Rywalizacja hiszpańskich metropolii

Madryt i Barcelona – hiszpańskie miasta, konkurujące ze sobą od zawsze. Nie tylko na polu sportowym, tak często opisywanym podczas Gran Derbi. Obie metropolie walczą również o względy turystów, nabijających kabzę lokalnym przedsiębiorcom.

Madryt jest stolicą Hiszpanii od 1561 kiedy z Toledo przeniósł ją król Filip II. Niemal 80 lat później w 1640 roku król Filip IV chciał wymusić na Katalończykach większe kwoty na opłacanie armii. Ci się zbuntowali – w efekcie region uzyskał autonomię. Potem nastąpiła eskalacja dalszych ruchów separatystycznych w Andaluzji i należącym wówczas do Hiszpanii Neapolu. Jako, że generał Franco sprzeciwiał się autonomii Katalonii, napięcia pomiędzy oboma miastami nasilały się i trwają do dziś.

Wydaje mi się, że Barcelona jest przykładem tego jak zbudować opowieść, będącą wyróżnikiem miasta na skalę światową z… własnej nieudolności. Mowa oczywiście o kościele Sagrada Familia budowanego od 1882 roku do… dziś, a który przyciąga zwiedzających z całego świata.

Ostra rywalizacja odbywa się więc biorąc po uwagę liczne atrakcje. Są nimi:

Główne ulice Madrytu i Barcelony

Od madryckiej Puerta del Sol w kierunku wschodnim odchodzi ponad 10-cio km(!) Calle del Alcala. Na rondzie Fuente de Cibles, krzyżuje się się z Paseo de Recoletos która można dojść na Estadio Santiago Bernabeu. Ale postanawiam obrać inny cel. W drugą stronę biegnie Calle Mayor, prosto do Katedry Almudena i Pałacu Królewskiego. W pełni zgadzam się z tym, że to najbardziej reprezentatywne obiekty stolicy. Rozpoczynając wędrówkę jednokierunkową drogą, pełną różnokolorowych budynków, mijam sklepiki. Nagle ukazują mi się rowery przypięte do stojaka, a może jeden by wypożyczyć? Nie, jednak nie tym razem. Pichotą zbliżam się do końca ulicy trafiając na Plaza de la Villa. Rzucam okiem na Casa de La Villa – ratusz z XVII w., Casa de Cisneros – pałac z XVI w., oraz statuę Alvaro de Bazana XVI-w admirała i dowódcy Wielkiej Armady.

Calle del Alcala Madryt www.szlakiempodrozy.pl

Calle del Alcala; źródło: Flickr

Na wschodzie, naprzeciwko Galerii Sztuki – Círculo de Bellas Artes, Calle del Alcala łączy się z Gran Via. Przejście całej Gran Via mi zajmuje nieco ponad kwadrans. Patrzę jak odrestaurowane, jasne budynki pięknie prezentują się w słońcu. Wtem mój wzrok przyciąga budynek Edificio Metrópolis z umieszczoną na kopule figurą Wiktorii – rzymskiej bogini. Pochodzący z 1911 roku budynek powstał dla towarzystwa ubezpieczeniowego La Unión y el Fénix, którego właścicielami byli Jules i Raymond Février. Wrócę tu, jeszcze nocą kiedy podświetlona, prezentuje się bardziej okazale.

Pokoloruj gmach Edificio Metrópolis – zajrzyj na przygotowane kolorowanki

Dalej już bardziej klasycznie, hotele, sklepy, markety i restauracje. Ale tu tłoczno, tłum ludzi, dużo samochodów. Wychodząc z Ulica Gran Via spoglądam na hotel Apartamento Plaza de España. Nie mogę przepuścić wizyty na dachu z którego podziwiać można panoramę Madrytu.

La Rambla to jeden z symboli miasta Barcelony. Deptak tętni życiem, łącząc Plaça de Catalunya z Plaça del Portal de la Pau. Czeka mnie dwukilometrowy spacer, który wytyczają mi liczne restauracje, pizzerie, sklepy mieszczące się w kamienicach z nieodłącznymi balkonami. Nie jest dla mnie tajemnica, że jej nazwa pochodzi od małej rzeczki, która kiedyś tędy płynęła. Gwarno robi się tu zawsze, gdy mecz rozgrywa FC Barcelona, gdyż to na La Rambli przy Font de les Canaletes spotykają się kibice żywo dyskutujący o losach drużyny. Dziś jednak miejsca postojowe zajmują tiry i samochody dostarczające towary do licznych sklepów i skutery, tak popularne wśród mieszkańców południa Europy.

La Rambla Barcelona www.szlakiempodrozy.pl

Ludzie spacerujący La Rambla; źródło: Flickr

Tu także można wypożyczyć rower. Lecz nie to mi w głowie, gdyż moim celem jest jedno z bardziej interesujących adresów w mieście: Museu de Cera – muzeum figur woskowych! Więcej o nim w dalszej części. Cóż, ulica byłaby idealna, gdyby bijące po oczach pomazane sprayem ściany i żaluzje kamienic. Graffiti, zdecydowanie nie artystyczne, po prostu szpeci wygląd tej wyjątkowej ulicy.

Avinguda Diagonal – 10 km arteria, zaczyna swój bieg na Plaça de Llevant, nieopodal wybrzeża. Na czteropasmowej drodze słyszę hałas kursujących miejskich tramwajów i autobusów. Pasy ruchu oddziela ładny deptak z ławkami, nad którymi górują drzewa i palmy. Nowoczesne budynki mieszają się ze starszymi, niska zabudowa przeplata z wysoką. Spoglądam na sklepy, hotele, biurowce. To właśnie wzdłuż niej najwygodniej się przemieszczać chcąc dotrzeć do La Sagrada Familia i na stadion Camp Nou. To także tu, na Plaça de les Glòries Catalanes, wzniesiono niesamowity Torre de Agbar.

Torre de Agbar Barcelona www.szlakiempodrozy.pl

Torre de Agbar; Źródło: Flickr

Passeig de Gràcia to miejsce do którego zapraszam przede wszystkim ludzi z grubym portfelem; to jedna z najdroższych ulic miasta. W trakcie spaceru 1,5 km ścieżką mija, głównie sklepy odzieżowe i restauracje. Ale to nie jedyne co ma do zaoferowania! Docieram do Casa Lleó-Morera – modernistycznego budynku mieszkalnego z XIX w. Nie zatrzymują się jednak, chcąc dotrzeć do Casa Batlló, przebudowanego przez Gaudiego gmachu. Wchodzę do muzeum… perfum. Mocny aromat sprawia, że po wizycie muszę przewietrzyć noc. Wracam więc na ulice i kierują się zobaczyć Casa Milla projektu Gaudiego, z balkonowymi balustradami z ciężkiego żelaza. Inaczej zwana La Pedrera, nie zawiera kąte prostego. Ot, wizja artysty…

Pora na pamiątki, a skoro tak wpadam w króciutką i bardzo wąska Carrer de Montcada. XIV uliczka jest obecnie miejscem gdzie można co nieco zjeść i rozejrzeć się za suwenirami tutejszych sprzedawców (zarówno klasycznymi jak i dewocjonaliami).

Wielkie place

Stoję na madryckim Puerta del Sol, jednym z symboli stolicy Hiszpanii, owalnym placu na którym wzniesiono w XVIII w domy. 200-stu metrowy spacer z jednego krańca na drugi zajmuje może trzy minuty. Przystaje ma środku, przy pomniku króla Karola III, który dumnie dosiada wierzchowca.

Wizyta na Plaza Mayor pozwala mi spędzić czas na wyłożony, kostką brukową placu z XVII wieku. Spoglądam na odnowione kamienice. Przypominam sobie, że w okresie przedświątecznym, w grudniu, miejsce to tętni kiermaszowym życiem. Podobnie jak w poprzednim miejscu tu również ma samym środku placu stoi pomnik, tym razem Filipa III Habsburga – króla Hiszpanii.

Czas na kolejny plac. Aby dotrzeć na Plaza de Espana muszę udać się do zachodniej części Madrytu. Nie przepuszczę okazji zobaczenia pomnika Cervantesa, hiszpańskiego pisarza, autora„Don Kichota” oraz straty głównego bohatera powieści i jego wiernego giermka Sancho Pansy.

Zapuszczając się w Plaza Dos de Mayo przypominam sobie o bitwie z 1808 roku jaka rozegrała się tu z udziałem Napoleona. Chcę zachować go w pamięci, więc udaję się w kierunki niewielkiego łuku na środku placu, otoczonego różnokolorowymi budynkami.

Puerta del Sol Madryt www.szlakiempodrozy.pl

Puerta del Sol; Źródło: Flickr

Plaza Mayor w Madrycie www.szlakiempodrozy.pl

Plaza Mayor; Źródło: Flickr

Na stołecznym Plaza de la Independencia (Placy Niepodległosci) wzrok przyciąga Puerta de Alcala. Brama powstała na rozkaz króla Karola III, który w 1774 roku zaprał pozostawić coś po sobie. Prace trwały cztery lata. Dzieło z granitu pochodzącego z madryckich gór uzupełniono marmurowymi figurami. Oto ona:

Puerta de Alcala Madryt www.szlakiempodrozy.pl

Puerta de Alcala; źródło: Flickr

Goszcząc już na barcelońskim Plaça de Catalunya (Plac Kataloński) mam wrażenie, że nieco mnie przytłacza. Ogromną powierzchnię – 50 tyś m2 okalają liczne budynki: restauracje, hotele, banki, ale także instytucje kulturalne. W przeszłości na tym terenie stały mury miejskie, a sam teren zyskał nowy wygląd w 1888 roku. Mnie do gustu przypada mozaika podłogowa, która upiększa całość, a po której chętnie spacerują ludzie i… ptaki. Boczną część placu ozdabiają podświetlane nocą fontanny. Tuż obok znaleźć można przystanki, gdyż plac tworzy ważny punkt komunikacyjny, z uwagi na stacje metra i autobusów miejskich.Plaça Catalunya Barcelona www.szlakiempodrozy.pl

Plaça de Catalunya, Źródło: Flickr

Kolej na Plaça de Espana. Przechodzę więc około 2,5 km by stanąć na okrągłym terenie pod wzniesieniem Montjuïc. Łączy się z nim historia szubienicy, na której swego czasu wieszano przestępców. Wrażenie na mnie robią cztery kolumny, które są odniesieniem do czterech pasów na fladze Katalonii. To tu mieściła się niegdyś Arenas de Barcelona, będąca miejscem walk byków, a na której miejscu stoi dziś… centrum handlowe.Plaça de Espana Barcelona www.szlakiempodrozy.pl

Plaça de Espana Barcelona; Źródło: Flickr

Plaça de les Glòries Catalanes to już wytwór Ildefonsa Cerdy, który wymyślił sobie, że uczyni z tego miejsca centrum miasta. Cóż, moim zdaniem nie wyszło… Dziś to jedynie punkt łączący wielkie ulice: Avinguda Diagonal, Avinguda Meridiana i Gran Via de les Corts Catalanes. Jest jednak coś co mnie przyciąga -wspomniany wieżowiec Torre Agbar.

 

Katedry i kościoły Madrytu i Barcelony

Madrycka Catedral de Nuestra Senora de la Almudena powstawała 100 lat. W końcu, w 1993 roku udało się osiągnąć cel. Budynek projektowano i budowano tak, by dopasować go do stojącego obok Pałacu Królewskiego. Pora wejść do środka. Wokół ludzie zachwycają się neogotyckim stylem. Wnętrze katedry jest bardzo jasne, przez co wydaje się przestronne. Ciekawa jest boczna kaplica w której ołtarz składa się z kilkunastu obrazów wkomponowanych w złotą konstrukcję. Nad głównym wejściem, na chórze, spoglądam w górę na organy w interesującej obudowie. Na mnie wrażenie robi co co na zewnątrz – dwie wieże widoczne od strony Plaza de Armeria, oraz kopuła. Szukam jednak miejsca, które zapewni mi lepszy widok. Wchodzę więc na lekkie podwyższenie terenu, do pobliskiego parku, skąd widoczna jest cała budowla.

Piękna Catedral de Nuestra Senora de la Almudena Madryt www.szlakiempodrozy.pl Catedral de Nuestra Senora de la Almudena Madryt www.szlakiempodrozy.pl Catedral de Nuestra Senora de la Almudena Madryt 2 www.szlakiempodrozy.pl

Źródło: Flickr

Skoro już przy obiektach kultu mowa, to trzeba wspomnieć o klasztorze klarysek – Monasterio de las Descalzas Reales w samym centrum miasta. Wyróżnia ogród umiejscowiony za murami. W zbiorach klasztoru znaleźć można liczne działa sztuki, będące darem rodzin mniszek.

Real Monasterio de la Encarnación, czyli Klasztor Przemienienia Pańskiego – nieopodal Pałacu Królewskiego, połączony jest z nim podziemnym korytarzem. Miał on za zadanie chronić kobiety z rodziny królewskiej w trakcie niebezpieczeństwa – zadbała o to Małgorzata Habsburg. W środku oglądam obrazy i relikwiarz z krwią św. Pantaleona, która wedle legendy w dniu jego wspomnienia 27 lipca, za sprawą cudu, staje się cieczą.

Kościołów w Madrycie jest bardzo wiele. Niemal na każdym kroku mija się jakiś mniejszy obiekt sakralny. Lista najważniejszych kościołów tutaj.

Stoję na Plaça Nova, w Barcelonie, przed gotycką katedrą św. Eulalii. Może uda mi się zobaczyć arcybiskupa Barcelony, skoro tu rezyduje? Przeczytałem gdzieś, że budowę rozpoczęto w 1298 roku, a zakończono po prawie 200-stu latach! Wcześniej w tym miejscu stały inne świątynie, a najstarsza pochodziła z czasów rzymskich. Podnoszę głowę by spojrzeć na dzwonnicę z 1500 roku. Nic dziwnego, że ośmiokątne dzwonnice są znakiem rozpoznawczym barcelońskiej katedry. W środku, w ramach dziękczynienia, postanowiono umieścić krzyż, który był na pokładzie statku walczącego w bitwie pod Lepanto. Przestronne wnętrze wypełnione jest licznymi kaplicami. Idę głównym przejściem prosto do ołtarza, przed którym… są schody prowadzące w dół. Niesamowite! To bodaj jedyne takie rozwiązanie architektoniczne na świecie.

Catedral de Barcelona - Katedra w Barcelonie www.szlakiempodrozy.pl

Catedral de Barcelona; Źródło: Flickr

To jednak nie katedra, a tzw. bazylika mniejsza jest najpopularniejszym obiektem sakralnym w tym mieście. Sagrada Familia – powiedzieć o niej perła architektury, to nic nie powiedzieć… To po prostu trzeba zobaczyć. Udaję się więc na Carrer de Mallorca.Sagrada Familia www.szlakiempodrozy.pl

Sagrada Familia; Źródło: Flickr

Budowę El Tempe Expiatori de la Sagrada Familia, jak brzmi pełna nazwa tej świątyni, rozpoczęto w 1882 roku. Wydawało się, że pierwszy budowniczy – Francisco de Villar, będzie na zawsze z nią kojarzony. Ale życie miało swoje plany i to Antonio Gaudi, który już po roku przejął prace, zaprojektował 150-metrową budowlę. Jak wspomniałem na początku budowa wciąż trwa, czego dowodem dźwigi i żurawie, które na dobre wpisały się w krajobraz kościoła. Nic dziwnego, że określana jest też mianem „katedry biedaków”.

Wchodzę do środka, by przystanąć przed brogiem wielkiego Antonio Gaudiego. Pochowany właśnie tu – w dziele swego życia, jako gorliwy i żarliwy katolik. Wspominam, że śmierć Gaudiego w wieku 74 lat stanowi wstydliwy problem miasta. Zmarł w nędzy, przez nikogo nierozpoznany w szpitalu Santa Crea, po tym jak potrącił go tramwaj.

Sufit w Sagrada Familia www.szlakiempodrozy.pl

 

Sufit Sagrada Familia Sufit; Źródło: Flickr

Wewnątrz imponująco wygląda wykończenie sufitu, który podtrzymują kolumny. W środku nie ma wielu ławek dla wiernych. Zaledwie kilka rzędów, uzupełniono składanymi krzesłami. Wszystko po to, by zwiedzający mieli jak najlepsze warunki do podziwiania świątyni.

A zapomniałbym – Sagrada Familia ma trzy fasady, z której każda oddaje cześć Jezusowi w innym okresie. Jest więc część wschodnia – poświęcona narodzeniu, zachodnia – wspominająca mękę i śmierć, oraz południowa – odnosząca się do zmartwychwstania. Cztery iglice to już symbol dwunastu apostołów.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *