Zanzibar www.szlakiempodrozy.pl

Zanzibar

Wchodząc w Gizenga St. warto wiedzieć, że to miejsce gdzie warto zajrzeć w poszukiwaniu pamiątek. Tutejsze sklepy oferują wyroby rękodzielnicze, rzeźby z drewna, maski, breloczki, obrazy, husty kanga, biżuterie i ubrania. A do tego to własnie ta trasą dojść można do perskich Łaźni Hamamni (Hamamni Persion Baths). Stworzone między 1870 a 1888 rokiem, działały z powodzeniem do końca l.20 XX w. Dziś po wejściu do środka poczuć można dawny klimat kąpieli zerkając na baseny, przebieralnie, saunę, a nawet fontannę. Pragnienie przybycia tu podsyca z pewnością fakt, iż schodami da się wejść na dach – punkt widokowy na okolicę.

„Epidemia cholery w 1869 spowodowała, że w Zanzibarze było tysiące ofiar; rozprzestrzenieniu choroby sprzyjał głównie brak kanalizacji.”

O ile łaźnie, co łatwo ustalić, są otwarte o tyle stojący naprzeciw meczet Ithna Asheri przeznaczony jest wyłącznie dla wierzących w Allaha. Stojący tu od 1894 ma w sobie coś z Indii, a do tego jako jeden z niewielu meczetów w Zanzibarze posiada minaret.

Zatracając się w uliczkach, pośród których co jakiś czas usłyszeć można słynne „Hakuna matata!” czyli „Nie ma problemu!, z filmu o przygodach Króla Lwa. Wyrażone w urzędowym tu suahili, jest tu jakby filozofią – link do Języki suahili Ten spokój widać tez w okolicy świątyniŚaktyjskirj, jednej z najstarszych hinduskich świątyń w mieście. Na Hurizumi St warto przyjąć wschodzie lub zachodzie słońca, gdy słyszane są tu dźwięki dzwonów. W pokrytym rożnymi kolorami wnętrzu są statuy bogów Genesy i Hanunaba. Zupełnie inne dźwięki – nawoływanie imama rozlega się w tej samej porze z nieopodal meczetu Aga Khan Market St. Już w 1838 powstała tu pierwsza świątynia zbudowana rękami muzułmanów z Indii. Rozbudowany w 1905 otrzymał ładne zdobiono, drewniane drzwi.

Wpadając na Benjamin Mkapa Road nie można skorzystać z okazji i odmówić sobie poczucia smrodu. Tak, tak… Hala targowa Darajani Market pamiętająca początki XX w. jest specyficzna. Mięso i ryby leżące na stołach plus brak lodówek. Efekt widać, a właściwie czuć. Nieco oddechu zaczerpnąć można na tyłach sali gdzie kupić można owoce i przyprawy. Ale jak to bywa w takich miejsach handlarze okupują zarazem położne w pobliżu hali uliczki, sprzedając co popadnie: zegarki, ubrania, elektronikę i chemię gospodarczą.

Darajani Market Zanzibar www.szlakiempodrozy.pl

Darajani Market; źródło: Flickr

Biały gmach kryty kopułą może i z zewnątrz nie robi wrażenia. Odrapana farna schodząca z półkolistego dachu wieńczy jednak Peace Memorial Museum, dawniej zwane po prostu Muzeum Sztuk Zanzibaru. Gdy w 1925 stawiono jego ściany na górę nanoszono owo sklepienie uznano, że będzie pomnikiem upamiętniającym koniec I wojny światowej. Kto wie, może rzeczywiście warto ustawić co bardziej praktycznego, niż kolejną tablice pamiątkową? Dziś mury wypełniają ceramika, drewniane rzeźby, kości, kosze, instrumenty muzyczne i zdjęcia. Mawiają, że drzwi muzeum to najstarsze rzeźbione drzwi na Zanzibarze, z 1694! Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, czy dobrze trafił to przed budynkiem stoi wielka kotwica brytyjskiego statku z przełomu XIX i XX w.

„Na terenie Zanzibaru nielegalne jest rozbijanie namiotu i spanie „na dziko”; brak też jest kempingów.”

Komunikacja miejska opiera się tu autobusach dala-dala oraz taksówkach motorowych bada-bada. Problem w tym, że… niemal nie ma tu przystanków i rozkładów jazdy, prócz tych na dworcach Ludzie je po protu je „łapią” – jak autostop. Na szczęście piechotą przez Kaubda Road w trakcie minuty dotrzeć można do Ogrodów Wiktorii. Niewielki park, z prawdziwymi ogrodami na niewiele wspólnego, ale za to znaleźć się tutaj można… dokładnie 8064 mile od Londynu. Tak przynajmniej informuje 8-boczny słupek, wyznaczający tzw. milę zero, punkt od którego oblicza się właśnie odległość Stone Town od stolicy Wielkiej Brytanii. Z pobliskiej plaży woda zatoki nie wygląda jakoś tajemniczo. Ale to tylko złudzenie. Kryje bowiem dziesiątki wraków, w tym specjalnie zatapianych statków w celu wytwarzania rafy koralowej.- link do wraki

Po dzielnicach Zanzibaru

Ulica Benjamina Mkapy jest jakby punktem wtórym coś zaczyna, a coś kończy. I widać to na pierwszy rzut oka. Ngambo to dzielnica, będąca esencją zwyczajnością. Dawniej osiedlali się tu niewolnicy, powstawały domy biedniejszych mieszkańców. Z czasem otwierały się sklepy i obiekty świadczące usługi. Nie ma tu na czym jednak zawiescić oka No może prócz domu Davida Livinstone’a (Livingstone House) na Malawi Road. Swego czasu zajął on gmach zbudowany w 1860 powstał z rozkazu sułtana Madzida. W połowie XX w. zakupili go jednak Brytyjczycy, urządzając w nim laboratorium badawcze nad… goździkami. Ale już przecież w XVI w. na wyspę dotarli portugalscy żeglarze choć już od czasów Persów powstawały tu plantacje kwiatów i przypraw – wanilii, cynamonu, gałki muszkatołowej i goździków.

Michenzani raczej warto przejść cichaczem, nie zwracając na siebie uwagi. Dzielnicę gdzie główny krajobraz tworzy wielkie osiedle z płyty., przypomina raczej latynoskie fawela. Tymczasem okazuje się, ze blokowisko wznieśli niemieccy inżynierowie z NRD, których trudno posądzić chony o cząstkę południowo-amerykańskiego temperamentu. Gdy na przełomie lat 60. i 70. XX w. w obraz miasta wrosły blokowiska, nikt nie wyobrażał sobie ich wyglądu pół wieku później. Smutnego wyglądu, gdyż w większości to ruiny. Całkowitą aberracją jest więc tutejszy Lunapark Kariakoo – odnowiony w 2015 z karuzelami, rollercoasterami i restauracjami.

Fani piłki także znajda coś dla siebie. Amann Stadium – narodowy obiekt piłkarski, powstał w 1970, by w 2010 zyskać nowe oblicze, które podziwiać można podczas meczów, ale i świąt państwowych

Amaan Stadium Zanzibar www.szlakiempodrozy.pl

Amaan Stadium; źródło: Wikipedia

Na wyspie Unguja tworzono wiele sułtańskich pałaców w tym:

  • Pałac Maruhubi (Maruhubi Palace Ruins) – leży 4 km na północ od Stone Town; tworzą go ruiny zabudowań pałacu zbudowanego przez sułtana Barghasza w l.1880-82. Mówi się, że był czas, że żyło w nim aż 100 konkubin sułtana. Zbudowany z wapienia koralowego i drewna doprowadzono do niego akwedukt wodny. W 1899 spalił się. Pozostały tylko wielkie kolumny i szczątki łaźni.
  • Pałac Beit el Mtani (Mtani Palace) – z 1828; powstał gdy sułtan Sa’id ibn Sultan przeniosła się tu z Omanu. Wiele wskazuje na to, że to najstarsza siedziba sułtana na wyspie. Mieszkały w nim jego żony, dzieci i konkubiny. W czasach świetności miał balkony, wewnętrzne patiom. Choć akurat pałac nie przetrwał (są tylko szczątki komnat i łaźni) tuż obok dziś widać meczet.
  • Pałac Beit el Ras – powstał gdy dotychczasowy pałac sułtana okazał się za mały; budowa ruszyła w 1847 i nigdy tak naprawdę nie została ukończona. Po śmierci Saai’ida niekt nie palił się di tego przez co popadł w ruinę. Tak w 1947 obiekt rozebrano, a jedyne co zostało to wielka weranda

Zadrzewione i pokryte trawą okolice plaż jakby sumiennie przyrzekły chronić tajemnicy. Nawet przechadzając tutaj niektóry nie wiedza, co kryje się pod ich stopami. Tymczasem wnętrze ziemi kryje jaskinie koralowe (Mangapwani Coral Cave). Zjeście stromymi schodami schodach w głąb ziemi, nie spowoduje jednak „efektu wow”. Nie ma tu wielu stalaktytów, czy innych rodzajów nacieków, ale same jaskinie jest całkiem spore. Tworzą ją de facto tunele prowadzące, a to na zewnątrz do wioski, a to do środka, do podziemnego zbiornika wodnego. Gdy pod koniec XIX w. teren ten należał do arabskiego plantatora, a jaskinia służyła jego niewolnikom do czerpania wody.

Miłośników historii może zainteresują Niewolnicze Cele Mangapwani (Mangapwani Slave Chambers) w których umiejscowiono podziemne dla niewolników, nim trafili na targ bądź na plantacje.

Na kolana i do przodu!

Na pierwszy rzut oka Nungwi wieś na północy Zanzibaru, to typowo turystyczna mieścina. Hotele z których okien widać pieniące się fale oceanu, rozbijające się od piaszczysty brzeg. Stojące obok leżaki. A tymczasem nie zawsze tak było. Ba, tutejsi długo bronili się przez napływem turystów. Restauratorzy i właściciele barów wygrali jednak to starcie i tak domy z kamienia koralowego zyskały nowych sąsiadów.

Ale życie nie płynie tu wyłącznie na turystyce. Wciąż dostrzec można pracowników, trudniących się produkcją łodzi dhow.

„Snake Island to skrawek ladu, na którym wg legendy żyły jadowite węże, przez co nie zapuszczali się tu ludzie.”

Nie wiadomo, czy to z dobroci serca, czy też z uwagi na wymierne korzyści finansowe uruchomiono tu Mnarani Aquarium. Ośrodek chroniący żółwie, żyjące tu w naturalnych basenach koralowych połączonych z morzem, niemal zawsze jest pełen turystów, podziwiających szkielety delfinów i humbaków.

Eksploratorzy inaczej umilają sobie czas. No bo jak to nie zajrzeć do jaskiń Tazari? Największych koralowych grot na Zanzibarze? Miejscami niska na 1,5 m wymaga czołga się na kolanach, by po chwili nad głową na wysokości 9 m spoglądać na wapienne stalaktyty, stalagmity i przyczepione gdzieniegdzie go sufitu nietoperze. A odkryto ja dopiero w 2013, znajdując tu ponoć elementy osadnictwa ze starożytności.

Proza życia na Zanzibarze

Na czym mija czas ludziom w północno-wschodniej części wyspy? Żartobliwie można powiedzieć że na byczeniu się na plażach Ale to tylko pół prawdy. Bo żeby ktoś mógł wypoczywać, pracować musi ktoś. Tu gros z nich to rybacy.

Leniwa wieś Matemwe jest doskonałym przykładem, że nie maja jednak lekko. Mała wyspa Mnemba otoczona rafami koralowymi, w całości nazywany tu Atolem Mnemba (Mnemba Atol) stanowi miejsce w których połowy są zakazane. Co innego nurkowanie w tutejszych centrach tego sportu: Scubafish, One Ocean i Diwe Point. Jako, że wyspa to prywatna własność, prócz rezydujących tu gości jednego z najdroższych hoteli na Zanzibarze, nie można na nią ot tak przypłynąć.

Rybacy z Matemwe Zanzibar www.szlakiempodrozy.pl

Rybacy z Matemwe; źródło: Flickr

Specjalizacja w przyjmowaniu gości doszła nawet go tego, że wioska Kiwengwa stała się taką „małą Italią”. Nakierowana na przyjmowanie właśnie turystów z tego kraju wyróżnia się niemal samymi włoskimi knajpkami, a nawet sklepami z tamtejszymi produktami.

Co jeszcze można tu robić? Między Kiwengwą a wioska Pongwa wytyczono teren rezerwatu Kiwengwa Pongwa chroniący las i skały koralowe. Teren zamieszkują koczkodany, dujkery wyspowe, , gerezy i węże. Doliczono się tu 47 gatunków ptaków. Prócz zwierząt zajrzeć można to jaskiń Mchekeni (Mchekeni Coral Cave), z których ciekawa jest większa z nich położona bardziej na południu. Wnętrze zamieszkują nietoperze, są tez ciekawie wyglądające formacje skalne.

Czas na „polski akcent” 🙂

Ciągnący się 8 km Przylądek Michamvi z ekskluzywnymi hotelami i pięknymi plażami, na których występują jednak dość duże pływy. Nasadę przylądka tworzy rybacka wioska Bwejuu. W Paje zaś swój raj znaleźli kitesurferzy, prowadzący tu szkoły. Co ciekawe jedną z nich Sun Sea Bar – prowadzą Polacy.

Sweaweed Centre Zanzibar prowadzący działania promujące uprawę alg działa prężnie .Dowodów szukać daleko nie trzeba. Ot, choćby wiosce Jambianini niemal wszyscy zajmują się właśnie tym.

Rozrywek dostarcza tutaj sport. Z jednej strony chodzenie po jaskini Kuumbi w której archeologowie odkryli ślady osadnictwa ludzi sprzed 18 tys lat! Z drugiej ośrodek nurkowania w Buccaneer Diving.- link do na sprtowo

Do tej sielankowej atmosfery jakby nie przystawał jeden, zasadniczy fakt. Oto w sąsiedztwie obleganych przez przybyszów ośrodków, jakby nieco z boku szaleństwa wakacyjnego w meczecie Shirazi na modlitwy zbierają się muzułmanie. Myliłby się ten ten kto sądzi, że nie ma o co robić wielkiego halo. Ale nie… Ten, jest najstarszym meczetem całej wschodniej Afryki! Inskrypcje w środku informują, że zbudowano go w 1107 rękami perskich osadników. Co ciekawe same inskrypcje są wartością samą w sobie, gdyż powstały w języku suahili, którego użycie wówczas dopiero raczkowało. Meczet przebudowano w l.1773-72 później jeszcze rekonstruując wschodnia ścianę i przykrywając go metalowym dachem. Za meczetem jest cmentarz, z grobowcami z XVII w.

Wyspa gliny

Południowy zachód, za sprawa zatoki Menai Bay do dawna jest jednym z hitów. Skaczące radośnie delfiny gromadzą w ty miejscu łodzie wycieczkowe. Ale też motorówki, z którymi re sympatyczne zwierzęta lubią się ścigać. 15 km pas wody, szeroki na 7 km w którym głębokość wody podczas przypływu sięga 10 m, jest też obszarem chronionym, do którego zalicza się tez wody przybrzeżne – Menai Bay Conservation Area, rozciągający się na 470 km2. Od 1997 r. ośrodek ten chroni podwodny ekosystem raf koralowych, glonów i pływających tu ryb, a także porastających brzegi wyspy lasów namorzynowych. To tu ulokowany jest jedyny Park Narodowy Zanzibaru Jozani Chwaka Bay.

„Inne ciekawe wyspy wokół Zanzibaru to mająca na co dzień 7 km2 Kwale, otoczona jest rafą koralową. W czasie odpływu powiększająca się do… 14 km2

Mała wyspa Uzi, do której dostęp z Unguji możliwy jest wyłącznie groblą podczas odpływu może nie wygląda na to, ale jest miejscem ważnym dla przeszłości Zanibzaru. To to którędy dziś wjeżdża się na wyspę, mieściła się jej pierwsza stolica Unkuja Ukuu. Już w 500 roku tereny te zamieszkiwały ludy, a tutejsza osada miała powierzchnię ok 16 ha. Czas zamieszkującym tu członkom kultury suahili zajmowała produkcja glinianych naczyń i żelaznych przedmiotów. Tak handlując nimi z innymi ludami Afryki Wschodniej, całkiem dobrze sobie radzili. Wszystko zakończyło się, kiedy miasto nagle opuścili. Dziś pozostałości osady tworzy ledwie kilka elementów ukrytych w lesie. Wśród nich ruiny Bi Khole (Bi Khole ruins) – pozostałości rezydencji córki wuja sułtana Saida ibn Sultana. Do dziś są tu drewniane drzwi prowadzące do pomieszczeń wyposażonych w ławki z kamienia zwane tu baraza. Przyrodniczo bogate miejsca stanowi tu las Jozani i rezerwat lasu Ngezi – dziewiczy tropikalny skrawek w którym natknąć się można na nietoperze.

Może i Zanzibar kojarzony jest główne z liderem zespołu Queen i „Hakuna Matata”. Ale chyba warto zmienić zdanie i nie łączyć wyspy wyłącznie ze stereotypem równym: jest ciepło i to wystarczy…

1 thought on “Zanzibar”

  1. Wielkie zaskoczenie. Zanzibar głównie kojarzy się z oceanem, plażami, palmami. Aż człowiek nie przypuszcza że można tam znaleźć takie fajne miejsca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *