Skeleton Coast -Wybrzeże Szkieletów

Wybrzeże Szkieletów

Afrykańskie wybrzeże Oceanu Atlantyckiego z plażami w okolicach Namibii to szczególne miejsce. Przez lata gęste mgły i zimny benguelski prąd sunący od morza, spychały statki na mielizny. Po cofnięciu się wody wielkie pływające jednostki osiadły i zostały tu na zawsze, tworząc "Wybrzeże Szkieletów".

Panujący tu skwar za dnia jest nie do wytrzymania. Nic dziwnego, skoro temperatura oscyluje wokół 40 stopni C. Na nic zdaje się czekanie na noc. Cóż z tego, że ochłodzi się do 20 stopni, skoro zaatakuje 80% wilgotność. Nie będzie czym oddychać…

„Wybrzeże Szkieletów” ciągnie się od północnej części miasta Swakopmund, aż do granicy z Angolą. 600-kilometrowy pas linii brzegowej uzupełniony jest o 20 tyś km2 piaszczystych wydm i żwirowych równin. Jego szerokość wynosi od 50 do 200 km – dochodząc aż do przylądka Cross.

Był 1485 rok, gdy Diego Cao, portugalski żeglarz jako pierwszy człowiek z Europy postawił tu stopę. Na pamiątkę wbił w tutejszą ziemię krzyż. Któż mógł przypuszczać, że na całe 400 lat stanie się on jedynym śladem obecności człowieka w tym rejonie?

Na Wybrzeżu Szkieletów aż 300 dni w roku pojawiają się mgły.

Jaki tu jest widok! Przeżarty rdzą szkielet statku na pustyni! Tu, gdzie jak okiem, sięgnąć nie widać ani kropli wody… Ale to nie tylko szczątki jednostek pływających… Pewnego dnia znaleziono kości. Straszliwe odkrycie było niczym innym, jak pozostałością po członkach załogi. W 1902 roku sunący gładkim morzem w mgielnej poświacie, niemiecki statek towarowy, „Eduard Bohlen” osiadł na mieliźnie. Dziś w miejscu, gdzie wówczas wzbijały się fale, dziś nawet nie widać oddalonego o 500 metrów oceanu.

Wrak na Wybrzeżu Szkieletów

Wraki i pozostałości ststków i inych pojazdów; żródło: Flickr

 

Czterdzieści lat po tym wydarzeniu uderzając o rafę „Dunedin Star”, brytyjski statek chłodniczy, transportujący żywność, uśmiercił tu 106 ludzi. Jakby tego było mało, pędzący mu na ratunek holownik „Sir Charles Elliot”, także zapadł się w piasku. W 1976 doszło do kolejnego wypadku – rozbił się północnoamerykański trawler „Suiderkus”. Zresztą nie tylko okręty kończyły tu swój żywot. Są również pozostałości samolotów i dużych terenówek. Oraz… wielorybów.

Czyżby te ziemie były przeklete?

Mapa Skeleton Coast

Położenie Skeleton Coast; źródło: Flickr

Głosy putyni Namibii

Według badaczy miejsce to jest najstarszą pustynią świata. Jej historia sięga 120-170 milionów lat. Wówczas to z Gondwany – wielkiego superkontynentu utworzyła się Afryka. W okolicy gdzie dziś straszą wraki, dawniej kwitnęło życie ludu Bantu.

W 1971 to wybrzeże Namibii stało się obszarem chronionym. Napływ turystów okazał się zbyt groźny. A przecież to miejsce jakby stale żyło… Stożki piasku niesione wiatrem przemieszcają się nawet o kilka metrów rocznie!

Nocą czuć chłód. Nawiedzające to przedziwne miejsce deszcze pozwalają nie zginąć roślinności, w tym endemicznym gatunkom. Ale to nie tak, że woda, ot tak, pozwala im się napić. Jedynie poranna rosa i spadające opary mgły stanowią wybawienie. Raz na jakiś czas spotkać tu można słonie i nosorożce. Są i hieny, antylopy, lwy i żyrafy. Oraz chrząszcze i żuki tok-tokkie.

Wydawało by się, że na pustyni można całkowicie odciąć się od jakichkolowiek hałasów. Tymczasem co chwila słychać okropnie dudnienie, wydobywające się z spod nóg. To powietrze, które uwalniając się spomiędzy ziarenek piasku tworzy tu swoją symfonię.

Zeżarty rdzą wrak na Wybrzezu Szkieletów w Namibii Matalowe śmieci na WybrzeżuSzkieletów

Przeżarty rdzą wrak i metalowe pozostałości konstrucki na Skeleton Coast; źródło: Flickr

Góry piasku

W pustynnej okolicy Sossusvlei czeka atrakcja – 300 metrowe wydmy. Ich nazwa oznacza „ślepe bagno”. Piasek mieni się tu różem i pomarańczą. Na powstanie kolorów wpływa utlenienie się żelaza w piasku. Część z piaszczystych gór porasta roślinność, czerpiąca drogocenną wodę z podziemnych rzek. Po suchej ziemi stąpają zwierzęta, głównie stawonogi, choć nie brakuje tu i smukłych antylop. Zimowe noce przynoszą wytchnienie, gdy temperatura spada do 10 stopni C. Latem, za dnia, nie da się wytrzymać w 40 stopniowym skwarze…

W okolicznym kanionie Sesriem, miejscowo mieszkańcy założyli osadę, będąca punktem zaopatrzeniowym dla wypraw w głąb pustyni. Sam kanion długości około kilometra i głębokości max. 30 m, to pozostałość po rzece Tsauchab. Na 45-tym kilometrze drogi między Sossusvlei, a Sesriem w górę strzela wydma Diuna 45. Swą nazwę zaczerpnęła, jak łatwo się domyślić, ze względu na swe położenie.

Kolejne 66 km dalej i jesteśmy w miejscu, gdzie ziemię tworzy twarda jak beton skorupa piasku zmierzanego z solą. Nie sposób nie zauważyć Big Daddy – największej góry piachu w rejonie, sięgającej 325 m wysokości. Ogółem Sossusvlei to bodaj największa atrakcja turystyczna kraju. To tu ściągają turyści pragnący, poczuć pustynną krainę.

Piaski Sossusvlei na Wybrzeżu Szkieletów

Piaski Sossusvlei; źródło: Wikipedia

Jadąc dalej po pustyni dociera się do dna wyschniętego jeziorka ze skamieniałymi drzewami koło Deadvlei. Samo Deadvlei, podobnie jak Sossusvlei, to nic innego jak ubita na kamień ziemia. Dawiej mieściła się tu oaza pustynna, rosło nawet kilka akacji. Wszystko zmieniło się, gdy rzeka niespodziewanie zmieniła swój bieg. Niemal z dnia na dzień, jakby ktoś pstryknął palcami i drzewa ubumarły. Zrsztą nazwa oddaje chyba najlepiej z czym mamy do czynienia – „martwe bagno.” Niesmowite wrażenie robią uschnięte, acz dumnie stojące pnie drzew. Prawdopodnie nigdy się nie rozłożą. Nie ma szans w takim upale.

Wyschnięte drzewa Deadvlei

Wyschnięte drzewa Deadvlei; źródło: Wikipedia

Wąwóz rzeki Tschaub to jedyna tutejsza droga a stronę cywilizacji. Prowadzi do kurortu Swakopmund – z ulicami na których wyrastają palmy. To niespełna 450 tys miasto, czwarty ośrodek miejski Namibii to pozostałość po niemieckiej obecności kolonialnej. To oni w 1892 zakładając miasto, zbudowali port obsługujący import i eksport towarów. Do dziś stanowi piękny przykład niemieckiej architektury. Swakopmund ma także molo; pierwotne drewniane z 1905 roku zastąpiono metalowym.

Swakopmund

Swakopmund; źródło: Flickr

Molo w Swakopmund na Wybrzeżu Szkieletów

Molo w Swakopmund; źródło: Flickr

W mieście jest więzienie z 1902 roku, którego pozostałością jest budynek, w którym mieściły się pomieszczenia służby więziennej. Zwiedzić mozża też muzeum morskie. Nieopodal mieści się oaza z farmą Goanikontes, założoną w 1848 roku. Poniemiecki Woermannhaus to budynek w którym mieściła się firma Damara&Namaqua Trading Company, a potem przedsiębiorstwo Woermann & Brock Trading Company. Potem gmach pełnił rolę internatu i schroniska żeglarskiego. Kaiserliches Bezirksgericht podobnie jak więzeienie powstał w 1902 z tym, mieścił się w nim sąd okręgowy. W 1945 dodano wieżę, dziś to siedziba lokalnych władz. Niemal wszystkie ulice w mieście mają niemieckie pochodzenie.

Swakopmund więzienie Więzienie w Swakopmund; źródło: Flickr

Najważnieszą w mieście okolica jest Swakopmund Central, to tu mieszczą się siedziby banków, firm, dworca kolejwego i sklepów. Niemiecki ordnung widać choćby po tym, jak wytyczono ulice – są dokładnie zaplanowane, równe.

Ale mnie w pamięci i tak na zawsze pozostaną szkielety…

 

1 thought on “Wybrzeże Szkieletów”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *