Wiezienia wyrozniajacy www.szlakiempodrozy.pl

Więzienie Tihar

Największy zakład karny na terenie Azji Południowo-Wschodniej. Wielki moloch nie słynie z tego, że jego „lokatorami” są ludzie o gołębim sercu, oj nie… Wręcz przeciwnie, w jego murach karę odbywają najbardziej brutalni przestępcy – mordercy, szefowie gangów, handlarze narkotykami, a nawet terroryści.

Jest godzina 5.30. Wstaje nowy dzień. Pobudka dla skazanych, jak zwykle, nie jest przyjemna. Jak niemal każdej nocy dały o sobie znać moskity, robaki i inne stworzenia, których jest tu od groma. Przeludnione miejsce odosobnienia, w którym przebywa 14 tysięcy osadzonych gnieździ się na terenie obiektu, przystosowanego do przyjęcia najwyżej 5200 osób.

Otwierający oczy najpierw rozglądają się bacznie na boki. To konieczność. Nikt przecież dłużej niż to konieczne leżeć obok zmarłego towarzysza niedoli. Część z wstających na nogi wspomina, jak to 4 października 1990 pomimo zgłaszania sprawy służbom więziennym, lekarz nie dotarł, do jednego z chorujących.

Identyczne ruchy, o identycznej godzinie oznajmiają, że minęła kolejna doba. Zmarły, pozostawiony przez służby, które nie kwapiły się do wyniesienia i pochowania ciała, leżał tak całą noc. Rankiem na więźniów widok ów działa jak płachta na byka. W powietrzu czuć napięcie. Wreszcie tłum nie wytrzymuje, wybucha bunt. Wyswobodziwszy się z cel, bardziej odważni, pomagają wyjść zza krat współtowarzyszom. Rozróby przybierają na sile, Tihar staje się okiem cyklonu.

Nagle rozlega się syrena. Do akcji wkraczają uzbrojeni strażnicy, otwierając ognień do awanturujących się. Więźniowie używając dostępnych butli z gazem, których pierwotnym przeznaczeniem było przygotowywanie posiłków, podejmują opór. Efektem śmierć 5 skazanych i pacyfikacja reszty.

„Do niedawna miejsce to całkowicie pozbawione było sanitariatów. Coś co uznać można było za „toalety”, funkcjonowało bez wody.”

Kolejne dni w Tihar, zakładzie o najwyższym rygorze, mijają „standardowo”. Czyli, dochodzi do wielu ekscesów natury kryminalnej. Co chwila na jakimś oddziale wybucha bójka, gdzieniegdzie słychać krzyki ludzi poddawanych torturom przez współtowarzyszy. Jeden z mężczyzn dzierżąc w dłoni prymitywną wykonaną z igieł broń czuje się pewniej. Tylko skąd wie, czy stojący obok nie ma także jakiegoś ostrza, albo wetkniętej za spodnie rury?

Pomimo przeprowadzanych cyklicznie na najcięższych oddziałach kontroli, nie sposób znaleźć wszystkiego. Może pójść utartym torem i donieść służbom o tym, że „kolega” ma w zanadrzu coś lepszego? To na 100% spowoduje rewizję. Przecież tak to działa – służby więzienne pozyskują informacje bezpośrednio od więźniów, docierają do ukrywanych np. za poluzowanymi kafelkami niebezpieczne przedmioty. Ale nie sposób się dziwić. Dotyczy to także strefy w której osadzonymi są kobiety, które posiadają jednakże strefę w której mogą się spotkać ze swymi dziećmi.

Takie połączenie najniebezpieczniejszych przestępców ze stosunkowo niegroźnymi, małymi płotkami w przestępczym świecie, skazanymi na drobne przestępstwa nie jest często stosowane. Tutaj jest jednak normą przez co osadzeni, wywodzący się z biedoty przebywają ramię w ramię z przedstawicielem społeczeństwa z „wyższych sfer”. Wyjątek stanowią ci, którzy dopiero co przybyli i zostali skazani po raz pierwszy w życiu; ich izoluje się od najniebezpieczniejszych „gości” zakładu. Trafiają tu także cudzoziemcy, jak np., Brytyjczyk Edward Joseph Ellis, u którego swego czasu znaleziono narkotyki.

Jak każdego dnia także i dziś przy pokojach widzeń tłoczy się tłum. Stąd już samo zarządzanie wizytami wymaga wiele pracy. Ale to nic w porównaniu z regulowaniem dostępu do wody, organizacją działania kuchni, czy też pomocy medycznej. Niezintegrowana, wielka masa ludzi każdego dnia czuje się tu jak w poczekalni. Aż 80% więźniów przebywa tu tymczasowo czekając na rozpatrzenie ich spraw przez jedną z instancji indyjskiego sądu, działającego w New Delhi. To jednak nie oznacza, że opuszczają Tihar po kilku dniach. Wręcz przeciwnie. Czekając na proces, czy też wykonanie wyroku śmierci przez powieszanie, spędzają tu nawet kilkanaście lat! Czas przyspiesza w dniu oddalenia przez Sąd Najwyższy wszelkich apelacji od wyroku; ostateczny termin egzekucji przypada w ciągu maksymalnie 15 dni.

 

czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *