimą jest tu cisza i spokój, gdyż wówczas otwiera podwoje wyłącznie dla alpinistów.

Szczyt Mönch Alpy Szwajcarskie www.szlakiempodrozy.plSzczyt Mönch; źródło: Flickr

Kolejką po widoki

Na berneński szczyt Alp Schynige Platte (2076 m n.p.m.) warto wjechać kolejką zębatą. 50-minutowa podróż na drewnianych ławkach, przy przygrywającej orkiestrze stanowi jakby podróż w czasie do Belle Epoque. Widoki na Eiger, Mönch i Jungfrau zapierają dech w piersiach, a na zwiedzających czeka jeszcze Ogród Botaniczny 500 gatunkami roślin. Często w okolicy organizowane są pokazy gry na słynnych alpejskich rogach, długich niemal na 4 metry. Dla miłośników kolei czeka lokomotywa H 2/3 5, zbudowane w 1894 roku. Ale prawdziwa gratka jest możliwość samodzielnego sterowania wagonem lokomotywy, wraz z… własnoręcznym dorzucaniem węgla do pieca. Odpoczynek na tarasie hotelu zlokalizowanego na szczycie to prawdziwa przyjemność – widoki są oszałamiające!

Pełna tradycji wieś Mürren, a zarazem kurort, to idealny miejsce by odpocząć od zgiełku miasta. Dlaczego? Po pierwsze z uwagi na panujący w niej zakaz wjazdu samochodem. Po drugie, z racji obecności szczytu Schilthorn, z którego rozpościera się piękna panorama na całe Alpy. A jeszcze jest się w miejscu w którym przebywał sam James Bond 🙂 To właśnie tutaj nagrywano tu sceny pościgu na nartach do „W tajnej służbie jej Królewskiej Mości” jednocześnie ujmując w planie kolejkę linową. Góra Piz Gloria także „zagrała w owym filmie. W Mürren jest ciekawe muzeum – Sport und Ballon Museum – którym zawiaduje Międzynarodowe Towarzystwo Spelteriani. Nazwa nawiązuje do pierwszego przelotu balonem nad Alpami z 1910 roku, którego dokonał Spelterini – mieszkaniec Mürren.

Mürren www.szlakiempodrozy.plMürren; źródło: Flickr

Nad miejscowością góruje Schilthorn (2970m n.p.m.), z którego w trakcie pięknej pogody widać nawet Mount Blanc! Ale to nie jedyna cecha szczytu, bo tak się składa,że zimą to właśnie z niego wyruszają śmiałkowie na amatorski wyścig narciarski „Inferno, który po raz pierwszy zorganizowano 1928 roku! Więcej o okolicy na oficjalnej stronie.

Wengen to spokojna miejscowość, która każdego roku w styczniu przeżywa najazd. Organizowane tu zawody w narciarstwie zjazdowym i alpejskim ściągają prawdziwe tłumy. Tu także, z uwagi na ograniczenia w jeździe samochodami szczyty popularności bije kolejka zębata Wengernalp.

O tutejszych drogach można by gadać godzinami. Choćby o tunelu Lotschbergz Berneńskiego Oberland z Valais, czy położonej na zachód Przełęczy Jaun, stanowiącej trasę do do regionu Grueyere. Ciągnąca się na 1509 m n.p.m. przełęcz jakby rozdzielała kulturowo Szwajcarów. Za nią prym wiodą już bowiem francuskojęzyczni Szwajcarzy. Przełęcz stanowi pas transportowy od 1878 roku, będąc jedną z krętych i dość niebezpiecznych arterii w kraju.

A skoro o transporcie, to Zweisimmen to miejsce szczególne Dość powiedzieć, że kursuje przez nie Ekspres Złotej Przełęczy (Golden Pass). W wiosce zwraca uwagę XV w. świątynia pełna fresków… i to tyle. Reszta spłonęła w pożarze w 1862 roku. Na szczęście sytuację ratują szlaki- zarówno przeznaczona na letnie wędrówki, jak i zimowe szaleństwa w ośrodku „Snowparadise”. Zupełnie inny rodzaj „transportu” modny jest w Château-d’Oex. Raz w roku, narciarzy wypierają… dla baloniarze, za sprawą Międzynarodowego Tygodnia Lotów Balonami. To kolejny projekt, mający rozsławiać szwajcarskie wyżyny i zapewnić wpływy do kasy.

Położone pod miastem Sion „Pyramides d’Euseigne” są jednymi z najbardziej charakterystycznych obiektów szwajcarskich Alp. Przez lata wystawione na działanie rzeźbiących ich kształt wód, wiatrów i lodów, tworzą wspaniałe alpejskie formacje skalne, sięgające czasów epoki lodowcowej. Wędrówka ich szlakiem zajmie niespełna pół godziny.

Pyramides d'Euseigne www.szlakiempodrozy.plPyramides d’Euseigne; źródło: Wikipedia

Na granicach

Przełęcze Col de Mosses i Col du Pillon prowadzą do Francji. Pierwsza na 1445 m stanowi drogę łącząc Aigle i Château-d’Œx, ale to nie wszystko. Jest także areną wyścigów kolarskich. Druga Col du Pillon położoną nieco wyżej na 1545 m łączy trzy miejscowości: Aigle, Le Sépey i Les Diablerets.

Graniczący z Włochami masyw Blüemlisalp ze szczytem cechy cztery szczyty: Morgenhorn (3623 m n.p.m.), Wyssi Frau (3648 m n.p.m.) Blüemlisalphorn (3661 m n.p.m.) i Oeschinenhorn (3486 m n.p.m.), Blüemlisalphorn został zdobyty po raz pierwszy 27 sierpnia 860 roku, a dokonał tego Anglik Leslie Stephen.

Jeśli oglądałeś kiedyś Tour de France jest szansa, że choćby na chwilę na ekranie telewizora mignęła Col du Grand St-Bernard (Wielka Przełęcz św. Bernarda). To właśnie obecność na trasie wyścigu zapewniła popularność przełęczy – istnemu monstrum. Jako potwierdzenie niech świadczy fakt, iż jest trzecią pod względem wysokości przełęczą całych Alp! Od wieków łączy Szwajcarię z Francją tworząc znany szlak transportowy. Ale dziś to już nie to co dawniej, uruchomienie tunelu zdegradowało ją do rangi bardziej ciekawostki.

Droga przez Wielką Przełęcz św. Bernarda www.szlakiempodrozy.plDroga przez Wielką Przełęcz św. Bernarda; źródło: Flickr

Przełęcz komunikacyjna Simplon łączy szwajcarskie Valais z Włochami, a konkretnie z miejscowością Domodossola. Przebiegając na wysokości 2004 m n.p.m. już w XIII w. stanowiła pewną alternatywa dla poruszających się w tych okolicach. Ale tak naprawdę wagę nadał jej… Napoleon, budując nową drogę oraz Wąwóz Gondo. Ten ostsni bił rekordy popularności w czasach rzymskich, kiedy to szmuglujący różne towary członkowie band, wykorzystywali krążącą po okolicy opinię, iż wąwózem nie da się podróżować. Nadszedł jednak XVII w. i Kaspar Jodok von Stockalper z Brig, jak gdyby nigdy nic zaczął tędy transportować sól wydobywaną w dalekim Morzy Śródziemnym. Do miana legendarnego urosło tutejsze Stare Hospicjum Kanoników św. Bernarda ulokowane na szczycie Simplonpass. Przełecz opina także najdluższy mostu w Szwajcarii, aż 10 km przeprawa.

Przez alpejskie przełęcze

Przełącz Grimselpass na wschód od lodowca Grosser Aletschgletscher stanowi jeszcze jeden akcent drogowy. Biegnąca na wysokości 2164 m n.p.m. droga jest szczególna. Pod 1894 roku spina bowiem kantony Valais i Berno będąc, od maja do października szlakiem komunikacyjnym. Opady śniegu są jednak jak wyrok, pomimo chęci jak najdłuższego utrzymania jej w należytym stanie, zazwyczaj okazuje się, że ruch przekierowywany jest innymi stronami. Stromizna i kręte zakręty sprawiają, nawet latem, spore problemy mniej doświadczonym kierowcom. Jazda szosą pozwala rzucić okiem na dominujące w wąwozach formacje skalne, oraz działającą tu elektrownię.

Aby dostać się do do doliny Bedretti w regionie Ticino, konieczne jest pokonanie przełęczy Nufenenpass – najwyższej położonej przełęczy o brukowanej drodze w Szwajcarii! Sięgająca 2478 m n.p.m. droga nabiera kolorytu w momencie, gdy spogląda się z niej na  lodowiec Gries i zbiornik wodny Griessee. W przeszłości była szalenie ważna z uwagi na fakt przewożenia nią zwierząt, sera i soli, którymi handlowano nawet z Włochami.

Ale przecież i tak niemal każdy zapytany o alpejskie przełęcze, jako pierwszą wymieni słynną Passo del San Gottardo. Już w czasach Imperium Rzymskiego podążali tędy podróżni, ale dopiero za sprawą Napoleona wyznaczona na wysokości 2108 m n.p.m. stała się główną osią transportową rejonu. Nacjiekawszym miejscem na przełęczy św. Gotarda jest tu punkt widokowy umiejscowiony na wysokości 2789 m n.p.m.

Passo del San Gottardo www.szlakiempodrozy.plPasso del San Gottardo; źródło: Flickr

Zamki w jaskiniach. A co to takiego? O tym można się przekonać w dolinie Valle di Blenio. Dawniej użytkowanie przez pełniących straż i miejsce w kt,órym ukrywali się pogańscy cywile podczas średniowiecznych misji „nawracających” na chrześcijaństwo. Od zachodniej części Szwajcarii dolne oddziela przełęcz Lukmanier.

Szosa Via Mala (Zła Droga) to poprowadzona zboczem góry arteria, która znika w wydrążonych tunelach. Okoliczności podróży, tworzą więc ciemne skały wznoszące się na 300 m. Warto się tu zatrzymać zejść po 321 schodach w głąb wąwozu i i skorzystać z punktów widokowych. Gdy w średniowieczu lokalni mieszkańcy pokonywali przełęcze Splügen i San Bernardino wiedzieli, że jeśli przekraczą wąwóz, najtrudniejsze zadanie mają za sobą. W XVIII w. okolicę zaczęły dotykać zmiany. Nowe mosty i tunele znacząco ułatwiły komunikację.

Szczyt Tödi w Alpach Glarneńskich stanowi zamknięcie do doliny, to w jego okolicy źródło ma rzeka Linth, przechodząca potem w Limmat. Co więcej ponad osada Linthal znajduje się najdłuższa przełęcz Szwajcarii – Klausenpass prowadząca do doliny Schachsen w kantonie Uri. Tödi ma tak naprawdę trzy wierzchołki, z czego najwyższy sięga 3614 m n.p.m. W 1824 r. doszło do pierwszego wdrapania się na górę, czego dokonali Augustin Bisquolm i Placi Curschellas.

Tödi www.szlakiempodrozy.plTödi; źródło: Flickr

Locarno, leżące o rzut beretem od granicy w Włochami chełpi się dolinami: Valle Varzaca, Valle Maggia, Valle Onsernone i Val di Vergeletto. Pierwsza z 3200 mieszkańcami, różnych miasteczek i wsi to także miejsce gdzie działaj ciekawa zapora wodna. Na szlakach Odro – nieopodal Pizzo di Vogorno, czy też Revöira w rejonie Lavertezzo przenieśc się można w dawne czsy, wyobrazając sobie jak zbocz pełne były pasących się tu zwierząt, którymi opiekują się lokalni pasterze.

Druga z tutejszych dolin Valle Maggia słynie w wodospadów, winnic i farm mlecznych. Wokół nich przebiega 700 km szlaków, dzięki którym poznać można klimat starych wiosek.

Valle Onseronne wciśnięta między główne zbocza: Pizzo Scheggia, Pizzo Cramalina, Pizzo Ruscada wszystkie ponad 2000 m n.p.m. do początku XX w. znana była na cały której ze względu na powstające tu przedmioty ze słomy. Dziś działalność tę wyparła turystyka.

Widok na Valle Maggia www.szlakiempodrozy.pl Widok na Valle Maggia; źródło: Flickr

Szczyty w Lugano to Monte Bre (925m n.p.m) i Monte San Salvatore (912m n.p.m) – można je zdobyć kolejka linową. Pierwszy prócz specjałół tutejszej restauracji ściąga punktem widokowym; zdrugiego trzeba rzucić okiem na taflę jeziora Lugano. Za miastem jest też Monte Generoso, na kóre można się dostać koleją zębatą z Capolago.

Pogoda z morderstwem w tle

Szwajcaria Centralna to miejsce w którym Alpy słyną m.in. z przełęczy Brünig (1008 m n.p.m), oraz trasy kolejki wąskotorowej Brünig. Do 1888 drogę przez przełęcz pokonywali głównie handlarze serem, pokonujący ja na mułach, wówczas to muły zastąpiło… połączenie kolejowe.

Alpnach i Alpnachstad ze startującą tu koleją zębatą na szczyt Pilatus (2129 m n.p.m.). Kolejka pokonuje trasę o nachyleniu aż 48%, i pochodzi z 1889 roku. Masyw Appenzell wykorzystywany jest w lecie do pieszych wycieczek, zaś zimą pastwiska przeobrażają się w stoki narciarskie.

Zbocza góry oplatają ścieżki tworzące Szlak Smoka (Drachenweg).

Ściąga też też szlakiem prowadzącym przez las Kerns do Stans – głównego miasta kantonu. Ze Stans ludzie wyruszają w kierunku szczytu Stansenhorn (1898 m n.p.m.). Z Niedwalden kursuje na nią kolejka linowo-szynowa, działająca od 1893. Alpy kantonu Nidwalden zwiedzać można szlakami biegnącymi brzegiem Alpnacher See.

Szczyt Säntis (2502 m n.p.m.) w Appenzell od 1922 roku skrywa wielką tajemnicę. Wówczas to, w zainaugurowanym 35 lat wcześniej obserwatorium meteorologiczne, rozegrały się makabryczne wydarzenia. Po tym jak 21 lutego prognoza pogody nie dotarła do odbiorców, oraz nie mozna było nawiązać kontaktu z żyjącym wraz z żoną pracownikiem, postanowiono ruszyć na górę. Ekipa poszukiwawcza, po przybyciu do strefy odkryła dwa ciała. Sekrety tej zbrodni najprawdodopodobniej nigdy nie wyjdą na światło dzienne. Niemniej prowadzący śledztwo zwrócili uwagę na samobójstwo szewca Gregora Antona Kreuzpointera, które nastąpiło niemal miesiąc później. Czy rzeczwywiście to on stał za morderstwem?

Säntis www.szlakiempodrozy.plSäntis; źródło: Flickr

Mniej tajemniczy jest Bürgenstock (1115 m n.p.m). na którgo są 3 hotele, szczyt oferuje widok na Jezioro Czterech Kantonów. Dla leniwych istnieje opcja wjazdu samochodem, kolejką i… windą.

Choć Engelberg nie jest stolicą kantonu Obwalden, to jednak za sprawą kilku elementów jest popularniejsze niż ona. Pierwsze co nasuwa się na myśl to słynna skocznia narciarska Grose Titlis. Jednakże nazwa Titlis powinna kojarzyć się zwłaszcza z pnącym się 3239 m n.p.m. szczytem, będącym najwyższym w Szwajcarii Centralnej. Wspaniałe widoki i lodowiec na który można wejść, stanowi szczególny magnes. Gdy w 1739 roku, pierwsi ludzie zapragnęli ze szczytu spojrzeć w dół nikomu się jeszcze nie śniło o tym, że postawienie na nim stopy wymagać będzie… wejścia do kolejki linowej. Trzy etapowa przejażdżka, wymaga co prawda przesiadek, ale nie słychać tu żadnych narzekań. Co najwyżej zachwyty nad panoramą okolicy.

Szczyt Titlis www.szlakiempodrozy.plFoto: Szczyt Titlis; źródło: Flickr

Na niższy Klein Titlis (3020 m n.p.m.), także dostać się można kolejką. Titlis Rotair, była pierwszą uruchomioną na świecie kolejką gondolową, która posiada funkcję obracania się kabiny wokół własnej osi! W okolicy na 1008 m n.p.m.znajduje się przełęcz Brünig, którą kursuje słynny Ekspres Złotej Przełęczy. Uwielbiają nią zjeżdżać motocykliści i rowerzysci, co zważywszy na tutejsze zakręty nie dziwi. Piechurzy ząś upatrzyli sobie w tym miejscu start, bądź metę swoich wypraw.

O Altdorf, stolicę kantonu Uri warto zahaczyć z uwagi na tutejszy Fremdenspital, który dawniej pomagał pielgrzymom, chorym i ubogim podróżnym. Przez swe położenie – jest miejscem krzyzującym drogi prowdzące na Przełęcz św.Gotharda i przełęcz Klausen.

Szczyt Rigi (1797 m n.p.m.) niemal od zawsze był popularnym celem do zdobycia. Bliskość Lucerny sprawiała, że mieszkańcy miasta często zapuszczali się w jego otoczenie. Dziś dla pragnących stanąc na wiechołku, a jednoczesnie zbytnio się nie zmęczyć przygotowano kolejki – zębatą i linową. Jedna prowadzi z Vitznau i działa od 1871 roku, ale nawet jeszcze wcześniej w 1867 uruchomiono kolejkę z Aths-Goldau! Wokół szczytu wytyczonych jest 100 km szlaków i 10 km tras zjazdowych dla narciarzy.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
CBD cream
CBD cream
1 rok temu

This design is incredible! You definitely know how to keep a reader entertained.
Between your wit and your videos, I was almost moved to start my own blog (well,
almost…HaHa!) Fantastic job. I really loved what you had to
say, and more than that, how you presented it.
Too cool!