Góry i schroniska www.szlakiempodrozy.pl

Alpy Szwajcarskie

Czy wiesz, że na terenie Szwajcarii jest niemal 40 szczytów mających minimum 4000 m n.p.m.? W Polsce niestety nie ma ani jednego. Co więcej Alpy Szwajcarskie zajmują ok. 60% powierzchni całego kraju! A przecież 10 tys lat temu cała powierzchnia Szwajcarii znajdowała się pod wielką taflą lodu, nad którą wyrastały nieliczne szczyty. Wówczas jeszcze w okolicy królowały lodowce.

Alpy Szwajcarskie to góry, które badacze dość dobrze opisali. Dość powiedzieć, że samo stworzenie ich podziału było zagmatwane. Wyróżnia się bowiem:

  • Alpy Fryburskie

  • Alpy Penińskie

  • Alpy Retyckie

  • Alpy Glarneńskie

  • Alpy Berneńskie

Zaś największe wypiętrzenie nastąpiło na terenie dzisiejszego kantonu Valais – to właśnie tu leży Matterhorn i Dufourspitze.

Dufourspitze jest bez wątpienia dumą Szwajcarów. Ów najwyższy szczyt kraju sięgający 4634 m n.p.m, leży w masywie Monte Rosa, będąc drugim pod względem wysokości szczytem całych Alp! A nazwano na cześć kartografa G.H.Dufoura. Do wielkiego wydarzenia doszło 1 sierpnia 1855, kiedy to ośmioosobowa grupa, po raz pierwszy zameldowała się na wierzchołku góry, porzucając myśł o ataku wschodnia stroną i kierując się na lodowce MonteRosa i Grenz skąd przez zachodni grzbiet wspięli się na Dufourspitze.

Dufourspitze www.szlakiempodrozy.pl Dufourspitze; źródło: Flickr

Wyczyn ów poprzedziły wcześniejsze wyjście w okoliczny teren, mający za zadanie sprawidzić jaka droga trzeba iśc by poskromnić górę. Osiem lat wcześniej ludzka stopa po raz pierwszy zetknęła się z przełęczą nad lodowcem Gorner. Rok później 12 sierpnia 1848 roku Melchior Urlich dotarł do przełęczy, skąd można już było rozpoczynać atak na szczyt. Mężczyzna jednak poddał się jednak uważając, że nie jest w stanie podołać zadaniu. Kolejni śmiałkowie kończyli wyprawy tak samo.

Chata na Monte Rosa www.szlakiempodrozy.plChata na Monte Rosa; źródło: Wikipedia

Schronisko, a właściwie chatę Monte Rosa Hut otwarto w 1984 roku. Pierwotną konstrukcję z 1893 roku, po 86 latach zastąpiła nowsza, stajć na wysokości 2882 m n.p.m.W 1940 doczekała się przebudowy, a stosunkowo niedawno, bo w 2009 powstał iście imponujący twór. Jej charakterystyczny kształt przypominający kryształ został misternie zaplanowany tak, by w jak największym stopniu pochłaniać światło słoneczne, przez co 90% zużywanej energii pochodzi właśnie ze światło słonecznego. Jakby tego było mało, wielkie akumulatory magazynują energię elektryczną wykorzystywaną w czasie gdy nad schroniskiem rozciągną się ciemne chmury. Części tego wirtuozerskiego projektu dostarczano na górę śmigłowcem, który musiał pokonać aż 3 tys kursów! Drewniane wnętrze obudowano solidną stalowa konstrukcją.

W 1889 udaną wyprawę na szczyt Dufourspitze zaliczył Achille Ratti, który po dotarciu na miejsce spędził tam noc. 33 lata później ów jegomość został… wybrany na Papieża, stając się Piusem XI.

Najbardziej w świadomość wdarł się jednak Matterhorn. Ten sięgający 4478 m n.p.m. szczyt jest jednym z najczęściej zdobywanych szczytów w historii. Położony na granicy z Italią z daleka wygląda jak róg; Włosi nazywają ją Monte Cervino. Czy jedna z najbardziej charakterystycznych gór świata, ze względu na swe strome zbocza, może jeszcze dziś czymś zadziwiać. Może swym niebezpieczeństwem… To ilu alpinistów zginęło podczas próbu wejścia, nie mieści się głowie. Przez 150 lat doliczono się około 500 ofiar! Do tego Matterhorn długo opierał się ludziom, odrzucając kolejnych śmiałków, potęgował tylko swą sławę. Il Cervino zyskał miano … kryjówki szatana. Wreszcie jakby znudzona bojami góra pokłoniła się człowiekowi. Był 1865 rok, gdy dołożono wszelkich starań, by wreszcie przepędzić złego ducha. 14 lipca brytyjski alpinista Edward Whymper ruszając na wyprawę wraz z grupą sześciu towarzyszy „odczarował górę”. Ale nie do końca… Niestety w trakcie schodzenia, czterech członków załogi spadło w przepaść. Paradoksalnie Whymper minimalnie wyprzedził wówczas kolejnego, drugiego zdobywcę Matterhoru Włocha Jeana-Anoine'a Carrela.

Warto też wspomnieć o Lucy Walker, która w 1871 stanęła jako pierwsza kobietą na szczycie. Pierwszym Polakiem, który wdrapał się na Matterhorn był Marian Smoluchowski, w 1894. Co ciekawe minęło sporo czasu, nim Matterhorn pozwolił napisać kolejny akt. Zamknięta dotąd północna strona otwarła się dopiero w 1931. Dziś większość wspinaczy korzysta z tzw. przejścia Whympera, wykorzystując przytwierdzone do zbocza liny.

Matterhorn www.szlakiempodrozy.plSzczyt Matterhorn; źródło: Flickr

Samochodom wstęp wzbroniony

Rozciągająca się na 40 km2 miejscowość Saas-Fee jest wyjątkowa z uwagi występujący tu zakaz jazdy samochodami. Wszystko dlatego, by unoszące się zanieczyszczenia… nie przesłaniały imponującego widoku na Matterhorn. Szusujący na nartach mają więc idealne warunki, napędzając tutejszą gospodarkę. Czy może więc dziwić, że połowa ludzi pracuje tu tu w branży restauracyjnej i hotelarskiej? Jako, że nie samymi nartami człowiek żyje, warto skorzystać też innych możliwości, jak przejazd słynną kolejką górską Metro Alpin. Co ponadto? Ano choćby fakt, iż Saas-Fe styka się z jęzorem lodowca Feegletscher. Zresztą alpejskie lodowce uzewnętrzniły się zwłaszcza w okolicach Alp Berneńskich, gdzie zajmują powierzchnię ok. 2000 km2.

Któż nie słyszał o Zermatt? Iluż ludzi szusuje tu na nartach! A nie było by to możliwe, gdyby nie magiczny Matterhorn. Ośrodek wyrósł bowiem w bliskości słynnego szczytu, natychmiast stając się turystycznym kurortem, zapewniającym niebotyczne zyski. Otoczony przez część Alp Penińskich – masyw Monte Rosa, jako kurort narciarski oferuje też możliwość przejażdżki kolejką linową Klein-Matterhorn.

Kolory Dolnej Engadyny

Dolina rzeki Inn to pełna tradycji okolica. Dominującymi barwy to tutaj biel i kolory pastelowe. Owa biel nie bierze się jednak wyłącznie od sypiącego tu z nieba zimą śniegu, ale też miejscowej zabudowy. Unter Engadin to bowiem królestwo jasnej zabudowy. Cała dolina ciągnie się od przełęczy Majola do granicy z Austrią, plasując się w przedziale 1610-1019 m n.p.m. I, jak wskazują statystyki, jest jedną z najgęściej zaludnionych dolin w całej Europie!

Haus Claglüna www.szlakiempodrozy.plCzy w wiosce zamieszkałej przez ok. 430 osób można znaleźć coś niezwykłego? Tu nie ma z tym problemów. Ardez to miejsce, w którym znaleźć można ciekawy Haus Claglüna, pięknie udekorowany dom.

Perłą Dolnej Engadyny jest Scuol (Schuls). Największa z miejscowości okręgu, nigdy nie traciła prymatu wśród szwajcarskich kuracjuszy. Od lat gorące źródła są wabikiem dla gości, którzy nie zawsze wiedzą, że w niektórych domach w jednym z kranów płynie właśnie woda mineralna! Mnogość sanatoriów, z Bad Tarasp na czele, to jednak nie wszystko. Wydawać by się mogło, że uzdrowisko to typowa okolica spokojnie żyjących, starszych ludzi. Nic bardziej mylnego! To tu bowiem działa najstarsza na Europie szkółka snowboardowa! Nieopodal jest też zamek Tarasp z XI w. – link do zamki A górscy piechurzy korzystają jeszcze zwykle z możliwości wędrówki szlakami, wytyczonymi wokół Motta Naluns, szczytu sięgającego 2146 m n.p.m. Nie trzeba go jednak zdobywać pieszo; działa też kolejka gondolowa.

Scuol www.szlakiempodrozy.plScuol; źródło: Flickr

Uliczka Scuol Scuol www.szlakiempodrozy.plUliczka Scuol; źródło: Flickr

Nienarzekający na zdrowie w okolicy także znajdą coś dla siebie. Sent oferuje choćby trasę widokową na Dolną Engadynę. Przełęcz Majola, przechodząca w okolicy na 1815 m n.p.m. łączy Engandynę z doliną Bergaglia. Zimą przeprawa nią często bywa utrudniona. Co innego latem, gdy suną nią chętni na odpoczynek nad jeziorem Sils. Okolice Sils upodobał sobie słynny Nietzsche. Pozostałością po filozofie jest dom – Nietzsche Haus. Wspinacze ciągną tutaj za jednak nie tylko za jego sprawą, ale też szczytu Furtschellas (2312 m n.p.m.) będącym punktem, skąd wytyczono szlaki prowadzące w wyższe partie gór m.in. na Murten (2702 m n.p.m.). A pobliska gmina S-chanf, stanowi bramę do Szwajcarskiego Parku Narodowego.

Widok z Furtschellas Uliczka Scuol Scuol www.szlakiempodrozy.plWidok z Furtschellas; źródło: Flickr

Gryzońska dolina Bergaglia, jakby specjalnie przykucnęła u zboczy Pizzo Badile i Piz Cengalo. Pierwszy, mający 3308 m n.p.m. po raz pierwszy został zdobyty 27 lipca 1867. W wyprawie kierowanej przez Williama Augustusa Brevoort Coolidge'a. Zmierzający do celu korzystają zwykle z dwóch wytyczonych na czubek tras – stroną północną, bądź tzw. szlakiem Cassin od północno-wschodniej strony. Ten ostatni nazwani na cześć zdobywcy, który jako pierwszy osiągnął szczyt idąc własną, nową trasą. Towarzyszący już Coolidge'owi François Devouassoud ma także zasługi w zdobyciu Piz Cengalo. Prowadząc D. W. Freshfielda i C. Comyns Tuckera zdobył z nimi szczyt w 1866 roku, sięgając 3369 m n.p.m.

Miasto Silvaplana przebiło się do świadomości ludzi jako miejsce gdzie można zakosztować w… windsurfingu. Tutejsze, górskie jezioro jest bowiem akwenem, na który ściągają silne wiatry umożliwiając rozpędzenie desek surfingowych.

W Pontresina można pooddychać historią. Już w XII w. postawiono tu pięciokątną wieżę Spaniola, która do dziś cieszy oko. Zaś w miejskim kościele na przełomie XIII i XIV w. naniesiono freski, które udało się ochronić do dziś. Jako, że zlokalizowany tu jest przystanek słynnego Ekspresu Lodowcowego, to nieco ponad 2 tyś miasteczko jest chętnie odwiedzane przez turystów, nad wyraz chętnie zatrzymujących się w stylizowanych na Belle Epoque hotelach. Jakby tego było mało, w pobliżu położone są lodowce Morteratsch i Roseg. One i szczyt Diavolezza 2973 m m.p.m (na który dojechać można kolejka górską) są idealnym punktem widokowy, na okoliczne szczyty i wspomniane lodowce.

Haus Claglüna www.szlakiempodrozy.pl


Celerina to miejsce nietypowe, łączą się tutaj trzy doliny. Spływające z gór rzeki Inn oraz Flaz, łączą się tu w jeden ciek wodny. Jakby okoliczności przyrody były za mało olśniewające, Celerina jest najbardziej nasłonecznionycm miejscem Engandyny! Dla miłośników sportu także znajdzie się coś ciekawego – a mianowicie tory: bobslejowy i saneczkowy; źródło foto: Flickr

St. Moritz to, po prostu, alpejska perła. Kurort bije rekordy popularności… ale tylko wśród zamożnych. Niestety, nie posiadający wypchanego portfela, raczej nie mają tu czego szukać. A wszystko zaczęło się w 1856 roku, kiedy otwarto tu pierwszy hotel – Kulm. Potem doszedł pierwszy szwajcarski wyciąg narciarski i zimowe IO w 1928 i 1948 roku, oraz MŚ w narciarstwie w 1934, 1974 i 2003. A to nie wszystkie związki ze sportami zimowymi, bo to właśnie tu wymyślono bobsleje. Samo miasto szczyci się Krzywa Wieżą, wysoką na 33 m wieżą kościoła św. Maurycego z XII w.

Sankt Moritz www.szlakiempodrozy.plSankt Moritz; źródło: Flickr

W Zernes rozpocząć można wędrówkę po jedyny, na terenie Szwajcarii parku narodowym

 

 

Kuracjusze i fortuna

Jeśli się leczyć to we wspomnianym Scuol bądź Davos. Tu również zjeżdżają kuracjusze pragnący podleczyć się w tutejszych sanatoriach. I oczywiście prominenci na Światowe Forum Ekonomiczne. Od lat ośrodki słyną z leczenia gruźlicy jako, że czyste powietrze sprzyja wracaniu do zdrowia. Wiele niegdysiejszych gmachów sanatoryjnych ustąpiło miejsca ekskluzywnym hotelom. Do tego 700 km szlaków, 8 kolejek górskich, a latem 100 km tras rowerowych. Ciekawe są tu szczyty pełniące role punktów widokowych: Weissfluhjoch (2693 m n.p.m.) oraz Jakobshorn (2590 m n.p.m.) – na oba wjechać można kolejką. Co więcej pierwszy z nich jest siedzibą Instytutu Badania Śniegu i Avalanche. Wzniesienie kojarzone jest również ze świetną restauracją „Bergrestaurant Weissfluhjoch”. W pobliżu lśni lodowiec Morteratch oraz masyw Bernina pnący się ponad 4000 m n.p.m.

Ciągnąca się na długość 33 km dolina Prättigau (Val Pratens) i wyrosła jej sercu wieś Klosters w dawnych czasach była własnością klasztoru. Obniżenie terenu waha się tu między1100 a 1700 m, co wykorzystuje się tu zimą, za sprawą 12 km toru saneczkowego. Letnie miesiące nie powodują jednak obniżenia aktywności – przez górski łańcuch przejeżdżają bowiem tysiące rowerzystów. XII w. klasztor odcisnął mocne piętno na mieścinie, skoro jej nazwa do dziś odnosi się do niego odnosi. Władze i mieszkańcy pękaja z dumy, wspominając zimowe urlopy, jakie spędzali tu nawet członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej. No gwiazdy filmu, by wspomnieć: Paula Newmana, Gregory Pecka, Yula Brynnera, czy Gretę Garbo. Dziś Klosters jawi się jako narciarski hegemon, reklamujący się słynną trasą prowadząca z Weissfluhgipfel do Kublis, z różnicą poziomów wynosząca 2034 m. No i oczywiście tunel Vereina!

Władze Parsenn wymyśliły sobie, iż Szwajcaria z powodzeniem może ściągać turystów… wioską Eskimosów. Czysto komercyjny projekt „Iglu Dorf” ulokowano na wysokości 2620 metrów. W jego skład wchodzi 17 domków zbudowanych z lodu. A do tego oczywiście kilometry tras narciarskich.

Bedąc w Klosters warto udać się kolejką górską na szczyt Madrisa. Dla jasności – sięgająca 2826 m n.p.m. góra jest także granicą z Austrią. W pięknej scenerii szaleć można na nartach i snowboardzie, na terenie stacji narciarskiej na wysokości 1887 m n.p.m.

Kurort Arosa w dolinie Schanfigg w niedziele gromadzi w kościele Innerearosa tłumy. Nie wiadomo tylko czy z poczucia bliskości z Bogirm, czy drewnianej wieży, z dzwonami odlanymi w… 1492 roku. Aresę najlepiej zwiedzać wytyczonymi szlakami podczas letnich wędrówek. A przejśc można sporo, jest tu 200 km tras! Amatorzy golfa skorzystać mogą z najwyżej położonego pola golfowego w Europie – Golfclub Arosa, na wysokości 1850 m n.p.m. A w zimie – oczywiści narty! Jest tu 60 km tras, które obsługuje 13 kolejek i wyciągów.

Szczyt Parpaner Rothorn  www.szlakiempodrozy.pl

Obrazu szczytu Parpaner Rothorn (2865 m n.p.m.) w Lanzerheide, jak niemal każdego w okolicy dopełnia kolejka linowa. Z punktu widokowego zimą podziwiać można jak na tutejszych trasach narciarskich ciągnących się 155 km szaleją piewcy dwóch desek.

Historyczne miasto Chur

Najstarsze miasto kraju. Jak to dumnie brzmi! Oto Chur, leżące nad Renem, stolica kantonu Gryzonia. Już 5000 lat temu zjawili się tu Celtowie, a w I w. przybyli tu Rzymianie budując warownię, chroniąca drogi przez przełęcze. Dziś turystyczne centrum stanowi katedra powstajca w l. 1150-1271 z romańsko-gotyckim obliczem, oraz ewangelicki kościół św. Marcina. Kultura kwitnie w muzeach: Ratisches Museum, Munder Kinstmuseum. Co prócz tego? Ładny ratusz, Obertor (Górna Brama), plac Arcas, Pałac Biskupi i romańska katedra z XII w. Warto przejść się ul. Reichsgasse i zobaczyć gospodę Hofkellerei, czy zerknąć na serce starego miasta – Hof. Górskie okolice Chur znane są głównie za sprawą szczytu, który tak naprawdę… nie jest szczytem. Jak to wyjaśnić? Dreibündenstein (2156 m n.p.m.) był po prostu dawniej miejscem stykania się kiedyś trzech społeczności regionalnych.

Chur Szwajcaria www.szlakiempodrozy.pl Chur www.szlakiempodrozy.plSzwajcarski Chur Szwajcaria; źródło: Flickr

Piechurów kuszą tutejsze szlaki, oj kuszą… 5 km trasa z Bunder Herrschaft, prowadzi do Maienfeld. Stamtąd kolejny – czerwony, pozwala dojść do Unterrofels i Heidi-dorf. Ciekawa jest także ścieżka z Thusis przez Chur do Flasch – ma 42 km! A'propos szlaków, to nad miejscowością Flims jest aż 250 szlaków pieszych i 230 km tras rowerowych! Zimą rejon zamienia się w ośrodek narciarski Weisse Arena, rozciągający się od lodowca Vorabgletscher – link do lodowce do wiosek Laax i Falera. Przełęcz Oberlap wiedzie z Gryzonii do Andermatt w kantonie Uri; niestety w trakcie zimy wytyczona nią szosa jest zwykle zamknięta dla ruchu. Na szczęście ludzie bez problemu docierają w tutejsze rejony, położone na wysokości 2044 m n.p.m, a które obejmuje wówczas we władania ośrodek narciarski SkiArena Andermatt-Sedrun.

W okolicy szczytu Tschuggen (2 049 m n.p.m.) działa funpark dla snowboardzistów, w którym działają też tory saneczkowe i lodowiska. Samo wzniesienie jest też siedzibą obserwatorium astronomicznego i schroniska.

Jak wyobrazić sobie oderwanie się 15 mld m3 skał od zbocza? Jeśli wyobraźnie nie potrafi tego objąć, wystarczy wiedzieć, że tak powstał Swiss Grand Canyon (Ruinaulta). Zagradzając drogę przepływającej wówczas tu rzece, miękkie wapienne skały podawały się jednak dość łatwo wpływom natury. Tak powstał 300 m wysokości kanion, z pionowymi ścianami. Nieopodal jest pięknie położony klasztor Disentis Cloitre.

Jeśli chcesz posłuchać tradycyjnego języka retoromańskiego, pora udać się do Savognin. Wioska w dolinie Surses (Oberhalbstein) rozciąga się między Tiefencastel i przełęczą Julier, na średniej wysokości 1207 m n.p.m. Nie znaczy to jednak, że nie ma tu niżej położonych miejsc! Tgant Ladrung, tworzy tu swoisty ewenement, gdyż leży na wysokości jedynie 955 m n.p.m. Niecodzienne to, biorąc pod uwagę, że już po chwili szczyty pną się na wysokość 3397 m n.p.m., bo tyle osiąga właśnie Piz Calderas.

Wspomniana przełęcz Julier, ciągnąca się na maksymalnej wysokości 2284 m n.p.m. stanowi łącznik między Dolną Engadyna, a pozostałą częścią Gryzonii. Aż dziw, że choć już Rzymianie przechodzili tymi okolicami, to droga z prawdziwego zdarzenia powstała tu dopiero w 1820 roku. To czym podróżuje się współcześnie, to efekt prac z w l.20 XIX w., które pozwoliły zastąpić mocno sfatygowaną przeprawę przez przełęcz Septimer (2320 m n.p.m.).

Val Müstair (Dolina Mustair) rozciąga się za przełęczą Fluela biegnąca na wysokości 2149 m n.p.m. łącząc przełęcz Fuorn (2149 m n.p.m) z Południowym Tyrolem leżącym już na terytorium Włoch. Sama wioska – 1,5 tyś Müstair leży na granicy z Włochami. Jest w niej klasztor bededyktynek św. Jana Chrzciciela z największa w Europie kolekcją karolińskich malowideł ściennych.

Na północ od Val Müstair lezy alpejska wioska Samnaun – nieopodal granic z Austrią i Włochami; na jej terenie jest strefa wolnocłowa działająca od 1892. Wcześniej upatrzyli ją sobie przemytnicy. Działalnośc tę „uhonorowano” wytyczeniem „Szlaku Przemytników”. W okolicy z Ravaisch kursuje niezwykła kolejka linowa, pierwsza piętrowa kolejka na świecie, z której skorzystać możne jednocześnie 180 osób.

Splügenpass z Chur, ciągnie się przez Thusis i Splungen do włoskiego miasta Chiavenna. Dawniej istotna z punktu widzenia transportu, została praktycznie zapomniana przez kierowców, po otwarciu tunelu San Bernardino. A jeszcze w 1843 droga na przełęczy została gruntownie zmodernizowana – poszerzoną ją, dodając tzw. galerię lawinową ciągnącą się 312 m. Nieśmiertelna pozostanie jednak na zawsze dzięki obecności na kartach powieści o przygodach Sherlocka Holmesa, której bohater austriacki baron Adalbert Grüner, zrzucił swą małżonkę z owej przełęczy, pozbawiając ją życia.

Przez przełęcz Pragel wciśniętą, z granicą kantonów Schwyz i Glaruz wiąże się z kolei historia z 1799 roku. Przez położone jest na wysokości 1548 m n.p.m. tereny wojska rosyjskie słynnego Suworowa weszły do kraju. Co ciekawe zamykana jest na weekendy dla ruchu samochodowego, co pozwala wyszaleć się wówczas miłośnikom górskich, rowerowych eskapad.

Gryzonia to region w którym królują Alpy Retyckie i Glarneńskie.

Przełęcz św. Bernarda (Passo del San Bernardino), czyli pas ciągnący się na wysokości 2469 m n.p.m. otrzymała nazwę od św. Bernarda de Sieny, franciszkanina założyciela klasztoru Braci Mniejszych Bernardynów. Podążanie nią nią pozwoli zerknąć na dolinę Misox (Valle Mesolcina) prowadzącą z Chur do kurortu San Bernardino, słynącego z idealnych warunków dla narciarstwa biegowego. Przełęcz łącząca doliny Hinterrhein i Mesolcina jest jednak przejezdna wyłącznie latem, kiedy to pokonanie wszystkich 18 zakrętów pozwala zachwycić się górskimi widokami.

San Bernardino Pass www.szlakiempodrozy.plSan Bernardino Pass; źródło: Flickr

W okolicy ciekawa jest wioska Mesoco w której są domy z kamienia, oraz leżące niedaleko pozostałości Castello Di Mesocco z XV w.

Piękne szczyty

Na granicy dwóch kantonów Lalasi oraz Berno po prostu trzeba się zatrzymać. Szczyt Finsteraarhorn (4274 m n.p.m.) w Berneńskim Oberlandzie jest bowiem najwyższym szczytem rejonu. Plasuje się też na trzecim stopniu podium, jeśli chodzi o wysokość wierzchołków całych Alp, jeśli nie liczyć głównego ich łańcucha. Historia jego zdobywania ciągnie się od 1812 roku, kiedy to w sierpniu żądny wrażeń kupiec Rudolpf Meyer ruszył w górę wraz z przewodnikami Kasparem Huberem, Arnoldem Abbühla'em, Josephem Bortesem i Aloysem Volkerem. Tak stanęli u stóp południowo-wschodniego grzbietu. Wyczerpany Meyer zrezygnował jednak z dalszej wędrówki, zaś przewodnicy konturując dzieło podobno zdobyli szczyt.

Na kolejną próbę trzeba było czekać do 9 sierpnia 1828 roku. Franz Joseph Hugi wraz z 7-osobową grupą doszła do 4048 m n.p.m. Tam porzucił atak szczytowy z uwagi na złe warunki pogodowe. Hugi nie wybił sobie jednak z głowy marzenia i po roku ponownie podjął szturm – znów nieudany. Czyżby do trzech razy sztuka? 10 sierpnia 1829 wyprawa z Jakobem Leutholdem i Johannem Währenem wreszcie zakończyła się powodzeniem.

Finsteraarhorn www.szlakiempodrozy.plSzczyt Finsteraarhorn; źródło: Flickr

Tak góra zdobyła popularność, wyprawy organizowano coraz częściej i tak 13 sierpnia 1857 roku kolejna, tym razem większa grupa wspinaczy o godzinie 23:53 stanęli na wierzchołku. 16 lipca 1904 doszło do kolejnego wielkiego wyczynu – G. Hasler wraz z przewodniem F. Amatterem wytyczyli nową drogę, atakując od północnego-wschodu. Dziś wspinacze korzystają z drogi przez przełęcz Hugisattel (4088 m n.p.m.). Po wejściu ich oczom ukazuje się krzyż, na którym odczytać można napis: „Soli Deo Honor” („Samemu Bogu Cześć”).

Alpejskie jezioro Toma (Lai da Toma), jak uważają niektórzy badacze jest źródłem Renu.

Odbijając na północ dociera się do słynnego Jeziora Czterech Kantonów i nie mniej rozpoznawalnego szczytu Pilatus. Ten wznosząc się na 2120 m n.p.m., zaczerpnął podobno nazwę od legendy głoszącej, iż pogrzebano tutaj szczątki Poncjusza Piłata. Więcej prawdy jest chyba jednak w stwierdzeniu, iż nazwa nawiązuje do chmur, jakie często zasłaniają wierzchołek. Nazwa takiego mechanizmu po łacinie brzmi pilateus. Na szczycie działa kilka restauracji i barów, a z tarasu widokowego podziwiać można Jezioro Czterech Kantonów. Pierwszego hotelu na szczycie „Bellevue” doczekano się w 1859. Ponad trzy dekady później, już po tym jak ruszyła kolejka zębata na wierzchołek, stanął kolejny hotel – Pilatus Kulm.

Pilatus www.szlakiempodrozy.plPilatus; źródło: Flickr

Stąd, podążając na zachód dociera się do głębokich dolin – znaku rozpoznawczego regionu Napf, pośród których wyróżnia się szczyt Napf (1411 m n.p.m), popularny cel wycieczek oraz wspinaczek.

Ze szczytem Niesen, nieopodal jeziora wiąże się kolejna ciekawa opowieść. Legenda mówi, że w jego okolicy żył kiedyś smok, a zagubione dusze nawiedzały tu śpiących. Przekonać się o tym można wjeżdżając na szczyt kolejką uruchomioną w 1910 roku, by potem zachwycić się 360 stopniowym widokiem na okolicę. U stóp góry sięgającej 2360 m n.p.m., której nazwę tłumaczy się jako… „kichnięcie”, przycupnęło miasteczko Spiez. Na szczyt wytyczono 9 szlaków – najkrótszy prowadzi ze Schwandegg, a jego przejście zajmuje 2 godziny i 15 minut. Najdłuższe odcinki pokonuje się zaczynając w Reichenbach i Oey Diemtigen – tu trzeba zaplanować przynajmniej 6 godzinny trekking.

Czytaj dalej

1 thought on “Alpy Szwajcarskie”

  1. This design is incredible! You definitely know how to keep a reader entertained.
    Between your wit and your videos, I was almost moved to start my own blog (well,
    almost…HaHa!) Fantastic job. I really loved what you had to
    say, and more than that, how you presented it.
    Too cool!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *