Rowerem po miastach Chorwacji

Chorwacja idealnie nadaje się na rowerową eskapadę. Miasta tego bałkańskiego kraju aż proszą się o uwzględnienie w czasie pobytu jednośladowego elementu.

Przejechanie całego Zagrzebia rowerem nie powinno być nawet dla niewprawionej osoby cięzarem ponad siły. Nieco ponad 21-kilometrowa  prosta droga z jednego końca miasta na drugi, sprawia, że nawet kluczenie po mieście w poszukiwaniu najciekawszych miejsc może być przygodą. A przecież rowerowy wypad  można rozłożyć na kilka dni i zatracić się w wąskich uliczkach ładnej stolicy Chorwacji. Warto więc przyczepić rower do bagażnika i… hulaj dusza – oczywiście ta dusza rowerowa, która jest w nas 🙂

Choć Zagrzeb ma 641 km² to jednak zamieszkane jest niemal wyłącznie południe miasta tworzące swoisty pas; na północy majączą już bowiem już góry.  700 tysięczne miasto dzieli się na Donji grad (Dolne miasto) i Gornji grad (Górne miasto) a granicą jest ul. Vlaska, na zachodzie Ribnjak. Funcjonuje taże inny podział na: Gradec i Kaptol. Obue części miasta połączono w 1850 roku tworząc dzisiejszy Zagrzeb. Miasto to jest mieszanką różnych stylów architektonicznych, co wpisuje się w różnorodność całego kraju.

W drogę!

Donji grad będący południową częścią miasta to centrum nowoczesnego Zagrzebia. Stary dworzec kolejowy (Glavni kolodvor) to pomysł architekta z Węgier Ferenc Pfaff otwarty w 1892 roku. Dziś oddziela dwie części stolicy Chorwacji. Ta zdecydowanie ma nowszy charakter, choć nie można jej uznać za pozbawioną historii.

Tę piszę już bowiem plac Króla Tomisława, który jest de facto parkiem. Na lekkim wzniesieniu umieszczono tu pomnik pierwszego, koronowanego w 925 roku, władcy Chorwacji  – Tomislava

Zagrzeb - król Tomislav na cokole

Król Tomislav; źródło: Flickr

Przejażdżka rowerowa parkowymi uliczkami  powoduje nieuchronną wizytę pod numerem 22, w Art Pavilion – Pawilonie Sztuki. Żółtego budynku z kopułą nie sposób pominąć. (foto)

Ale gratkę dla internautów stanowią widoki, jakie oferuje świetna multimedialna strona owego przybytku.

Ten założony w 1895 roku obiekt kulturalny prezentuje dzieła malarskie, rzeźby i stare meble. Tuż za nim w Parku Strossmayera, wznosi się biblioteka i Akademia Nauk.

Sztuka swoją droga, zaś życie swoją… Ludzie, na co dzień nie urządzają przecież sobie wizyt w przybytkach kultury żyjąc własnym życiem. A to bardziej widać na placu Josipa Jelačića. Reprezentatywne miejsce na którym zawsze pełni ludzi jest dosonałym przykładem różnorodności Zagrzebia. To tu mijają się spieszący na spotkania biznesmeni, pragnący chłonąć wszystko wokół turyści, oraz mieszkańcy miasta niespiesznie przechadzający się po placu. Dla tych drugich szczególną atrakcją jest z pomnik hrabiego, wspomninego Josipa Jelačića mającego tytuł tzw bana. Ów mężczyzna, dowodził chorwacką armią w trakcie walk m.in. z austriakami.

Pomnik Josipa Jelačića

Pomnik Josipa Jelačića; źródło: Flickr

Na placu zawieści można oko na odnowionych kamienicach, przy których wyrósł szklany neboder, czyli wieżowiec. Co prawda pełni funkcji biznesowe, ale wart jest odwiedzenia, gdyż z samej góry udostępniany jest wspaniały widok na całe miasto. Ten podziwiać można na oficjalnej stronie. Temu nie można się oprzeć!

Ale, ale… Nie wolno zapominać i wizycie na targu Dolac, gdzie sprzedawcy kuszą świeżymi owocami i warzywami. To bardzo popularne miejsce wśród zagrzebian, którzy tłoczą się przy straganach wyszukując najlepsze produkty wśród licznych stoisk.

Sprzed wieżowca na placu Josipa Jelačića już tylko kilka naciśnięć pedałów i oczom ukazuje się Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Najpierw w XI wieku wzniesino tu siedzibę biskupstwa, swój kształt otrzymała w XIII w. To co widać dziś, to efekt przebudowy po trzęsieniu ziemi w 1880 roku. Wzrok przyciągają przede wszystkim dwie wieże w stylu neogotyckim. Wewnątrz zaś wrażenie robi rzeźba Chrystusa z biskupem oraz XIII wieczne freski. Całości dopełnia mieniąca się kolorami mozaika podłogowa. Katedra jest najwyższym budynkiem sakralnym w całej Chorwacji.

Zagrzeb - katedra

Katedra w Zagrzebiu; Źródło: Flickr

Katedra w liczbach:

Powierzchnia: 1617 m²
Pojemność: ok. 5000 osób
Szerokość ok. 50 metrów
Długość 77 metrów
Wysokość  wież 108 metrów

Bardzo wąskie, choć wysokie okna sprawiają, że wnętrze jest dość ciemne, dopiero włączone lampy na żyrandolu pozwalają wyraźnie zobaczyć ołtarz.

Wnętrze katedry w Zagrzebiu

Wnętrze katedry w Zagrzebiu; źródło: Wikipedia

Jednak najwięsze wrażenie robi i tak grób bł. Alojzego Stepinaca. Ten arcybiskup posługujący w Zagrzebiu znany był ze swej ostrej antykomunistej postawy. Dziś jego ciało spoczywa w szklanym sarkofagu przed którym modlą się wdzięczni Chorwaci. Choć, jak to zwykle bywa, postać ta generuje i inne emocje, jako że posądzany jest on o kolaborację z nazistami.

Dalej w drogę

Rowerowy powrót z katedry tą  samą droga na plac Króla Tomisława, a następnie skręcenie w prawo, spowoduje że oczom ukaże się Esplanade Zagreb Hotel. Pięciogwiazdkowy, luksusowy hotel, w którym cena za dobę przekracza 1000 zł w całek okazałości prezentuje się od strony wschodniej. Wnętrza wyposażone w skórzane fotele, zaś restauracja serwuje najbardziej wykwintne dania. Problem w tym, że z rowerem raczej nas nie wpuszczą 🙂

Trafiając na ulicę Ilica czeka nas ponad 6 kilometrów jazdy, po niegdyś rzymskim trakcie. Pozwala to rzucić okiem na nowoczene sklepy zajmujące partery starych kamienic, niewysokich kamienic.

Jest i Pomnik Wojny za Ojczyznę.  Przejażdżka jednak nie może mieć charakteru intensywnej jazy, gdyż nie pozwalaja na to warunki. Wąską drogą prowadzą dwie tramwajowe linie torów, co w przypadju mijania się wozór generuje ścisk.

Warto przystanąć pod numerem 72 i wejść do Muzeum Iluzji. Co oferuje można podejrzeć tutaj.

Następnym wartym przystanięcia punktem jest dopiero Park dr. Franje Tuđmana, w którym przysiąść można na ławce w cieniu. Od tego miejsca na ulicy Ilica rozpoczyna się podróż… kulinarna. Dalszy jej bieg prowadzi bowiem szlakiem pizzerim restauracji i najpek w których można dobrze zjeść.

Teraz już spokojne można tę część miasta i skierować się w dorgę powrotną. Oczywiście niekoniecznie tym samym szlakiem. Byle w kierunku chorwackiego Teatru Narodowego – Hrvatsko Narodno Kazalište, na Trg maršala Tita 15. Ten prezentuje podobną kolorystykę, co wspomniany już  Art Pavilion. Budynek końca XIX wieku to miejsce wystawiania różnych form: oper, baletów, czy dramatów. 

Hrvatsko Narodno Kazaliste; źródło: Flickr

Położony niżej ogród botaniczny pozwala nieco odetchnąć po trudach pedałowania. Otoczenie zielonych roślin z pewnością pozwoli złapać oddech. Ten otwarty w 1892 roku obiekt gromiadzi około 10 tysięcy odmian roślin.

Gornji Grad

Północna część miasta, czyli Gornji Grad łączy z południową Zagrebačka uspinjača. Niewiele to pomoże w eskapadzie rowerowej, ale warto wiedzieć, że to jedna z najkrótszych w Europie kolei linowo-terenowych. Ma zaledwie… 66 metów i podróż nią trwa 64 sekundy. Uruchomiono ją w 1890 roku, jest najstarsza linioą w mieście. Zdruzgotana po II wojnie światowej odzyskała blask w 1974 roku.

Jednak rowerowe szaleństwo Gornji Gradzie rozpocząć warto w Gradec – najstarszej części miasta pamiętającej średniowiecze. To tutaj wznosi się Wieża Lotrščak (tutaj potem link do art. w seriii wieże na świecie), która pełni zadanie punktu widokowego tej części Zagrzebia. Każdego dnia, punktualnie w samo południe dochodzi tu do eksplozji… Ale spokojnie, to tylko strzał z armaty – tutejsza propozycja dla turystów. Kiedyś miała to za zadanie pozbycie się turków, którzy nadciągali w te strony, by podbić miasto.

Wieża Lotrščak w Zabrzebiu

Wieża Lotrščak; źródło: flickr

Wjazd na promenadę Strossmayera (Strossmayerovo šetalište) to chwila na odsapnięcie i spojrzenie na miasto z wyższej perspektywy. Jak widomo, z góry widać więcej. A Zagrzeb z tego miejsca jeszcze bardziej zapada w pamięć…

Po rzuceniu oka z góry jedziemy dalej – na plac św. Marka z kościołem… św. Marka z XIII wieku. Ten jest wyjątkowy, ze względu na dachówki. Te ozdobione jest bowiem… barwami chorwackiej flagi. Ale też herbów kraju, stolicy oraz regionów Dalmacji i Slawonii. Choć wyjątkowy dach powstał później niż świątynia, bo dopiero w końcu XIX wieku, to stanowi jej symbol. Choć i środek kościoła ma się czym pochwalić. Konkretnie mowa o dziele Ivana Mešterovicia.  

Cerkiew św. Marka

Crkva sv. Marka; źródło: Flickr

Teraz czas na kolejne spore wyzwanie – przejazd ulicą Tkalčića, prowadzącą wzdłuż starych murów miejskich. Warto zrobić małe kółko, by znaleźć się na ulicy Radićeva, by zerknąć co też oferują liczne sklepy i restauracje. Po niespieszym przejechaniu tego odcinka warto podjechać do Kamiennej Bramy. To prawdziwy rarytas, gdyż przetrwała jako jedyna z czterech bram miejskich. Budowla z XIII wieku kryje kaplicę, będącą wotum wdzięczności za uchronienie obrazu Matki Boskiej z pożaru, który w 1731 strawił okoliczne budynki.

Och, Varaždin​…

Varazdin, to miejscowość przez który przepływa rzeka Drawa tocząc swój bieg przez Jezioro Varazdin. Co ciekawe przez środek owego jeziora przebiega granica regionów: varażdińskiego i medzimurskiego. Ale przecież po jeziorze nie pojedziemy rowerem…

Jezioro Varaždin:

Max. długość: 7,5 km
Max. szerokość: 1,6 km
Powierzchnia: 10,1 km2
Wysokość elewacji: 158 m2

Miasto choć ma 59,45 km² powierzchni tętni życiem w centrum. Opłotki miejscowości tworzą bowiem tereny rolnicze. Nie sposób nie zacząć przejażdzki Varazdinie od twierdzy Stary Grad. Tworzy swoiste zielone serce miasta, jako że okolona jest niskimi drzewami i krzewami. Jasna, niewysoka budowla mieści obecnie muzeum miejskie. Informacje o jego zbiorach i cenach wstępu znaleźć ozna na oficjalnej stronie.

Na południowym skraju polany, na której ustuowany jest główny obiekt można rzucić okiem na mały budynek – „Kula Stražarnica”. De facto jest łącznikiem z przyjemnym placem Trg Miljenka Stančića. Tu potem można odsapnąć, siadając w cieniu rozłożonych parasoli, chroniących przed skwarem rozkoszując się zimnym napojem.

Varaždin to jednak miasto kontrastu. Widoczne jest to szczególnie, podczas przejażdzko rowerowej. Dowód? 350-metrowa przejażdzka na Franjevački trg – plac, który zaskakuje różnorodnością. Odrestaurowane budynki przeplataję się ze zrujnowanymi w odległości kilku naciśnięc pedałów rowera. Do pierwszej grupy zaliczyć można katolicki kościół, przed którego wejściem ujrzeć można pomnik Grzegorza z Ninu – biskupa, który sprawował posługę w latach 900-929. Tuż obok wznosi się Ursulinski Samostan – także katolicki kościół, lecz tym razem pełniący także misję edukacyjną

Wsiadając ponownie na rower wypada skierowac się na wchód, do Trgu kralja Tomislava. Tu nie można nie zauważyć ratusza. Choć powstał w połowie XVI wieku, to w pierwotnym kształcie nie przetrwał. Po pożarze odbudowano go wstylu neoklasycystycznym. Choć i w świetle słonecznym prezentuje się okazale, to jednak błyszczy po zmroku. Wtedy podświetlony, wraz z okalającymi go zbudowaniami tworzy magiczną scenerię, w którą idealnie wpasowują się okoliczni mieszkańcy korzystąjący w tutajszych restauracjach z uroków wieczornego życia.

Co ciekawe tuż obok miejsca w którym nocą toczy się gwarne życie usytuowana jast… Katedra Wniebowzięcia NMP. Pełni ona rolę głównej świątyni katolickiej w tym mieście. Jej budowa trwała 4 lata i zakończyła się w 1646 roku. Do jej powstania przyczynili się jezuici, którzy wcielili w życie  plan swego księdza Juraja Matoty, który zaprojektował budowlę z wieżą, bocznymi kaplicami i dwiema galeriami.

Katedra w Varaždinie

Katedra w Varaždinie; źródło: Wikipedia

Co ciekawe jedną z południowych dzielnic miasta jest… Bronx. Ale przynać trzeba, że niewiele ma wspólnego ze swoją nowojorską siostrą, gdyż przejechanie jej całego jej terenu rowerze zajmuje około kwadransa. A najciekawsza wydaje się tutaj… poczta.

Osijek na dwóch kółkach

Do granicy z Serbią, którą na wschodzie Chorwacji stanowi Dunaj, z Osijeka jest około 25 kilometrów. To założone w I wieku przez Rzymian miasto, położone nad rzeką Drawa nie sprawi kłopotu rowerowiczom.

Centrum tworzy Trg Svetog Trojstva, czyli jak się można domyślić plac świętej Trójcy w kształcie kwadratu. Nie jest duży, jego boki mają około 80 metrów, lecz brukowana posadzka sprawia, że podczas jazdy na dwóch kółkach nieco trzęsie. Można się przejechać się dookoła, choć prócz niewielkiej kolumny na samym środku, jakoś szczególnie nie ma na czym zawiesić oka.

Nieco dalej w lewym roku kompleksu na Trg Jurija Kriżanića wzniesiono kościół św. Michała. Charakterystyczne są dla niego dwie wieże, zaś wnętrze wraz z ołtarzem odnowiono po pamiętnym konflikie zbrojnym. Obiektami religijnymi w miejskim centrum są również cerkiew – Crkva sv. Antuna i klasztor Franjevački Samostan. Aby je zobaczyć należy wrócić na główny plac i skręcić w lewo.

Stare Miasto - OsijekOsijek Stare Miasto; źródło: Flickr

A propos obiektów sakralnych… Niecałe 2 km na wschód, jadąc ul. Kapucinska dotrzeć można do jednego z symboli miasta Osijek – Konkatedry Św. Apostołów Piotra i Pawła. Powstała w cztery lata między 1894-98 rokiem i jest świetnym przykładem neogotyku. Co ciekawe w środku nie poraża swoją wielkością, choć zobaczyć można w niej ciekawe malowidła na ścianach.

Co jeszcze interesującego w tym mieście można zrobić na dwóch kółkach? Przede wszystkim wybrać się się na krótką przejażdżkę brzegiem Drawy, a następnie skręcić w lewo i objechać nieśpiesznie uliczki Osijeka. Niemal cała zachodnia i wschodnia część miasta to głównie domy mieszkalne, o niewysokiej zabudowie.

Dla kibiców ciekawa może być wizyta na stadionie Gradski vrd, mieszczącym się przy ulicy Woodrowa Wilsona na południowym skraju miasta. Wystarczy przejażdżka dwukilometrową, prostą ulicą kneza Trpimira. Ci, kórzy lubią chłonąć atmosferę miasta mogą udać się na przejażdzkę głównymi ulicami miasta z zachodu na wschód (lub odwrotnie) – wtedy trzeba pokonać niecałe 10 km. Po północnej stronie Drawy odwiedzić można zoo (angielska wersję strony zoo – http://www.zoo-osijek.hr/hr/english/)

Split, esencja historii

Portowe miasto Dalmacji o dość charakterystycznym, prostokątnym kształcie także można zwiedzić z siodełka. Wąski bok, około 5 kilometrowy wytycza kierunek północ-południe; ponad dwukrotnie dłuższy rozciąga się jednak na osi zachód-wschód.

Pałac Dioklecjana niedaleko portu to pamiątka po cesarzu rzymskim, budowa trwała 10 lat (295-305 r). Niegdyś całość zajmowała powierzchnię 40 km2. Nie jest to jednorodna konstrukcja, raczej zbiór budynków. Na schodach, w otoczeniu starych murów budynków z jasno-kremowego kamienia, kolumn i balkonów przesiadywać lubią ludzie. Ten odpoczynek i chłonięcie ładnych widoków ułatwiają… poduszki, na których można się wygodnie umościć. Z historycznych bram została tylko jedna – Brązowa. Obok niej zejść można do podziemi, które dziś wypełnia muzeum z eksponatami starożytnego Rzymu. Niestety, z uwagi na swoja konstrukcję pałacu nie da się zobaczyć z siodełka roweru. Wagę zabytku podkreśla obecność na listę UNESCO (od 1979 roku).

Tuż okok okazałego pałacu wznosi się katedra św. Dujama. Kto przygotował się na widok wielkiej budowli, z szerokimi nawami, mnóstwem wolnej przestrzeni, ten jak najszybciej musi zmienić nastawienie. To wręcz przeciwieństwo. Malutka i niska ośmiokątna budowla z XVIII wiecznym ołtarzem, z podziemną kryptą wraz z kaplicą św. Łucji. Widok zewnątrzny może nieco mylić, a to za sprawią wieży, będącej dzwonnicą, która pojawiła się dopiero w XIII-XVI wieku.

Pałac Dioklecjana w Splicie

Pałac Dioklecjana – Split; źródło: Flickr

Splicka Katedra św. Dujama

Katedra św. Dujama w Splicie; źródło: Flickr

Skoro już jesteśmy przy obiektach sakralnych to wystarczy przejechać na drugą stronę drogi Hrvoja Vukčića Hrvatinića, by oczom ukazał się kościół, z przylegającym doń klasztorem dominikanów. Dalsze ruchy kierownicą należy wykonać tak, by udać się na północ, wspomnianą ulicą. Miłośnicy kultury mogą zatrzymać się jeszcze w Galerii Emanuela Vidovića wstąpić do Muzeum Miasta Split.

Niespieszne pedałowanie w parku Strossmayera pozwoli dostrzeć fonntanny, dzwonnica z kaplicą Świętej Arnir, oraz Klasztoru Benedyktynów pw. św. Eufemii. Dalej skręt w lewo pozwala przejechać ul. kralja Tomilsava, by przystanąć przed operą, czyli: Hrvatsko narodno kazalište. Budynek z trojgiem drzwi nad którymi umieszczono małe balkony.

Tym, którym mało wrażeń, i czują jeszcze siłę w nogach polecam wypad na samo południową granicę, a więc port. Ten obsługuje statki pływające po kilkunastu trasach.

Kibiców piłkarskich nie może zabraknąć na 35-tysięczum Stadionie Poljud, który służy drużynie Hajduka.

Pula, czyli włoskie marniery

Pula, jako część regionu Istria nacechowana jest włoskimi obyczajami. Miasto jeszcze w pierwszej połowie XX wieku należało do Italii. Nie dziwne więc, że miasto pełnymi garściami czerpało z włoskiej architektury, kultury i kuchni.

Jednak Pula to przede wszystkim port, wokół którego wyrosło centrum. Wspomniane obce panowanie widać zresztą do dziś. Przejażdżkę rowerową zacząć więc wypada od rzymskiego Amfiteatru. Stojąc pod jego murami natychmiast na myśl nasuwa się Koloseum, choć… trzeba zachowywać proporcje. Jest on szóstą pod względem wielkości budowlą antycznego świata. Zbudował go Klaudiusz w tym samym czasie co słynne Colloseo, rozbudował Wespazjan. Ściany osiągają wysokośc trzydziestu metrów. Widownia na 30 tyś ludzi oklaskiwała w starych czasach występy walczących niewolników.

Koloseum w PuliKoloseum w Puli; źródło: Pixabay

To co go łączy to historia. Od  powstania w I wieku, podobnie jak w Rzymie, także tutaj na śmierć wysyłano pierwszych chrześcijan. Makabrycznym scenom przyglądało się nawet 23 tysiące ludzi. Budowla ma kształ elipsy o wymiarach 132 x 105 metra. Dziś organzowane są tu wydarzenia kulturalne: koncetry, wystawy, itp.

Tuż obok zostawiając na chwilę jednoślad wstąpić można do Muzeum Archeologicznego, któego eksponaty to przede wszyskim: stare naczynia ceramiczne i przedmioty codziennego użytku z kamienia i kości zwierzęcych. Co ciekawe zobaczyć tu można także rzymskie pomniki nagrobne, oraz monety z I-IV wieku. Tutejsze podziemia kryję narzędzia do produkcji oliwy z oliwek, z której słynie region. Dla tych, ktryc zainteresowała ta tematyka zapraszam na oficjalny serwis internetowy: http://www.ami-pula.hr/ gdzie znaleźć można zapoznać się ze szczegółową historią regionu.

Jako, że wszystko co ciekawe w Puli mieści się na zachodzie miasta w trakcie rowerowej nie doświadczymy tu długich przejażdżek. Raczej konieczne jest przystawanie co chwila, by rzucić okiem na kolejne ciekawe elementy krajobrazu. Takim jest choćby Rimsko Kazalite, czyli rzymskie forum w  okolicach którego w dawnych czasach panował zgiełk. Dziś dawne Teatro Romano, to tylko niewielkie kamieniste podwyższenie otaczające mały placyk. 

Świetnym miejscem jest twierdza z zamkiem tuż obok wspomnianego forum. Tę postawili panujący kiedyś na tym terenie Wenecjanie. Dziś w jej murach mieści się muzeum morskie. To co najciekawsze mieści się pod ziemią…

Podziemnie tunele dla wojsk zbudowano tu przed I wojną światową i pełnić miały rolę schronów dla ludności oraz magazynów broni i amunicji. Konstrukcja powstawała w taki sposób, aby korytarze mogły dostarczyć wymaganej ilości świeżego powietrza oraz zachować stałą temperaturę 14-18 stopni Celsjusza. Tunele mają 3-6 metrów szerokości o około 2,5 wysokości; pomieścić się w nivh może 6000 osób! Mało tego, częścią większej całości, a wszystkie tunele pod powierzchnią miasta są w stanie pomieścić 50.000 ludzi, czyli więcej niż obecnie tutaj mieszka!

Kilka pchnięć nogami dalej w kierunku morza i porzuca się już myśli o podziemnych korytarzach. Wpada się już na starożytną Świątytnię Augusta i Romy z I wieku. Oprócz klasycznego zwiedzania można się w niej zaopatrzyć w pamiątki: widokówki, magnesy na lodówkę i inne tego rodzaju drobiazgi. Zresztą na Forum znajdują się nie tylko atrakcje dla turystów, ale przede wsystkim urzędy dla miejscowych. A wszystko to w otoczeniu licznych restauracji i barów otwierających podwoje dla wszystkich chętnych. 

Świetlisty wyróżnik

Pula to jedak nie tylko atrakcje, ale także ciężka praca. Jej synomimem jest tutajsza stocznia – Uljanik. Stało się o niej głośno nie z powodu budowanych statków, ale… podświetlanych żurawii!

Szukając pomysłu na wyróżnienie tego przemysłowego terenu, oraz tchnięcie weń nowego życia władze wymyśliły, że doskonale sprawdzi się projekt „Świetlnych Olbrzymów”. Efekt podziwiać można codziennie wieczorem, kiedy to wielkie dźwigi mienia się różnymi barwami tworząc ciekawy, unikalny spektakl. Trzeba przyznać, że robi kolosalne wrażenie.

W okowach Rijeki

Rijeka to miasto w którym czuć historię, a ta najstarsza łączy się w północną jego częścią. Na ruiny twierdzy Trsat trudno wjechać. Ale warto zwiedzić to miejsce i pospacerować po potężnych murach zamku. Teren pod fortyfikacje do obrony okolicy zaadaptowali jeszcze w starożytności rzymianie. Pozostałości głównej twierdzy pochodzą jednak z XIII wieku i wiążą się z rodem Frankopanów w wyspy Krk. Późniejsze losy twierdzy układały się różnie. Napierw przejęła ją dynastia Habsburgów. potem w XV w. urządzili tu swój klasztor franciszkanie. Dziś twierdza prezentuje się tak:

Twierdza w Rijece

Trsat Rijeka; źródło: Wikipedia

Z tego miejsca do klasztoru z przyległym kościołem Matki Boskiej Trsatskiej jest niecałe 250 metrów. Jak na bardzo mały kościół, Svetište Majke Božje Trsatske jest bogato wyposażony. To jak prezentuje się wnętrze zobaczyć można na mapach Google. Z polskiej perpektywy ciekawostkę stanowi pomnik, klęczącego przed kościołem papieża Jana Pawła II.

Miasto Rijeka dowodzi, że bliskość kościołów z obiektami rozrywkowymi nie jest dla tutejszych ludzi gorsząca. Dowód? Hala sportowo-widowiskowa Dvorana Mladosti wybudowana tuż obok.

To co najciekasze w mieście znajduje się się jednak na lewym brzegu ujścia wody do morza. Na zachd sierować się można jednym z liczych mostów. Korzystając z usadowionego na kanale mostu Delta warto popedałować pod Teatr Narodowy Ivana Zajca.

Teatr Narodowy Ivana Zajca - Rijeka

Teatr Narodowy Ivana Zajca; źródło: Wikipedia

Dla chcących zrobić zakupy nie poostaje nic innego jak udać się na targowisko i targ rybny tuż za parkiem Kazališni. Dalej skręcając w prawo dociera się do Gradski toranj – wieża miejska, na kórej widoczne są cztery zegary. Wieża przejeła swą funkcję od średniowniecznej bramy, zaś swoje trzy gorsze wtrącili w jej funcjonowanie austriacy podczas swego panowania na tym terenie. Co więcej to właśnie pochodzący z tego kraju orzeł stał się symbolem bramy.

Nieco dalej stoi budynek ratusza, w którym zasięgnąć można wiedzy w Informacji Turystycznej. Niestety budynek z ciekawie zdobiona fasadą, oszpeca sąsiadujący z nim Centar Korza – centrum handlowe. Znak czasów…

Pora wrócić pod bramę i wjechać w Trg Ivana Koblera, by rzucić okiem na małą, choć budzącą zdziwienie fontannę na placu Kobler. Osobliwa, prawda?

Fontanna na Trg Ivan Kobler - Rijeka

Fontanna na Trg Ivan Kobler; źródło: Wikipedia

Dalsza jazda w górę pozwala dotrzeć do Starej Bramy zwanej tu „Stara vrata”. De facto to  rzymski łuk z IV wieku, o który włodarze miasta dbają jak o nacenniejszy skarb. Zresztą nic dziwnego skoro to najstarsza budowla w całym mieście!

Co ciekawe w XIX wielu badacze orzekli, że jest to pierwszy łuk triumfalny wzniesiony na cześć cesarza Klaudiusza., który panował w I wieku. Dopiero późniejsze badania udowodniły, że jest „nieco młodszy”.

Najefektowniej do miasta dostać się poprzez podziemny tunel drogowy łączący miasto z  prowadzącą na zachód kraju drogę E65.

Tak kończymy rowerową wizytę w Chorwacji. Było chyba warto?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *