4 miasta Kanady o których warto coś wiedzieć. Toronto, Montreal, Vancouver i Ottawa.

Czy miasta Kanady potrafią oczarować? Zależy kogo, można by zapytać. Jedno jest tak różnorodne, że trudno się połapać o co w tym chodzi; drugie – stanowi zaś swoistą europejską enklawę. Najmniejsze miasto z dużych stanowi stolicę. Zaś wszędzie unosi się świst hokejowe krążka.

To, w jaki sposób powstawała Kanada najlepiej widać po Toronto. To miasto jest ogromne – zajmuje 841 km2. Wyobraźcie sobie po prostu, że Warszawa i Kraków to jedno miasto. Bo właśnie , gdyby je połączyć, było by niemal identyczne. Żyje tu ponad 2,5 miliona ludzi. Ale to nie znaczy, że panuje tu chaos. Wręcz przeciwnie! Toronto to ład urbanistyczny, przebieg ulic cechuje prostota. Patrząc na plan miasta mam wrażenie, że wyszło spod linijki. Niegdyś chlubiło się swymi rekordami – Younge Street szczyciła się mianem najdłuższej drogi na świecie.

Zamykasz oczy, myślisz Toronto i co widzisz? Pewnie 553 metrową wieżę telewizyjną CN Tower. Z umiejscowionej na górze, obracającej się restauracji widok jest obłędny.

Ale Toronto to przede wszystkim ludzie, najlepsza ilustracja wielokulturowości tego miasta. Wiele mniejszości etnicznych, żyje tu w swoich diasporach.

Moc dzielnic Toronto

Dzielnice miasta są różnorodne, tak jak cała Kanada. Chinatown rozciąga się na południu miasta. Kształtem przypomina nieregularny krzyż, którego środkiem jest skrzyżowanie Spadina Ave i Dundas St. West. Niska zabudowa sprawia, że nie ma się uczucia, że ściany budynków napierają na przechadzających się ulicami ludzi. A miało by na co, bo chińskich sklepów i restauracji jest tu od groma! Nad wszystkimi oczywiście unoszą się szyldy – najczęściej dwujęzyczne: chińskie znaczki pojawiają się w otoczeniu angielskich liter.Chinatown Toronto www.szlakiempodrozy.pl

Chintown Toronto; źródło: flikcr

Kensington Market, położoną tuż obok, z żydowskiego targowiska na własne potrzeby zaadaptowali przybysze z Azji, Afryki i krajów arabskich. Wąziutkie uliczki zajmują tu zarówno sklepy, jak i domy mieszkalne. Chętnych zapraszam na oficjalną stronę.

Greccy osadnicy wybrali The Danforth, której bieg wytycza Danforth Ave. Czasem mam wrażenie, że to jedna z greckich wysp. Jako, że cała ulica ciągnie się 10 km, nie brakuje przy niej rozmaitych sklepów i firm usługowych. Ich elewacje mienią się różnymi barwami; w otoczeniu przypominających cegłę ścian, co rusz przewijają się upstrzone różnymi barwami sąsiednie fasady. Interesującymi obiektami są tu kościoły – Danfrod Chirch z nietypową niską wieżą oraz, niemal naprzeciwko, ewangelicki Eastminster United Church. Jako, że wszystkie budowle są najwyżej jednopiętrowe, słońce – nie mając barier – rozświetla całość swoim blaskiem. Jedyny wyłom w krajobrazie stanowią wieżowce Main Square Apartments, ale przecież gdzieś tutejsi ludzie muszą mieszkać…

“Teren na którym stworzono Toronto stale ulega podwyższaniu. Owo „unoszenie się” sprawia, że co roku całe miasto podnosi się o 2 milimetry”

Bardzo podobna do Danford jest Korea Town. Także oparta na jednej, głównej ulicy – Bloor St W. Zamieszkują ją imigranci z Korei i Wietnamu. Tu także poraża mnie wielość kolorów szyldów reklamowych.

Korea Town Toronto www.szlakiempodrozy.pl

Korea Town; źródło: Fllikcr

Namiastkę Irlandii stanowi niewielka Cabbagetown, gdzie początkowo osiedlali się imigranci z wyspy. Jednak głównie są tu zwykłe domy mieszkalne. Północną cześć dzielnicy stanowią nekropolie, dwa cmentarze.

Społeczności tworzą tutaj swoje małe miasteczka. Przykłady? Proszę bardzo:

  • Little Italy to kwadrat, który zamieszkuje największa grupa Włochów poza granicami własnego kraju. Około 650 tysięczna mniejszość, stworzyła „osadę”, kóra na pierwszy rzut oka jest bardziej uboga, niż wcześniej przybliżone skupiska mniejszości. Są więc restaruacje i pizzerie rodem z Italii, ale także sklepy sportowe z koszulkami Juventusu i innych klubów piłkarskich Serie A. Wiadomo, calcio dla Włochów ponad wszystko…
  • Little Portugal to skupisko około 170 tysięcy Portugalczyków. Południowa cześć to ładne domki, lecz centrum będące sąsiedztwem nie jest szczególnie wyraziste. Szczególnie biorąc pod uwagę inne „zagraniczne” dzielnice
  • Roncesvalles Ave to „nasza ziemia”, zamieszkana główne przez Polaków i ich potomków, szacuje się że jest ich 170 tysięcy. Dowodem na przywiązanie do ojczyzny są choćby restauracje: cafepolonez.ca i chopinrestaurant.com. W kwestii architektury domy poprzetykane są blokami mieszkalnymi, zaś pod numerem 156 zbudowano kościół polskiej parafii pw. św. Kazimierza. Zaś Naprzeciwko działa swojsko brzmiąca apteka „Solarski pharmacy”. Polacy całkiem jednak nie zawładnęli dzielnicą, czego dowodem choćby Grecka Katedra Kościoła Ortodoksyjnego i Świątynia Hinduska na Sonauren Ave.
  • Litttle India, to już około 350 tysięczna enklawa ludzi pochodzenia indyjskiego; można przejechać tu nawet się rikszą

Centrum prawdę Ci powie

Rządy w prowincji sprawuje się z Ontario Legislature Building – parlamentu i siedziby gubernatora. Z budynkiem z 1892 roku łączy się ciekawa historia: otóż cegłę z którego powstał dostarczono z… więzienia, jako produkt wykonany przez osadzonych. Wewnątrz podziwiać można rozmaite rzeźby. Dwie wieże stojące po bokach w zamierzeniu miały mieścić także zegary, jednak jak to bywa – ekonomia okazała się bezlitosna i funduszy zabrakło.

Po powstaniu obiekt… skrytykowano. Kanadyjczycy uznali, że projekt jest nazbyt… amerykański i nie wyraża ich ducha. Historia OLB naznaczona jest także dramatem – niegdyś bowiem pożar strawił m.in. bibliotekę legislacyjną.

Ontario Legislature Building www.szlakiempodrozy.pl

Ontario Legislature Building położony jest w otoczeniu parku – Queens Park i kampusu uniwersyteckiego; źródło: Flickr

Idę na nabrzeże, gdzie zaczyna swój bieg Bay Street. Wyznaczona przy wyspach torontońskich to taka tutejsza Wall Street. Widzę ciąg instytucji finansowych i gospodarczych. Patrzę w górę na drapacze chmur, które szybko muszę opuścić wzrok gdyż ścisk jest potężny. Mijają mnie bankierzy w gustownych garniturach spieszący się do pracy, jak i zwykli przechodnie. Czuję się maleńki jak mrówka. Nowoczesność – to chyba najlepsze słowo oddające charakter tej ulicy. Idę, czytając szyldy: Delloite, Ernst&Young i rodzime: The Bank Of Nova Scotia, czy Bank of Monreal.

“Bardzo ważne miejsce dla Kanadyjczyków to siedziba Air Canada Centre – hali hokejowej z 1999 roku. Jednak mecze na lodzie to nie jedyne jej przeznaczenie; publiczności prezentują się tu także koszykarze Raptors i gracze lacrosse Rock. W pobliżu Bay Street jest jest także Hockey Hall of Fame. To galeria sław tego sportu, wraz z muzeum poświęconym tej dyscyplinie.”

Nagle skrzyżowanie Bay Street wpada na Queen Street i moim oczom ukazuje się stary ratusz – Old City Hall. Głowa do góry i mój wzrok przykuwa wieża zegarowa, wznosząca się niemal 104 metry w górę. Ten budynek z 1899 roku, ma swój urok. Nieregularny kształt ścian i wąskie okna przywodzą mi na myśl zamki bądź pałace.

Jednak wszystko ma swój koniec. Władze miasta uznały, że lepsza będzie nowa siedziba. Tuż obok ustawiono nowoczesną bryłę, na którą składają się dwa, niemal półkoliste budynki, z wejściem przypominającym spodek. Wcześniej, w 1957 r. rozpisano konkurs, w którym wzięło udział… 520 architektów. Zwyciężyła wizja Fina Viljo Revella z Helsinek. Po czterech latach budowy 13 września 1965 jego działalność zainaugurowano.

Old City Hall Toronto www.szlakiempodrozy.pl

Old City Hall Toronto; źródło: Flikcr

Podziemne Toronto ma jakby inny wymiar. To tu ciągnie się niemal 30 kilometrów przejść i oczywiście stacje metra. Miękka gleba na jakiej stworzono to megapolis, idealnie nadaje się do tworzenia tego typu przedsięwzięć.

Ale dość łażenia po mieście! Czas na odpoczynek. Tylko gdzie? Najlepiej chyba na plaży. Ktoś zapyta, gdzie tu plaża, skoro stąd do oceanu 800 kilometrów? The Beaches, a właściwie Woodbine Beach to miejsce wypoczynku nad Jeziorem Ontario.

Ale mnie jakoś mało tego relaksu. Pora skierować się do High Parku, największego i najpopularniejszego parku miejskiego w kraju. To co prawda 12 kilometrów na wchód od plaży, ale dla chcącego…

Cztery linie metra, które łącznie jeżdżą po 70 kilometrach tras, zatrzymując się na 69 stacjach pozwolą sprawie poruszać się po tej wielkiej aglomeracji. Tym samym dotrzeć można na wschodnie obrzeże miasta, gdzie ulokowano zoo.

Montreal, czyli co ty wiesz o… Francji?

Tak jak Toronto jest mozaiką różnych kultur, tak Montreal można nazwać „małą Francją”. Wszędzie słyszę charakterystycznie wypowiadane „r”, widzę napisy na znakach i witrynach sklepów. To wszystko jasno sugeruje tutejsze pochodzenie. Naprawę jestem w Ameryce, bo ma wrażenie, że zaraz zobaczę wieżę Eiffla?

Zastanawiam się co zrobić, aby wspomnienie Montralu wryło mi się w pamięć. Oczywiście stanąć na szczycie wzgórza Mont-Royal – symbolu miasta, z którego roztacza się panorama tej zamieszkiwanej przez ponad 1,6 miliona ludzi metropolii. Choć miasto nie zajmuje całej powierzchni Île de Montréal – Wyspy Montrealu, to jednak pozostaje w centrum zainteresowania.

Nie mogę też przegapić Montral Tower – największej pochylonej wieży na świecie!

Wracając do pochodzenia miasta, choć chlubi się tą swoją „francuskością”, to nie uniknęło napływu innych mniejszości. Włoskie, portugalskie, greckie czy żydowskie grupy gnieżdżą się w Bouleverd St-Laurent. Zresztą trochę to dla mnie dziwne: jak przewrotna bywa historia… Francuzi uciekali ze swojego kraju na nowy kontynent, pragnąc nowego życia – odległego od swej ojczyzny, która w ich mniemaniu rzucała im kłody pod nogi. A dziś, maksymalnie celebrują się owe związki z Francją…

Jako, że niegdyś ten teren zamieszkiwali Indianie Irokezi, europejczycy za punkt honoru stawiali sobie nawrócenie ich na wiarę chrześcijańską. Nowi przybysze wzięli się do pracy i stąd m.in. Basilique de Notre Dame. Z zewnątrz wielkiego wrażenie na mnie nie robi. Ot, dwie kwadratowe wieże z zegarami po bokach. A zapomniałbym, one mają swoje imiona! Zachodnia to „Wytrwałość”, wschodnia – „Powściągliwość”.

Basilique de Notre Dame Montreal www.szlakiempodrozy.pl

Basilique de Notre Dame; źródło: Flickr

Wewnątrz jest już jednak inaczej, a ołtarz główny z bocznymi stallami, czyli drewnianymi ławkami to już perełka. Środkowa część przedstawia scenę ukrzyżowania, z Chrystusem w otoczeniu Maryji, św. Jana i Marii Magdaleny.

Wcześniej, u zarania osadnictwa na tych ziemiach postawiono tu kaplicę jezuicką. Gdy sytuacja dojrzała, w latach 1672–83 zbudowano już większy kościół, ale w stylu barokowym. Ten jednak uchował się tylko do końca XIX w., gdyż wiernym nie starczało miejsca.

Pozostaję w tematyce religijnej, kierując się do Cathedrale Marie-Reine-du-Monde, która jest kopią bazyliki św. Piotra w skali 1:3. Powstała pod koniec XIX wieku.

Cathedrale Marie-Reine-du-Monde Montreal www.szlakiempodrozy.pl

Cathedrale Marie-Reine-du-Monde; Źródło: Flickr

Świeckie sprawy załatwiane są już gdzie indziej, choćby w Palais de Justice. To już trzecia z kolei siedziba władzy sądowniczej w Montralu. Kto uważa, że jego położenie w dzielnicy Old Montreal jakoś wpłynęło na jego architekturę musi być rozczarowany. Nic z tych rzeczy – to na wskroś nowoczesny obiekt z granitu i metalu.

Palais de Justice Montral www.szlakiempodrozy.pl

Palais de Justice Montral;źródło: Flickr

Przystaję, żeby popatrzeć ma to jak tuż obok mieszkańcy zmierzają do Hotel de Ville – tutejszego ratusza. Ja także wchodzę do środka. Co wiedzę? Bogactwo i przepych, których uosobieniem jest wnętrze z marmuru. Moje wrażenie potęguje punktowe oświetlenie w korytarzach i hallu. Zastanawiam się czy skoczyć do pobliskiego Chateu de Ramezay z 1705 roku, niegdysiejszego małego zamku, dziś pełniącego rolę muzeum.

“Wiesz, że Marche Bonsecours (Bonsecours Market) to niegdyś główna hala targowa Montrealu, która na samym początku była siedzibą Parlamentu Dolnej Kanady? Długa, choć niewysoka, jak na standardy tego rodzaju budowli dziś mieści wiele różnych, małych sklepików i firm. Jest także galeria sztuki i muzeum mody.”

Na razie stoję w środkowym przejściu pomiędzy wcześniejszymi budynkami, czyli na Placu Jacques-Cartier. Moją uwagę zwraca Kolumna Nelsona – najstarszy pomnik w mieście. Horatio Nelson, był admirałem brytyjskiej floty, który wsławił się pokonaniem wrogich Francuzów.

Symbol to mało powiedziane!

Sami właściciele i zarządzający wieżowca Place Ville Marie lubują się określaniu tego miejsca jako „klejnotu architektury” i „symbolu Montrealu”. Czy tak jest w rzeczywistości? Trudno powiedzieć. Ja wiem jedno: w pełni uosabia prestiż tego miasta. Na całość składają się cztery drapacze chmur, tworzące kompleksowo krzyż, oraz inne pobliskie budowle:

Place Ville Marie www.szlakiempodrozy.pl

Źródło: Flickr

900 miejsc parkingowych, umiejscowienie przy stacji metra, dwóch liniach podmiejskich pociągów i przystanków autobusowych napędza biznes. Wchodzę do środka próbując sobie wyobrazić liczbę zer jakie pojawiają się w zyskach luksusowych sklepów, choć pewnie obroty punków usługowych i restauracji też nie są małe. Całość zajmuje 314 384 m2 powierzchni! Nieco zagubiony zastanawiam się co by było gdyby nagle nadeszło trzęsienie ziemi. No ta, konstrukcja przecież została tak przygotowana, by jak najbardziej uchronić wieżowiec przed taka ewentualnością – oficjalna strona.

Montreal jest skupiskiem placówek kulturalnych, a Musee des Beaux-Arts de Montréal, czyli muzeum sztuk pięknych ma status największego na świecie!

3,5 miliarda lat historii życia na naszej planecie musiało pozostawić swoje ślady. Ide je więc obejrzeć. Musee Redpath na Uniwersytecie McGill’a, badając te kwestie stworzyło kolekcję skupiającą się na historii naturalnej, kultur świata i mineralogii. Oglądam tu eksponaty w postaci pozostałości dinozaurów, muszli i mumii, w otoczeniu minerałów jakie wydaje ziemia Quebecu.

Czytaj dalej

1 thought on “4 miasta Kanady o których warto coś wiedzieć. Toronto, Montreal, Vancouver i Ottawa.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *