Wspaniała Siodemka Domów Trynidad i Tobago wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Wspaniała Siódemka Domów

Tajemniczy darczyńca

Rozpoczęcie prac nad dwukondygnacyjnym Hayes Court miało jasny cel: wznieść odpowiednią rezydencję dla anglikańskiego biskupa. Zresztą do dziś nazwa nieruchomości wprost odwołuje się do osoby duchownego, mianowicie bp Thomasa Hayesa. Posługujący w mieście, przez 15 lat jako arcybiskup zmarł w 1904.

Pewnego dnia na niezagospodarowanej połaci ziemi w Port of Spain zjawił się niejaki Protheroe. Ale to dwaj architekci się Taylor i Gillies przeszli do historii jako „ojcowie” imponującej budowli. Przygotowując szkice, posiadającej wysokie sufity rezydencji, nadali jej popularny styl francuskiego odrodzenia. Jak i inne gmachy „Wspaniałej 7” w części wyposażono w szkockie żeliwne zdobienia.

Odrestaurowany kosztem 24 mln$ (Trynidadu i Tobago), czyli niespełna 14 mln zł (!) przywrócono elegancki wygląd wnętrzom, restaurując dodają schody z mahoniu i drewniane panele. Importowane wówczas marmurowe płytki oraz najwyższej jakości terakota do dziś pokrywają podłogi.

Hayes Court Trynidad i Tobago Port-of-Spain www.szlakiempodrozy.pl

Hayes Court; źródło: Flickr

Co najlepsze do dziś nie wiadomo kto go ufundował. W 1908 r. ot tak, znikąd pojawiała się po prostu odpowiednia kwota, a personaliów darczyńcy po dziś dzień nie udało się ustalić. Dwa lata później woko cieszył już gmach, będący niezłą mieszkanką. Wzniesiony w stylu francuskiego kolonializmu, ale za to pełen szkockich ich wstawek – w formie elementów żeliwnych, widocznych na zdobionych belkach i kolumnach widocznych na werandzie. Do pachnącego nowością domu jako pierwszy wprowadził się bp John Welsh.

Jakby tego było mało jedno z pomieszczeń, tzw. Biała Sala kusi wyposażeniem z białego wapienia, który ściągnięto z Barbadosu. Do tego włoski marmur. Owa Biała Sala przez 46 lat, aż do 209 r. stanowiła miejsce pracy urzędników premiera. Jakby tego było mało w nieruchomości podejmowano najważniejszych gości rządów innych państw. A w czasie II wojny światowej rozgościli się tu amerykańscy wojskowi. Zachodnia część emanuje niezwykłymi oknami stylu Deemerara – wyposażonymi w charakterystyczne okiennice z zasłoniętymi skrzydłami ściągana z góry żaluzją.

W przeciągu lat w Hayes Court gościło wiele znakomitosci, by wspomniec tylko abp Desmonda Tutu, laurata pokojowej nagrody Nobla.

Imponująca szkoła

Na rogu St Clair Avenue i Maraval Road Queen’s ujmuje już Queen Royal’s College. Był 11 listopada 1902 r., gdy pełniący funkcję gubernatora Sir Courtney Knollys z wielka atencją wmurował kamień węgielny pod nowy gmach.

 

Queen Royal's College www.szlakiempodrozy.pl

Queen Royal’s College; źródło: Flickr

Zasiadając do kreślenia jego planów Daniel Meinerts Hah, inspirował się niemieckimi, renesansowymi konstrukcjami. Zbudowany kosztem 15 tys funtów obiekt natychmiast stał się miejscem związanym z nauką. Miejscowe szkoła średnia, najstarsza zresztą na terenie Trynidadu i Tobago oferowała wówczas pomieszczenia ośmiu klas, w których liczba uczniów liczyła po 30 chłopców i dodatkową salę na 500 ludzi.

Tropikalne wnętrze kilka dni w tygodniu podziwiać mogło dwustu uczniów. Renowacja w 2016 r. przyniosła mu odnowienie ręcznie malowanych obrazów ściennych. Warto przyjść tu po zmroku, zerknąć na wspaniałą, oświetloną wieża zegarową.

Zbliżenie na Queen Royals College Port of Spain Trynidad i Tobago www.szlakiempodrozy.pl

Zbliżenie na Queen Royal’s College; źródło: Flickr

Dom bankruta

Wszystko szło jak z płatka… Włoski marmur pokryty kaflami z Francji. Żeliwne elementy, rodem wyprodukowane w Szkocji dodające nieruchomości pewnej dozy dystynkcji. Tak Dom Ambarda (Ambard’s House) przy 25 Maraval Road od samego początku miał być niezwykły…

Ale jego właściciel przeszarżował… Luciena F. Ambard, Francuz będący zarazem architektem w 1904 wzniósł dom, na który nie było go stać… Opracowane w najdrobniejszych szczegółach detale wykonano z główne z europejskich materiałów. Styl po dziś dodają mu wyprodukowane w Szkocji elementy żeliwne, szyku zaś włoski marmur. Główne części konstrukcji także przebyły ocean, ruszając z francuskiego portu.

Ale Ambard budując dom, zadłużył się po uszy. Efekt był łatwy do przewidzenia. W 1919 r. ogłosił, że nie jest w stanie spłacać zaciągniętego kredytu. Pointz Mackenzie wyswobadzając pierwszego właściciela z finansowych tarapatów, sam w nie jednak wpadł… Gordon Granta już błędu nie popełnił. Traktując go jak inwestycję po zakupie wynajął go w 1925 r. Williamowi Pettigrew Humphrey’owi. Majętny Amerykanin żył w domu wraz z rodziną przez 15 lat.

Ambard's House Port of Spain www.szlakiempodrozy.pl

Ambard’s House Port of Spain; źródło: Flickr

Wreszcie w 1940 r. nabył go Timothy Roodal. Zostawiając spadek wnuczce sprawił, że ta do swej śmierci w 2015 mogła cieszyć się nieruchomością. Domem, który gros ludzi określa mianem „Roomor House”, ustalonej z połączenia nazwisk Roodal i Morgan.

Jako, że w domu nie przeprowadzano wielkich zmian, stale prezentuje tan sam wygląd jak tuż po wybudowaniu, co sprawiło, że trafiła na listę krajowego dziedzictwa kulturowego.

Lubisz Karaiby. Musisz zajrzeć do pirackiego Port Royal!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *